Kadr z filmu "Wołyń".

/ fot. filmwolyn.org

Skandaliczny wpis pracownika Polskiego Związku Piłki Siatkowej wywołał burzę w internecie. Eugeniusz Andrejuk stwierdził, że „Ukraińcy słusznie wystawili rachunek w 1943 roku”, chwaląc tym samym Rzeź Wołyńską.

Co ciekawe, wspomniany pracownik Polskiego Związku Piłki Siatkowej to przedstawiciel mniejszości białoruskiej, pochodzący z okolic Bielska Podlaskiego. – Polski Związek Piłki Siatkowej podjął decyzję o zawieszeniu w obowiązkach służbowych pracownika PZPS Pana Eugeniusza Andrejuka w związku z prywatnym komentarzem w dyskusji na Facebooku, który wzbudził wiele emocji – poinformowała organizacja.

– Zawieszenie trwać będzie do czasu wyjaśnienia okoliczności i autorstwa wskazanego komentarza – wyjaśniono. – Polski Związek Piłki Siatkowej w filozofii swego działania nakierowany jest na dostarczanie wyłącznie pozytywnych emocji. Wszelkie przejawy tworzenia emocji negatywnych są w naszym środowisku nietolerowane. Do czasu zakończenia czynności wyjaśniających związanych ze sprawą PZPS nie będzie komentować powyższej kwestii – zaznaczono.

– Ukraińcy słusznie wystawili rachunek w 1943 roku. Polak niczego się nie nauczy i nie zrozumie. Jerzy Giedrojć pisał, że Polska nie potrafiła być mocarstwem i nie umie być Czechami. Idąc tym tokiem rozumowania to można powiedzieć, że Polska to takie nie wiadomo co – napisał Andrejuk w facebookowym wpisie, który zniknął już z internetu. – Mieli rację wystawiając rachunek Polakom i nie tylko w 1943 ale również np. w Humaniu w 1780. Obcy element należało usuwać – stwierdził ponadto.

paradyzja.com, dorzeczy.pl

/ fot. TT/@haiwaiwangUS

Coś co do tej pory było popularne w kręgach wielbicieli teorii spiskowych teraz odnajduje swoje potwierdzenie w faktycznych wypowiedziach sfer amerykańskiego rządu i naukowców. Chip umieszczony w specjalnym żelu ma być wstrzykiwany pod skórę człowieka oraz informować o zbliżających się symptomach spowodowanych koronawirusem. Opracowano również specjalny filtr, który usuwa wirusa z ludzkiej krwi. Tym sposobem wyleczono obecnie 300 ciężko chorych osób.

  • Naukowcy z Pentagonu stworzyli podskórny chip
  • Urządzenie będzie monitorować aktualny stan pacjenta pod względem koronawirusa
  • Zespół Hepburna leczył ciężko chorych na COVID-19 pacjentów specjalnym filtrem umieszczonym w aparaturze do dializy
  • Zobacz także: Episkopat: Szczepionki dwóch koncernów budzą sprzeciw moralny

Jeszcze do niedawna stwierdzenie o chipach wstrzykiwanych ludziom było kwitowane politowaniem i szyderczym uśmiechem drugiej strony. Obecnie teorie spiskowe na ten temat odnajdują swoje potwierdzenie w rewelacjach wprost z amerykańskiego urzędu wojskowego. Naukowcy nie ukrywają, że pracują nad specjalnym urządzeniem mającym pomóc władzy w zarządzaniu kryzysem epidemicznym.

Potwierdzenie spiskowej teorii dziejów?’

Naukowcy z Pentagonu potwierdzają, że są w końcowej fazie opracowywania specjalnego czipu wykrywającego w ludzkim organizmie pierwsze objawy zakażeniem koronawirusem. Jest on umieszczony w specjalnym, zielonym żelu, a następnie wstrzykuję się go pod skórę człowieka. Umieszczony w urządzeniu sensor stale monitoruje temperaturę ciała oraz bada krew pod kątem obecności wirusa.

Umieszczasz chip pod skórą, on śledzi reakcje chemiczne w organizmie, a sygnał informuje, czy będziesz miał jutro symptomy” – wyjaśnił w telewizji CBS, lekarz Matt Hepburn, stojący na czele zespołu Agencji ds. Zaawansowanych Projektów Badawczych, znanej jako DARPA.

Rozmowę z doktorem Hepburnem przeprowadzono na lotniskowcu Theodore Roosevelt, gdzie w ubiegłym roku blisko 1,3 tys. członków załogi zakaziło się koronawirusem. Przedstawiciele Pentagonu zaprzeczają, by czip miał służyć do czegoś więcej i pozwalał śledzić osoby, które go będą posiadały.

Najczęstszymi objawami infekcji SARS-CoV-2 są kaszel, gorączka oraz utrata węchu i smaku. W takim przypadku powinno się przeprowadzić test oraz izolować zakażonego. Jednak nawet jedna trzecia zakażonych nie wykazuje żadnych objawów choroby. Innowacja naukowców z Pentagonu może więc pomóc przy nieświadomym rozprzestrzenianiu wirusa.

Innym interesującym urządzeniem jaki opracował zespół Hepburna jest specjalny filtr, który umieszcza się w aparaturze do dializy. Usuwa on z krwi komórki koronawirusa. Amerykańska Agencji Żywności i Leków zezwoliła na używanie tego urządzenia. Z tej formy leczenia skorzystało 300 osób, które w krótkim czasie zostały wyleczone z ciężkiego przebiegu choroby.

gazeta.pl

Naukowy z Kalifornii doszli do wniosku, że aktywność fizyczna oraz dobre samopoczucie są skutecznym i bardzo pomocnym sposobem do walki z koronawirusem. Ruch na świeżym powietrzu wzmacnia organizm człowieka. Osoby, które nie wykazywały w ostatnich miesiącach i latach aktywności fizycznej, były podatne na ostrzejszy przebieg choroby. Kolejnym elementem jest właściwa odporność psychiczna, a codzienna pielęgnacja i zapewnianie sobie pozytywnych bodźców wzmacnia ludzką odporność na wirusy.

  • Kalifornijscy naukowcy przebadali grupę blisko 50 tysięcy osób chorujących na COVID-19
  • Wykazano, że odpowiednie dawkowanie pozytywnych nastrojów i ciągła aktywność fizyczna poprawia odporność organizmu
  • Poprawna kondycja psychiczna ma nie tylko napędzać do podejmowania wysiłu fizycznego, lecz również pomóc przetrwać epidemię
  • Zobacz także: Przedłużone restrykcje, ale z wyjątkami. Niedzielski ogłosił

Badacze związani z firmą ubezpieczenia zdrowotnego, Kaiser Permanente Southern California wzięli pod uwagę dużą grupę blisko 50 tysięcy osób, które w czasie od stycznia do października ubiegłego roku przechodziły Covid-19. Wybrano te osoby, które wcześniej, w latach 2018-20 brały udział w programie Exercise Vital Sign. 

Ten program pozwalał ocenić ich przeciętną aktywność fizyczną w okresie jeszcze przed pandemią. Byli tam tacy, którzy wypełniali sugerowaną obecnie przez lekarzy dawkę umiarkowanego ruchu przez 150 minut tygodniowo, byli tacy, którzy nie ruszali się praktycznie w ogóle, większość mieściła się gdzieś między tymi skrajnościami. 

Ruch wzmacnia odporność na koronawirusa

Badania wykazały, że osoby preferujące osiadły tryb życia są o wiele bardziej narażone na ostrzejszy i bolesny przebieg zachorowania na koronawirusa. Wskaźnik zapotrzebowania na hospitalizację wzrasta również dwukrotnie. Już o 73 procent częściej wymagali oni intensywnej terapii, ryzyko śmierci z powodu Covid-19 była dla nich 2,5 razy większe. Już minimalny poziom ruchu pozwalał zmniejszać to ryzyko o 20-30 procent. 

“To istotny dzwonek alarmowy, wskazujący na to, jak ważny jest zdrowy tryb życia, jak ważna jest aktywność fizyczna. Osoby, które były wcześniej regularnie aktywne fizycznie, mają teraz znacznie większe szanse pokonania Covid-19 niż osoby nieaktywne” – powiedział Robert E. Sallis z Kaiser Permanente Fontana Medical Center.

Wśród grupy 48440 pacjentów branych pod uwagę w badaniu kalifornijskich naukowców, większość, bo 62 procent stanowiły kobiety. Zaledwie 6,4 procent osób podejmowało się codziennej aktywności fizycznej. 14,4 procent stanowiły osoby o zerowej aktywności, z kolei reszta badanych podejmowała sporadycznie wysiłek fizyczny. Średnia BMI wagi pacjentów wynosiła 31, co oznacza już otyłość. Połowa nie miała żadnych chorób współistniejących, 18 procent – jedną taką chorobę, pozostałe 32 procent – dwie lub więcej. Po zakażeniu koronawirusem 8,6 procent trafiło do szpitala, 2,4 procent wymagało pomocy na oddziale intensywnej terapii, 1,6 procent osób zmarło. 

Doktor Deborah Rohm Young z Kaiser Permanente Southern California Department of Research & Evaluation przyznała, że ruch silne znaczenie w walce z epidemią koronawirusa – “Zaskoczyło nas to, jak silny był związek braku aktywności fizycznej z gorszym przebiegiem choroby Covid-19. Nawet jeśli uwzględniliśmy inne czynniki, jak otyłość, czy palenie papierosów, związek ten pozostaje wyraźny”.

“Spaceruj pięć razy w tygodniu po 30 minut z co najmniej umiarkowaną intensywnością, a to istotnie zwiększy twoją odporność na Covid-19” – polecił dr Sallis.

Badanie wykazało, że liczy się każda, nawet nieznaczna aktywność. W porównaniu z osobami, które deklarowały, że ruszają się w niewielkim stopniu, te całkowicie bierne były o 20 proc. częściej przyjmowane do szpitali, o 10 proc. częściej trafiały na oddziały intensywnej terapii, aż o 32 proc. częściej umierały. Autorzy podkreślają jednak, że badanie ma charakter obserwacyjny i nie obejmuje rozwiązania przyczynowo-skutkowego podejmowanego zagadnienia. Zachęcają jednak, aby wziąć pod rozwagę zalecenia w podejmowaniu codziennej aktywności fizycznej.

Psychika ważnym elementem układanki

Oprócz regularnych ćwiczeń, należy zadbać o poprawny rozwój i kondycję zdrowia psychicznego – “Choć ćwiczenia zwykle prowadzą do obniżenia poziomu stresu, czy stanów lękowych, wiele badanych przez nas osób wskazuje na to, że poziom stresu uniemożliwia im ćwiczenia. Podobnie w przypadku depresji, którą ćwiczenia zwykle łagodzą, ale która teraz odbiera motywację, by ćwiczyć” – przyznaje prof. Jennifer Heisz z Department of Kinesiology Uniwersytetu McMaster.

Eksperci zalecają, aby w odpowiedni sposób dawkować ćwiczenia fizyczne, aby obniżyć poziom stresu. Dobre samopoczucie nie tylko wpływa pozytywnie na mechanikę ciała, lecz również pobudza nasze ciało do podejmowania się wysiłku fizycznego.

rmf24.pl

– Technologia produkcji szczepionek firm AstraZeneca i Johnson&Johnson budzi poważny sprzeciw moralny, jednak w przypadku braku wyboru wierni mogą z nich korzystać – przekazał Episkopat Polski. Obie szczepionki są dostępne w Polsce.

  • Szczepionki firm AstraZeneca i Johnson&Johnson budzą poważny sprzeciw moralny – poinformował Episkopat Polski.
  • Wszystko przez korzystanie z linii komórkowych stworzonych na materiale biologicznym pobranym od abortowanych płodów.
  • W przypadku uzasadnionych podejrzeń co do zagrożenia dla życia konkretnych osób stwarzanego przez którąś ze szczepionek, należy rezygnować z jej podania – napisano również.
  • Zobacz także: Eksperymenty na nienarodzonych dzieciach? Maksymowicz miał nadzorować proceder

Episkopat wyjaśnił, że technologia jednej i drugiej szczepionki budzi sprzeciw moralny z uwagi na korzystanie z linii komórkowych stworzonych na materiale biologicznym pobranym od abortowanych płodów. – Katolicy nie powinni godzić się na szczepienie tymi szczepionkami – podkreślono w wydanym dokumencie. Jednak od tej zasady jest wyjątek. – Wierni, którzy nie mają możliwości wyboru innej szczepionki i są wprost zobligowani określonymi uwarunkowaniami (np. zawodowymi, posłuszeństwa w ramach określonych zespołów, struktur, urzędów, służb, dla których przeznaczono właśnie te szczepionki) mogą z nich skorzystać bez winy moralnej – napisano.

– Osoby takie winny jednak – w możliwy dla nich sposób – manifestować swój stanowczy sprzeciw wobec wykorzystania materiału biologicznego mającego niemoralną genezę w produkcji tej szczepionki oraz dlatego, aby nie zostały uznane za popierające w sposób pośredni aborcję (na przykład pisząc listy sprzeciwu do instytucji sprowadzających lub dystrybuujących tę szczepionkę, czy też do przełożonych) – podkreślono.

– Szczepionki wykorzystujące mRNA (firm Pfizer i Moderna) nie budzą poważnych przeciwwskazań etycznych, gdyż w ich produkcji nie korzystano z linii komórkowych stworzonych na bazie tkanek płodów abortowanych (do ich produkcji nie są wymagane linie komórkowe) – przypomniano jednocześnie.

W przypadku uzasadnionych podejrzeń należy zrezygnować z podania

Episkopat podkreślił, że nie wydaje opinii na temat skutków ubocznych szczepienia, gdyż “jak dotychczas brakuje w tej materii pewnych wyników badań oraz obiektywnych, zgodnych i nie budzących wątpliwości opinii specjalistów”. – Jednakże – zgodnie z zasadami etycznymi – w przypadku uzasadnionych podejrzeń co do zagrożenia dla życia konkretnych osób stwarzanego przez którąś ze szczepionek, należy rezygnować z jej podania – napisano. Dokument przygotował Zespół Ekspertów KEP ds. Bioetycznych, któremu przewodniczy bp Józef Wróbel SCJ.

interia.pl

/ Fot. YouTube/ screen

Po skrytykowaniu na Twitterze milionowych zakupów liderki BLM, czarnoskóry dziennikarz został zbanowany.

  • Czarnoskóry dziennikarz Jason Whitlock skrytykował fakt, iż liderka BLM zakupiła willę za 1,4 miliona dolarów w białej dzielnicy.
  • Za swój krytyczny wpis, mężczyzna został zbanowany na Twitterze pod pozorem “naruszenia zasad społeczności”.
  • Whitlock uważa, iż BLM jest “świętą krową Big Tech”, której nie wolno krytykować, najwyraźniej – nawet będąc czarnoskórym.
  • Przeczytaj również: Liderka BLM potępiona przez czarnoskórych. Kupiła dom w „białej dzielnicy”

Jason Whitlock, czarnoskóry dziennikarz, ośmielił się skrytykować zakupy liderki BLM. Za potępienie jej zachowania, został zbanowany na Twitterze. Współzałożycielka ruchu, Patrisse Khan-Cullors kupiła bowiem w ostatnim czasie luksusowy dom za ponad milion dolarów. O dziwo, wymarzona rezydencja orędowniczki walki z “białą supremacją” znalazła się w typowo “białej” dzielnicy. Krytyka zachowania kobiety okazała się jednak na tyle niewłaściwa, iż Twitter postanowił rozprawić się z dziennikarzem.

Whitlock udostępnił link do artykułu “Dirt”, który jako pierwszy poinformował o luksusowym zakupie liderki BLM. “Współzałożycielka Black Lives Matter kupiła dom za 1,4 miliona dolarów w Topanga, gdzie populacja czarnoskórych wynosi 1,4%. Jest ze swoimi ludźmi!” – napisał ironicznie. Czarnoskóry mężczyzna został zbanowany na Twitterze za rzekome “naruszenie zasad”. Mimo to, nie zmienił swojej opinii co do całej sytuacji. Wskazał, iż liderka BLM dokonała świadomego, wyrachowanego wyboru. “Uważam, że to hipokryzja” – dodał w późniejszym wywiadzie.

„Miała wiele opcji, gdzie mieszkać. Wybrała jedno z najbielszych miejsc w Kalifornii. Będzie miała wybór białych gliniarzy i białych ludzi, na których będzie mogła narzekać. To wybór, bracie” – napisał w odpowiedzi na krytykę tweeta Whitlock. „Twitter zablokował moje konto około godziny 16 w piątek” – powiedział w wywiadzie dla DailyMail.com. „Powiedzieli, że moje konto zostało zablokowane, ponieważ ujawniłem dane osobowe o kimś. Dodali, że muszę usunąć tweeta udostępniającego historię serwisu dirt.com o kupnie domu w Topanga przez Cullors” – wyjaśnił.

Czarnoskóry dziennikarz jest przekonany, iż BLM posiada niespotykany dotychczas immunitet. „BLM to jedna ze świętych krów Big Tech” – stwierdził Whitlock. “Od lat narzekam na oszustwa i kłopoty finansowe BLM. Myślę, że Twitter szukał pretekstu do usunięcia mnie z platformy” – przekonywał.

Post Millennial

Minister Zdrowia, Adam Niedzielski

/ Fot. YouTube/ screen

Od poniedziałku dzieci wrócą do żłobków i przedszkoli. Będzie także możliwe uprawianie sportu na świeżym powietrzu, w grupach do 25 osób. Minister zdrowia Adam Niedzielski ogłosił natomiast, że pozostałe restrykcje zostają przedłużone.

  • Większość restrykcji zostanie przedłużona do 25 kwietnia.
  • Do 3 maja natomiast będą obowiązywać te dotyczące branży hotelarskiej.
  • Od poniedziałku dzieci wrócą do żłobków i przedszkoli.
  • Będzie także możliwe uprawianie sportu na świeżym powietrzu, w grupach do 25 osób.
  • Zobacz także: Gowin chce otwarcia gospodarki… ale tylko dla zaszczepionych

Minister zdrowia oznajmił, że nastąpiła stabilizacja statystyk koronawirusa w Polsce, ale na wysokim poziomie. Dlatego, jak ogłosił Niedzielski, restrykcje, bez kilku wyjątków, zostaną przedłużone. – Regionalizacja obostrzeń wręcz pewna. Jeżeli liczba zakażeń w województwach spadnie poniżej 30 na 100 tysięcy, będziemy myśleć o dalszych krokach – powiedział.

Większość restrykcji zostanie przedłużona do 25 kwietnia. Do 3 maja natomiast będą obowiązywać te dotyczące branży hotelarskiej. – Aby nie było dylematów związanych z podejmowaniem decyzji co do majówki – wyjaśnił minister zdrowia.

Podczas konferencji prasowej Adam Niedzielski podkreślił, że według badań, ryzyko zakażenia na świeżym powietrzu jest minimalne. W związku z tym zdecydowano się dopuścić aktywność sportową na świeżym powietrzu, w grupach do 25 osób. – Podkreślam, na otwartym powietrzu, bo tutaj to ryzyko zakażenia, transmisji wirusa jest zdecydowanie mniejsze, dlatego dopuścimy rozgrywki młodzieżowe, dopuścimy również współzawodnictwo, zajęcia w ramach sportu zawodowego, co miało miejsce też do tej pory, ale też na obiektach sportowych na świeżym powietrzu w grupie do 25 osób będzie można prowadzić aktywności fizyczne – powiedział minister.

rmf24.pl

/ Fot. Twitter/ screen

Uczestnicy zamieszek w Portland, w tym BLM oraz Antifa, zablokowali ruch uliczny, zdewastowali budynek policji i ostrzelali go fajerwerkami.

  • Po śmierci czarnoskórego Daunte Wrighta, zastrzelonego przez policjantkę, wybuchły zamieszki m.in. w Portland.
  • W drugą noc rozruchów, Antifa wraz z Black Lives Matter zdewastowały i podpaliły budynek policji.
  • Zamieszki do złudzenia przypominają te, które wybuchły w zeszłym roku po śmierci George’a Floyda.
  • Przeczytaj również: Liderka BLM potępiona przez czarnoskórych. Kupiła dom w „białej dzielnicy”

We wtorek wieczorem zamieszki w Portland przybrały na sile. Uczestnicy wywołali pożar w siedzibie związku policji. Grupa około 100 osób przemaszerowała pod budynek, blokując ruch uliczny. Następnie ostrzelano go fajerwerkami jeszcze przed podpaleniem. W akcję miała być zaangażowana zarówno Antifa, jak i ruch Black Lives Matter. Straż pożarna szybko ugasiła ogień, a policjanci ogłosili zatrzymanie jednej osoby. Była to już druga noc zamieszek.

Akcja miała być reakcją na zastrzelenie Daunte Wrighta przez policjantkę Kim Potter. Na mężczyznę został wydany nakaz aresztowania. Ten stawiał jednak opór, zmagając się z funkcjonariuszami policji. Potter wystrzeliła do mężczyzny raz z broni palnej. Zdarzenie miało miejsce w niedzielę. Wright zmarł od rany postrzałowej. Policja stwierdziła, iż broń palna została użyta nieumyślnie, a funkcjonariuszka najprawdopodobniej chciała użyć paralizatora. Zarówno policjantka, jak i jej szef złożyli rezygnację ze stanowiska.

Przed podpaleniem budynku, Antifa wraz z Black Lives Matter zorganizowali wcześniej spotkanie w pobliskim Kenton Park, skąd przemaszerowały w jego stronę. Funkcjonariusze z Portland nazwali zamieszki „planowanym, skoordynowanym atakiem”. Pierwszej nocy rozruchów w pobliżu Penumbra Kelly Building rozpalono ogniska, wybijano okna, rzucano kamieniami i strzelano kulkami w policjantów z procy. Zamieszki przypominają niepokoje, jakie miały miejsce zeszłej wiosny po śmierci George’a Floyda. Media przypominają, iż wówczas Antifa i BLM terroryzowały okolicę przez 120 nocy.

Post Millennial

/ Fot. Twitter

Kościół w Albercie schodzi do podziemia po tym, jak złamał ograniczenia nałożone przez rząd. Pastor kościoła stwierdził, iż „mogą zająć nasz obiekt, ale my po prostu znajdziemy inny”.

  • Kościół GraceLife w Edmonton w Albercie zszedł do podziemia po tym, jak policja odgrodziła teren wspólnoty.
  • Przywódcy kościoła zdecydowali, iż przeniesie się on do tajnego miejsca, w którym wciąż będą odprawiane nabożeństwa.
  • Przemawiając do swoich wiernych, pastor kościoła James Coates powiedział, że „mogą zająć nasz obiekt, ale my po prostu znajdziemy inny”.

Kościół GraceLife w Edmonton zszedł do podziemia po tym, jak został odgrodzony przez policję. Urzędnicy oskarżyli bowiem wiernych o łamanie restrykcji związanych z koronawirusem. Kościół zamknięto na początku tego miesiąca. Na YouTube opublikowane zostało nagranie ze zgromadzenia, na którym było rzekomo znacznie więcej osób, niż dopuszczają władze. Przywódcy duchowi wspólnoty oznajmili jednak, iż nabożeństwa zostaną przeniesione w tajne miejsce, aż do czasu zakończenia lockdownu.

Zdaniem pastora Jamesa Coates’a, Kościół musi zejść do podziemia, by przetrwać czas ucisku. „Rządy na całym świecie naradzają się razem, aby uciskać ludzi, którymi rządzą” – powiedział Coates. Pastor przypomniał, iż wyznawcy Jezusa będą prześladowani w czasach ostatecznych. „Ci, którzy są wierni, ci, którzy podążają za Chrystusem i wyznają, że Jezus jest Panem, będą tymi, których muszą uciszyć i odsunąć z drogi, ponieważ wszyscy inni ustawią się w kolejce” – kontynuował.

Do sieci trafiło nagranie ukazujące funkcjonariuszy ochrony stojących przed kościołem i niedopuszczających do niego wiernych. Komentarze pod postem przeważnie krytykują zamknięcie siedziby wspólnoty. “To jest bezprawne. Sprawa trafi do sądu. Nie mogą w tym momencie interweniować !! To nie jest Kanada” – piszą Internauci. “Nabożeństwo w kościele jest poza jurysdykcją rządu. Sugerowanie, że jest inaczej, wywyższa polityków ponad Boga” – stwierdzają.

Post Millennial

/ Fot. Twitter

FBI publikuje plakaty zarówno w jidysz, jak i języku hebrajskim, apelując o zgłaszanie “przestępstw z nienawiści”.

  • FBI w Nowym Jorku postanowiło rozpocząć kampanię walki z “przestępstwami z nienawiści”.
  • Plakaty reklamowe akcji napisano zarówno po angielsku, hebrajsku oraz w jidysz.
  • Inicjatywa, mająca dotrzeć do jak największej liczby osób ze społeczności żydowskiej, została pochwalona za “wrażliwość na kulturę”.

FBI zdecydowało się na opublikowanie specjalnych plakatów, mających trafić do całej społeczności żydowskiej. Użyto w nich języka jidysz, jak i hebrajskiego. Jak zauważa Jerusalem Post, ruch ten “może być postrzegany jako bezpośrednie wezwanie do zajęcia się w szczególności przestępstwami z nienawiści wobec Żydów, ponieważ przemawia do całej społeczności”.

Za inicjatywą stoi jednostka FBI ds. Przestępstw z Nienawiści. Opublikowała ona reklamy w języku angielskim, jidysz i hebrajskim, “starając się skłonić więcej ortodoksyjnych Żydów do zgłaszania przestępstw z nienawiści w rejonie Nowego Jorku” – czytamy. W reklamach zauważono, że “wiele przestępstw nie jest zgłaszanych” i zawierają one “instrukcje dotyczące zgłaszania przestępstw z nienawiści do FBI”, jeśli tylko ktoś zostanie ich ofiarą lub ma wiedzę o przestępstwie z nienawiści.

„Czy wiesz, że wiele przestępstw z nienawiści nie jest zgłaszanych?” – napisano w reklamie FBI również w jidysz. „FBI chce pomóc, ale musimy się z tobą skontaktować”. Na oficjalnych grafikach FBI umieszczono wskazówki, jak anonimowo zgłaszać przestępstwa. Rabin Abe Friedman wyraził uznanie dla inicjatywy, nazywając ją “prawdziwie wrażliwą” na problemy społeczności żydowskiej. “Uznanie dla @NewYorkFBI które po raz kolejny pokazuje, o co chodzi w kontaktach ze społecznością, zachęcając żydowskie ofiary / świadków przestępstw z nienawiści do informowania o tym, co się stało w językach, które są im najbardziej znane. To właśnie nazywamy #wrażliwością na kulturę” – stwierdził rabin na swoim Twitterze.

Jerusalem Post

Robert Bąkiewicz

Robert Bąkiewicz / Fot. Media Narodowe/YouTube

Robert Bąkiewicz z Rot Niepodległości apeluje do polskiego rządu o wprowadzenie ulg podatkowych dla Polaków wracających z zagranicy. Okres ulgi podatkowej miałby trwać pięć lat. Bąkiewicz jest przekonany, że takie działanie poprawi sytuację demograficzną w naszym kraju.

Oto cała treść apelu:

Polska znajduje się w dramatycznej sytuacji demograficznej. Rok ubiegły przyspieszył proces zmniejszania się polskiej ludności. Dotychczasowe metody walki z katastrofą demograficzna okazały się niewystarczające. Potrzeba nowych rozwiązań, które odwrócą niekorzystne trendy ludnościowe w naszym kraju. Najważniejsze jest zmiana polityki wobec rodzin, tak aby powszechnym modelem polskiej rodziny stał się model rodziny rozwojowej, przynajmniej 2+3.

Ale oprócz poprawy polityki wobec rodzin potrzebne jest także wprowadzenie polityki sprowadzania Polaków z emigracji. W wyniku trudnej sytuacji ekonomicznej wyemigrowało około 2 miliony Polaków. Poprawa sytuacji gospodarczej w Polsce, a także kryzys w państwach zachodnich stwarzają okazję do ściągnięcia tej emigracji z powrotem do kraju. Potrzebna jest polityka nakierowana na ułatwienie decyzji powrotu do kraju.

Zobacz także: Media Narodowe wchodzą na platformę Rumble. „Mamy dość cenzury YouTube’a”

Wzywamy rząd i parlament do uchwalenia i wdrożenia podatkowych zachęt ułatwiających powrót do Polski. Proponujemy wprowadzenie 50% ulgi podatkowej w pierwszej grupie podatkowej dla każdego, kto do tej pory przepracował przynajmniej dwa lata za granicą i zdecydował się powrócić do Polski. Okres ulgi podatkowej powinien trwać przynajmniej pięć lat.

Proponujemy także zwolnienie z płacenia podatków od emerytur uzyskanych za granicą. Taka decyzja sprzyjałaby powrotom Polakom, którzy wypracowali emerytury za granicą, a jednocześnie ich powrót wzmocniłby więzi z Polską pokolenia ich dzieci i wnuków, nawet jeżeli one nie zdecydują się na powrót do kraju.
Ułatwienia podatkowe z pewnością wydatnie wzmocnią zarysowany w ostatnim okresie trend powrotu do kraju.

Zasadniczą barierą rozwojową polskiej gospodarki w najbliższych dekadach będzie kwestia spadającej ilości pracowników. Wprowadzenie skutecznej polityki zachęcającej i ułatwiającej powroty Polaków z emigracji złagodzi tę barierę i przyczyni się do rozwoju polskiej gospodarki. Polityka sprowadzania Polaków z emigracji powinna zastąpić politykę sprowadzania cudzoziemców do pracy w naszym kraju.

Robert Bąkiewicz
Prezes Stowarzyszenia Roty Niepodległości