Na stronie Komisji Europejskiej pojawiły dane dotyczące szczepionek, jakie na chwilę obecną zostały zakupione, są planowane do zakupienia, albo o których trwają rozmowy. Na każdego obywatela Unii Europejskiej, według tych informacji, przypada ponad sześć dawek! Zakupy planowane są nadal.

Komisja Europejska przedstawiła dane dotyczące obecnych, oraz planowanych zakupów szczepionek. Podział przedstawia się następująco:

Już zakontraktowane szczepionki od czterech producentów:

Pfizer: 600 milionów
Moderna: 460 milionów
AstraZeneca: 400 milionów
Johnson and Johnson: 400 milionów

Kolejne dwie zakontraktowane już firmy, których szczepionki czekają na dopuszczenie:

Senofi-GSK: 300 milionów
CureVac: 405 milionów

Dwie firmy, z którymi zakończyły się rozmowy wstępne:

Novavax: 200 milionów
Valneva: 60 milionów.

Łącznie, na obecną chwilę, planowany jest zakup 2 miliardów 825 jednostek szczepionki. W Unii Europejskiej mieszka 446 milionów mieszkańców. Na każdego obywatela przypadać będzie zatem po ponad sześć dawek! Pewnie jednak więcej. Odliczyć należy bowiem zupełnie małe dzieci, oraz najstarszych i schorowanych w takim stopniu, że podawanie im szczepionki nie ma najmniejszego sensu.

Co ciekawe Komisja Europejska czeka na zgłoszenia od kolejnych producentów, którzy rozpoczęli już badania kliniczne swoich preparatów albo przygotowują się do nich.

Rzecznik Ministerstwa Zdrowia Wojciech Andrusiewicz ujawnił podczas konferencji prasowej, że obecnie nie ma ani w Unii Europejskiej, ani w Polsce rekomendacji do przyjmowania trzeciej dawki szczepionki. Nie wykluczył jednak, że potrzebne będą – jak je nazwał – dawki przypominające.

Zbigniew Heliński

Źródła: ec.europa.eu, Radio Zet

Borys Budka

Borys Budka w trakcie konferencji zorganizowanej w sobotę zwrócił się do marszałek Sejmu o przełożenie posiedzenia w sprawie Krajowego Planu Odbudowy o dwa tygodnie. – Nie kupujcie kota w worku – apelował.

  • We wtorek 4 maja Sejm ma zająć się sprawą ratyfikacji decyzji ws. systemu zasobów własnych Unii Europejskiej.
  • Borys Budka, szef PO, mówił, że parlament powinien zagwarantować, by rząd mógł wydatkować te pieniądze „w określonych ramach”.
  • Budka zaznaczył, że Platforma zwraca się do marszałek Sejmu o przełożenie posiedzenia w sprawie Krajowego Planu Odbudowy o dwa tygodnie.
  • Zobacz także: Kowalski o Funduszu Odbudowy: Oddanie suwerenności [WIDEO]

We wtorek 4 maja Sejm ma zająć się sprawą ratyfikacji decyzji ws. systemu zasobów własnych Unii Europejskiej. Poparcie tego projektu pozwoli na uruchomienie unijnego Funduszu Odbudowy. Ma on wspomóc gospodarki unijne po pandemii.

Oznacza to, że parlamentarzyści zbiorą się dwa tygodnie wcześniej, niż zakładano. Początkowo planowano bowiem, że 29. posiedzenie rozpocznie się 19 maja. Platforma Obywatelska chce jednak, by powrócono do pierwotnego założenia. Tym samym prace zostałyby odłożone w czasie.

Borys Budka, szef PO, mówił, że polski parlament powinien zagwarantować, by rząd mógł wydatkować te pieniądze „w określonych ramach”. Dopiero później Sejm i Senat powinny zatwierdzić ratyfikację dochodów własnych.

Budka zaznaczył, że Platforma zwraca się do marszałek Sejmu o przełożenie posiedzenia w sprawie Krajowego Planu Odbudowy o dwa tygodnie. – Dokładnie taki czas dała Komisja Europejska, dodatkowy czas na to, by rządy przedstawiły ostateczne wersje Krajowych Planów Odbudowy – przekonywał.

Szef Platformy Obywatelskiej przekonywał, że jeszcze przed przystąpieniem do ratyfikacji należy wpisać do ustawy gwarancje, że środki z KPO będą wydawane uczciwie. Zaznaczał, że te środki nie mogą być wydawane bez żadnego nadzoru społecznego. Borys Budka zwrócił się do wszystkich ugrupowań parlamentarnych: Nie kupujcie kota w worku. Dajcie czas stronie samorządowej, która była bardzo blisko wynegocjowania dobrych da Polski warunków z rządem, żeby te 14 dni wykorzystać właśnie na to.

wiadomosci.onet.pl, wprost.pl

Akcja „Zaszczep się na majówkę”, która potrwa do 3 maja, cieszy się ogromnym zainteresowaniem. Do punktów szczepień tworzą się olbrzymie kolejki, nawet od godz. 3 w nocy. Chętni przychodzą z kocami, śpiworami, niektórzy mają składane krzesełka, a nawet leżaki.

Akcja „Zaszczep się na majówkę” rozpoczęła się dzisiaj i potrwa do 3 maja. Mobilne punkty szczepień pojawiły się w 16 miastach w każdym województwie. Osoby uprawnione do szczepienia, które mają wystawione e-skierowanie mogą bez rejestracji przyjąć jednodawkową szczepionkę firmy Johnson & Johnson. Trzeba jednak zaznaczyć, że liczba szczepionek jest ograniczona, a chętnych jest bardzo wielu. W olbrzymich kolejkach do punktów szczepień stoi nawet po kilkaset osób.

Na Rynku Głównym w Krakowie do godz. 10 zaszczepiło się ponad 200 osób. Ponad tysiąc czeka w kolejce – pierwsi zainteresowani stoją tam już od godz. 5:00. Zainteresowanie jest ogromne, a na rynku każdej godziny wykonywanych jest od 90 do 100 szczepień. Wojewoda Łukasz Kmita zapewnił, że gdyby dawki zaczęły się kończyć, to na bieżąco podejmowane będą kolejne decyzje, co do ewentualnych dalszych dostaw.

Dużym zainteresowaniem akcja cieszyła się też w Białymstoku, gdzie w ciągu pierwszej godziny zaszczepiło się około 70 osób. Wojewoda podlaski Bohdan Paszkowski podkreślał, że zachętą do szczepień jest fakt, iż chodzi o szczepionkę jednodawkową.

Kolejka zaczęła tworzyć się około godz. 3 w nocy

W Warszawie setki osób ustawiły się w kolejce, która zaczęła tworzyć się około godz. 3 w nocy. Ludzie przyszli z kocami, śpiworami, niektórzy mieli z sobą składane krzesełka, a nawet leżaki. Ok. godziny 10, kiedy rozpoczęły się szczepienia kolejka chętnych zatoczyła krąg. Ludzie stali, jeden za drugim, nie trzymając dwumetrowego dystansu. Ogonek rozpoczynał się na pl. Bankowym przed bramą ratusza, gdzie mieści się również urząd wojewódzki. Następnie ciągnął się przez około jeden kilometr ul. Elektoralną, al. Solidarności, znów do pl. Bankowego.

W Poznaniu przed południem osiągnięto limit chętnych – do godz. 11 zaszczepiono 300 osób. Kolejnych chętnych na szczepienie zaproszono na jutro i na poniedziałek. Po majówce rejestracja kolejnych roczników będzie kontynuowana. Rząd zapowiada, że do 9 maja wszystkie osoby powyżej 18 lat będą miały wystawione e-skierowanie. Oznacza to, że po tym terminie każda pełnoletnia osoba będzie mogła zarejestrować się na szczepienie.

rmf24.pl

Jan z Kolna

/ fot. Archiwum, Chester C. Tobiasz

– Trudno ukryć, że w sprawach ekonomicznych PiS to jest jednak socjalizm – powiedział Jakub Zgierski, twórca bloga „Młot na marksizm” na kanale Media Narodowe. Gość mówił o porozumieniu Lewicy z PiS w sprawie Funduszu Odbudowy. Zwrócił też uwagę na ultimatum, które Strajk Kobiet postawił Lewicy.

  • Gość odniósł się do wypowiedzi Borysa Budki, który stwierdził, że doszło do sojuszu brunatno-czerwonego.
  • Lewica dogadała się z partią rządzącą, ponieważ socjalne sprawy raczej ich łączą.
  • Zgierski: Teraz próbuje się sukces wpisania postulatów lewicowych w Fundusz Odbudowy przedstawić jako sukces ponad podziałami
  • Zobacz także: Marek Kacprzak rzecznikiem Lewicy! Były dziennikarz zastąpi Żukowską

Zgierski wypowiedział się na temat porozumienia Lewicy z PiS w sprawie Funduszu Odbudowy. Odniósł się do wypowiedzi Borysa Budki, który stwierdził, że doszło do sojuszu brunatno-czerwonego. – Mówiąc o brunatnych i czerwonych, to jest oczywiste nawiązanie do mrocznych lat 30. i 40. Trochę na wyrost, ale widzę w tym tą analogię, bo chodzi o to, że w takich sprawach socjalistycznych, ci socjaliści narodowi z międzynarodowymi są w stanie się dogadać – powiedział gość Karola Plewy.

Zgierski dodał, że: Trudno ukryć, że w sprawach ekonomicznych PiS to jest jednak socjalizm. Lewica dogadała się z partią rządzącą, ponieważ socjalne sprawy raczej ich łączą. Gość zaznaczył, że chodziło raczej o chwilowe zbratanie się ponad podziałami, ale na pewno nie jest to nic długotrwałego.

Zgierski zwrócił uwagę na ultimatum, które Strajk Kobiet postawił Lewicy, kiedy ta porozumiała się z PiS. Koalicja z partią rządzącą wywołała spór.  – Pojawiły się tego typu zarzuty, że ten Strajk Kobiet to jest tak naprawdę neoliberalizm – powiedział Zgierski.

Na pytanie, kto wyjdzie dobrze na wojnie między Lewicą, a Strajkiem Kobiet gość powiedział, że ciężko stwierdzić. Zgierski zaznaczył, że Strajk Kobiet jest marginalizowany. – Teraz próbuje się sukces wpisania postulatów lewicowych w Fundusz Odbudowy przedstawić jako sukces ponad podziałami – powiedział. – Trudno mi powiedzieć jaki to będzie efekt. Na pewno wiem, że dla Polaków nie będzie dobrze. Ten Fundusz Odbudowy raczej nie jest niczym dobrym w kontekście długów europejskich – powiedział Zgierski.

Marksizm na polskich uczelniach

Na koniec redaktor Plewa w rozmowie z Jakubem Zgierskim poruszył temat marksizmu na polskich uczelniach. Gość Mediów Narodowych powiedział, że na większości uczelni marksizm jest poukrywany.

– Można powiedzieć, że teoria krytyczna to jest akademicka nazwa marksizmu. Nie wykłada się marksizmu wprost, ale przekazuje się jakieś różne teorie, poświęcone rasie czy płci. I wszędzie jest to krytyczne założenie, że ten świat zastany, chrześcijański czy łaciński u źródeł jest zły – powiedział Zgierski.

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

Grupa seniorów z rodziny Radia Maryja zebrała się pod sądem w Warszawie, aby się modlić. Staruszka ucałowała stopy aktywistce LGBT, która zaczęła przeszkadzać w modlitwie. Dziewczyna diametralnie zmieniła swoje zachowanie.

  • W czwartek przed sądem w Warszawie zebrała się grupa modlących się seniorów.
  • Tego samego dnia w Warszawie miał ruszyć proces w sprawie fundacji Lux Veritatis.
  • Aktywistka LGBT podburzała i przeszkadzała w modlitwie, swoim krzykiem próbowała zagłuszyć seniorów.
  • Zobacz także: Ciborowska o atakach na ks. Guza: Powiedział prawdę [WIDEO]

W czwartek przed sądem w Warszawie zebrała się grupa seniorów. Chciała ona przez swoją modlitwę wesprzeć i wyprosić u Boga zaprzestanie ataków na Radio Maryja i Telewizję Trwam. Zebrani odmawiali Różaniec i Koronkę do Bożego Miłosierdzia.

Tego samego dnia w Warszawie miał ruszyć proces w sprawie fundacji Lux Veritatis. Chodzi o nieudostępnianie publicznych informacji na temat dofinansowań i wydatków fundacji. Oskarżenie wniosła Sieć Obywatelska Watchdog Polska, której przedstawiciele zapowiedzieli swoją obecność w sądzie.

W pewnym momencie do modlących się seniorów podeszła młoda dziewczyna, aktywistka LGBT. Ubrana w kolory tęczy nie miała pokojowych zamiarów, zaczęła prowokować modlących się. Dziewczyna podburzała i przeszkadzała w modlitwie, swoim krzykiem próbowała zagłuszyć seniorów. Na ujęciach widać, jak pali papierosa i tańczy.

– Miłosierdzie dla was, ale nie dla Rydzyka – mówiła aktywistka LGBT. – Bolesnej męki, dla niego.

Staruszka uklękła i ucałowała stopy aktywistce LGBT

Podczas gdy ludzie dalej spokojnie się modlili, do dziewczyny podeszła jedna z seniorek. Zapłakana staruszka uklękła i ucałowała stopy aktywistce LGBT, swoim gestem szokując dziewczynę. 21-latka zmieniła swoje zachowanie i starała się uspokoić kobietę.

– Ja mam 83 lata. Ja panią kocham – powiedziała seniorka, po czym nastąpił zaskakujący zwrot. Aktywistka LGBT przytuliła staruszkę, tym samym starając się ją pocieszyć.

– Całe życie walczyłam o Polskę i doczekałam się, że już jestem przed odejściem z tego świata, a Polska jest podzielona i bardzo mi przykro. Przeżywam to bardzo. I te dzieci, nasze biedne dzieci, które były wychowywane przez „niepolskich” Polaków – powiedziała staruszka.

Gdy seniorka poprosiła dziewczynę, aby się przeżegnała, aktywistka uczyniła znak krzyża.

/ dsalud.com

Andrzej Horban, główny doradca premiera ds. walki z koronawirusem, przyznał, że być może trzeba będzie wprowadzić obowiązek szczepień przeciw Covid-19. W TVN24 powiedział jednak, że ten temat nie pojawił się jeszcze na posiedzeniu Rady Medycznej przy premierze.

  • Prof. Horban: Obowiązkowo oznacza to, że koszty szczepień pokrywa państwo i uruchamia takie, czy nie inne środki nacisku, jeśli obywatel się nie zaszczepi.
  • Doradca premiera zaznaczył, że temat wprowadzenia obowiązku szczepień przeciw Covid-19 nie został jeszcze poruszony na posiedzeniach Rady Medycznej.
  • Prof. Horban zapytany, czy obawia się powrotu dzieci do szkół, przyznał, że był silny nacisk rodziców i dzieci.
  • Zobacz także: Szczepienia na koronawirusa eksperymentem medycznym? Chorzowska klinika wywołała kontrowersje

Prof. Horban powoli pozbawia społeczeństwo złudzeń. Na pytanie, czy trzeba będzie wprowadzić obowiązek szczepień przeciw Covid-19, stwierdził, że „być może trzeba będzie coś takiego wprowadzić”. – Jeżeli inne metody zawiodą, to oczywiście tak. To w zasadzie nie jest takie proste przełożenie obowiązkowe-nieobowiązkowe. Obowiązkowo oznacza to, że koszty szczepień pokrywa państwo i uruchamia takie, czy nie inne środki nacisku, jeśli obywatel się nie zaszczepi. Pierwszą część tego warunku mamy już spełnioną, ponieważ koszty szczepienia są pokryte przez państwo, przez nas, podatników – wyjaśnił prof. Horban.

Doradca premiera zaznaczył, że temat wprowadzenia obowiązku szczepień przeciw Covid-19 nie został jeszcze poruszony na posiedzeniach Rady Medycznej. Prof. Horban stwierdził, że ten temat się dopiero rozwija. Zwrócił jednak uwagę na inny problem. Stwierdził, że trudno zmuszać ludzi do szczepień, jeżeli są kłopoty z dostawami szczepionek.

Horban: jeśli społeczeństwo się zaszczepi, czwarta fala będzie miało zauważalna

Odnosząc się do podziału, prof. Horban zwrócił uwagę, że epidemie dzielą się na duże, nadzwyczajne i katastrofalne. Przyznał, że trzecia fala może być zaliczona do tej nadzwyczajnej i na szczęście uniknęliśmy czwartej fazy tego podziału. Zaznaczył, że sytuacja była nadzwyczajna i wymagała nadzwyczajnej mobilizacji wszystkich.

– Kwestią, żeby uniknąć czwartej fali, która pewnie pokaże się lub przynajmniej będzie usiłowała się pokazać na jesieni, jest kwestia szczepień. Jeśli będziemy mieli zaszczepione społeczeństwo, to ta czwarta fala będzie miało zauważalna, jeżeli w ogóle – stwierdził.

Prof. Horban pytany również, czy obawia się powrotu dzieci do szkół, przyznał, że był silny nacisk rodziców i dzieci. Zaznaczył, że podczas gdy w Polsce dzieci uczyły się zdalnie, duża część innych krajów utrzymywała nauczanie stacjonarne lub hybrydowe.

rmf24.pl

Pistolet.

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

– Polskie społeczeństwo od kilku pokoleń jest kształtowane w duchu pacyfizmu, wedle którego wszelkie użycie siły jest złe i należy się wystrzegać jakiejkolwiek przemocy, niezależnie od okoliczności – zwraca uwagę Fundacja Ad Arma. – Każdy człowiek ma moralne prawo do użycia siły w celu odparcia nielegalnej napaści – podkreśla.

– W oparciu o ducha pacyfizmu i monopol władzy na użycie siły, instytucje rządowe odpowiedzialne za bezpieczeństwo swoich obywateli, rozpowszechniają wśród Polaków poradniki i inne materiały zachęcające do tego, aby w przypadku zagrożenia posłusznie wykonywać polecenia bandytów i czekać na przyjazd policji, która zjawi się na miejscu zdarzenia po kilku-kilkunastu minutach od zawiadomienia lub dopiero po fakcie – zwraca uwagą Fundacja.

Organizacja przytoczyła przykład plagi napaści na domy w jednej z podwarszawskich miejscowości. Zdaniem Ad Arma, to wynik właśnie promowania w Polsce pacyfizmu. – Bandyci i przestępcy działają z tym większą zuchwałością, im bardziej są przekonani o tym, że nie poniosą konsekwencji swoich czynów, szczególnie natychmiastowych. Podczas włamań i napadów liczą na bezkarność oraz szybkie i łatwe sukcesy – podkreśla Fundacja.

– Aby skutecznie się bronić, musimy posiadać zarówno właściwe nastawienie mentalne, jak i odpowiednie narzędzia. Dlatego powinniśmy posiadać i nosić przy sobie broń, taką jaką aktualnie możemy mieć – stwierdza. – Pozwolenie na współczesną broń palną można uzyskać w Polsce w przeciągu kilku miesięcy. Broń czarnoprochowa dostępna jest w naszym kraju bez pozwolenia. Inne narzędzia, takie jak noże, pałki, gaz itp. są powszechnie dostępne i znajdują się w zasięgu finansowym każdego człowieka – zwraca uwagę. – Fundacja Ad Arma zachęca także każdego, w szczególności mężczyzn, do podjęcia konkretnej, osobistej decyzji – będę nosił przy sobie broń, taką jaką aktualnie mogę posiadać, i będę reagował w przypadku napaści na mnie oraz na moją rodzinę, bliskich lub osoby postronne – apeluje.

adarma.pl

/ fot. Cesar I. Martins via Foter.com / CC BY 2.0

Ponad 20 emerytowanych francuskich generałów i ponad setka wyższych oficerów apeluje o działania przeciw rozpadowi kraju, powrotowi honoru i obrony patriotyzmu. Zwrócili się do prezydenta Francji, Emmanuela Macrona. Politycy obozu rządzącego zapowiadają, że rozważą ukaranie sygnatariuszy dokumentu.

  • Generałowie, oficerowie i zwykli żołnierze zwrócili się z apelem do prezydenta Francji.
  • Dzisiaj naszym obowiązkiem jest potępienie rozpadu, który dotyka naszą ojczyznę – stwierdzili.
  • Minister obrony, Florence Parly poinformowała, że ministerstwo analizuje listę sygnatariuszy apelu. – Jeśli znajdą się tam żołnierze w służbie czynnej zostaną ukarani – zaznaczyła.
  • Zobacz także: Ukraina: Neonaziści maszerowali ku czi SS Galizien [WIDEO]

Z inicjatywą takiego apelu wyszedł gen. Jean-Pierre Fabre-Bernadac, zawodowy oficer i szef „Place Armes”. Oprócz generałów i wyższych oficerów, pod dokumentem podpisało się także ponad tysiąc innych żołnierzy. – Pozostajemy żołnierzami Francji i nie możemy w obecnych okolicznościach pozostać obojętni na losy naszego wspaniałego kraju – stwierdzili. – Francja jest w niebezpieczeństwie i grozi jej kilka śmiertelnych zagrożeń – ocenili. – Dzisiaj naszym obowiązkiem jest potępienie rozpadu, który dotyka naszą ojczyznę – stwierdzili.

Jako przykład zagrażających Francji zagrożeń wymieniają zamieszanie wywołane francuską odmianą BLM. – My, słudzy Narodu, którzy zawsze byliśmy gotowi się poświęcać, nie możemy być biernymi świadkami takich wydarzeń – napisali. – Jesteśmy gotowi wesprzeć każdą politykę, która uwzględni ochronę narodu – podkreślili. Skrytykowali zagrożenie, jakie niesie za sobą islamizm i „podmiejskie hordy”, które tworzą strefy bezprawia, wyłączone z Republiki.

Apel wywołał oburzenie środowisk lewicowych i obozu władzy. Minister obrony, Florence Parly oskarżyła jego sygnatariuszy o „chęć upolitycznienia wojska”. – Emerytowani generałowie, którzy twierdzą, że bronią Francji, podsycają płomienie nienawiści – powiedziała. – Oni reprezentują tylko siebie samych – stwierdziła. Poinformowała, że ministerstwo analizuje listę sygnatariuszy apelu. – Jeśli znajdą się tam żołnierze w służbie czynnej zostaną ukarani – zaznaczyła.

pch24.pl

Mural ku czci George'a Floyda

Mural ku czci George'a Floyda / Fot. Twitter

Ameryka pojawiła się na mapie świata w czasie kiedy znikała z niej I Rzeczpospolita i również polscy bojownicy wolności nieśli jej pomoc. Poziom edukacji w szkołach publicznych w USA jest tak żałosny, że ostatnio nawet matematyka okazała się rasistowską nauką! Jednak ówczesna Rzeczpospolita ze swoimi wolnościami, licznymi religijnymi wyznaniami i grupami etnicznymi, przypomina USA. Dla wnikliwych obserwatorów los Ameryki przypominać może los Rzeczpospolitej otoczonej przez maksymalizujące systemy autorytarne sąsiadów bezczelnie przekupujących polskich sejmowych polityków. Sprzedajne elity, łase na zaszczyty i miłujące portfel, odrzucające wartości swoich przodków podobnie i dziś zapominają skąd im przysłowiowe nogi wyrosły… 

Trump stworzył poważne zagrożenie dla uporczywie i systematycznie tworzonego globalistycznego NWO, który mógł liczyć na współpracę poprzednich administracji. 45. prezydent, posługując się zdrowym rozsądkiem zdecydował się podjąć szybkie kroki, aby uratować amerykańską ekonomię oraz zatrzymać upadek swojego kraju na wielu innych kierunkach. Dostrzegał odpływ produkcji, wzrastające podatki, dewastację szkolnictwa, służby zdrowia, niesamowity rozrost biurokracji duszącej średnią klasę tysiącami regulacji przy jednoczesnym niekontrolowanym napływie nielegalnych biednych i niewykształconych imigrantów. Jego wyborcze hasło „Uczyńmy Amerykę ponownie wspaniałą!” opozycja związana z NWO (Nowym Porządkiem Światowym) rozpoznała jako promowanie patriotyzmu i swoistego ruchu narodowego.  Dlatego całe 4 lata rzucała mu pod nogi kłody, aby związać go na wielu kierunkach i blokować jego reformy. Tworząc miejsca pracy i pozyskując większy procent czarnoskórych i latynosów (wyborców) Trump zaalarmował lewicowych globalistów, którzy nie mogli sobie pozwolić na ponowną klęskę. Stąd manipulacje przy wyborach i wytrych pandemii i jej struktura (lockdown) przyśpieszająca likwidację wolności jednostki, praw do praktykowania religii, a w konsekwencji likwidacja klasy średniej.

Zobacz także: Kowalski o Funduszu Odbudowy: Oddanie suwerenności [WIDEO]

Na odcinku międzynarodowym Trump ogłosił wycofanie się z dotychczasowych bezsensownych wojen (Afganistan, Irak, Syria, etc.) jednocześnie wskazując na konieczność przygotowania się do nadchodzącego konfliktu z rosnącą potęgą Chin. Opozycja sowicie wspierana przez wielkie korporacje i otwarcie służąca ich interesom próbowała zdestabilizować Trumpa oskarżając go o nadmierne sympatyzowanie z rosyjskim Putinem, a nawet o bycie jego człowiekiem. Dla Trumpa ewentualne porozumienie „państw narodowych” opierających się zapędom ich kontroli przez ośrodki globalistyczne stawiało Rosję taktycznie w szeregu z Ameryką. Oczywiście Rosja, podobnie jak Ameryka ma swoje mocarstwowe interesy, ale ich wspólnym interesem jest obrona przed penetracją i kontrolą imperialistów z Davos. Unia Europejska jest już w dużej części spenetrowana przez globalistów, niektóre jej człony narodowe (jak Polska, czy Węgry) próbują strategii pozostawania w tyle w tym swoistym marszu śmierci zgotowanym państwom narodowym.

Ukazanie prawdziwego chińskiego niebezpieczeństwa przez Trumpa i jego zmiany wprowadzone w układach handlowych z tym komunistycznym państwem, które dopuściło istnienie prywatnej własności i powoli dominuje cały świat, było osobliwym wsadzeniem kija w przysłowiowe mrowisko. Właśnie światowe potężne korporacje najbardziej cenią sobie ludny i wydajny chiński rynek jednocześnie z nabożeństwem i podziwem spoglądając na chiński totalitarny system kontroli społeczeństwa. Właśnie ten wypracowany i sprawdzony system wszechmocnego państwa stale prześwietlającego i kontrolującego obywateli ilustrowany przypisywaniem obywatelom punktów za właściwą postawę z jednoczesnym mechanizmem blokady ewentualnych wolnomyślicieli, czy buntowników (a nawet ich potomstwa) najbardziej przemawia do kierujących światowymi przemianami globalistów. Nie zawahają się wywołać poważny kryzys, aby „uratować” nas od konsekwencji stworzonego przez siebie nieszczęścia. Za wszelką cenę chcą przebudować świat, więc najpierw muszą zniszczyć fundamenty starej cywilizacji. Dla nas miłujących wolność i świadomych tego, co czynią i w jakim celu, to czysty Orwell!

Kontrolujący główne media, te telewizyjne, jak i w ich nowym wydaniu „społecznościowe” (FB, Twitter, YOUTube, Google, etc.) ciągle blokują i zwalczają prawicowy punkt widzenia. Najbardziej widać to na przykładzie prawicowego „powstania” na Kapitolu z 6 stycznia, gdzie miało zginąć 5-6 osób, zmarli istotnie po prawicowej stronie, ale na zawał itp. Jedyną zabitą osobą (przez policję z Kapitolu) była nieuzbrojona aktywistka (14 letnia weteranka wojen). To wtargnięcie protestujących nieprawidłowości wyborcze (nieuzbrojonych) obywateli do Kongresu uparcie przezwane „powstaniem” woła o pomstę do nieba w sytuacji, kiedy lewicowe bojówki Antify i BLM palą centrum miast, biją niewinnych ludzi, co media określają „przeważnie pokojowym protestem”.

Ciągle słyszymy o tajemniczym Q Anon, jeden z jego zwolenników „Shaman” Jacob Chansey (ten facet z rogami wdzierający się na Kapitol) ciągle siedzi w areszcie, zaś złapani na gorącym uczynku lewaccy zadymiarze, są natychmiast wypuszczani za kaucją (pieniądze zbierają celebryci z Hollywood i korporacje). Otóż tajemniczy Q Anon twierdził, że Trump będzie miał drugą kadencję i Armia nie dopuści do uznania oszukanych wyborów, już za dzień, już za dwa… 

Prawdą jest, że Trump dał wojsku dużo pieniędzy na modernizację, aby odbudować  i unowocześnić jego potęgę. Jednak nie oszukujmy się, ci generałowie łącznie z dowódcą połączonych sztabów gen. Mark Milley to ludzie Obamy, natomiast młodsi oficerowie byli bardziej lojalni Trumpowi. Przypominam sobie jak po demonstracjach lewicowych bojówek i rzeczywistym ataku na Biały Dom, kiedy ochrona prezydencka zabrała Trumpa do podziemnego schronu, a stojący nieopodal kościół „prezydencki” został podpalony. Kiedy wreszcie policja odepchnęła protestujących i później prezydent Trump w asyście współpracowników przeszedł z Białego Domu do Kościoła, towarzyszył mu też szef połączonych sztabów (Joint Chiefs of Staff) gen. Milley. Następnego dnia ten generał wydał oświadczenie w którym przepraszał za to, że towarzyszył prezydentowi! Wiedziałem już, pod czyim wpływem pozostają dowódcy wojska, ale wielu ludzi ciągle oczekiwało „Andersa na białym koniu”… 

Dziś ministrem obrony (Secretary of Defense) jest zdecydowany lewak, czarnoskóry gen. Lloyd Austin, który zapowiedział czystki w wojsku „ekstremistów”, ludzi o prawicowych poglądach i pełne poparcie dla rozmaitych orientacji seksualnych, czy tych którzy chcą zmienić płeć. Marksiści w armii potwierdzają, że jest tam nawet miejsce dla kobiet w ciąży…

Gubernatorzy w rządzonych przez neomarksistów stanach wypuszczają z więzień kryminalistów, tłumacząc to zagrożeniem COVID-owym, do więzień trafiają teraz ci niestosujący się do wirusowych restrykcji. Wzrasta liczba włamań, kradzieży, pobić, morderstw, gwałtów (w mieście Nowy Jork wzrost o 400%!). Powyższe generuje poczucie strachu wśród spokojnych obywateli. Prawie codziennie media grzmią o strzelaninach, wskaźnik morderstw w większych miastach podskoczył o 56%. W tym samym czasie lewicowi politycy ulegają presji otwarcie rewolucyjnej Antify i BLM, aby obcinać fundusze na policję, w Chicago obcięto policji $62 mln. W czasie demonstracji z podpaleniami i rabunkiem biznesów i sklepów policja otrzymuje rozkazy, aby nie interweniować. Lewicowe stany pustoszeją ludzie przenoszą się z Nowego Jorku, New Jersey, czy Kalifornii do Teksasu, czy na Florydę, nie tylko z powodu zagrożenia bezpieczeństwa, ale i z powodu ciągle wzrastających tam podatków. Podobnie postępuje część większych biznesów.

Globalistyczna lewica pokroju Clintonów, czy Sorosa finansuje i kontroluje przekaz mediów, polityków i uliczny rewolucyjny motłoch. Czyli władna jest tworzyć kryzys, przedstawia jego przebieg i ustami polityków proponuje rozwiązanie tak stworzonego kryzysu. Częste i nagłaśniane strzelaniny również służą próbom odebrania przestrzegającym prawa obywatelom broni, które jest gwarantowane przez Konstytucję. Przypominamy sobie jak rząd Obamy pozwolił na sprzedaż nowoczesnej broni meksykańskim kartelom narkotykowym, wszystko się wydało, kiedy ci z kolei zastrzelili amerykańskiego pogranicznika. Nikt za to nie odpowiedział. Teraz lewica chce sądzić o odszkodowania producentów broni. Lewicowi politycy nawołujący do odebrania legalnie posiadanej broni przez obywateli sami otoczeni są uzbrojonymi po zęby prywatnymi ochroniarzami. 

Po słynnej przegranej wojnie z narkotykami, po przegranej wojnie z biedą na którą od czasów prezydenta Johnsona wydano w USA $20 trylionów (wysokość całego GDP), czyli po polsku bilionów, po wojnach na Bliskim Wschodzie (wydano w USA ok. $7 trylionów, czyli po polsku bilionów), szykuje się nowa wojna. Przypomnijmy, że USA są zadłużone na ok. $27 tryl. (po polsku bilionów), roczny dochód przeciętnej rodziny to ok. $68,000.00, a zadłużenie na głowę mieszkańca to już ok. $66,000.00. 

Wydaje się, że BLM i Antifa tworzą szum medialny pod którego przykryciem dominująca Kongres lewica zadłuża kraj na kolejne tryliony, wydając pożyczone od przyszłych pokoleń pieniądze na lewo i prawo. Jednak jak tu żyć bez wojny, więc teraz odtrąbiono wojnę z rasizmem!  Jesteś biały? Jeśli nawet o tym nie wiesz, jesteś rasistą! Głosuj na Demokratów, tylko oni mogą ocalić cię o twojego rasizmu. Jesteś czarny? Wszyscy biali ludzie są rasistami i dlatego to oni są przyczyną wszystkich twoich problemów! Głosuj na Demokratów, tylko my możemy obronić cię przed rasistowską Ameryką! Jak widać wzniecanie konfliktów rasowych to sprawdzony sposób, aby utrzymać się u władzy. Dodajmy, o czym w Ameryce ostatnio głośno, wszystko w tym kraju jest rasistowskie, od szkół, biznesów, banków, praw, wolności, po Konstytucję na której podstawie funkcjonuje ten rasistowski kraj. 

Lewica głosząc Critical Race Theory (CRT) bazuje na założeniu, że rasizm jest wrodzony i może być tylko skierowany przez białych przeciwko czarnym. Ta teoria najpierw zakwitła na uniwersytetach, później w szkołach średnich, następnie podstawowych, a nawet w przedszkolach.  CRT głosi, że nie ma możliwości równości ras i głosi wyższość dotąd prześladowanej czarnej rasy, z tego wywodzi konieczność zniszczenia istniejącego systemu rasistowskiego służącemu białej rasie.

Więc totalna masakra, chwileczkę ostatnio pojawiło się światełko w tunelu! Rasizm jest spowodowany globalnym ociepleniem, czy też zmianami klimatycznymi. Wysłannik administracji Bidena d/s klimatycznych, były senator, sekretarz stanu i kandydat na prezydenta John Kerry (dziadek Kohn ze Śląska) latając prywatnym samolotem obiecuje całkowite usunięcie CO2 z atmosfery! Czyli Amerykanami rządzą idioci, przecież CO2 to pożywienie dla roślin, od kwiatów po Rainforest w Amazonii. Cóż pewnie jego tudorem jest Greta Thunberg, która też wszystko wie i nie chodzi do szkoły. Jak wiemy ogromną większość CO2 wydalają i pochłaniają oceany, wpływ aktywności człowieka jest tu naprawdę znikomy. Teraz wypada tylko czekać jak Kerry z Gretą zabiorą się do „spuszczania” wody z tych złowrogich oceanów…

W tym całym zaistniałym zamieszaniu wypada zauważyć, że dotąd nasza cywilizacja ceniła u człowieka to co ma między uszami, nadchodząca formacja ceni bardziej to co osobnik ma między nogami…

Jacek K. Matysiak                                                                                                             

Kalifornia, 2021/04/27

Dramatem naszego kraju jest podporządkowanie polityki państwowej polityce partyjnej. To smutne dziedzictwo mentalne okresu socjalizmu, gdzie państwo było podporządkowane interesom partii komunistycznej. Niestety ten paradygmat myślenia o polityce pozostał niezmienny i świadczy tylko, że nadal jesteśmy, w strukturach myślenia o państwie, narodem postkomunistycznym.

Ten sposób uprawiania polityki znowu uwidacznia się w debacie o ratyfikacji Krajowego Funduszu Odbudowy, a właściwie o poszerzeniu zasobów własnych Unii Europejskiej, za czym kryje się radykalna zmiana ustrojowa Unii Europejskiej, redukująca suwerenność państw narodowych.

Otóż cała debata toczy się nie nad ustrojowymi i politycznymi konsekwencjami tego faktu, a nad sporem partyjnym wewnątrz koalicji rządowej i nad zachowaniem opozycji, która wykorzystując ten spór chce doprowadzić do upadku obecnego rządu.  I pomijając merytoryczne względy dotyczące istoty sprawy, dobitnie pokazuje, że zasadniczym punktem jej odniesienia nie jest tak czy inaczej rozumiany interes państwowy, a jedynie interes partyjny.

Otóż zasadniczym celem proponowanego funduszu, nie jest odbudowa gospodarki po pandemii a stopniowa destrukcja suwerenności państw narodowych i rozszerzenie kompetencji władz unijnych do wywierania bardziej skutecznej presji na państwa, nawet w tych dziedzinach, które nie są traktatowo przyznane Komisji Europejskiej.

Ten zasadniczy dla przyszłości naszego kraju aspekt całej sprawy jest praktycznie poza debatą publiczną, bo problemy merytoryczne w tej kwestii nie różnią obu stron sporu w Polsce.

Zobacz także: Kowalski o Funduszu Odbudowy: Oddanie suwerenności [WIDEO]

Otóż poszerzenie zasobów własnych ma zasadnicze znaczenie dla rozszerzenia kompetencji władz unijnych. Bowiem trzeba pamiętać, że Unia będzie mogła zaciągać kredyty i przy niewypłacalności poszczególnych państw ich spłata spadnie na państwa finansowo wydolne. Epidemia covid przyczyniła się do gwałtownego wzrostu zadłużenia szeregu państw unijnych. I tak zadłużenie Grecji sięga już 200%PKB, Włoch oscyluje na poziomie 180%, a zadłużenie Francji tylko w czasie pandemii wzrosło z poziomu 98% do 115% i nadal rośnie. Kryzys finansowy jest perspektywą realną i koszty związane z jego obsługą spadną także na nas, bo nadal dług polski mieści się w granicach limitów traktatowych i Polska jest krajem wypłacalnym.

Głównym argumentem za ratyfikacją Krajowego Funduszu odbudowy jest możliwość pozyskania ponad 50miliardów euro z czego 34 miliardy to kredyty, w ramach programu przezwyciężenia ekonomicznych skutków. Natomiast część dotacyjną Polska będzie spłacać w postaci nowych podatków unijnych. Oczywiście są to wielkie sumy, które z pewnością się przydałby do rozwoju naszego kraju. Ale są to w większości kredyty, które muszą być spłacone, a przy obecnych kosztach kredytu, Polska jest w stanie uzyskać kredyty, których koszt będzie podobny do kosztu kredytu zaciągniętego przez UE.

Problem w tym, że przyznanie Unii prawa do zaciągania kredytu zmienia charakter Unii. Przypomina to tzw. moment Hamiltonowski w USA, gdy luźna federacja dzięki możliwości zaciągania długów przekształciła się w suwerenne państwo. W rzeczywistości mechanizm wspólnego długu i korzyści z niego wynikających, także korzyści wyborczych partii rządzących stymulujących własne gospodarki ma osłodzić gorycz utraty znaczącej części suwerenności.  Otóż w Unii występuje coraz silniejsza tendencja do wiązania funduszy unijnych ze spełnieniem określonych wymagań ideologicznych, nawet w dziedzinach nieprzewidzianych traktatami, a jedynie domniemanych, takich jak na przykład kwestia organizacji systemu sądowniczego, praworządności, kwestii rodzinnych, gender, uzurpacji lobby homoseksualnego itp. W marcu wiceprzewodnicząca Komisji Dubrawka Suica wprost zagroziła, że do końca roku Unia zablokuje część funduszy przypadających Polsce. Oznacza to, że przyznanie Unii radykalnego poszerzenia zasobów własnych oznacza udzielenie jej ogromnej władzy w wywieraniu presji na państwa narodowe w celu realizacji postulatów ideologicznych, nawet odrzucanych przez demokratycznie wybrane władze. W przypadku oporu wobec narzucania ideologicznych standardów państwa mogą być pozbawione unijnych dotacji. W praktyce oznacza to doprowadzenie demokracji do stanu fasadowego. Narody, w tak skonstruowanej Unii zostaną bowiem faktycznie pozbawione prawa kształtowania swojego losu, jeżeli ich polityka uznana zostanie za sprzeczną z ideologicznymi wymaganiami stawianymi przez coraz bardziej lewicowe władze w Brukseli. Bowiem rządy państw niedecyzyjnych w Unii, mają skłonność do poświęcania interesów długofalowych państwa dla funduszy, którymi mogą korumpować poparcie wyborców. Ten mechanizm prowadzi do erozji demokracji i korumpowania narodów i rządów. W skrajnych przypadkach władza przyznania funduszy może prowadzić do decydowania, kto w danym kraju będzie rządził. Otóż to nie tylko znaczące poszerzenie kompetencji unijnych kosztem suwerenności państw narodowych, które ze względu na dług, nie tylko stracą możliwość ewentualnego wyjścia z Unii, ale zakwestionowanie w praktyce prawa narodów do samostanowienia i zakwestionowanie mechanizmu demokracji. Mechanizm rozszerzający zasoby własne Unii, wraz z prawem do nakładania nowych unijnych podatków, wraz z mechanizmem rozszerzającym przy pomocy interpretacji prawnych kompetencje domniemane prowadzi do faktycznej utraty suwerenności.

Polska, dzięki traktatowi lizbońskiemu, nie jest krajem decyzyjnym w Unii. Co więcej, jest krajem na którym próbuje wymusić się realizację destrukcyjnych moralnie i narodowo postulatów ideologicznych dotyczących zwłaszcza rodziny, moralności, edukacji i wychowania, organizacji systemu sądowniczego itp. To zakwestionowanie prawa naszego narodu do stanowienia o swoim losie i próba zlikwidowania naszej wolności także w wymiarze narodowym. Dlatego tak ważne jest zdecydowane przeciwstawienie się tym poza traktatowym postulatami Komisji Europejskiej i stojącymi za nią Niemcami. Tu toczy się gra nie tyle o wielkość sum przyznanych naszemu krajowi, a o naszą suwerenność. Raz już, gdy negocjowano i ratyfikowano traktat lizboński, obecnie rządząca partia opowiedziała się za zasadniczym ograniczeniem polskiego głosu w Radzie Europejskiej. Dziś Polska, a nie tylko Prawo i Sprawiedliwość ponosi konsekwencje ówczesnych nieodpowiedzialnych decyzji prezydenta Lecha Kaczyńskiego i PiSu. Polska jest systematycznie ”grillowana” dzięki mechanizmom wprowadzonym przez traktat lizboński. I pomimo tego doświadczenia pisowski rząd ponownie za domniemane fundusze wyprzedaje polską suwerenność.

Po traktacie lizbońskim, polityce KE i TSUE stopniowego rozszerzania pozatraktatowych kompetencji, zwiększeniem zasobów własnych jest kolejnym wielkim krokiem na drodze pełzającej utraty suwerenności i wolności indywidualnych (np. prawa do wychowania własnych dzieci). Dlatego też należy w sposób zdecydowany przeciwstawić się tej destrukcyjnej polityce.  I odrzucić mechanizm, który przynależność do Unii upodobni do swoistego terytorium mandatowego.

Marian Piłka

historyk, publicysta, członek Prawicy Rzeczypospolitej