Zdjęcie ilustracyjne.

Zdjęcie ilustracyjne. / Fot. Pixabay

Instytut Ordo Iuris złożył apelację od wyroku Sądu Rejonowego Poznań-Grunwald i Jeżyce w sprawie prof. Tadeusza Żuchowskiego. Historyk sztuki został skazany na grzywnę i wpłatę środków na cel społeczny za rzekome zniesławienie prof. Ingi Iwasiów. Prof. Żuchowski krytycznie odniósł się do wulgarnej wypowiedzi prof. Iwasiów, którą wygłosiła ona podczas protestu zorganizowanego w ramach tzw. strajku kobiet. Oświadczenie naukowca, które stało się przyczyną wszczęcia postępowania, zostało przedstawione podczas posiedzenia Rady Doskonałości Naukowej, z członkostwa w której zrezygnował prof. Żuchowski, ze względu na obecność w Radzie prof. Iwasiów. Zdaniem Ordo Iuris, w toku postępowania pierwszej instancji, sąd niewłaściwie rozpoznał wnioski dowodowe oraz oddalił te, które są istotne dla sprawy, co uniemożliwiło pełne ustalenie stanu faktycznego i skutkowało wadliwym zastosowaniem prawa. Rozprawa przed Sądem Okręgowym w Poznaniu dotycząca tej sprawy odbędzie się 19 grudnia.

Podczas posiedzenia zespołu humanistycznego Rady Doskonałości Naukowej, zorganizowanego w listopadzie 2020 r., prof. Żuchowski wygłosił oświadczenie, w którym poinformował z rezygnacji z członkostwa w gremium. Wieloletni i doświadczony wykładowca Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu stwierdził, że nie akceptuje „wulgarności i chamstwa w życiu publicznym, a takim było wystąpienie prof. Iwasiów 23 października na wiecu w Szczecinie”. Historyk nawiązał do wypowiedzi literaturoznawcy, prof. Ingi Iwasiów. Podczas protestu środowisk proaborcyjnych, wygłosiła ona krótkie przemówienie, w którym m.in. stwierdziła: „Nie jak profesorka, tylko jak kobieta powiem: j…ć i w…ć”. Prof. Żuchowski zaznaczył, że wypowiedź prof. Iwasiów była przejawem koprolalii, czyli skłonności do częstego używania wulgaryzmów. W opinii historyka, „takie zachowanie zarówno uwłacza etosowi profesora, jak i szkodzi wizerunkowi RDN”. 

Po wypowiedzi prof. Żuchowskiego, prof. Iwasiów zainicjowała przeciwko niemu postępowanie o zniesławienie (art. 212 Kodeksu karnego). Sugerowała ona, że wykładowca UAM zarzucił jej chorobę umysłową, mimo że prof. Żuchowski powiedział podczas posiedzenia RDN, że „nie rozstrzyga, czym spowodowana jest koprolalia pani profesor Iwasiów”. W czerwcu 2022 r. Sąd Rejonowy w Poznaniu wydał wyrok skazujący historyka sztuki na 5 tys. zł grzywny, wpłatę 2 tys. zł na cel społeczny oraz pokrycie kosztów procesowych.

Instytut Ordo Iuris wniósł apelację od tego orzeczenia. Prawnicy zarzucili sądowi pierwszej instancji brak właściwego rozpoznania wniosków dowodowych, a także pominięcie tych, które są istotne dla sprawy. Prof. Żuchowski przedstawił bowiem publikacje naukowe, w których podane zostały definicja słowa „koprolalia”. Wynika z nich, że zjawisko to nie musi być objawem choroby umysłowej. Instytut zwrócił również uwagę na to, że zgromadzenie, podczas którego zostało wygłoszone wspomniane oświadczenie, nie miało charakteru publicznego, lecz stanowiło zamknięte spotkanie określonego grona osób. W dodatku samo oświadczenie miało formę listu skierowanego do konkretnego podmiotu (władz instytucji) i dostęp do niego był ograniczony. Sąd uznał też, że zachowanie prof. Żuchowskiego miało charakter znieważający, mimo że w rzeczywistości było ono krytyką postawy i języka jakiego użyła prof. Iwasiów w trakcie zgromadzenia publicznego.

„Orzeczenie Sądu pierwszej instancji stanowi de facto cenzurę wypowiedzi prof. Tadeusza Żuchowskiego, który jako akademik, ale przede wszystkim jako człowiek, miał prawo krytycznie odnosić się do publicznych i kontrowersyjnych wypowiedzi prof. Ingi Iwasiów, oburzających nie tylko jego, ale wielu innych przedstawicieli świata naukowego. Prof. Żuchowski, jako doświadczony pracownik naukowy, zwracał uwagę na etos profesora oraz konieczność dbania o niego również poza uczelnią. Wulgarne wypowiedzi w przestrzeni publicznej, mające na celu uwiarygodnienie przekazu politycznego autorytetem profesorskim, nie stanowią realizacji takiego etosu. Takie zapatrywanie sądu powoduje, że niezasadnie różnicuje się sytuację tych przedstawicieli środowiska akademickiego, którzy wulgarnego języka używają publicznie i tych, którzy tego rodzaju zachowanie krytykują” – wskazuje adw. dr Bartosz Lewandowski, obrońca prof. Tadeusza Żuchowskiego.

Boże Narodzenie w Betlejem w czasie epidemii

Msza Bożonarodzeniowa w Betlejem / Fot. PAP/EPA/Abed Al Hashlamoun. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • W pięciu muzułmańskich krajach, tamtejsze władze oficjalnie zabraniają celebracji Bożego Narodzenia.
  • Wyznawcy Jezusa Chrystusa nie mogą swobodnie obchodzić również innych chrześcijańskich świąt.
  • Podobne metody stosują władze państw komunistycznych, które uważają chrześcijaństwo za ideologiczne zagrożenie.
  • Zobacz także: Ks. prof. Cisło: Mamy obawy, że w Ziemi Świętej zabraknie chrześcijan

Władze Arabii Saudyjskiej, uważającej się za strażniczkę świętych miejsc islamu, czyli Mekki, Medyny i kamienia Kaaba, zabraniają wyznawania u siebie jakiejkolwiek innej religii niż muzułmańska. W tej sytuacji również wszelkie zewnętrzne oznaki obchodzenia świąt chrześcijańskich są surowo zakazane.

W 2015 Muhammad al-Arefe, jeden z najbardziej wpływowych miejscowych szejków, powiedział swemu ludowi, swoim synom i córkom z Europy i innych miejsc: nie wolno uczestniczyć w obchodach Bożego Narodzenia i Nowego Roku, ponieważ towarzyszą im alkohol, taniec, upijanie się i mieszanie się płci.

Również Tadżykistan zabrania obchodów święta Narodzenia Pańskiego, a zakaz ten zaostrzono jeszcze bardziej w grudniu 2015, gdy tamtejsze Ministerstwo Oświaty zakazało ustawiania choinek w szkołach i na wyższych uczelniach. Nie wolno także używać sztucznych ogni, wydawać świątecznych przyjęć, wręczać podarków i zbierać pieniędzy.

Brunei na północnym wybrzeżu indonezyjskiej wyspy Kalimantan zakazało w grudniu 2014 publicznych obchodów Bożego Narodzenia i innych świąt chrześcijańskich, uzasadniając to tym, że mogłyby one sprowadzić na złą drogę muzułmanów i zaszkodzić ich wierze. Chrześcijanie, ale też wyznawcy islamu, którzy wzięliby udział w takich obchodach, mogą zostać ukarani grzywną w wysokości do 20 tys. dolarów więzieniem do 5 lat.

Muzułmanie muszą uważać i nie uczestniczyć w tego rodzaju obrzędach, które w żaden sposób nie łączą się z islamem, istnieje bowiem obawa, iż może to prowadzić do tasyabbuh i bezwiednie mogłoby to mogłoby wyrządzić szkodę aqidah muzułmanów

– stwierdziło tamtejsze ministerstwo spraw religijnych.

Somalia na wschodnim wybrzeżu Afryki zakazała świętowania Bożego Narodzenia, uważając, iż może to zagrażać wierze muzułmańskiej. Uzasadniając tę decyzję resort spraw religijnych tego kraju wyjaśnił, iż tego rodzaju obchody nie mają niczego wspólnego z islamem. A Mohamed Kheyrow uznał za niesłuszne obchodzenie przez muzułmanów somalijskich tego święta, gdyż przypomina to porzucenie wiary.

Czytaj więcej: Arcybiskup Paryża: “Trzeba zmienić Katechizm”

Represje w krajach komunistycznych

W 2016 przywódca Korei Północnej Kim Dzong Un zarządził zaprzestanie świętowania Narodzenia Pańskiego 25 grudnia i zamiast tego w tym dniu należy uczcić jego babkę, urodzoną właśnie w tym dniu w 1919, nazywaną “świętą matką rewolucji”. Dwa lata wcześniej dyktator zagroził nawet wojną Korei Południowej, gdy dowiedział się, że zamierza ona ustawić ogromną choinkę w pobliżu granicy między obu państwami.

Różnego rodzaju ograniczenia i utrudnienia w obchodzeniu tego święta wprowadziło też wiele innych krajów, np. Chiny i większość monarchii i republik islamskich, przy czym najczęściej za podobnymi zakazami kryje się obawa, że takie świętowanie mogłoby prowadzić do osłabienia reżymu komunistycznego bądź wiary muzułmańskiej.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

ekai.pl, pch24.pl

19.11.2022. Intensywne opady śniegu w Szczecinie

19.11.2022. Intensywne opady śniegu w Szczecinie / Fot. PAP/Marcin Bielecki. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej wydał w piątek ostrzeżenie II stopnia przed marznącymi opadami dla woj. podkarpackiego, małopolskiego i części województwa świętokrzyskiego. Na tych terenach możemy również spodziewać się intensywnych opadów śniegu.

Intensywne opady śniegu wystąpią także w części woj. lubelskiego, woj. śląskiego, opolskiego oraz dolnośląskiego. Przyrost pokrywy śnieżnej może wynieść tam od 10 do 15 centymetrów.

Meteorolodzy wydali również ostrzeżenie I stopnia przed silnym mrozem dla woj. pomorskiego, części woj. zachodniopomorskiego, warmińsko-mazurskiego, podlaskiego oraz kujawsko-pomorskiego.

Synoptycy prognozują tam maksymalną temperaturę wynoszącą w dzień od -6 stopni do -4 stopni Celsjusza, a w nocy temperaturę minimalną, która miejscami spadnie do -15 stopni Celsjusza.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

radiomaryja.pl

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Wikimedia Commons

  • Korea Północna miała przeprowadzić w czwartek testy wysokoprężnego silnika rakietowego na paliwo stałe.
  • Zdaniem doniesień północnokoreańskich mediów, moc silnika uplasowała go na pierwszej pozycji.
  • Według ekspertów, reżim Kim Dzong Una pracuje od pewnego czasu nad rakietami na paliwo stałe, gdyż są one bardziej mobilne.
  • Zobacz także: USA: Ujawniono tysiące dokumentów o zabójstwie Kennedy’ego

Test nadzorowany przez przywódcę Kim Dzong Una, został przeprowadzony w czwartek na poligonie Sohae Satellite Launching Ground w Korei Północnej, która została wykorzystana do testowania technologii rakietowych, w tym silników rakietowych i kosmicznych pojazdów nośnych.

Eksperci twierdzą, że test wydaje się mieć na celu opracowanie nowego międzykontynentalnego pocisku balistycznego na paliwo stałe, biorąc pod uwagę ciąg silnika, który według Północy był pierwszym tego rodzaju w kraju.

Korea Północna pracuje nad zbudowaniem większej liczby pocisków na paliwo stałe, które są bardziej stabilne i można je wystrzelić prawie bez ostrzeżenia i czasu na przygotowanie.

W porównaniu z bronią na paliwo ciekłe pociski na paliwo stałe są bardziej mobilne, szybsze do wystrzelenia oraz łatwiejsze do ukrycia i użycia podczas konfliktu

– powiedział Leif-Eric Easley

Lim Eul-chul profesor studiów północnokoreańskich na Uniwersytecie Kyungnam w Korei Południowej, powiedział, że najnowsze testy sygnalizują dążenie Korei Północnej do budowy potężniejszych międzykontynentalnych międzykontynentalnych rakiet balistycznych i pocisków balistycznych wystrzeliwanych z łodzi podwodnych.

Czytaj więcej: Meloni: Jaki komunikat dajemy Rosji, gdy mówimy, że Polska nie jest naszym przyjacielem?

Północnokoreańskie testy rakiety balistycznej

Opracowanie międzykontynentalnej międzykontynentalnej rakiety balistycznej na paliwo stałe było częścią pięciu zadań wojskowych Północy przedstawionych na jej kluczowym spotkaniu partyjnym w zeszłym roku.

Po nadzorowaniu testu Kim powiedział, że to kolejny ważny problem w realizacji pięciu priorytetowych zadań, który został pomyślnie rozwiązany. Wyraził również oczekiwanie, że kolejna broń strategiczna nowego typu zostanie wykonana w jak najkrótszym czasie.

Korea Północna przeprowadziła w tym roku bezprecedensową liczbę testów rakietowych, w tym międzykontynentalnej międzykontynentalnej rakiety balistycznej, która może dotrzeć do kontynentalnej części Stanów Zjednoczonych, pomimo międzynarodowych zakazów i sankcji.

Nowy raport amerykańskiego Centrum Studiów Międzynarodowych i Strategicznych mówi, że komercyjne zdjęcia satelitarne pokazują budowę czegoś, co wydaje się być poziomym stanowiskiem do testowania silników, opisując je jako pierwsze tego rodzaju na stacji Sohae, które mogłoby zwiększyć możliwości placówki.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

nypost.com

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Twitter

  • Rosjanie po raz kolejny ostrzelali ukraińskie cele strategiczne oraz budynki cywilne.
  • Rzecznik ukraińskich sił powietrznych Jurij Ignat przekazał, że radary zaobserwowały 60 rosyjskich pocisków.
  • Celem ostrzałów były głównie elektrownie, przez co w kilku obwodach brakuje obecnie prądu elektrycznego.
  • Zobacz także: Powraca sprawa Odry. Niemcy informują o wysokim zasoleniu wód

W piątek rano 16 grudnia, Rosjanie przeprowadzili kolejny atak rakietowy na kilka punktów strategicznych na Ukrainie. Jak poinformował rzecznik ukraińskich sił powietrznych Jurij Ignat przekazał, że radary zaobserwowały 60 rosyjskich pocisków.

Wróg chciał masowo odwrócić uwagę obrony powietrznej, chciał nas utrzymać w pewnym napięciu, po to, aby jak najwięcej jego śmiercionośnej broni trafiło w swoje cele. Rosyjskie samoloty Su-35 współpracował z Kh- 59. Czekamy na wyniki, obrona przeciwlotnicza działała dobrze

– przekazał rzecznik ukraińskich sił powietrznych Jurij Ignat.

Rzecznik zaznaczył też, że tym razem Rosjanie po raz pierwszy użyli bombowców strategicznych Tu-95 z rejonu Engelsa, gdzie obecnie stacjonują te maszyny.

Czytaj więcej: Meloni: Jaki komunikat dajemy Rosji, gdy mówimy, że Polska nie jest naszym przyjacielem?

Rosjanie ostrzeliwują ukraińskie miasta

Ukraińskie media donoszą o wybuchach w trzech dzielnicach Kijowa. W stolicy wystąpiły przerwy w dostawie wody z powodu uszkodzeń obiektów infrastruktury energetycznej.

Rosjanie uderzyli także w trzy obiekty infrastruktury krytycznej w obwodzie charkowskim. Zarówno w Charkowie i Połtawie nie ma obecnie prądu.

Na Zaporożu odnotowano już 15 uderzeń rosyjskich rakiet. W Krzywym Rogu rosyjska rakieta uderzyła w budynek mieszkalny, w wyniku czego zginęły dwie osoby, a co najmniej pięć zostało rannych.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

dorzeczy.pl

Kaili została odwołana ze stanowiska

Była wiceprzewodnicząca PE Eva Kaili / Fot. PAP/EPA/Jalal Morchidi. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • We wtorek była wiceprzewodnicząca Parlamentu Europejskiego Eva Kaili została odwołana z funkcji za aferę korupcyjną.
  • Należała ona do greckiego partii Ogólnogrecki Ruch Socjalistyczny, który stwierdził, że była ona prawicowa.
  • Grecka lewica zrzuca teraz winę na prawicowy rząd w Grecji, twierdząc, że Kaili należała do nich.
  • Zobacz także: Czechy: Współczynnik dzietności najwyższy od 1992 roku

We wtorek ze stanowiska wiceprzewodniczącej Parlamentu Europejskiego została odwołana Eva Kaili, która jest podejrzana o korupcję. Kaili należała do greckiej socjalistycznej partii Ogólnogrecki Ruch Socjalistyczny, która po oskarżeniu europosłanki usunęła ją ze swoich szeregów.

Partie lewicowe w Grecji twierdzą, że miała ona więcej wspólnego z prawicą niż ze środowiskiem, do którego formalnie należała.

To nie przypadek, że Kaili, choć jest członkiem Sojuszu Socjalistów i Demokratów, ściślej współpracowała z Europejską Partią Ludową i była zagorzałym zwolennikiem rządu Micotakisa

– powiedział były premier Grecji Aleksis Cipras.

Czytaj więcej: Polityk PiS nie głosował ws. wotum nieufności Ziobry. Zrobił to celowo

Lewica oskarża Kailię o brak współpracy

Kaili była zaciekłym przeciwnikiem jakiejkolwiek idei, jakiejkolwiek myśli o współpracy między postępowymi siłami w Grecji, która jest jedyną alternatywą dla rządu Micotakisa

– dodał grecki polityk.

Cipras sugerował na czwartkowym wiecu, że sprawa korupcyjna w Parlamencie Europejskim jest szansą na sojusz Syrizy z PASOK. Jak przypomina Kathimerini, Syriza sugerowała taki sojusz już wcześniej, kiedy ujawniono sprawę inwigilacji telefonu lidera PASOK Nikosa Androulakisa, jednak wówczas do niego nie doszło.

Odnosząc się do sprawy Kaili, Tsipras nie wypowiedział nawet słowa PASOK. Myślę, że w tej konkretnej sprawie, ale także w szerszym sensie, są oni tak blisko siebie, że nie starają się już nawet zachowywać pozorów

– stwierdził rzecznik greckiego rządu Giannis Oikonomou.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

tysol.pl

Budowa zapory granicznej w miejscowości Tołcze na Podlasiu.

Budowa zapory granicznej w miejscowości Tołcze na Podlasiu. / Fot. PAP/Artur Reszko. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

Zobacz także: Sawicki: Ziobro mówi prawdę. Ten rząd poczynił najwięcej koncesji na rzecz UE i jej federalizacji

Nehammer ponownie skomentował weto Austrii w sprawie przyjęcia Bułgarii i Rumunii do Schengen. Zamierza poruszyć kwestię napływu nielegalnych imigrantów do Europy i pozostałych przywódców. Nehammer uważa, że najwyższy czas, by upadło tabu dotyczące budowy płotów granicznych.

“Tam, gdzie granice są szczególnie obciążone, istnieją fizyczne bariery i jest ważne wsparcie dla sił policyjnych. W wielu miejscach takie płoty już są. Bułgaria zbudowała płot, ale jest on w początkowej fazie i zdecydowanie wymaga wzmocnienia. Bułgaria szacuje to już na 2 mld euro. Grecja również zbudowała potężne ogrodzenie na granicy z Turcją. Ten płot jest tak masywny, że nie da się go rozebrać nawet w przypadku ataku siłowego. Komisja Europejska nie zapewnia finansowania tych płotów. Uważamy, że kraje takie jak Bułgaria powinny być wspierane poprzez fundusze europejskie, aby ich funkcjonariusze mogli strzec granicy – powiedział kanclerz Austrii Karl Nehammer.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

novinite.com

John Kennedy

John F. Kennedy / Fot picryl.com

Zobacz także: Polityk PiS nie głosował ws. wotum nieufności Ziobry. Zrobił to celowo

Najnowsze udostępnienie 13 173 dokumentów oznacza, że 97% dokumentów związanych z zamachem zostało obecnie upublicznionych. Następuje to po podobnym uwolnieniu akt w 2021 i 2017 roku przez administrację Trumpa.

Biały Dom nadal jednak utajnia tysiące dokumentów na wniosek bliżej nieokreślonych agencji rządowych. Prezydent USA Joe Biden powiedział, że “wszelkie informacje wstrzymane przed publicznym ujawnieniem, których agencje nie zalecają do dalszego odkładania”, zostaną ujawnione do 30 czerwca 2023 roku. Wcześniej zostaną przeanalizowane przez stosowne służby.

Większość ujawnionych w czwartek dokumentów dotyczy Lee Harveya Oswalda, który został skazany za zabójstwo Kennedy’ego w listopadzie 1963 roku. Oswald uciekł do Związku Radzieckiego w 1959 roku, po czym wrócił do Stanów Zjednoczonych w 1962 roku.

Do zabójstwa amerykańskiego prezydenta doszło 22 listopada 1963 roku w Dallas w Teksasie.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

greekreporter.com

Brama Branderburska, Berlin, Niemcy

Brama Branderburska, Berlin, Niemcy / Fot. Cezary p/ Wikimedia Commons

Zobacz także: Francja: Nie mógł znieść widoku choinki. Podczas ścinania krzyczał: “Allahu akbar”

Ogromne akwarium w centrum Berlina pękło w piątek, powodując falę zniszczeń w i wokół atrakcji turystycznej. W budynku, w którym znajduje się hotel i kawiarnie, pękło szkło, a milion litrów wody wylało się z 25-metrowego akwarium na krótko przed godziną 6:00 rano.

Berlińska straż pożarna poinformowała, że dwie osoby zostały lekko ranne, a psy ratownicze zostały przygotowane do przeszukania budynku w poszukiwaniu osób, które mogą być uwięzione pod gruzami.

Pojawiły się spekulacje, że mróz o temperaturze minus 10 stopni Celsjusza w nocy spowodował pęknięcie zbiornika, który następnie eksplodował pod ciężarem wody. Policja powiedziała, że przyczyna zdarzenia jest nadal badana, ale nie ma dowodów na to, że było ono wynikiem ataku.

Akwarium miało największy cylindryczny zbiornik na świecie i zawierało 1500 tropikalnych ryb z 80 różnych gatunków. Zostało ostatnio zmodernizowane w 2020 roku.

Akwarium było atrakcją turystyczną Berlina. Zostało oddane do użytku w 2004 roku. Miało 16 metrów wysokości i 11,5 metra średnicy. To trzecie co do wielkości wolnostojące akwarium ze słoną wodą na świecie. Odwiedzający mogli ze specjalnej windy za 19 euro podziwiać pływające w nim gatunki.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

RMF24, timesofisrael.com

Marek Sawicki

Marek Sawicki PSL / Fot. PAP/Tomasz Gzell Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

Zobacz także: Czechy: Współczynnik dzietności najwyższy od 1992 roku

“Prawo w Polsce stanowi polski parlament, a nie KE”

Polityk podkreślił, że “prawo w Polsce stanowi polski parlament, a nie KE”.

Ta ustawa jest napisana w Brukseli, to podobna wersja ustawy, jaką zrobili Węgrzy. Najpierw przygotowują (rządzący – przyp. red.) projekty ustaw, konsultują je w Brukseli. Dostają akceptację wyznaczonej piątki komisarzy, a dopiero później przychodzą z nią do polskiego Sejmu. Mało tego – premier mówi, że nie można w niej zmienić ani przecinka, bo ona jest już w pełni z Brukselą uzgodniona. Póki co premier powinien wiedzieć, że prawo w Polsce stanowi polski parlament, a nie KE – stwierdził wczoraj na antenie Radia Plus.

Wskazał również, że reforma wymiaru sprawiedliwości nie powinna się odbywać ponad głową ministra sprawiedliwości.

Reforma wymiaru sprawiedliwości przychodzi do Sejmu bez zgody, bez akceptacji ministra sprawiedliwości, to nie jest rzecz normalna, w demokratycznym państwie tak być nie powinno – powiedział.

Zapowiedział, że PSL będzie składał poprawki do projektu ustawy ws. Sądu Najwyższego.

Jeśli chodzi o orzekanie dyscyplinarne, do orzekania powinni być dopuszczeni sędziowie z odpowiednim stażem. Ten staż siedmioletni to jest minimum, które daje podstawę, pewność, że orzekać będą doświadczeni sędziowie. Taką poprawkę będziemy składać. W tej chwili czekamy na ekspertyzy u prawników – stwierdził.

“Obaj nie mają honoru, by położyć papiery i zrezygnować z funkcji”

W podobnym tonie poseł Sawicki wypowiedział się w dzisiejszym programie “Tłit” w Wirtualnej Polsce.

Premier RP jest premierem malowanym. Jest listonoszem między Jarosławem Kaczyńskim, a Marszałkiem Sejmu. Jego słowa przez nikogo nie są brane na poważnie. Problemem jest inna rzecz. W mojej ocenie nie myli się Zbigniew Ziobro mówiąc, że rządy PiS-u poczyniły największe koncesje wobec Unii Europejskiej spośród wszystkich rządów od wstąpienia Polski do UE – podkreślił.

Zaznaczył jednak, że z drugiej strony premier ma rację w obecnie wymiaru sprawiedliwości.

Premierowi trzeba było pół roku, by powiedział, że wymiar sprawiedliwości jest w pół-zapaści. Z jednej strony minister ocenia premiera, a premier ministra i obaj nie mają honoru, by położyć papiery i zrezygnować z funkcji – dodał Sawicki.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

WP, Rzeczpospolita