Paszport covidowy

Paszport covidowy / Fot. flickr.com

  • Od 1 lipca na terenie całej Unii Europejskiej ma zostać oficjalnie wprowadzony Unijny Certyfikat Covid. Ma on przedstawiać zaświadczenie o zaszczepieniu, przebyciu choroby lub negatywnym wyniku testu.
  • Forma certyfikatu może być cyfrowa lub papierowa. Jest to darmowy dokument, który zawiera kod QR. Pozwala on na walidację dokumentu na terenie wszystkich państw UE.
  • Ważność certyfikatu ma obejmować 365 dni liczące się po 14 dniach od otrzymania pełnego zaszczepienia. Celem wprowadzenia certyfikatów jest ułatwienie przemieszczania się po Europie.
  • Regulacje dotyczące podróżowania i użycia tzw. “paszportów covidowych” różnią się w zależności od zasad panujących w państwach członkowskich UE.
  • Zobacz także: Helios rezygnuje z segregacji sanitarnej. Wróciły normalne bilety

Od 1 lipca na terenie całej Unii Europejskiej ma zostać oficjalnie wprowadzony Unijny Certyfikat Covid. Obowiązujące we wszystkich krajach UE zaświadczenie potwierdza zaszczepienie przeciw Covid-19 lub przejście choroby lub aktualny, negatywny wynik testu na obecność koronawirusa. System unijnych certyfikatów ma za zadanie ujednolicenie norm podróżowania na terenie Unii Europejskiej.

Forma certyfikatu może być cyfrowa lub papierowa. Jest to darmowy dokument, który zawiera kod QR. Pozwala on na walidację dokumentu na terenie wszystkich państw UE. Wystawiać dokumenty mają władze państwowe, które również mają za zadanie wystawić certyfikat w języku angielskim.

System unijnych certyfikatów ma ułatwić podróżowanie

Podstawowym celem wprowadzenia certyfikatów jest ułatwienie przemieszczania się po Europie. Jednolity dokument gwarantuje, że wyniki testów czy świadectwa szczepień będą uznawane w każdym państwie UE. Takimi zachętami władze europejskie mamią podróżnych, którzy nadal rozważają przyjęcie eksperymentalnego preparatu.

Wszyscy posiadacze każdego rodzaju certyfikatu będą mogli swobodnie podróżować wewnątrz UE bez konieczności odbywania kwarantanny. Regulacje dotyczące wjazdu na teren poszczególnych państw lub wymagane dokumenty mogą się nieznacznie różnić w zależności od kraju. Warto więc sprawdzić, jak w poszczególnych państwach członkowskich będą one wyglądały.

Jak podkreśla portal Polsatnews.pl, certyfikatu nie należy też mylić z paszportem lub dowodem tożsamości, który nadal jest potrzebny przy przekraczaniu granic krajów UE, niebędących w strefie Schengen, czyli Chorwacji, Bułgarii, Rumunii, Cypru i Irlandii.

Ważność certyfikatu określona jest na 365 dni od upłynięcia 2 tygodni po pełnym zaszczepieniu danej osoby.

Certyfikat o przejściu infekcji jest ważny od 11. do 180. dnia po uzyskaniu wyniku testu PCR potwierdzającego zakażenie.

Zaświadczenie o teście jest ważne przez 48 godzin. Akceptowane są badania metodą PCR oraz antygenowe.

Sytuacja we Francji, Włoszech, Hiszpanii

We Francji przy przekraczaniu granicy uznawany jest certyfikat szczepień i testów. Wewnątrz kraju zaświadczenie jest wymagane od uczestników imprez masowych, w których bierze udział ponad tysiąc osób. Certyfikat nie jest potrzebny, by korzystać ze sklepów, restauracji czy hoteli.

We Włoszech przy wjeździe akceptowane są wszystkie formy certyfikatu. Zaświadczenia są także wymagane od uczestników wesel i wydarzeń masowych, takich jak np. zawody sportowe czy koncerty. Zgodnie z zapowiedziami rządu od lipca zostaną otwarte dyskoteki, warunkiem wstępu będzie okazanie certyfikatu.

Granica z Hiszpanią jest otwarta dla turystów z Polski. Nie wymaga się od nich testów i zaświadczeń o szczepieniu. Gdyby Polska została uznana za kraj ryzyka epidemicznego, do Hiszpanii można by podróżować na podstawie wszystkich form certyfikatu. Wewnątrz kraju certyfikat umożliwia wejście na imprezy masowe, jak koncerty czy dyskoteki.

Regulacje Grecji, Czech i Słowacji

Do Grecji również można pojechać z każdym certyfikatem. Jak informuje strona greckiego ministerstwa turystyki, w samej Grecji świadectwo szczepień, przejścia Covid-19 lub negatywnego wyniku badania jest też wymagane od wszystkich pasażerów promów i samolotów udających się z kontynentalnej części tego kraju na jego wyspy. Test PCR musi być nie starszy niż sprzed 72 godz. przed podróżą, test antygenowy – 48 godz., wykonany samodzielnie szybki test – 24 godz. (autotest trzeba zgłosić na specjalnej stronie internetowej). Wymóg ten nie dotyczy dzieci poniżej 12. roku życia.

Do Czech z Polski można wjechać bez konieczności przedstawiania zaświadczeń sanitarnych. Wewnątrz kraju certyfikat (każda jego forma) jest niezbędny przy meldowaniu się w hotelach, wejściach do muzeów czy galerii. Zaświadczenie powinni też mieć przy sobie klienci restauracji, barów czy kawiarni. Personel lokali gastronomicznych nie ma jednak obowiązku, a także prawa sprawdzania certyfikatów. Mogą to robić funkcjonariusze policji i pracownicy służb sanitarnych.

Na Słowacji system Unijnego Certyfikatu nie został jeszcze w pełni wdrożony. Turyści z Polski mogą jednak wjechać do tego kraju, przedstawiając każdy rodzaj zaświadczenia. W zależności od sytuacji epidemicznej w konkretnym regionie, certyfikaty mogą być też wymagane przy wejściu do sklepów, restauracji czy na imprezy kulturalne.

Zasady w Niemczech, Danii i Austrii

Do Niemiec z Polski można podróżować bez ograniczeń sanitarnych. Przepisy dotyczące przedstawiania certyfikatów przy wejściu do różnych miejsc publicznych różnią się w zależności od kraju związkowego. Z powodu niskiej liczby infekcji w większości niemieckich sklepów czy restauracji nie trzeba już przedstawiać żadnych zaświadczeń. W Berlinie wciąż są one wymagane np. od klientów, którzy chcą wejść do środka lokali gastronomicznych. Nie obowiązują w ogródkach i na tarasach.

Do Danii podróżni z Polski mogą wjechać, przedstawiając każdy rodzaj certyfikatu. Wewnątrz kraju zaświadczenie jest też potrzebne przy wejściu do restauracji (oprócz ogródków gastronomicznych), kina, basenu oraz w innych miejscach, gidze gromadzi się większa liczba osób.

Wjeżdżając do Austrii, można się wylegitymować każdym rodzajem certyfikatu. W kraju zaświadczenie jest też warunkiem wstępu do restauracji, hoteli, siłowni i basenów, teatrów i sal koncertowych oraz zakładów fryzjerskich czy kosmetycznych. Certyfikat należy też okazywać przy wejściu na imprezy masowe na świeżym powietrzu.

System unijnych certyfikatów w Bułgarii, Portugalii i Słowenii

Przy wjeździe do Bułgarii akceptowane są wszystkie formy certyfikatu.

Podróżując do Portugalii, należy wylegitymować się negatywnym wynikiem testu antygenowego (nie starszym niż sprzed 48 godz.) lub PCR (sprzed maksymalnie 72 godz.). Świadectwo szczepień lub zaświadczenie o przejściu Covid-19 zwalnia z testu przy locie na Maderę. Wewnątrz kraju Unijny Certyfikat jest wymagany przy przemieszczaniu się między najbardziej dotkniętymi przez epidemię powiatami – pod koniec czerwca było ich ponad 20. Wspólne europejskie zaświadczenie pozwala też bez żadnych ograniczeń korzystać z lokali gastronomicznych i uczestniczyć w imprezach masowych.

Do Słowenii mieszkańcy Polski mogą wjechać bez przedstawiania żadnych zaświadczeń sanitarnych. Jednak by korzystać z infrastruktury turystycznej w tym kraju, np. hoteli, kampingów, sal wewnątrz restauracji, dyskotek czy innych miejsc rozrywki, trzeba okazać jedną z form europejskiego certyfikatu.

Chorwacja, Rumunia, Cypr, Litwa

Do Chorwacji, Rumunii, na Cypr czy na Litwę z Polski można się wybrać bez konieczności okazywania certyfikatu szczepień, dowodu na przejście choroby czy wyników testów.

Wszystkie kraje akceptujące system unijnych certyfikatów uznają zaświadczenia szczepień wykonanych preparatami przyjętymi do obrotu w całej UE . Są to szczepionki, których używa się również w Polsce: firm Pfizer/BioNTech, AstraZeneca, Moderna i Johnson & Johnson. Niektóre państwa rozszerzyły tę listę o inne substancje.

polsatnews.pl

Żołnierze amerykańscy

Żołnierze amerykańscy / Fot. The U.S. Army Wikimedia Commons

  • Jak informuje Reuters, proces wycofywania wojsk amerykańskich z Afganistanu może znacząco przyśpieszyć.
  • Wycofanie oddziałów amerykańskich z tego regionu nie kończy jednak działalności NATO w tym obszarze.
  • W Afganistanie ma pozostać 650 żołnierzy ochraniających amerykańską ambasadę oraz lotnisko w Kabulu.
  • Zobacz także: Handel szczepionkami: Dania kupiła ponad milion preparatów Pfizera

Dane o procesie wycofywania się wojsk amerykańskich z Afganistanu przestały być jawne na początku czerwca. Status likwidacji amerykańskich baz wojskowych w tym regionie osiągnął wtedy poziom powyżej 50 procent. Prawdopodobnie dzień, w którym wojska USA opuszczą Afganistan nadejdzie szybciej niż pierwotnie zakładał Biały Dom.

Według agencji Reuters, rebelia talibów wzmaga swoją ofensywę w całym kraju. Pentagon szacuje, że talibowie kontrolują znaczne obszary kraju. Rokowania pokojowe w Katarze nie przyniosły znaczącego postępu.

Wtorkowy komunikat Pentagonu pozwala twierdzić, że mimo wycofania wojsk amerykańskich z tego regionu, to nie koniec misji NATO w Afganistanie.

Wycofanie dowodzonych przez USA oddziałów NATO wzbudziło obawy, że w kraju może wybuchnąć wojna domowa na pełną skalę. Eksperci ostrzegają, że może dać to Al-Kaidzie przestrzeń do odbudowy i planowania nowych ataków na USA i inne cele.

Według raportu ONZ ze stycznia w Afganistanie było aż 500 bojowników Al-Kaidy. Talibowie utrzymywali bliskie stosunki z islamską grupą ekstremistyczną. Oficjalnie zaprzeczają jednak obecności Al-Kaidy w Afganistanie.

Wojska USA opuszczą Afganistan, lecz zostanie 650 żołnierzy

Szef Pentagonu Lloyd Austin ma dziś spotkać się w Waszyngtonie ze swoim niemieckim odpowiednikiem. Niemcy, które miały drugi co do wielkości kontyngent wojsk po Stanach Zjednoczonych w Afganistanie, ogłosiły we wtorek, że zakończyły wycofywanie się z Afganistanu. Austin ma zaprezentować warunki, na których wojska USA opuszczą Afganistan.

Według najświeższych informacji, w Afganistanie ma pozostać około 650 żołnierzy amerykańskich. Ich zadaniem będzie ochrona ambasady USA oraz zabezpieczanie lotniska w Kabulu. Nie jest nadal jasne, czy tempo wycofywania się USA pozwoli na planowaną ewakuację tysięcy zagrożonych afgańskich tłumaczy i ich rodzin, czego oczekiwano przed pełnym wycofaniem się USA.

rmf24.pl

Labrys Vichy i lesbijski

Labrys Vichy i lesbijski / źródło oryginałów kolażu: Wikipedia

Sieg run podobny do proaborcyjnej błyskawicy to nazistowski symbol

Symbolem lewicowych i pseudo liberalnych protestów na rzecz mordowania nienarodzonych dzieci stał się symbol błyskawicy — wyglądający jak sieg run, czyli symbol, który za swoje logo uznawały niemieckie nazistowskie bojówki SA (czyli Brunatne Koszule) oraz Brytyjska Unia Faszystów i Nazistów.

Okazuje się, że to nie koniec symbolicznych związków feministek z faszyzmem. W ramach oszpecania kobiet (poprzez farbowanie włosów na kolor kupy ufoludka), promowanie otyłości, zarostu, umieszczania kawałków metalu na twarzy (niczym po wybuchu miny przeciwpiechotnej) feminizm promuje też tatuowanie kobiet, tak by ich ciało wyglądało, jak brudnopis psychopaty. Jednym z wielu popularnych tatuaży lesbijskich jest „labrys” – symbol ten lesbijki równie chętnie eksponują na swoich sztandarach podczas tęczowych parad.

Labrys symbol lesbijek i faszystowskiego Vichy

Uznawany za feministyczny symbol siły i samowystarczalności labrys to topór o podwójnym ostrzu. Współcześnie lesbijki uznały go za swój symbol, choć było to godło faszystowskiej Francji Vichy, która zhańbiła się wysyłanie Żydów do niemieckich obozów koncentracyjnych.

Jak można się dowiedzieć z artykułu „75 rocznica paryskiej obławy Vel d’Hiv” autorstwa Michała Szukały (opublikowanego na portalu „Dzieje pl” Muzeum Historii Polski) „wiele wprowadzanych przez rząd w Vichy uregulowań wymierzonych w Żydów było tworzonych bez konsultacji z Niemcami. Tak było między innymi z wprowadzonymi w październiku 1940 r. kartami identyfikacyjnymi, które miały służyć stworzeniu spisu francuskich Żydów. Taki dokument stanowił trudną do przeceniania pomoc dla Niemców i władz okupacyjnych w planowaniu ”ostatecznego rozwiązania””.

Z artykułu na stronie Muzeum Historii Polski można się też dowiedzieć, że „premier kolaboracyjnego rządu [Vichy] twierdził, że współdziałanie francuskiej policji przy eksterminacji Żydów miało zabezpieczyć Francję przed innymi masowymi prześladowaniami”.

Toporzeł to nie faszystowski symbol – używali go rodzimokulturowcy z Armii Krajowej

Polscy nacjonaliści rodzimokulturowcy — krytyczni wobec katolicyzmu, gloryfikujący przedchrześcijańską słowiańszczyznę, odwołujący się do tradycji Zadrugi (np. Niklot)- wykorzystują od czasów II RP zaprojektowany przez Stanisława Szukalskiego symbol Toporła (połączenia orła z labrysem).

Wbrew kłamstwom lewicy nie można toporła uznać za symbol faszystowski czy nazistowski. Zadrużanie w czasie II wojny światowej bohatersko walczyli z niemieckim nazistowskim okupantem w szeregach Armii Krajowej. Symbol toporła jest więc polskim symbolem patriotycznym. Pomimo to, nie tylko lewica szkaluje ten symbol, ale nawet policja zatrzymuje młodych polskich patriotów za posługiwanie się tym symbolem.

Lesbijki, które przyjęły symbol labrysa po II wojnie światowej, choć był on obciążony zbrodniami faszystowskiej Francji Vichy, nie mają żadnych problemów z eksponowaniem tego symbolu w przestrzeni publicznej.

Jan Bodakowski

Flaga Francji Vichy

Flaga lesbijska z labrysem, z 1999 r.

Sala kinowa

Sala kinowa / Fot. Social.helios Wikimedia Commons

  • Sieć kin Helios zrezygnowała z dzielenia ludzi pod względem statusu zaszczepienia. W poniedziałek do sieci wyciekły zdjęcia ukazujące sprzedaż specjalnych biletów.
  • Pod wpływem presji społecznej oraz reakcji internautów, Helios zrezygnował ze swojego pomysłu.
  • Sieć kin, której właścicielem jest Agora wydała specjalny komunikat w tej sprawie.
  • Zobacz także: Płatne szczepienia przeciw COVID-19? „To dość prowokacyjny pomysł”

Sieć kin, której właścicielem jest Agora wycofała się ze skandalicznego pomysłu sprzedaży biletów z podziałem na status zaszczepienia widza. W poniedziałek do sieci wyciekły zdjęcia wejściówek, które spowodowały szeroki opór internautów. W wyniku presji Helios rezygnuje z segregacji sanitarnej.

Przedstawiciele Heliosa tłumaczyli swoją decyzję o wprowadzeniu segregacji wśród widzów następującymi stwierdzeniami:

“Zgodnie z aktualnymi regulacjami prawnymi osoby zaszczepione nie wliczają się do obowiązującego 75-procentowego limitu miejsc w sali, stąd nasz pomysł na wprowadzenie biletów z dopiskiem dla osób zaszczepionych”

– wyjaśnia sieć w oświadczeniu przesłanym redakcji money.pl.

Helios rezygnuje z segregacji sanitarnej

“Nie była to łatwa decyzja. Kina były zamknięte łącznie przez 11 miesięcy, a każdy sprzedany bilet to szansa na odrodzenie branży i przetrwanie naszej firmy. Wszyscy marzymy o powrocie do pełnej normalności. Gdy dostaliśmy możliwość zwiększenia miejsc w sali do 75 proc. i niewliczania do tego limitu osób w pełni zaszczepionych, chcieliśmy ją wykorzystać i umożliwić oglądanie filmów jak największej liczbie Widzów. Zależało nam na tym, aby każdy miał szansę wejść na seans. Z naszej perspektywy był to właśnie mały krok ku wytęsknionej normalności”

– czytamy w oświadczeniu.

Pokrętne wyjaśnienia nikogo nie przekonały. Sieć już wycofała się ze swojego pomysłu. Według zarządu spółki Helios S.A. presja społeczna była na tyle duża, że kino nie miało innej możliwości. Jednocześnie spółka sugeruje, że niejako “za karę” dla protestujących widzów, na ich sale będzie mogła wejść teraz mniejsza liczba osób.

“Nie sądziliśmy, że próba ułatwienia dostępu do kina jak największej liczbie osób wzbudzi aż tak negatywne emocje”

– czytamy w oświadczeniu.

“Biorąc pod uwagę zaistniałą sytuację, a także bezpieczeństwo naszych pracowników, którzy bezpośrednio doświadczają wręcz agresji werbalnej, podjęliśmy decyzję o wycofaniu się z pomysłu służącego zwiększeniu liczby dostępnych miejsc w kinach w ramach limitu 75 proc. miejsc.”

Jak widać bojkoty konsumenckie mają sens. Helios rezygnuje z segregacji sanitarnej.

money.pl

Adolf Hitler

Adolf Hitler / Fot. domena publiczna/ wikimedia commons

rysunek: Jan Bodakowski
rysunek: Jan Bodakowski

Pierwsze niemieckie pismo homoseksualistów „Der Eigene” było pismem rasistowskim, nacjonalistycznym i antysemickim, ilustrowanym fotkami nagich chłopców. Pierwszym najpopularniejszym miejscem spotkań nazistów był monachijski bar dla homoseksualistów.

Naziści skopiowali swoją symbolikę z organizacji o homoseksualnej tożsamości – salut i pozdrowienie, funkcja Führer, pochodziły z organizacji Wandervogel (organizacji założonej przez homoseksualistów według wzorów skauting), która z czasem weszła w skład Hitlerjugend (organizacji znanej z częstych przypadków relacji homoseksualnych, do której młodzi niemieccy chłopcy musieli przymusowo należeć).

Założycielami nazistowskich bojówek SA Die Sturmabteilungen der NSDAP byli homoseksualiści (najsłynniejszym z nich był Ernst Röhm). W 2,5 mln SA całe dowództwo składało się z homoseksualistów, homoseksualizm był nieformalnym warunkiem awansu w tej organizacji.

Jan Bodakowski

Szczepienie

Szczepienie przeciw COVID-19 / Fot. pixabay.com

  • Resort zdrowia Danii poinformował o zakupie 1,1 mln dawek szczepionek firmy Pfizer. Duńskie władze mają dostarczyć je do kraju w najbliższym czasie.
  • Dzięki dostawie Dania chce znacząco przyśpieszyć proces szczepień.
  • Handel szczepionkami powoduje obecnie zdecydowanie większe zyski koncernów farmaceutycznych.
  • Zobacz także: Syria. Atak lotniczy na amerykańską bazę wojskową

Minister Zdrowia Danii Magnus Heunicke poinformował, że szczepionki Pfizera zostały zakupione “od dobrych partnerów w Rumunii, którzy sami nie mogą ich wykorzystać”. Dodał, że władze duńskie przewiozą je do Danii najszybciej jak to tylko możliwe. Handel szczepionkami w Europie trwa.

Jak podaje duński resort zdrowia, Rumuni nie są zbyt chętni do szczepień. Dzięki transakcji władze Danii chcą przyspieszyć proces szczepień w swoim kraju, aby “zdążyć przed rozwojem wariantu Delta”. Wycofanie preparatów firm Johnson&Johnson oraz AstraZeneca spowodowało opóźnienia. Do tej pory 32 proc. dorosłych mieszkańców 5,8-milionowej Danii zostało w pełni zaszczepionych. Przynajmniej jedną dawką zaszczepionych jest 3,2 mln – 56,5 proc. Duńczyków. Władze liczą, że dostawa szczepionek z Rumunii pozwoli im zintensyfikować proces szczepień.

Handel szczepionkami pozwala na znaczne bogacenie się koncernów farmaceutycznych. Pfizer w 2021 roku prognozuje wygenerowanie przychodów na poziomie 26 mld dol. To o około trzy czwarte więcej, niż zapowiadane do tej pory przez firmę 15 mld dol.

Bazując na warunkach kontraktów podpisanych do połowy kwietnia Pfizer zapowiada, że w tym roku dostarczy łącznie 1,6 mld dawek szczepionki na COVID-19. W 2022 r. będzie w stanie wyprodukować co najmniej 3 mld dawek.

“Nasze dotychczasowe obserwacje wskazują, że popyt na naszą szczepionkę na COVID-19 najprawdopodobniej będzie miał podobny do tego na szczepionki przeciw grypie”

– powiedział Albert Bourla we wtorkowej telekonferencji z analitykami.

W pierwszym kwartale, szczepionka opracowana przez Pfizera i BioNTech przyniosła 3,5 mld dol. przychodów. Informację podała firma w opublikowanym we wtorek oświadczeniu. Notowania akcji Pfizera na giełdzie nowojorskiej po raz pierwszy w tym roku przekroczyły pułap 40 dol.

businessinsider.com.pl, polsatnews.pl

Żołnierze armii USA

Żołnierze armii USA, zdjęcie ilustracyjne / Fot. pixabay

W poniedziałek doszło do ataku rakietowego na amerykańską bazę wojskową w Al-Omar w Syrii. Ostrzału dokonały prawdopodobnie pro-irańskie milicje. – Nikt z wojskowych nie ucierpiał – podał rzecznik koalicji płk. Wayne Marotto.

Żołnierze z amerykańskiego kontyngentu w Syrii stacjonujący na polu naftowym w Al-Omar stali się w poniedziałek celem ataku rakietowego. Informacje podał na Twitterze płk. Wayne Marotto.

– Nikt z wojskowych nie ucierpiał, trwa szacowanie szkód

– zaznaczył.

Atak był przeprowadzony około 19:44 czasu lokalnego.

– Siły amerykańskie odpowiedziały ostrzałem przeciwartyleryjskim, którego celem było zniszczenie wyrzutni

– powiedział płk. Marotto.

Rzecznik nie powiedział, kto jego zdaniem, mógł stać za tym atakiem.

Jak zaznacza „Reuters”, ostrzału dokonały prawdopodobnie pro-irańskie milicje.

– Nie minęły nawet 24 godziny od wydania przez prezydenta USA Joe Bidena rozkazu przeprowadzenia ataków lotniczych na ich bazy wojskowe na pograniczu syryjsko-irackim

– pisze „Reuters”.

Drugi taki atak lotniczy

To już drugi taki zmasowany atak lotnictwa amerykańskiego; poprzedni ostrzał lotniczy zarządzony przez Bidena miał miejsce w lutym, przypomniała agencja.

Anonimowe źródła z miasta Dajr az-Zaur we wschodniej Syrii potwierdziły, że ataku dokonały proirańskie milicje, które zaatakowały kontrolowane przez siły syryjskiej pozycji polna naftowe w Al-Omar, gdzie znajduje się baza USA, z mobilnych wyrzutni.

„Reuters” uzyskał potwierdzenie z amerykańskich źródeł wojskowych, że na bazę wojsk USA skierowano co najmniej 5 dronów z ładunkami wybuchowymi.

Syryjska agencja rządowa SANA podała, że w kierunku bazy wojsk USA w Al-Omar zmierza ok. 50 pojazdów wojskowych z uzbrojeniem. Agencja po raz kolejny potępiła weekendowy atak lotniczy na milicje pro-irańskie w Syrii jako pogwałcenie integralności terytorialnej państwa.

Amerykański atak lotniczy przeprowadzony podczas weekendu był – tak samo, jak w lutym – wymierzone w obiekty wykorzystywane przez powiązaną z Iranem szyicką milicję Kataib Sajed al-Szuhada, aktywną zwłaszcza w Syrii, przypominają media.

Sekretarz stanu USA Antony Blinken oświadczył po ich przeprowadzeniu amerykańskich nalotów, że ataki były nieodzowną, właściwą i przemyślaną akcją. Miała ona odstraszyć milicje przed dalszymi działaniami zbrojnymi i doprowadzić do deeskalacji. W amerykańskich atakach lotniczych miało zginąć co najmniej czterech przedstawicieli kadry dowódczej grupy Kataib Sajed al-Szuhada.

wydarzenia.interia.pl

Szczepienie na koronawirusa.

Szczepienie na koronawirusa. / Fot. Pixabay

  • Prof. Matyja: Duża część społeczeństwa bagatelizuje ten problem i nie docenia wartości szczepionek.
  • Jego zdaniem teraz to Kościół powinien wziąć na siebie odpowiedzialność zachęcania ludzi do szczepień.
  • Prof. Magdalena Marczyńska z Rady Medycznej przy premierze stwierdziła, że nie ma decyzji w sprawie odpłatności szczepień, a także zgodności wśród członków Rady Medycznej.
  • Zobacz także: PILNE. Będzie czwarta fala koronawirusa. Niedzielski zna już nawet dokładny termin i straszy Polaków

Sprawę skomentował w TVN24 prof. Andrzej Matyja, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej odnosząc się do słów ministra zdrowia Adama Niedzielskiego, który nie wykluczył wprowadzenia odpłatnych szczepień.

Adam Niedzielski zapewnił, że darmowe szczepienia przeciw COVID-19 będą co najmniej do końca września. Jednocześnie wskazał, że trwa debata wewnątrz rządu odnośnie ich odpłatności.

Prof. Andrzej Matyja stwierdził, że jest to dosyć prowokacyjny pomysł.

– Duża część społeczeństwa bagatelizuje ten problem i nie docenia wartości szczepionek, które są za darmo, czekają w gabinetach. A jako że nie jest to towar deficytowy staje się lekceważony

– powiedział prof. Matyja.

Kościół powinien zachęcać ludzi do szczepień

Prezes NRL stwierdził, że odpłatne szczepienia wiele nie zmienią. Zaznaczył, że teraz to Kościół powinien wziąć na siebie odpowiedzialność zachęcania ludzi do szczepień.

Dodał, że ważne jest zaszczepienie jak największej liczby populacji – w tym także dzieci.

– Jest bardzo ważnym elementem, by dzieci nie rozprzestrzeniały wirusa, w tym wariantu Delta. Dzieci mogą przenieść tego wirusa na osoby (dorosłe), zwłaszcza te, które są niezaszczepione

– powiedział prof. Matyja.

Nie ma zgodności w tej sprawie

Głos w sprawie odpłatności szczepień zabrała prof. Magdalena Marczyńska z Rady Medycznej przy premierze. Stwierdziła, że nie ma w tej kwestii decyzji, a także zgodności wśród członków Rady Medycznej.

– Szczepionka przeciw COVID-19 na pewno będzie darmowa, bo tak stanowi umowa unijna w tej sprawie. Możliwe jest natomiast wprowadzenie odpłatności za usługę, za wizytę lekarską czy samą czynność szczepienia. Rozmawiamy o tym, szukając pomysłów na przekonanie osób, które dalej nie chcą się szczepić

– powiedziała PAP prof. Marczyńska.

– Część osób uważa, że zadziała to odwrotnie i już w ogóle nie będzie chętnych do szczepień. Niektórzy uważają natomiast, że jeżeli przy prawdopodobnych wzrostach zakażeń we wrześniu i październiku nadal będą osoby niechętne szczepieniom, to powinno się zakończyć akcję szczepień w obecnej formie i wprowadzić właśnie element zapłaty

– dodała prof. Marczyńska.

rp.pl, money.pl

Dr Wojciech Golonka

Dr Wojciech Golonka / Fot. Media Narodowe

Zdaniem Wojciecha Golonki po ostatnich wyborach samorządowych, w których partia Macrona poniosła klęskę, podobnie jak Zjednoczenie Narodowe (Rassemblement National) nie jest powiedziane, że będzie miał miejsce pojedynek Emmanuel Macron — Marine Le Pen. To zła wiadomość dla liderki nacjonalistów we Francji — sondaże przed wyborami przewidywały wyjęcie Le Pen do II tury, a nawet zwycięstwo.

Ordynacja większościowa oparta na jednomandatowych okręgach wyborczych jest sztandarowym hasłem Kukiza. Jednak przykłady wyborów większościowych do francuskiego parlamentu wskazują, że jedynym efektem ordynacji większościowej jest niereprezentatywny parlament, zdominowany przez krypto lewicowy establishment. W wyniku JOW Zjednoczenie Narodowe będące jedną z najpopularniejszych partii we Francji nie ma właściwie swoich reprezentantów we Francuskim parlamencie, dzięki ordynacji większościowej ma największą ilość francuskich reprezentantów w parlamencie UE.

Zobacz także: Bąkiewicz przypomina, jak Amerykanie i Żydzi z USA zareagowali na Holocaust

Krzysztof Tuduj

Krzysztof Tuduj / Fot. YouTube/MediaNarodowe

Poseł Tuduj był organizatorem protestu mieszkańców Wrocławia przeciwko tej skandalicznej decyzji. Podczas protestu przed wrocławskim ratuszem poseł Konfederacji stwierdził:

Jest nam naprawdę bardzo przykro, że osoba, która nawołuje do aktów przemocy, również wobec funkcjonariuszy policji, która ma hasło „wojna” na ustach, zostaje uchwałą rady miejskiej nagradzana. To karygodne, haniebne i też bardzo szkoda, że nie możemy świętować i skupić w całości uwagi na pięknych okolicznościach przyznawania Nagród Wrocławia i honorowego obywatelstwa dla pani Różańskiej.

Zobacz także: Bąkiewicz przypomina, jak Amerykanie i Żydzi z USA zareagowali na Holocaust

Krzysztof Tuduj ukończył studia prawnicze na Uniwersytecie Wrocławskim i studia podyplomowe z zakresu zarządzania kryzysowego w Wyższej Szkole Oficerskiej we Wrocławiu. Od wielu lat współorganizuje Wrocławski Marszu Rodzin.