czarni lgbt

Taking Black Pride / Fot. You Tube/ Coverge Media

  • Organizatorzy TAKING B(L)ACK PRIDE zapraszają na swoje wydarzenie wszytskich. Biali jednak będą musieli zapłacić za wstęp od 10 do 50 USD.
  • Impreza czarnych gejów i trans odbywa się w parku publicznym w Seattle. Organizatorzy przewidują m.in występy muzyczne oraz zbudowanie punktu szczepień przeciw COVID-19.
  • Prawo miasta Seattle wyraźnie stanowi, że nielegalnym jest wykorzystywanie parków miejskich do organizacji wydarzeń promujących segregację rasową. Organizatorzy TAKING B(L)ACK PRIDE nie zwracają na nie uwagi.
  • Zobacz także: USA: “Odszkodowania za niewolnictwo”. Pierwszy czarnoskóry miliarder też chce je dostać

Organizatorzy TAKING B(L)ACK PRIDE mówią, że wszyscy są mile widziani. Jednak „biali sojusznicy i wspólnicy” muszą zapłacić. Geje pobierają “opłatę reparacyjną” w sposób czysto wybiórczy i uznaniowy. Datki są naliczane według ruchomej skali od 10 do 50 USD, w zależności od możliwości zapłaty. Miejscem imprezy jest Jimi Hendrix Park, należący do miasta Seattle. Rodzi to pytania o legalność naliczanej przez organizatorów opłaty.

Krytycy tego pomysłu kwestionują, czy opłaty za wstęp uzależnione od rasy są odpowiednie. Kodeks miejski Seattle wyraźnie zakazuje dyskryminacji rasowej. Jednak organizatorzy odpowiedzieli krytykom nazywając struktury wstępu podczas organizowanych przez nich wydarzeń „przypadkową przemocą”.

Czarni geje pobierają “opłatę reparacyjną” w ramach walki z nierównością

Organizatorzy promują TAKING B[L]ACK PRIDE jako wydarzenie mające na celu wzmocnienie „głosów, narracji i wkładu czarnych głosów queer i trans”. W ramach inicjatywy odbędą się występy muzyczne na żywo, komentarze, „przestrzenie uzdrawiania sztuką”, rozdanie nagród i punkt szczepień przeciw COVID-19. Zgodnie z harmonogramem wydarzenia, organizatorzy mówią, że impreza polegać będzie na „skoncentrowaniu się na tym, kim jesteśmy i czego potrzebujemy, aby czuć się umocnionym, radosnym i usłyszanym”. Chcą w ten sposób walczyć z rzekomą nierównością w traktowaniu mniejszości rasowych i seksualnych.

Najwyraźniej czarni organizatorzy potrzebują się wzmocnić pobierając tzw. “opłatę reparacyjną” od białych. Strona wydarzenia zawiera szczegółowe informacje na temat rasistowskiej polityki rekrutacji:

“Wszyscy mogą uczestniczyć w wydarzeniu za darmo. Jednak jest to czarno-brązowe wydarzenie, w którym queen,trans są w centrum i są głównym priorytetem. Biali sojusznicy i wspólnicy są mile widziani, ale zostaną obciążeni opłatą od 10 do 50 USD, która zostanie wykorzystana, aby to wydarzenie było bezpłatne dla czarnych i brązowych społeczności trans i queer.” – czytamy w komunikacie organizatorów.

Wygląda na to, że organizatorzy wydarzenia w Seattle jawnie łamią prawo. W świetle regulacji miasta, oraz amerykańskiego prawodawstwa nie można segregować ludzi pod względem koloru skóry. Czy legalne jest więc odmawianie wstępu białym, którzy odmawiają zapłaty? ani trochę. Mimo to czarni geje pobierają “opłatę reparacyjną”.

Kodeks miasta wyraźnie zabrania segregacji ludzi

Seattle Parks and Recreation wyraźnie zabrania dyskryminacji rasowej w swoich parkach. Dotyczy to również organizatorów imprez korzystających z parku, z pozwoleniem lub bez.

“Jakakolwiek osoba przebywająca lub korzystająca z jakiegokolwiek parku lub obiektu rekreacyjnego na jakiekolwiek wydarzenie, działalność lub wystawę otwartą dla publiczności, bez względu na to, czy na podstawie zezwolenia, czy też nie i bez względu na to, czy jest pobierana opłata za wstęp czy nie – nie ma prawa odmawiać komukolwiek pełnego korzystania z parku pod pretekstem koloru skóry” – Kodeks Miejski Seattle (18.12.280).

Seattle Parks and Recreation nie odpowiedziało na e-mailowe prośby o komentarz. Nie jest jasne, czy według nich to wydarzenie jest dozwolone.

Pomysł wprowadzenia “opłaty reparacyjnej” dla białych uczestników wydarzenia skrytykowali nawet organizatorzy Capitol Hill Pride Rally and March. Są to pomysłodawcy marszu dumy i równości organizowanego w Waszyngtonie.

Charlette LeFevre i Philip Lipson, organizatorzy Capitol Hill Pride, zaskarżyli “opłatę reparacyjną” do Komisji Praw Człowieka w Seattle.

mynorthwest.com

300 miliardów dolarów dla amerykańskich organizacji żydowskich powodem szkalowania Polski

Żydzi chcą wymusić na Polsce przekazanie amerykańskim organizacjom żydowskim majątku wartego 300 miliardów dolarów należącego do Polaków. Do tego majątku Żydzi z USA nie mają żadnego prawa. Pretekstem dla ich bezzasadnych żądań jest to, że zgodnie z prawem obowiązującym we wszystkich cywilizowanych państwach państwo polskie po wojnie przejęło majątek zamordowanych przez Niemców Żydów, którzy stracili życie nie pozostawiać spadkobierców (bo i ich zabili Niemcy).

Żydzi od dekad szkalują na arenie międzynarodowej za pośrednictwem mediów, pop kultury i publikacji ”naukowych” Polskę i Polaków osadzając nasz naród, mordowany przez Niemców podczas wojny, w roli współsprawców holokaustu. W ramach tych antypolskich działań w USA powstał serial „Holocaust”, w którym ukazane jest to, jak polscy żołnierze dokonują eksterminacji Żydów z warszawskiego getta. Brytyjski historyk Norman Davis relacjonował szkolenia dla brytyjskich historyków w ambasadzie Izraela w Londynie, w których czasie nakazywano przedstawianie Polaków jako antysemitów i unikanie przypisywania zbrodni nazistowskich Niemcom.

Jedwabne czyli zaplecze propagandowe dla bezzasadnych roszczeń żydowskich

Polaków w roli sprawców zbrodniarzy odpowiedzialnych za zagładę Żydów w 2000 roku obsadził też Jan Tomasz Gross, który w swej książce „Sąsiedzi” stwierdził, że Polacy w 1941 roku wymordowali w niezwykle perwersyjnie sadystyczny sposób w Jedwabnem 1600 Żydów. Według żydowskich kłamstw rzekomi polscy oprawcy mieli sobie w trakcji eksterminacji Żydów przygrywać na harmonii i klarnecie. Po wojnie, kiedy Polska znalazła się pod okupacją komunistyczna, komunistyczna bezpieka preparowała tak dowody, by zbrodnie w Jedwabnem przypisać Polakom.

W rzeczywistości po tym, jak 22 czerwca Niemcy wyprzedzili atak sowietów i weszli na tereny sowieckiej okupacji, w tym do Jedwabnego, które było od 1939 sterroryzowane przez Żydów kolaborujących z sowietami. W ślad za jednostkami armii niemieckiej szły jednostki policji niemieckiej, które likwidowały sowieckich kolaborantów, by nie powstała sowiecka partyzantka (a, że Żydzi kolaborowali z sowietami, to byli przez Niemców mordowani).

W opinii Wojciecha Sumlińskiego i Tomasza Budzyńskiego akta dotyczące niemieckiej zbrodni w Jedwabnem były w archiwum Głównej Komisji Badania Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu. W 2000 roku przejął je IPN. Prezes IPN Leon Kieres i Andrzej Paczkowski akta dotyczące Jedwabnego przekazali amerykańskiemu socjologowi Grossowi, a nie polskim historykom. Po tym, jak ukazali się „Sąsiedzi” w USA Kieres i Paczkowski przepraszali Żydów za zbrodnie w Jedwabnem, choć IPN dopiero rozpoczął śledztwo w tej sprawie. Grossowi zapewniono też dostęp do Wydziału Ewidencji i Archiwum w Delegaturze Urzędu Ochrony Państwa (ówczesnej Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego) w Białymstoku, choć był on obcokrajowcem – co było sprzeczne z ustawą o dostępie do informacji niejawnych. Tylko Gross miał dostęp do akt IPN i UOP.

Gross swoje kłamstwa opierał też na komunistycznym procesie – który w wyroku jako datę pogromu podawał 25 czerwca, a nie 10 lipca. Ten komunistyczny proces był parodią sprawiedliwości, wbrew faktom skazano Polaków, bo zapotrzebowanie polityczne komunistycznego okupanta było takie, by odpowiedzialnością za zbrodnie obarczyć Polaków.

Lech Kaczyński zablokował ekshumacje w Jedwabnem

W 2001 by prawda nie wyszła na jaw i kłamstwa Grossa, stanowiące zaplecze propagandowe dla roszczeń żydowskich, nie zostały ujawnione, Żydzi nakazali Lechowi Kaczyńskiemu zablokowanie ekshumacji w Jedwabnem, której wstępne wyniki wskazywały na odpowiedzialność Niemców za zbrodnie w Jedwabnem – znaleziono niemiecki łuski i o wiele mniejszą liczbę ofiar. Jedną z osób, które wymusiły na ministrze Lechu Kaczyńskim sprzeczne z kodeksem postępowania karnego przerwanie ekshumacji, był, zdaniem autorów książki „Powrót do Jedwabnego”, rabin Michael Szumskich.

Politycy rządzący Polską, niektórzy mający żydowskie pochodzenie, nie pomni na fakty historyczne, posłuszni antypolskiej narracji, przepraszając w imieniu Polaków za Jedwabne, wzmacniali zaplecze propagandowe dla bezpodstawnych roszczeń żydowskich wobec Polski. Do tych haniebnych przeprosin, szkalujących bezpodstawnie Polaków, polityków takich jak Aleksander Kwaśniewski dołączyli też ”polscy” biskupi.

Na krzywdzie Polaków mają zarobić amerykańscy Żydzi

Sumliński i Budzyński w swojej książce stwierdzili, że po tym, jak Niemcy wypłacili Żydom 7 miliardów dolarów, amerykańskie organizacje żydowskie (zwane przemysłem holokaustu) wymusiły haracz na Szwajcarach, którzy pomimo braku przesłanek wypłacili Żydom 1.250.000 dolarów. Kasa ze Szwajcarii oczywiście nie trafiła do kieszeni ofiar holocaustu tylko do kieszeni działaczy organizacji żydowskich. Po Szwajcarii Żydzi wysunęli roszczenia wobec prywatnych firm niemieckich (ten temat nie był poruszany w Polsce). Firmy te wypłaciły kwotę wynoszącą 1.012.500.000. Najwięcej zarobili na tym amerykańscy Żydzi „którzy podczas II wojny światowej odmówili pomocy” Żydom w Europie, których mordowali Niemcy.

To, że Żydzi będą wysuwać roszczenia wobec Europy Środkowej (gównie Polski), zapowiedział Norman Finkelstein w swojej książce „Przedsiębiorstwo holocaust”. Akcja przejmowania mienia w Europie Środkowej to wspólna akcja Żydów z USA i Izraela. Przeprowadza ją Światowa Organizacja do spraw Restytucji Mienia Żydowskiego (WJRO). Żydowskie starania wspierają Stany Zjednoczone, od których zależne są kraje środkowej Europy.

Żydzi z USA deklarują, że ich celem jest odrodzenie „życia żydowskiego w Europie Wschodniej”. W celu rzekomej odbudowy „życia żydowskiego w Polsce Światowa Organizacja do spraw Restytucji Mienia Żydowskiego żąda przekazania prawa własności do ponad sześciu tysięcy przedwojennych żydowskich nieruchomości […] także tych, w których dziś działają szpitale i szkoły”. Po spełnieniu tych żądań każdy Żyd mieszkający w Polsce dostałby kamienicę albo dwie.

Żydowskie „organizacje roszczą sobie prawo także do setek tysięcy działek polskiej ziemi, wycenionych na” miliardy dolarów. Spełnienie żydowskich roszczeń doprowadziłoby do bankructwa Polski. Żydzi grożą Polsce, jeżeli ta nie spełni jej bezzasadnych roszczeń, sankcjami gospodarczymi. W amerykańskich sądach toczą się z powództwa amerykańskich Żydów sprawy przeciwko Polsce, antypolskie uchwały uchwalają władze miast w USA, roszczenia żydowskie wspierają amerykańscy kongresmeni i senatorowie.

Co bardziej szokujące i polscy podatnicy finansują pośrednio antypolskie zaplecze propagandowe dla bezzasadnych roszczeń żydowskich. Według Wojciecha Sumlińskiego i Tomasza Budzyńskiego w czeskim „Tygodniku Echo” Paweł Śpiewak stwierdził, że „Polacy zapewne zabili większość z dwustu tysięcy Żydów, którzy uciekli z getta”. Żydowski Instytut Historyczny, którego Śpiewak jest dyrektorem, ma status państwowej instytucji kultury” i jest finansowany z pieniędzy polskich podatników.

Zdjęcie ilustracyjne.

Zdjęcie ilustracyjne. / Fot. Pixabay

Jedna ze zbulwersowanych klientek Wi SPA umieściła w internecie nagranie z awantury z obsługą ośrodka. Wideo zdobyło dużą popularność i wywołało kontrowersje.

Co za orientacja seksualna? Widziałam penisa! Tam są inne kobiety, są dziewczynki, które czują się bardzo zgorszone, a wy nic z tym nie zrobiliście! Absolutnie nic, wręcz stajecie po jego stronie!

– oburzała się kobieta w nagranej dyskusji z recepcją.

Mimo interwencji zgorszonych klientek, obsługa nie zdecydowała się na wyproszenie mężczyzny z damskiej szatni, tłumacząc się jego „orientacją seksualną”.

Chcecie powiedzieć, że to w porządku gdy nagi mężczyzna wchodzi do żeńskiej sekcji i pokazuje kobietom, dziewczynkom swojego penisa?

– nie dawała za wygraną kobieta, jednak obsługa nie reagowała.

Zobacz także: Hiszpania: “Zmiana płci” jedynie na podstawie deklaracji. “To wymaże kobiety z polityki”

Sprawę w ironiczny sposób postanowił skomentować Sławomir Jastrzębowski, właściciel portalu Salon24.pl.

Jaki szokujący brak tolerancji! Osoba z penisem identyfikuje się jako kobieta, więc przechadza się z penisem po szatni dla dziewczynek, a tu patologia amerykańska mordę drze! Więcej penisów przed oczami dziewczynek! TO-LE-RAN-CJA!

– napisał.

twitter.com, tysol.pl

Brutalnie pobity sprzedawca hot-dogów

Brutalnie pobity sprzedawca hot-dogów / Fot. Twitter

Starszy sprzedawca-imigrant skatowany na Paradzie Równości

65-letni egipski imigrant został skatowany na Paradzie Równości. Mężczyzna przyznaje że myślał, że umrze. Sytuacja miała miejsce w Washington Square Park w miniony weekend. Nader Hassaneen miał pomagać przyjacielowi swojego syna sprzedawać hot-dogi. Został napadnięty i pobity przez paradujących za rzekome “nienawistne oszczerstwo”. Nader utrzymuje, że nigdy nie powiedział niczego, co mogłoby obrazić uczestników.

Nigdy bym tego nie zrobił. Nie mam z nimi problemu, wiem, że to była ich parada. To był ich dzień. Wyszli, żeby się dobrze bawić

– powiedział później mediom

Nie chciał zawiesić tęczowej flagi

Nader wyjaśnił, co rzeczywiście się zdarzyło. Gdy przechodził przez park, jedna z kobiet idących w marszu zerwała amerykańską flagę z jego wózka. Kobieta zarządała, by zamiast niej zawiesił tęczową flagę. Nader nie zgodził się, tak, jak i jego przyjaciel. Rozzłoszczona uczestniczka Parady zaczęła rzucać w niego ostrym sosem z wózka. Wówczas miała zacząć się przemoc.

Uczestnicy Parady Równości skatowali starszego mężczyznę w parku. Pozostawili go na ziemi, bez pomocy. Nader miał zakrwawioną twarz, uszkodzoną wargę i liczne rany głowy. Jego wózek z jedzeniem został zdewastowany.

Mam złamany nos. Mówią, że mogę potrzebować operacji. Kiedy zobaczyłem krew w mojej czapce i krwawiłem z nosa, pomyślałem, że wykrwawię się na śmierć

– wspomina uliczny sprzedawca

Skatowany na Paradzie Równości Egipcjanin przyznaje, że “boi się”, gdy wiele osób odwiedza go jednocześnie. Za spowodowanie zamieszek na Paradzie aresztowano dotychczas 8 osób. Żaden uczestnik odpowiedzialny za brutalne pobicie Nadera nie został jeszcze ujęty.

postmillennial.com

Black Lives Matter grafika

Black Lives Matter grafika / Fot. BlackLivesMatter.com

Czarnoskóry miliarder też chce “odszkodowań za niewolnictwo”

Pierwszy czarnoskóry miliarder w USA, Robert Johnson, gorąco popiera kwestię odszkodowań dla Afroamerykanów. Mężczyzna naciska na rząd, by ten wypłacił aż 14 bilionów dolarów “reparacji”. Bogacz przyznaje, że takze chce otrzymać “swój czek”.

Odszkodowania wymagałyby od całego kraju… przyznania, że ​​rezultatem niewolnictwa było 200 lat systemowego rasizmu

– powiedział założyciel Black Entertainment Television

I z tego powodu czarnym ludziom odmówiono 13-15 bilionów dolarów bogactwa i dlatego jako kraj musimy teraz odpokutować, płacąc czarnym ludziom wszelkiego rodzaju – bogatym, biednym i średnim – z naszej kieszeni

– przekonywał czarnoskóry miliarder

Sam Johnson posiada kilka domów i firmę zarządzającą aktywami. Mężczyzna przyznał otwarcie, że pieniądze należą się także jemu. Dodał, że inni bogaci czarnoskórzy także powinni je otrzymać – w tym Oprah Winfrey, Michael Jordan i LeBron James. Podkreślił, że konieczne jest, aby “odszkodowania” wypłacił rząd, uznając “wyrządzone krzywdy”.

Odszkodowania składałyby się z dwóch elementów: pierwszym jest pokuta, a drugim jest wypłata pieniężna. Bez wątpienia muszą one pochodzić od rządu reprezentującego ludność kraju. Byłby to zwrot kosztów lub rekompensata, jeśli wolisz, za szkodę

– argumentował swoje stanowisko Johnson

nypost.com

Dr Włodzimierz Bodnar

Dr Włodzimierz Bodnar / Fot. screen Polsat News

Rzecznik Praw Pacjenta prowadzi postępowanie przeciwko przychodni Optima w Przemyślu, w której od wielu miesięcy amantadynę przepisywał dr Włodzimierz Bodnar. Lekarz w swoich publicznych wypowiedziach gorąco zachęcał do używania amantadyny w leczeniu koronawirusa. Dodatkowo przemyska przychodnia przez cały czas przyjmowała pacjentów osobiście, a nie w ramach teleporady.

Z powodu terapii amantadyną doktora Bodnara spotkały kolejne nieprzyjemności. Chodzi m.in. o donos do Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej przy Okręgowej Izbie Lekarskiej w Krakowie, zgłoszenie do prokuratury, a teraz postępowanie Rzecznika Praw Pacjenta.

Dr Bodnar przepisywał amantadynę. Rzecznik Praw Pacjenta prowadzi postępowanie

W datowanym na 17 czerwca piśmie Rzecznik Praw Pacjentów zwrócił się do przemyskiej przychodni z szeregiem pytań dotyczących stosowania leków z amantadyną. Padają pytania: w jakich przypadkach przychodnia stosuje leki, jakie to są produkty, ilu osobom zaaplikowano je w 2021 roku? Czy w spółce ordynuje się pacjentom leki zawierającej amantadynę w leczeniu zakażenia wirusem SARS-CoV-2 i wywołanej nim choroby COVID-19? Rzecznik prosi o podanie, ilu pacjentom spółka zaordynowała jako właściwe leczenie zakażenia SARS-CoV-2 przy zastosowaniu wyżej wymienionych leków, które zawierają amantadynę od początku 2021 roku. Dodatkowo rzecznik pyta: czy lek był stosowany u dzieci poniżej 10 roku życia.

W piśmie podkreślono, że odpowiedzi na pytania muszą być udzielone w ciągu siedmiu dni. Przychodnia Optima z Przemyśla nie poinformowała, czy przekazała stosowne odpowiedzi Rzecznikowi Praw Pacjenta. Samo postępowanie określiła „bezpodstawnym”.

Zobacz także: Nowe badania niemieckich naukowców. Amantadyna skuteczna przeciw COVID-19

Na posiedzeniu 19 lipca, amantadyną ma się zająć Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji. Nadal prowadzone są badania kliniczne nad tym preparatem.

twitter.com, korso24.pl, przychodnia-przemysl.pl

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. YouTube/Media Narodowe

PiS może naprawić swój błąd w sprawie bezzasadnych roszczeń żydowskich

Zdaniem Roberta Bąkiewicza PiS tematyki roszczeń nie podejmował, nie dopuścił do procedowania społecznego projektu ustawy „Stop 447”, ale teraz może naprawić swój błąd, bo ma doskonałą okazję do zajęcia się tą tematyką i przeciwdziałania antypolskiej narracji (poprzez przeprowadzenie ekshumacji w Jedwabnem), która służy uzasadnieniu bezzasadnych roszczeń żydowskich, bo Izrael kolejny raz dokonując zbrodni na Palestyńczykach, traci przychylność opinii publicznej na świecie.

Według Roberta Bąkiewicza, jeżeli PiS przestraszy się ponowie pohukiwań środowisk żydowskich i USA, i wycofa się ze zmian KPA, tak jak w wypadku nowelizacji ustawy o IPN (kiedy to wycofał chroniące Polaków — co pozwala na dalsze bezkarne szkalowanie Polaków), to nikt już więcej PiS nie zaufa.

Projekt „Stop 447”

Projekt ustawy „Stop 447” o ochronie własności w Rzeczypospolitej Polskiej przed roszczeniami dotyczącymi mienia bezdziedzicznego głosi, że „wobec głosów przedstawicieli państw obcych i innych środowisk twierdzących, że Państwo Polskie powinno dokonać rekompensaty podmiotom innym niż właściciele lub ich spadkobiercy za mienie przejęte przez Państwo Polskie oraz wobec nacisków, aby dokonać takich rekompensat — Rzeczpospolita Polska uznaje te roszczenia za pozbawione podstaw i rażąco niesprawiedliwe. To Rzeczpospolita Polska i jej obywatele byli głównymi ofiarami II wojny światowej, okresu powojennego i zbrodni dokonywanych w tym czasie przez Niemcy i Związek Sowiecki, a nie doczekali się odpowiednich rekompensat ani ze strony tych Państw, ani ze strony indywidualnych sprawców zbrodni”.

Społeczny projekt ustawy przeciwko bezpodstawnym roszczeniom żydowskim zakłada, że „Rzeczpospolita Polska kieruje się prawem, a w tym obowiązującymi w Polsce zasadami prawa własności i prawa spadkowego. Rzeczpospolita Polska uznaje roszczenia reprywatyzacyjne spadkobierców oraz instytucjonalnych właścicieli, stwierdzając je zgodnie z prawem. W zakresie przejmowania przez Państwo majątku obywateli zmarłych bez pozostawienia spadkobierców, zasady te podobne są do zasad obowiązujących w innych państwach cywilizowanych. Rzeczpospolita Polska nie narusza praw innych państw i narodów oraz oczekuje podobnej postawy od swych partnerów w relacjach międzynarodowych”.

Wnioskodawcy w swoim projekcie głoszą, że „Rzeczpospolita Polska uznaje za nie wywołujące skutków prawnych deklaracje interpretowane przez niektórych jako zobowiązanie do dokonania bezpodstawnych rekompensat. W szczególności uznaje za nie wywołującą skutków prawnych tzw. deklarację terezińską, bo nikt nie jest władny zaciągać w imieniu Rzeczpospolitej Polskiej zobowiązań sprzecznych z prawem”.

W preambule projektu ustawy można przeczytać, że „Rzeczpospolita Polska — ze względu na wyżej wymienione — uznaje za konieczne uchwalenie niniejszej ustawy w celu zabezpieczenia Państwa i jego obywateli przed podstępną grabieżą, pozorowaną bezpodstawnymi roszczeniami”.

Artykuł pierwszy projektu ustawy głosi, że „ustawa określa sposób postępowania organów władzy publicznej w przypadku zwrócenia się do podmiotów w niej opisanych z roszczeniami dotyczącymi mienia bezdziedzicznego”.

Mienie bezdziedziczne

Ustawa definiuje mienie bezdziedziczne jako mienie „znajdujące się na terytorium Rzeczpospolitej Polskiej mienie opuszczone, porzucone lub przejęte przez Skarb Państwa na podstawie przepisów odrębnych, którego poprzedni właściciele zmarli i nie pozostawili spadkobierców ani zapisobierców, a także mienie, co do którego poprzedni właściciele lub ich spadkobiercy nie złożyli wniosków o ich zwrot w terminach przewidzianych w przepisach odrębnych”.

Bezzasadne roszczenia

Roszczenia dotyczące mienia bezdziedzicznego projekt ustawy definiuje jako „wszelkie żądania wysuwane wobec Rzeczypospolitej Polskiej, Skarbu Państwa, jednostek samorządu terytorialnego, kościołów i związków wyznaniowych, innych polskich osób prawnych prawa publicznego w rozumieniu właściwych przepisów praw, a także wobec osób fizycznych przez podmioty prawa międzynarodowego, osoby prawne, jednostki organizacyjne nieposiadające osobowości prawnej, kościoły i związki wyznaniowe oraz osoby fizyczne dotyczące mienia bezdziedzicznego, w tym dotyczące zwrotu mienia bezdziedzicznego w naturze lub uzyskania jakiejkolwiek rekompensaty, lub zadośćuczynienia związanego z tym mieniem”.

Zakaz zaspokajania bezzasadnych roszczeń

Artykuł 3 projektu ustawy zakłada zakaz „podejmowania jakichkolwiek czynności zmierzających do zaspokojenia roszczeń dotyczących mienia bezdziedzicznego, w tym prowadzenia negocjacji, zawierania ugód, uznawania roszczeń i powództw dotyczących mienia bezdziedzicznego, wyrażania zgody na mediację, kierowania stron do mediacji, wypłaty świadczeń pieniężnych oraz przekazywania świadczeń rzeczowych”.

Ustawa zakazuje „inicjowania jakichkolwiek postępowań, mających na celu ominięcie zakazów, o których mowa […] oraz inicjowania tworzenia podstaw prawnych dla roszczeń do mienia bezdziedzicznego”.

Ustawa przewiduje, że takie bezprawne „czynności prawne dokonane wbrew zakazom, […] nie wywołują żadnych skutków prawnych. Roszczenia dotyczące mienia bezdziedzicznego nie podlegają potrąceniu. Postępowania zmierzające do zaspokojenia roszczeń dotyczących mienia bezdziedzicznego podlegają umorzeniu, choćby pozwany lub uczestnik postępowania uznali zasadność żądania wnoszącego powództwo cywilne, lub wniosek w trybie administracyjnym”.

Projekt ustawy przewiduje, że „osoby reprezentujące Rzeczpospolitą Polską przed międzynarodowymi organami sądowymi, trybunałami arbitrażowymi, a także organami innych państw, zobowiązane są do kwestionowania roszczeń dotyczących mienia bezdziedzicznego. Zakazane jest wyrażanie zgody przez te podmioty na rozstrzyganie spraw roszczeń dotyczących mienia bezdziedzicznego w arbitrażu międzynarodowym. Zakazuje się prowadzenia postępowania egzekucyjnego służącego zaspokojeniu roszczeń dotyczących mienia bezdziedzicznego na podstawie jakiegokolwiek tytułu wykonawczego. Komornik odmawia wszczęcia postępowania egzekucyjnego, a wszczęte postępowania umarza z urzędu”.

Ustawa stop 447 przewiduje, że „w przypadku skierowania roszczeń dotyczących mienia bezdziedzicznego wobec obywatela polskiego, będzie on zwolniony z kosztów sądowych w całości i przysługiwać mu będzie pomoc prawna z urzędu, przy czym udzielenie pomocy prawnej nie będzie uzależnione od wykazania, że nie ma on dostatecznych środków na poniesienie kosztów wynagrodzenia adwokata lub radcy prawnego”.

Społeczny projekt ustawy przewiduje, że „kto narusza zakazy opisane w” ustawie, ten „podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 5. Jeżeli czynu opisanego” w ustawie „dopuszcza się funkcjonariusz publiczny, podlega karze pozbawiania wolności na czas nie krótszy od lat 3 lub karze 25 lat pozbawienia wolności. Sąd wymierzając karę za opisany czyn, orzeka wobec skazanego środek karny w postaci pozbawiania praw publicznych na okres nie krótszy niż lat 10”.

Cała rozmowa poniżej.

oprac. Jan Bodakowski

Manifestacja LGBT w Hiszpanii.

Manifestacja LGBT w Hiszpanii. / Fot. Twitter

  • Hiszpańska minister równości Irene Montero uważa, że „nowa ustawa ukróci cierpienia osób trans”.
  • Cuca Gamarra nie wykluczyła, że Partia Ludowa zaskarży ustawę do Trybunału Konstytucyjnego, tak jak to zrobiła w ubiegły czwartek z ustawą o eutanazji.
  • Rzecznik partii Vox, Ivan Espinosa de los Monteros, powiedział, że jego formacja „będzie walczyć używając wszystkich dostępnych środków” przeciwko ustawie trans, którą określił jako „niedorzeczną, szkodliwą i przewrotną”.
  • Zobacz także: Absurdy ideologii gender. Dla spełnienia parytetu kandydaci zarejestrowali się jako “trans kobiety”

O takim pomyśle hiszpańskiego rządu pisaliśmy już pod koniec zeszłego roku. Wówczas podawaliśmy, że hiszpańskie ministerstwo równości przygotowuje ustawę, wedle której będzie możliwa zmiana płci w dowodzie jedynie na podstawie deklaracji „odczuwanej tożsamości”. Teraz te prace zakończyły się powstaniem gotowego projektu, który został przyjęty przez rząd i przesłany do tamtejszego parlamentu do rozpatrzenia.

Hiszpańska minister równości Irene Montero uważa, że „nowa ustawa ukróci cierpienia osób trans” i „uwolni je od konieczności dostarczania raportu medycznego, czy też wizytowania psychologa w celu potwierdzenia dysforii płciowej”. Od 2007 roku w Hiszpanii obowiązują przepisy umożliwiające „zmianę płci” pod warunkiem przedstawienia raportu psychologicznego, który dowodzi problemu dysforii płciowej i rozpoczęcia leczenia hormonalnego. Teraz oba wymogi mają zostać zniesione.

Według dziennika “El Mundo” nowe przepisy mają też umożliwić nieletnim żądanie zmiany płci zapisanej w rejestrach bez zgody rodziców. Teraz projekt zostanie poddany publicznemu wysłuchaniu w izbie wyższej hiszpańskiego parlamentu. Następnie trafi do izby niższej.

„Będzie to oznaczało wymazanie kobiet z polityki”

Projekt spotkał się z krytyką m.in. polityków Partii Ludowej i VOX.

Nie rozumiemy, że jeśli w Kongresie jest większość, która nie popiera samostanowienia płci, Rada Ministrów zatwierdza ustawę, która idzie w przeciwnym kierunku

– powiedziała Cuca Gamarra, deputowana Partii Ludowej.

Poprosiła jednocześnie, żeby „feministyczne sektory PSOE” nie ulegały naciskom „radykalnych mniejszości ideologicznych”. Gamarra podkreśliła, że jej formacja „nie zgadza się na samookreślanie płci”, ponieważ, jej zdaniem, „będzie to oznaczać wymazanie kobiet z polityki, która jest promowana, aby nas chronić”. Jednocześnie nie wykluczyła, że jej partia zaskarży ustawę do Trybunału Konstytucyjnego, tak jak to zrobiła w ubiegły czwartek z ustawą o eutanazji.

Z kolei rzecznik partii Vox, Ivan Espinosa de los Monteros, powiedział, że jego formacja „będzie walczyć używając wszystkich dostępnych środków” przeciwko ustawie trans, którą określił jako „niedorzeczną, szkodliwą i przewrotną”. Deputowana VOX, Macarena Olona zasugerowała, że projekt uderza przede wszystkim w kobiety.

dorzeczy.pl, publico.es

Władze Los Angeles przywracają obostrzenia

Kobieta z założoną maseczką ochronną / fot. Canva/Anna Shvets

  • W Stanach Zjednoczonych bardzo szybko wprowadzono procedurę szczepienia przeciwko koronawirusowi co pozwoliło w niektórych stanach na bardzo radykalne znoszenie obostrzeń
  • Władze Los Angeles dwa tygodnie temu zniosły obowiązek maseczek dla zaszczepionych, jednakże wariant Delta szybko zweryfikował ich przekonania
  • Zgodnie z zaleceniem WHO postanowiono na terenie całego hrabstwa przywrócić obowiązek maseczek dla wszystkich osób, włącznie z zaszczepionymi
  • Lokalne władze sanitarne przekonują, że nowa mutacja koronawirusa jest groźna, oraz że istnieje potrzeba wdrożenia tymczasowych ograniczeń swobody obywatelskiej
  • Zobacz także: USA: Trump jedzie na granicę z Meksykiem. Co dalej z migrantami?

Władze Los Angeles przywracają obostrzenia

Zaledwie dwa tygodnie temu władze Los Angeles Zniosły obowiązek zakładania maseczek dla osób, które się zaszczepiły. Teraz mieszkańcom całego hrabstwa nałożono po raz kolejny obowiązek zasłaniania twarzy. Powodem dla którego odbierana jest swoboda obywatelska jest wariant Delta koronawirusa, który jak dotychczas jest groźniejszy od pozostałych mutacji.

To jest naprawdę, mamy nadzieję, tymczasowe zalecenie, dopóki nie dowiemy się więcej o tym, co ten wirus rzeczywiście robi

– przekonuje Muntu Davis, przedstawiciel władz sanitarnych hrabstwa Los Angeles.

Warto podkreślić, że władze Los Angeles przekonały do zaszczepienia się przeciwko koronawirusowi ponad 60 procent swoich mieszkańców powyżej 12 roku życia.

Muntu Davis przyznał także, że władze Los Angeles mają świadomość, że osoby zaszczepione są bardziej odporne przeciwko COVID-19, jednakże strach przed nową i groźniejszą mutacją spowodował nałożenie zalecenia noszenia maseczek nawet dla takich osób. Według niego to zalecenie jest jednym z najmniej uciążliwych tzw. środków zaradczych.

Los Angeles, podobnie jak reszta Kalifornii, zniosła obowiązek noszenia masek dla zaszczepionych dopiero 15 czerwca, znacznie później niż reszta kraju. Centra Kontroli i Prewencji Chorób (CDC) już na początku maja zmieniły swoje zalecenia w tej sprawie. Powodem jest szerzenie się wariantu Delta. Władze podały, że w okresie między 4-18 czerwca stwierdzono 123 zakażeń tym wariantem, z czego 10 to osoby w pełni zaszczepione. Żadna z tych osób nie wymagała jednak hospitalizacji.

WHO zaleca powrót do maseczek

Władze Los Angeles podjęły decyzję o powrocie do zakładania maseczek nawet przez osoby zaszczepione, po przeanalizowaniu sytuacji epidemicznej w hrabstwie i ostatnich zaleceniach WHO. W piątek Światowa Organizacja Zdrowia przekazała, że wariant Delta sprawia spore problemy, dlatego zaleca się osobom zaszczepionym zakładanie maseczek ochronnych w pomieszczeniach zamkniętych. Do tego zalecenia dostosowały się już władze w Izraelu, które pomimo zaszczepienia większości obywateli nadal utrzymują niektóre obostrzenia.

Komentarz o sytuacji epidemicznej w hrabstwie Los Angeles udzielił w CNN, naczelny lekarz Stanów Zjednoczonych, dr Vivek Murthy. Zaznaczył on, że lokalne władze miały prawo do podejmowania samodzielnych decyzji, szczególnie przy niskiej liczbie zakażonych.

Dobra wiadomość jest taka, że istnieją mocne dowody na to, że jeśli jesteś w pełni zaszczepiony, twoje ryzyko zachorowania i transmisji wirusa jest niskie

– powiedział naczelny lekarz USA.

Jak dotąd władze kalifornijskiej metropolii są osamotnione w swojej decyzji o powrocie do masek. Co więcej, we wtorek władze stanu Pensylwania, a także hrabstwa King obejmującego Seattle, zniosły swoje zalecenia dotyczące maseczek.

polsatnews.pl

Szczepionki na koronawirusa.

Szczepionki na koronawirusa. / Fot. Pixabay

Izrael: liczba zakażeń rośnie

Izrael odnotowuje niepokojący fakt, iż liczba zakażeń koronawirusem stale rośnie. W ciągu ostatniej doby wykryto 293 nowe przypadki. To już drugi dzień z rzędu, gdy liczba ta jest bliska 300. Od niemal 3 miesięcy nie była ona tak wysoka. Kraj zasłynął w trakcie pandemii m.in. wprowadzaniem surowych restrykcji, jak i masowym szczepieniem obywateli.

Jeszcze niedawno Izrael szczycił się szybką akcją szczepień i wypieraniem pandemii, lecz teraz liczba zakażeń wzrasta w zastanawiająco szybkim tempie. Liczba zakażonych koronawirusem wynosi obecnie już niemal 1,8 tys. osób. Całkiem niedawno wynosiła ona zaledwie 200. Stan około 20 osób określa się, jako poważny.

Szczepienia dzieci idą pełną parą

Prawdopodobnie ze względu na wzrost ilości zakażeń, akcja szczepień w kraju gwałtownie przyspieszyła. Tylko we wtorek zaszczepiono niemal 20 tysięcy obywateli. Jest to rekord w ilości podanych szczepionek od dwóch miesięcy. Co ciekawe, ponad połowa zaszczepionych tego dnia, to dzieci od 12-go do 15-go roku życia. Dotychczas, z tej grupy wiekowej zaszczepiono 77 tysięcy dzieci. Szacuje się, że wszystkich mieszkańców w tym wieku jest około 550 tysięcy.

jerusalempost.com