Sala Plenarna Sejmu RP.

Sejm RP / Fot. flickr.com

  • Sondaż “Puls Opinii” wskazuje najnowsze wyniki poparcia partii politycznych. Podkreśla on także rekordowo dużą frekwencję wyborczą wśród badanych osób.
  • Według sondażu na pierwszym miejscu utrzymuje się Zjednoczona Prawica, jednak coraz bliżej niej znajduje się Koalicja Obywatelska. Na trzecim miejscu uplasowała się Polska 2050 Szymona Hołowni.
  • Badanie pokazuje, że Konfederacja notuje stabilne poparcie, potwierdzając tendencję wzrostową w pozyskiwaniu elektoratu.
  • Zobacz także: Dramat reprezentacji Hiszpanii! Jadą do domu po fenomenalnym meczu

Z sondażu “Puls Opinii” przeprowadzonego przez Opinia24 dla RMF FM wynika, że gdyby wybory miały odbyć się w nadchodzącą niedzielę – to frekwencja wyniosłaby rekordowe 81 proc. W tym aż 66 proc. stwierdziło, że na pewno zagłosuje. Najnowszy sondaż wskazuje na pewne prowadzenie Zjednoczonej Prawicy.

Zjednoczona Prawica może liczyć obecnie na 29 proc. poparcia. Poparcie obozu rządzącego wydaje się topnieć, gdyż poprzednie sondaże dawały koalicji rządowej wyższe wyniki. Drugie miejsce na podium przypada Koalicji Obywatelskiej, która po powrocie Donalda Tuska notuje mocny wzrost. Na PO wraz z koalicjantami zagłosuje wg. sondażu 23 proc. respondentów. Z funkcji przewodniczącego PO zrezygnował Borys Budka. Z kolei ze stanowisk wiceprzewodniczących odeszli Ewa Kopacz oraz Bartosz Arłukowicz. Ustąpili w ten sposób miejsca Tuskowi i Budce. Podium zamyka Polska 2050 Szymona Hołowni, która uzyskała w sondażu 17 proc. poparcia.

Najnowszy sondaż wskazuje, że w parlamencie znalazłaby się także Konfederacja, która utrzymuje stabilne poparcie na poziomie 10 proc. elektoratu. To już kolejny sondaż, w którym partia posiadająca 11 posłów w Sejmie utrzymuje dwucyfrowy rezultat. Do Sejmu weszłaby także Lewica z 8 proc. poparcia.

Wynik poniżej progu wyborczego odnotowali: Polskie Stronnictwo Ludowe (4 proc.) oraz Kukiz’15 (1 proc.).

Sondaż został zrealizowany w dniach 2-5 lipca 2021 roku techniką wywiadu telefonicznego CATI na losowej, ogólnopolskiej próbie 1000 osób.

dorzeczy.pl

Migranci w UE

Migranci w UE / Fot. wohenblatt.pl

  • Lider Austriackiej Partii Ludowej postuluje zaostrzenie prawa migracyjnego. Jest to odpowiedź na zabójstwo dziecka przez dwóch migrantów z Bliskiego Wschodu.
  • Przeciwnego zdania są Zieloni, którzy uważają, że przepisy migracyjne są dostatecznie surowe.
  • Austriacki MSZ uważa, że należy podnieść kwestię przepisów migracyjnych UE tak, aby zostały one udoskonalone.
  • Rząd w Austrii powoła specjalny panel doradców, który ma zapewnić większe bezpieczeństwo rodowitym mieszkańcom tego państwa.
  • Zobacz także: 11 posłów PiS wsparło projekt przeciw „segregacji sanitarnej”. „Nie podajemy nazwisk, bo nie chcemy robić im problemu”

Lider Austriackiej Partii Ludowej Sebastian Kurz wezwał do zdecydowanej restrykcji prawa migracyjnego w tym kraju. Dyskusję sprowokowało zabójstwo 13-latki, która zginęła z rąk dwóch afgańskich azylantów. Nie wiadomo jednak, czy Austria zaostrzy prawo migracyjne.

Na przeszkodzie stoi partia Zielonych, którzy uważają, że obowiązujące przepisy są dostatecznie restrykcyjne. “Prawo azylowe było już w ostatnich latach nowelizowane”- zwróciła uwagę pochodząca z tej partii minister sprawiedliwości Alma Zadić w rozmowie z dziennikiem „Kronen Zeitung”.

Austria zaostrzy prawo migracyjne?

Austriacka Partia Ludowa odpowiedziała koalicjantowi stwierdzeniem, że zbyt łagodnie podchodzi do kwestii migracji. Według austriackiego MSZ, unijny system azylowy dla imigrantów nie działa. Jego zdaniem „imigranci, którzy popełnili przestępstwa karne, powinni być natychmiast odsyłani”.

Minister spraw wewnętrznych Karl Nehammer zapowiedział, że będzie forsował na forum UE bardziej zdecydowane rozwiązania w kwestii polityki azylowej i repatriacji. Według niego zasady odsyłania niechcianych migrantów do miejsca ich pochodzenia powinny zostać uproszczone. Austriacki MSZ bada, jak w sposób bezpieczny i sprawny przeprowadzić takie procedury. Wygląda na to, że Austria zaostrzy prawo migracyjne.

W ubiegłym tygodniu minister Karoline Edtstadler zapowiedziała konsultacje z ekspertami na temat możliwości repatriacji uchodźców skazanych za przestępstwa karne.

„W naszym kraju nie ma miejsca dla osób, które ubiegają się o azyl, ale nie obchodzą ich nasze wartości i okazują to przez swoje działania”

– oświadczyła minister.

Rząd w Austrii powoła specjalny panel specjalistów, który będzie doradzał rządowi w dziedzinie polityki migracyjnej oraz zapewnienia bezpieczeństwa mieszkańcom Austrii.

euractiv.pl

Hiszpania przegrała w półfinale

Hiszpania przegrała w półfinale / fot. You Tube/ TVP Sport

  • W półfinale Euro 2020 lepsza okazała się reprezentacja Włoch. Azzurri pokonali Hiszpanów dopiero po serii rzutów karnych.
  • Pomimo wyniku, media są zgodne, że reprezentacja Hiszpanii nie była słabszą drużyną w tym pojedynku.
  • Alvaro Morata strzelił wyrównującą bramkę dla reprezentacji Hiszpanii, następnie w rzutach karnych nie wykorzystał swojej szansy na zapewnienie Hiszpanii awansu do finału imprezy.
  • Zobacz także: Krytyczna Teoria Rasy zbiera swoje żniwo. Białe dziecko brutalnie pobite przez czarnych [WIDEO 18+]

Po 120 minutach gry na tablicy wyników widniał nadal remis 1:1. Tylko seria jedenastek mogła rozstrzygnąć, komu przypadnie awans do finału Euro 2020. Tam lepiej zaprezentowali się Azzurri, i to oni będą mieli zaszczyt pojawić się w finałowej rywalizacji na Wembley. Dramat reprezentacji Hiszpanii udowodnił jednak, jak wielki potencjał drzemie w podopiecznych trenera Luisa Enrique. Według Hiszpańskich mediów reprezentacja tego kraju zaprezentowała się znacznie lepiej, niż pokazuje to wynik spotkania.

„Niesprawiedliwe pożegnanie” – tak brzmi tytuł katalońskiego “Sport”. Gazeta zwraca uwagę, że La Roja była lepszą drużyną w tym meczu, mimo iż nie zagra w finale. Gazeta również przekonuje, że jest przyszłość z Luisem Enrique. Pomimo rozczarowania wynikiem, selekcjoner stworzył nową reprezentację, która znowu wzbudza nadzieję.

Hiszpańscy komentatorzy podkreślają, że Alvaro Morata był przez godzinę na ustach wszystkich kibiców doprowadzając do wyrównania w meczu z Włochami. Niestety później nie wykorzystał rzutu karnego. “Mundo Deportivo” przekonuje, że Hiszpania wyjeżdża z Euro wzmocniona.

Dramat reprezentacji Hiszpanii w meczu półfinałowym ma też swoje pozytywne strony. Wielkim wygranym przegranego spotkania jest młody Hiszpan Pedri. 18-latek z Barcelony znów jest na ustach wszystkich.

“Chłopak, który jest już wielkim faworytem do Złotego Chłopca, po raz kolejny pokazał, że jest przyszłością, ale przede wszystkim teraźniejszością. A swoim nowym recitalem przeciwko Włochom pokazał, że w tej chwili jest jednym z najlepszych pomocników w Europie” -przekonuje hiszpański dziennikarz Toni Juanmartí.

Drugi półfinał Euro 2020 zostanie rozegrany w środę o godz. 21. W meczu o finał zmierzą się reprezentacje Anglii oraz Danii.

onet.pl

Czarni biją białego

Czarni biją białego / Fot. Twitter

Krytyczna Teoria Rasy zakłada, że kolor skóry jest powodem uprzywilejowania, bądź zdegradowania jednostki. Jest to linia rozumowania wywodząca się ze „Szkoły frankfurckiej”. Według teorii nauczanej obecnie całej Ameryce, rasizm jest nierozerwalną częścią społeczeństwa. Może on istnieć wszędzie i wszędzie należy się go doszukiwać. Teoria ta opiera się w dużym skrócie również na mówieniu młodym, czarnoskórym dzieciom, że nie mogą osiągnąć w życiu sukcesu tylko dlatego, że są czarne. Wmawia się im, że rasistowskie społeczeństwo zbudowane przez białych suprematystów odpowiada za ich wszystkie życiowe porażki. Ta sama teoria obciąża odpowiedzialnością za niewolnictwo wszystkich białych ludzi, niezależnie od wieku, pochodzenia i poglądów.

Krytyczna Teoria Rasy infiltrując przestrzeń szkolną i społeczną wpływa na rosnące podziały między ludźmi różnego pochodzenia i koloru skóry. Efektem te błędnej ideologii są narastające ataki na białych nie tylko w Stanach Zjednoczonych, ale i na całym świecie.

Krytyczna Teoria Rasy zbiera żniwo

Najnowszym i zatrważającym rezultatem nauczania Krytycznej Teorii Rasy w USA jest filmik, który obiegł Twittera. Widać na nim, jak czworo czarnoskórych dzieci znęca się nad jednym białym chłopcem, który jak wynika z nagrania, jest bezbronny i nie stwarzał dla pozostałych żadnego zagrożenia.

Filmik wywołał falę uzasadnionego oburzenia internautów. Bezkarność i beztroska czarnoskórych dzieci katujących białe jest doprawdy niewyobrażalna. Według osób znających podłoże tej sprawy wynika, że czwórka czarnoskórych napadła białego chłopca i ukradła mu rower. Większość internautów komentując powyższy filmik nie kryje złości, ale i zgrozy patrząc na to co dzieje się w społeczeństwie amerykańskim. Może właśnie to jest ten mityczny „systemowy rasizm” który tak ochoczo głosi amerykańska lewica? W dzisiejszych czasach jedyną rzeczywiście prześladowaną grupą rasową są biali chrześcijanie. Widać to nie tylko po tym filmiku, ale i po obrazkach coraz częściej płonących kościołach w Ameryce Północnej. Widoki tego typu można coraz częściej spotkać w Kanadzie.

Zobacz także: Polacy chcą przywrócenia Pospieszalskiego w TVP. Pod petycją podpisało się już 30 tys. osób

Warto ocenić zaprezentowaną na filmie sytuację na zasadzie pewnej analogii. Co by było, gdyby czterech białych napadło i w ten sposób skatowało jednego czarnego? Najprawdopodobniej rozległby się skowyt lewicowych mediów od Berlina po Alaskę. Na miejsce przyjechałby biały prezydent Joe Biden i przepraszał na kolanach za to, że jest biały. Transmisję na żywo prowadziłyby wszystkie największe stacje telewizyjne, a sprawcy do końca życia nosiliby piętno społeczne. Dodatkowo czarnoskóry dzieciak zostałby symbolem walki z systemem i głównym kandydatem do nagrody Nobla. Czas wypowiedzieć stanowczy sprzeciw Krytycznej Teorii Rasy i jej tragicznym skutkom.

Michał Murgrabia/Stanisław Krajski

Michał Murgrabia/Stanisław Krajski / Fot. YouTube/MediaNarodowe

Stanisław Krajski zbulwersował wiernych bractwa, bo krytykując tendencje sekciarskie w Kościele, przejęzyczył się, wymieniając nazwę bractwa, nazwisko jego przełożonego na Europę Wschodnią, funkcję pełnioną przez księdza Karla Stehlina. Zbrodnią Stanisław Krajskiego było też, to, że jego zdaniem ksiądz Stehlin powiedział coś, czego zdaniem wiernych bractwa nie powiedział.

Stanisław Krajski

Stanisław Krajski, który tak zbulwersował Michała Murgrabiego to doktor nauk filozoficznych (doktorat na ATK dziś UKSW napisał na temat tomizmu pod kierunkiem Mieczysława Gogacza}. Były wykładowca UKSW, publicysta Naszego Dziennika, Radia Maryja i TV Trwam (z mediami ojca Tadeusza Rydzyka zakończył współpracę w 2017 – podobno w związku ze wsparciem Krajskiego dla intronizacji Chrystusa Króla, oraz jego krytyką masonerii i Żydów – książki Krajskiego oficjalnie krytykowała ambasada Izraela). W 2021 oficjalne wydawnictwo Konferencji Episkopatu Polski przestrzegało przed Krajskim za to, że promował on wypowiedzi arcybiskupa Jana Pawła Lengi znanego z krytyki posoboru. Stanisław Krajski występował w Mediach Narodowych, wRealu24, Wnet i prowadzi swoje kanały na YouTube.

Stanisław Krajski jest zagorzałym krytykiem new age, masonerii, modernizmu, protestantyzmu, Lutra, ekumenizmu posoborowego, protestantyzacji, Unii Europejskiej. Propaguje mszę trydencką i zakaz aborcji. Krytyczny jest też wobec fałszywej pandemii (która jego zdaniem ma na celu likwidację małych i średnich przedsiębiorstw na rzecz globalnych koncernów), globalizmu, 5G, powszechną inwigilację. Twierdzi, że rzekoma opozycja na Białorusi jest inspirowana przez zachód, i kreowana fałszywie przez zachodnie media. W 2015 roku wspierał kandydaturę Grzegorza Brauna na prezydenta, a w 2019 kandydował z listy Konfederacji do europarlamentu.

Jan Bodakowski

Zobacz także: Senator rezygnuje ze stanowiska w proteście przeciw nepotyzmowi w PiS

Rafał Trzaskowski

Rafał Trzaskowski / Fot. Wikimedia Commons

  • Rafał Trzaskowski w czwartek w TVN24 deklarował, że jeśli Borys Budka zrezygnuje, jest gotów kandydować na szefa PO.
  • Kidawa-Błońska: Na pewno Rafał Trzaskowski chce wystartować w wyborach na szefa partii. Będą wybory i wystartuje.
  • Według Małgorzaty Kidawy-Błońskiej miejsca dla Rafała Trzaskowskiego w Platformie jest bardzo dużo.
  • Zobacz także: Tusk zawiesza ratowanie Polski. Otoka: “h*j z tego będzie”

Wicemarszałek Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska we wtorek w TVN24 zaznaczyła, że Rafał Trzaskowski chce wystartować w wyborach na szefa Platformy Obywatelskiej. Dodała, że nad wyborami wewnętrznymi działacze partii powinni się zastanowić w styczniu.

Rafał Trzaskowski po posiedzeniu Rady Krajowej PO pozostał wiceszefem Platformy. Jeszcze w czwartek w TVN24 deklarował, że jeśli Budka zrezygnuje, jest gotów kandydować na szefa PO.

We wtorek Małgorzata Kidawa-Błońska była pytana, kiedy powinny odbyć się wewnętrzne wybory w PO.

Sądzę, że powinniśmy się nad tym zastanowić w styczniu

– powiedziała.

Jak przypomniała, szef partii wybierany jest na okres od dwóch do czterech lat, a po dwóch latach podejmuje się decyzje, czy kadencja ta zostaje przedłużona. Dwa lata od wyboru Budki miną właśnie w styczniu 2022 roku.

Zdaniem polityk PO, w tej chwili najważniejsza jest kwestia wyborów parlamentarnych.

To jest dobry czas w tej chwili, żebyśmy pracowali z Polakami (…). Nie chciałabym, żebyśmy ten czas zmarnowali na wybory wewnątrz partii, które i tak się odbędą

– stwierdziła.

Trzaskowski wystartuje w wyborach

W tym kontekście pytana była o sytuację Trzaskowskiego i o to, czy nie chciałby on szybkich wyborów w PO.

Na pewno Rafał Trzaskowski chce wystartować w wyborach na szefa partii. Będą wybory i wystartuje. Ale musimy myśleć, co jest dobre dla Polski, dla Platformy. Wybory – w statutowym czasie

– powiedziała.

Kidawa-Błońska mówiła szerzej o tym, jak może wyglądać współpraca na linii Tusk-Trzaskowski.

Wszystko zależy do charakteru osoby, która jest w polityce, akurat Rafałowi Trzaskowskiemu, Donaldowi Tuskowi i nam wszystkim zależy na Platformie i na jakości naszego życia w polityce, więc nikt by się tutaj nie obrażał

– powiedziała.

Jej zdaniem, współpraca Tuska z Trzaskowskim jest ważna i powinna być dobra.

Mówiąc o politycznej roli Rafała Trzaskowskiego w PO, powiedziała, że jest wiceprzewodniczącym partii, z największą popularnością, ale również prezydentem Warszawy.

To jest bardzo ważna rola polityczna i to jest wyjątkowe miejsce, więc uważam, że miejsca dla Rafała Trzaskowskiego w Platformie jest bardzo dużo

– podkreśliła.

Wszystko będzie zależało, co będzie robić Rafał Trzaskowski, na pewno jest politykiem ambitnym i będzie chciał mierzyć wysoko

– dodała.
Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

  • Wszystkie wnioski o wypłatę świadczenia, złożone po 1 stycznia 2022 roku będzie rozpatrywał już ZUS, a nie samorządy, jak to było dotychczas.
  • ZUS będzie mógł też wystąpić do lokalnego ośrodka pomocy społecznej o przeprowadzenie rodzinnego wywiadu środowiskowego w przypadku podejrzenia marnotrawienia środków z 500+.
  • Zmiany obejmą też dzieci przebywające w rodzinnej i instytucjonalnej pieczy zastępczej.
  • Zobacz także: Dziambor: Nie będziemy rozdawać Polakom pieniędzy [NASZ WYWIAD]

Zmiany w rządowym programie „Rodzina 500+” będą odbywały się stopniowo. Wszystkie wnioski o wypłatę świadczenia, złożone po 1 stycznia 2022 roku będzie rozpatrywał już ZUS, a nie samorządy, jak to było dotychczas. Pierwszy rok obowiązywania świadczenia będzie przejściowy. Do 31 maja nadal to gminy będą wypłacać przyznane świadczenie. Wtedy kończy się obecny okres rozliczeniowy. Potem obsługę już całkowicie przejmie ZUS.

Od przyszłego roku wnioski o wypłatę świadczenia w ramach programu „Rodzina 500+” będzie można składać wyłącznie przez internet za pośrednictwem: bankowości elektronicznej, portalu Emp@tia oraz PUE ZUS. Także elektronicznie ZUS będzie informował o wszelkich decyzjach, postanowieniach czy wezwaniach związanych z procesem przyznania 500+. Również jedynie drogą elektroniczną będzie można uzupełniać braki w złożonych dokumentach.

ZUS będzie rozpatrywał wszystkie wnioski składane po 1 stycznia następnego roku na obecny okres świadczeniowy, a od 1 lutego zacznie przyjmować te dotyczące nowego okresu – 2022/2023. Od 2023 roku z kolei ma wejść przepis mówiący, że jeśli rodzic do 31 maja danego roku nie przekaże zakładowi za pomocą swojego profilu w PUE ZUS informacji o zmianach – w stosunku do tych zawartych we wcześniejszym wniosku – które mają wpływ na utratę lub zmianę prawa do świadczenia, to 500+ będzie mu z urzędu przyznane na kolejne 12 miesięcy.

Zmiany nie tylko w składaniu wniosków o 500+

ZUS będzie mógł też wystąpić do lokalnego ośrodka pomocy społecznej o przeprowadzenie rodzinnego wywiadu środowiskowego w przypadku podejrzenia marnotrawienia środków z 500+. W przypadku potwierdzenia podejrzeń, pieniądze otrzyma OPS, a rodzinie będzie je wypłacał w formie bonów.

Zmiany obejmą też dzieci przebywające w rodzinnej i instytucjonalnej pieczy zastępczej. Wedle nowych przepisów wszystkie dzieci niezależnie od tego, czy wychowują się w rodzinach biologicznych, czy poza nimi, będą uprawnione do świadczenia wychowawczego.

Zobacz także: Wiceminister finansów szokuje: Klasa średnia zaczyna się od 4 tys. zł brutto

Projekt ustawy przewidujący powyższe zmiany trafił właśnie do konsultacji. Ma wejść w życie 1 stycznia 2022 roku.

twitter.com, gazetaprawna.pl

Cezary-Krysztopa

Cezary Krysztopa / fot. screen yt

W rozmowie z Cezarym Krysztopą poruszone zostały tematy: wściekłości antyPiS na PiS związanej z naruszeniem przez PiS hierarchii społecznej dającej poczucie przynależności do klasy braminów sympatykom antyPiS, dryfu PO na pozycję reprezentanta postkomuny, uzależnienia Hołowni od Tuska, bańki medialnej kreującej sympatykom antyPiS ich urojony świat, gerontokracji PO, ignorowania przez liderów PO głosów płynących nawet z lewicy okazujących patologie III RP.

W rozmowie pojawiły się też kwestie: zagubienia PiS, który przestał szanować swoich wyborców z Solidarności, odmiennych poglądów liderów PiS od poglądów sympatyków PiS (którzy zdają się o wiele bardziej konserwatywni, narodowi, krytyczni wobec Żydów).

Boris Johnson, premier Wielkiej Brytanii

Boris Johnson, premier Wielkiej Brytanii / fot. flickr.com

  • W grudniu zeszłego roku KE wraz z Wielką Brytanią podpisały umowę handlową, dzięki której Brytyjczycy mogli liczyć na opóźnienia we wprowadzeniu kontroli granicznej
  • Rząd Borisa Johnsona przesunął wcześniej ustalone daty wprowadzenia kontroli granicznych o sześć miesięcy, bez wcześniejszego porozumienia z UE
  • W odpowiedzi na naruszenia umowy Komisja Europejska postanowiła wszcząć procedurę prawną oskarżającą drugą stronę o naruszenie dotychczasowych ustaleń
  • Zobacz także: Rabin Schudrich o reprywatyzacji: Krzywda polskich Żydów będzie ciążyła nad Polską

KE na ścieżce wojennej

Komisja Europejska może pójść na wojnę dyplomatyczną z Wielką Brytanią, jeżeli ta nie wypełni deklaracji brexitowej w sprawie swoich zobowiązań wobec Irlandii Północnej. Kraj ten, pomimo bycia częścią Korony Brytyjskiej, pozostaje w jednolitej strefie unijnego rynku w zakresie obrotu towarami. To powoduje, że dobra odsyłane z Irlandii Północnej do Anglii, Szkocji, Walii muszą przechodzić kontrole graniczne.

Komisja Europejska poinformował, że nie będzie miała innego wyjścia, jak tylko przyspieszyć postepowanie naruszeniowe przeciwko Wielkiej Brytanii, jeśli Londyn nie wypełni swoich zobowiązań wobec Irlandii Północnej, wynikających z umowy brexitowej. Niestety, jednostronne środki podjęte przez rząd Wielkiej Brytanii w marcu były sprzeczne z tym duchem wspólnych działań i wyraźnie naruszały nasze uzgodnienia

– poinformował wiceprzewodniczący KE, Marosz Szefczovicz.

W marcu bieżącego roku Wielka Brytania naruszyła w pewien sposób dotychczasowe warunki ugodowe podpisane przez obie strony. Dzięki tym staraniom, uniknięto wówczas różnych niedogodności dla unijnych i brytyjskich przedsiębiorców i przewoźników. Niestety poczynione kroki przez rząd Borisa Johnsona przymusił niejako KE do wszczęcia procedury prawnej wobec Brytyjczyków.

W odpowiedzi byliśmy zmuszeni wszcząć postępowanie w sprawie uchybienia zobowiązaniom państwa członkowskiego i bez zadowalających kroków ze strony Wielkiej Brytanii w celu naprawienia tych środków nie będziemy mieli innego wyjścia, jak tylko nasilić te postępowania prawne

– dodał unijny dygnitarz.

Po zakończeniu, wraz z końcem grudnia 2020 roku umowy wstępnej pomiędzy Unią Europejską, a Wielką Brytanią, zaczęła obowiązywać pełna kontrola graniczna pomiędzy tymi dwoma bytami. Powstała wówczas konieczność wypełniania odpowiednich dokumentów eksportowych oraz postawiono kontrole graniczne. O ile UE zaczęła je stosować od razu od 1 stycznia, co spowodowało problemy dla brytyjskich eksporterów, rząd w Londynie, aby złagodzić skutki, zdecydował, że obowiązek certyfikatów dla produktów pochodzenia zwierzęcego importowanych z UE wejdzie w życie od 1 kwietnia, a pełne kontrole zaczną się od 1 lipca.

Komisja Europejska vs Boris Johnson

Rząd Borisa Johnsona postanowił się jednak wyłamać z dotychczasowych ustaleń i przesunąć harmonogram o sześć miesięcy. To sprawiło, że odroczono składanie celnych wstępnych deklaracji ws. produktów zwierzęcych na 1 października b.r., a ich fizyczne kontrole celne miały rozpocząć się od przyszłego roku. Natomiast fizyczne kontrole produktów pochodzenia zwierzęcego i roślin wysokiego ryzyka fitosanitarnego będą przeprowadzane od 1 stycznia 2022 r. w punktach kontroli granicznej. Z kolei sam wymóg wstępnego zgłaszania roślin niskiego ryzyka ma wejść w życie od 1 stycznia 2022 roku, a ich fizyczne kontrole na granicy od 1 marca 2022 roku.

Ponieważ brytyjski rząd ocenił, iż przedsiębiorstwa nie będą gotowe na wprowadzenie nowych procedur od 1 stycznia br., ustalił z UE, że przez pierwsze trzy miesiące będą one uproszczone, a pełne kontrole zaczną się od 1 kwietnia. Jednak w połowie marca, brytyjski rząd jednostronnie ogłosił, że wejdą one w życie dopiero 1 października, co UE uznała za złamanie poczynionych ustaleń i wszczęła wobec Londynu procedurę naruszeniową.

radiomaryja.pl

Zdjęcie ilustracyjne.

Zdjęcie ilustracyjne. / Fot. aboutenergy.com

  • Pod koniec czerwca amerykańskie siły powietrzne przeprowadziły na granicy Syrii i Iraku naloty na obiekty wspieranej przez Iran milicji. Zabili wtedy czterech członków bojówek.
  • Przywódca irackiej milicji zapowiada zemstę na USA: Chcemy operacji odpowiedniej dla tych męczenników, nawet jeśli trzeba będzie poczekać. Czas nie jest ważny.
  • Alaa al-Walae, dowódca milicji Kataib Sayyid al-Shuhada: Chcemy, by była to operacja, w której wszyscy powiedzą, że zemścili się na Amerykanach.
  • Zobacz także: Rabin Schudrich o reprywatyzacji: Krzywda polskich Żydów będzie ciążyła nad Polską

Przywódca irackiej milicji zapowiedział zemstę na USA za amerykańskie naloty. Miały on miejsce pod koniec czerwca na granicy iracko-syryjskiej, wtedy też zginęło czterech jego ludzi. W rozmowie z agencją AP powiedział, że to otwarta wojna.

27 czerwca amerykańskie siły powietrzne przeprowadziły na granicy Syrii i Iraku naloty na obiekty wspieranej przez Iran milicji. Zabili wtedy czterech członków bojówek. Miała to być odpowiedź na przeprowadzane za pomocą dronów ataki na amerykański personel i obiekty w Iraku.

Siły Mobilizacji Ludowej (sojusz milicji formalnie podporządkowany władzom Iraku) oświadczyły, że zabici wykonywali misję w celu zapobieżenia infiltracji przez członków tzw. Państwa Islamskiego oraz że w zbombardowanych magazynach nie było broni.

Dzień po ataku amerykańskie siły we wschodniej Syrii zostały ostrzelane, nie było ofiar. Stany Zjednoczone oskarżyły o atak wspierane przez Iran milicje.

Zemsta Iranu za naloty

W przeprowadzonej w Bagdadzie rozmowie z agencją AP Abu Alaa al-Walae, dowódca milicji Kataib Sayyid al-Shuhada zapowiedział odwet za naloty.

Chcemy operacji odpowiedniej dla tych męczenników, nawet jeśli trzeba będzie poczekać. Czas nie jest ważny

– stwierdził, odnosząc się do czterech zabitych członków brygad.

Chcemy, by była to operacja, w której wszyscy powiedzą, że zemścili się na Amerykanach

– dodał al-Walae.

To będzie operacja jakościowa, która będzie mogła nadejść z powietrza, z wody, na granicy Iraku, w regionie, gdziekolwiek. To otwarta wojna

– oświadczył rozmówca agencji.

Ocenił także, że zwycięstwo w wyborach prezydenckich w Iranie konserwatywnego polityka, stojącego na czele wymiaru sprawiedliwości Islamskiej Republiki Ebrahima Raisiego, wzmocni przez następne cztery lata wspierane przez Iran grupy bojowników na całym Bliskim Wschodzie.

rp.pl