policja

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

  • W nocy z piątku na sobotę w miejscowości pod Częstochową doszło do awantury w domu jednorodzinnym
  • Wezwana o pierwszej w nocy policja po przyjeździe na miejsce zgłoszenia odkryła trzy zmasakrowane ciała: dwójki rodziców i nastoletniego syna
  • Według nieoficjalnych ustaleń medialnych wczoraj miało dojść do morderstwa, gdyż wszystkie ofiary zostały postrzelone
  • Częstochowska policja nie potwierdza dotychczasowych doniesień oraz poinformowała, że sprawa została przekazana do Prokuratury Rejonowej w Myszkowie
  • Zobacz także: Prawda o Jedwabnem. Odpowiadamy o co chodzi i kto za tym stoi

Dziennikarka radia RMF FM, Anna Kropaczek donosi, że z piątku na sobotę w Borowcach pod Częstochową doszło prawdopodobnie do porachunków. Policja otrzymała o 1 w nocy pilne wezwanie o awanturze w domu jednorodzinnym. Po przyjeździe na miejsce zdarzenia funkcjonariusze zobaczyli według nieoficjalnych ustaleń zmasakrowane trzy ciała.

Brutalne morderstwo całej rodziny?

Jak się okazało wszystkie ofiary były ze sobą spokrewnione. Policjanci zidentyfikowali dwójkę dorosłych osób: mężczyznę i kobietę w wieku 44 lat oraz ich 17-letniego syna. Wszyscy mieli zostać śmiertelnie postrzeleni z broni, a sprawca miał szybko odjechać z miejsca morderstwa.

46 minut po północy policjanci otrzymali informację o awanturze w domu w miejscowości Borowce w gminie Dąbrowa Zielona. Na miejscu ujawnili ciała trzech osób: 44-letniego mężczyzny, kobiety w podobnym wieku oraz ich 17-letniego syna

– relacjonował prawdopodobne morderstwo mł. asp. Kamil Sowiński z zespołu prasowego częstochowskiej policji.

Sprawa została przekazana pod nadzór Prokuratury Rejonowej w Myszkowie. Śledczy z częstochowskiej policji zabezpieczyli miejsce zdarzenia i zebrali dowody potrzebne do ustalenia przyczyny zgonu członków rodziny.

Policja urządziła obławę w poszukiwaniu 52-letniego Jacka Jaworka, który zamordował trójkę osób oraz szybko odjechał z miejsca zbrodni. Funkcjonariusze proszą o wszelkie możliwe informacje na temat poszukiwanej osoby.

rmf24.pl

Kibice reprezentacji Węgier

Kibice reprezentacji Węgier / fot. twitter.com

  • Węgierscy kibice mieli się dopuścić, zdaniem UEFA, „dyskryminującego zachowania”.
  • Jedną z najbardziej zagorzałych węgierskich grup kibicowskich jest „Carpathian Brigade”.
  • UEFA już od jakiegoś czasu zapowiadała wzięcie pod lupę jej zachowania.
  • Zobacz także: Litwa stawia płot na granicy! Ma dosyć imigrantów

Zdaniem UEFA w trakcie meczów Euro 2020 z Portugalią, Francją i Niemcami węgierscy kibice dopuścili się „dyskryminującego zachowania”. Węgry grały w tzw. grupie śmierci. Mimo odpadnięcia na poziomie rozgrywek grupowych, reprezentacja pozostawiła po sobie dobre wrażenie.

Jedną z najbardziej zagorzałych węgierskich grup kibicowskich jest „Carpathian Brigade”. To oni często wywieszają transparenty, które są nie w smak biurokratom z UEFA. Szczególnie jasno wypowiadają się przeciwko ideologii LGBT oraz braniu udziału w szopce Black Lives Matter. Czyli klękania piłkarzy i przepraszanie za niewolnictwo.

UEFA już od jakiegoś czasu zapowiadała wzięcie pod lupę zachowania „Carpathian Brigade”. „Carpathian Brigade” to stowarzyszenie ultrasów różnych klubów, którzy w rozgrywkach ligowych rywalizują ze sobą, a w meczach międzypaństwowych walczą z kibicami rywali.

Zobacz także: Lewicowe środowiska oburzone! Narodowcy otrzymali dotacje z funduszu na promocję postaw narodowych

sport.pl

Granica państwowa

Zdjęcie ilustracyjne. / Fot. Wikimedia Commons

  • W tym roku na Litwę z Białorusi próbowało bezprawnie przedostać się co najmniej 1 546 osób. Kolejne kilkaset osób próbowało przekroczyć granicę polsko-białoruską.
  • Wśród zatrzymanych są obywatele Iranu, Syrii, Białorusi, Rosji, Gwinei, Turcji, Si Lanki oraz krajów Afryki.
  • Litwa stawia płot na granicy z Białorusią. Na pomoc ruszyło wojsko. Wzmocni także kontrole na granicy z Polską.
  • Zobacz także: Litwa stawia płot na granicy! Ma dosyć imigrantów

Przez Białoruś, na Litwę i Polskę próbują przedostawać się coraz większe grupy nielegalnych imigrantów. Wśród zatrzymanych są obywatele Iranu, Syrii, Białorusi, Rosji, Gwinei, Turcji, Si Lanki oraz krajów Afryki.

W tym roku na Litwę z Białorusi próbowało bezprawnie przedostać się co najmniej 1 546 osób. W ubiegłym roku zatrzymano jedynie 81 migrantów. Kolejne kilkaset osób próbowało przekroczyć granicę polsko-białoruską.

Na granicy Litwy z Białorusią zaczynają stawać pierwsze metry ogrodzenia. Ma mieć 1,8 metra wysokości. Granica litewsko-białoruska ma ponad 600 km długości. Ponadto są ustawiane zasieki.

Litwa wzmacnia też obsadę osobową granicy. Od kilku tygodni litewskich pograniczników wspierają funkcjonariusze ze Służby Bezpieczeństwa Publicznego i Związku Strzelców. Teraz dołączy do nich 260 litewskich żołnierzy. Na granicy pojawili się też funkcjonariusze Frontexu.

Władze Litwy zdecydowały się też o wzmocnieniu kontroli na granicy litewsko-polskiej.

Przede wszystkim mówimy o wzmożonej obserwacji granicy, blokowaniu różnych dróg i ścieżek, wybiórczej kontroli przy granicy litewsko-polskiej, którą będą przeprowadzać funkcjonariusze służby granicznej i policja

– przekazał podczas konferencji prasowej szef litewskiej Służby Ochrony Granicy Państwowej.

Zobacz także: Co Amerykanie osiągnęli w Afganistanie? Rakowski komentuje wycofanie wojsk NATO [NASZ WYWIAD]

gazetaprawna.pl

Pomnik w Jedwabnem.

Pomnik w Jedwabnem. / Fot. Fotonews/Wikimedia Commons

  • 80 lat temu, 10 lipca 1941 r. w Jedwabnem z niemieckiej inspiracji został dokonany mord na Żydach. Zbrodnia pozostawia jednak wiele nieścisłości i niewyjaśnionych kwestii.
  • Większą część Żydów spalono żywcem w stodole za miastem. Liczbę zamordowanych szacuje się na nie mniej niż 340 osób.
  • W 2001 r. zajęto się ekshumacją grobów zamordowanych, zablokowano ją jednak po stopniowym odnajdywaniu niewygodnych dowodów, które świadczyły, że za sprawą stoją Niemcy.
  • Zobacz także: Bodakowski: Jedwabne 2001 – ekshumacja zablokowana przez Lecha Kaczyńskiego na żądanie Żydów [OPINIA]

10 lipca 1945 roku w Jedwabnem z niemieckiej inspiracji dokonano mordu na Żydach. O zbrodnię oskarżeni są również Polacy. Mimo upływu czasu i pozorów kwestia Jedwabnego po dzień dzisiejszy nie została ostatecznie wyjaśniona. Brak ekshumacji nie pozwala na określenie dokładnego przebiegu zbrodni.

Mord na Żydach

80 lat temu 10 lipca 1941 r. do Jedwabnego, miasta pod Łomżą, przyjechał specjalny oddział niemieckiego Gestapo, aby wymordować Żydów. Tego dnia pod pozorem prac porządkowych zgromadzono ludność żydowską na rynku Jedwabnego.

Tam zaczęto znęcać się nad ofiarami, Żydzi byli bici i upokarzani. Grupę mężczyzn zmuszono do rozbicia pomnika Lenina, który stał poza rynkiem na skwerku. Następnie Żydom kazano zanieść fragment połamanego pomnika pod stodołę, która znajdowała się za miastem. Ofiary z tej grupy zgładzono w nieustalony sposób, ich ciała wrzucono natomiast do grobu wykopanego prawdopodobnie przez nich samych. Po południu z rynku wyprowadzono kolejną grupę Żydów. Tych ludzi zamknięto w stodole, którą następnie podpalono. Jedwabieńskich Żydów spalono w niej żywcem, mężczyzn, kobiety i dzieci.

Nieścisłości

Mord na Żydach w Jedwabnem nadal jest kwestią, która ostatecznie nie została wyjaśniona, i zdają sobie z tego sprawę wszystkie strony sporu. W zbrodni istotnie wzięła udział pewna grupa Polaków, nie ustalono jeszcze, czy robili to dobrowolnie, ich rola nie jest ostatecznie wyjaśniona. Nie jest jednak prawdą, że tłum Polaków zamordował Żydów, potem okradł i zbezcześcił ich zwłoki. Przy prochach znaleziono bowiem setki monet i klejnotów.

Jan Tomasz Gross w swojej książce „Sąsiedzi” o mord na Żydach w Jedwabnem oskarżył mieszkańców, którzy jego zdaniem zabili 1600 osób. Publikacja zawiera nie tylko nieścisłości, ale i zwykłe kłamstwa. Instytut Pamięci Narodowej po ekshumacji zwłok w 2001 liczbę ofiar ocenił na nie mniej niż 340 osób.

W 1949 roku władze komunistyczne wytoczyły proces przeciw Jedwabnemu. Za udział w zbrodniach na Żydach skazano na długoletnie więzienie 12 osób. W 2000 r. za książką Grossa oskarżono mieszkańców Jedwabnego o to, że wymordowali swoich sąsiadów Żydów.

W marcu 2001 archeolodzy z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu przeprowadzili badania grobów Żydów, którzy zginęli w Jedwabnem. Gdy w trakcie prac odkrywano dowody, że część osób zginęła od postrzałów, co wskazywało na to, że wykonawcami mordu byli Niemcy, ekshumację przerwano. Stało się tak na żądanie organizacji żydowskich, ponieważ ich religia zabrania ekshumacji. Lech Kaczyński, ówczesny minister sprawiedliwości, miał podjąć decyzje o zakończeniu ekshumacji 4 czerwca.

Paweł Rakowski ekspert od Bliskiego Wschodu

Paweł Rakowski ekspert od Bliskiego Wschodu / fot. yt.com/Media Narodowe

  • Gościem Raportu Geopolitycznego w Mediach Narodowych był Paweł Rakowski. Mówił o wycofaniu wojsk NATO, w tym głównie amerykańskich kontyngentów z Afganistanu.
  • Zdaniem eksperta Stany Zjednoczone niewiele osiągnęły w czasie swoich działań militarno-społecznych w tym państwie. Rakowski wylicza koszty oraz straty działań wojskowych w tym regionie, wskazuje na rosnącą siłę afgańskich Talibów oraz rosnący konflikt na granicy irańsko-syryjskiej.
  • Specjalista w dziedzinie Bliskiego Wschodu zauważył jednak pozytywne skutki działalności Stanów Zjednoczonych. Jego zdaniem USA odegrało ważną rolę cywilizacyjną w odbudowywaniu afgańskiego państwa.
  • Zobacz także: Premier Grecji: Nie zamkniemy ponownie gospodarki dla ochrony kilku nieszczepionych

Rakowski komentuje wycofanie wojsk NATO z tego regionu. Ekspert wyjaśnił także bieżącą sytuację w Afganistanie oraz na granicy irańsko-syryjskiej. Przedmiotem rozważań Rakowskiego były też wzajemne naloty bombowe Amerykanów oraz Syryjczyków.

Paweł Rakowski opisuje wzrost aktywności Talibów związany z postępującym wycofywaniem się wojsk Sojuszu z tego regionu.

“Po 20 latach amerykańskiej prezencji w Afganistanie widzimy, że afgańscy talibowie kontrolują 150 na 400 powiatów w tym kraju. Kontrolują realnie, lwia część kraju jest kontrolowana tymczasowo.” – powiedział Rakowski.

Zdaniem eksperta, w ciągu ostatnich dni armia afgańska poddaje się zarówno na południu, jak i na północy. Talibowie kontrolują także większość przejść granicznych i szlaków komunikacyjnych. W świetle tych faktów ekspert ocenił skutki 20 lat misji amerykańskiej w tym regionie świata.

Wycofanie wojsk NATO z Afganistanu. Ocena działań Amerykanów w tym regionie

“Ten dwudziestoletni trud, który kosztował wedle wyliczeń 150 miliardów dolarów. Tyle kosztowało stworzenie Afganistanu na nowo” – dodał ekspert.

Zdaniem Rakowskiego Stany Zjednoczone odegrały ważną rolę cywilizacyjną w kształtowaniu społeczeństwa afgańskiego. Ekspert Mediów Narodowych kontestował tym samym zdanie prezydenta Stanów Zjednoczonych, który twierdzi, że amerykanie nie pojechali do Afganistanu “budować narody”.

“Zacznijmy od tego, że w 2001 otwarto tam szkoły dla dziewcząt. (…) po co te wszystkie NGOsy, po co te wszystkie rekonstrukcje tego kraju. Amerykanie oraz zachód zawsze szukali w świecie islamu możliwości kreacji tego “liberalnego islamu”. (…) To jest postęp. Jakieś fundamenty są” – powiedział Rakowski.

Rakowski został zapytany również o politykę zagraniczną Rosji w tym obszarze po wycofaniu się wojsk amerykańskich. Tadżykistan zaapelował w środę do kierowanej przez Rosję Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym (ODKB) o pomoc w związku z sytuacją w sąsiednim Afganistanie. Zdaniem eksperta wejście do gry Rosji oraz jej wpływ na politykę tego regionu będzie odczytany jako zwycięstwo Putina. Jest to dla niego szczególnie ważne w czasie, gdy jego środowisko polityczne czekają wybory do Dumy.

Wzajemne bombardowania na granicy irańsko-syryjskiej elementem konfliktu USA-Iran

Kolejnym tematem rozmowy były wzajemne bombardowania i ostrzeliwanie baz amerykańskich oraz syryjskich. Zdaniem Rakowskiego mamy do czynienia z kolejną odsłoną konfliktu amerykańsko-irańskiego. Specjalista w dziedzinie Bliskiego Wschodu ocenił tą sytuację jednoznacznie.

“To jest kolejna konfliktu amerykańsko- irańskiego. Chociaż bezpośrednimi wykonawcami tych ataków są pro-irackie, szyickie milicje to mają kwestię swoich porachunków z amerykanami. Wiadomo, że Iran za tym stoi. Te organizacje mają swoje, funkcjonujące życie polityczne. Iranowi zależy, żeby trochę tą Amerykę upokorzyć. ” – mówi Rakowski.

“Z jednej strony widzimy, że Amerykanie są w potrzebie tego Iranu. Z drugiej strony Iran chce też wykazać swoją pozycję siły. Władza w Iranie się zmieniła, a dla nich kwestią zasadniczą jest zrobienie resetu z Amerykanami i Arabią Saudyjską” – dodaje specjalista.

Konkludując swój przekaz, ekspert zauważył, że na Bliskim Wschodzie oraz w regionie Afganistanu nie będzie pokoju. Wycofanie wojsk amerykańskich oraz oddziałów NATO spowoduje rozwój lokalnych sił terrorystycznych, które z czasem będą przybierały na sile. Według Pawła Rakowskiego objawiać się to będzie tworzeniem wielu małych, ale groźnych państw islamskich. Będą one potencjalnym zagrożeniem terrorystycznym dla zachodu. Drugim skutkiem wycofania wojsk z tego regionu zdaniem eksperta będzie ponowna fala migracji ludności na zachód.

W dalszej części programu, Rakowski odpowiadał na pytania widzów. Zachęcamy do odtworzenia całej rozmowy dostępnej na kanale Mediów Narodowych.

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

  • Ze statystyk Naczelnej Izby Lekarskiej wynika, że mamy w Polsce 15 tys. pediatrów, 4,5 tys. neurologów i 29 tys. internistów.
  • Eksperci wskazują, że przy tak dużych brakach kadrowych wśród specjalistów, nie uciekniemy przed zamykaniem kolejnych oddziałów, a nawet szpitali.
  • Zobacz także: Dworczyk: Przekroczyliśmy próg 31 mln szczepień

Eksperci podkreślają – lekarze specjaliści przechodzą na emerytury, a młodych brakuje.

Nie kształci się pediatrów w wystarczającej liczbie. Mamy ich w tej chwili 15 tys. Zlikwidowano poradnie dziecięce. Teraz tylko są przyszpitalne bądź w gabinetach lekarzy rodzinnych. Poza tym w ogóle kształcimy za mało lekarzy. Ok. 20 proc. wszystkich lekarzy, w tym pediatrii, przekracza wiek emerytalny, czyli 65 rok życia

– stwierdził Jerzy Frydygier, wiceprezes Naczelnej Rady Lekarskiej.

Ze statystyk Naczelnej Izby Lekarskiej wynika, że mamy w Polsce 15 tys. pediatrów, 4,5 tys. neurologów i 29 tys. internistów. Eksperci wskazują, że przy tak dużych brakach kadrowych wśród specjalistów, nie uciekniemy przed zamykaniem kolejnych oddziałów, a nawet szpitali.

Zawieszony oddział neurologiczny w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym w Elblągu to jedyny taki w okolicy. Teraz pacjenci m.in. po udarach opieki medycznej będą musieli szukać najbliżej w Gdańsku, Olsztynie lub Iławie.

W ostatnim czasie 4 osoby przeszły na emeryturę, a kolejne 2 przejdą niebawem. Niestety, specjalizacja neurologiczna nie cieszy się dużą popularnością. Od 5 lat nie mieliśmy żadnego rezydenta, który chciałby się specjalizować w neurologii

– tłumaczy Elżbieta Gielert, dyrektor elbląskiego szpitala i posłanka na Sejm Koalicji Obywatelskiej.

Zobacz także: Wycie lewackich mediów najlepszą promocją. Browar Mentzen wchodzi na rynki zagraniczne

politykazdrowotna.com

Kyriakos Mitsotakis

Kyriakos Mitsotakis / Fot. Facebook/kyriakosmitsotakis

  • Szef greckiego rządu wyklucza wprowadzenie obowiązku szczepień przeciw koronawirusowi.
  • Jednocześnie premier Grecji zapowiada, że nie nastąpi kolejne zamknięcie gospodarki. Uważa on, że nie można ryzykować kolejnych strat finansowych po to, “by chronić niezaszczepioną mniejszość”.
  • Dotychczas w Grecji zaszczepiło się 35% dorosłej populacji. Kraj niedawno wprowadził specjalne zachęty dla młodych ludzi.
  • Zobacz także: Nowe przepisy sanitarne we Francji. Chodzi o wariant Delta COVID-19

Kyriakos Mitsotakis zaznaczył, że gdy poprzednim razem nakładał restrykcje, w Grecji nie było jeszcze szczepionek przeciw koronawirusowi. Premier Grecji podkreślił, że teraz nie zdecydowałby się już na zamknięcie gospodarki.

Nie zamkniemy znów greckiej gospodarki z powodu pandemii koronawirusa, tylko po to, by chronić niezaszczepioną mniejszość

– powiedział premier Grecji Kyriakos Mitsotakis.

Dotychczas w Grecji zaszczepiło się 35% dorosłej populacji. Kraj niedawno wprowadził specjalne zachęty dla młodych ludzi. Chodzi między innymi 150 euro za przyjęcie przynajmniej jednej dawki szczepionki i darmowy dostęp do internetu w telefonie.

Kiedy wprowadzaliśmy restrykcje związane z pandemią, nie było żadnych szczepionek

– podkreślił Mitsotakis.

Grecki premier zapowiedział, że nie będzie obowiązku szczepienia się przeciw koronawirusowi.

Każdy bierze na siebie odpowiedzialność. Kraj nie zostanie ponownie zamknięty dla ochrony kilku nieszczepionych

– stwierdził.

Zobacz także: Morawiecki próbuje przekonać do Nowego Ładu. “Oznacza szybszy wzrost PKB”. Co na to Polacy?

veto.media

Marsz Niepodległości 2019.

Marsz Niepodległości 2019. / fot. MN

  • Lewicowi działacze nie mogą znieść, że dotacje z budżetu państwa płyną także w kierunku organizacji narodowych.
  • Jak zwykle w tego rodzaju akcjach z lubością używane są inwektywy w stosunku do działaczy i organizacji narodowych, których określa się jako „faszystów”, pomimo że prawo jednoznacznie wyklucza możliwość działalności o takim profilu.
  • Warto przyjrzeć się nazwiskom widniejącym pod apelem. Powtarzają się one nader często przy podobnych inicjatywach.
  • Zobacz także: Ordo Iuris przeciwko dyskryminacji wierzących pacjentów

30 mln zł na wsparcie patriotycznych inicjatyw

List dotyczy opublikowanych 22 czerwca przez Instytut Dziedzictwa Myśli Narodowej podlegającego Ministerstwu Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu wyników konkursu na dotacje o łącznym budżecie 30 mln zł.

„Chcemy więc, by to wybrzmiało wyraźnie, by minister Gliński usłyszał: w ten sposób realizowana »polityka historyczna« jest de facto defraudacją kultury i sprzeniewierzeniem jej pozytywnego, inkluzywnego i różnorodnego dziedzictwa. Jest jej zakłamywaniem i redukowaniem do prymitywnego narzędzia propagandowego, obliczonego na realizowanie groźnych politycznych celów. Chcemy, by szef resortu nadzorującego polską kulturę wiedział, że każda publiczna złotówka przekazana organizacjom promującym zbrodnicze ideologie jest tragicznym działaniem na szkodę obywateli Polski. Niszczy ich prawa do obcowania z kulturą, która nie rozpowszechnia treści wrogich wobec określonych grup społecznych”

– czytamy w liście otwartym, który podpisało jeszcze kolejne ponad 160 osób.

Wszędzie faszyści

Jak zwykle w tego rodzaju akcjach z lubością używane są inwektywy w stosunku do działaczy i organizacji narodowych, których określa się jako „faszystów”, pomimo że prawo jednoznacznie (choćby w art. 256 KK, „Kto publicznie propaguje faszystowski lub inny totalitarny ustrój państwa lub nawołuje do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2”) wyklucza możliwość działalności o takim profilu. Organizacje narodowe od lat bez przeszkód są rejestrowane, prowadzą szeroko zakrojoną działalność a sądy nie widzą podstaw, by je delegalizować w oparciu o wspomniany artykuł. Przyznanie dotacji przez Instytut Dziedzictwa Myśli Narodowej (sic!), którego jednym z patronów jest historyczny lider obozu narodowego i zasłużony mąż stanu Roman Dmowski, właśnie stowarzyszeniom kultywującym tradycje tego obozu, budzi zdziwienie ale i wściekłość sygnatariuszy listu.

Ministra Glińskiego pytają oni, czy jest „gotów wziąć odpowiedzialność za to, że publiczne pieniądze zostaną użyte – jak wskazuje wieloletnia praktyka Marszu Niepodległości organizowanego przez Roberta Bąkiewicza – na przemoc, zastraszanie, szkolenia z obsługi broni, materiały pirotechniczne, podpalanie mienia, materiały propagandowe promujące mowę nienawiści i eksterminację „wrogów ojczyzny”?” Znów mamy więc do czynienia z obelgami i przekłamaniami. Jak zwykle jeszcze więcej jest przemilczeń. Słowa nie ma o tym, że Marsz Niepodległości był przedmiotem fizycznych ataków bojówkarzy Antify a w ostatnich miesiącach nasilają się profanacje miejsc kultu religijnego na co odpowiedzią było powołanie Straży Narodowej.

Ciągle te same lewicowe twarze

Warto przyjrzeć się nazwiskom widniejącym pod apelem. Powtarzają się one nader często przy podobnych inicjatywach.
Barbara Engelking – kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów Instytutu Filozofii i Socjologii PAN – autorka umniejszających martyrologię Polaków słów: “Dla Polaków śmierć to była po prostu kwestia biologiczna, śmierć jak śmierć. Dla Żydów to była tragedia, metafizyka, spotkanie z najwyższym…”. W lutym br. Sąd Okręgowy w Warszawie nakazał jej i Janowi Grabowskiemu przeproszenie bratanicy Edwarda Malinowskiego, podczas niemieckiej okupacji sołtysa ze wsi Malinowa na Podlasiu. W napisanej przez nich książce „Dalej jest noc. Losy Żydów w wybranych powiatach okupowanej Polski” obarczyli niezgodnie z prawdą sołtysa współwiną za śmierć ukrywających się Żydów.
Również Jan Grabowski ochoczo podpisał list otwarty. Twierdzi on m.in., że „Polacy nie robili nic, aby pomagać Żydom”.

Mamy do czynienia z osobą, która notorycznie posługuje się fałszerstwem źródeł i zmienianiem treści cytatów. W normalnym świecie naukowym te publikacje zostałyby odrzucone jako absolutne naukowe oszustwo. Tak trzeba do tego podchodzić – określił jego działalność „naukową” dr Piotr Gontarczyk z Instytutu Pamięci Narodowej.

– określił jego działalność „naukową” dr Piotr Gontarczyk z Instytutu Pamięci Narodowej.

Ludwika Wujec działa w Otwartej Rzeczpospolitej – Stowarzyszeniu przeciw Antysemityzmowi i Ksenofobii, które domagało się delegalizacji Marszu Niepodległości. Otwarta Rzeczpospolita m.in. interweniowała też w sprawie uroczystości ku czci Żołnierzy Wyklętych w Liceum Ogólnokształcącym im. Stanisława Małachowskiego w Płocku, w której uczestniczyli członkowie Obozu Narodowo-Radykalnego, który OR określiła jako „organizację ksenofobiczną, rasistowską, antysemicką i homofobiczną”

Alina Cała to pracownica naukowa Żydowskiego Instytutu Historycznego. Wyrażała m.in. opinię, że ponad 6 tys. Polaków nagrodzonych medalem „Sprawiedliwy wśród Narodów Świata” to „jak na 30-milionowy naród trochę za mało”.

Jacek Dehnel – pisarz, publicysta m. in. “Gazety Wyborczej” i “Polityki” i zadeklarowany homoseksualista przed dwoma laty ogłosił publicznie apostazję, do której doprowadziła go „rosnąca agresja kościoła katolickiego wobec społeczności LGBT, publiczne wspieranie nacjonalizmu, zaangażowanie w politykę po stronie partii rządzącej, organizowanie propagandowych kampanii kłamstw i oszczerstw”.

Aktor i również homoseksualista Jacek Poniedziałek wyrażał opinię, że „grozi nam wielka wojna religijna” oraz „nastąpi przeciążenie, którego skutki mogą być tragiczne. Skrajny nacjonalizm zatacza coraz szersze kręgi (…) A Kościół odgrywa w tym procesie wielką rolę, podsyca napięcia i kiedyś przyjdzie mu za to zapłacić”.

Izabella Cywińska – minister kultury i sztuki w gabinecie Tadeusza Mazowieckiego przekonuje, że „polscy nacjonaliści to przeważnie młodzi ludzie, którzy nie wiedzą, co to był Holokaust. Są źle uczeni w szkole”.

Reżyser Agnieszka Holland uważa, że Kościół „to jest po prostu jakaś taka sekta właściwie, nie wiem jak to powiedzieć. W każdym razie z takim ewangelicznym chrześcijaństwem wiele wspólnego nie ma”. Niejednokrotnie też wypowiadała się o nacjonalizmie. „Nie przerażają mnie tysiące neofaszystów niosących obrzydliwe hasła. Przeraża mnie to, że władze świeckie i kościelne przyzwalają na zło” – komentowała Marsz Niepodległości. W wywiadzie dla niemieckiego dziennika “Die Welt” żaliła się, że w Polsce panuje “nacjonalizm i antysemityzm”.

Te przykłady są typowe dla większości podpisanych pod apelem. Od lat podobne apele, odezwy i petycje są regularnie tworzone, by wykluczyć z debaty publicznej organizacje patriotyczne, których idee i cele liberalnej i lewicowej „elicie” nie odpowiadają. Do takiej samej kategorii należy zaliczyć naciski polityczne, jak zapytania posłów KO Arkadiusza Myrchy i Pawła Olszewskiego w sprawie przeprowadzenia konkursu na dyrektora Instytutu Dziedzictwa Myśli Narodowej im. Romana Dmowskiego i Ignacego Jana Paderewskiego oraz ich klubowych koleżanek Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, Moniki Wielichowskiej i Iwony Śledzińskiej-Katarasińskiej „w sprawie kryteriów przyznawania grantów z Funduszu Patriotycznego i uzasadnienia decyzji o finansowaniu za jego pomocą skrajnie radykalnych organizacji”. Akcje takiej „rewolucyjnej czujności” były, są i będą. Pomimo tego, trzeba robić swoje.

Zobacz także: Marta L. z zarzutami. Liderka “Strajku Kobiet” trafi do więzienia?

Uczestnicy demonstracji pierwszomajowej na rondzie de Gaulle'a w Warszawie.

Uczestnicy demonstracji pierwszomajowej na rondzie de Gaulle'a w Warszawie. / Fot. Piotr Strzembosz

  • Prokuratura nie reagowała na propagowanie komunizmu? Tak zasugerował Piotr Strzembosz ze Stowarzyszenia Wiara i Czyn.
  • Działalność Michała N. już od lat budziła wątpliwości.
  • Działacz Stowarzyszenia Wiara i Czyn zaznaczył, że w sprawie interweniował u ministra Zbigniewa Ziobry tak za pierwszego, jak i za kolejnych rządów PiS-u.
  • Zobacz także: Syn posłanki Lewicy zatrzymany. “Proszę mnie o tę sprawę nie pytać”

Niedawno Polskę obiegła informacja, że syn posłanki Wandy Nowickiej został zatrzymany przez ABW. Jak poinformowała ABW, Michał N. prowadził profil w mediach społecznościowych, gdzie udostępniał treści ekstremistyczne.

W swoich odezwach Michał N. wzywał do mordowania i torturowania żołnierzy Wojska Polskiego pełniących misje zagraniczne, wychwalał politykę Stalina i Feliksa Dzierżyńskiego a także wzywał do ich naśladowania. Treści tworzone przez Michała N. zawierają również pochwałę ataku ZSRS na Polskę w 1939 roku (Michał N. nazwał atak „interwencją humanitarną”), a także pochwałę Zbrodni Katyńskiej (w jednym z nagrań padają słowa: „Wyklęte polskie ścierwo. NKWD nie piep..y się…; To uczniowie Dzierżyńskiego wyczyścili kraj z chwastów”). N. przekonywał także o niemieckiej odpowiedzialności za ludobójstwo na Polakach z 1940 roku w Katyniu

– poinformowała ABW.

Prokuratura nie reagowała na propagowanie komunizmu?

Przy tej okazji Piotr Strzembosz przypomniał, że działalność Michała N. już od lat budziła wątpliwości.

W 2007 r. składałem do Prokuratury wniosek o podejrzeniu popełnienia przestępstwa propagowania komunistycznego totalitaryzmu podczas 1-majowych manifestacji oraz na stronie www administrowanej przez Michała N., ale Prokuratura umorzyła postępowanie.

– napisał w mediach społecznościowych.

Działacz Stowarzyszenia Wiara i Czyn zaznaczył, że w sprawie interweniował u ministra Zbigniewa Ziobry tak za pierwszego, jak i za kolejnych rządów PiS-u.

Dwukrotnie pisałem w tej sprawie do ministra Zbigniewa Ziobry, w 2007 r. i ponownie, razem z Markiem Jurkiem, podczas kolejnych rządów PiS. Niestety. Wtedy nie było stosownej reakcji. Co się zmieniło, że organy państwa działają teraz?

– zastanawiał się w internetowym wpisie.

Zobacz także: Marta L. z zarzutami. Liderka “Strajku Kobiet” trafi do więzienia?

twitter.com

Granica litewska.

Granica litewska. / Fot. Twitter/trojmorze_pl

Inicjatywa to reakcja litewskiego rządu na wzmagające się fale imigrantów, przedostających się przez tzw. zieloną granicę, od strony Białorusi. Chodzi głównie o mieszkańców Iraku, ale także Syrii, Białorusi i Rosji, Turcji, Gwinei, Si Lanki i krajów Afryki. Wielu z nich nie ma przy sobie żadnych dokumentów.

Według doniesień, w tym roku na Litwę z Białorusi próbowało się nielegalnie przedostać już co najmniej półtora tysiąca cudzoziemców. Litwa uważa, że to element wojny hybrydowej ze strony Białorusi i Rosji. – 1044 nielegalnych migrantów zatrzymanych na wschodniej granicy UE z Białorusią od 1 czerwca – poinformowała premier Litwy Ingrida Szimonyte.

Premier Litwy Ingrida Szimonyte zapowiedziała również, że na granicę zostanie wysłane wojsko i powstanie tam “wojskowa bariera”. Wysoka na 1,8 metra ma składać się z bariery harmonijkowej wykorzystywanej przez wojsko i drutu kolczastego. Stawianie ogrodzenia rozpoczęto w okolicy Druskiennik.

Prezydent Aleksander Łukaszenka 26 maja zadeklarował, że jego państwo nie będzie dłużej utrudniać migrantom przekraczania granicy z państwami Unii. Wzmożoną liczbę nielegalnych migrantów, przedostających się przez tzw. zieloną granicę odnotowuje nie tylko Litwa, ale także Polska.

„Kiedyś masowo łapaliśmy migrantów, ale teraz możecie o tym zapomnieć. Sami ich łapcie”

– powiedział prezydent Białorusi.

Zobacz także: Afgańscy imigranci przez Białoruś przedostają się do Polski! Czeka nas większa fala?

rmf24.pl, euractiv.pl