Klasa w szkole.

Zdjęcie ilustracyjne. / Fot. Pixabay

  • Zdaniem władz, decyzja o tym, aby w szkołach w Chicago były rozdawane prezerwatywy, wynika z chęci ograniczenia „rozprzestrzeniania się chorób przenoszonych drogą płciową, w tym zakażenia wirusem HIV, oraz niezamierzonej ciąży wśród uczniów”.
  • W Chicago pięciolatki są uczone masturbacji, więc teraz piątoklasiści potrzebują prezerwatyw – komentują krytycy inicjatywy.
  • Lila Rose, prezes i założycielka organizacji Live Action oceniła, że prezerwatywy dla 10-latków w szkołach w Chicago to pomysł „perwersyjny”.
  • Zobacz także: Bąkiewicz i Sumliński w Jedwabnem: Domagamy się prawdy! Domagamy się ekshumacji [+WIDEO]

Chicago nie jest pierwszym dużym dystryktem szkolnym, który rozdaje darmowe prezerwatywy w szkołach bez informowania o tym rodziców. W 2016 roku San Francisco United School District przegłosował rozdawanie darmowych prezerwatyw szóstoklasistom i starszym.

Prezerwatywy są dostarczane bezpłatnie przez Wydział Zdrowia Publicznego w Chicago w ramach ciągłych wysiłków mających na celu ograniczenie rozprzestrzeniania się chorób przenoszonych drogą płciową, w tym zakażenia wirusem HIV, oraz niezamierzonej ciąży wśród uczniów CPS

– poinformowano.

Decyzja o tym, że w szkołach w Chicago 10-latkom będą rozdawane prezerwatywy, wywołała spore kontrowersje.

W Chicago pięciolatki są uczone masturbacji, więc teraz piątoklasiści potrzebują prezerwatyw. Dlaczego? Ponieważ są one hiperseksualizowane. (…) Nie ma na tej planecie dziecka w piątej klasie, które mogłoby podejmować „zdrowe decyzje seksualne”.

– powiedział Jaco Booyens.

Nową politykę skrytykowała również Lila Rose, prezes i założycielka organizacji Live Action.

Dawanie prezerwatyw 10-latkom – którzy nie są psychicznie przygotowani do wyrażenia zgody na seks – jest perwersyjne

– napisała Rose na Twitterze.

Zobacz także: Litwa wzmocni kontrolę granicy z Polską. Trwa walka z napływem imigrantów

lifesitenews.com

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

„Liczby są katastrofalne”, twierdzi Martine Duclos, szefowa wydziału medycyny sportowej Szpitala Uniwersyteckiego w Clermont-Ferrand i dyrektor Narodowego Obserwatorium Aktywności Fizycznej i Zachowań Sedenteryjnych (ONAPS). Badanie rozpoczęto we wrześniu 2019 r., na miesiące przed pierwszym lockdownem we Francji, który doprowadził do zamknięcia szkół i nakazów „pozostania w domu” w połowie marca 2020 r., co dało badaczom możliwość porównania danych „przed i po”.

W ciągu jednego roku indeks masy ciała dzieci poszedł w górę średnio o 2 do 3 punktów, co miało negatywne konsekwencje dla ich sprawności fizycznej.

Nigdy nie widzieliśmy czegoś takiego. Wysportowane dzieciaki bez żadnych problemów zdrowotnych czy wagowych przytyły od 5 do 10 kilogramów, ponieważ przestały uprawiać swój sport. I nie wszystkie wznowiły jakikolwiek rodzaj aktywności fizycznej

– powiedziała Duclos.

Wiele z nich ma teraz trudności z szybkim biegiem między klockami umieszczonymi w odległości 10 metrów od siebie. Niektóre z nich były teraz niezdolne do zrobienia testu umiejętności motorycznych, w którym oczekuje się, że ukończą wyścig z przeszkodami na czas.

Pomiar zdolności poznawczych drugo- i trzecioklasistów został dokonany za pomocą szeregu prostych ćwiczeń, takich jak prośba, aby dzieci w określonym czasie połączyły litery z cyframi w kolejności alfabetycznej. Wszyscy pomyślnie przeszli ten test we wrześniu 2019 roku. Rok później duża część nie była w stanie ukończyć go w wyznaczonym czasie, co skłoniło Martine Duclos do komentarza:

Jeden rok zamknięcia miał katastrofalne skutki, w kluczowym punkcie plastyczności neuronalnej

Zobacz także: Szpital Narodowy. Epidemia w odwrocie rząd utrzymuje puste łóżka

lifesitenews.com

Marsz Wołyński

Marsz Wołyński / Fot. Jan Bodakowski

  • Roty Niepodległości organizują 11 lipca Marsz Rzezi Wołyńskiej. Wydarzenie rozpocznie się o godz. 15:00 i ruszy z Krakowskiego Przedmieścia.
  • Organizatorzy chcą przypomnieć o ludobójstwie UPA na Polakach, a także wyrazić sprzeciw wobec ukraińskiego wybielania morderców.
  • Redakcja Mediów Narodowych jest patronem medialnym wydarzenia.
  • Czytaj także: Kryszczak: Marsz Rzezi Wołyńskiej upamiętni pomordowanych przez UPA

Marsz Rzezi Wołyńskiej

„W 78. rocznicę tych wydarzeń spotykamy się na Krakowskim Przedmieściu przed Kościołem św. Krzyża w Warszawie, aby oddać hołd wszystkim ofiarom. Z tego miejsca do placu Krasińskich przejdzie marsz ku czci pomordowanych w ukraińskim ludobójstwie dokonanym na ludności polskiej na Wołyniu, Małopolsce Wschodniej oraz Lubelszczyźnie. Celem zgromadzenia jest przypomnienie tragedii naszych rodaków, ale również wyrażenie sprzeciwu wobec rosnącego kultu UPA i Bandery na Ukrainie oraz braku zdecydowanej reakcji polskiego rządu w tej sprawie” – zapraszają Roty Niepodległości.

„Apogeum zbrodni przypadło na 11 lipca 1943 r., na niedzielę, kiedy ukraińscy terroryści wymordowali w jednym tylko dniu 99 miejscowości, a ofiarami zbrodni padło ok. 10 tys. naszych rodaków” – przypomniano.

Plan obchodów

14:55 – konferencja prasowa, na której głos zabierze Robert Bąkiewicz oraz pozostali organizatorzy;

15:00 – otwarcie zgromadzenia, wspólne odśpiewanie Roty, modlitwa w intencji pomordowanych zwieńczona minutą ciszy;

15:10 – przemówienia: Robert Bąkiewicz, Paweł Kryszczak, Paweł Zdziarski;

15:20 – rozpoczęcie przemarszu trasą: Krakowskie Przedmieście – Plac Zamkowy – Świętojańska – Nowomiejska – Freta – Długa – Plac Krasińskich.

W trakcie marszu zaplanowane są przystanki przy: Tablicy Wołyńskiej na Krakowskim Przedmieściu, Krzyżu Katyńskim na Placu Zamkowym oraz przy Tablicy w kościele garnizonowym, gdzie zostaną złożone kwiaty.

Zgromadzenie zakończy się ok. godz. 17:30 na placu Krasińskich wystąpieniem słowno–muzycznym Karata (Paweł Michalik).

Organizatorami zgromadzenia są: Roty Marszu Niepodległości, Straż Narodowa, Marsz Niepodległości, WIN Inspektorat Warszawa, Żołnierze Chrystusa oraz Orzeł i Syrenka.

Organizatorzy zachęcają również do przypięcia w tym dniu kotylionu w kształcie kwiatu lnu do ubrania i prezentowania tego symbolu podczas publicznych zgromadzeń oraz w wystąpieniach medialnych.

Zdjęcie ilustracyjne.

Zdjęcie ilustracyjne. / Fot. Canva/Sora Shimazaki

  • Irańska infrastruktura kolejowa została w piątek zaatakowana i przez kilka godzin został zmieniony rozkład jazdy pociągów
  • Podobny atak hakerski nastąpił również w sobotę na systemy komputerowe należące do resortu transportu i urbanizacji, który spowodował pracę podległych do ministerstwa stron internetowych
  • Rzecznik irańskiej kolei w swoim oświadczeniu zakomunikował, że piątkowy atak nie spowodował utrudnień na trasie kolejowej, a kursy pociągów odbywały się w ustalonym harmonogramie
  • Zobacz także: Co Amerykanie osiągnęli w Afganistanie? Rakowski komentuje wycofanie wojsk NATO [NASZ WYWIAD]

Przez dwa dni irańskie ministerstwo transportu i urbanizacji przeżywało godziny w prawdziwym chaosie informacyjnym. W piątek zdaniem agencji prasowej IRNA nastąpił atak hakerski na infrastrukturę komputerową zarządzającą ruchem transportu kolejowego. Nieznana grupa spowodowała poważne zagrożenie poprzez zmianę na tablicach rozkładu jazdy pociągów. To wywołało na stacjach kolejowych prawdziwy chaos i histerię podróżujących.

To nie był jedyny taki atak przepuszczony na irańską infrastrukturę informatyczną. W sobotę zaatakowano systemy należące do ministerstwa transportu i urbanizacji. Przez kilka godzin informatycy naprawiali pozostawione szkody. W tym czasie nie funkcjonowała strona należąca do resortu. W obu przypadkach wszczęto śledztwo w tej sprawie.

Atak hakerski nie spowodował tragedii na torach

Prowadzona przez irańskich studentów agencja informacyjna opublikowała na swojej stronie internetowej oświadczenie rzecznika tamtejszej spółki kolejowej, który podkreśilił, że atak hakerski nie spowodował żadnej kolizji w transporcie kolejowym, a pociągi kursowały zgodnie z harmonogramem.

Nie było żadnych zakłóceń w kursowaniu pociągów pasażerskich i towarowych

– wyjaśnił rzecznik, Sadeq Sekri.

Minister telekomunikacji Iranu Mohammad Dżawad Azari Dżahrumi ostrzegł w sobotę przed możliwymi cyberatakami typu ransomware, polegającymi na przejmowaniu domen i wymuszaniu okupu.

Do podobnych zdarzeń w Iranie doszło w grudniu 2018 roku, kiedy ministerstwo telekomunikacji przekazało, że udaremniono cyberatak na bliżej nieokreśloną infrastrukturę elektroniczną. Władze nie podały jednak szczegółów rzekomego ataku. Do tej pory żadna grupa hakerska nie wzięła na siebie odpowiedzialności za te incydenty.

wnp.pl

/ Paweł Zdziarski/Screen: YouTube

  • 11 lipca 2021 roku odbędzie się w Warszawie Marsz Rzezi Wołyńskiej.
  • Uroczystości rozpoczną się o godzinie 15:00 na Krakowskim Przedmieściu przed Kościołem Św. Krzyża w Warszawie.
  • Gościem piątkowego “Tematu Dnia” był Paweł Zdziarski, koordynator akcji “Wołyń na Powązki”, która ma na celu upamiętnienie Wołynia na Cmentarzu Wojskowym w Warszawie.

Akcja “Wołyń na Powązki”

Zbrodnia Wołyńska nie ma swojego upamiętnienia na Powązkach jako jedyne z ważniejszych, tragicznych wydarzeń. Zupełnie jest pominięte

– podkreślił Zdziarski.

To jest skandal, że nie ma nawet żadnego krzyża, żadnej tablicy pamiątkowej

– powiedział.

Do tej chwili już ponad 300 osób podpisało petycję wzywającą władze państwowe i prezydenta Warszawy do upamiętnienia Zbrodni Wołyńskiej.

UEFA ukarała angielska federację za wygwizdanie duńskiego hymnu

Angielscy kibice podczas EURO 2020 / fot. Twitter

  • Angielscy kibice w trakcie półfinałowego spotkania Anglia-Dania wyburczeli i wygwizdali przeciwników w trakcie odgrywania ich hymnu narodowego
  • W trakcie decydującego o losach meczu rzucie karnym, bramkarz Danii, Kasper Schmeichel został oślepiony laserem przez angielskich fanatyków
  • UEFA biorąc pod uwagę okoliczności i brak okazania jakiegokolwiek szacunku do hymnu państwowego przeciwników ukarała angielską federację (FA) karą o wysokości 30 tysięcy euro
  • Zobacz także: Węgrzy ukarani przez UEFA! Powodem zachowanie kibiców

Europejska federacja piłkarska ukarał nie tylko Węgierską Federację, lecz również wykazała się odwagą wobec skandalicznego zachowania angielskich kibiców, którzy podczas półfinałowego spotkania z Duńczykami wykazali się brakiem szacunku do hymnu przeciwników. Buczenie i gwizdanie zostało mocno skrytykowane nie tylko w Polsce, ale przede wszystkim przez grono międzynarodowych ekspertów od piłki nożnej.

Dodatkowo w trakcie decydującego o wyniku spotkania rzutu karnego wykonywanego przez Anglików, laserem został oślepiony bramkarz Duńczyków Kasper Schmeichel. Ponadto europejskiej federacji nie spodobało się odpalenie rac przez angielskich kibiców.

UEFA nałożyła na angielską federację piłkarską (Football Association) karę pieniężną w wysokości 30 tysięcy euro tj. 136 tysięcy złotych polskich.

W niedzielnym finale Euro 2020 Anglia zmierzy się z Włochami. Mecz na Wembley rozpocznie się o godz. 21.00. Transmisję z finałowego spotkania Euro 2020 przeprowadzi TVP (w TVP 1, TVP Sport i TVP 4K. Finał zostanie skomentowany przez parę Mateusz Borek i Kazimierz Węgrzyn, którzy zastąpili ustępującego już merytorycznie i szacowanego oraz wieloletniego komentatora sportowego Dariusza Szpakowskiego.

wp.pl

Marcin Wiącek

Marcin Wiącek przypatrywał się głosowaniu Sejmu na RPO / fot. Twitter

  • W czwartek podczas bloku głosowań Sejm wybrał z poparciem 380 posłów kandydaturę prof. Marcina Wiącka na nowego RPO
  • Po ponad roku przerwano pat w kwestii wyboru następcy Adama Bodnara, dotychczas parlamentarzyści z PiS stali głównie po stronie swoich kandydatur
  • Wszystkie kluby senackie, ponad podziałami wykazują chęć zatwierdzenia prawnika na stanowisko rzecznika
  • Zobacz także: Kim jest nowy Rzecznik Praw Obywatelskich? Zobacz jakie ma poglądy prof. Marcin Wiącek

Podczas ostatniego posiedzenia Sejmu 380 posłów zagłosowało za wyborem prof. Marcina Wiącka na przyszłego Rzecznika Praw Obywatelskich. Warto podkreślić, że tylko 40 członków KP Prawo i Sprawiedliwość nie zagłosowało za tą opcją. Reszta do tej pory przeciwników z obozu rządzącego wyraziła wole zadowolenia z tej kandydatury. Przedstawiciele obozu rządzącego już w trakcie pierwszej rundy, gdy nowy RPO mierzył się z senator Lidią Staroń, już wówczas w kuluarach sejmowych mówiło się o poparciu dla obu kandydatur. Kluby senackie również są zgodne co do tej kandydatury i zatwierdzenie Więcka na RPO w trakcie następnych obrad Senatu – od 21 do 23 lipca – nie powinno stanowić problemu.

Senator z ramienia Prawa i Sprawiedliwości Jan Maria Jackowski, nie ma wątpliwości, że jego koledzy poprą profesora na nowego RPO. W tym miejscu ma zostać wypełniona wola sejmowych parlamentarzystów z PiS, którzy ochoczo optowali za Marcinem Wiąckiem. Przyznał jednak, że chciałby osobiście poznać się z kandydatem i odbyć szczerą rozmowę.

Ale ja chętnie bym się z nim spotkał i poznał, bo na razie tylko wiele o nim słyszałem

– podkreślił senator PiS.

Z kolei szef senackiego koła Koalicji Obywatelskiej, Marcin Bosacki, także przyznał, że zagłosuje za prawnikiem. Podobnie zagłosować mają jego koledzy z ław senackich, którzy spotkali się z Marcinem Wiąckiem już w czerwcu, gdy brał on udział w potyczce z senator PiS w walce o urząd RPO. Nie odbędzie się również spotkanie całego koła KO z kandydatem na prezesa IPN Karolem Nawrockim. Niewykluczone jednak, że odbędą się indywidualne spotkania.

Podobne zdanie wykazała wicemarszałek Senatu Gabriela Morawska-Stanecka z Lewicy, która jest zadowolona, że presja wyłożona na parlamentarzystów z Prawa i Sprawiedliwości znalazła swoje pozytywne zakończenie. W jej opinii prof. Więcek jest doskonałym kandydatem na rzecznika obywateli.

Był on kandydatem opozycji od samego początku, to nie był kandydat PiS. Bardzo się cieszę, że ta presja, która została wywarta na Prawo i Sprawiedliwość, okazała się z korzyścią dla demokracji, bo pamiętajmy, że nie wybieramy Rzecznika Praw Obywatelskich dla polityków, dla siebie, tylko wybieramy RPO dla obywateli

– podkreśliła.

Zanim wybrano prof. Wiącka parlament już pięciokrotnie, bezskutecznie, próbował wybrać następcę dotychczasowego RPO Adama Bodnara. Dwukrotnie jedyną kandydatką na ten urząd była mec. Zuzanna Rudzińska-Bluszcz, zgłoszona wspólnie przez KO, Lewicę i Polskę 2050 Szymona Hołowni. Nie uzyskała jednak poparcia Sejmu. Za trzecim razem Sejm powołał na RPO kandydata PiS, wiceszefa MSZ Piotra Wawrzyka, jednak Senat nie wyraził na tę kandydaturę zgody. Podobnie było za czwartym i piątym razem – Senat nie zgodził się, by urząd RPO objęli – powołani na to stanowisko przez Sejm: najpierw poseł PiS Bartłomiej Wróblewski, a później – senator niezależna Lidia Staroń. Za piątym razem kandydatem, obok Lidii Staroń był też prof. Wiącek.

interia.pl

Ostra dyskusja Ziemkiewicza i Sikorskiego.

Ostra dyskusja Ziemkiewicza i Sikorskiego. / Fot. Wikimedia Commons/Twitter

Radosław Sikorski postanowił sprowokować kolejną ożywioną dyskusję swoim wpisem na Twitterze.

Czy Pan Prezydent Andrzej Duda już wie kto kogo mordował w Jedwabnem? A wy, ONR Brygada Podlaska? Media Narodowe? Grzegorz Braun z Konfederacji? Materiał w Radiu Maryja o tym, że Niemcy? A w TVP Info
o udziale dziadka Tuska? A może parchy same się spaliły, Rafał Ziemkiewicz?

– napisał polityk.

Wpis spotkał się z szybką kontrą ze strony Rafała Ziemkiewicza.

Nie, twoi niemieccy mocodawcy to zrobili. Dlatego tak dobrze płacą za zaprzeczanie ich winie i zwalaniu jej na Polaków. Służ im wiernie dalej, dostaniesz w nagrodę kość a może nawet kawałek kiełbasy.

– odpowiedział publicysta.

Zobacz także: Prawda o Jedwabnem. Odpowiadamy o co chodzi i kto za tym stoi

Europoseł Platformy nie dawał jednak za wygraną.

Mnie wybrało 130,000 Polaków, więc wal się. A nacjonaliści tacy jak Ty zajmowali się w czasie wojny głównie ratowaniem Żydów?

– stwierdził Sikorski.

Rafał Ziemkiewicz także nie odpuścił.

Zajmowali się walką z narodem, którego bezczynności tak się boisz. Ginęli w Oświęcimiu, katowniach Gestapo i UB, w walce. Dlatego wśród głosujących tak mało dziś ich potomków, a tak wiele dzieci i wnuków volksdeutschów, poparcia których możesz być w swej działalności pewien.

– odpisał.
Tymszasowy Szpital Narodowy ulegnie zawieszeniu

stadion narodowy, szpital tymczasowy, Warszawa, rząd, Michał Dworczyk / fot. Pixabay

  • Szpital Narodowy straszy zwiedzających pustkami. Na miejscu nie przebywa obecnie ani jeden pacjent
  • Koordynator tymczasowego ośrodka, dr Michał Hempel podtrzymuje rządową narrację o potrzebie utrzymywania w pełnej gotowości łóżek szpitalnych
  • Znajdujący się na płycie boiska ogromny zbiornik tlenowy został przetransportowany do szpitala MSWiA
  • Rząd wraz z koordynatorami tymczasowych ośrodków medycznych oczekują na nadejście czwartej fali koronawirusa, która ma nadejść podczas tej jesieni
  • Zobacz także: Masowe zamykanie oddziałów szpitalnych. Brakuje lekarzy specjalistów

Nie da się ukryć, że w lipcu dzienna liczba zakażeń nie przekracza stu osób, co w porównaniu z wiosennym sezonem zachorowań stanowi mały procent. W marcu i kwietniu statystyki podawały po kilka-kilkanaście tysięcy zakażeń koronawirusem dziennie. Z powodu letniego spadku, dziennikarze RMF FM postanowili sprawdzić jak Szpital Narodowy obecnie funkcjonuje.

Uruchomiliśmy tu punkt szczepień, został przeniesiony z innej części Stadionu, żeby wykorzystać powierzchnię, która została i jest przygotowana na wzrost liczby zakażeń i przyjęcie pacjentów. Łóżka zostały przeniesione dwa piętra wyżej, do magazynu. Tam jest około 600. łóżek. Spodziewamy się, że w ten sposób Szpital będzie działać do jesieni, będziemy obserwować sytuację epidemiczną

– przekazuje dr Michał Hampel, koordynator tymczasowego szpitala na Stadionie Narodowym w Warszawie.

Szpital Narodowy gotowy na kolejną falę epidemii

Wypowiedź koordynatora Szpitala Narodowego pokrywa się z narracją premiera Mateusza Morawieckiego i jego rządu, który przekonuje o potrzebie zachowania infrastruktury medycznej, postawionej w trakcie drugiej fali koronawirusa, w stanie stałej gotowości. Ma ona zostać wykorzystana ponownie już na jesieni, gdy do naszego kraju ma dojść do czwartej fali zakażeń.

Jak przekazują dziennikarze radia RMF FM obecnie na terenie tymczasowego obiektu medycznego na największym stadionie w Polsce nie znajduje się ani jeden pacjent chorujący na COVID-19. Z ośrodka postawionego jeszcze w październiku zeszłego roku, zniknął na ten moment zbiornik tlenowy.

Zbiornik tlenowy, który znajdował się na płycie Stadionu, został zdemontowany i przewieziony do Szpitala CSK MSWiA w Warszawie. Jest w stanie być tu ponownie przewieziony w ciągu dwudziestu czterech godzin 

– wyjaśnił Michał Hampel.

Stadion Narodowy równolegle przygotowuje się do wydarzeń sportowych. We wrześniu właśnie na PGE Narodowym polska reprezentacja piłkarska zagra z Anglią w eliminacjach Mistrzostw Świata. Wcześniej, 2 września na Narodowym zagramy z Albanią.

rmf24.pl

Robert Bąkiewicz i Wojciech Sumliński w Jedwabnem

Robert Bąkiewicz i Wojciech Sumliński w Jedwabnem / Fot. twitter.com

  • Dziś w Jedwabnem wybrzmiał apel o wznowienie prac na celu skrupulatnego wyjaśnienia niemieckiej zbrodni, jaka miała tutaj miejsce 80 lat temu.
  • Robert Bąkiewicz i Wojciech Sumliński zaapelowali o wznowienie śledztwa jedwabieńskiego i ekshumacji.
  • Zobacz także: Prawda o Jedwabnem. Odpowiadamy o co chodzi i kto za tym stoi

Przed konferencją prasową delegacja z Robertem Bąkiewiczem, Wojciechem Sumlińskim i Pawłem Kryszczakiem w składzie złożyła wieniec pod pomnikiem w Jedwabnem, aby uczcić zamordowanych przez Niemców obywateli polskich wyznania mojżeszowego. Zebrani odmówili też modlitwę za dusze zmarłych.

Jesteśmy tutaj w 80. rocznicę zbrodni niemieckiej na obywatelach polskich wyznania mojżeszowego. My, jako Polacy, jako katolicy nie możemy się zgodzić, żeby czyjaś cześć i pamięć była w taki sposób wykorzystywana, w jaki właśnie jest wykorzystywana. To kamień węgielny do antypolskiej narracji, sugerującej, że Polacy mieli ze zbrodniami na narodzie żydowskim coś wspólnego, zmieniającej optykę i robiącej z Niemców nazistów, a z Polaków współsprawców

– powiedział Robert Bąkiewicz podczas konferencji prasowej.

Prawda jest zakopana tu, pod ziemią. Gdyby doszło do ekshumacji, wszyscy poznalibyśmy tę prawdę

– podkreślił z kolei redaktor Wojciech Sumliński.

Bąkiewicz: Domagamy się prawdy

Dziś w Jedwabnem wybrzmiał apel o wznowienie prac na celu skrupulatnego wyjaśnienia niemieckiej zbrodni, jaka miała tutaj miejsce 80 lat temu.

Dzisiaj w tym miejscu, ze względu na pamięć również o tych, których szczątki leżą za nami, domagamy się prawdy. Domagamy się tej prawdy od państwa polskiego. Domagamy się tej prawdy od ministerstwa sprawiedliwości, od IPN-u. Domagamy się tego, żeby zostało wznowione śledztwo jedwabieńskie

– stwierdził Robert Bąkiewicz.

Domagamy się ekshumacji w Jedwabnem. Polska ma takie prawo i taki obowiązek w stosunku do tych, którzy leżą za nami i do mieszkańców Jedwabnego, do wszystkich Żydów i Polaków na całym świecie

– dodał prezes Stowarzyszenia Marsz Niepodległości.

Redaktor Wojciech Sumliński poruszył także temat tzw. mienia bezspadkowego.

Nie ma czegoś takiego jak mienie bezspadkowe, które jest w tej chwili rozgrywką organizacji żydowskich, nazwanych przez Normana Finkelsteina „Przedsiębiorstwem Holocaust”. Na całym świecie traktowane jest to dokładnie tak samo. Nie ma spadkobierców, to przechodzi to na skarb państwa. Te nieuczciwe organizacje żydowskie używają racji moralnych, bo racji prawnych tutaj nie ma żadnych. Wiadomo, że kat nie może dziedziczyć po swojej ofierze, dlatego robi się z nas katów

– powiedział.

Zobacz także: Węgrzy ukarani przez UEFA! Powodem zachowanie kibiców

Polscy patrioci legitymowani przez policję

W mediach społecznościowych redaktor Wojciech Sumliński zwrócił uwagę, że zebrani dzisiaj w Jedwabnem byli skrupulatnie legitymowani przez polską policję.

Zarówno my, jak i inni przybyli dziś do Jedwabnego są legitymowani i spisywani przez polską policję. Jutro planują tam się zjawić środowiska żydowskie – czy i oni będą potraktowani w taki sposób?

– napisał.