Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Canva

Jak przełamać cenzurę?

Ile to ja razy słyszałem odgrażanie się, że skoro nas banują, to my zaraz zrobimy „swojego Facebooka” czy „własny YouTube” i zabawa się skończy. Jak to zwykle bywa z buńczucznymi zapowiedziami, za którymi nie stoi realna siła… Na hurraoptymizmie wszystko się kończyło. Brakowało a to czasu, a to ludzi, a to pieniędzy, słowem – porządnego zaplecza. Czy zatem jesteśmy skazani na wieczną niewolę internetowych cenzorów? Niekoniecznie.

Zdecydowane kroki w kierunku przełamania tego impasu postanowiła poczynić telewizja wRealu24, która powołała spółkę Niezależne Polskie Media. Jak udało mi się ustalić, od 2021 roku trwają intensywne prace nad niezależną platformą wideo, właśnie czymś na kształt „polskiego YouTube”. Ma być to przestrzeń prawdziwej wolności, taka wyspa na morzu szalejącej cenzury, gdzie nie uświadczymy represji z powodu wyznawanego światopoglądu.

Realizatorzy przekonują, że Klub Wolnych Mediów (strona należąca do firmy NPM) spełni swoje zadanie, jednak nie uda się to bez wsparcia i zaangażowania widzów, do których zresztą jest skierowany cały projekt. Tworzona w jego ramach Nowa Niezależna Platforma Video (nazwa robocza) przy sprzyjających okolicznościach może wyrosnąć na poważną alternatywę dla monopolizującego YouTube’a.

Nie ma nic za darmo

Aby dowiedzieć się więcej szczegółów na temat tej inicjatywy, w tym poczynionych postępów, zwróciłem się o komentarz do Pawła Kaczora, który koordynuje rozwojem technologicznym projektu. Zapytałem go m.in. o to, jaka jest reakcja opinii publicznej, a przede wszystkim internautów. Zainteresowało mnie zwłaszcza to, czy pomysł wyszedł naprzeciw oczekiwaniom odbiorców:

– Uważamy, że tak, ponieważ gdyby nie zaangażowanie naszych darczyńców, ten projekt nigdy nie miałby szansy ujrzeć światła dziennego, a my już mamy co pokazać i prace od pewnego momentu idą zgodnie z planem. Czujemy wsparcie ludzi, którym zależy na wolności słowa w Internecie i na wolnych mediach. Na tym, aby mieć wybór i móc spoglądać na wiele spraw z różnych punktów widzenia po to, aby wyrobić sobie własne zdanie, a nie polegać na manipulacjach jakichś środowisk czy sił politycznych

– stwierdził mój rozmówca.

Chociaż widzowie wRealu24 oraz zapewne innych internetowych telewizji tłumnie wsparli nową inicjatywę, nie zabrakło również głosów krytycznych i tzw. hejtu. Postanowiłem dopytać, z jakimi zarzutami czy wątpliwościami musiał się do tej pory zmierzyć zespół pracujący nad Klubem Wolnych Mediów:

– Oczywiście spotykamy się też z hejtem czy powątpiewaniem, jednak nie poddajemy się i przemy do przodu. Mamy szczęście pracować z utalentowanym zespołem, przede wszystkim mocno wierzącym w konieczność realizacji tego projektu, z ludźmi ideowymi. Zgłaszają się do nas też nasi darczyńcy, którzy chcą zaangażować się w projekt nie tylko finansowo. Pragną dzielić się z nami swoją wiedzą, kontaktami, know how, a nawet przestrzenią reklamową (co ma dla nas znaczenie kluczowe, ponieważ musimy jeszcze wypromować nową platformę, dotrzeć do szerokiego grona odbiorców). To wszystko ma ogromne znaczenie i przede wszystkim wartość dla nas nie do przecenienia. Trzeba jasno powiedzieć, że mierzymy się niemal codziennie z falą hejterów, osób powątpiewających lub narzekających, że ciągle prosimy o pieniądze lub dziwiących się, że pewną część środków przeznaczamy na kampanie fundraisingowe. Jesteśmy na to odporni i na szczęście docieramy w dużej mierze do ludzi, którzy rozumieją, że projekt do jakiegoś momentu musi opierać się na datkach, aby potem zacząć na siebie zarabiać. Wierzymy, tak jak nasi Darczyńcy wierzą, w powodzenie tego projektu, a dopóki mamy nadzieję, to będziemy trwać przy swoim. Uważamy, że to, co robimy, jest słuszne i potrzebne – co innego nam pozostało?

– dodał przedstawiciel Klubu Wolnych Mediów.

Siła polskiego kapitału

Jak podkreślają pomysłodawcy nowej platformy, jej siłą będzie przede wszystkim w 100% polski kapitał oraz zaangażowanie tysięcy ludzi, którzy postanowili całkowicie dobrowolnie, a więc i oddolnie, wesprzeć realizację tej inicjatywy:

– Nie stoją za nami żadne siły, kapitał jest polski, jest to projekt oddolny. Stale to powtarzamy, ale – jak widać – nasi przeciwnicy próbują cały czas wmawiać opinii publicznej, że jest odwrotnie. Często też dostaje się nam za ciągłe prośby o wsparcie, tak – one są i będą, ponieważ projekt jest kapitałochłonny, a my właśnie nie mamy żadnego zaplecza, magicznego źródełka, z którego czerpiemy. Póki co projekt udaje się realizować z pieniędzy Polaków, ludzi, przedsiębiorców, którzy podobnie jak my cenią sobie wolność słowa i możliwość mówienia prawdy

– podsumował swoją wypowiedź Paweł Kaczor.

Jak oceniacie inicjatywę stworzenia polskiego YouTube’a, ale z polskim kapitałem i bez cenzury światopoglądowej? Podzielcie się swoimi opiniami w komentarzach!

Jakub Zgierski

Janusz Kowalski

Janusz Kowalski / Fot. YouTube/MediaNarodowe

Gośćmi “Politycznego Sporu” byli Janusz Kowalski, poseł Solidarnej Polski i Marek Szewczyk z Konfederacji. Komentowali m.in. sytuację we Francji.

To dosłownie jeden krok do pozbawienia wolności obywatelskich, segregacji. Na to nie może być zgody

– mówił Kowalski o protestach we Francji.

Polska musi pozostać oazą wolności w Unii Europejskiej, w której szaleje ideologia lewicowa

– podkreślił.

Wielu ludzi może uznać, że mam dziwne skojarzenia. Nie będę ukrywał, że owe skojarzenia mnie bawi – np. słowo „zakupy” jest moim zdaniem mylące, bo towary w sklepie są nam wydawane nie „za kupy” tylko „za pieniądze”.

Podobnie tytuł filmu „Czarna wdowa” od razu skojarzył mi się z panią uwiecznioną na moim rysunku. Niestety żyjemy w czasach gdy nawet poczucie humoru, gdy jest sprzeczne z narracją lewicową i pseudo liberalną jest zakazane.

Lewica i pseudo liberałowie narzucają nam paranoje uznawania wszystkiego, co sprzeczne z lewicową polityczną poprawnością za rasizm, faszyzm i antysemityzm. Nie można się na to godzić. Mój rysunek nie jest rasistowski. Nie postuluje dyskryminacji kolorowych, jest tylko wyrazem radości jaką sprawia skojarzenia mniej lub bardziej surrealistyczne. I żaden postępowiec nie odbierze mi mojego prawa do surrealizmu.

Jan Bodakowski

Zobacz także: HIT! Lewak zmienił zdanie ws. imigracji? “Przez to nie dostałem się na hebraistykę”

Ziemowit Kossakowski i Jaś Kapela

Ziemowit Kossakowski i Jaś Kapela / fot. Twitter

To będzie starcie dobra ze złem, starcie prawicy z lewicą (…) Reprezentujemy dwa antagonistyczne światy, jesteśmy jak woda i ogień

– powiedział Kossakowski.

Docelowo chcemy, żeby w ringu stanął Robert Bąkiewicz z Adrianem Zandbergiem

– podkreślił.
Marsz Powstania Warszawskiego 2021

Marsz Powstania Warszawskiego 2021 / fot. Facebook/ Roty Marszu Niepodległości

W tym roku obchodzimy 77. rocznicę największego zrywu zbrojnego w czasie drugiej wojny światowej. 1 sierpnia z Ronda im. Romana Dmowskiego na Plac Krasińskich przejdzie Marsz Powstania Warszawskiego.

Naszym zadaniem jest upamiętnić bohaterską i tragiczną walkę umęczonego niemieckim zniewoleniem miasta. Celem zgromadzenia jest przypomnienie bohaterstwa powstańców w walce z totalitaryzmem niemieckim oraz wspólnego poświęcenia się w walce o niepodległą Ojczyznę. Data 1 sierpnia to dzień ważny nie tylko dla mieszkańców Warszawy, ale również wszystkich polskich patriotów.

Pragniemy godnie uczcić bohaterstwo powstańców Warszawy. W tym roku to już X Marsz Powstania Warszawskiego. Bądźmy razem o godz. 17:00 na Rondzie im. Romana Dmowskiego. Zachęcamy do przynoszenia na wydarzenie biało-czerwonych flag.


W tym roku idziemy z Ronda im. Dmowskiego na Plac Krasińskich. Po Marszu na odbędzie się wystąpienie słowno-muzyczne Norberta “Smoły” Smolińskiego.

Wszystkie bieżące informacje dotyczące Marszu Powstania Warszawskiego znajdują się na wydarzeniu na Facebooku. Zachęcamy również to śledzenia profili Rot Marszu Niepodległości, Stowarzyszenia “Marsz Niepodległości” oraz Mediów Narodowych.

Link do wydarzenia: Marsz Powstania Warszawskiego 2021

Link do zbiórki mającej na celu wsparcie finansowe organizacji marszu: Zbiórka

CZEŚĆ I CHWAŁA BOHATEROM!

Eric Clapton

Eric Clapton / fot.Majvdl Wikimedia Commons

  • Muzyk oświadczył, że nie będzie występował w żadnym miejscu, gdzie publiczność będzie dyskryminowana ze względu na status zaszczepienia.
  • Wielu artystów sprzeciwia się wpuszczaniu na koncerty wyłącznie zaszczepionej publiczności. Według nich jest to dyskryminacja osób, które zdecydowały, że się nie zaszczepią.
  • Podobne stanowisko w Polsce zajął niedawno Kult. Zespół porównał zakaz wstępu na koncerty dla osób niezaszczepionych z apartheidem.
  • Zobacz także: Pałac Saski zostanie odbudowany. Sejm przyjął ustawę

Muzyk krytykuje decyzję premiera Wielkiej Brytanii, Borisa Johnsona. Od końca września kluby nocne i miejsca, gdzie dochodzi do wydarzeń masowych w zamkniętych pomieszczeniach, będą musiały wprowadzić paszporty covidowe. Decyzję podjęto po wydarzeniach, które miały miejsce w Holandii czy Izraelu. W odpowiedzi Clapton wyraźnie opowiedział się przeciwko segregacji sanitarnej.

Wielu artystów przeciwstawia się takim rozwiązaniom. Według nich jest to dyskryminacja osób, które zdecydowały, że się nie zaszczepią. Głównym argumentem przeciwnej strony sporu jest dobro wspólne i chęć wypracowania zbiorowej odporności. Adwokaci szczepień podkreślają, że uczestnictwo w koncertach nie jest prawem człowieka. W związku z tym dyskryminacją równie dobrze można nazwać biletowanie imprez. 

Clapton wydał oświadczenie przeciwko segregacji sanitarnej

Ta argumentacja nie przemawia jednak do Erica Clatpona, który po ogłoszeniu decyzji przez premiera Wielkiej Brytanii wydał oświadczenie.

“W odpowiedzi na słowa premiera z 19 lipca 2021 chciałbym wydać własne oświadczenie. Pragnę oznajmić, że nie wystąpię na żadnej senie, gdzie publiczność będzie dyskryminowana. Zastrzegam sobie prawo do odwołania każdego występu w miejscu, do którego nie mogą przyjść wszyscy, którzy mają na to ochotę.” – zakomunikował muzyk.

Podobne stanowisko w Polsce zajął niedawno Kult. Zespół porównał zakaz wstępu na koncerty dla osób niezaszczepionych z apartheidem. Po fali krytyki w stronę zespołu Kazik Staszewski tłumaczył na łamach “Teraz Rocka”, że interpretacja oświadczenia grupy wymknęła się spod kontroli.

Kazik sam jest zaszczepiony i chciałby, żeby szczepionkę przyjęło jak najwięcej osób. Jednak nie widzi konieczności dyskryminowania osób, które nie zgadzają się z jego poglądami.

radiozet.pl

Mężczyzna trzyma się za głowę

Mężczyzna trzyma się za głowę / fot. freepik.com Mężczyzna zdjęcie utworzone przez cookie_studio - pl.freepik.com

Niedawno w sieci zrobiło się głośno na temat warunków oraz rezultatów rekrutacji na studia na polskich uczelniach wyższych. Chodzi o fakt, że z powodu potrójnych dotacji z Ministerstwa Edukacji i Nauki na studentów z zagranicy, polskie uczelnie państwowe zrównały m.in. punktację wyników maturalnych kandydatów z Polski oraz np. z Ukrainy. Paradoksalnie jest w tym pewien plus, lewak został nawrócony na wartości narodowe. Poczuł multi-kulti na własnej skórze.

Wynikiem tego jest napływ studentów ze wschodu na polskie uczelnie publiczne. Zajmują oni czołowe miejsca odbierając tym samym szansę kandydatom w Polski. Dochodzi do sytuacji, gdzie na niektórych kierunkach studiów zdecydowaną większość stanowią Ukraińcy i Białorusini, podczas gdy Polacy, którzy utrzymują państwowe uczelnie wyższe nie mają na nie wstępu.

O sytuacji alarmował prezes Młodzieży Wszechpolskiej Ziemowit Przebitkowski, który ukazał absurd polskiego szkolnictwa wyższego na przykładzie rekrutacji na kierunek informatyczny poznańskiego uniwersytetu im. Adama Mickiewicza. Całą listę zajmowali przybysze ze wschodu.

Akcja Przebitkowskiego wywołała kontrowersje wśród lewackich aktywistów, którzy są gorącymi zwolennikami multikulturalizmu. Jak się okazuje, tylko do momentu, kiedy zjawisko to nie dotyka ich osobiście.

Lewak nawrócony na wartości narodowe?

Falę komentarzy i dowcipów wywołały zrzuty ekranu mieszczone przez jednego z internautów na Twitterze. Ukazują one prawdziwy cud nawrócenia lewackiego aktywisty. Jak widać, musiał on na własnej skórze przekonać się, do czego prowadzi polityka dzisiejszej, “postępowej lewicy”.

Na obrazkach zamieszczonych we wpisie na Twitterze widać przynależność pana Macieja do “Studenckiego Komitetu Antyfaszystkowskiego”. Wyleczył się on jednak bardzo szybko z tego typu działalności. Kubłem zimnej wody było odrzucenie jego aplikacji na hebraistykę. Powodem oczywiście były osoby ze wschodu, które zajęły nie tylko część listy zakwalifikowanych studentów, ale również listy rezerwowej. Polski student nie krył swojego oburzenia. Otrzeźwienie przyszło bardzo szybko.

Nie jest tajemnicą, że na wschodzie poziom edukacji oraz egzaminów maturalnych znacząco odbiega od polskich wymogów. Mimo to wyniki Ukraińców czy Białorusinów są traktowane co najmniej równorzędnie do tych, które uzyskali w Polsce rodzimi kandydaci na studia.

Drewno

Drewno / fot. pixnio.com

  • Według PAP ceny drewna rosną tak szybko, że wkrótce polskich firm nie będzie stać na zakup naszego własnego surowca. Zdaniem dyrektora Polskiej Izby Gospodarczej Przemysłu Drzewnego należy wprowadzić zakaz eksportu drewna nieprzetworzonego.
  • Od miesięcy polska branża drzewna stara się o ograniczenie roli pośredników w handlu drewnem i zajęcie się problemem eksportu drewna z Polski.
  • Podobne zakazy obowiązują m.in. w Chorwacji czy Rumunii. Jednak w opinii Szelfera, polski rząd bagatelizuje problem.
  • Zobacz także: Żukowska: Tusk chce rządzić z Konfederacją. Nowy front “antyPiS”?

Jak informuje za PAP portal Money.pl, ceny drewna rosną tak szybko, że polskich firm nie stać na zakup rodzinnego surowca. Rafał Szefler, dyrektor Polskiej Izby Gospodarczej Przemysłu Drzewnego podkreśla, że nasze przedsiębiorstwa branży drzewnej „nie wytrzymają finansowo rywalizacji o ograniczone zasoby polskiego surowca z międzynarodowymi pośrednikami”. Podkreśla, że konieczny jest zakaz eksportu drewna nieprzetworzonego. Z racji na brak możliwości udziału polskich przedsiębiorstw w skupie surowca, zagraniczne firmy rozprzedają polskie drewno.

Według Szelfera, trudna sytuacja faktycznie zaczęła się w maju, na tzw. aukcjach systemowych.

Zagraniczne firmy rozprzedają polskie drewno

„Spodziewaliśmy się wzrostu cen, ale nikt nie przypuszczał, że w skrajnych przypadkach te ceny wzrosną o 200 czy 300 procent. Nie spodziewaliśmy się też tak dużej aktywności międzynarodowych pośredników w handlu drewnem i zagranicznych korporacji drzewnych, które w Polsce nie mają swoich zakładów, a kupują drewno do produkcji wyrobów gotowych dla zakładów umieszczonych w Europie czy na eksport do USA, gdzie ceny gwałtownie poszły w górę” – wyjaśnia PAP dyrektor Polskiej Izby Gospodarczej Przemysłu Drzewnego.

Według niego, na rynku dochodzi do absurdalnych sytuacji: drewno wyjeżdża z Polski i wraca już jako gotowy produkt. „Z Polski wyjeżdża ok. 10 proc. drewna okrągłego, czyli 4 mln metrów sześciennych drewna – to oficjalnie”.

Z tego względu, od miesięcy polska branża drzewna stara się o ograniczenie roli pośredników w handlu drewnem i zajęcie się problemem eksportu drewna z Polski. Tego typu zakazy obowiązują m.in. w Chorwacji czy Rumunii. Jednak w opinii Szelfera, polski rząd bagatelizuje problem.

„Od dłuższego czasu słyszymy, że trwają analizy, ale nie widzimy propozycji rozwiązania sytuacji. Nie ma wrażenia, że traktuje się nas poważnie – podsumowuje kontakty ze stroną rządową dyrektor Polskiej Izby Gospodarczej Przemysłu Drzewnego.

kresy.pl

Derek Chollet

Derek Chollet / fot. You Tube / ThisIsAmericaTV

  • Doradca sekretarza stanu USA Derek Chollet spotkał się podczas swojej wizyty w Polsce z urzędnikami. Jak mówi w wywiadzie dla stacji TVN 24, przekazał im, że wolność mediów jest sprawą “kluczową”.
  • W czwartek w Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji odbyły się dwa głosowania w sprawie koncesji na nadawanie dla TVN24. Jedno dotyczyło przyznania koncesji a drugie odmowy jej przyznania. Jak podano, żadne nie przyniosło wiążącego rozstrzygnięcia.
  • Projekt nowelizacji ustawy o radiofonii i telewizji wniesiony do Sejmu przez posłów Prawa i Sprawiedliwości zakłada doprecyzowanie regulacji umożliwiających przeciwdziałanie przez KRRiT przejęciu kontroli nad nadawcami RTV przez podmioty spoza UE.
  • Zobacz także: Koronawirus w Polsce coraz słabszy. Nowy raport Ministerstwa Zdrowia

Dyplomata ostrzega Polskę

Informacje podaje agencja Reutera. Przebywający z wizytą w Polsce doradca sekretarza stanu USA Derek Chollet powiedział, że przyszłe amerykańskie inwestycje w Polsce mogą być zagrożone. Stanie się tak, jeśli koncesja dla TVN24 nie zostanie przedłużona. Tym samym amerykański dyplomata ostrzega Polskę. Słowa padły w wywiadzie wyemitowanym w czwartek przez TVN24.

Chollet powiedział, że poruszał tę kwestię podczas spotkań z polskimi urzędnikami, dodając, że wolność mediów jest „kluczowa”.

W czwartek w Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji odbyły się dwa głosowania w sprawie koncesji na nadawanie dla TVN24. Jedno dotyczyło przyznania koncesji a drugie odmowy jej przyznania. Jak podano, żadne nie przyniosło wiążącego rozstrzygnięcia. Koncesja dla stacji wygasa 26 września. Grupa TVN złożyła wniosek o jej przedłużenie już w lutym 2020 roku.

Nowelizacja ustawy o radiofonii i telewizji

Projekt nowelizacji ustawy o radiofonii i telewizji wniesiony do Sejmu przez posłów Prawa i Sprawiedliwości zakłada doprecyzowanie regulacji umożliwiających przeciwdziałanie przez KRRiT przejęciu kontroli nad nadawcami RTV przez podmioty spoza UE. Nowe przepisy mają zapobiec przejmowaniu mediów w Polsce przez podmioty spoza Europejskiego Obszaru Gospodarczego (UE plus Islandia, Liechtenstein i Norwegia), w tym także przez podmioty zależne zarejestrowane na obszarze EOG. Może to uderzyć w Grupę TVN, której właścicielem jest amerykański koncern Discovery zarządzający nią za pośrednictwem spółki zarejestrowanej w Holandii.

W ostatnim czasie ambasada USA lobbowała w sprawie TVN24. Zabiegała o spotkanie z KRRiT, jednak ta stawiała twarde warunki. Spotkanie chargé d’affaires ambasady Stanów Zjednoczonych Bixa Aliu z przewodniczącym Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji Witoldem Kołodziejskim miało odbyć się 16 czerwca br. – informowała „Rzeczpospolita”. Spotkanie jednak się nie odbyło. Wywiad, w którym amerykański dyplomata Derek Chollet ostrzega Polskę w sprawie wolności mediów jest więc kolejną próbą interwencji USA w polską legislację.

kresy.pl

Wizualizacja Pałacu Saskiego

Wizualizacja Pałacu Saskiego / fot. You Tube / Niepodległa

  • Sejm przyjął projekt ustawy złożony przez prezydenta Andrzeja Dudę. Legislacja ma na celu odbudowę Pałacu Saskiego, Pałacu Brühla oraz kamienic przy ulicy Królewskiej w Warszawie.
  • Powołano także Radę Odbudowy, w skład której wejdą przedstawiciele prezydenta, marszałka Sejmu, premiera, ministra do spraw dziedzictwa narodowego, prezydenta i rady m. st. Warszawy, ministra obrony narodowej i Generalnego Konserwatora Zabytków.
  • Koszt przedsięwzięcia, którego celem jest odbudowa Pałacu Saskiego, Pałacu Bruhla oraz trzech kamienic przy ul. Królewskiej wyniesie blisko 2,45 mld zł w ciągu dziesięciu lat.
  • Zobacz także: Sondaż Social Changes. Prawo i Sprawiedliwość wygrywa. Konfederacja notuje wzrost

Za ustawą opowiedziało się w piątek 234 posłów, przeciw było 173, a 35 wstrzymało się od głosu. Pałac Saski zostanie decyzją polskiego Sejmu odbudowany.

Pałac Saski zostanie odbudowany w ciągu 10 lat

Wcześniej posłowie przyjęli kilka poprawek doprecyzowujących. Jedną z nich jest zakładająca, że jednym z dziesięciu przedstawicieli w powołanej na mocy ustawy Radzie Odbudowy będzie przedstawiciel marszałka Sejmu. W skład Rady wchodzić mają ponadto przedstawiciele prezydenta RP (1 osoba), prezesa Rady Ministrów (1 osoba), ministra właściwego do spraw dziedzictwa narodowego (dwie osoby), ministra obrony narodowej (1 osoba), prezydenta m. st. Warszawy (1 osoba), Generalnego Konserwatora Zabytków (1 osoba), Rady m.st. Warszawy (1 osoba).

Głównym zadaniem Rady ma być opiniowanie wniosku o wydanie decyzji o ustaleniu lokalizacji inwestycji w zakresie odbudowy Pałacu Saskiego. Dodatkowo Rada będzie opiniować prace w zakresie Pałacu Brühla oraz kamienic przy ulicy Królewskiej w Warszawie. Rada ma wydawać opinie w terminie 30 dni od dnia przekazania jej stosowanych dokumentów.

Projekt ustawy skierował do Sejmu prezydent RP. Celem regulacji jest przywrócenie poza Pałacem Saskim, także innych gmachów. Stanowiły one przed II wojną światową zachodnią pierzeję placu Marszałka Józefa Piłsudskiego w Warszawie oraz północną pierzeję Placu Stanisława Małachowskiego w Warszawie. Odbudowa ma dotyczyć także trzech kamienic – dawnych nieruchomości warszawskich przy ulicy Królewskiej 6, Królewskiej 8 oraz Królewskiej 10/12.

“Z projektu ustawy wynika wprost, że odbudowane budynki mają być przeznaczone na potrzeby Kancelarii Senatu, kwestia ta była konsultowana m.in. kilka tygodni temu bezpośrednio przez pana prezydenta z panem marszałkiem Grodzkim. Te siedziby mają być przeznaczone na urząd wojewódzki i – co bardzo istotne, bo o to państwo posłowie również kilkakrotnie pytali – wprost z projektu ustawy wynika konieczność przeznaczania tych odbudowywanych pałaców na cele kulturalne i edukacyjne” – tłumaczyła w trakcie sejmowej debaty sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta Małgorzata Paprocka.

Koszt przedsięwzięcia, którego celem jest odbudowa Pałacu Saskiego, Pałacu Bruhla oraz trzech kamienic przy ul. Królewskiej wynosi blisko 2,45 mld zł w ciągu dziesięciu lat. Środki na ten cel mają pochodzić z budżetu państwa.

dorzeczy.pl