Zgierski: Czy będziemy mieli swój polski YouTube? [OPINIA]

Dodano   0  
  Loading
Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Canva

Dla wielu internetowych twórców kolejny ban na tydzień staje się chlebem powszednim. Jak nie blokada na Facebooku, to ostrzeżenie na YouTube. Jak długo jeszcze damy się tłamsić medialnym gigantom?

Jak przełamać cenzurę?

Ile to ja razy słyszałem odgrażanie się, że skoro nas banują, to my zaraz zrobimy „swojego Facebooka” czy „własny YouTube” i zabawa się skończy. Jak to zwykle bywa z buńczucznymi zapowiedziami, za którymi nie stoi realna siła… Na hurraoptymizmie wszystko się kończyło. Brakowało a to czasu, a to ludzi, a to pieniędzy, słowem – porządnego zaplecza. Czy zatem jesteśmy skazani na wieczną niewolę internetowych cenzorów? Niekoniecznie.

Zdecydowane kroki w kierunku przełamania tego impasu postanowiła poczynić telewizja wRealu24, która powołała spółkę Niezależne Polskie Media. Jak udało mi się ustalić, od 2021 roku trwają intensywne prace nad niezależną platformą wideo, właśnie czymś na kształt „polskiego YouTube”. Ma być to przestrzeń prawdziwej wolności, taka wyspa na morzu szalejącej cenzury, gdzie nie uświadczymy represji z powodu wyznawanego światopoglądu.

Realizatorzy przekonują, że Klub Wolnych Mediów (strona należąca do firmy NPM) spełni swoje zadanie, jednak nie uda się to bez wsparcia i zaangażowania widzów, do których zresztą jest skierowany cały projekt. Tworzona w jego ramach Nowa Niezależna Platforma Video (nazwa robocza) przy sprzyjających okolicznościach może wyrosnąć na poważną alternatywę dla monopolizującego YouTube’a.

Nie ma nic za darmo

Aby dowiedzieć się więcej szczegółów na temat tej inicjatywy, w tym poczynionych postępów, zwróciłem się o komentarz do Pawła Kaczora, który koordynuje rozwojem technologicznym projektu. Zapytałem go m.in. o to, jaka jest reakcja opinii publicznej, a przede wszystkim internautów. Zainteresowało mnie zwłaszcza to, czy pomysł wyszedł naprzeciw oczekiwaniom odbiorców:

– Uważamy, że tak, ponieważ gdyby nie zaangażowanie naszych darczyńców, ten projekt nigdy nie miałby szansy ujrzeć światła dziennego, a my już mamy co pokazać i prace od pewnego momentu idą zgodnie z planem. Czujemy wsparcie ludzi, którym zależy na wolności słowa w Internecie i na wolnych mediach. Na tym, aby mieć wybór i móc spoglądać na wiele spraw z różnych punktów widzenia po to, aby wyrobić sobie własne zdanie, a nie polegać na manipulacjach jakichś środowisk czy sił politycznych

– stwierdził mój rozmówca.

Chociaż widzowie wRealu24 oraz zapewne innych internetowych telewizji tłumnie wsparli nową inicjatywę, nie zabrakło również głosów krytycznych i tzw. hejtu. Postanowiłem dopytać, z jakimi zarzutami czy wątpliwościami musiał się do tej pory zmierzyć zespół pracujący nad Klubem Wolnych Mediów:

– Oczywiście spotykamy się też z hejtem czy powątpiewaniem, jednak nie poddajemy się i przemy do przodu. Mamy szczęście pracować z utalentowanym zespołem, przede wszystkim mocno wierzącym w konieczność realizacji tego projektu, z ludźmi ideowymi. Zgłaszają się do nas też nasi darczyńcy, którzy chcą zaangażować się w projekt nie tylko finansowo. Pragną dzielić się z nami swoją wiedzą, kontaktami, know how, a nawet przestrzenią reklamową (co ma dla nas znaczenie kluczowe, ponieważ musimy jeszcze wypromować nową platformę, dotrzeć do szerokiego grona odbiorców). To wszystko ma ogromne znaczenie i przede wszystkim wartość dla nas nie do przecenienia. Trzeba jasno powiedzieć, że mierzymy się niemal codziennie z falą hejterów, osób powątpiewających lub narzekających, że ciągle prosimy o pieniądze lub dziwiących się, że pewną część środków przeznaczamy na kampanie fundraisingowe. Jesteśmy na to odporni i na szczęście docieramy w dużej mierze do ludzi, którzy rozumieją, że projekt do jakiegoś momentu musi opierać się na datkach, aby potem zacząć na siebie zarabiać. Wierzymy, tak jak nasi Darczyńcy wierzą, w powodzenie tego projektu, a dopóki mamy nadzieję, to będziemy trwać przy swoim. Uważamy, że to, co robimy, jest słuszne i potrzebne – co innego nam pozostało?

– dodał przedstawiciel Klubu Wolnych Mediów.

Siła polskiego kapitału

Jak podkreślają pomysłodawcy nowej platformy, jej siłą będzie przede wszystkim w 100% polski kapitał oraz zaangażowanie tysięcy ludzi, którzy postanowili całkowicie dobrowolnie, a więc i oddolnie, wesprzeć realizację tej inicjatywy:

– Nie stoją za nami żadne siły, kapitał jest polski, jest to projekt oddolny. Stale to powtarzamy, ale – jak widać – nasi przeciwnicy próbują cały czas wmawiać opinii publicznej, że jest odwrotnie. Często też dostaje się nam za ciągłe prośby o wsparcie, tak – one są i będą, ponieważ projekt jest kapitałochłonny, a my właśnie nie mamy żadnego zaplecza, magicznego źródełka, z którego czerpiemy. Póki co projekt udaje się realizować z pieniędzy Polaków, ludzi, przedsiębiorców, którzy podobnie jak my cenią sobie wolność słowa i możliwość mówienia prawdy

– podsumował swoją wypowiedź Paweł Kaczor.

Jak oceniacie inicjatywę stworzenia polskiego YouTube’a, ale z polskim kapitałem i bez cenzury światopoglądowej? Podzielcie się swoimi opiniami w komentarzach!

Jakub Zgierski

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Przeglądaj wszystkie komentarze

POLECAMY