Biden-Riwlin

Biden - Riwlin / Fot. Mark Neyman Wikimedia Commons

Głośnym echem odbiła się też wypowiedź kanclerz Merkel nawiązująca do stopnia zniszczeń regionów Niemiec w wyniku makabrycznych ulew. Angela Merkel (w młodości zwycięzca olimpiad znajomości języka rosyjskiego) zauważyła, że język niemiecki nie zna takiego stopnia zniszczenia, widocznie nie oglądała zdjęć Warszawy z przełomu 1944/45 r. Rząd izraelski usiłuje straszyć rząd w Warszawie globalnym oziębieniem na linii z Waszyngtonem, a jeszcze tak niedawno udawał sojusznika. Więc tak jak w przeszłości i obecnie pojawił się list tym razem tuzina senatorów, apelujących do prezydenta Andrzeja Dudy o utrzymanie dalszego bałáganu w polskim prawie, który głodnym plemiennym spadkobiercom umożliwiłby dalszy wypas na polskim legislacyjnym bagnie. Do walki przystąpił rabin Schudrich, któremu w latach 70-tych w NYC skradziono rower. Chce odszkodowań, podobno Polacy mają jaja na miękko i zapłacą. Teoria mętnej wody…

„Świat zwariował”

Nie trzeba być jasnowidzem, aby zauważyć, że „świat zwariował”. Na kolejnych frontach trwa ofensywa dobijająca wartości narodowe, religijne i rodzinne w asyście wybuchających trans-granatów ogłuszających typu LGBT, w mrożącym normalność blasku globalnego ocieplenia. Kiedy Hitler zaatakował kolejne kraje, czy Stalin wkraczał zadając zdradziecki cios, legaliści ziali oburzeniem wobec oczywistego łamania norm prawa i dobrych obyczajów. Dziś w epoce zwycięskiego marszu bolszewickiej bankowej tłuszczy światowej rewolucji w wersji Lejby Trockiego bezradni i ufni ludzie często nawet nie mają pojęcia, że są pasażerami pociągu podążającego w kierunku nowego Auschwitz. Z nasilających się przecieków jasno wyłania się obraz wirusa z laboratorium w Wuhan gdzie trwały prace nad tym aby mógł zarażać ludzi. Ostatnio senator Rand Paul przypomniał świętemu globalizmu (opiekun wirusów) dr Fauci, że dofinansowywał te „prace” z kieszeni podatnika, po tym jak stały się nielegalne (2014 r.) w USA. Makabra.

Zobacz także: Koszmar amerykańskiej lekkoatletki. Zabiła własne dziecko, by móc wystartować na Igrzyskach

Ruchy patriotyczne, narodowe powoli spychane są z drogi głównej, którą nadchodzi nowy porządek światowy. Globaliści dobrze odrobili pracę domową rezygnując z topornych i odrażających krwawych rozwiązań militarnych. Idąc za Gramscim i Marcusem opanowali edukację, kulturę, mainstreamowe media, związki zawodowe, a w USA nawet sięgnęli po wojsko. Celem ich ofensywy jest oddzielenie ludzi, obywateli od ich własnej tożsamości, tradycji, religii i osiągnięć ich przodków ogromnym wysiłkiem budujących znaną nam jeszcze cywilizację łacińską z jej filarami, czyli grecką filozofią i rzymskim prawem.  W USA synowie z konserwatywnych rodzin idą do szkół finansowanych z podatków ich rodziców, aby dostać się w czerwone bolszewickie łapy neomarksistów. Uczelnie w USA służą za komunistyczne pralnie dezynfekujące indywidualizm, patriotyzm, wartości rodzinne, religijne i narodową tożsamość. Co więcej, synowie patriotycznych rodzin idą do wojska, którego generalicja siedzi na kontraktach zbrojeniówki i ostatnio została opanowana przez globalnych imperialistów posługujących się rasistowskim kryterium CRT (krytyczna teoria rasowa), według której wszyscy biali to rasiści.

Walka z wolnościowymi odruchami

Gdzie nie spojrzysz wszędzie getta kwarantanny organizowane przez sprawne „judenraty”, czyli etniczne autorytety, rządy poszczególnych państw w odpowiedzi na presję zorganizowanego zła… Można podziwiać sprawność think tanków globalnych imperialistów na taśmociągu propagandy adresującej najpierw Twoje zdrowie, zdrowie Twoich sąsiadów i ogólne zdrowie społeczeństwa również w kontekście zmian klimatycznych zagrażającej Matce Ziemi. Przecież tu chodzi tylko o Twoje bezpieczeństwo i Twoją świetlaną przyszłość! Zaszczep się szkodniku!

Zamiast zagonów pancernych czołgów, salwa z okopów zaciężnej opieki medycznej, wzmacniana ustawicznymi atakami i bombardowaniami wykalibrowanej kawalerii powietrznej „społecznościowych” mediów i organizacji pozarządowych.  Prywatne globalne molochy ściśle współpracujące z machiną państwa w celu bezwzględnego cenzurowania wszelkich wolnościowych odruchów poważnie już chorego społeczeństwa, kiedyś tak definiowano faszyzm. Czyżbyśmy mieli demokrację faszystowską, czy może totalitarną, wszak pamiętamy inny gniot „demokrację socjalistyczną”? Cóż nasza dobrotliwa „logiczna” naiwność nie ma granic, tak jak nie ma granic ich totalitarna pożądliwość kontroli i władzy nad wszystkim co istnieje.

Kapitalizm się adoptował do nowej sytuacji

Naiwni myśleli, że kapitalizm, który według „naukowego” socjalizmu był przejściową formą rozwoju, nieuchronnie zginie, przepadnie, zostanie nieodzownie zastąpiony zwycięskim i nowoczesnym naukowym socjalizmem, który wreszcie zakończy ten niesprawiedliwy wielowiekowy obłęd i doprowadzi szczęśliwców do upragnionego komunizmu! Jednak okazało się, że kapitalizm mimo swoich kryzysów potrafił się adoptować i przetrwał co prawda jednak „zaszczepiony” ekonomicznie niewydolnym upadającym socjalizmem, którego już wszędzie pełno. Adaptacja pasożyta.

Globalni imperialiści, uczniowie Trockiego dyskredytując i niszcząc wszelkie znane nam wartości cywilizacji łacińskiej rzucają nam na ekrany wizję kolejnej utopii stanu szczęścia bez kapitalizmu i bez potrzeby posiadania jakiejkolwiek własności. Już wkrótce nie będziesz niczego posiadał i będziesz szczęśliwy! Ci szaleńcy, bolszewicy nowych czasów, dla których na Ziemi pałęta się zbyt wielu ludzi, chwycili się medycznej brzytwy jako najbardziej wydajnej „pokojowej” metody redukcji zbędnej populacji. Może to kojarzyć się z późną aborcją, z tym, że w tym przypadku zwyrodnialec sprawca nie będzie miał wyrzutów sumienia. 

Biurokracja narzędziem ucisku

Cóż, porządni, uczciwi ludzie uczą się, dorastają, zakładają rodziny i biznesy, zaciągają pożyczki na domy w których dorasta ich potomstwo. Źli ludzie marzą o zdobyciu nad porządnymi obywatelami władzy oplatając ich biurokratycznymi przepisami, okólnikami, których celem jest maksymalizowanie ograniczenia ekonomicznych i personalnych swobód. Wyciągając wnioski z kolejnego nieudanego komunistycznego eksperymentu (Soviet Union) marksiści ze szkoły Trockiego mozolnie przygotowują kontrolę nad całym światem tak, aby wolni ludzie nie mieli już dokąd uciec. Moja stara znajoma zauważyła, że dla uciekających przed komunizmem logicznym wyborem powinna być Kuba, wszak oni pragną wolności i po upadku „naukowego” socjalizmu jest szansa, że przez jakiś czas nie dadzą się nabrać na propagowaną przez banksterów komunistyczną utopię…

Kiedyś byliśmy dumni z niezwyciężonej polskiej husarii, taką jej nową wersją w rozumieniu globalistów jest Big Pharma, tylko jej potencjalnych ofiar nie trzeba szukać na polu walki. Sami przychodzą do białych gabinetów. Jedynie husaria była wyposażona w dużo dłuższe piki (kopie) dochodzące do 6 metrów długości. Co tam przy niej strzykawka, ale skutek może być równie groźny, szczególnie, że te krótsze „kopie” nie były przetestowane wg przyjętych norm i zaadresowane są do wszystkich, którzy niestety przyczyniają się do przeludnienia Matki Ziemi…

Co tam w USA?

A co tam słychać u naszych największych sojuszników, w USA? Otóż miejscowy sekretarz obrony gen. Lloyd J. Austin III (btw. przypomina prezydenta Ugandy gen. Idi Amina) ma do końca sierpnia wycofać siły USA jeszcze z decyzji b. prezydenta Trumpa. Wtedy produkcja opium wyraźnie spadnie, no może pomogą sąsiedzi (Rosja, Chiny). W jednym ze swoich enuncjacji związany z biznesem zbrojeniowym gen. Austin ogłosił, że największym niebezpieczeństwem i wyzwaniem stojącymi dziś przed armią USA są … globalne ocieplenie, no i w wojsku biały rasizm! Nierosnący w potęgę pożądający swojego Krymu (Taiwan) Chińczycy, ale biali w amerykańskim wojsku. Jak już zahaczyliśmy o Azję to przypomina to przepis na harakiri amerykańskiej armii! Oto jaką mamy sytuację w Ameryce…

Trwa szaleństwo z pozorowanym „powstaniem” z 6 stycznia b.r. i więzieniem kilkuset Amerykanów, uczestników najścia na Kongres pod koniec trwającego wtedy jeszcze nieopodal wiecu odchodzącego prezydenta Trumpa (jest już jeden wyrok). Co to za niby powstanie bez broni, a jego jedynymi ofiarami były dwie kobiety, jedna bezbronna zastrzelona przez rządowego policjanta, druga zgnieciona zadeptana przez spychany przez policję tłum, inna ofiara, zawał. Dowódca ochrony Kongresu wiedząc o wielkim wiecu Trumpa apelował wcześniej o przysłanie oddziałów Gwardii Narodowej, aby należycie zabezpieczyć sytuację. Jego prośby zablokowała speaker Kongresu Nancy Pelosi (z San Francisco), a on później został zwolniony z pracy, bo przecież nie poradził sobie z sytuacją! W więzieniach pozostają niewinni ludzie, którzy ulegli zorganizowanej anty Trump-owskiej prowokacji naiwnie wierzący w prawo do demonstrowania swoich podejrzeń odnośnie rezultatu prezydenckich wyborów. Amerykańskie wolności odprowadzane są do kazamatów.

Podobnie pracuje FBI, która wytropiła niebezpieczny prawicowy, rasistowski spisek, którego uczestnicy zaplanowali skandaliczne porwanie gubernator stanu Michigan demokratki Gretchen Whitmer z powodu jej bezwzględnych anty-Covid-owych obostrzeń. Przy bliższym spojrzeniu okazało się, że cała akcja była zorganizowana przez tajnych agentów FBI! Przypomina to prastare wielce praktyczne powiedzenie ludzi władzy: “Jeśli chcesz mieć opozycję, to najlepiej sam ją sobie zorganizuj!” Przypomina to już praktyki carskiej OCHRANY (agent pop Gieorgij Gapon, prekursor agenta Bolka), z krwawej niedzieli (styczeń 1905 r.). Cóż, im bardziej się świat zmienia, tym bardziej pozostaje taki sam…

Biedny, bogaty Joe Biden, powoli staje się pośmiewiskiem obywateli i mediów. Po prostu sobie już nie radzi, w pewnym momencie tracąc zupełnie wątek, bezradnie dukając to i owo. Jego kontrowersyjny syn Hunter nie dość, że został profesorem na uczelni to jeszcze stał się utalentowanym malarzem artystą, zarabiającym po pół miliona $ za swoje arcydzieła „dmuchane” słomką. Co by nie powiedzieć to jednak jest bardzo kreatywny, a kupujący jego drogie obrazy pozostają anonimowi, czyli w ten sposób kupują wpływy w nowej administracji tatusia. Czyli pranie! Najstarsza praczka tego by nie wymyśliła. Clintonowie sprzedający swoje wpływy za wpłaty na Fundację Clintonów nie dorastają kreatywnym Bidenom do pięt…

Cóż, po obejrzeniu spotkania „Town Home” z Joe Bidenem można skonstatować, że może lepiej byłoby dla wszystkich, żeby zamiast do Białego Domu, secret service zmienił mu trasę i dowiózł go do Domu Spokojnej Starości… 

(Ten tekst dedykuję polskiemu patriocie śp. Romanowi Tarnawskiemu z Chicago, zm. 09/04/2021)

Jacek K. Matysiak

Kalifornia, 2021/07/24

Fragment okładki książki "Demiurg. Biografia Adama Michnika".

Fragment okładki książki "Demiurg. Biografia Adama Michnika". / Fot. Zona Zero

Wyhodowanie opozycji warunkiem pomyślnej transformacji

Transformacja ustrojowa w 1989 roku wprowadzana była stopniowo od 1981 roku. Kiedy okazało się, że Solidarność (wbrew obstawieniu przez tajnych współpracowników bezpieki władz związku) stawała się niezależną, narodową i katolicką siłą polityczną, komuna zdecydowała się na stan wojenny, wypędzenie z PRL setek tysięcy działaczy władz lokalnych związku, będących realnym reprezentantami swoich środowisk i zastąpienie prawdziwej Solidarności nową „Solidarnością”, kontrolowaną przez ludzi skłonnych do współpracy z komuną. Plan powiódł się doskonale. Równocześnie z tworzeniem „opozycji” skłonnej do umowy przy okrągłym stole, komuna transferowała własność publiczną do swojej kieszeni, tworząc zaplecze finansowe dla dominacji w III RP.

Czy proces hodowania opozycji przez komunę w PRL to tylko czas stanu wojennego? Po lekturze wydanej przez wydawnictwo Zona Zero pracy „Demiurg. Biografia Adama Michnika” Romana Graczyka (dziś pracownika IPN, przez wiele lat publicysty „Gazety Wyborczej”) odnoszę wrażenie, że bywało tak i we wcześniejszych dekadach, czego przykładem jest kariera Adama Michnika.

Michnik z kasty komunistycznych władców PRL

Urodzony w 1946 roku Adam Michnik pochodził z rodziny żydowskiej rodziny komunistycznych władców powojennych ziem polskich. Sąsiadami Michników na warszawskiej alei Przyjaciół była elita PRL – Berman, Cyrankiewicz, Brystigierowa, Radkiewicz. Kolegami Adama Michnika były dzieci komunistów z komunistycznej drużyny harcerskiej Walterowców – którzy stali się dla niego środowiskiem na całe życie.

Przynależność do środowiska władców PRL zapewniała Adamowi Michnikowi możliwość kontestowania komunistycznych władz PRL. W 1961 roku jako nastolatek trafił do dyskusyjnego Klubu Krzywego Koła (wtedy to też poznał Jerzego Urbana), zakładał klub dyskusyjny przy Wydziale Filozofii Uniwersytetu Warszawskiego (pomagały mu w tym takie sławy, jak Adam Schaff i Jan Józef Lipski). Ów klub dyskusyjny dostał lokal w Studenckim Domu Kultury i przyjął nazwę Klubu Poszukiwaczy Sprzeczności. Jego działaczami były dzieci działaczy partyjnych i państwowych. W spotkaniach brały udział takie osoby, jak: Jan Lityński, Jan Tomasz Gross, Marek Borowski, Seweryn Blumsztajn, Sławomir Petelicki. Klub był opisywany w mediach i cechował się nadreprezentacją osób pochodzenia żydowskiego.

Michnik i przywilej wyjazdu na Zachód

W PRL Polacy pozbawieni byli możliwości swobodnego wyjazdu za granicę na Zachód. Przywilej ten miały osoby, które nie podpadły komunistom. Paszportów nie dostawali Polacy, którzy kontestowali komunistyczne władze i nie mieli związków z komunistami. Przywilej wyjazdu na wycieczkę na Zachód od władz PRL dostał w 1964 roku po maturze Adam Michnik. Wyjechał na dwa miesiące do Wiednia, Monachium, Paryża i Berlina Zachodniego. Gościli go przyjaciele jego matki – przedwojenni komuniści.

Owi zaprzyjaźnieni z komunistycznymi władcami powojennych ziem polskich komuniści mieszkający na Zachodzie mieli doskonałe towarzyskie relacje z dziennikarzami Radia Wolna Europa – dzięki poleceniu komunistów z Zachodu (zaprzyjaźnionych z komunistami ze Wschodu) Michnik spotkał się z dziennikarzami RWE, takimi jak Tadeusz Nowakowski i Jan Nowak Jeziorański oraz niekomunistycznymi politykami i aktywistami (Zbigniewem Brzezińskim i Jerzym Giedroyciem – który się zachwycił Michnikiem i jego planami).

Moim zdaniem fakt powiązań komunistów z PRL, poprzez komunistów z Zachodu, z Radiem Wolna Europa, które miało być alternatywą (finansowaną przez USA) dla komunistycznej propagandy w PRL, jest szokujący. Podobnie bulwersujący jest fakt, jak – korzystając z tego, że młodzi Polacy nie mogli w PRL działać, i z tego, że nie mieli jak wyjeżdżać na Zachód, oraz z tego, że nie mieli kontaktów, by poznać elity Zachodu – Adam Michnik został wypromowany za granicą i w kraju (dzięki wyjazdowi na Zachód i spotkaniom tam stał się popularny również w PRL).

Michnik w PRL był u siebie

Po powrocie z wyjazdu na Zachód Michnik dalej działał w PRL. On i jego środowisko nie bało się kontestować władz z PZPR, bo PRL nie był dla nich ruską okupacją, ale był ich państwem, w którym jako dzieci prominentów byli u siebie. Codzienne troski materialne Polaków nie były im znane, przynależność do kasty władców PRL zapewniała im o wiele lepszy standard życia niż zwykłym obywatelom w tamtych czasach.

Adam Michnik był rzeczywistym liderem swojego środowiska, przekonanym o swojej wartości i podkreślającym swoją żydowskość. Jego środowisko składało się z dzieci byłych działaczy Komunistycznej Partii Polski, Żydów, partyjniaków z aparatu władzy PRL. Ludzie z grupy Michnika nie mieli zbyt wielu okazji do kontaktu z Polakami – uczyli się w szkołach TPD, w których nie było katechizacji i działali w komunistycznym harcerstwie Walterowców.

Legendę opozycjonisty zapewniły Michnikowi represje, jaki spotkały go za poparcie w 1965 roku listu Kuronia i Modzelewskiego do partii (który był trockistowskim manifestem politycznym). Michnik został zatrzymany, był przesłuchiwany, wywalono go ze Związku Młodzieży Socjalistycznej (młodzieżówki partii komunistycznej PZPR), został zawieszony w prawach studenta. Po zwolnieniu Michnik wspierał rodziny uwięzionych Kuronia i Modzelewskiego oraz umożliwił publikację ich manifestu trockistowskiego w paryskiej Kulturze.

W kolejnych latach Michnik i jego środowisko kontestuje władze PRL, uczestnicząc w publicznych dyskusjach – chcieli, by w PRL mogły działać swobodnie różne partie lewicowe. Taka demokracja oczywiście miała być ograniczona, miała być tylko dla lewicowców, z wolności politycznych mieli móc korzystać tylko lewicowcy, ludzie o nie-lewicowych poglądach mieli być pozbawieni praw politycznych – dziś właśnie do takiego modelu pseudodemokracji nawiązuje lewica. PZPR na nawet taką częściową demokrację tylko dla lewicowców się nie zgadzała.

Michnik nie ukrywał tego, że był komunistą

W 1967 roku PZPR uznawała marksistowską grupę Michnika za zdrajców marksizmu, ponieważ popierała ona walkę wietnamskich komunistów z USA, deklarowała swoje oddanie dla Che Guevary, krytykowała ZSRR. Grupa Michnika z racji swojej grupowej aktywności w publicznych dyskusjach zwana była komandosami. Komandosi Michnika byli marksistami, internacjonalistami krytycznymi wobec Kościoła i konserwatyzmu.

Za swoją aktywność w 1968 roku Michnika spotkały kolejne represje. To właśnie w jego obronie odbył się wiec na Uniwersytecie Warszawskim w marcu 68 roku. Protesty studentów władze komunistyczne brutalnie spacyfikowały, a uczestników tych wieców represjonowały.

Legendę Michnika opozycjonisty wzmocniło to, że od marca 1968 do września 1969 roku był aresztowany. Uważał się wtedy za komunistę i nie czuł się wrogiem ustroju. Szacunkiem darzył sowiecką agenturę – Komunistyczną Partię Polski, walczącą z niepodległą Polską.

Rok 1968 był dramatyczny dla środowiska Michnika. Żydzi, którym nie przeszkadzało to, że komuniści po wojnie zniewolili Polaków, mordowali polskich patriotów, zmuszali miliony Polaków do życia w nędzy, nagle w 1968 roku poczuli, że nie są u siebie. Wielu z towarzyszy Michnika jako ofiary antysemityzmu wyemigrowały na Zachód (Polakom w tym czasie nie wolno było wyjeżdżać na Zachód i nie mogli nawet marzyć o emigracji do kapitalistycznego raju).

Kolejny wyjazd na Zachód opozycjonisty Michnika

W kolejnych latach Adam Michnik kontynuował swoją działalność. I tu kolejne zaskoczenie: pomimo statusu opozycjonisty w 1976 roku władze komunistyczne dały mu po raz kolejny paszport i pozwoliły wyjechać na Zachód – przypomnijmy, że były to czasy, kiedy możliwość wyjazdu na Zachód była przywilejem i większość Polaków takiego przywileju nie miała – a Michnik opozycjonista miał.

Adama Michnika do Francji w 1976 roku zaprosił Jean-Paul Sartre. We Francji przez kilka tygodni mieszkał u Giedroycia. Odwiedził Włochy, Wielką Brytanię, RFN, Danię, Szwecję. Wszędzie udzielał wywiadów do mediów i spotykał się z działaczami opozycji. Paszport od komunistów zapewnił mu możliwość zyskania rozpoznawalności na Zachodzie. Poczynania Michnika na Zachodzie były pilnie monitorowane – zdobyte przez SB materiały nie zostały jednak wykorzystane do represjonowania go po powrocie do PRL. Wywiady udzielone na Zachodzie i zdobyte tam znajomości umożliwiły Michnikowi odgrywanie roli jednego z najważniejszych opozycjonistów w PRL. Wszystko to dzięki temu, że komuniści, nie zważając (a może nie chcąc zważać) na aktywność Michnika w PRL dali mu przywilej (niedostępny większości Polaków, a szczególnie tym kontestującym komunę, a nie mającym właściwego pochodzenia) wyjazdów na Zachód. Trudno więc po lekturze książki wydanej przez Zona Zero nie odnieść wrażenia, że komuna wyhodowała sobie Michnika na opozycjonistę.

Jan Bodakowski

Zobacz także: Koszmar amerykańskiej lekkoatletki. Zabiła własne dziecko, by móc wystartować na Igrzyskach

Zastanowiło mnie, co kieruje heroldami rzekomego „judeochrześcijaństwa” (czyli czegoś, czego nie ma — uniwersalne normy moralne katolicyzmu są odmienne od etnicznych norm judaizmu, chrześcijaństwo sprzeciwia się zabijaniu nienarodzonych dzieci, a judaizm aborcje akceptuje), którzy ochoczo wspierają wstrzykiwanie ludziom mutagenów zwanych fałszywie „szczepionkami” na covid.

Mutageny zwane „szczepionkami” na covid mogą w opinii wielu naukowców wywoływać bezpłodność. Kościół katolicki zakazuje upośledzania płodności (czy to poprzez antykoncepcję, czy sterylizacje). Logiczne jest więc, że katolik musi być przeciwny wstrzykiwaniu mutagenów zwanych „szczepionkami” nie tylko, bo są one szkodliwe dla zdrowia (a dla katolika niszczenie własnego zdrowia i podejmowanie działań szkodliwych dla zdrowia to grzech), ale też dlatego, że mutageny mogą wywoływać bezpłodność. Warto przy tym przypomnieć, że globaliści, którzy dziś propagują wstrzykiwanie mutagenów zwanych „szczepionkami” od dekad propagują depopulacje – ich zdaniem jest za dużo ludzi na Ziemi i trzeba nawet o 90% ograniczyć ich liczbę poprzez (aborcję, sterylizacje).

Zobacz także: Koszmar amerykańskiej lekkoatletki. Zabiła własne dziecko, by móc wystartować na Igrzyskach

Dziwi mnie więc poparcie judeochrześcijan dla wstrzykiwania mutagenów. Może ci judeochrześcijanie, którzy kiedyś sprzeciwiali się aborcji (za co im chwała), wpadli na pomysł, że jak mutageny doprowadzą do bezpłodności kobiet, to w efekcie nie będzie ciąż i w naturalny sposób zniknie problem aborcji. Pomysł oczywiście głupi i szkodliwy, ale takie pomysły są dziś na czasie.


Jan Bodakowski

Klasyczna półka sklepowa

Klasyczna półka sklepowa / Fot. Canva/Roy Broo

  • Konfederacja Lewiatan poniosła klęskę w Trybunale Konstytucyjnym, który odrzucił zaskarżenie ustawy o zakazie handlu w niedzielę i święta.
  • Sędziowie odrzucając wniosek z 2018 roku powołali się na przepisy zabraniających występowania w obronie własnej grupy społecznej.
  • Zdaniem TK obecne zapisy Konstytucji RP pozwalają ustawodawcy na wprowadzenie pewnych ograniczeń w zakazie handlu w wybrane dni.
  • Właściciele supermarketów buntują się przeciwko dalszemu obowiązywaniu obecnych przepisów, uruchamiając w swoich sklepach punkty pocztowe.
  • PiS przedstawił w Sejmie nowelizację ustawy, która ma mocno utrudnić proceder omijania przepisów przez supermarkety.
  • Zobacz także: Upadek zachodu. W Wielkiej Brytanii zniesiono receptę na pigułki antykoncepcyjne

W 2018 roku ustawę handlową, dzięki której Prawo i Sprawiedliwość zlikwidowała poprzez stopniowy proces handel w niedzielę i święta, przede wszystkim w sklepach wielkopowierzchniowych, zaskarżono do Trybunału Konstytucyjnego przez stowarzyszenie przedsiębiorców Konfederację Lewiatan.

Cztery zapisy w ustawie zostały poddane do wątpliwości prawnej tj. zakaz handlu w niedziele i święta w placówkach handlowych oraz wykonywania czynności związanych z handlem, a także zakaz powierzania pracownikowi lub zatrudnionemu wykonywania pracy w handlu oraz wykonywania czynności związanych z handlem.

Zaskarżony został także przepis, który wskazuje wyjątki dla zakazu handlu w niedziele. Zdaniem Konfederacji Lewiatan, regulacja różnicuje pracowników ograniczając swobodę ich pracy w określone dni. Stowarzyszenie również podkreśliło wówczas, że nowe prawo nie spełnia dopuszczalnej ingerencji w wolność pracy.

Trybunał Konstytucyjny postanowił częściowo umorzyć postępowanie ze względu na niespełnienie wymogów formalnych. Zgodnie z obowiązującymi przepisami, z wnioskiem do Trybunału Konstytucyjnego może wystąpić związek zawodowy lub organizacja zrzeszająca pracodawców.

W realiach niniejszej sprawy wnioskodawca występuje w obronie praw pracowników, a nie pracodawców, czyli członków Konfederacji Lewiatan. Wykluczone jest występowanie do Trybunału Konstytucyjnego w obronie interesów ogólnych, lub innej grupy, niż reprezentowana przez organizację

– tłumaczył przyczyny odrzucenia wniosku Konfederacji Lewiatan jeden z sędziów sprawozdawców.

Supermarkety znalazły sposób na ominięcie regulacji

Ustawa wprowadzająca zakaz handlu w niedziele weszła w życie w 2018 roku. Od tamtej pory duże sklepy są w niedziele nieczynne. Przepisy zawierają jednak sporo wyjątków. Właściciele wielu mniejszych sklepów skorzystali z wyjątku w przepisach, który umożliwia właścicielowi sklepu obsługę klientów za ladą sklepową również w niedziele niehandlowe.

Dodatkowo coraz więcej przedsiębiorców zaczęło przekształcać punkty w placówki pocztowe, które też są wyjęte z ram prawnych przepisów o zakazie handlu w niedziele.

Do Sejmu wpłynął również projekt PiS, który ma uszczelnić obecne przepisy. Zakłada, że w niehandlową niedzielę otwarte mogą być tylko te placówki, w których działalność pocztowa przynosi powyżej 50 proc. przychodów. Choć projekt został przedstawiony przez posłów partii rządzącej i przekazany do Kancelarii Sejmu, nie wiadomo, kiedy Marszałek Elżbieta Witek zdecyduje się na poruszenie tej kwestii podczas obrad Sejmu.

money.pl

Potężna eksplozja w zakładzie chemicznym w Leverkusen

Eksplozja w zakładzie chemicznym w Leverkusen / fot. Twitter

  • Wybuch w zakładzie chemicznym podlegającym pod konsorcjum Bayer w Leverkusen.
  • Straż pożarna walczy z pożarem, a pogotowie ratunkowe zajęło się poszkodowanymi pracownikami Chempark.
  • Z miejsca zdarzenia wydobywają się niebezpieczne dla zdrowia kłęby gęstego i czarnego dymu, kierującego się w stronę centrum miasta.
  • Lokalna policja oraz inne służby informują mieszkańców, aby zamykali okna i drzwi oraz nie wychodzili na zewnątrz.
  • Zobacz także: Co Polacy myślą o UE, imigracji czy przyjęciu euro? Najnowszy sondaż

Przed południem w niemieckim zakładzie chemicznym Chempark w Leverkusen doszło do silnej eksplozji. Telewizja WDR podaje, że w momencie wybuchu w środku zakładu znajdowali się pracownicy, dlatego najprawdopodobniej cześć z niż ucierpiała. Informacje te potwierdziła również niemiecka policja, która zamknęła pobliską autostradę A1.

Na miejsce zdarzenia przybyły zastępy wozów strażackich oraz karetki pogotowia medycznego, aby udzielić pomocy poszkodowanym.

Niestety z zakładu chemicznego wydobywają się gęste i czarne kłęby dymu, zawierającego niebezpieczne dla zdrowia składników. Dodatkowo w całym mieście zawyły syreny alarmowe, a w lokalnej telewizji oraz radiostacji poinformowano mieszkańców, aby nie wychodzili oni z mieszkań i pozamykali wszystkie okna. Wiejący wiatr przenosi szkodliwe powietrze w głąb miasta.

Unikaj otwartych obszarów. Kierowcy proszeni są o omijanie Leverkusen. Mieszkańcy proszeni są pilnie o przebywanie w zamkniętych pomieszczeniach oraz o zamknięcie okien i drzwi

– poinformowała policja w Kolonii.

rmf24.pl

Ks. prof. Dariusz Oko

Ks. prof. Dariusz Oko / fot. You Tube/ Kris551000

  • Sąd w Kolonii w Niemczech skazał w ks. prof. Dariusza Oko na grzywnę w wysokości 4,8 tys. euro w związku z jego artykułem opublikowanym w naukowym czasopiśmie „Thelogisches”.
  • Według Ordo Iuris artykuł ks. prof. Oko omawiał zjawisko wewnątrzkościelnej zorganizowanej grupy przestępczej połączonej homoseksualnymi praktykami, działającej na szkodę nieletnich oraz wykorzystującej zależnych od niej kleryków.
  • Doniesienie na ks. prof. Oko złożył prawdopodobnie ks. Wolfgang Rothe, przedstawiony przez Ordo Iuris jako „orędownik błogosławienia w Kościele par homoseksualnych”.
  • Zobacz także: Episkopat Francji komentuje protesty przeciw segregacji sanitarnej. Biskupi po stronie Macrona

Jak podał w poniedziałek Instytut Ordo Iuris, ks. prof. Dariusz Oko został skazany przez sąd w Kolonii w Niemczech. Zasądzono mu grzywnę w wysokości 4,8 tys. euro w związku z jego artykułem opublikowanym w naukowym czasopiśmie „Thelogisches”. Wraz z ks. Oko skazano redaktora naczelnego „Thelogisches”, ks. prof. Johannesa Stöhra. Wyrok zapadł w trybie nakazowym. Portal Onet podaje, że grzywna może zostać zamieniona na 120 dni aresztu.

Ks. prof. Dariusz Oko skazany za krytykę “lawendowej mafii”

Według Ordo Iuris artykuł ks. prof. Oko omawiał zjawisko wewnątrzkościelnej zorganizowanej grupy przestępczej połączonej homoseksualnymi praktykami, działającej na szkodę nieletnich oraz wykorzystującej zależnych od niej kleryków. Duchowny analizował m.in. mechanizmy, które wyniosły na wysokie urzędy w Kościele takie osoby jak pozbawiony już godności kościelnych kard. Theodor McCarrick i cytował zgodne opinie papieży nt. tego zjawiska.

Zdaniem mec. Jerzego Kwaśniewskiego, prezesa Ordo Iuris, wyrok budzi wątpliwości, ponieważ ks. prof. Oko w swoim artykule nie wymienił żadnej z grup, które chroni przed „mową nienawiści” art. 130 niemieckiego kodeksu karnego, będący podstawą wyroku skazującego. Według Kwaśniewskiego w wyroku nawet nie wskazano, wobec kogo naukowiec miałby „podżegać do nienawiści”. Ponadto prezes Ordo Iuris wskazał, że wyrok stoi w sprzeczności z wolnością badań naukowych, wolnością sumienia, wolnością słowa i krytyki gwarantowanymi przez niemiecką konstytucję.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Doniesienie na ks. prof. Oko złożył prawdopodobnie ks. Wolfgang Rothe, przedstawiony przez Ordo Iuris jako „orędownik błogosławienia w Kościele par homoseksualnych i promotor zbliżenia postulatów aktywistów LGBT i stanowiska hierarchii niemieckiego Kościoła w ramach niemieckiej +drogi synodalnej+”.

Obaj skazani zapowiedzieli odwołanie od wyroku. Pomocy prawnej udziela im Instytut Ordo Iuris. Oprócz tego uruchomiono stronę internetową, na której można podpisać petycję do sądu w Kolonii oraz kanclerz Niemiec Angeli Merkel w obronie skazanych teologów.

kresy.pl

Rada Medyczna

Andrzej Horban / fot. flickr.com

Z informacji podanej przez dziennikarkę wynika, że większość członków Rady Medycznej przy premierze Morawieckim była za wprowadzeniem podobnych restrykcji sanitarnych, które od początku sierpnia wprowadzone są we Francji. Przeszkodziła w tym jednak kwestia polityczna, przedstawiciele rządu wiedzą, że taka decyzja wywołałaby reakcję społeczną. Nie zmienia to jednak faktu, że Rada Medyczna, która jest ważnym organem doradczym premiera opowiedziała się za wprowadzeniem segregacji sanitarnej. Kwestie polityczne są zjawiskiem zmiennym.

Rada Medyczna, która jak nieoficjalnie wiemy optuje za wprowadzeniem segregacji Polaków, to organ pomocniczy premiera Mateusza Morawieckiego. W jej skład wchodzi przewodniczący – główny doradca premiera do spraw COVID-19 prof. dr hab. n. med. Andrzej Horban oraz ponad piętnastu ekspertów medycznych. Lista członków Rady dostępna jest na portalach rządowych.

“Naszym zdaniem po prostu trzeba to mówić jasno i wyraźnie – pokazując ewidentną korzyść. Ten kto się zaszczepił i zaszczepi, nie będzie podlegał restrykcjom w trakcie ewentualnych kolejnych fal zakażeń” – powiedziała prof. Marczyńska z Rady Medycznej.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

We Francji Zgromadzenie Narodowe, niższa izba parlamentu, przyjęło ostatecznie w nocy z niedzieli na poniedziałek nową ustawę antycovidową. Nowe regulacje zakładają rozszerzenie certyfikatu sanitarnego i obowiązkowe szczepienia dla pracowników służby zdrowia.

Zgodnie z ustawą obowiązek szczepień został rozszerzony na pracowników służby zdrowia, strażaków i specjalistów/opiekunów pracujących z osobami starszymi. Certyfikat sanitarny (przepustka zdrowotna, która jest potwierdzeniem pełnych szczepień lub ostatniego testu na koronawirusa) od początku sierpnia będzie także obowiązywał w kawiarniach i restauracjach.

rmf24.pl

Ratownik Medyczny

Ratownik Medyczny / fot. pixabay.com

W poniedziałek Ministerstwo Zdrowia poinformowało o 74 przypadkach infekcji; w tym raporcie nie odnotowano przypadku zgonu pacjenta z COVID-19. Liczba zakażeń wzrosła głównie z powodu wykonania większej ilości testów. Koronawirus w Polsce nadal nie stanowi zagrożenia.

Nowe potwierdzone przypadki zakażeń koronawirusem dotyczą województw: małopolskiego (20), dolnośląskiego (11), mazowieckiego (11); śląskiego (11), łódzkiego (6), warmińsko-mazurskiego (6), opolskiego (5); lubelskiego (4), lubuskiego (4), podkarpackiego (4), podlaskiego (4), pomorskiego (4), świętokrzyskiego (4), zachodniopomorskiego (4), wielkopolskiego (3), kujawsko-pomorskiego (1).

4 zakażenia to dane bez wskazania adresu, które zostaną uzupełnione przez inspekcję sanitarną.

Z powodu COVID-19 zmarła 1 osoba, natomiast z powodu współistnienia COVID-19 z innymi schorzeniami zmarło 6.

Od początku epidemii w Polsce koronawirusem zakaziło się 2 882 327 osób, zmarło w sumie 75 249 zainfekowanych pacjentów.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Koronawirus w Polsce. Liczba zajętych łóżek oraz wykorzystywany sprzęt medyczny

Resort zdrowia podał informację o zajętych miejscach w szpitalach oraz wykorzystaniu sprzętu medycznego.

tvp.info

Szczepionka przeciw COVID-19

Szczepionka przeciw COVID-19 / Fot. pixabay.com

  • Eksperci z University of Alabama w Birmingham twierdzą, że szczepionki rozpylane w nosie mogą być przydatne w walce z COVID-19.
  • Oprócz łatwego podawania takie preparaty wywołują inny rodzaj odporności. Już w błonie śluzowej powodują one produkcję przeciwciał oraz przechowujących pamięć immunologiczną limfocytów B i T
  • Naukowcy uważają, że szczepionki podawane w formie aerozolu do nosa mogą być bardziej skuteczne od tych podawanych domięśniowo. W swoich badaniach wirusolodzy z Alabamy sugerują, że skutecznego szczepienia nie trzeba ograniczać tylko do jednej drogi podania preparatu.
  • Zobacz także: Nowy RPO wypowiedział się nt. szczepień. Te słowa mogą zaskakiwać. “Jestem bardzo sceptyczny”

Eksperci z University of Alabama w Birmingham twierdzą, że szczepionki rozpylane w nosie mogą być przydatne w walce z COVID-19. Szczepionki podawane do nosa mogą być przełomem w walce z koronawirusami.

Szczepionki podawane do nosa lepsze od domięśniowych?

Badacze uważają, że oprócz łatwego podawania takie preparaty wywołują inny rodzaj odporności. Już w błonie śluzowej powodują one produkcję przeciwciał oraz przechowujących pamięć immunologiczną limfocytów B i T. Dodatkowo stymulują one tworzenie komórek pamięci o reaktywności krzyżowej. Zdaniem naukowców, reagują one szybciej, niż inne, jeśli wirus jeszcze nie wywoła infekcji.

„Biorąc pod uwagę oddechowy tropizm wirusa wydaje się zaskakujące, że tylko 7 spośród prawie 100 szczepionek testowanych obecnie w badaniach klinicznych jest podawane do nosa” – zwracają uwagę dr Fran Lund i dr Troy Randall – autorzy artykułu opublikowanego w piśmie „Science”.

„Przewaga takich szczepionek polega m.in. na możliwości podania ich bez użycia igieł, dostarczeniu antygenu w miejsce typowej infekcji oraz wywołanie odporności w błonie śluzowej układu oddechowego” – wyjaśniają.

Badacze w swoim opracowaniu analizują każdy z siedmiu testowanych już preparatów. W sześciu z nich wykorzystano wektory wirusowe, w tym trzy różne adenowirusy, osłabionego wirusa grypy, osłabionego syncytialnego wirusa oddechowego (SRV) oraz osłabionego SARS–CoV–2. Siódma szczepionka zawiera nieaktywny fragment pobudzającego odporność białka.

Potencjalne problemy w stosowaniu preparatów

Szczepionki podawane do nosa mogą jednak stwarzać również problemy. Jeśli chodzi o użyte wirusy, to pacjent może mieć w organizmie skierowane przeciw nim przeciwciała. Stać się to może, jeśli się z takim wirusem wcześniej spotkał. To może pogorszyć działanie preparatu. Przy osłabionym wirusie SARS–CoV2 istnieje dodatkowo minimalne ryzyko rozwoju infekcji. Taki preparat nie będzie zalecany osobom po 49. roku życia, niemowlętom i ludziom z osłabioną odpornością – uważają naukowcy.

„Co ważne, na liście szczepionek podawanych do nosa nie ma preparatów zawierających mRNA umieszczonego w lipidowych kapsułkach” – piszą badacze.

„Ostatecznie celem szczepienia jest wywołanie długotrwałej odporności” – podsumowują specjaliści.

Badacze porównują skuteczność preparatów wykorzystywanych w tradycyjnych szczepionkach z tymi do nosa. Naukowcy sugerują, że być może skutecznego szczepienia nie trzeba ograniczać tylko do jednej drogi podania preparatu.

„Idealną strategią może być podanie szczepionki domięśniowo, która wywoła długotrwałą, systemową odporność opartą na immunoglobulinie G i szerokiej gamie komórek pamięci B oraz T, a później podanie dodatkowej szczepionki do nosa, która pobudzi komórki B i T w przewodach nosowych i spowoduje ochronę błon śluzowych, m.in. z pomocą produkcji immunoglobuliny A oraz pozostających w tkankach dróg oddechowych komórkach pamięci” – twierdzą eksperci.

tvp,info

Protesty we Francji

Protesty we Francji / fot. You Tube/ NBC News

  • Episkopat Francji krytykuje protestujących przeciw wprowadzeniu segregacji sanitarnej w tym kraju. Zdaniem francuskich biskupów rząd wypełnia swoje obowiązki nakładając ograniczenia sanitarne, a oceną jego działań powinien zając się wymiar sprawiedliwości.
  • Według szacunków policji na francuskie ulice tego dnia wyszło ok. 161 tys. osób.
  • Zgromadzenie Narodowe, niższa izba francuskiego parlamentu, przyjęło ostatecznie w nocy z niedzieli na poniedziałek nową ustawę antycovidową.
  • Zobacz także: Watykan: Historyczny proces w Stolicy Apostolskiej

Episkopat we Francji krytykuje protestujących przeciw segregacji sanitarnej. Francuscy biskupi gromią przeciwników polityki Macrona za posługiwanie się gwiazdą Dawida podczas manifestacji.

“Szoah to tragedia absolutna, w odniesieniu do której należy oceniać nasze zachowania polityczne, nie można jej jednak traktować instrumentalnie dla jakiekolwiek sprawy” – czytamy w oświadczeniu Episkopatu.

Episkopat we Francji krytykuje protestujących przeciw segregacji sanitarnej

Zdaniem biskupów rząd wypełnia swoje obowiązki nakładając ograniczenia sanitarne, a oceną jego działań powinien zając się wymiar sprawiedliwości.

Episkopat we Francji w swoim liście zauważa, że choć wszystkie wolności są ze sobą powiązane, to nie należy ich ze sobą mylić.

“Wolność podróży, to nie to samo, co wolność istnienia. Wolności chodzenia do kina czy kawiarni nie wolno mylić z wolnością wychwalania Boga” – piszą duchowni.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Nowa ustawa antycovidowa

Zgromadzenie Narodowe, niższa izba francuskiego parlamentu, przyjęło ostatecznie w nocy z niedzieli na poniedziałek nową ustawę antycovidową.Nowe regulacje zakładają rozszerzenie certyfikatu sanitarnego i obowiązkowe szczepienia dla pracowników służby zdrowia.

W Paryżu, Lyonie i Marsylii doszło do potyczek manifestujących z policją, która użyła gazu łzawiącego. Trwające demonstracje przeciwko paszportom sanitarnym przekształcają się w starcia z policją. Protestujący w rozmowie z mediami podkreślają, że paszport sanitarny jest: „dyskryminacją” i „błędem politycznym prezydenta Emmanuela Macrona”. Według szacunków policji na francuskie ulice tego dnia wyszło ok. 161 tys. osób.

dorzeczy.pl