Adam Niedzielski

Adam Niedzielski / Fot. Radio Plus/YouTube

  • Minister zdrowia poinformował, że powrót do szkół odbędzie się stacjonarnie i zgodnie z harmonogramem, czyli 1 września.
  • Niedzielski: Aby szczepienia odbyły się w danej szkole, niezbędna będzie zgoda dyrektora, który oprze się na opiniach rodziców.
  • Resort chce stworzyć ośrodki środowiskowej opieki psychologiczno-psychoterapeutycznej. 
  • Zobacz także: Ordo Medicus stanowczo: Nie powinniśmy szczepić dzieci

Minister zdrowia Adam Niedzielski zapewnił, że dzieci na pewno wrócą do szkół 1 września. Rząd planuje również wysłać do szkół mobilne punkty szczepień. – Szczepienia oczywiście będą dobrowolne – zaznaczył Niedzielski.

Adam Niedzielski wyjaśnił, że musiałoby się wydarzyć coś nieprzewidzianego, aby powrót do szkół się nie ziścił.  Nie oznacza to jednak, że kraj będzie wolny od obostrzeń covidowych, lecz jak na razie nie znamy ich zakresu.

– Przez całe wakacje pracowaliśmy i nad logistyką, i nad założeniami zarządzania w tej nowej sytuacji, bo co fala, to mamy zupełnie inną charakterystykę. We wrześniu na pewno pokażemy reguły dotyczące ewentualnego wprowadzenia obostrzeń

– powiedział Niedzielski w rozmowie z „Rzeczpospolitą”.

Do szkół zostaną skierowane mobilne punkty szczepień

Minister zabrał głos w sprawie szczepień. Niedawno on sam w liście do szkół przekonywał, że szczepienie dzieci „nie jest żadnym eksperymentem medycznym”, a same szczepionki są jego zdaniem tworzone zgodnie ze zwyczajowymi standardami medycznymi. Zapowiedział, że za jakiś czas do szkół skierowane zostaną mobilne punkty szczepień. 

– Szczepienia oczywiście będą dobrowolne. Niezbędna będzie zgoda dyrektora, który oprze się na opiniach i wskazaniach zebranych przez rodziców. Mam nadzieję, że ta akcja szczepień odbędzie się w trzecim tygodniu września

– powiedział Niedzielski.

Kiepska forma psychiczna po pandemii

Na uwagę, że społeczeństwo jest w kiepskiej formie psychicznej po długich miesiącach pandemii, minister zdrowia ogłosił, że „jesteśmy w trakcie rewolucji, jeśli chodzi o psychiatrię dziecięcą”.

– Mamy za sobą traumę, ona bardzo odbija się na psychice dzieci, które musiały zmienić swój tryb funkcjonowania. W tej chwili rozbudowujemy psychiatrię środowiskową Odchodzimy od starego modelu, w którym leczenie psychiatryczne było realizowane w szpitalach, wielkich kombinatach, a pobyt tam oznaczał czasowe wyłączenie młodego pacjenta z życia rodzinnego i szkolnego oraz społeczne stygmatyzowanie 

– powiedział Niedzielski.

Wskazał, że ministerstwo chce stworzyć 400 punktów, w których dzieci i młodzież dotknięte problemami psychicznymi będą mogły znaleźć pomoc.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

pch24.pl, polsatnews.pl

Nietoperz, wścieklizna

Nietoperz / Fot. pixabay.com

  • Powiatowy Lekarz Weterynarii w Olsztynie wydał rozporządzenie dotyczące tej sytuacji.
  • Należy m.in. unikać kontaktu ze zwierzętami dzikimi i nie dotykać zwierząt podejrzanych lub padłych.
  • Nietoperze podlegają na terenie naszego kraju ścisłej ochronie gatunkowej.
  • Zobacz także: Naukowcy: Larwy kleszczy mogą przenosić kolejną chorobę

U martwego nietoperza znalezionego w centralnej części Olsztyna stwierdzono wściekliznę. W niektórych częściach miasta wprowadzono obostrzenia. Na terenie zagrożonym wścieklizną właściciele psów powinni wyprowadzać je na smyczy, a koty trzymać w odosobnieniu.

– W dniu 17.08.2021r. w badaniu laboratoryjnym przeprowadzonym przez ZHW Olsztyn stwierdzono wściekliznę u nietoperza, który został podjęty z ulicy Natalii Żarskiej w Olsztynie. W związku z zaistniałą sytuacją zostało wydane rozporządzenie w sprawie określenia obszaru zagrożonego wystąpieniem wścieklizny

– napisał na Facebooku „Bezpieczny Olsztyn”.

Zwrócono uwagę, że występowanie nietoperzy w okolicy skupisk ludzkich, parków, lasów i zabudowań jest zjawiskiem naturalnym. Nietoperze natomiast podlegają na terenie naszego kraju ścisłej ochronie gatunkowej.

– Nietoperze, tak jak inne ssaki są wrażliwe na zakażenie wirusem wścieklizny ale ryzyko transmisji zarazka, czyli przenoszenia wirusa między zwierzętami jest niewielkie

– informuje.

„Bezpieczny Olsztyn” zaznacza, że u chorych nietoperzy obserwuje się utratę zdolności lotu, nadpobudliwość na dotyk i dźwięk, przewracanie się na grzbiet i aktywność dzienną niespotykaną u zdrowych osobników. Nietoperze nie wykazują też agresji. Podkreśla, że kontakt fizyczny z tak zachowującym się nietoperzem może stwarzać ryzyko zakażenia wścieklizną.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Zasady w obrębie obszaru zagrożonego

Powiatowy Lekarz Weterynarii w Olsztynie wydał rozporządzenie dotyczące tej sytuacji. Wskazuje, że w obrębie obszaru zagrożonego należy przestrzegać kilku zasad: Unikać kontaktu ze zwierzętami dzikimi, nie dotykać zwierząt podejrzanych lub padłych. Właściciele zwierząt powinni wyprowadzać psy na smyczy, a koty trzymać w odosobnieniu. Bezwzględnie należy też dopełnić obowiązku corocznych szczepień psów przeciw wściekliźnie.

W przypadku znalezienia na obszarze zagrożonym martwego nietoperza lub innego dzikiego ssaka należy o tym poinformować Prezydenta Miasta, policję lub powiatowego lekarza weterynarii.

polsatnews.pl, dorzeczy.pl

szczepienie dzieci

dziecko w masce / Fot. pixabay.com

  • Przewodniczący rady edukacji Tom Grady, powiedział, że sankcje mogą obejmować wstrzymanie pensji urzędnikom w szkołach i usunięcie ich ze stanowisk pracy.
  • Republikański gubernator: Rząd federalny nie ma prawa mówić rodzicom, że aby ich dzieci mogły uczęszczać do szkoły, muszą nosić maski.
  • Zarzucił też administracji Joe Bidena, że importuje wirusa z całego świata w wyniku nieszczelnej granicy.
  • Zobacz także: Od września trzecia dawka szczepionki w Izraelu dostępna dla wszystkich

Rada Edukacji na Florydzie ukarała dwa okręgi szkolne, które wprowadziły obowiązek noszenia maseczek, wbrew rozporządzeniu gubernatora Rona DeSantisa. Ekipa DeSantisa stwierdza, że te dwa dystrykty nie pozwalają rodzicom na wybór, czy ich dzieci mają nosić maseczki, czy też nie. 

Fox News podkreślił, że rodzaj i rozmiar kary zostaną ustalone w późniejszym terminie.

– Te okręgi, może choć miały dobre intencje, nie przestrzegały przepisów. (…) Muszą przestrzegać prawa, niezależnie od tego, czy się z nim zgadzają, czy nie

– cytuje Fox News komisarza ds. edukacji Florydy Richarda Corcorana.

Ekipa DeSantisa twierdzi, że dwa dystrykty, Alachua i Broward, nie pozwalają rodzicom na zgodny z lipcowym zarządzeniem wybór, czy ich dzieci mają nosić maseczki, czy też nie. W tym ostatnim przypadku żądają przedstawienia świadectwa lekarskiego.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Fox News podkreśla, że pierwsze tego rodzaju w stanie kary nałożone na szkoły będą sprecyzowane po dalszym dochodzeniu. Przewodniczący rady edukacji Tom Grady, powiedział jednak, że sankcje mogą obejmować wstrzymanie pensji urzędnikom w szkołach i usunięcie ich ze stanowisk pracy.

DeSantis podpisał rozporządzenie o opcjonalnym noszeniu maseczek w szkołach publicznych, po tym jak federalne Centra ds. Kontroli i Zapobiegania Chorobom (CDC) zaktualizowały wytyczne. Zaleciły wszystkim nauczycielom i uczniom noszenie maseczek, niezależnie od tego czy są zaszczepieni czy nie.

– Rząd federalny nie ma prawa mówić rodzicom, że aby ich dzieci mogły uczęszczać do szkoły, muszą nosić maski przez cały dzień, każdego dnia

– argumentował republikański gubernator.

Krytyka administracji Joe Bidena

Krytykował on demokratyczną administrację prezydenta Joe Bidena za politykę w odniesieniu do koronawirusa. Zarzucił, że importuje wirusa z całego świata w wyniku nieszczelnej granicy.

– Dlaczego nie zadbacie o zabezpieczenie tej granicy? I dopóki tego nie zrobisz, nie chcę słyszeć od ciebie nic (…) o COVID. To jest facet, który ubiegał się o urząd, mówiąc, że zlikwiduje wirusa. A co zrobił? Sprowadził więcej wirusa z całego świata, mając szeroko otwartą południową granicę

– dodał DeSantis

rmf24.pl

Samolot z Afganistanu

Samolot z Afganistanu / Fot. PAP/EPA/Senior Airman Noah Coger / US Air Force HANDOUT

  • Dziennikarka zaoferowała pomoc polskim władzom w namierzeniu Afgańczyków, którzy pomagali naszym żołnierzom i dyplomatom.
  • Michał Dworczyk: Ta praca, którą pani redaktor wykonała, byłą naprawdę olbrzymia. Przez wiele godzin, pod dużą presją stresu i zagrożenia.
  • Jagoda Grondecka zadeklarowała, że ma wracać do Polski samolotami wylatującymi w czwartek. 
  • Zobacz także: Andrzej Duda wysyła wojska do Afganistanu. “Operacja nie ma charakteru bojowego”

Polska dziennikarka Jagoda Grondecka pomogła dziesiątkom „polskich” Afgańczyków dostać się na opanowane przez talibów lotnisko i bezpiecznie wylecieć. Szef KPRM Michał Dworczyk stwierdził, że praca, którą wykonała reporterka była naprawdę olbrzymia.

Jagoda Grondecka to polska dziennikarka, która od ponad roku mieszka w Kabulu. Na bieżąco relacjonowała, co dzieje się w Afganistanie, udzielając wywiadów polskim mediom, a także uczestnicząc w rozmowach na żywo. Dziennikarka została w Kabulu i nie zdecydowała się polecieć do Polski pierwszym samolotem, skupiła się na pomocy Afgańczykom.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Minister Michał Dworczyk powiedział, że Jagoda Grondecka wykonała ogromną pracę.

– W tej chwili na lotnisku jest jeszcze dziennikarka – pani Jagoda – której też należą się podziękowania, dlatego że w ciągu tych ostatnich kilku dni wykonała naprawdę bardzo dużą pracę, pomagając Afgańczykom, którzy byli przeznaczeni do ewakuacji, a starali się dostać na teren lotniska, współpracując z pracownikami Ministerstwa Spraw Zagranicznych

– powiedział w czwartek rano Dworczyk w wywiadzie dla wp.pl.

Jagoda Grondecka tuż po tym, jak ambasady państw zachodnich zaczęły ewakuować swój personel i współpracowników, zaoferowała pomoc polskim władzom w namierzeniu Afgańczyków, którzy pomagali naszym żołnierzom i dyplomatom.

– Nie możemy zostawić ich na śmierć

– napisała na Twitterze.

„Grondecka jest bohaterką”

Znajoma reporterki Anna Szafrańska zaznaczyła, że Jagoda Grondecka przez dwa dni narażała swoje życie, żeby ratować afgańskich współpracowników.

– Kiedy przetransportowała pierwszą grupę nie wsiadła z nią do samolotu, tylko ruszyła z powrotem po kolejne osoby, mimo, że sytuacja w okolicach lotniska robiła się coraz gorsza. (…) Jagoda Grondecka jest bohaterką. Ona sama nigdy nie powie głośno, że zrobiła coś wielkiego. Powie, że zachowała się tak, jak należało

– można przeczytać w facebookowym wpisie Anny Szafrańskiej.

salon24.pl

Żydzi w Polsce

Żydzi w Polsce / fot. NAC

Myśl polityczną narodowców podczas II wojny światowej opisał profesor Uniwersytetu Śląskiego doktor habilitowany Jarosław Tomasiewicz. W ostatnim numerze wydawanego przez IPN czasopisma „Polish-Jewish Studies” ukazał się jego artykuł „Kwestia żydowska w myśli politycznej Obozu Narodowego 1939–1945”.

Obóz narodowy nie był nigdy monolitem

W międzywojennej Polsce obóz narodowy nie był nigdy monolitem – istniało kilka skłóconych organizacji. Te podziały zdeterminowanie pod niemiecką okupacją powstanie kilku organizacji konspiracyjnych narodowców. Umiarkowana frakcja Bieleckiego ze Stronnictwa Narodowego powołała do życia 100.000 Narodową organizację Wojskową. Kowalski powołał do życia Narodowo Ludową organizację Walki (później NLO Wojskową). Frakcja starych działaczy endecji Ojczyznę. Podczas scalania NOW z AK część żołnierzy NOW odeszła z NOW nie chcąc podporządkować się siepaczom z sanacji. ONR ABC powołał do życia Grupę Szańca. Z czasem Narodowe Siły Zbrojne scaliły w swoich szeregach 70.000 narodowców.

Narodowi radykałowie Piaseckiego

Konfederacja Narodu (Bolesława Piaseckiego przed wojną lidera Ruchu Narodowo Radykalnego powstałego po rozłamie z ONR) głosiła, że II wojna światowa to starcie Słowian z Germanami, i że Słowianie swoją wspólnotę krwi powinni przemienić we wspólnotę polityczną. Zdaniem KN nacjonalizm polski należało przekształcić w nacjonalizm słowiański, od wspólnoty kultury ważniejsza była wspólnota krwi (ten motyw z czasem przestał być podkreślany). Powstanie wspólnoty słowiańskiej było sprzeczne z interesem Żydów, więc zdaniem KN walka z żydostwem była nieunikniona. Dla KN wrogami byli Niemcy, sowieci i Żydzi.

KN uznawała, że Żydzi: są elementem szkodliwym i zawsze antypolskim, odpowiedzialnym (razem z komuną i masonerią) za cierpienia Polaków, negatywnie wpływają na gospodarkę, kulturę, politykę. KN uznawała, że komunizm to forma panowania Żydów nad ciemnymi gojami, przejaw azjatycko żydowskiego nihilizmu, narzędzie, którym Żydzi blokują rozwój innych narodów, ustrój umożliwiający Żydom dokonywanie zbrodni na Polakach. W opinii Konfederacji Narodu Żydzi odpowiadali nie tylko za komunizm, ale też i za demoralizacje, patologie kapitalizmu, dążyli do globalizacji i byli wrodzy polskiej niepodległości.

Konfederacja Narodu głosiła, że Żydzi ponoszą odpowiedzialność razem z Niemcami za wybuch wojny. KN nie ukrywała, że plusem wojny jest to, że Polacy przejęli żydowskie sklepy i warsztaty, więc nie wolno by po wojnie pozwolić by Żydzi odzyskali swoją przedwojenną monopolistyczną pozycję. Konfederacja Narodu sprzeciwiała się temu, by po wojnie Żydzi w Polsce byli równouprawni, domagała się tego, by powojenna Polska była antyżydowska i antymasońska, bez mniejszości narodowych. Ideolodzy Konfederacji Narodu uważali, że miejsca dla Żydów w Polsce nie ma i zakładali, że miały być utrzymane getta w celu zmuszenia Żydów do emigracji z Polski – jednocześnie Polska na forum międzynarodowym miała się domagać ziem dla Żydów, do których Żydzi mieliby emigrować.

Pomimo swojej niechęci do Żydów Konfederacja Narodu wielokrotnie potępiała zbrodnie Niemców na Żydach. Dodatkowo wśród dowódców Uderzeniowych Batalionów Kadrowych partyzantki Konfederacji Narodu byli Żydzi.

NSZ

Narodowe Siły Zbrojne uznawały za wrogów nie tylko Niemców, sowietów, Ukraińców, ale i Żydów, z racji tego, że Żydzi dążyli do globalnej władzy nad światem – władza ta miała umożliwić pasożytowanie na innych narodach. Zły charakter narodowy Żydów miał wynikać z ich rasy i religii.

Propaganda NSZ głosiła, że Żydzi: niszczyli Polskę celowo i metodycznie, demoralizowali Polaków, szerzyli pornografie, niszczyli moralność chrześcijańską, doprowadzili do kryzysu demograficznego, nie dopuszczali do powstania polskiej klasy średniej, wyzyskiwali Polaków, odpowiadali za epidemie przestępczości kryminalnej.

NSZ głosiły, że komunizm był dziełem Żydów, Żydzi rządzą w ZSRR, Armia Czerwona „walczy o panowania żydostwa nad światem”, Żydzi w ZSRR wymordowali miliony gojów. Z czasem NSZ wskazywały, że komunizm jest przejawem rosyjskiego imperializmu, a PPR, GL, AL to sowiecka agentura i instrument międzynarodowego komunizmu.

W opinii NSZ Żydom służyli też socjaliści i ludowcy. NSZ krytykowały obecność Żydów w rządzie emigracyjnym, i to, że zachód był kontrolowany przez Żydów, a interesom żydowskim służą komunizm, masoneria i kapitalizm.

Wbrew współczesnym kłamstwo lewicy NSZ odrzucały rasizm, opowiadając się za wspólnotą kulturową i walką z żydowską dominacją. Zdaniem NSZ po wojnie nie można pozwolić na powód żydowskiej dominacji. NSZ uznawały przejmowanie przez Polaków pozycji w życiu gospodarczym za pozytywne zjawisko. Według NSZ należało po wojnie upaństwowić żydowską własność i przekazać ją w ręce Polaków, spolszczyć samorząd gospodarczy, banki państwowe, komunalne i prywatne, tak by gospodarka była wolna od wpływów Żydów z zagranicy.

NSZ odrzucały żydowski wyzysk (komunistyczny i kapitalistyczny), opowiadały się za trzecią drogą, wykluczały przyznanie Żydom i Niemcom w Polsce po wojnie jakichkolwiek praw politycznych – prawa te mieli dostać tylko Polacy i inne nacje w naszym kraju (np. Ukraińcy czy Białorusini). NSZ opowiadały się za utrzymaniem gett, doprowadzeniem do całkowitej emigracji Żydów z Polski, masową asymilacją ludności słowiańskiej, a nawet Niemców, wspieraniem przez Polskę powstania niezależnego państwa żydowskiego.

Choć w pierwszych latach wojny NSZ uznawały, że Żydzi kolaborują z Niemcami, to w kolejnych latach wojny NSZ potępiały zbrodnie niemieckie na Żydach i nawoływały do zwalczania niemieckich kolaborantów. W czasie II wojny światowej działacze ONR pomagali Żydom.

Stronnictwo Narodowe

Stronnictwo Narodowe było jednym z ugrupowań w strukturach Polskiego Państwa Podziemnego. Endecy w czasie okupacji pozostali wierni swojemu programowi i nie wyrzekli się walki antysemickiej z Żydami. Niechęć do Żydów w SN była mniej widoczna niż w NSZ. W opinii endeków Żydzi odpowiadali za masową kolaborację z sowietami, sowieckie zbrodnie na Polakach, kierowanie sowiecką agenturą (PPR, GL, armią Berlinga).

Krytyka Żydów nie przeszkadzała endekom dostrzegać tragedii Żydów, potępiać niemieckie zbrodnie na Żydach. Podczas wojny wielu endeków pomagało Żydom. SN po wojnie opowiadało się za odebraniem Żydom wpływów, i wspieraniem emigracji Żydów z Polski.

Zjednoczone Organizacje Ruchu Miecza i Pługa

Drobniejsze organizacje odwołujące się do nacjonalizmu też poruszały tematykę żydowską. Niezwiązane z narodowcami, odwołujące się do faszyzmu, oskarżane o rabunki i wymuszenia na Żydach, Zjednoczone Organizacje Ruchu Miecza i Pługa, stawiały sobie za cel usunięcie Żydów z Polski, wymuszenie emigracji Żydów z Polski (poprzez unarodowienia gospodarki, utrzymanie getta, pozbawienie obywatelstwa). ZORMiP uznawało żydokomunę za zagrożenie, destruktywną siłę, która zinfiltrowała struktury polskiego Państwa Podziemnego i Armii Krajowej. Krytyka Żydów nie przeszkadzała ZORMiP w potępieniu zbrodni niemieckich na Żydach.

Z ZORMiP współpracował Polski Obóz Narodowo Syndykalistyczny. Uważał on, że Żydzi są wrogiem Polski, potrzeba usunąć Żydów z Polski, ograniczyć obywatelstwo polskie tylko do Aryjczyków.

Pobudka

Postała z Falangi (czyli RNR Piaseckiego, frondy z ONR) Pobudka uznawała Żydów za wrogi element, zachód za pachołka Żydów. Pobudka opowiadała się za humanitarnym wysiedleniem Żydów z Polski, przyznaniem im terenów do osiedlenia, odebraniem Żydom polskiego obywatelstwa. Przywódca Pobudki Witold Karol Jan Rothenburg-Rościszewski zaangażowany był w działalność Rady Pomocy Żydom (za co został uznany za Sprawiedliwego Wśród Narodów Świata).

Jan Bodakowski

Mateusz Morawiecki

Mateusz Morawiecki / Fot. flickr.com

  • Przy licznych głosach sprzeciwu, mimo że formalnie konsultacje projektu się nie zakończyły, rządzący już przymierzają się do zmian.
  • Jeden z członków rządu: Te zmiany będą bardzo mocne, fundamentalne.
  • Interia: Po stronie PiS na pewno będą posłowie, którzy odeszli z Porozumienia i dostali stołki wiceministrów w rządzie Mateusza Morawieckim.
  • Zobacz także: Nowelizacja Kpa w Trybunale Konstytucyjnym? RPO odpowiada

Według nieoficjalnych informacji rząd planuje duże zmiany rozwiązań podatkowych zawartych w Polskim Ładzie. PiS walczy o sejmową większość. Pięcioro posłów, którzy odeszli z Porozumienia, po zmianach, ma zagłosować tak, jak partia rządząca.

Oficjalnie konsultacje dotyczące podatkowych rozwiązań w Polskim Ładzie potrwają do końca sierpnia. Na początku września premier Mateusz Morawiecki ma przedstawić ostateczne założenia rozwiązań, które stały się przyczynkiem do wyrzucenia z rządu Jarosława Gowina.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Do tej pory Prawo i Sprawiedliwość twardo stało na stanowisku, że te rozwiązania oznaczają dużą obniżkę podatków dla większości Polaków. Jak jednak wynika z ustaleń Interii, teraz rząd planuje duże korekty rozwiązań podatkowych zawartych w Polskim Ładzie.

„Mocne, fundamentalne zmiany”

– Te zmiany będą bardzo mocne, fundamentalne, i będą dostosowane do sygnałów, które docierają do nas od przedsiębiorców

– powiedział serwisowi jeden z członków rządu.

Wprowadzenie zmian konieczne jest z uwagi na fakt, że w obecnym kształcie trudno będzie Prawu i Sprawiedliwości uzyskać sejmową większość dla przyjęcia tych rozwiązań.

– Większość od dawna wisi na głosach kilku osób, a ostatnio kluczem jest postawa trzech posłów – Pawła Kukiza, Stanisława Żuka i Jarosława Sachajki

– można przeczytać.

Ineria pisze ponadto, że posłowie który niedawno odeszli z Porozumienia i otrzymali funkcje wiceministrów na pewno będą po stronie PiS. Anna Dąbrowska-Banaszek, Wojciech Murdzek, Marcin Ociepa, Andrzej Gut-Mostowy, Grzegorz Piechowiak – to ludzie Jarosława Gowina, którzy zdecydowali się pozostać w koalicji rządzącej. Interia dowiedziała się, że w tym tygodniu mieli dostać zapewnienie od Mateusza Morawieckiego, że te najbardziej drażliwe kwestie w nowych rozwiązaniach proponowanych przez PiS zostaną zmodyfikowane.

Serwis wskazuje, że mimo tego poparcia, nieobliczalność posłów Kukiz’15 każe PiS-owi szukać szerszego poparcia. Tu kierunek wiedzie w stronę Lewicy, która do obecnych propozycji ma wiele zastrzeżeń.

dorzeczy.pl

Satyra obrazkowa

Satyra obrazkowa / rysunek: Jan Bodakowski

Nasze współczesne doświadczenia z covidowym faszyzmem pokazuje, że stało się to tak po prostu, bez przyczyny. Pod wpływem propagandy miliony ludzi uznało, że władze chcą dobrze i należy je bezkrytycznie popierać. I tak jak dzisiaj bezsens rzekomej walki z covidem nie daje ludziom do myślenia, tak w czasie II wojny światowej kolejne klęski Hitlera nie skłaniają ludzi do myślenia i do odrzucenia zabobonów covidowego faszyzmu.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Satyra obrazkowa
Satyra obrazkowa

Jan Bodakowski

Gazociąg Nord Stream.

Rurociąg Nord Stream. / Fot. unian.info

  • Według danych z 28 lipca gazociąg Nord Stream 2 jest gotowy w 99 procentach – podało biuro prasowe operatora Nord Stream 2 AG.
  • Rosyjski koncern Gazprom w czwartek wyraził nadzieję, że dostarczy przez gazociąg Nord Stream 2 już w 2021 roku 5,6 mld metrów sześc. gazu.
  • W nocy z 23 na 24 sierpnia 1939 r. w Moskwie podpisano pakt o nieagresji pomiędzy Związkiem Sowieckim a III Rzeszą.
  • Zobacz także: Sytuacja na polsko-białoruskiej granicy. Białoruskie media sieją dezinformację

Niemiecka stacja Deutsche Welle informuje, że budowa Nord Stream 2 zostanie oficjalnie zakończona 23 sierpnia. Tego samego dnia w 1939 roku podpisany został pakt Ribbentrop-Mołotow, nazywany czwartym rozbiorem Polski.

Operator Nord Stream 2 poinformował, że do ukończenia tego spornego gazociągu został jeden procent prac. Deutsche Welle informuje, że budowa Nord Stream 2 zakończy się 23 sierpnia pomimo złych warunków pogodowych, które obecnie ją opóźniają. O tym terminie wspomina też m.in. agencja Reuters czy amerykański „The Washington Post”.

Pojawiają się opinie, że jest to kolejny cios w kierunku Polski i państw bałtyckich (Litwy, Łotwy i Estonii). Gazociąg Nord Stream 2 jest poprowadzony tak, by skutecznie ominąć te państwa, ograniczyć ich dostęp do gazu i wpływ na politykę energetyczną Europy.

Rocznica podpisania paktu Ribbentrop–Mołotow

Tymczasem właśnie 23 sierpnia 1939 roku III Rzesza i Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich podpisały pakt o nieagresji i zdecydowały o strefach wpływów oraz rozporządzaniu niepodległością suwerennych państw: Polski, Litwy, Łotwy, Estonii, Finlandii i Rumunii.

To wówczas Rosjanie dali Niemcom pełne przyzwolenie ataku na Polskę i zastrzegli sobie prawo do uczestniczenia w rozbiorze terytorium Rzeczypospolitej.

Rosyjski portal sugeruje inną datę

Rosyjski Neftegaz.ru sugeruje natomiast, że układanie rur pierwszej nitki może się zakończyć 30 sierpnia a ostatnie prace mogą zakończyć się piątego września. Rosjanie prowadzą prace geodezyjne potrzebne do certyfikacji, ale nie wiadomo kiedy ona nastąpi, a bez niej nie ruszą dostawy. Przyznaje jednak, że jej termin jest trudny do przewidzenia. 

Trzeba przypomnieć, że firmy certyfikujące Nord Stream 2 są obecnie objęte sankcjami USA i z tego powodu z projektu wycofała się norweska firma DNV GL.

tvp.info, biznesalert.pl

Protest, deklaracja anty-LGBT

Sesja Sejmiku ws. Deklaracji anty-LGBT / Fot. PAP/Łukasz Gągulski

Radni Sejmiku Województwa Małopolskiego utrzymali deklarację anty-LGBT. Za jej pozostawieniem głosowało 23 radnych, przeciw było 14. Komisja Europejska grozi wstrzymaniem funduszy, jeśli dokument nadal będzie obowiązywał.

W lipcu br. Komisja Europejska zażądała od władz małopolski, by unieważniły deklarację anty-LGBT. Zagroziła, że wstrzyma finansowanie ze środków unijnych, jeśli dokument nadal będzie obowiązywał. Chodzi o środki już przyznane, ale także o 11 mld zł na kolejne lata.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Sejmik Województwa Małopolskiego głosował w czwartek w sprawie uchylenia deklaracji anty-LGBT. Przeciwko uchyleniu przyjętej w 2019 roku deklaracji głosowało 23 radnych z PiS. Za jej uchyleniem było 14 osób (PO, PSL-Nowoczesna i Tomasz Urynowicz).

Część radnych brała udział w sesji zdalnie. W posiedzeniu uczestniczyła grupa aktywistów z transparentami z napisami: „Stop katolickim oszołomom”, „Polska dla wszystkich”.

Wielka kłótnia

Debata przed głosowaniem zamieniła się w wielką kłótnię pomiędzy zwolennikami deklaracji i jej przeciwnikami. Uwypuklił się również spór między marszałkiem Witoldem Kozłowskim i wicemarszałkiem Tomaszem Urynowiczem, który nagłośnił sprawę ryzyka utraty pieniędzy z powodu uchwały anty LGBT. Radni PiS-u zapewniają, że groźby KE to tylko element negocjacji i nie ma poważnego ryzyka utraty środków.

Witold Kozłowski zwrócił uwagę na to, że uchwała z 2019 nie była aktem agresji przeciwko środowisku LGBT.

– W deklaracji nie ma ani jednego słowa, które atakowałoby osoby LGBT. Ta deklaracja była aktem obrony przed agresją. Powiedzieliśmy, że nie chcemy takiego życia, które jest prezentowane dzisiaj na galerii

– powiedział Witold Kozłowski.

W ten sposób odniósł się do hasła: „Stop katolickim oszołomom”.

Jacek Krupa, przewodniczący klubu Koalicji Obywatelskiej w małopolskim sejmiku podkreślił, że wstrzymanie pieniędzy z UE dla regionu byłoby katastrofą dla Małopolski.

– Odczułyby to wszystkie samorządy, a co za tym idzie – również mieszkańcy. Brak uchylenia deklaracji oznacza wybór pomiędzy katastrofą a rozwojem Małopolski, pomiędzy prosperity a bankructwem budżetu województwa

– zaznaczył Krupa.

Interia.pl, polskatimes.pl

/ Fot. Archiwum Jana Bodakowskiego

„Zachorowalność na łagodnego wirusa przeziębieniowego, jakim jest koronawirus, na poziomie około 1% nie uzasadnia masowych szczepień”

Profesor Kornelia Polok i profesor Roman Zieliński uważają, że „zachorowalność na łagodnego wirusa przeziębieniowego, jakim jest koronawirus, na poziomie około 1% nie uzasadnia masowych szczepień” – śmiertelność na covid i grypę wynosi bowiem 0,2% (a szansa na zarażenie grypą jest o wiele większa niż covid). Ryzyko zachorowania na covid jest bowiem mniejsze od ryzyka niepożądanych skutków szczepień.

„Takie włączenie sekwencji kwasu nukleinowego ze szczepionki do ludzkiego genomu niczym nie różniłoby się od otrzymywania GMO u innych organizmów”

Jak można się dowiedzieć z wywiadu z profesorami Polok i Zielińskim nowatorstwo preparatu zwanego szczepionką na covid (część preparatów to tradycyjne szczepionki, część owoc inżynierii genetycznej) wynika z tego, że mRNA wirusa wprowadzane jest do cytoplazmy komórki (ale nie do jądra komórki). „Takie włączenie sekwencji kwasu nukleinowego ze szczepionki do ludzkiego genomu niczym nie różniłoby się od otrzymywania GMO u innych organizmów”. Choć producenci preparatów zwanych szczepionkami na covid i władze to negują, to w wypadku takich genetycznych manipulacji GMO „wiele mutacji zachodzi w genomie jako skutek uboczny włączenia do niego obcego DNA”.

Co ważne, w opinii profesorów Polok i Zielińskiego wstrzykiwania preparatów to eksperyment medyczny – co jest przyczyną tego, że poddawani temu eksperymentowi nie mogą dostać fiolek po szczepionce, by zawartość tych fiolek zbadać w laboratorium.

Zobacz także: Naukowcy: Larwy kleszczy mogą przenosić kolejną chorobę

Profesor Kornelia Polok i profesor Roman Zieliński przypomnieli w swojej wypowiedzi, że normalnie szczepionki są badane od 3 do 8 lat. Pierwsza faza badań obejmuje próbę od 20 do 100 osób. Druga faza badań próbę od 100 do 300 osób. Trzecia faza badań próbę tysięcy uczestników, z których 50% dostaje neutralną substancję (poddani wstrzykiwaniom i personel dokonujący wstrzykiwań nie może wiedzieć, czy jest wstrzykiwany preparat, czy substancja neutralna). Czwarta faza to „analiza skuteczności i skutków ubocznych w rzeczywistości populacyjnej”.

Zdaniem profesor Kornelii Polok i profesora Romana Zielińskiego w przypadku preparatu zwanego szczepionką na covid skrócono czas trwania faz, połączono je, a część faz pominięto. Stworzono infrastrukturę zbierania danych o zaszczepionych, a władze przekazują te dane korporacjom farmaceutycznym.

Jak informują profesor Kornelia Polok i profesor Roman Zieliński „szczepionka składa się z antygenów, które otrzymujemy z żywych drobnoustrojów (atenuowanych, czyli pozbawionych zjadliwości, zabitych – inaktywowanych – lub ich oczyszczonych fragmentów – szczepionki podjednostkowe. Te ostatnie zawierają pojedyncze antygeny, białka, wielocukry. Szczepionki podjednostkowe często wytwarza się za pomocą inżynierii genetycznej. Wówczas określa się je jako szczepionki rekombinowane)”.

Preparaty zwane szczepionkami na covid „nie zawierają antygenów, a jedynie instrukcje do ich wytwarzania, więc nie można ich nazywać szczepionkami”

Według profesor Kornelii Polok i profesora Romana Zielińskiego preparaty zwane szczepionkami na covid „nie zawierają antygenów, a jedynie instrukcje do ich wytwarzania, więc nie można ich nazywać szczepionkami”. Instrukcje te wprowadza się do naszych komórek, które mają być bioreaktorami – nasze komórki mają wytwarzać białko antygenowe. W tradycyjnych szczepionkach te bioreaktory są w fabrykach koncernów, jak coś źle wytworzą, to koszty tego ponoszą koncerny. By zredukować potencjalne dodatkowe koszty koncernów, koncerny stworzyły nowe preparaty zwane szczepionkami na covid, w których to nasze komórki mają być bioreaktorami i jak coś wytworzą źle, to kosztów tego nie będą musiały ponosić koncerny, tym bardziej że władze zagwarantowały koncernom to, że nie ponoszą odpowiedzialności za niepożądane skutki szczepień — więc nie ma realnie co liczyć na jakieś odszkodowanie w wypadku pogorszenia zdrowia lub śmierci w wyniku wstrzyknięcia preparatu zwanego szczepionką na covid.

„Wprowadzenie konstruktów DNA wiąże się z ryzykiem ich włączenia do genomu”

W opinii profesor Kornelii Polok i profesora Romana Zielińskiego istnieje niebezpieczeństwo, że owa informacja z wirusa umieszczona w naszej komórce przeniknie do jądra komórki, a w konsekwencji doprowadzi do mutacji. Polscy naukowcy uważają, że „wprowadzenie konstruktów DNA wiąże się z ryzykiem ich włączenia do genomu”, a wykorzystywanie mRNA w preparatach zwanych szczepionkami na covid jest nieodpowiedzialne, bo „bo mechanizmy wywoływania odporności przez mRNA i jego przemiana w komórce wciąż są dalekie od poznania”. Nawet WHO stwierdziła, że „istnieje teoretyczne ryzyko ingerencji [mRNA wirusa] do dna komórki” człowieka.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

O możliwości namnażania wirusa (zdaniem polskich naukowców) miał wspomnieć minister zdrowia Niedzielski, mówiąc (według naukowców), że „mRNA podawane w szczepionce replikuje się w cytoplazmie” – więc nasze komórki nie tylko staną się bioreaktorami, ale i posłużą replikacji wirusów – a nie wiemy, co się stanie, gdy będzie to miało miejsce.

W opinii profesor Kornelii Polok i profesora Romana Zielińskiego „nie można […] wykluczyć, że ingerencja fragmentów” wirusa w naszą komórkę może niektóre dotychczas nieczynne nasze geny uaktywnić, a niektóre czynne geny zdezaktywować – czego skutkiem będą nowotwory. Istnieje też ryzyko wynikające z podobieństwa niektórych białek człowieka do niektórych białek wirusa, że ludzkie przeciwciała komórki ludzkie wzbogacone przez mRNA wirusa potraktować jako cel do zwalczania – tak zresztą działo się zaszczepionymi zwierzętami (może dlatego nie było badań preparatu zwanego szczepionką na cowid na zwierzętach).

Preparat może doprowadzić do bezpłodności

Dla profesor Kornelii Polok i profesora Romana Zielińskiego poważnym problem jest to, że białko człowieka syntycyna jest podobne do białka kolca covida. W organizmie kobiety syntycyna odpowiada za to, by ciało ciężarnej kobiety tolerowało płód. Kiedy przeciwciała kobiety ciężarnej pomylą się i zaczną za cel ataków uznawać komórki produkujące syntycynę, zamiast wirusy, to może to być zagrożeniem dla płodu i spowodować poronienie. Syntycyna nie dość, że „istotna dla zagnieżdżenia się zarodka, ale również dla prawidłowego funkcjonowania plemników”. Więc w razie pomyłki przeciwciał bezpłodni mogą stać się i mężczyźni, którym wstrzyknięto preparat zwany szczepionką na covid. Kwestia jest tym bardziej poważna, bo możni tego świata promujący wstrzykiwanie preparatu zwanego szczepionką na covid to często ci sami ludzie, którzy od dekad postulują depopulacje. Syntycyna pojawią się też w naszym organizmie pod wpływem stresu.

Zdaniem profesor Kornelii Polok i profesora Romana Zielińskiego zastanawiające jest też to, na jakiej podstawie władze naszego kraju podpisały umowy z wybranymi producentami preparatów zwanych szczepionkami na covid, a z innymi takich umów nie podpisały. Polskich naukowców dziwi też to, że nie mamy możliwości wyboru, jaką szczepionką mamy być zaszczepieni (czy tradycyjną, czy genetyczną).

Profesor Kornelia Polok i profesor Roman Zieliński uważają, że szczepienia na niektóre choroby są potrzebne (np. na odrę), bo choroby te odmiennie od covid są niebezpieczne, a szczepienia na nie skutecznie redukują zakażenia (czego w wypadku covid nie wiemy, bo nie było badań, i jak można zakładać, z racji na naturę koronawirusów mogą nie zredukować zakażeń kolejnymi mutacjami).

Z wypowiedzi profesor Kornelii Polok i profesora Romana Zielińskiego wynika, że część tradycyjnych szczepionek była szczepionkami sterylizującymi (np. szczepionka na ospę) – zapobiegały one wnikaniu wirusa do komórek i namnażaniu się. Drugi typ szczepionek to szczepionki nie sterylizujące, w których „przeciwciała chronią przed chorobą, ale nie przed infekcją”. Choroba po takim szczepieniu dalej jest transmitowana, ale przestaje być groźna.

Skutki uboczne preparatu

Zdaniem profesor Kornelii Polok i profesora Romana Zielińskiego nie wiemy, czy preparaty zwane szczepionkami na covid zablokują, uniemożliwią transmisję wirusa. Polscy naukowcy w swoim wywiadzie stwierdzili, że „prawdopodobieństwo poważnych skutków ubocznych po przyjęciu produktu firmy […] wynosi 0,1%, ale prawdopodobieństwo jakichkolwiek skutków ubocznych wynosi 16%”. Ryzyko skutków ubocznych po preparacie zwanym szczepionką na covid jest znacznie większe niż zachorowalność na covid wynosząca od 0,88% do 1,9%. Dodatkowo zachorowalność na covid (od 0,4% do 2,6%) jest znacznie mniejsze niż na grypę (wynoszące 13%, według WHO 12%), a śmiertelność na grypę i covid jest taka sama — covid to marginalny problem. Ryzyko zachorowania na grypę jest 10 razy większe niż na covid „przy podobnym zagrożeniu ciężkim przebiegiem”. By chronić jedną osobę przed covid, trzeba wstrzyknąć preparat (o ile działa) 119 osobom, by chronić jedną osobę przed grypą, trzeba wstrzyknąć preparat (o ile działa) 14 osobom. Niska zachorowalność na covid jest ukrywana przez zwolenników wstrzykiwania preparatu zwanego szczepionką na covid.

Prawdopodobieństwo zachorowania na covid jest 10 razy mniejsze niż na grypę, a poziom powikłań podobny

Według profesor Kornelii Polok i profesora Romana Zielińskiego „prawdopodobieństwo zachorowania na covid jest 10 razy mniejsze niż na grypę, a poziom powikłań podobny. Natomiast efekty uboczne szczepionki przeciwko grypie, w tym te najgorsze, czyli zgon, to ułamek tego, co obserwujemy dla szczepień przeciw covid”. […] W USA w ciągu 40 lat szczepień przeciw grypie zmarło w ramach odczynów poszczepiennych mniej osób niż w ciągu 2,5miesiąca przeciw covid”.

W opinii profesor Kornelii Polok i profesora Romana Zielińskiego wstrzykiwanie preparatu zwanego szczepionką na covid dzieciom sensu nie ma, bo dzieci na covid nie chorują, a wstrzykiwanie naraża je na skutki uboczne. Polscy naukowcy uważają też, że widać zależność między szczepieniami na jedną chorobę a wzrostem zakażeń innymi chorobami.

Profesor Kornelia Polok i profesor Roman Zieliński uważają, że nie da się zaszczepić przeciwko wszystkiemu, gdy szczepimy się przeciwko jednemu, atakują nas w miejsce tego jednego inne wirusy. Dodatkowo „jest mało prawdopodobne, aby szczepionki na jeden antygen chroniły nas przed zmutowanymi szczepami”.

Zdaniem profesor Kornelii Polok i profesora Romana Zielińskiego niektóre szczepienia są niebezpieczne np. szczepionki dla niemowląt przeciwko rotawirusom, które z jednej strony powodują nieżyty żołądka, a z drugiej stronie nie dopuszczają do zapalenia płuc. Dodatkowo im więcej szczepień tym rośnie ryzyko nagłych zgonów bardzo małych dzieci.

Niepożądanym skutkiem szczepionki może być to, że covid zmutuje w o wiele groźniejszą chorobę

Profesor Kornelia Polok i profesor Roman Zieliński ostrzegają, że niepożądanym skutkiem szczepionki może być to, że covid zmutuje w o wiele groźniejszą chorobę – tak się stało ze szczepieniami drobiu trzymanego w klatkach (kur trzymanych w lock downie), które doprowadziły do powstania wirusów o wiele groźniejszych od tych, na które szczepiono.

Polscy naukowcy w swoim wywiadzie stwierdzili, że ulotki producentów szczepionek nie zawierają wielu ważnych informacji, które były dostępne np. na ulotkach producentów szczepionek na grypę – danych dotyczących „dzieci, młodzieży, okresu ochrony, wpływu na osoby z obniżoną odpornością, interakcji z innymi produktami leczniczymi, wpływu na ciąże, karmienie piersią”.

Według profesor Kornelii Polok i profesora Romana Zielińskiego preparaty zwane szczepionkami na covid nietypowo często wywołują niepożądane odczyny poszczepienne. U ponad 50% osób ból w miejscu wstrzyknięcia, opuchliznę, zmęczenie, silny ból głowy i mięśni. Polscy naukowcy uważają, że to zbyt często jak na covid, który 80% zakażonych przechodzi bezobjawowo. Za duża jest też liczba zgonów po wstrzyknięciu preparatu zwanego szczepionką na covid, inne szczepionki nie wywołują takich skutków.

Zdaniem profesor Kornelii Polok i profesora Romana Zielińskiego wbrew szczepionkowej propagandzie ograniczenie liczby zgonów wiąże się nie ze szczepieniami, ale z zapewnieniem dostępu do higieny i żywności.

Jan Bodakowski