Talibowie w Afganistanie

Talibowie w Afganistanie / Fot. PAP/EPA/STRINGER. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Po raz kolejny premier Afganistanu Hassan Akhund poprosił międzynarodową społeczność o uznanie rządu talibów.
  • Podczas konferencji prasowej, na której znaleźli się przedstawiciele Organizacji Narodów Zjednoczonych przekonywał, że spełnili oni wszystkie warunki do uznania ich władzy.
  • Wezwał on również do odmrożenia pomocy międzynarodowej, która przed przewrotem docierała do Kabulu, a także do odmrożenia zagranicznych aktywów.
  • Zobacz także: Portugalia: Ceny energii i gazu rosną. Do łask wracają piece i kominki

Premier Afganistanu Hassan Akhund przekonywał na konferencji prasowej w Kabulu, że talibowie spełnili do tej pory wszystkie międzynarodowe warunki do uznania nowego rządu, który przejął władzę latem 2021 roku. Talibowie zajęli Kabul 15 sierpnia, w wyniku błyskawicznej ofensywy w całym kraju. Tego dnia z kraju uciekł urzędujący prezydent, Aszraf Ghani. 31 sierpnia kraj opuściły ostatni żołnierze sił międzynarodowych.

Pomimo odmiennego podejścia talibów przy przejmowaniu władzy oraz dalszej organizacji państwa międzynarodowa społeczność obawia się, że powrócą oni do stosowania praktyk z poprzednich rządów, gdzie m.in. ograniczano prawa kobiet i jawnie wspierano grupy terrorystyczne.

Na tę chwilę zamrożona została pomoc międzynarodowa, która wcześniej docierała do poprzedniego rządu. Zamrożono również aktywa należące do afgańskiego rządu, które są ulokowane poza granicami kraju.

Wzywam wszystkie rządy, zwłaszcza państw islamskich, do uznania naszego rządu

– stwierdził jeszcze we wrześniu Akhud.

Akhund na konferencji prasowej, na której obecni byli także przedstawiciele ONZ, wzywał do odmrożenia pomocy finansowej dla Afganistanu, zrzucając odpowiedzialność za kryzys gospodarczy w kraju na to, że pomoc ta przestała docierać do kraju. 

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

ONZ wyciąga pomocną dłoń

Specjalny przedstawiciel sekretarza generalnego ONZ w Afganistanie, Deborah Lyons, przemawiając na konferencji, na której wystąpił Akhund stwierdziła, że kryzys gospodarczy w Afganistanie to poważny problem, którym zająć muszą się wszystkie kraje świata.

ONZ pracuje nad ożywieniem afgańskiej gospodarki i pomocą w gospodarczych problemach Afganistanowi

– poinformowała.

rp.pl

Policja

Zdjęcie ilustracyjne. / Fot. Pixabay

  • Prokuratura Okręgowa w Radomiu postawiła zarzuty pięciu osobom za oszukanie 132 ludzi.
  • Grupa zamieszczała oferty wynajmu mieszkania, apartamentów i domków w miejscowościach wypoczynkowych jak Zakopane i Mielno.
  • Zainteresowani wpłacali na podane konta opłaty za wynajem, lecz po przyjeździe we wskazane miejsce nie odnajdywali kwater.
  • W ten sposób przestępcy uzyskali korzyść majątkową w wysokości 70 tysięcy złotych.
  • Zobacz także: Artur Zawisza: “Możliwe powstanie nowej partii na prawicy” [OGLĄDAJ]

Rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Radomiu Agnieszka Borkowska poinformowała w środę, że śledztwo w tej sprawie prowadziła Prokuratura Rejonowa Radom Zachód. Akt oskarżenia został w ostatnich dniach skierowany do Sądu Rejonowego w Radomiu.

Wakacje w widmo apartamentach

W sprawie oskarżono pięć osób: dwoje mieszkańców Radomia – 31-letnią kobietę i 42-letniego mężczyznę, którzy organizowali przestępczy proceder oraz trzy inne osoby. Byli to bezdomni, którzy udostępnili swoje dane osobowe w celu otworzenia rachunków bankowych służących do procederu przestępczego

– przekazała rzecznik prokuratury w Radomiu.

Sprawa dotyczy 2019 roku. 31-latka i 42-latek zamieszczali wówczas na portalu ogłoszeniowym oferty wynajmu domków, apartamentów i mieszkań w miejscowościach wypoczynkowych. Zimą, przed Sylwestrem, były to oferty dotyczące Zakopanego, a przed wakacjami – miejscowości nadmorskich, tj. Łeba, Mielno, Krynica czy Ustka. Zainteresowani przed pobytem wpłacali na wskazane konta zaliczki wysokości od 300 do 1900 zł. Na miejscu okazywało się jednak, że oferowane w internecie kwatery w ogóle nie istniały. W sumie w ten sposób oszukane zostały 132 osoby, na łączną kwotę blisko 70 tys. zł.

Oprócz tego dwójce mieszkańców Radomia przedstawiono zarzut oszukania kilku osób związany ze sprzedażą telefonów komórkowych. Sprzęt wystawili na portalu ogłoszeniowym. Kupujący dokonywali wpłat, ale telefonów nie otrzymywali. Za zarzucane przestępstwa grozi kara do ośmiu lat pozbawienia wolności.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

tvn24.pl/tvnwarszawa

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. YouTube

  • Portugalia to kolejny kraj, w którym system ETS spowodował wzrost energii.
  • Ceny spowodowały wzrost spalania. Ludzie używają pieców i kominów, by zapewnić sobie ciepło.
  • Organizacje ekologiczne apelują o wstrzymanie tego trendu, wpływa to na środowisko i zdrowie ludzi.
  • Zobacz także: Czarnek: “Dla komunistów nie ma pozytywnego miejsca w historii”

Kolejny kraj cierpi przez ETS

Portugalia jest kolejną ofiarą prawie 60% podatkowej hegemoni systemu unijnego ETS. Ludzie zaczynają ogrzewać lokale mieszkalne piecami i kominkami. Apele ekologów sugerują, że wzrost chorych na choroby płuc wzrośnie, może także dojść do masowych wycinek drzew. Podkreślają szkodliwość takiego dymu z kominków.

Portugalska prowincja powróciła już niemal całkowicie do używania drewna jako opału, zaś w miastach kominki powracają właśnie do łask

– powiedział Monteiro.

Wzrost cen energii elektrycznej i gazu zbiega się z zaplanowanymi na 30 stycznia wyborami parlamentarnymi w Portugalii, a w kampanii wyborczej coraz częściej pojawiają się postulaty zmniejszenia opodatkowania tych nośników energii

– podkreślił ekonomista.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

tvp.info

Kopalnia Turów

Kopalnia Turów / Fot. YouTube

  • Jak dowiedziało się radio “RMF FM”, unijne władze w Brukseli nie zamierzają odpuszczać polskiemu rządowi, ani czekać na finał negocjacji polsko-czeskich.
  • Bruksela zamierza odebrać Polsce część funduszy, które należą się naszemu państwu z tytułu członkostwa i różnych projektów unijnych.
  • Pieniądze nie zostaną jednak zabrane bezpośrednio z projektów, lecz uderzą w polski budżet.
  • Zobacz także: Robert Bąkiewicz apeluje, by nałożyć olbrzymie kary na Facebooka. Szef MN napisał list

Jesteśmy zatem w trakcie identyfikowania odpowiednich płatności do odszkodowania 

– dowiedziała się dziennikarka RMF FM.

To oznacza, że Bruksela szuka teraz płatności należnych Polsce, które zostaną umniejszone o tę kwotę. Pieniądze z tytułu kar zasilą wspólny budżet UE. Mniej więcej za 10 dni Polska straci więc 15 mln i 30 tys. euro. Stracą na tym jednak nie beneficjenci, ale budżet państwa, czyli wszyscy podatnicy.

Pomniejszenie funduszy o wysokość kary rozgrywa się jedynie między budżetem unijnym a budżetem państwa

– stwierdziło anonimowe źródło.

Faktury beneficjentów a więc np. samorządów są już dawno opłacone, a polskie władze wysyłają do Brukseli już tylko wnioski o refundację tych płatności z unijnego budżetu. Nie powinno to więc to zaszkodzić żadnej inwestycji. Inwestycja i tak musi być zrobiona, tylko obcięta zostanie refundacja z budżetu UE.  Oznacza to, że np. dana inwestycja zostanie opłacona w większym stopniu z budżetu państwa.

Gdy z Warszawy wychodzi wniosek o refundację, to te pieniądze są dawno wydane na projekty, więc to nie jest tak, ze projekt nie zostanie zrealizowany, tylko, że budżet Polski będzie miał “manko” w wysokości niezapłaconej kary 

– wyjaśnił unijny biurokrata.

KE nie podjęła jeszcze decyzji skąd odebrać należne z tytułu kar pieniądze. Spekuluje się, ze może to być na przykład program Operacyjny Infrastruktura i Środowisko lub programy regionalne.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Spór o kopalnie w Turowie

Blisko rok temu tj. w lutym 2021 roku Czechy wniosły skargę do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej ws. rozbudowy polskiej kopalni w Turowie. Tamtejsze władze domagały się zastosowania środka tymczasowego w postaci zakazu dalszego wydobycia. Czesi uważają, że rozbudowa przyczyni się do ograniczenia dostępu do wód dla mieszkańców Liberca. Poskarżyli się również na hałas i pył związany z eksploatacją węgla brunatnego. Polski rząd nie zastosował się do wspomnianego zakazu wydobycia.

Pod koniec wrześcia ub. r. TSUE nałożyło karę pół miliona euro dziennie za niewdrożenie środka tymczasowego i niezaprzestanie wydobycia węgla brunatnego w kopalni. Polski rząd deklaruje, że płacić kary nie zamierza. Opinia rzecznika generalnego Trybunału ws. polsko-czeskiego sporu ws. Turowa ma zostać ogłoszona 3 lutego.

Przedstawiciele resortu klimatu i środowiska wielokrotnie deklarowali, że Polsce zależy na polubownym rozwiązaniu sporu z Czechami. Z kolei licznik kar za kopalnię Turów jest już na poziomie 60 mln euro, czyli prawie 280 mln zł. 

rmf24.p

Recep Erdogan

Recep Erdogan / Fot. Wikipedia Commons

  • Turecki prezydent Recep Tayyip Erdogan za pomocą swojego rzecznika poinformował, że gotów jest do przyjęcia rosyjskich i ukraińskich przywódców, aby przeprowadzić mediacje.
  • Ibrahim Kalin wyjaśnił, że Turcja jako kraj przyjazny obu państwom oraz jako członek Sojuszu Północnoatlantyckiego jest doskonałym do tego miejscem.
  • Jeszcze w poniedziałek Erdogan stwierdził, że inwazja Rosjan na Ukrainę jest oddalona od rzeczywistości.
  • Zobacz także: Straż Graniczna: Białoruskie służby wyrwały polskie ogrodzenie [+WIDEO]

Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan rozmawia zarówno z prezydentem Rosji Władimirem Putinem, jak i z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim i jest gotowy udzielić wszelkiej pomocy, mogącej doprowadzić do deeskalacji napięcia między tymi państwami

– przekazał rzecznik tureckiego przywódcy Ibrahim Kalin.

Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan zaproponował również obu stronom przylot do Ankary na rozmowy, gdzie mogli by rozwiąć drogą pokojową kwestie sporne. Rzecznik Ibrahim Kalin powiedział również, że turecki przywódca może służyć pomocą jako kraj należący do Sojuszu Pólnocnoatlantyckiego oraz będący w przyjaznych stosunkach zarówno z Rosją jak i Ukrainą.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Rzecznik stwierdził również, że dialog między Zachodem i Rosją powinien był rozpocząćsięjuż dawno temu, jednakże spotkania Rady NATO z Rosją zostały przerwane z powodu nielegalnej aneksji Krymu w 2014 roku.

Ankara utrzymuje dobre relacje zarówno z Moskwą, jak i z Kijowem, chociaż sprzeciwia się rosyjskiej polityce w Syrii i Libii oraz aneksji Krymu – przypomina agencja Reutera. Dodaje, że Turcja współpracuje z Rosją w sferze obronności i energetyki, ale również wywołuje irytację na Kremlu sprzedając Ukrainie nowoczesne drony bojowe.

Nie sądzę, by wizja rosyjskiej inwazji na Ukrainę była realistyczna, ponieważ Ukraina nie jest zwykłym krajem. Ukraina to silne państwo

– powiedział w poniedziałek prezydent Erdogan.

Dodał, że wojna w regionie byłaby nieakceptowalna, a jej rozpoczęcie niewłaściwe. Podkreślił również, że należy o tych sprawach rozmawiać z Putinem.

wnp.pl

ONR

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. P. Bendkowski/kierunki.info.pl

Obóz Narodowo-Radykalny nie propaguje faszyzmu

Prokuratura przywołała cztery zamówione opinie ekspertów: Szymona Rudnickiego – profesora Uniwersytetu Warszawskiego, dra hab. Mieczysława Ryby z KUL, członka kolegium IPN oraz historyka, Wojciecha Turka. Opinie biegłych nie dały prokuraturze podstaw, by podjąć decyzję o delegalizacji stowarzyszenia.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Krakowska prokuratura uznała, że działania stowarzyszenia nie łamały prawa lub warunków statutu. ONR nie promował również ideologii o charakterze totalitarnym.

Kumulacja ataków na stowarzyszenie nastąpiła w 2017 roku, kiedy to Hanna Gronkiewicz-Waltz i zamordowany prezydent Gdańska Paweł Adamowicz złożyli wnioski o delegalizację ONR. Obecnie spadkobiercą powyższych tropicieli faszyzmu jest włodarz Warszawy, nieustępliwy i czujny Rafał Trzaskowski.

Kresy

Narada w Sejmie ws. ustawy segregacyjnej

Marszałek Sejmu Elżbieta Witek / Fot. PAP/Radek Pietruszka. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Podczas pierwszej fali koronawirusa, rząd Mateusza Morawieckiego zdecydował wziąć na siebie odpowiedzialność za produkcję maseczek.
  • Zlecono Agencji Rozwoju Przemysłu pokierowanie całym procesem integrując siedem szwalni.
  • Ostatecznie jakość wykonanych maseczek nie spełniała odpowiednich standardów i nie zostały one dopuszczone na rynek.
  • Polscy podatnicy zapłacili za to 258 mln zł, nie zyskując państwowej ochrony na początku epidemii.
  • Z tego powodu Najwyższa Izba Kontroli chciała przesłuchać marszałek Sejmu Elżbietę Witek.
  • Nie wstawiła się ona ostatecznie na przesłuchanie, dlatego otrzymała karę pięniężną.
  • Zobacz także: Rosja wprowadza dożywocie dla pedofilów-recydywistów

Projekt uruchomiono w kwietniu 2020 roku, podczas pierwszego lockdownu z powodu pandemii koronawirusa w Polsce. Agencja Rozwoju Przemysłu S.A. zawarła siedem umów z podmiotami integrującymi działalność polskich szwalni produkujących maseczki ochronne. Te firmy to: 4F, LPP, PTAK, Paco Lorente, EM Poland, Rascal Industry oraz Modesta.

Witek lekceważy NIK?

Elżbieta Witek miała spotkać się z przedstawicielami Najwyższej Izby Kontroli w środę, 19 stycznia o godz. 10:00. Marszałek Sejmu jest świadkiem w doraźnej kontroli NIK dotyczącej programu Polskie Szwalnie. Polityk Zjednoczonej Prawicy nie stawiła się jednak na wezwanie w gmachu Izby. W związku z tym, wyznaczono nowy termin na 16 lutego tego roku.

Przedstawiciele Najwyższej Izby Kontroli powiedzieli, że marszałek Witek zlekceważyła państwową instytucję oraz stwierdzili, że utrudnia ona odpowiednią kontrolę. Poinformowali oni, że Elżbieta Witek otrzymała zawiadomienie o przesłuchaniu dużo wcześniej. Wcześniej szef biura prasowego Sejmu Rzeczpospolitej Polskiej powiedział radiu RMF FM, że jeśli chodzi o środowy kalendarz marszałek Sejmu, wiadomo o tylko jednej aktywności – ogłoszeniu przez Witek w sejmowym gmachu konkursu “Polskie serce pękło. Katyń 1940”.

Z kolei Marszałek Witek oświadczyła, że żadnego zaproszenia nie otrzymała.

Przyszła przez ePUAP informacja, ale bez załącznika, pusta informacja i mimo prośby naszego pracownika, że otrzymaliśmy pustą informację, po raz kolejny przyszło dokładnie to samo – pusta informacje – stwerdziła.

Na przyszły tydzień wezwanie do siedziby NIK w tej samej sprawie miał dostać szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Michał Dworczyk.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Porażka programu Polskie Szwalnie

We wrześniu ub.r. Agencja Rozwoju Przemysłu w specjalnym oświadczeniu odniosła się do materiału stacji TVN 24 o Polskich Szwalniach i wezwała redakcję do sprostowania.

Według ARP, treści zawarte w produkcji zatytułowanej “Jak rząd szył maseczki” zawierają szereg fałszywych i niesprawdzonych informacji, a gros źródeł, z jakich korzysta autor materiału pochodzi od anonimowych osób celowo manipulujących informacjami.

Program Polskich Szwalni miał na celu przede wszystkim ochronę zdrowia Polaków w momencie bezprecedensowej sytuacji wywołanej pandemią COVID-19

– poinformowano.

dorzeczy.pl, rmf24.pl

TSUE

Sebastian Kaleta. / Fot. PAP. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

Zobacz także: Piotr Mazurek o Polskim Ładzie: To spójna wizja nowoczesnego i sprawiedliwego państwa [NASZ WYWIAD]

Piotr Motyka: Jakie są główne cele projektu „Ustawy o wolności wyrażania swoich poglądów i rozpowszechniania informacji w internecie”?

Sebastian Kaleta: Głównym założeniem ustawy jest to, żeby właściciele mediów społecznościowych nie mogli arbitralnie decydować o tym, która treść jest dostępna polskim użytkownikom, w szczególności we wrażliwych kwestiach społecznych. Chodzi również o to, żeby ewentualne spory, które powstały na tle między użytkownikami, a tymi serwisami, w zakresie ograniczenia dostępu do treści, kasowania treści, kasowania konkretnych profili, mogły być rozstrzygane na podstawie polskiego prawa, przez polskie organy administracyjne, a finalnie sądy.

Piotr Motyka: W jaki sposób miałaby działać powstała w wyniku ustawy Rada Wolności Słowa?

Sebastian Kaleta: Rada składałaby się z 5 członków powoływanych przez Sejm na 6 letnią kadencję, analogicznie jak członkowie Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Rozpatrywałaby skargi użytkowników i sygnalistów na rozstrzygnięcia serwisów społecznościowych. Jeśli usuwane byłyby treści, które nie naruszają polskiego prawa, wówczas Rada nakazywałaby ich przywrócenie pod rygorem kary finansowej do 50 milionów złotych. Oczywiście, w takiej sytuacji serwisowi społecznościowemu przysługiwałaby skarga do sądu administracyjnego, jak i użytkownikowi, który byłby niezadowolony z rozstrzygnięcia Rady Wolności Słowa.  

Piotr Motyka: Czym w tym kontekście jest pozew ślepy?

Sebastian Kaleta: To jest dodatkowa, nowa instytucja, która jest postulowana przez szereg środowisk od kilku lat. Mianowicie często osoby, które pomawiają kogoś, obrażają, naruszają prawa są anonimowe. Osoby, które są dotknięte tego typu działaniem nie mają żadnych narzędzi prawnych, by bronić swojego dobrego imienia. W takiej sytuacji można by wnioskować o pozwanie takiej osoby i ustalenie przez sąd, za pośrednictwem mediów społecznościowych, tożsamości osoby, które dokonała naruszenia, w taki sposób, aby każdy miał prawo do sądu. Natomiast oczywiście sąd dokonywałby wstępnej oceny, czy dana sprawa w ogóle jest uprawdopodobniona, żeby nie dochodziło do sytuacji, w której próbuje się krępować prawo do krytyki osobom, które pragną pozostać anonimowe, bo też do tego w internecie mamy dzisiaj prawo. W sytuacji, w której na przykład, Rada Wolności Słowa nie zdecydowałaby się usunąć jakiejś treści, nie przyznałaby racji, co do usunięcia treści serwisowi społecznościowemu, to osoba, którą dotknęła ta treść miałaby możliwość po prostu pozwania osoby, która według niej naruszyła jej prawa.

Piotr Motyka: Czym w takim razie różnią się te propozycje w tym zakresie, od tych, które przedstawia na przykład Unia Europejska, w Digital Services Act, lub inne państwa takie jak Francja czy Niemcy?

Sebastian Kaleta: Przepisy we Francji, Niemczech, jak i propozycje unijne, aktualnie koncentrują się na usuwaniu treści z internetu. I nie mają należytego balansu pomiędzy tym, co narusza prawo i powinno być usunięte z publicznego dostępu, a tym co prawa nie narusza, a jest mimo to usuwane. Nie ma narzędzi ochronnych dla wolności słowa w tych regulacjach, dlatego też Ministerstwo Sprawiedliwości, Solidarna Polska, proponuje, żeby Polska opracowała i przyjęła własne przepisy, by dać również przykład innym państwom w Unii Europejskiej, że można walczyć z tym, co narusza prawo, ale jednocześnie tworzyć narzędzia ochronne dla tych, którzy korzystają po prostu z prawa do krytyki czy generalnie wolności słowa. Musi być po prostu balans i zawsze to finalnie prawo oraz organy państwa na terenie, którego treść jest dostępna, użytkowana, obserwowana, oglądana, czytana, powinny rozstrzygać spory, które pojawiają się na tym tle.

Piotr Motyka: Czy uważa Pan, że państwo polskie będzie mieć skuteczne narzędzia do egzekwowania tego prawa względem gigantów technologicznych?

Sebastian Kaleta: Oczywiście poszanowanie porządku prawnego państwa, w którym te firmy operują jest jednym z podstawowych zagadnień. Zakładać należy, że jako profesjonalne, wielkie podmioty będą szanować prawo, które przecież ma podnieść standardy ich funkcjonowania, zatem poszanowanie tego prawa wpływać będzie na ich reputację. Jednak gdyby było inaczej istnieje wiele propozycji narzędzi, które mogłyby być zastosowane celem egzekwowania należności. Ta sprawa ma wymiar o wiele szerszy, niż tylko regulacje wewnętrzne, natomiast na obecnym etapie proponujemy, żeby za niestosowanie się do przepisów polskiego prawa, gdyby ustawa weszła w życie, była orzekana kara grzywny, która w świetle przepisów unijnych jest egzekwowana we wszystkich państwach Unii Europejskiej.

Piotr Motyka: Czy można sobie wyobrazić scenariusz zagrożenia zamknięciem takiemu międzynarodowemu gigantowi, jeżeli nie będzie przestrzegać przepisów kraju, w którym operuje?

Sebastian Kaleta: To jest podstawowy problem, który musimy w Polsce rozwiązać, czy chcemy, żeby Polska była państwem, które niezależnie od sporów politycznych, samo reguluje działalność również wielkich międzynarodowych korporacji na swoim terytorium i wobec swoich obywateli? Czy godzimy się na to, żeby to w prywatnych gabinetach dyrektorów, prezesów największych korporacji światowych, decydowano o debacie publicznej w Polsce? Tutaj skuteczność państwa polskiego wobec tego problemu jest odpowiedzialnością całej klasy politycznej. 

Piotr Motyka: Czyli w praktyce działałoby to tak, że na przykład, w mediach społecznościowych usuwane jest konto partii politycznej, którego treść nie narusza prawa polskiego i na podstawie decyzji sądu, taki serwis społecznościowy, musiałby zgodnie z polskim prawem przywrócić to konto do użytkowania?

Sebastian Kaleta: Gdyby organy polskiego państwa uznały, że taka decyzja była niezgodna z polskim prawem, wydaje się, że to byłby zdrowy mechanizm, również poszanowania demokracji w państwach, w których te wielkie korporacje funkcjonują. W sytuacji, która aktualnie dotknęła Konfederację, dzisiaj może słać pretensje na przysłowiowy Berdyczów. Zasadnym jest, żeby o tym, jak funkcjonuje demokracja w naszym państwie, rozstrzygały organy naszego państwa, a nie decyzje anonimowych administratorów wielkich korporacji.

Piotr Motyka: Czy uważa pan że w tym momencie w przestrzeni internetowej, w mediach społecznościowych, w sytuacji gdy ktoś publikuje informacje, że na przykład pozbawi kogoś życia, są już teraz skuteczne mechanizmy, które pozwalają pociągnąć taką osobą do odpowiedzialności karnej? 

Sebastian Kaleta: Tak, można powiedzieć że są narzędzia, które służą sytuacji w której, jeśli jest mowa o przestępstwach, czy grożeniu śmiercią, to służby polskie mogę prowadzić działania celem ustalenia tożsamości osób, które popełniają te czyny. Natomiast jest szereg zdarzeń, które nie są zdarzeniami przestępnymi, ale naruszają prawa cywilne. Tutaj już osoba indywidualna, osoba fizyczna, nie może ustalać samodzielnie tożsamości osoby. Instytucja pozwu ślepego, o której wspominałem, służyć miałaby temu, by osoby, które czują się pomawiane, a nie jest to naruszenie prawa karnego ścigane z urzędu bądź na wniosek, mogłyby po prostu, dochodzić swoich praw samodzielnie przed sądem. Przykładowo, ktoś jest sprzedawcą internetowym, a ktoś inny umieszcza fałszywe informacje w komentarzach dotyczących jego produktów, to się powiela, a nie ma żadnego żadnego klienta, który by na tego typu sprawę narzekał. Mogłoby to oznaczać, że konkurencja próbuje celowo obniżyć renomę firmy i w takiej sytuacji teraz, tacy przedsiębiorcy są po prostu bezbronni. W momencie, w którym przykładowo, sąd uznałby, że rzeczywiście istnieje prawdopodobieństwo, że ktoś robi to celowo, mógłby szukać ścieżki sądowej dochodzenia swoich praw. To jest mechanizm, który uzupełnia całość, zaproponowaliśmy system, który chroni kompleksowo wolność słowa, ale jest też narzędziem, które służy ochronie ludzi. To projekt, który zakłada, że w sieci, z jednej strony, balansuje potrzebę ochrony zarówno przed naruszeniem dobrego imienia, dyfamacją, a z drugiej strony, przede wszystkim, chroni przed cenzurą, ograniczaniem wolności wypowiedzi, bo dzisiaj, tutaj mamy jednak o wiele bardziej poważny problem w Polsce.

Piotr Motyka: Życzę powodzenia, serdecznie dziękuję za ciekawy wywiad, Bóg zapłać! 

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Stanisław Staszic Wikipedia

Stanisław Staszic Wikipedia / Stanisław Staszic Wikipedia

Jednym z patronów kilku polskich instytucji naukowych był Stanisław Staszic, żyjący na przełomie XVIII i XIX wieku, polski działacz oświeceniowy, pisarz, publicysta, filozof, tłumacz, geograf, geolog, wychowawca, działacz społeczny, prekursor spółdzielczości, inicjator rozwoju przemysłowego, mecenas badań naukowych i co dziś się ukrywa krytyk Żydów.

Krytyk Żydów

Stanisław Staszic rozpoczął swoją pracę „O przyczynach szkodliwości Żydów” (wydaną przed laty nakładem wydawnictwa Ostoja) stwierdzeniem, że „do przyczyn wielkich nieszczęść narodu polskiego należą Żydzi”, od setek lat niszczący Polskę. Innymi przyczynami zapaści cywilizacyjnej Polski były zdaniem Stanisława Staszica: brak dziedzicznego tronu, który prowadził do konfliktów o władzę dzielących naród, brak stałej armii, nie wypędzenie Żydów z Polski, otwarte granice dla żydowskich imigrantów. Staszic uważał, że „Żydzi byli zarazą wewnętrzną, zarazą ciągle polityczne ciało słabiącą i nędzniącą”. Żydzi mieli zdaniem Stanisława Staszica osłabiać i plugawić Polskę, czynią ją krajem żydowskim. Staszica oburzało to, że Żydzi za gościnność Polaków odwdzięczyli się niszczeniem Polski.

Autor pracy „O przyczynach szkodliwości Żydów” zarzucał Żydom, że: wyniszczają rolnictwo, włościan i mieszczan odbierając Polakom własność, „tamują w narodzie wzrost przemysłu, rękodzieła, fabryk i rzemiosła”, uniemożliwiają powstanie polskiej klasy średniej — co prowadzi do zablokowania postępu i rozwoju dobrobytu w Polsce. Zdaniem Staszica Żydzi zmonopolizowali handel, dzięki czemu niszczyli rodzący się polski przemysł, handel i rzemiosło — miało to na celu zachowanie monopolu Żydów w tych dziedzinach.

Destrukcja

W opinii Stanisława Staszica destruktywna działalność Żydów wynikała z tego, że Żydzi zajmowali się tylko tym, co dawało im szybki, duży i łatwy zarobek – 80% Żydów zajmowało się szynkarstwem, a 20% handlem lub rzemiosłem. Według Staszica Żydzi: nic nie tworzyli, pasożytowali na innych i prowadzili działalność przestępczą, niszczyli Polskę i Polaków, przynosili nędze i zepsucie. Żydzi, zdaniem Staszica, szkodzili Polakom też tym, że zmonopolizowali obrót kapitału, czym uniemożliwiali niezbędny dla inwestycji i budowy dobrobytu obrót kapitałem, oraz inwestycje w komunikację. Żydzi dla Staszica byli więc barierą w rozwoju gospodarczym i budowie dobrobytu, przyczyną bankructw i nędzy Polaków. Według autora „O szkodliwości Żydów” „Żydostwo nasze wsie uboży, a nasze miasta smrodem napycha”.

Stanisława Staszica napełniało odrazą też to, że Żydzi: rozpijali Polaków, rozpowszechniali alkohol, co prowadziło do zniszczenia społeczeństwa i władz umysłowych Polaków (refleksu, pamięci, rozwagi i kontroli nad ciałem), rozpijali nawet dzieci. Zdaniem Staszica, Żydzi rozpijali Polaków, by bezkarnie nasz naród okradać, by z pijani Polacy podpisywali dla siebie niekorzystne umowy i cyrografy, na podstawie których Żydzi odbierali Polakom gospodarstwa. Zdaniem Stanisława Staszica doświadczenie wskazywało, że szynkarze Polacy nie rozpijali Polaków tak jak Żydzi. Szynki służyły Żydom, zdaniem autora „O szkodliwości Żydów”, do masowego i na wielką skałę niszczenia Polski i Polaków, wpędzenia włościan w nędze. Doprowadziło to do uzależnienia włościan na kresach od Żydów, pasożytowania na chłopach i wyzyskiwania chłopów przez Żydów. Rozpijanie przez Żydów ludności zostało zauważone przez Austrię i Prusy, które to kraje zakazały Żydom prowadzenia szynków.

Stanisław Staszic oskarżał też Żydów o rozpowszechnianie narkotyków (opium), by uzależnić od siebie Polaków i wyniszczyć Polaków.

Problem Żydów, zdaniem Staszica, narastał wraz z eksplozją demograficzną Żydów. W 1772 roku w Polsce żyło 15.000.000 osób w tym 500.000 Żydów, czyli 3,33%, w 1790 roku 8.000.000 osób a w tym 300.000 Żydów, czyli 4,16%, w 1810 roku odsetek Żydów wynosił 8,33%, w 1816 roku 12,5%. Wszystkie miasta były opanowane przez Żydów w ciągu kilkudziesięciu lat (a w miastach Żydzi zmonopolizowali szynkarstwo).

Antykatolicyzm Żydów

Zdaniem Staszica Polacy szanowali religijne tradycje Żydów, podczas gdy Żydzi nie mieli szacunku dla tradycji katolickich. Polacy byli tolerancyjni dla Żydów, Żydzi zaś pełni nienawiści do Polaków i innych gojów. Żydzi szkalowali nie Żydów, kłamali na temat nie Żydów. Żydowskie szkoły wychowywały żydowskie dzieci w nienawiści do nie Żydów.

Według Stanisława Staszica żydowska kultura uczyniła Żydów niebezpiecznymi, bo: żydowskie małżeństwa były aranżowane przez ojców, co zapewniało małżeństwom trwałość a Żydom sile, Żydzi nie mogą utrzymywać kontaktów z nie Żydami, judaizm nakazywał nieustanną pracę dla narodu, oraz pozwalał również Żydom krzywdzić i oszukiwać nie Żydów, ignorować nie Żydowskie władze. Zdaniem Staszica Żydzi tworzą państwo w państwie, zbierali podatki, by przeciwdziałać rozwojowi państwa nie Żydów. Żydzi niszczyli społeczeństwo nie żydowskie, separując się od nie Żydów i pogrążając się w ksenofobii.

Zdaniem autora „O szkodliwości Żydów” Żydzi działali tajnie i niszczyli ład społeczny — organizacje tajne były narzędziem Żydów, Żydzi od kilkuset lat niszczyli naród polski, mnożyli się i swoje dzieci wychowywali do niszczenia Polski. Zdaniem Staszica Żydzi planowali, że gdy będą dostatecznie silni, zapewne wystąpią przeciwko nie Żydom.

Walka z zagrożeniem

W opinii Stanisława Staszica Polacy powinni byli zwalczać żydowskie zagrożenie. Stanisław Staszic postulował: by Polacy zwalczali żydowskie zagrożenie i wypierali Żydów, przesiedlenie Żydów za wsi do miast, zamykanie Żydów w gettach, oddanie nadzoru nad gettami Polakom, spisanie Żydów i nadanie im nazwisk, zmuszenie Żydów do posługiwania się językiem polskim w sprawach urzędowych, zakazanie sprzedaży alkoholu przez Żydów, nałożenie na Żydów stałego obowiązku posiadania dokumentów osobistych, zatrudnianie w administracji tylko Polaków, zakazanie tworzenia żydowskiej administracji.

Stanisław Staszic chciał: zakazać Żydom pracy w instytucjach państwowych, ograniczyć rolę rabinów tylko do posługi religijnej (zakazać rabinom działalności poza religijnej), zakazać składania przysiąg w instytucjach żydowskich, zakazać instytucjom żydowskim operacji finansowych (co uniemożliwi korumpowanie władz przez Żydów), zakazać Żydom tajnej działalności.

Staszic domagał się by: państwo przejęło archiwa żydowskie, nakazano Żydom posługiwania się językiem polskim we wszelkiej dokumentacji, zmusić Żydów do nauki tylko w polskich publicznych szkołach, zakazać istnienia szkół żydowskich, dopuścić edukację tylko w języku polskim (prócz religii), zmusić Żydów do posługiwania się tylko językiem polskim.

Stanisław Staszic uważał, że: Żydzi w Polsce mogą drukować tylko po polsku, należy wprowadzić zakaz posługiwania się jidysz, państwo ma wydawać Żydom pozwolenia na dalszą naukę zawodu, zezwalać na małżeństwa tylko tym Żydom, którzy nauczyli się zawodu.

Przymusowa polonizacja

Staszic chciał, by: zakazano nie Żydom służby u Żydów, zezwalać Żydom po dwudziestu latach pracy w getcie na pracę z gojami za zgodą administracji, po pięciu latach pracy wśród nie Żydów i małżeństwie z wyznawcą chrześcijaństw, pozwolić Żydom na staranie się o pozwolenie na nabycie gruntów lub nieruchomości w celach wynajmu.

Staszic domagał się: zakazu sprzedaży Żydom ziemi (by chronić szlachtę przed zniszczeniem), zakazu równouprawnienia Żydów z Polakami (równouprawnienie umożliwi Żydom zniszczenie Polski i Polaków — Żydzi przejąć mieli własność Polaków), odebrania Żydom prawa handlu alkoholem, odebrania Żydom autonomii, deportowania Żydów do Besarabii i na Krym.

Robert Bąkiewicz

Robert Bąkiewicz / Fot. Twitter/MediaNarodowe

  • Robert Bąkiewicz wysłał list do prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów Tomasza Chróstnego
  • Szef “Rot Niepodległości” wskazuje w piśmie na zagrożenie polskiej debaty publicznej płynące z monopolu Facebooka
  • Bąkiewicz zwrócił uwagę na brak woli rządu, który mogłoby utemperować giganta technologicznego
  • Lider narodowców przewiduje zamiar ingerencji firmy Meta w polskie wybory i politykę wewnętrzną
  • Zobacz także: Jak skutecznie walczyć z przestępczością internetową – konferencja naukowa

Robert Bąkiewicz pisze do prezesa UOKiK

Likwidacja konta Konfederacji na portalu Facebook stanowi bardzo poważne pogwałcenie prawa obywateli polskich do wolności słowa. Ten portal społecznościowy ma pozycje monopolistyczną i dzięki swojej pozycji może w sposób istotny wpływać nie tylko na kreowanie życia społecznego, ale także politycznego. Do tej pory mieliśmy do czynienia z bardzo licznymi aktami cenzurowania wypowiedzi polskich obywateli przez administrację Facebooka, często gwałcąc przy tym konstytucyjną zasadę wolności słowa.

– czytamy w liście.


Administracja ponadto często blokowała także wybrane osoby, mające swoje konta społecznościowe na tym portalu. To były działania niedopuszczalne, w sposób rażący naruszające ich prawo do swobodnej wypowiedzi. W przypadku naruszenia przepisów prawnych, w Polsce istnieje odpowiednie prawo pozwalające na pociąganie do odpowiedzialności karnej, tych, którzy nie przestrzegają polskiego prawa w zakresie wolności słowa.

– dodaje Robert Bąkiewicz.

Firma Meta dokonuje zamachu na polską demokrację

Lider stowarzyszenia stawia sprawę jasno: Facebook zamierza ingerować w polskie wybory i wykorzystując swoją potęgę doprowadzi do zamachu na demokrację. Korporacja sprawi, że wolność wyboru będzie zupełnie iluzoryczna i uzależniona od kaprysów wielkiego kapitału.

Do tej pory niestety ani polski rząd, ani organa odpowiedzialne za przestrzeganie praworządności nie reagowały na te niedopuszczalne praktyki ograniczania wolności słowa polskich obywateli przez tą zagraniczną instytucję. Także reakcja władz polskich na to bezprecedensowe, totalitarne działanie administracji Facebooka jest niezadawalająca. Nie wystarczą bowiem protesty polskiego rządu i zapowiedź opracowania nowego prawa. Likwidacja konta Konfederacji, a następnie Koła Poselskiego Konfederacji, jest nie tylko pogwałceniem obowiązującego prawa obywateli polskich do swobodnej wypowiedzi, ale jest także brutalną ingerencją w życie polityczne kraju. Jest to ingerencja bezprawna, gwałcąca polskie wolności konstytucyjne przez zagraniczną instytucję, poprzez wykorzystanie swojej pozycji monopolistycznej na polskim rynku. Celem tej ingerencji jest wpływanie na polityczne wybory Polaków. Jest więc próbą manipulacji opinii publicznej i w swej istocie ograniczeniem praw obywatelskich Polaków i zamachem na demokrację.

– podkreślił Bąkiewicz.

Na sam koniec wezwał prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów do nałożenia kary finansowej na Facebooka:

Dlatego wzywam Pana, aby kierowany przez Pana Urząd, nie czekając na inne działania polskiego rządu mające na celu ochronę praw Polaków do korzystania z wolności słowa i ochronę instytucji demokratycznych przed próbami zagranicznych manipulacji, nałożył karę, adekwatną do rozmiarów pogwałcenia wolności konstytucyjnych i ingerencji w polskie życie publiczne, na administrację Facebooka, działającą w Polsce. Nałożenie kary za wykorzystywanie swojej pozycji monopolistycznej będzie wyrazem praworządności i równości wszystkich przedsiębiorstw działających w Polsce. Będzie też ostrzeżeniem przed próbami wykorzystywania swojej pozycji do ingerowania w polskie życie polityczne. I w tym sensie będzie wyrazem obrony polskich instytucji demokratycznych.

– czytamy.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Media Narodowe