Wojciech Olszański w areszcie

Wojciech Olszański w areszcie / Fot. Nadesłane

  • W minioną sobotę w Bydgoszczy Wojciech Olszański zorganizował manifestację w związku z ustawą “lex Kaczyński” (znaną też jako “lex Konfident”), która zakłada testowanie pracowników na koronawirusa.
  • Znany patostreamer, który miał jeszcze nie tak dawno zatargi z wymiarem sprawiedliwości ponownie objawił swoje niezrównoważone poglądy.
  • Tym razem ogłosił publicznie, że zamierza zabić posłów, jeśli poprą tę ustawę.
  • Jeszcze w niedzielę do Prokuratury Krajowej zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa złożył poseł Platformy Obywatelskiej Paweł Olszewski.
  • Olszański zdążył jeszcze skomentować powyższy krok posła opozycji, w bardzo niecenzuralnych słowach nawołując do odstąpienia jego poparcia ustawy.
  • Natomiast w poniedziałkowy wieczór Komenda Wojewódzka Policji w Bydgoszczy poinformowała o aresztowaniu Olszańskiego.
  • Z kolei jutro prokuratura przedstawi odpowiednie zarzuty aresztowanemu patostreamerowi.
  • Zobacz także: Wychodzi poseł Anna Siarkowska, a tłum od Olszańskiego wyje. “Nie, ta pani jest z nami!” [+WIDEO]

Jeśli poprą ustawę, to skazują się na śmierć i my te listy śmierci tworzymy. (…). Ja, Wojciech Olszański, znany w internecie jako Aleksander Jabłonowski, chcę ich zabić. A dlaczego nie?! Bo jestem przepełniony radosną nienawiścią i chcę ich śmierci!

– grzmiał ze sceny Wojciech Olszański.

Jego słowa odbiły się szeroką ciszą zgromadzonego tłumu, zdającego sobie sprawę ze skandalicznych i bardzo niebezpiecznych słów patostreamera.

Poseł Platformy Obywatelskiej Paweł Olszewski, skierował w niedzielę do Prokuratury Krajowej zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. Z kolei Olszański i jego przyboczny, Marcin Osadowski, z którym prowadzi programy w NPTV postanowili wulgarnie odpowiedzieć posłowi na jego zapowiedzi.

Pawliku, pośliku, funflu (…) ty będziesz prokuratorowi d*** zawracał mną? (…) Masz szansę nie znaleźć się na listach śmierci

– odpowiedział posłowi PO, Wojciech Olszański.

Sprawę skomentował też polityk Konfederacji, Janusz Korwin-Mikke.

Nie lekceważcie go, Olszańskiego. Jak Go zlekceważycie – Jego ruch zamrze. Jakieś aresztowanie, pobicie – a najlepiej ukrzyżowanie! Jak inaczej zrobić zbiórkę? P.Olszański mocno przegina – ale skrajności są pożyteczne. Na Jego tle nawet Kaczyński z Tuskiem wyglądają na normalnych!

– skwitował prezes partii KORWiN.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Reakcja policji na skandaliczną manifestację

Na zawiadomienie posła Pawła Olszewskiego zareagowała w poniedziałek Komenda Wojewódzka Policji w Bydgoszczy, która poinformowała o aresztowaniu Olszańskiego w związku z sobotnią manifestacją i nawoływaniem do popełnienia przestępstwa.

Kryminalni z KWP i KMP w Bydgoszczy zatrzymali dziś wieczorem Wojciecha O. Mężczyzna został zatrzymany w związku z sobotnim zgromadzeniem i publicznym nawoływaniem do popełnienia przestępstwa

– czytamy w komunikacie.

Prokuratura przedstawi zatrzymanemu Wojciechowi O. zarzuty we wtorek. Należy się spodziewać, że będą one dotyczyły zagrożenia zdrowia i życia osób administracji publicznej.

medianarodowe.com, twitter.com, wprost.pl

Młode satanistki walczą z Kościołem

Satanistki pod Domem Arcybiskupów Warszawskich / Fot. Twitter/@PatrykSykut

  • Dzisiaj pod Domem Arcybiskupów Warszawskich odbyła się manifestacja grupy kilku ekoaktywistów związanych z Extinction Rebelion.
  • Młode dziewczyny przebrały były przebrane za diabły oraz nosiły na sobie elementy satanistyczne.
  • Satanistki protestowały przeciwko globalnemu ociepleniu oraz Kościołowi Katolickiemu.
  • Jak relacjonował Patryk Sykut, jedno z haseł nawoływało do “odebrania chciwych dusz zakonników”.
  • Zobacz także: Kontrowersje wokół WOŚP w Warszawie. Społeczność oburzona Światełkiem do Nieba

Ekoterroryści związani z Extinction Rebellion postanowili pójść pod Dom Arcybiskupów Warszawskich walczyć z globcio przebierając się za (jak sami piszą) DIABŁY

– relacjonował Patryk Sykut.

Do Kurii Metropolitalnej w Warszawie przyszły same diabły, aby odebrać chciwe dusze zakonników

– tak brzmiało jedno z haseł satanistek.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Rząd przekazuje oblatom część Świętokrzyskiego Parku Narodowego

Powodem całego zamieszania, jak wskazują organizatorzy są plany przekazania 1,3 ha Świętokrzyskiego Parku Narodowego w ręce Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej. Według ich doniesień w szczytowej partii Łysej Góry (bardziej znanej jako Święty Krzyż) ma powstać kompleks religijno-turystyczny. Znajduje się tam klasztor, który od 1936 roku zamieszkuje Zgromadzenie Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej. “Zmniejszenie” parku pozwoliłoby na przekazanie ojcom oblatom zachodniego skrzydła dawnego klasztoru benedyktynów, gdzie obecnie mieści się muzeum przyrodnicze oraz dawny szpitalik – użytkowane obecnie przez park. Zakonnicy mają o to zabiegać od lat.

Wszystkie parki narodowe w Polsce zajmują łącznie zaledwie 1% powierzchni kraju. Prawo maksymalnie utrudnia zakładanie nowych parków, w związku z czym od ponad dwudziestu lat nie udało się utworzyć żadnego, pomimo starań naukowców, przyrodników i lokalnych społeczności

– czytamy na stronie Facebooka Exctinction Rebelion Polska.

Brak ochrony cennych lasów, takich jak Puszcza Karpacka (planowany Turnicki Park Narodowy), jest już dostatecznym skandalem, zwłaszcza w czasach, gdy doświadczamy skutków kryzysu klimatycznego

– podkreślili aktywiści.

To już nie pierwszy taki protest ekstremistów z tej zagranicznej organizacji klimatycznej. Wcześniej manifestowali w tej sprawie pod gmachem Ministerstwa Klimatu i Środowiska. Składali oni również apele zarówno do ministra oraz premiera Mateusza Morawieckiego.

twitter.com, facebook.com, innpoland.pl, informacje własne

Adam Wielomski

Adam Wielomski / Fot. Media Narodowe

  • Jeden z profesorów związanych ze środowiskiem konserwatywnym i monarchistycznym postanowił zamieścić obszerniejszą krytykę na temat Konfederacji.
  • Adam Wielomski we wpisie na Facebooku skrytykował posłów tej formacji za przyjęcie uchwały ws. Ukrainy.
  • Nie spodobało się mu również podejście tego ugrupowania do ustawy medialnej mającej w swoim założeniu zlikwidować patologię podatkową zagranicznych koncernów medialnych.
  • Głównie swój żal o przechył Konfederacji w stronę libertarianizmu skierował wobec kierownictwa Ruchu Narodowego, którry jego zdaniem poddał się wolnościowej narracji.
  • Zobacz także: Konfederacja składa wniosek ws. ustawy 1981. “Lex Konfident”

W pierwszym punkcie podzielił się swoim zawodem nad postawą Konfederacji w sprawie ustawy medialnej, zwanej potocznie lex TVN. Zauważył, że w tej kwestii zaważyły libertariańskie głosy wolnościowców, którzy przekonali resztą do przeciwstawienia się projektowi Prawa i Sprawiedliwości.

Pierwszym punktem zwrotnym była dla mnie postawa Konfy w sprawie lex TVN. Wtedy zrozumiałem, że w Konfie górę bierze tendencja libertariańska, głosząca likwidację interwencji państwa i urynkowienie wszystkiego, z samych tylko przyczyn dogmatyczno-ideologicznych. W praktyce oznacza to zastąpienie zobiektywizowanej przemocy państwowej przez nieformalną przemoc międzynarodowych korporacji

– napisał profesor.

Obrona przez Konfę TVN-u była dla mnie szokiem. W polityce zawsze przyświecała mi racja stanu i szukałem zawsze stronnictwa pro-państwowego. Wsparcie dla TVN było akceptacją neoliberalnego dogmatu o prymacie wolności dla kapitału nad racją stanu państwa

– zaznaczył Adam Wielomski.

Uchwała ws. poparcia dla Ukrainy

Kolejnym powodem utracenia zaufania do Konfederacji była uchwała ws. poparcia Ukrainy przed ewentualną agresją rosyjską. Zdaniem Wielomskiego, Polska nie ma żadnego interesu, aby nadstawiać przysłowiowego karku i wychodzić przed szereg, aby bronić Ukrainy. Podkreślił, że posłowie Konfederacji (oprócz Grzegorza Brauna) złozyli swoisty hołd lenny wobec geopolityki PiS, zachwycającego się Stanami Zjedcznoczonymi.

Uważam, że słaba Ukraina jest w polskim interesie. Polska ma interes w tym, że Ukraina istniała – aby nie sąsiadować bezpośrednio z Niedźwiedziem – ale jako państwo buforowe, a nie samodzielny podmiot w stosunkach międzynarodowych. Dla mnie stanowisko Konfy było hołdem lennym wobec geopolityki Waszyngtonu, czyli wejściem na drogę geopolityki PiS-u. Zadecydowały o tym czynniki na poziomie niezwykle tandetnej taktyki (RN) + libertariański zachwyt nad wszystkim, co głoszą Amerykanie (wolnościowcy)

– podkreślił.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Zagubienie ideologiczne Ruchu Narodowego

W swoim ostatnim punkcie zaznaczył, że nadal podtrzymuje słuszną opinię o współpracy Ruchu Narodowego i partii KORWiN w sferze wyborczej. Zauważył, że wolnościowcy uzyskali przewagę ideologiczną w kole poselskim przekonując innych narodowców do swoich poglądów. Skrytykował kierownictwo RN za tzw. ascezę ideologiczną.

Tymczasem kierownictwo RN trzyma swoje szeregi w radykalnej ascezie intelektualnej, sprowadzającej się do „walki z marksizmem”, a w dodatku raz za razem namiętnie wyczesuje z tych szeregów wszystkie osoby inteligentniejsze i czytające, podejrzewając je o intelektualną zdolność do samodzielnego myślenia. Gdy więc z jednej strony mamy spory tłumek oczytanych liberałów i libertarian, tam z drugiej strony mamy aktyw zdolny co najwyżej do wieszania plakatów i krzyczenia „Śmierć wrogom Ojczyzny!”

– wytłumaczył Wielomski.

W tej sytuacji ideologia libertariańska dosłownie przykryła intelektualnie ascetyczną i skromną doktrynę RN, a Konfa jako całość zjechała w odmęty libertarianizmu. Co gorsza, intelektualnie impotentne kierownictwo RN nawet nie dostrzega w tym problemu.

– zaznaczył profesor.

Nie da się ukryć, że prof. Wielomski cały swój żal kieruje w stronę kierownictwa RN, które jego zdaniem poddało się libertariańskiej narracji wolnościowego skrzydła Konfederacji. Ponadto zauważył, że władze RN mają się się obawiać mądrzejszych osób, które mogłoby spowodować zmiany w kierownictwie.

A właściwie – co wiem nieoficjalnie – to dostrzega, lecz boi się, że współpraca z osobami mądrzejszymi może doprowadzić do stwierdzenia, że obecne kierownictwo nie nadaje się do kierowania czymkolwiek. Nie mam do wolnościowców w żadnym razie żalu, że głoszą to, w co wierzą i propagują swoje idee, przykrywając całą Konfę. Mam pretensje do kierownictwa RN, które w całości obciążam winą za przechylenie Konfy w stronę libertarianizmu z którym nie mam i nigdy nie miałem nic wspólnego. Libertarianizm uważam za formę zsekularyzowanego kalwinizmu

– zakończył swoj wywód Wielomski.

Odpowiedź wiceprezesa RN na zarzuty Wielomskiego

Na ostry wpis prof. Adama Wielomskiego postanowił odpowiedzieć jeden z wiceprezesów Ruchu Narodowego poseł Krzysztof Bosak. W komentarzach dołączył się do dyskusji, w której przypomniał profesorowi, żę ten był zapraszany wielokrotnie na coroczne konferencje naukowe, także na ostatnią we wrześniu 2021 r., która odbywała się w Gnieźnie.

W kwestii faktów: byłeś zapraszany na coroczne konferencje naukowe organizowane przez Ruch Narodowy pod szyldem Fundacji Piastowskiej. W zeszłym roku pod opieką jednego z naszych posłów brałeś udział Adamie w III edycji konferencji, pod hasłem „W poszukiwaniu dobra wspólnego Polaków”, we wrześniu w Gnieźnie

– odpowiedział wiceprezes RN Krzysztof Bosak pod jednym z komentarzy.

facebook.com, medianarodowe.com

Bartosz Kopczyński

Bartosz Kopczyński / Fot. YouTube/MediaNarodowe

Jakub Zgierski: Czym zajmuje się Towarzystwo Wiedzy Społecznej w Toruniu, którego jest Pan członkiem?

Bartosz Kopczyński: Towarzystwo Wiedzy Społecznej jest oddolną inicjatywą grupy przyjaciół, którzy spotkali się w ramach toruńskich Rot Niepodległości. Wymieniając poglądy, doszliśmy do wniosku, że trzeba się jakoś sformalizować, aby mieć możliwość tworzenia wspólnego dorobku i głoszenia go światu. I tak wiosną 2021 r. powstało stowarzyszenie pod nazwą Towarzystwo Wiedzy Społecznej. W ten sposób krzewimy wiedzę społeczną i staramy się wypracować złożoną koncepcję życia społecznego. Chcemy opisać taką wizję społeczeństwa, w którym chcemy żyć, i które będzie dobre dla naszych dzieci.

Zobacz także: Sojusz brytyjsko-polsko-ukraiński? “Trwa uzgadnianie szczegółów”

Kontynuujemy wątek negatywnych zjawisk, które trapią polski system edukacji. W ostatniej rozmowie poruszyliśmy już kwestię pajdocentryzmu, czyli skoncentrowania się na dziecku i jego „dobrym samopoczuciu”, zamiast wychowywaniu do wartości.

Kolejnym problemem jest obecność w szkole dzieci, które z powodu ograniczeń intelektualnych nie są w stanie spełnić wymogów podstawy programowej. Dawniej takie dzieci trafiały do szkół specjalnych, które dysponują wiedzą i środkami, aby osiągnąć z nimi taki poziom, który umożliwi im funkcjonowanie w społeczeństwie. Szkoły specjalne są dla nich dobrodziejstwem cywilizacji, lecz przez psychopedę i niektórych działaczy społecznych traktowane są jak więzienie i ograniczenie możliwości życiowych. Od 1994 r. o tym, czy dziecko z niektórymi niepełnosprawnościami będzie w szkole zwykłej czy w specjalnej, decydują sami rodzice. Wielu z nich na siłę stara się zapewnić swoim dzieciom normalność, odrzucając prawdę. A ponieważ w szkole obowiązuje indywidualizacja, więc znowu następuje próba dostosowania wymogów obiektywnych, co powoduje obniżenie poziomu dla wszystkich.

Jak to pokazała historia, tzw. urawniłowka raczej ma wektor skierowany w dół…

Nieuchronnym skutkiem tych działań stało się stopniowe stałe obniżanie poziomu wiedzy i umiejętności. Jest to oczywiście poblask procesów zachodzących na całym Zachodzie, tyle że oni mają więcej pieniędzy i swoje braki edukacyjno-wychowawcze ukrywają za fasadą nowoczesnego wyposażenia. Jednakowoż zjazd w dół stał się faktem i prowokuje wszystkich do wysilenia szarych komórek, jak to naprawić. Wymaga to właściwej diagnozy, ale jedynym wnioskiem, który przebija się do głównego nurtu, jest oskarżenie pod adresem tradycyjnej edukacji. Uznano, że nasza edukacja to wciąż stara szkoła, i że jej głównym problemem jest to, że za mało w niej kreatywności, innowacyjności, a za dużo ocen, sprawdzianów i wiedzy. Przeszkodą są dzwonki, ławki, krzesła i klasy. Trzeba więc dużo się ruszać, eksperymentować, tworzyć własną wiedzę. Musi się dużo dziać, być kolorowo i głośno.

Powtarza się jak mantrę, że mamy do czynienia ze starym modelem edukacji, który jest niedostosowany do wymagań nowoczesnego świata i niszczy kreatywność – dlatego trzeba zmieniać i zmieniać, nawet dla samej zmiany.

Nowoczesne kreatywne nauczycielki prześcigają się w edukreatywności, wchodząc w kolejne innowacje pedagogiczne, które od 2017 r. dopuszczone są bez kontroli kuratoryjnej. Kreatywność oraz innowacyjność stały się fetyszami. Jakoś tak dziwnie się dzieje, że wszystkie te metody polegają na stosowaniu przez nauczycieli gotowych rozwiązań, narzucanych schematów, które pochodzą z zasobów kreatywnych organizacji i firm, kręcących się wokół szkół. Okazuje się, że znakomita większość kreatywnych metod to działalność odtwórcza. Scenariusze lekcji, konkursy, projekty, angażujące nauczycieli, dzieci i rodziców, wszystko do pobrania przez Internet po opłaceniu faktury. Szkoła rzuca się na kolejne innowacje, im więcej, tym lepiej, zużywa na to czas i energię, a zapomina o realizacji programu i wymogach edukacyjnych. Dzieci uczą się przez zabawę, co najczęściej jest przeciwskuteczne. Prowadzi to do zjawiska kreatywnych analfabetów. Gdyby tę samą energię i czas, które poświęca się na nowinki, użyć do realizacji programu nauczania, efekty byłyby rzeczywiste.

Postępowcy utrzymują, że wystarczy nie strofować uczniów, aby ci sami z pasją odkrywali świat i rozwijali swoje zainteresowania. W zasadzie w takim ujęciu szkoła i nauczyciele bardziej przeszkadzają niż pomagają, są czynnikiem hamującym, rozpraszającym uwagę…

Kwestia motywacji dzieci do nauki stała się kolejnym fetyszem. Antypedagogiczna psychopeda powtarza do znudzenia, że dzieci mają naturalną ciekawość świata i pęd do wiedzy i nauki. Rozciągają to zjawisko na cały okres dojrzewania. Zgodnie z tym poglądem nie wolno dzieciom ograniczać tej potrzeby ani jej kierunkować, bo to wywiera presję i sprawia, że blokują się i tracą chęć do nauki. Rzeczywiście, małe dzieci aktywnie poznają otaczający świat, ale gdy już poznają najbliższe otoczenie, pęd ten przygasa. Współczesny świat dobrobytu stara się bowiem dzieciom dogadzać i zaspokajać wszystkie ich potrzeby. Dawniej motywacja była prosta – albo się będziesz uczył, albo kamienie przy drodze będziesz tłukł. Alternatywą dla intensywnej nauki szkolnej było pasanie świń u pana lub proste, najniżej płatne prace fizyczne. Dzisiejsze dziecko ma pracujących rodziców, którzy zaspokajają potrzeby bytowe, dają konsolę, smartfon, telewizor, stertę zabawek i żadnych obowiązków. Po co więc ma się uczyć?

Bardzo dobre pytanie – zapewne dla przyjemności i samorozwoju, jakby stwierdzili nowocześni znawcy tematu.

Trzeba uświadomić sobie brutalną prawdę, że większość ludzi uczy się nie dlatego, że lubi, ale dlatego, że musi. Jest pewna grupa w populacji, która uczy się z wewnętrznej potrzeby, ale liczy nie więcej niż 10%, i to dlatego, że ma właściwe wzorce z domu. Jeśli ludzie mają zaspokojone potrzeby i nic nie muszą, ale wszystko im się należy, to na pewno nie będą się uczyć, bo to wymaga trudu i wysiłku. Jednakże psychopeda skazała tę prawdę na niebyt i wmówiła wszystkim, że należy budować pozytywną motywację. Dziecko będzie uczyć się samo, jeśli będzie chwalone i wytworzy się atmosfera pozytywnej relacji emocjonalnej z nauczycielem. Na tym polu rozwinęły się dwa kompleksy, obecne we współczesnej pedagogice, mianowicie neurodydaktyka i Ocenianie Kształtujące – o nich jednak w kolejnej części.

Rozmawiał Jakub Zgierski

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Do tej pory w Mediach Narodowych ukazało się pięć rozmów z Bartoszem Kopczyńskim poświęconych rewolucji w pedagogice i destrukcyjnym planom szykowanym przez globalistów.

Gazocią Jamalski

Gazocią Jamalski / Fot. YouTube

Ustawa “polonizacyjna”

Projekt nowelizacji prawa energetycznego, to zdaniem autorów krok do spolonizowania planów polskiej sieci dostaw.

To element polonizacji mocy tej magistrali, który pozwoli Polakom używać go zgodnie z ich planami, na przykład do dostaw gazu z Baltic Pipe oraz LNG

– powiedział Wojciech Jakóbik portalu BiznesAlert.pl.

Przepisy dotyczą m.in. relacji między operatorem przesyłowym – spółką Gaz-System, a właścicielem Gazociągu Jamalskiego – spółką EuRoPol Gaz, w której po 48 proc. udziałów w mają Gazprom i PGNiG, a 4 proc. – spółka Gas-Trading

– podaje tvp.info.

Między spółkami Gaz-System a EuRoPol powstanie umowa. Ma określać warunki pracy operatora do 2025 r. W razie problemów z dogadaniem się może zrobić to Urząd Regulacji Energetyki. Dotychczasowe warunki były regulowane przez umowę jamalską Polski i Rosji z 1993 roku. EuRoPol Gaz jak dotąd był odpowiedzialny za budowę Jamału.

Planowana rozbudowa tłoczni oraz sieci przesyłowej pozwoli używać Gazociągu Jamalskiego do rozprowadzania gazu po całej Polsce, także tego z rewersu na granicy z Niemcami, terminalu LNG w Świnoujściu oraz gazociągu Baltic Pipe mającego wychodzić na ląd w Niechorzu

– mówi Wojciech Jakóbik.

Wniesiony w piątek projekt posłów PiS i nadzorowany przez Marka Suskiego ma wprowadzić zmianę prawną właściciela. “Operator gazociągu jamalskiego ma prawo do wyłącznego korzystania z majątku właściciela tej sieci, niezbędnego do pełnienia obowiązków operatora”. Co zatem podnosi odpowiedzialność oraz powoduje skuteczniejszą realizację praw i obowiązków nałożonych przez UE.

tvp.info

Natalia Maliszewska

Natalia Maliszewska, polska łyżwiarka w izolacji COVID-owej / Fot. YouTube

Pozytywne nastawienie

Natalia Maliszewska to nasza 26-letnia łyżwiarska nadzieja na złoto w short-tracku na 500 metrów na Igrzyskach Olimpijskich w Tokio. Choć obecnie jest na przymusowej izolacji, to czuje się wyśmienicie.

Jestem okazem zdrowia, nie mam gorączki, na treningach jeździłam normalnie, nie jestem osłabiona

– powiedziała polska łyżwiarka.

Czuję się trochę dziwnie, jak „alien” czy „odrzutek”, bo jestem w kompletnie nieznanym mi miejscu. Jeśli chodzi o stan zdrowia, czuję się dobrze. Jestem zdrowa, tylko test mi wyszedł pozytywny. […] Jest mi ciężko w to uwierzyć. Czuję się, jakby ktoś mnie oszukał.

– skomentował w rozmowie z Aleksandrem Dzięciołowskim z TVP Sport.

Powiem szczerze: kiedy dostałam informację, że mój wynik został zweryfikowany jako pozytywny, na początku byłam zdezorientowana. Nie wiedziałam jak, dlaczego i skąd. Ale później napisałam trenerce, że nawet jakby mi to miało zająć sześć dni, to ja wciąż mam szansę na start w biegu na 500 metrów. A myślę, że sześć dni, jeśli chodzi o te procedury i to, jak się czuję, jest wystarczające. Trzymam się tego, że mam bardzo dużo czasu i staram się tym nie martwić, bo wiem, że stres obniża odporność

– powiedziała Maliszewska.

“Jestem sportowo wkurzona”

Spakowałam tu swoją walizkę na zawody. Więc jakby mnie wypuścili nawet godzinę przed startem, to muszę zmienić tylko kurtkę, buty i jestem gotowa, żeby jechać od razu na lodowisko. […] Jestem sportowo wkurzona teraz i nastawiona jeszcze bardziej bojowo. Chcę pokazać im, że nie zrobi to na mnie wrażenia

– spuentowała Maliszewska.

Aby opuścić izolację, łyżwiarka musi mieć dwa negatywne testy na COVID-19, wymazy robione są co 24 godziny. Jej fani czekają na występ i widać to wparcie w mediach społecznościowych.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

tvp.info

Paweł Soloch szef BBN

Paweł Soloch, szef BBN, na konferencji przed BBN / Fot. YouTube

Broń dla Ukrainy

Polska pomoże Ukrainie. Taką decyzję podjęli premier i prezydent. Poinformował o tym Paweł Soloch na konferencji prasowej przed siedzibą Biura Bezpieczeństwa Narodowego w Warszawie. Wspomniał też o spotkaniach wcześniejszych prezydenta Andrzeja Dudy z głowami państw z USA i Ukrainy.

W ścisłym kontakcie z prezydentem zapadła decyzja o przekazaniu stronie ukraińskiej amunicji o charakterze defensywnym; tę decyzję finalizuje minister obrony narodowej

– poinformował Paweł Soloch, szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego.

W międzyczasie odbył szereg spotkań z przedstawicielami rządu, ministrami, szefami służb, rozmawiał bezpośrednio z panem premierem. W ostatni piątek mieliśmy Radę Bezpieczeństwa Narodowego, z której popłynął mocny ponadpartyjny przekaz (…) wspólnego stanowiska, jakie elity polskie mają wobec sytuacji na Ukrainie

– powiedział Soloch.

Mówimy o wsparciu politycznym, pomocy materialnej w wymiarze humanitarnym, ale też wojskowym. Pan prezydent po konsultacjach z prezydentem Zełenskim, z rządem, wspierał ideę udzielenia również wsparcia wojskowego dla Ukrainy – powiedział szef BBN. – Na uwagę zasługuje bardzo bliska współpraca prezydenta z ministrem Błaszczakiem w tym względzie.

Takie rozmowy były prowadzone, ale zapadła również decyzja o przekazaniu stronie ukraińskiej amunicji o charakterze defensywnym, która ma służyć obronie, nie atakowi. Tę decyzję finalizuje minister obrony. Ona zapadła, jak powiedziałem, w ścisłym kontakcie z panem prezydentem

– zaznaczył szef BBN.

Nowy sojusz?

W obliczu zagrożenia płynącego z Rosji w tym tygodniu może zostać ogłoszony nowy sojusz trójstronny, który połączy Wielką Brytanię, Ukrainę i Polskę. Jak przekazano, strony uzgadniają szczegóły umowy

– podała Ukraińska redakcja brytyjskiej stacji BBC.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

tvp.info

Konferencja prasowa w sejmie

Konferencja prasowa w sejmie / Fot. YouTube

Apartheid sanitarny?

“Lex Konfident” to nazwa ustawy 1981 dot. “weryfikacji covidowej” jaką nadali jej posłowie Konfederacji. Na briefingu prasowym w poniedziałek wytykano absurdy, jakie zdaniem posłów chce wprowadzić Prawo i Sprawiedliwość. Nowa ustawa ma zastąpić “lex Hoc”, czyli poprzednią wersję tzw. ustawy segregacyjnej.

Ustawa Hoca” numer 1846 na szczęście jest już w koszu, na śmietniku historii, ale wjeżdża na tapetę ustawa Rychlika i Piechy numer 1981. Nie ma przypadków, są tylko znaki. Ta data kojarzy się jako czarna data w historii Polski. PiS najwyraźniej sięga w swojej głębokiej podświadomości do tej tradycji, walki władzy z własnym narodem i oto proponuje ustawę, którą my nazywamy “lex konfident”, która to kuchennymi drzwiami wprowadzałaby po raz kolejny pozór legalności dla systemu apartheidu sanitarnego, segregacji, w którym jedni Polacy segregują drugich. To system donosicielstwa inspirowanego przez władzę. System, w którym prawo cywilizowane jest już wspomnieniem, już nie istnieje, bo oto decyzją administracyjną miałyby być nakładane drakońskie kary finansowe i to na osoby nominowane przez współpracowników czy też pracodawców. Krótko: jedni Polacy na drugich mieliby donosić, gnębić.

– powiedział Grzegorz Braun.

Będzie wysłuchanie publiczne?

Aktualna większość parlamentarna, rządowa z góry deklaruje fikcyjność tej procedury, skoro w ogóle nie wzięto pod uwagę możliwość wysłuchania publicznego w tej sprawie. Pamiętajmy, że wysłuchanie projektu 1846 zakończyło się miażdżącym rozjechaniem projektu przez normalnych, uczciwych, niebiorących rozbratu ze zdrowym rozumem, Polaków. To było bodajże 70 do 1 w tamtym wysłuchaniu.

– dodał poseł Braun.

W poniedziałek odbyło się pierwsze czytanie podczas posiedzenia komisji zdrowia. Drugie czytanie zaplanowano na wtorek w Sejmie.

https://twitter.com/K_Kaminski_/status/1488174171456745480
https://twitter.com/urbaniak_michal/status/1488173299934928898

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

DoRzeczy.pl

Warszawa 27.01.1990. XI Zjazd PZPR. I sekretarz KC PZPR Mieczysław Rakowski i przew. zjazdu Leszek Miller.

Warszawa 27.01.1990. XI Zjazd PZPR. I sekretarz KC PZPR Mieczysław Rakowski i przew. zjazdu Leszek Miller. / Fot.PAP/G. Rogiński. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

Likwidacja PZPR, a właściwie przekształcenie jej w partię socjaldemokratyczną SdRP (z czasem przekształconą w SLD, a potem w Lewicę) było jednym z elementów transformacji ustrojowej, która miała zapewnić komunistom z PZPR zachowanie realnej władzy, przejęcie własności publicznej, zagwarantowanie bezkarności zbrodniarzy komunistycznych i ich tajnych współpracowników komunistycznej bezpieki.

Zobacz także: Sojusz brytyjsko-polsko-ukraiński? “Trwa uzgadnianie szczegółów”

PZPR

Wbrew swej nazwie Polska Zjednoczona Partia Robotnicza nie była ani polska, ani zjednoczona, ani robotnicza. Była polskojęzyczną organizacją przestępczą, reprezentującą na ziemiach polski kolonialne interesy ZSRR. Realna władza w PRL nie należała do formalnych władz kraju, ale do lojalnego wobec sowietów kierownictwa PZPR. Kierownictwo PZPR za pośrednictwem podległego sobie aparatu partii kontrolowało instytucje państwa, od aparatu przemocy, poprzez gospodarkę, do mediów i kultury. A także otumaniało Polaków swoją propagandą.

Dla 3.000.000 członków PZPR członkostwo w partii było drogą do osiągnięcia lepszego standardu życia – ani zdolności, ani pracowitość, czy inne cnoty, nie zapewniały tego w PRL. Z działaczy PZPR zbudowane były dwie równoległe administracyjne jedna oficjalna i druga partyjna posiadająca realną władzę na każdym szczeblu.

Żydzi w PPR i PZPR

W wydanym przez IPN zbiorze artykułów naukowych „PZPR jako machina władzy” ostatni tekst Bożena Szaynok poświeciła obecności Żydów w PPR i PZPR. Już u samego zarania polskojęzycznej komuny byli obecni Żydzi. W trzech sowieckich siatkach agenturalnych działających w II RP – Komunistycznej Partii Polski, Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy, Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy – Żydzi stanowili do połowy szeregowych działaczy, i zdecydowaną większość władz organizacji komunistycznych. Równolegle Żydzi działali w swoich partiach komunistycznych niezależnych od sowietów. W czasie II wojny światowej nowa polskojęzyczna agentura sowiecka Polska Partia Robotnicza została przez sowietów stworzona przy licznym udziale Żydów.

Po II wojnie światowej polskojęzyczne władze ziem polskich zadeklarowały wsparcie dla odrodzenia społeczności żydowskiej w Polsce i dla powstania Izraela. W pierwszych latach powojennej komunistycznej okupacji Polski Żydzi cieszyli się przywilejami, jakich nie mieli Polacy, mogli tworzyć własne organizacje i partie polityczne niezależne od władzy, otrzymywać pieniądze z USA na swoją działalność. W ramach walki z antysemityzmem władze komunistyczne mordowały polskich patriotów z NSZ i AK. Taka polityka zaskarbiła komunistom wsparcie Żydów z USA. Najważniejszymi komunistami żydowskiego pochodzenia we władzach komunistycznych był szef aparatu terroru i równocześnie nadzorca kultury Jakub Berman, odpowiedzialny za zniszczenie polskiej gospodarki Hilary Minc, oraz Roman Zambrowski. Często komuniści swoje żydowskie pochodzenie ukrywali pod polskimi nazwiskami.

Pod koniec lat sześćdziesiątych, w związku z jednoznacznym sojuszem USA i przez wiele lat bliskiego sowietom Izraela, część Żydów komunistów została odsunięta od władzy. Wielu wyemigrowało z PRL (prawo do emigracji nie było dostępne Polakom). Bliskie relacje z Izraelem odbudował Jaruzelski po wprowadzeniu stanu wojennego.

Historia uświadamia nam, jak wiele dzisiejszych problemów Polski ma swoje korzenie w przeszłości — ingerencji obcych mocarstw w nasze losy, zaborach, sanacji, niemieckiej i rosyjskiej okupacji, powojennej dyktaturze komunistów. To przez dramatyczne losy dzisiejsza Polska jest krajem ubogim na tle Europy Zachodniej, z trudem niestwarzającym swoje elity, krajem, w którym obywatele mają od dekad trudność w dbaniu o swoje podstawowe interesy.

Po drugiej wojnie światowej Polska znalazła się pod faktyczną okupacją sowieckiej Rosji (pisze Rosji, bo zdaniem dzisiejszych Rosjan sowieckie dziedzictwo jest fragmentem rosyjskiej tożsamości). Rosjanie do administrowania ziemiami polskimi wyznaczyli niemającą społecznego poparcia nieliczną grupę kolaborantów z ruchu komunistycznego (często albo Żydów, albo przedstawicieli lumpenproletariatu).

Awans społeczny marginesu społecznego

By zwiększyć swoje siły, w Polsce, która była im wroga, komuniści starali się zyskać sympatyków, swoją ofertę kierowali głównie do marginesu społecznego i ludzi bez ideowych niemających oporów moralnych przed poprawą swoich warunków materialnych za cenę kolaboracji. Takie społeczne kulisy partii komunistycznej odsłania przed czytelnikami 504 stronicowy zbiór artykułów naukowych „Partia, państwo, społeczeństwo” wydany przez Instytut Pamięci Narodowej.

Na kartach tej pracy poza ideowe powody wstępowania do PZPR opisał Piotr Gontarczyk. Według historyka po wojnie do PPR, w latach 1944-1948, przyjmowano wszystkich chętnych, w tym licznych przedstawicieli marginesu społecznego.

Chłopów skłaniano do wstępowania do partii pod przymusem, zastraszano lub skłaniano ofertą otrzymania pomocy powojennej amerykańskiej pomocy rozdzielanej przez państwo, lub możliwością zakupu środków produkcji rolnej, na których produkcję i handel monopol miało państwo.

Na skutek szerokiej akcji rekrutacyjnej do PPR licznie osoby niewygodne dla komunistów, od meneli sprawiających kłopoty wizerunkowe i swoimi patologiami dezorganizujących prace partii, przez przestępców, aż do elementu politycznie obcego. Spowodowało to w 1948 ograniczenie masowego werbunku.

Zakończenie masowego werbunku wiązało się też z tym, że praca w partii stała się finansowo atrakcyjna, zapewniała wysokie pensje, nagrody, dostęp do niedostępnych towarów, własną dystrybucję żywności i ubrań. Dzielność w partii dawała możliwość kształcenia dzieci w szkołach wyższych, awans społeczny swój i rodziny. Ograniczone dobra nie mogły trafiać do wszystkich chętnych, ich ograniczony zasób wymusił ograniczenie ilości osób uprawnionych na podstawie przynależności do partii do przywilejów. Dodatkowo przynależność do partii zapewniała bezkarność, możliwość wykorzystywania podwładnych, w tym seksualne wykorzystywanie kobiet. Z zasady przynależność partyjna chroniła od odpowiedzialności karnej.

By zapewnić działaczom partii (PPR, przekształconej w grudniu 1948 w PZPR) prace, wyrzucono bezpartyjnych fachowców i na ich miejsca zatrudniano partyjnych pozbawionych kompetencji. Członkostwo w PPR/PZPR dawało niewykształconym osobnikom możliwość zawrotnej kariery. Zdolni, ale bezpartyjni nie mogli robić żadnej kariery, bo byli niedopuszczani nawet do studiów. Przez kolejne dekady tacy ludzie stworzyli system umożliwiający swoim i blokujący Polakom dostęp do karier i dobrze płatnej pracy.

Kłopotliwy dla partii działacze (alkoholicy albo niemieccy naziści) z założenia byli z jej szeregów usuwani przez Centralna Komisje Kontroli Partyjnej. Komisja zwracała uwagę, że kierownictwo partii i administracji, ostentacyjnie żyje w luksusach, co szkodzi wizerunkowi partii. Jednak ekscesy, alkoholizm, życie w ostentacyjnych luksusach, były bagatelizowane przez kierownictwo PPR. Władze PPR zachowywały się tak, pomimo że na kadry partii składała się margines społeczny i codziennością partyjniaków był alkoholizm, kradzieże, gwałty, porachunki z bronią palną. W 1948 przeprowadzono bardzo skromną czystkę i z partii usunięto element obcy ideologicznie (osoby związane z sanacją, antysemitów).

PZPR – koryto

System finansowania partii komunistycznej przybliżył czytelnikom w swoim artykule Marcin Żukowski. Znajdująca się poza wszelką kontrolą PZPR, podobnie jak inne partie komunistyczne w krajach bloku sowieckiego, była finansowana głównie z budżetu państwa (czyli z pieniędzy wszystkich Polaków). Dodatkowo w 1973 do kasy PZPR zaczęły bezpośrednio trafiać zyski z RSW „Prasa Książka Ruch (w 1986 roku było to aż 80,6% dochodów z Ruchu) monopolisty między innymi w sprzedaży prasy w kioskach – dla jasności powstanie należącej do PZPR spółki sfinansowali podatnicy, a nie partyjniacy ze swoich składek.

Pracownicy PZPR prócz oficjalnych pensji dostawali część dochodów niejawnie w kopertach. Równie niejawne było finansowanie przez Rosję sowiecką organizacji komunistycznych na zachodzie. W 1981 roku Rosja sowiecka finansowała w krajach nienależących do bloku komunistycznego 58 partii i związków zawodowych, ich celem była destabilizacja i dywersja, w ramach realizacji polityki sowieckiej.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Wielka Brytania

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. PAP.EPA/Dave Mustaine. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • W rozmowie dla Interii oraz Deutsche Welle, niemiecki europoseł Maximilian Krah z Alternative fur Deutschland przedstawił swój punkt widzenia na konflikt na Ukrainie.
  • Podkreślił, że nie warto zaczynać wojny z Rosją o ewentualne członkostwo Ukrainy w Pakcie Północnoatlantyckim.
  • Jego zdaniem również i Polacy nie są skłonni przelewać krew w tej sprawie.
  • Z kolei europosel Nowej Lewicy Bogusław Liberadzki polemizować z tezą niemieckiego polityka.
  • Zaznaczył, że Rosja nie ma prawa ustalać kto może należeć do NATO.
  • Zobacz także: Marine Le Pen odmówiła podpisania deklaracji ws. Ukrainy

Europoseł Alternative fur Deutschland przekonywał, że państwa członkowskie NATO muszą odpowiedzieć sobie na pytanie, czy są gotowe do wejścia w konflikt z Rosją tylko po to, żeby umożliwić Ukrainie wejście do sojuszu. Moskwa domaga się od Zachodu gwarancji, że Ukraina nigdy nie zostanie przyjęta do NATO.

Musimy się zastanowić, czy chcemy dla członkostwa Ukrainy w NATO wejść w konflikt zbrojny? Jako polityk niemiecki, uważam, że nie warto jest zaczynać o to wojny z Rosją

– podkreślił Maximilian Krah w programie Deutsche Welle i Interii “Studio Europa”.

Czy Polska byłaby gotowa wysłać swoich żołnierzy, 20-letnich chłopców na granicę ukraińsko-rosyjską i przelewać polską krew? Ja nie chciałbym wysyłać na tę granicę niemieckich żołnierzy. Podejrzewam, że większość Polaków by się z tym zgodziła i powiedziała: “to nie jest nasz problem”

– zauważył europoseł AfD.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Wizja europosła Nowej Lewicy

Na te słowa zareagował Bogusław Liberadzki, europoseł Nowej Lewicy. Jego zdaniem Moskwa nie może stawiać warunków, kto może przynależeć do sojuszu.

Tak jak my nie mówimy, czy poszczególne części Federacji Rosyjskiej mają być w Rosji, czy nie

– dodał europoseł Nowej Lewicy.

Podkreślił, że proces przyjęcia Ukrainy do NATO wcale się jeszcze nie rozpoczął, a argument o członkostwie w sojuszu to jedynie przykrywka ze strony Kremla. Według niego motywy Władimira Putina są zupełnie inne.

Prezydent Rosji ma dylemat – chce, żeby Rosja była znów wielka i musi szukać sukcesów. A jeśli nie ma sukcesu gospodarczego, demograficznego czy społecznego, to ta wielkość musi się przejawiać w ekspansji zewnętrznej

– stwierdził Liberadzki.

dorzeczy.pl