Natalia Maliszewska

Natalia Maliszewska / Fot. PAP. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

Choć jeszcze w piątek po południu wydawało się, że Natalia Maliszewska straciła szanse na medal na Igrzyskach Olimpijskich w Pekinie w swojej głównej dyscyplinie, to jednak okazało się, że do ostatniego momentu nie można tracić nadziei. Po godzinie 18 Polski Komitet Olimpijski nagle poinformował o zwolnieniu z izolacji wszystkich dotychczas na niej przebywających polskich olimpijczyków, z wyjątkiem Natalii Maliszewskiej. Z kolei dwie godziny później PKOL wydał kolejny komunikat. Tym razem oznajmił, że polska olimpijka nie tylko wyszła z izolacji, ale przebywa już w wiosce olimpijskiej.

Jeszcze kilkadziesiąt minut przez tą informacją, minister sportu Kamil Bortniczuk mówił o “emocjonalnym rollercoasterze” i “iskierce nadziei”. Polityk zdradził część szczegółów sprawy.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

twitter.com

Natalia Maliszewska

Natalia Maliszewska / Fot. PAP/Paweł Skraba. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

Sensacyjny zwrot akcji

Po godzinie 18 Polski Komitet Olimpijski nagle poinformował o zwolnieniu z izolacji wszystkich dotychczas na niej przebywających polskich olimpijczyków, z wyjątkiem Natalii Maliszewskiej. Jak się jednak okazuje, kolejne pozytywne informacje mają z Chin napłynąć już wkrótce.

Grupa polskich dziennikarzy sportowych podała, że wkrótce także Maliszewska może zostać zwolniona z kwarantanny. Podobną informację, na antenie Polsat News, miał też przekazać minister sportu Kamil Bortniczuk.

Nadal nie ma pewnych informacji

Konrad Niedźwiedzki, dyrektor sportowy Polskiego Związku Łyżwiarstwa Szybkiego z rezerwą podszedł do rewelacji medialnych. Zaapelował o to, aby “nie rozpowszechniać fake newsów”. Nie zaprzeczył jednak wprost nieoficjalnym informacjom o możliwym zwolnieniu z izolacji Natalii Maliszewskiej. – Na ten moment nic się nie zmieniło – zaznaczył jednak.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

sport.pl, polsatnews.pl, twitter.com

Wizerunek sprawcy napaści na busa Fundacji Pro - prawo do życia.

Wizerunek sprawcy napaści na busa Fundacji Pro - prawo do życia. / Fot. Youtube/ Fundacja Pro Tv

Agresor namierzony

Jak informowaliśmy pod koniec stycznia, Fundacja Pro – Prawo do życia ponownie padła ofiarą brutalnego ataku fizycznego. Do zajścia doszło na warszawskim Wilanowie. W mediach społecznościowych natychmiast pojawiło się nagranie dokumentujące przebieg ataku i pokazujące twarz sprawcy.

Dariusz Matecki znany działacz prawicowy, samorządowiec i założyciel Fundacji Ośrodek Monitorowania Antypolonizmu, ujawnił prawdopodobnego winowajcę napaści na kierowcę busa. Do ataku doszło podczas postoju auta w Warszawie na Wilanowie 26 stycznia 2022 roku, jak wynika z nagrania.

Obecnie policja weryfikuje materiały dowodowe, jakie dostarczył Matecki. Tak wynika ze wpisu na Twitterze jaki zamieścił założyciel FOMA.

Podjęte działania i ich owoce

JEŚLI ROZPOZNAJESZ TEGO CZŁOWIEKA — SKONTAKTUJ SIĘ Z NAMI! Warszawa: Brutalny atak na kierowcę katolickiej organizacji Prawo do życia.

– zamieszczony apel na stronie Fundacji Ośrodek Monitorowania Antypolonizmu  na Facebook-u.

Zdjęcia i wpisy z Facebooka, analiza: zainteresowany sztukami walki -często udostępnia treści związane z MMA, mieszkając w Łodzi, udostępniał wpisy jednego z klubów. Zainteresowany muzyką uderzającą w Kościół katolicki (np. Nergal, Behemoth). Udostępnia treści antykościelne -filmy Sekielskich, treści antyrządowe — osiem gwiazdek, treści związane z RASP -artykuły Newsweeka, Onetu — zaproszenia do pracy w SEO w RASP

– wynika z ustaleń, jakie otrzymaliśmy od Dariusza Mateckiego.

Na etapie ustaleń, nie podajemy innych informacji, do czasu potwierdzenia tożsamości sprawcy.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

George Soros

George Soros / Fot. Flickr

  • Andrej Nosko mówił wprost, że międzynarodowe media skupiają się na Polsce i Węgrzech w wyniku działań Open Society.
  • Były dyrektor OS powiedział, że większość doniesień prasowych jest stronnicza i sfabrykowana przez ekspertów, których polecają dziennikarzom ludzie Sorosa.
  • Współpracownik Sorosa przyznał też, że manipulowanie opinią publiczną jest możliwe dzięki niskiej jakości europejskiego dziennikarstwa.
  • Zobacz także: Rosną ceny wynajmu mieszkań. W ciągu ostatniego roku nawet o kilkanaście procent

Kilkugodzinny wywiad z Andrejem Nosko

Według informacji opublikowanych w węgierskich mediach, do dziennikarzy dotarł anonimowy mail, do którego zostało dołączone m.in. nagranie kilkugodzinnego wywiadu z byłym dyrektorem Open Society Foundation. Na ujawnionych nagraniach Nosko mówił wprost, że międzynarodowe media skupiają się na Polsce i Węgrzech w wyniku działań fundacji. Nosko przyznaje na nagraniach, że większość doniesień prasowych jest stronnicza i sfabrykowana przez ekspertów, których polecają dziennikarzom ludzie Sorosa.

https://twitter.com/visegrad24/status/1489176043604918274

Nie sądzę, by łączenie kwestii dotyczących Węgier i Polski było samo w sobie bardzo uczciwe. Te kraje mają, podobnie jak inne państwa w regionie, swoje własne problemy, ale są zupełnie inne. Jeśli weźmiemy na przykład Polskę i Węgry, zobaczymy różny styl przywództwa, różną strukturę gospodarczą i relację rządu ze społeczeństwem obywatelskim

– mówił Nosko.

Współpracownik Sorosa przyznał też, że manipulowanie opinią publiczną jest możliwe dzięki niskiej jakości europejskiego dziennikarstwa. Jego zdaniem spowodowanie jest to głównie  “lenistwem intelektualnym” dziennikarzy.

-To prowadzi do sytuacji, w której bardzo łatwo jest oskarżać Polskę i Węgry bez żadnych prawdziwych argumentów

–  tłumaczył wprost Nosko.

Stronniczy obraz rzeczywistości

Były dyrektor fundacji Sorosa wspomniał także, że kiedy zagraniczni eksperci prosili Open Society o polecenie ekspertów do rozmowy na określony temat, odsyłano ich do takich osób, które prezentowały stronniczy obraz rzeczywistości.

Niewielu zagranicznych dziennikarzy mówi po węgiersku, więc nie potrafią rozmawiać ze zwykłymi ludźmi i czytać lokalnych wiadomości

– mówił Nosko.

Były dyrektor Open Society Foundation dodał, że zagraniczni korespondenci chętnie korzystali ze źródeł dostarczanych przez ludzi Sorosa. Opłacano także dziennikarzy, aby promowali konkretne, ważne dla fundacji Sorosa, treści.

Kilkakrotnie sam zatrudniałem dziennikarzy, aby promowali materiały członków (naszego – red.) think-tanku. Tak więc gra nie była bardzo wyrównana

– mówił Nosko.

Były dyrektor OS przyznał wprost, że to jest powód, dla którego w mediach za granicą zwykle nie ma informacji np. o tym, że rządy w Polsce i na Węgrzech cieszą się poparciem dużej części społeczeństw. Nikt nie mówi, dlaczego tak się dzieje, takie informacje są pomijane i zastępowane tezami pochodzącymi od ekspertów, którzy wskazują, że w Polsce i na Węgrzech „ograniczana jest wolność”.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

stefczyk.info, abouthungary.hu, The Magyar Nemzet

Sekretarz Generalny NATO Jens Stoltenberg

Sekretarz Generalny NATO Jens Stoltenberg / Fot. YouTube

  • Zależało mi na znalezieniu najlepszego prezesa banku centralnego dla Norwegii i jestem przekonany, że jest nim Jens Stoltenberg – oświadczył norweski minister finansów.
  • Nie mogę doczekać się rozpoczęcia pracy. Bank Centralny jest ważną instytucją dla naszego kraju – stwierdził Stoltenberg.
  • Na stanowisku będzie zasiadał przez okres sześcioletniej kadencji.
  • Zobacz także: Sumliński i Budzyński o COVID. “Oszukano wszystkich”

“Jest najlepszy”

Na czele Norweskiego Banku Centralnego stanie Jens Stoltenberg. Zdecydował tak norweski rząd po długich naradach.

Sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg zostanie prezesem Banku Norwegii.

Zależało mi na znalezieniu najlepszego prezesa banku centralnego dla Norwegii i jestem przekonany, że jest nim Jens Stoltenberg. Ma on wykształcenie ekonomiczne, rozumie przemiany społeczne oraz ma umiejętności menedżerskie

– oświadczył minister finansów Trygve Slagsvold Vedum.

“Nie mogę doczekać się rozpoczęcia pracy”

Po wielu tygodniach debat na temat kandydata na stanowisko prezesa norweskiego banku centralnego to właśnie Jens Stoltenberg okazał się faworytem. Padają też głosy sprzeciwu ze strony lewicy oraz opozycji prawicowej. Oskarżają oni, że to może być upolityczniony kandydat. Jednak ministerstwo finansów przekonuje, że „nie ma takiego niebezpieczeństwa”. „Od czasu, kiedy Stoltenberg był premierem, minęło już wystarczająco dużo czasu”.

Nie mogę doczekać się rozpoczęcia pracy. Bank Centralny jest ważną instytucją dla naszego kraju

– powiedział Jens Stoltenberg.

Od marca, gdy ze stanowiska odejdzie obecny szef banku centralnego, tymczasowym prezesem Banku Norwegii zostanie obecna wiceprezes tej instytucji Ida Wolden Bache. Była ona główną konkurentką Stoltenberga

– podaje tvp.info.

Kadencja na stanowisku szefa Banku Centralnego Norwegii trwa 6 lat.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

tvp.info

Piotr Rzepecki

Piotr Rzepecki / Fot. YouTube/Fundacja Grupa Proelio

Zobacz także: Popularni dziennikarze wspierają kampanię w obronie nienarodzonych dzieci

Piotr Rzepecki, syn pani Anny, mimo przewidywań lekarzy, cieszy się życiem, ukończył technikum, pracuje zawodowo, uwielbia jeździć konno i na rolkach. Jego historia zainspirowała autorów kampanii “Każde życie jest cudem” do stworzenia reportażu na ten temat.

Jestem po to, żeby pokazać, że nawet kiedy mówią, że jest tragicznie, może być dobrze. Bo miałem być martwy, byłem martwy, a teraz żyję i cieszę się pełnią życia – powiedział Piotr Rzepecki.

Piotr Rzepecki urodził się w zamartwicy. Biło mu tylko jeszcze serce. Mięśnie miał zwiotczałe, nie oddychał. Zdiagnozowano u niego szereg wad. „Wie Pani, że syn będzie roślinką?” – spytał Panią Annę jeden z lekarzy.

Jednak z czasem udało się uratować jego życie i zdrowie. Teraz Piotr Rzepecki w reportażu na swój temat dzieli się swoją radością z życia.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Flaga Finlandii.

Flaga Finlandii / Fot. Pixabay

Jak informowaliśmy w naszym artykule, pod koniec stycznia ruszył proces fińskiej byłej minister spraw wewnętrznych. Paivi Rasanen została oskarżona o wygłaszanie “kontrowersyjnych opinii” o mniejszościach seksualnych. Wieloletnia liderka Chrześcijańskich Demokratów powoływała się na Pismo Święte.

Postawiono jej trzy zarzuty. Pierwszy to, że kilkanaście lat temu w opublikowanej broszurze przedstawiła ze swojej perspektywy, jak Chrześcijanin powinien oceniać homoseksualistów. Twierdziła, że musimy kochać i szanować ich jako osoby, ale nie możemy przestać uznawać homoseksualizmu za grzech. Minęło tyle czasu, ale ktoś to zgłosił i ta sprawa dzisiaj jest dyskutowana. Za wydanie tej książki wraz z nią stanął przed sądem luterański biskup Juhana Pohjola. Drugi zarzut dotyczy tego, że parę lat temu, na podcaście, w bardzo znanym radiu, był z nią wywiad, w którym zapytano, dlaczego ona, jako Luteranka i Ewangelicko – Luterański Kościół Finlandii postrzegają homoseksualizm jako grzech, również udzieliła odpowiedzi zgodnej ze swoimi przekonaniami. Trzeci zarzut, najnowszy, że na Twitterze, w czasie „Parady równości” LGBT w 2019 roku, zacytowała fragment z Pisma Świętego, z Listu do Rzymian 1: 24-27, krytykując jednocześnie Kościół Luterański za poparcie parady – powiedział w wywiadzie dla portalu Media Narodowe Sebastian Lukomski.

Sprawa odbiła się szerokim echem, przede wszystkim w Finlandii. Wśród napływających wyrazów solidarności znalazło się pismo z polskiego Stowarzyszenia “Wiara i Czyn”.

Oskarżanie o obrażanie homoseksualnej mniejszości, ponieważ przypomina biblijną prawdę o tym, że Bóg „stworzył mężczyznę i niewiastę” jest dyskryminacją na tle religijnym – podkreślono w piśmie sygnowanym przez prezesa Stowarzyszenia “Wiara i Czyn”, dr. Krzysztofa Kawęckiego.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

wiaraiczyn.org.pl

Blok mieszkalny

Blok mieszkalny / Fot. Canva

  • Najszybciej maleje oferta najmu dwupokojowych mieszkań w miastach studenckich.
  • Najmocniej – o 23,5 proc. w relacji rocznej wzrosły oczekiwania wynajmujących kawalerki w Szczecinie.
  • W Warszawie po raz pierwszy od ponad czterech lat wynajmujący oczekiwali średnio ponad 3000 zł/m-c.
  • Zobacz także: Marian Banaś składa zawiadomienie na Kaczyńskiego

Największy wzrost zaliczyły kawalerki

Jak zauważa Karolina Klimaszewska z serwisu Otodom, najszybciej maleje oferta najmu dwupokojowych mieszkań w miastach studenckich. Od początku roku akademickiego do grudnia 2021 r. liczba tego typu mieszkań w Krakowie i Warszawie zmniejszyła się o 40 proc., a w Lublinie o 52 proc.

W ciągu roku średnie oczekiwania wynajmujących, w szczególności kawalerki (do 38 mkw.) oraz średniej wielkości mieszkania (38-60 mkw.) wzrosły o kilkanaście procent. To powrót do dawno lub nigdy dotąd nieobserwowanych poziomów.

Najwyraźniej podwyżki średnich oczekiwań oferujących mieszkania na wynajem odcisnęły się na kawalerkach. Średnio o 5 proc. w relacji miesięcznej wzrosły oczekiwania wynajmujących kawalerki w Warszawie. Z kolei niespełna 5 proc. wyniosła podwyżka w ogłoszeniach dotyczących najmu kawalerek w Lublinie i Łodzi.

W Warszawie w grudniu 2021 r. oczekiwano średnio 2216 zł/m-c. To o 12 proc. więcej niż rok wcześniej i najwięcej od stycznia 2018 r.

Najmocniej – o 23,5 proc. w relacji rocznej wzrosły oczekiwania wynajmujących kawalerki w Szczecinie – co nominalnie przełożyło się na podwyżkę średniej stawki widniejącej w ogłoszeniach o ponad 350 zł/m-c.

O ok. 19 proc. względem grudnia 2020 r. wzrosła średnia kwota wpisywana w ogłoszeniach dotyczących najmu kawalerek w Bydgoszczy, Łodzi i Wrocławiu. Stolica woj. dolnośląskiego była zresztą w ostatnim miesiącu 2021 r. drugim po Warszawie najdroższym miastem w tym segmencie.

Warszawa idzie na rekord

Wyjątkowo stabilnie na tym tle prezentowała się średnia stawka ofertowa zanotowana w grudniu 2021 r. w Katowicach. Były one najtańszym z analizowanych miast. 1265 zł/m-c oznaczało wzrost w relacji do grudnia 2020 r. o niespełna 2 proc.

Kilkunastoprocentowe podwyżki w relacji rocznej miały miejsce także w przypadku większych mieszkań o powierzchni od 38 do 60 mkw. W grudniu 2021 r. po raz pierwszy w historii we Wrocławiu średnia cena ofertowa przekroczyła próg 2500 zł/m-c. Wpłynęła na to ponad 3-procentowa podwyżka względem listopada i blisko 20-procentowy wzrost w relacji rocznej.

W Warszawie po raz pierwszy od ponad czterech lat wynajmujący oczekiwali średnio ponad 3000 zł/m-c., a w Poznaniu po raz pierwszy w historii średnia wycena przekroczyła próg 2000 zł/m-c.

W segmencie mieszkań o powierzchni od 38 do 60 mkw. najstabilniej w 2021 r. kształtowała się średnia cena ofertowa w Lublinie, która względem grudnia 2020 r. wzrosła o 1,7 proc. Na tle kilkunastoprocentowych podwyżek względnie stabilnie wyglądała także sytuacja w Katowicach (+7,2 proc. r/r).

Mniej niż przed rokiem oczekiwano w stolicy woj. śląskiego za wynajem większych mieszkań o powierzchni od 60 do 90 mkw. Głównie za sprawą korekty obserwowanej latem i wczesną jesienią średnia stawka ofertowa w skali roku obniżyła się o 2 proc. Choć wahania oczekiwań wynajmujących duże mieszkania w Łodzi w poszczególnych miesiącach 2021 r. były znacznie większe niż w Katowicach, to i tak średnia stawka zanotowana w ostatnim miesiącu 2021 r. była nieznacznie (-1,3 proc. r/r) niższa niż w grudniu 2020 r.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

bankier.pl

Chiny

Władimir Putin i Xi Jinping / Fot. Radek Pietruszka/PAP. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

Wspólne oświadczenie Rosji i Chin

Z dokumentu wynika, że obie strony sprzeciwiają się wykorzystywaniu przez inne państwa pojęcia demokracji i praw człowieka do wywierania nacisku na inne kraje.

– Demokracja nie opiera się na szablonach. W zależności od struktury społeczno-politycznej, historii, tradycji i cech kulturowych danego państwa, jego mieszkańcy mają prawo do wyboru takich form i metod wdrażania demokracji, które odpowiadają specyfice tego państwa. Prawo do oceny, czy państwo jest demokratyczne, przysługuje tylko jego obywatelom

– zaznaczono w dokumencie.

– Strona chińska traktuje ze zrozumieniem i popiera propozycje Federacji Rosyjskiej dotyczące tworzenia długoterminowych prawnie wiążących gwarancji bezpieczeństwa w Europie

– czytamy w oświadczeniu.

Rosja i Chiny o “demokratycznych standardach”

Moskwa i Pekin są także przekonane, że próby “wytyczania ideologicznych linii podziału i tworzenia sojuszy ad hoc nie są zgodne z zasadami demokracji”.

– Strony zauważają, że zasady demokratyczne są wdrażane nie tylko w rządzie krajowym, ale także na poziomie globalnym. Próby narzucenia przez poszczególne państwa swoich ‘demokratycznych standardów’ innym krajom, przywłaszczenia sobie prawa monopolu do oceny stopnia przestrzegania kryteriów demokracji, aby wytyczyć linie podziału na gruncie ideologicznym, w tym poprzez tworzenie bloków o wąskim formacie i sojuszy sytuacyjnych, w rzeczywistości są przykładem deptania demokracji i odchodzenia od jej ducha i prawdziwych wartości

– brzmi piątkowa deklaracja Rosji i Chin.

Według Moskwy i Pekinu “takie próby odgrywania roli hegemona stanowią poważne zagrożenie dla globalnego i regionalnego pokoju i stabilności. Ich zdaniem podważają “stabilność ładu światowego”.

Moskwa i Pekin razem o “ekspansji NATO”

– Strony uważają, że poszczególne państwa, sojusze wojskowo-polityczne lub koalicje dążą do uzyskania bezpośrednio, lub pośrednio jednostronnych korzyści militarnych ze szkodą dla bezpieczeństwa innych

– zauważono w jednym z punktów dokumentu.

Moskwa i Pekin stwierdzają też, że “sprzeciwiają się dalszej ekspansji NATO”. Oba państwa “wzywają Sojusz Północnoatlantycki do porzucenia ideologicznego podejścia z epoki zimnej wojny, poszanowania suwerenności, bezpieczeństwa i interesów innych krajów, różnorodności ich dróg cywilizacyjnych, kulturowych i historycznych oraz traktowania pokojowego rozwoju innych państw w sposób obiektywny i sprawiedliwy”.

Moskwa podkreśliła w dokumencie podpisanym przez prezydentów obu krajów, że w pełni popiera stanowisko Pekinu w sprawie Tajwanu. Rosja sprzeciwia się tym samym niepodległości Tajwanu w jakiejkolwiek formie.

W dokumencie czytamy, że ​​przyjaźń między Rosją a Chinami “nie ma granic”, a we współpracy nie ma “zabronionych stref”. Deklaracja mówi również, że zacieśnie dwustronnej współpracy strategicznej nie jest skierowane przeciwko państwom trzecim.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Wirtualna Polska

Natalia Maliszewska

Natalia Maliszewska, polska łyżwiarka w izolacji COVID-owej / Fot. YouTube

Największa medalowa nadzieja

Natalia Maliszewska to wicemistrzyni świata, mistrzyni Europy, zdobywczyni Pucharu Świata i zwyciężczyni przedolimpijskiej próby, która odbyła się w Pekinie trzy miesiące temu. Wszystko to Natalia osiągnęła na dystansie 500 metrów. W poniedziałek 7 lutego Polka miała być jedną z największych faworytek tej sprinterskiej konkurencji w short tracku. Ale już wiadomo, że Maliszewska nie zdąży wyjść z izolacji na kwalifikacje, które zaplanowano na 5 lutego.

Naszej największej medalowej nadziei tych igrzyska przepada zatem największa szansa. Bo na 1000 i 1500 metrów Maliszewska nie jest już tak znakomita jak na 500 metrów.

– Na pewno głupotą byłoby twierdzenie, że mocną kandydatką do medalu w Pekinie nie jest Natalia. Skoro na trzech różnych Pucharach Świata zdobyła trzy medale na dwóch dystansach [złoto i srebro na 500 m, oraz brąz na 1000 m], to widać jak jest mocna

– mówił Sport.pl Konrad Niedźwiedzki, gdy przedstawialiśmy olimpijską prognozę dla Polski na miesiąc przed rozpoczęciem igrzysk.

– Natomiast naszą liderkę z short tracku goni mocna grupa łyżwiarzy z toru długiego. Na razie oni wszyscy dają tylko nadzieję na udane igrzyska. Ale trzymajmy się tej nadziei

– dodawał szef polskiej misji olimpijskiej na igrzyska Pekin 2022.

Liczymy testy zamiast medalowych szans

Niestety, panczeniści też nie mają lekko. Kiedy trwała ceremonia otwarcia igrzysk, dopiero w drodze do Pekinu z przesiadką w Paryżu była dopiero tegoroczna mistrzyni Europy Karolina Bosiek.

– Będę miała bardzo dużo nerwów, kiedy Chińczycy wezmą mnie na testy. Ich testy są czulsze niż nasze i chociaż jestem po czterech z rzędu negatywach, to lecę z duszą na ramieniu

– mówiła nam Bosiek.

Bosiek nie wsiadła do olimpijskiego czarteru lecącego z Warszawy do Pekinu 26 stycznia. A to dlatego, że 24 stycznia miała pozytywny test na covid. Dwa dni wcześniej pozytywny wynik zatrzymał Damiana Żurka. On ma lecieć do Chin dopiero 7 lutego. A już na miejscu, w Pekinie, pozytywne testy mieli m.in. Natalia Czerwonka, Magdalena Czyszczoń i Marek Kania. Czerwonce uciekła możliwość bycia chorążą polskiej kadry na otwarciu (zamiast niej razem ze Zbigniewem Bródką polską flagę poniosła Aleksandra Król). Pytanie, czy wszystkim nie uciekła forma.

Mimo wszystko z panczenistami wiążemy pewne nadzieje. Bo z kim je wiązać, jeśli nie z nimi? W grudniu Puchar Świata w Salt Lake City wygrała 25-letnia sprinterka Andżelika Wójcik. W listopadzie na PŚ w Stavanger na tym samym dystansie 500 m trzecie miejsca zajęli 24-letnia Kaja Ziomek i 22-letni Kania.

Wówczas w Norwegii wygrała nasza drużyna sprinterska kobiet, a trzecie miejsce zajęła drużyna sprinterska mężczyzn (sprintów drużynowych nie ma w programie igrzysk). Natomiast tydzień wcześniej w Tomaszowie Mazowieckim trzecie miejsce w biegu masowym zajął stary mistrz Zbigniew Bródka, który z myślą o igrzyskach w Pekinie wznowił karierę.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

sport.pl