Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. PAP/Olivier Hoslet. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Sąd apelacyjny nakazał dziś ponowne skierowanie sprawy do I instancji.
  • W uzasadnieniu padło m.in. określenie “mowa nienawisci” – nieobecne w polskim systemie prawnym, będące wytrychem do kneblowania krytyki ruchów lewicowych.
  • Kaja Godek została pozwana za użycie w kontekście homoseksualizmu słowa “zboczenie”.
  • Zobacz także: Facebook będzie miał problemy? Ordo Iuris szykuje pozew

Kolejny kontrowersyjny wyrok

Sąd apelacyjny w osobie sędzi Małgorzaty Kurackiej nakazał dziś ponowne skierowanie sprawy do I instancji. Sędzia Kuracka jest już znana z co najmniej kilku kontrowersyjnych wyroków w sprawach społecznych. M.in. w 2018 roku przewodziła składowi sędziowskiemu, który nakazał dziennikarzom Gazety Polskiej przepraszać Adama Michnika za pisanie, że Michnik wspierał korupcję, o ile służyła ona komunistom. Dodatkowo pominięto wówczas zasadę, że przeprosiny publikuje się na tej samej stronie, na której był artykuł i nakazano wyeksponować je bardziej. Małgorzata Kuracka negatywną ocenę Michnika nazwała wtedy “napastliwą polemiką polityczną”. Dziś ta sama sędzia ponownie stanęła w obronie radykalnej lewicy. W ustnym uzasadnieniu wyroku niewiele było argumentów natury prawnej, a dużo nacechowanej ideologicznie publicystyki. Padało m.in. określenie “mowa nienawisci” – nieobecne w polskim systemie prawnym, będące wytrychem do kneblowania krytyki ruchów lewicowych.

“To jest proces za prawdę”

W październiku 2018 r. homoaktywiści pozwali Kaję Godek za mówienie prawdy o lobby LGBT. Chcą doprowadzić do zamknięcia ust obrońcom życia i rodziny.

To jest proces za prawdę. Aktywistom LGBT chodzi o to, by zastraszyć normalnych ludzi. Z braku argumentów uciekają się do stosowania terroru prawnego – powiedziała Laura Lipińska, członek Fundacji.

Pozywający utrzymywali, że czują się urażeni fragmentem programu w telewizji Polsat News, gdzie Kaja Godek wypowiadała się na temat referendum aborcyjnego w Irlandii i protestowała przeciw określaniu Irlandii jako kraju katolickiego. Wskazywała, że przyzwolenie na aborcję zaistniało tam, ponieważ Irlandia od dawna nie była już krajem katolickim. W kontekście homoseksualizmu padło wtedy słowo “zboczenie”.

Rok temu sąd oddalił pozew

Rok temu sąd I instancji oddalił pozew. Pozywający złożyli wówczas apelację.

Z uwagi na ideologiczny charakter dzisiejszego wyroku – po uzyskaniu uzasadnienia w formie pisemnej – prawnicy reprezentujący Kaję Godek rozważą złożenie zażalenia na wyrok do Sądu Najwyższego.

Fragment programu, od którego wszystko się zaczęło można obejrzeć na www.homopozew.pl.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

ZycieRodzina.pl

Paweł Kryszczak

Paweł Kryszczak / Fot. YouTube/MediaNarodowe

O szkodliwej działalności Wojciecha Olszańskiego

Paweł Kryszczak goszcząc studiu Mediów Narodowych wyraził swoją opinię o słynnym wulgarnym aktywiście:

Powodem dla którego Jabłonowski prowadzi swoją działalność raczej nie jest głupota. Myślę, że jest to celowe szkodliwe działanie, które ma w jakiś sposób ośmieszyć i zamknąć polską scenę narodową, patriotyczną w bańce ‘oszołomstwa’, bo inaczej tego nazwać nie można. Nie można łączyć kata i ofiary, i wychwalać jednego i drugiego; nosząc naszywkę Związku Jaszczurczego wychwalać komunistów, czy enkawudzistę (Iwana Sierowa – przyp. red.). W ten sposób plujemy tym ofiarom w twarz.

Należy pamiętać, że oprócz wychwalania komunizmu ten człowiek do dziś organizuje dziwne wydarzenia, teoretycznie patriotyczne, które szkodzą wizerunkowi Polski i całego środowiska narodowego w Polsce. Jest to bardzo szkodliwy człowiek, który dzieli środowisko. Powinien jak najszybciej zniknąć z przestrzeni publicznej wraz ze swoją sektą.

Komunizm ciągle żywy

Działacz Rot Niepodległości i Straży Narodowej odniósł się szerzej do problemu:

Komunizm w Europie nie został nigdy osądzony, tak jak narodowy socjalizm. Do dziś w przestrzeni publicznej obecne są symbole komunistyczne, sama idea komunizmu nie umarła, po prostu się przepoczwarzyła. Odnoszę wrażenie, że o ile Związek Radziecki był jednym z eksperymentów wdrożenia komunizmu, który okazał się nieopłacalny, o tyle na zachodzie komunizm jest wdrażany w inny sposób, nie poprzez czołgi i pistolety, a przez przymus w postaci systemu biurokratycznego, systemu obostrzeń i kontroli. Jeżeli byłaby ustawa zakazująca propagowania komunizmu, pomogłoby nam to wyrzucić z przestrzeni publicznej ruchy lewicowe czy liberalne.

Nie tylko Prawo i Sprawiedliwość nic nie zrobiło w temacie ukrócenia działalności różnych stowarzyszeń czy partii komunistycznych w Polsce. Myślę, że cała polska scena polityczna porzuciła temat rozliczenia się z komunizmem. Od upadku PRL-u minęło ponad trzydzieści lat, a kraj tak naprawdę dalej jest w rękach elit komunistycznych. Zdziwiłbym się, gdyby sami chcieli uderzyć w samych siebie.

W sprawie krytyki Żołnierzy Wyklętych

Gość w ostrych słowach skomentował ataki na Żołnierzy Wyklętych:

Osoby które uważają, że żołnierze, którzy spędzili ostatnie lata po wojnie w lesie, mogli po prostu wyjść i żyć w społeczeństwie, są po prostu głupcami i szkodnikami chyba na jednym poziomie z Aleksandrem Jabłonowskim. Było to o tyle nierealne, że jeżeli ktoś nie walczył wcześniej w ruchach oporu po innej stronie niż ta związana ze Związkiem Radzieckim, to tak naprawdę nie miał szans na żadne życie.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Mark Zuckerberg

Mark Zuckerberg / Fot. Flickr

Jak informowaliśmy w styczniu, Facebook wycofał publikację oficjalnego fanpage dr. Bawera Aondo-Akaa, pochodzącego z Krakowa działacza pro-life i prawicowego. Sam zainteresowany o perypetiach z cenzurą internetowego giganta mówił w wywiadzie dla naszego portalu, a ostatnio także dla telewizji Media Narodowe. Postępowanie amerykańskiego koncernu skrytykował m.in. Robert Bąkiewicz.

Konkretne działania w tej sprawie podjął Instytut Ordo Iuris. Jak poinformował jego prezes, Jerzy Kwaśniewski, dr. Aondo-Akaa zaoferowano pomoc prawną.

Nasi prawnicy nie tylko uruchamiają wprowadzony przez rząd tryb interwencyjny, ale kierują też do Facebooka żądanie wyjaśnień, a w razie utrzymania cenzorskiej decyzji, skierują przeciwko Facebookowi pozew przed polskim sądem. Mamy już w tym stosowne doświadczenie – przekazał.

Zdaniem Ordo Iuris, proces mógłby się toczyć przed polskim sądem, a nie, jak było praktyką jeszcze kilka lat temu – amerykańskim.

Od kilku lat występujemy w kluczowych sprawach przeciw technologicznym gigantom, którzy cenzurują obrońców wartości. Doprowadziliśmy do tego, że sądy w Warszawie i Gdańsku uznały swoją jurysdykcję do rozpatrywania spraw przeciwko międzynarodowym korporacjom, które do niedawna odsyłały swoich użytkowników do sądów w Kalifornii – wskazano.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Ordo Iuris

Konferencja prasowa opozycji ws. komisji śledczej

Konferencja prasowa opozycji ws. komisji śledczej / Fot. Twitter

  • Według ustaleń, 5 miejsc w komisji ma przypaść PiS, 5 opozycji, a jedno Pawłowi Kukizowi.
  • Wcześniej z inicjatywą powołania takiej komisji wystąpiła Koalicja Obywatelska, jak również Kukiz’15.
  • KO chciała zbadania sprawy Pegasusa. Wniosek Kukiz’15 jest szerszy i obejmuje lata 2005-21 i to on ostatecznie został przyjęty przez opozycję.
  • Zobacz także: TVN7 bez koncesji? Edward Miszczak: Polują na nas

Na zwołanej dzisiaj konferencji prasowej przedstawiciele środowisk opozycyjnych zadeklarowali poparcie dla inicjatywy Pawła Kukiza o powołaniu komisji śledczej ws. inwigilacji w latach 2005-21. Wcześniej opozycja, m.in. Koalicja Obywatelska domagała się powołania komisji śledczej ds. Pegasusa, czyli obejmującej tylko ostatni okres. Zgodnie z propozycją, którą przedstawiał w mediach Paweł Kukiz już kilka dni temu, 5 miejsc w komisji ma przypaść PiS, 5 przedstawicielom środowisk opozycyjnych, a jedno dla Kukiz’15. Obejmie je Paweł Kukiz, który jednocześnie zostanie przewodniczącym komisji śledczej. Przedstawiciele partii opozycyjnych potwierdzili na dzisiejszej konferencji prasowej, że ostatecznie wyrazili zgodę na porozumienie na takich zasadach. Wniosek o powołanie komisji śledczej trafił już do marszałek Sejmu.

https://twitter.com/nowePSL/status/1491758399872286729

O złożonym wniosku do marszałek sejmu Elżbiety Witek, poinformował na Twitterze dziennikarz Radia Nowy Świat Klaudiusz Slezak.

https://twitter.com/KlaudiuszSlezak/status/1491774426177851399

O szczegółach przedstawiciele partii opozycyjnych poinformowali na specjalnie zwołanej konferencji prasowej.

Całe zdarzenie skomentował prezes Lewicy Włodzimierz Czarzasty.

Powołanie takiej komisji może być miejscem i sposobem na to, żeby prawda, która wyjdzie na jaw w trakcie tej komisji, zmieniła wiele w naszym kraju

– napisał na TT w jednym ze wpisów Czarzasty.

Doszliśmy do jednego wniosku, że jeżeli nie bylibyśmy w stanie porozumieć się ws. powołania komisji, to bardzo by źle świadczyło o opozycji i bez względu na to, jak trudne byłyby rozmowy, uznaliśmy, że konsensus jest tu najważniejszy

– dodał prezes Lewicy.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Liz Truss w Moskwie

Liz Truss w Moskwie / Fot. Twitter

Spotkanie dyplomatyczne

Brytyjska minister spraw zagranicznych w rozmowie z jej odpowiednikiem Siergiejem Ławrowem, poruszyła temat Ukrainy i kryzysu z nią związanego. Żądania Moskwy w sprawie tzw. gwarancji bezpieczeństwa, spotkały się ze sprzeciwem Liz Truss. Rosja chce, żeby Sojusz Północnoatlantycki zrezygnował z rozszerzania się na wschód i wycofał wojska z państw, które podpisały pakt po 1997 r. Szefowa MSZ odpowiedziała, że państwa NATO nie zrezygnują z zasady „otwartych drzwi”. Jednocześnie podkreśliła, że wtargnięcie rosyjskich wojsk na Ukrainę będzie oznaczało dla Rosji poważne konsekwencje.

Kraje NATO są gotowe wspólnie z Rosją pracować nad deeskalacją napięcia. Nie może się to odbywać kosztem terytorialnej integralności i bezpieczeństwa Ukrainy. Sojusz nie zamierza rezygnować ze swoich podstawowych zasad, w tym z zasady „otwartych drzwi” dla państw, które chcą stać się jego częścią

– mówiła na spotkaniu w Moskwie Liz Truss.

Fakty mówią same za siebie. Widzimy zwiększenie liczby wojsk na granicy z Ukrainą, wojnę hybrydową w celu destabilizacji sytuacji na Ukrainie. Rosja ma wybór, może iść drogą dyplomatyczną i współpracować z NATO, albo kontynuować tę drogę, którą widzimy. Dyplomacja Rosji nie powinna przeszkadzać Ukrainie w decydowaniu o swojej przyszłości.

Wojna przeciwko Ukrainie byłaby długim konfliktem, sojusznicy Kijowa wprowadziliby sankcje, a gazociąg Nord Stream 2 nie zostałby uruchomiony.

Fakty mówią same za siebie. Widzimy zwiększenie liczby wojsk na granicy z Ukrainą, wojnę hybrydową w celu destabilizacji sytuacji na Ukrainie. Rosja ma wybór, może iść drogą dyplomatyczną i współpracować z NATO, albo kontynuować tę drogę, którą widzimy.

Potrzebujemy, by te słowa zmieniły się w czyny. Żołnierze i sprzęt wojskowy muszą zostać przemieszczone w inne miejsce niż pogranicze z Ukrainą

– mówiła szefowa MSZ Brytanii.

Odpowiedź Rosji

W sprawie żądanych przez Rosję gwarancji bezpieczeństwa nie zarysowały się punkty styczne. Kraje zachodnie egoistycznie traktują uzasadnione obawy Rosji i wybiórczo podchodzą do swoich zobowiązań w ramach OBWE.

Rosji nie zadowoli wspólna odpowiedź Unii Europejskiej na rosyjskie pytania, skierowane do poszczególnych państw członkowskich w sprawie gwarancji bezpieczeństwa. 

Rosja zamierza nadal porozumiewać się, przede wszystkim ze Stanami Zjednoczonymi, w sprawie żądanych przez nią gwarancji bezpieczeństwa, ale jest zainteresowana konkretną reakcją, a nie wykrętami ze strony Zachodu

– powiedział Siergiej Ławrow na spotkaniu w Moskwie.

Obecne ćwiczenia wojskowe na Białorusi, gdzie znajdują się siły rosyjskie, wywołują niezrozumiały niepokój, państw zachodnich.  Nie chcemy nikomu grozić, to nam grożą

– oświadczył Ławrow.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

tvp.info

Ośrodek Terapii Zajęciowej w Katowicach Panewnikach

Ośrodek Terapii Zajęciowej w Katowicach Panewnikach / Fot. YouTube

Pomoc potrzebującym

“Stolarzom na pomoc” to inicjatywa stowarzyszenia SPES, które powstało 24 lata temu. Ich priorytetem działania jest pomoc osobom z niepełnosprawnością intelektualną oraz dzieciom z ciężkimi chorobami klinicznymi. Sprawę wparcia Ośrodka Terapii Zajęciowej w Katowicach Panewnikach poruszyła telewizja Trwam, w której przedstawiono działania tej placówki oraz pokazano prace i potrzeby rehabilitowanych. Zbierane są środki na działkę, a także pomieszczenia, które pomogą rozwinąć działania SPES. Obecna sytuacja placówki stoi pod znakiem zapytania, dlatego zbiórka pieniędzy ma pomóc utrzymać ośrodek.

Warsztat jest częścią kompleksu klasztornego franciszkanów. Z uwagi na to, że ojcowie nieopodal budują nowy klasztor oraz kościół, to obszar, na którym znajduje się ośrodek, ma zostać sprzedany. Chcielibyśmy go wykupić, aby utrzymać terapię – poinformowała Joanna Mazurek.

Obecnie sytuacja na rynku pracy dla osób niepełnosprawnych jest trudna. Chcemy im nieść pomoc, nie tylko prowadząc ośrodek terapii, ale mamy także plan na stworzenie zakładu aktywności zawodowej. Potrzebujemy jednak wsparcia

– powiedział Roman Piela, zastępca kierownika Ośrodka.

Ośrodek Terapii powstał 23 lata temu. Wykorzystaliśmy przestrzenie po salkach katechetycznych po tym, jak katecheza przeniosła się do szkół. Ówczesny prowincjał ojców franciszkanów zaproponował korzystanie z tego miejsca i tak od ponad 20 lat tutaj jesteśmy, dbamy o to miejsce i jesteśmy wdzięczni ojcom franciszkanom za udostępnianie placówki. To ośrodek dziennego pobytu dla osób z niepełnosprawnością intelektualną. Obecnie do naszego warsztatu uczęszcza 30 osób. Działamy od 8.00 do 15.00. Zajmujemy się terapią zajęciową, ale wyspecjalizowaliśmy się w wykonywaniu budek lęgowych oraz podpałki ekologicznej.

Działalność

Ośrodek może się pochwalić siedmioma profesjonalnymi pracowniami stolarskimi, w których budowane są budki dla ptaków oraz schrony dla nietoperzy. Zakres prac jest rozłożony tak, by każdy z podopiecznych mógł pomagać w konstruowaniu zależnie od swoich umiejętności. Wytwarzane produkty są odbierane przez nadleśnictwo oraz Lasy Państwowe.

W ostatnim czasie pojawiło się zainteresowanie ze strony urzędów miast. Wygraliśmy nawet przetarg na budki. Wśród odbiorców są również firmy termomodernizacyjne oraz spółdzielnie mieszkaniowe, ponieważ robimy budki podtynkowe dla jeżyków. Pojawiają się także indywidualni klienci

– wyliczała Joanna Mazurek, kierownik Ośrodka Terapii Zajęciowej w Katowicach Panewnikach.

To jest jednak jeden budynek. Na tym terenie pozostają jeszcze dwa i widzimy tu szanse na rozwój. Chcielibyśmy jeden z budynków zagospodarować na mieszkania chronione dla swoich podopiecznych, którzy mieliby możliwość zamieszkania tam po śmierci swoich rodziców. Natomiast budynek obecnego kościoła chcielibyśmy przekształcić w zakład aktywności zawodowej. (…) Łączny koszt całego kompleksu, jaki znajduje się na dużej działce, to 4,5 mln zł. Płatność jest rozłożona na ten rok. W grudniu ma zostać podpisana umowa końcowa. Poszukujemy więc pieniędzy, aby pozostać w tym miejscu

– wyjaśniła kierownik Ośrodka.

Prosimy więc o wsparcie. Obecnie sytuacja na rynku pracy dla osób niepełnosprawnych jest trudna. W swoich planach stawiamy jednak na rozwój i w pomieszczeniach, które chcielibyśmy odkupić od ojców franciszkanów, chcemy stworzyć zakład aktywności zawodowej. To następny etap po warsztacie terapii zajęciowej. Jesteśmy w stanie zdobyć fundusze na bieżącą działalność, natomiast nie mamy pieniędzy na zakup obszaru

– wyjaśnił Roman Piela.

Pomoc finansową dla Stowarzyszenia SPES można przekazać TUTAJ Wszelkie informacje dotyczące Ośrodka Terapii  znajdziecie TUTAJ

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Trwam

Donald Trump po raz kolejny rozpala nadzieje Amerykanów

Donald Trump w Alabamie / Fot. PAP/EPA/Erik S. Lesser. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

Sensacyjne plany?

Ostatnią sensacją mediów społecznościowych jest Trump na polu golfowym przyznający w rozmowie, że jest 45-tym i będzie 47-ym prezydentem USA! Nie jest to oficjalne oświadczenie na konferencji prasowej, bo na to ze względów formalnych jeszcze za wcześnie, ale zawsze to coś. Jeszcze w listopadzie (po wygranej Bidena) były szef gabinetu Białego Domu Mark Meadows w programie “War Room” (program Steve Bannon) mówił o scenariuszu w którym Trump wystartuje w jesiennych wyborach do Kongresu i większością głosów zwycięskich republikanów zostaje wybrany Speakerem Kongresu spychając z tej pozycji nienawidzącą go Nancy Pelosi i odbierając jej młotek speakera! Pamiętamy jak podstarzała multimilionerka (syn i mąż siedzą na kontraktach rządowych i np. chińskich) ostentacyjnie i publicznie podarła drukowaną wersję przemówienia prezydenta Trumpa…

Zobacz także: Unia Europejska chce zmian w polityce leśnej. Polacy nie wejdą do lasów i zapłacą miliardowe kary?

W innym scenariuszu z takim samym efektem, Trump nie startowałby do Kongresu, ale zgodnie z prawem jako prywatny obywatel byłby wybrany przez republikańską większość posłów speakerem Kongresu. Wtedy mając większość Republikanie pod batutą speakera Trumpa przeprowadziliby impeachment Bidena i Harris, no i speaker Trump jako “czecia” osoba w państwie zostałby ponownie prezydentem.

Obydwie wersje wydają się coraz mniej prawdopodobne. Trump myśli o normalnym starcie w prezydenckich wyborach 2024 r. i wydaje się, że nikt go nie zatrzyma, choć demokraci dokonują nadludzkich wysiłków aby go usadzić i zdysklasyfikować przed prezydenckimi wyborami. Finanse Trumpa i jego biznesów są od lat dokładnie prześwietlane przez prokuraturę w Nowym Jorku, nachodzeni są też jego współpracownicy, wszystko to, aby zdobyć jakieś kompromitujące materiały na Trumpa. Oczywiście jest wiele dostępnych materiałów kompromitujących i dyskwalifikujących Bidena (laptop jego syna Huntera, ciemne deale z chińskimi komunistami), ale media mainstreamowe omijają te tematy z daleka, a co najwyżej cenzurują temat. Drugą sprawą jest próba uwikłania Trumpa w sprawczość zamieszek na Kapitolu z 6 stycznia 2021 r, ale o tym następnym razem.

Biden odda władzę?

Oczywiście wobec spadającego poparcia dla Bidena (miejmy nadzieję, że dla jego podniesienia nie zorganizuje jakiejś wojny, np. Ukraina!) krążą też wersje planów Demokratów. Przypomnijmy, że powodem dość późnego nominowania Harris na stanowisko wiceprezydenta miały być przeciągające się rozmowy Bidena z żoną Obamy, Michelle, która miała nie zgodzić się na pozycję wiceprezydenta.

Według jednej z wersji wybrany na prezydenta przez radykalną lewicę Biden nie tylko sobie nie radzi, ale jest “spiskowo” kompromitowany i wkrótce będzie musiał ustąpić miejsca Kamali Harris (wychowanej w Oakland, Kalifornia i w Montrealu, Kanada), która po matce jest Hinduską, a po ojcu z Jamajki, czarnoskórą. Swoją karierę rozpoczynała w Kaliforni dzięki poparciu starszego narzeczonego czarnoskórego Willie Brown czołowego demokraty w Kalifornii. Najpierw była prokuratorem generalnym Kalifornii, a następnie jednym z dwóch senatorów reprezentujących stan. Startowała w wyborach prezydenckich, ale szybko zrezygnowała uciuławszy zaledwie 2-3% poparcia. Po ustąpieniu Bidena, prezydent Harris na wiceprezydenta miałaby dokooptować Hillary Clinton i następnie sama zrezygnować, powiedzmy, chcąc spędzić więcej czasu z rodziną.

W kolejnej wersji to Biden odwołuje nielubianą Kamalę Harris i na wiceprezydenta mianuje Hillary Clinton. Następnie w wyniku odejścia Bidena ze względu na zły stan zdrowia, Hillary wreszcie zostaje prezydentem! Jeśli to Demokraci tworzą takie scenariusze, to może tylko oznaczać, że oni sami nie są z Bidena zadowoleni.

W innej wersji Joe Biden był tylko przeterminowaną rakietą, która miała za zadanie wynieść na orbitę prezydencką mało medialną, ale ideową Kamalę. Następnie on po upływie połowy kadencji odejdzie, prezydentem zostaje Kamala i w ten sposób mogłaby ubiegać się jeszcze o dwie kadencje. W grze byłyby tu Hillary Clinton, bądź wiecznie “przepracowana” Michelle Obama. Naturalnie są i inne wersje, wg jednej z nich “czecia” osoba w państwie rozbrykana speaker 82-letnia Nancy Pelosi po pozbyciu się Bidena i Harris sama zostaje prezydentem…

Zbliżają się wybory

Oczywiście pierwszymi i najważniejszymi wyborami będą te nadchodzące w tym roku jesienią, kiedy wybierana będzie cała izba niższa Kongresu i ⅓ Senatu. Wyniki tych wyborów stworzą nową rzeczywistość, która będzie prologiem do wyborów prezydenckich w 2024 r. Na dzień dzisiejszy w hipotetycznym wyścigu kandydatów wśród Republikanów pierwsze miejsce z 57% zajmuje Trump, drugim jest gubernator stanu Floryda młody 43 letni Ron DeSantis 12%, trzecim były wiceprezydent Mike Pence z 11%. W przypadku braku wśród kandydatów Trumpa pierwsze miejsce ma DeSantis z 30%, za nim plasuje się Pence z 24%, a na trzecim miejscu jest senator ze stanu Teksas Ted Cruz z 14%. Wielu obserwatorów widzi właśnie gub. DeSantis u boku Trumpa jako kandydata na przyszłego wiceprezydenta, on sam podkreśla, że nie zgłosi swojej kandydatury w wyścigu prezydenckim jeśli wystartuje Trump .

Z powyższego sondażu widać, że Trump jest absolutnym faworytem w wyborach za dwa lata, jeśli tylko wyrazi chęć kandydowania. Jego komitet polityczny ogłosił, że ma już na koncie ponad $122 mln, w tym $50 mln, które wpłynęły w drugiej połowie ubiegłego roku. Niewątpliwie Trump ciągle jest gwiazdą o magnetycznej osobowości, co widać było na jego ostatnim wiecu w Teksasie wśród dziesiątków tysięcy jego uczestników. Wydaje się, że Trump stworzył nurt trumpizmu i powoli przekształca starą Partię Republikanów w nowy kształt z nowymi liderami. Nawet komentatorzy mówią o trumpizmie starając się zrozumieć naturę ostatnich protestów kierowców trucków w Kanadzie.

Wydaje się, że bez względu na dalszy rozwój wydarzeń największym w miarę trwałym osiągnięciem pierwszej kadencji Trumpa (mocno zrujnowanej przez pandemię C-19) było nominowanie trzech w miarę konserwatywnych(?) sędziów Sądu Najwyższego zdolnych powstrzymać najgorsze autorytarne zapędy administracji Bidena. Na dziś w Sądzie Najwyższym nominalni konserwatyści mają znaczącą przewagę 6 do 3, Do nich zaliczamy sędziów: Thomas, Alito, Roberts (przewodniczący, chorągiewka) i 3-ch nowych Gorsuch, Kavanaugh i Barrett. Strach pomyśleć w jakiej sytuacji byłaby dziś Ameryka bez pierwszej kadencji Trumpa.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Marek Tuchodolski

Marek Tuchodolski / Fot. YouTube/MediaNarodowe

Zobacz także: Kita: Co trzeci Francuz zagłosował na Marie Le Pen [NASZ WYWIAD]

Spodziewana dymisja

Marek Tucholski, politolog z Wielkiej Brytanii, udzielił wywiadu Mediom Narodowym. Poruszył temat dymisji Tadeusza Kościńskiego:

Dymisja ministra Kościńskiego była już od jakiegoś czasu spodziewana. Trzeba było znaleźć kozła ofiarnego do tego, co się stało z Polskim Ładem. Padło na bliskiego znajomego premiera.  Interesujące jest to, że ta dymisja została podjęta niejako za premiera, co świadczy o słabości jego pozycji w obozie władzy. Licząca blisko siedemset stron reforma podatkowa jest tak chaotycznie skonstruowana, że nie dało się tego obronić, i ktoś musiał stracić stołek.

Brytyjskie pochodzenie

Gość programu zwrócił także uwagę na pewną zależność w polskiej polityce:

Poprzedni minister finansów językiem polskim również nieszczególnie dobrze się posługiwał. Mamy pewną tradycję w polskim systemie politycznym, że na ministrów finansów ściąga się osoby, które dobrze się odnajdują w brytyjskiej bankowości. Kościński jest bliskim znajomym banku WBK, gdzie współpracował z Morawieckim, pełniąc rolę słupa. Wiele wskazuje na to, że wypełniał jego polecenia. Jego poglądy były zgodne z poglądami światowej finansjery; uważał, że gotówkę należy wycofywać.

Białe plamy

Rozmówca podkreślił w swojej wypowiedzi skromną liczbę informacji, jakimi dysponuje naród na temat przeszłości byłego ministra:

Kiedy próbujemy znaleźć informacje o wykształceniu czy życiorysie Kościńskiego, okazuje się, że są różne białe plamy. Wiadomo tyle, że skończył college w Wielkiej Brytanii, więc nie ma wyższego wykształcenia. Wiemy kiedy się urodził, kto był jego rodzicami, i że zaczął pracować w Wielkiej Brytanii w bankowości, a następnie razem z premierem Morawieckim w WBK. Ich drogi splatały się aż do momentu, kiedy został ministrem finansów w rządzie Mateusza Morawieckiego.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Jacek Bartyzel

Jacek Bartyzel / Fot. YouTube/MediaNarodowe

Zobacz także: Janusz Kowalski: Musimy w UE wetować wszystko co się da. Nie można prosić Brukseli na kolanach

Na antenie Mediów Narodowych Bartyzel mówił m.in. o tym, jaka była inspiracja powstania Instytutu Logos.

Oprócz walki politycznej potrzebna jest refleksja, pole debaty i porozumienia; coś co jest apolityczne w rozumieniu polityki jako walki partyjnej, aczkolwiek wciąż stricte polityczne, jeśli politykę rozumiemy jako troskę o dobro wspólne. Żeby troszczyć się o dobro wspólne, najpierw powinniśmy czasem zrobić krok do tyłu (jeśli chodzi o poziom walki), i cofnąć się do momentu refleksji, wypracowywania rozwiązań, także krytycznego spojrzenia na tezy, jakie padają w przestrzeni publicznej – stwierdził.

Instytut Logos na inaugurację swojej działalności zaprezentował “Raport o Stanie Państwa“. Gość Mediów Narodowych odniósł się do tematu wydanej publikacji.

Mamy do czynienia z wyzwaniami. Wyzwania mogą być zawinione bądź niezawinione; mogą być efektem błędów, bądź elementem rzeczywistości. Skupiliśmy się na dziewięciu głównych obszarach tematycznych, dotyczących między innymi sądownictwa, ochrony zdrowia, samorządów. Czy można jednak powiedzieć, że jest dobrze czy źle? Sama idea samorządności jest czymś dobrym, ale jej wykonanie w polskiej praktyce jest bardzo dalekie od ideałów. Wiele polityk miejskich nie służy interesom mieszkańców. Partycypacja społeczna we wspólnotach lokalnych jest zdecydowanie zbyt niska, a przede wszystkim zbyt pozorna – wskazał.

W odpowiedzi na pytanie o stopień świadomości społecznej Polaków, przedstawiciel Instytutu Logos odpowiedział:

To także kwestia wad systemowych. Zarówno konsultacje społeczne, jak i budżet obywatelski, są skażone bardzo licznymi patologiami, które powodują, że konsultacje społeczne są w zasadzie pozorne. Urzędnicy tak dobierają pytania, tak wyciągają wnioski z tego, co mówią ludzie, że tak naprawdę raporty z konsultacji w żaden sposób nie odzwierciedlają opinii mieszkańców, a to co władze samorządowe robią z tymi raportami jest jeszcze dalsze od tych opinii. W budżecie obywatelskim, który miał być demokratycznym sposobem decydowania o wydawania części budżetu samorządów, mamy do czynienia z czymś, co jest zaprzeczeniem demokracji. Projekty które mają bardzo niskie poparcie, ale wobec których jest ogromny sprzeciw społeczny, wciąż mogą być, i niestety często są przegłosowywane. Niewielka grupa może się zmobilizować żeby przeforsować jakiś projekt, a zdecydowana większość mieszkańców, która się temu projektowi sprzeciwia, nie ma żadnych narzędzi by powstrzymać jego realizację.  

Jedną z patologii polityki miejskiej jest promowanie przez samorządy ideologicznej agendy kulturowej poprzez placówki kultury czy placówki edukacyjne.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Fragment strony Demagog.

Fragment strony Demagog. / Fot. Demagog

Serwis „Demagog” osiągnął jednak wyższy szczebel i ogłosił, że fake newsem, kłamstwem, są stwierdzenia o tym, że niskie podatki nie zapewniają rozwoju gospodarczego. To klasyczna brednia głoszona przez lewicę mająca uzasadnić fiskalizm, czyli szkodliwe dla gospodarki nadmierne podatki – lewica bredzi, że wysokie podatki i państwowy interwencjonizm zapewniają rozwój gospodarczy.

Zobacz także: Janusz Kowalski: Musimy w UE wetować wszystko co się da. Nie można prosić Brukseli na kolanach

Bodakowski na celowniku serwisu Demagog

Z anonimowego artykułu „Nieprawdziwe informacje w tekście Jana Bodakowskiego” opublikowanego na serwisie (noszącym adekwatną nazwę z racji na swoje treści) „Demagog” można się dowiedzieć, że rzekomo „artykuł Jana Bodakowskiego powiela nieprawdziwe informacje na temat szczepień przeciw COVID-19 i praw ekonomii”.

Wbrew ustaleniom wielu naukowców serwis „Demagog” głosi, że fake newsem są twierdzenia zawarte w artykule Jana Bodakowskiego, „że szczepionki nie spełniają definicji szczepionek, są eksperymentem i nie przyczyniają się do ograniczenia transmisji wirusa”. Taka covidowa propaganda to standard.

Serwis „Demagog” zbulwersował się opublikowanym na Mediach Narodowych artykułem Jana Bodakowskiego “Hucpiarstwo Niedzielskiego. Czyli o ekonomiście, który nie ma pojęcia o zdrowiu”. Główna teza artykułu nie zainteresowała serwisu demagog. Jan Bodakowski w swoim tekście wskazał, że Niedzielski, krytykując małopolską kurator oświaty, za wypowiadanie się w sprawie covid (sprzecznie z oficjalną propagandą) pomimo braku wykształcenia medycznego jest hipokryta, bo zgodnie ze swoimi tezami sam nie powinien wypowiadać się na temat zdrowia — bo też nie ma wykształcenia medycznego (jest ekonomistą).

W swojej relacji „Demagog” podkreślił, że Jan Bodakowski „na swoim oficjalnym koncie na Twitterze przedstawia się m.in. jako politolog i autor artykułów, recenzji i relacji”. Z serwisu można się dowiedzieć, że „dotychczas największą popularnością cieszy się post linkujący do tekstu Bodakowskiego, opublikowany na fanpage’ach STOP 447, MediaNarodowe.com oraz Społeczny ruch poparcia Pawła Kukiza – Oświęcim i okolice. Z komentarzy opublikowanych pod postami z linkiem do artykułu wynika, że niektórzy internauci dali się zwieść dezinformacji”.

Demagog propaguje wysokie podatki

Perełką, doskonale ukazującą lewicowy irracjonalny charakter serwisu „Demagog” jest to, że nieustraszonym łowcom rzekomych fake newsów (sprzecznych z interesem globalnych korporacji) nie spodobało się stwierdzenie Jana Bodakowskiego, że „ekonomi(a) jednoznacznie wskazuje, że niskie podatki, proste prawa, wolność gospodarcza, i prywatna inicjatywa, zapewniają rozwój gospodarczy i dobrobyt obywatelom”.

Z artykułu na serwisie „Demagog” wynika, że według serwisu „Demagog” „artykuł Jana Bodakowskiego powiela nieprawdziwe informacje” na temat „praw ekonomii”, czyli dla „Demagoga” nieprawdziwymi informacjami o ekonomii są twierdzenia Jana Bodakowskiego, że „niskie podatki, proste prawa, wolność gospodarcza, i prywatna inicjatywa, zapewniają rozwój gospodarczy i dobrobyt obywatelom”. Zapewne powielający covidową propagandę serwis „Demagog” uważa, że rozwój gospodarczy zapewniają wysokie podatki, brak wolności gospodarczej i państwowy interwencjonizm – jak w Korei Północnej, na Kubie czy w Wenezueli.

Marek Belka były działacz ZSMP i PZPR autorytetem serwisu Demagog

Swoje socjalistyczne zabobony „Demagog” opiera na opiniach profesora Marka Belki, nie wspominając jednak o tym, że (jak można przeczytać na Wikipedii) Marek Belka „działał w Zrzeszeniu Studentów Polskich oraz Związku Socjalistycznej Młodzieży Polskiej. Od 1973 był członkiem Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. W latach 80. był I sekretarzem Podstawowej Organizacji Partyjnej PZPR na Uniwersytecie Łódzkim”.

Promujący covidową propagandę „Demagog” powtarza też jako słuszne twierdzenia, że „podatki w Polsce od zarobków przekraczających 200 tys. złotych rocznie mogłyby bezpiecznie wzrosnąć do prawie 50% zarówno dla pracowników, jak i samozatrudnionych – bez strat dla budżetu”.

Choć celem preparatu zwanego szczepionką na covid jest to, by nasze komórki wbrew swej naturze zaczęły wytwarzać białko wirusa covid (by wywołać reakcje obronna organizmu) to zdaniem „Demagoga” (promującego wysokie podatki i interwencjonizm państwa w gospodarkę) NIE jest to „modyfikowanie [funkcji] komórki”.

Covidowa propaganda

„Demagog” (promujące socjalistyczne zabobony) twierdzi też, że preparat zwany szczepionką nie jest eksperymentem. Zdaniem „Demagoga” twierdzenia Jana Bodakowskiego o tym, że preparat zwany szczepionką „oficjalnie […] nie przeszedł normalnej drogi badań dopuszczających do użytkowania, takiej, jaką przechodziły preparaty przed rzekomą pandemią. Preparat ten oficjalnie został dopuszczony warunkowo, a nie na normalnej drodze. Oficjalnie prace badawcze nad nim nadal trwają. Nie może być inaczej, producenci tego preparatu nie mieli czasu na to, by zbadać konsekwencje jego przyjęcia, nie wiadomo więc jakie będą konsekwencje”. W opinii „Demagoga” twierdzenia „powyższe nie mają pokrycia w faktach”, bo preparat zwany szczepionką „przeszły wszystkie wymagane fazy badań i nie są eksperymentem medycznym”.

Demagog uważa też, że „dodatkowo Bodakowski powiela nieprawdziwą informację, która pojawiła się w felietonie Jana Pospieszalskiego opublikowanego na łamach »Do Rzeczy«. „W swym felietonie Jan Pospieszalski zdradził, »że za osoby w pełni zaszczepione Ministerstwo Zdrowia uznaje tylko te, u których upłynęło więcej niż 14 dni od przyjęcia ostatniej dawki, a mniej niż pół roku. Zatem do zmarłych niezaszczepionych trafiają również zmarli zaraz po przyjęciu kolejnej dawki, zaszczepieni jedną dawkę, a także osoby, które przyjęły ostatnią dawkę ponad sześć miesięcy temu. Ponadto statystyki mogą być fałszowane przez fakt, że zaszczepieni są rzadziej testowani. Do niedawna było nawet takie odgórne rozporządzenie«”.

Co ciekawe „Demagog”, choć nazywa informacje zawarte w tekście Jana Pospieszalskiego (a zacytowane przez Jana Bodakowskiego) kłamstwami, to sam stwierdza, że „podział na zaszczepionych i niezaszczepionych przyjęty przez Ministerstwo Zdrowia wynika z faktu, że rozwój pełnej odporności trwa do dwóch tygodni po przyjęciu pełnej serii szczepień przeciw COVID-19”.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com