Boris Johnson w Polsce. / fot. PAP/Piotr Nowak
Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030
Rafał Ziemkiewicz odniósł się do wypowiedzi premiera Borisa Johnsona o niezawodnym wsparciu ze strony Wielkiej Brytanii
Mateusz Morawiecki i Boris Johnson rozmawiali w czwartek na temat bezpieczeństwa w Europie Środkowo-Wschodniej
Wizyta szefa brytyjskiego rządu wiązała się również z przybyciem do Polski 350 komandosów z elitarnej jednostki 45. Commando Royal Marines
Premier Wielkiej Brytanii stwierdził, że Polska odgrywa kluczową rolę w “naszym zbiorowym, europejskim bezpieczeństwie”.
Sto ostatnich lat pokazało nam, że jeżeli Polsce coś grozi, grozi agresja, zagrożone są polskie granice lub jej stabilność, to tak naprawdę groźba dotyczy nas wszystkich.
– powiedział Boris Johnson.
Kiedy Polska jest zagrożona, Wielka Brytania zawsze jest gotowa pomóc, podobnie jak Polska zawsze była i jest gotowa pomóc nam.
– przekonywał brytyjski premier.
Po spotkaniu Morawiecki i Johnson pojechali do siedziby 1. Warszawskiej Brygady Pancernej im. generała Tadeusza Kościuszki w Wesołej pod Warszawą. Tam odbyli spotkanie z brytyjskimi żołnierzami. Premier Johnson spotkał się następnie z prezydentem Andrzejem Dudą.
Publicysta Rafał Ziemkiewicz podał w wątpliwość wiarygodność brytyjskich deklaracji. Dziennikarz użył dosadnej metafory.
Hm, premier Johnson naprawdę już mógłby sobie darować takie pierdoły, że “Polska zawsze może liczyć na pomoc Wielkiej Brytanii”. Po co w domu powieszonego przypominać, kto mu podał sznur?
Przemysław Czarnek / fot. PAP/Tomasz Gzell
Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030
Przemysław Czarnek mówił w radiowej “Jedynce” o komisji śledczej, która mogłaby zająć się kwestią inwigilacji w Polsce
Minister edukacji przekonuje, że komisja śledcza “jest bez sensu” oraz “niekonstytucyjna”
Czarnek argumentuje swoje stanowisko powszechnym i akceptowanym przez ogół zjawiskiem inwigilacji użytkowników Internetu
W opinii ministra, wszelkie pomysły powoływania komisji są pozbawione sensu w realiach XXI wieku i coraz większej cyfryzacji.
Ta komisja jest kompletnie bez sensu i niepotrzebna. Jak państwo powchodzicie na strony internetowe, na portale internetowe czy szukacie czegoś w Google, to później macie różne odpowiedzi. Jak szukamy, nie wiem, butów, żeby kupić w internecie, to później przez kilka dni mamy oferty butów. Jesteśmy cały czas inwigilowani w tym świecie internetu i powszechnego dostępu do internetu więc o jaką inwigilację chodzi.
– wskazywał szef resortu edukacji.
Czarnek stwierdził następnie, że jeżeli komisja będzie zajmować się problemem inwigilacji na przełomie ostatnich 17 lat, to nie osiągnie zamierzonego celu. Minister twierdzi, że w praktyce będzie to “polityczne grillowanie”.
Poza wszystkim komisja w takim kształcie, w takim składzie i z taką tematyką niezwykle rozległą w moim przekonaniu jest z gruntu niekonstytucyjna. I warto byłoby również, żeby jeśli w ogóle dojdzie do powołania takiej komisji, tą uchwałą zajął się Trybunał Konstytucyjny. Tak ukształtowana komisja z tak rozległą tematyką i z takim składem jest komisją w moim przekonaniu niekonstytucyjna.
50-letni Turek uszkodził łącznie 31 pojazdów, wywołał pożar kilku aut oraz fasady jednego z domów. Ponadto, trzy osoby odniosły rany. Na miejscu interweniowali strażacy, którzy musieli podjąć się ewakuacji mieszkańców.
Zatrzymany kierowca ciężarówki był podobno „bardzo pijany” i zmierzono u niego poziom prawie 2 gramów alkoholu we krwi. Prokuratura wystąpiła o zatrzymanie kierowcy, który nie ma stałego miejsca zamieszkania w Niemczech.
In der Hardstraße in #Fürth kam es heute gegen 19 Uhr zu einem schweren #Verkehrsunfall, bei dem ein Lkw-Fahrer mit seinem Fahrzeug mehrere geparkte Fahrzeuge gerammt hat. Einige Pkw fingen dabei Feuer. Feuerwehr @BFFuerth und #Rettungsdienst sind weiterhin im Einsatz. pic.twitter.com/gGVWXBUFve
Wara panu, panie Czarnek, od wychowywania naszych dzieci według pana zakutych poglądów.
– mówił lider Polski 2050 Szymon Hołownia.
Ktoś dzisiaj słusznie zadał pytanie, czy Kościół Katolicki, albo jakieś katolickie stowarzyszenie też będzie musiał o takie pozwolenia występować, jeśli będzie chciało przeprowadzić zajęcia.
– wskazywał polityk.
Tu nie chodzi tylko o organizacje, które mogłyby opowiedzieć o tolerancji, tak jak ona powinna wyglądać w XXI wieku, ale na przykład o organizacje pomocowe, na przykład świetnie działające organizacje obywatelskie.
– mówił polityk.
Szymon Hołownia zwrócił uwagę na czasochłonność procedury starania się o pozwolenie na przeprowadzenie zajęć w szkole:
Komu się będzie chciało przechodzić przez tę całą drogę krzyżową? Po prostu zarządy stowarzyszeń czy organizacji nie będą chciały się w to angażować i stracą na tym nasze dzieci. Ale Czarnek będzie zadowolony.
– grzmiał.
“To jest chore i to jest patologia”
Hołownia ocenił, że zaistniała sytuacja “jest chora i patologiczna”. Według polityka, minister Czarnek będzie edukował uczniów “według swoich standardów”.
Wara panu, panie Czarnek od moich dzieci, wara panu od wychowywania naszych dzieci według pana zakutych poglądów i pana wizji, bo to nie są pańskie dzieci! Zabierają dzisiaj dzieci rodzicom, żeby wykształcić według klucza ideologicznego. Zamierzają spaczyć nasze dzieci, by dłużej utrzymywać się przy korycie. Taki jest ich pomysł.
Wyobraźcie sobie 3222 palety, które wypełniają cały stadion. To 58 miliardów euro. To właśnie takie pieniądze czekają na Polskę w Europie. Jedyny powód, dla którego nie możecie sięgnąć pieniądze, to upór PiS.
– mówi na najnowszym nagraniu przewodniczący Platformy Obywatelskiej.
To jest banknot 50 euro. Na tej palecie jest 18 milionów euro. Wyobraźcie sobie 3222 takie palety, które wypełniają cały stadion. Te palety to 58 miliardów euro. To właśnie takie pieniądze czekają na Polskę i Polaków w Europie. Od pół roku te pieniądze powinny płynąć do waszych firm i budżetów rodzinnych.
– przypomniał były premier.
Jedyny powód, dla którego nie możecie sięgnąć pieniądze, to upór PiS. Ich liderzy powiedzieli niedawno, że Polska być może powinna zrezygnować z tych pieniędzy. Ich być może na to stać, ale polskich rodzin i firm nie stać na takie idiotyzmy. To nie są patrioci, to są idioci.
Kiedy Amerykanie i Rosjanie zaczną strzelać do siebie, będziemy mieć wojnę światową.
– powiedział prezydent USA Joe Biden w rozmowie z NBC News.
Departament Stanu USA wezwał Amerykanów przebywających na Ukrainie do natychmiastowego wyjazdu z tego kraju z powodu “zwiększonej groźby rosyjskiej akcji wojskowej”.
Obywatele amerykańscy powinni już teraz wyjechać. Mamy do czynienia z jedną z największych armii na świecie. To zupełnie inna sytuacja i sprawy mogą potoczyć się w szaleńczym tempie.
– mówił prezydent USA.
Biden stanowczo zaprzeczył, jakoby istniał scenariusz który skłoniłby go do wysłania amerykańskich wojsk na Ukrainę.
Nie ma takiego scenariusza. To będzie wojna światowa, jeśli Amerykanie i Rosjanie zaczną do siebie strzelać. Żyjemy obecnie w świecie, który bardzo różni się od tego, w którym żyliśmy.
Sala kinowa / Fot. Social.helios
Wikimedia Commons
Za dystrybucję filmu “Benedetta” odpowiada Aurora Films Sp. z o.o.
Do tej chwili pod apelem o jej wstrzymanie podpisało się ponad 8 tys. osób.
Sygnatariusze apelu domagają się “natychmiastowego zaprzestania dystrybucji tej produkcji i przeproszenie wszystkich katolików, którzy zostali w ten sposób urażeni”.
Za dystrybucję filmu “Benedetta” odpowiada Aurora Films Sp. z o.o. To do tej firmy internauci zwracają się z apelem o wycofanie produkcji z kin. Do tej chwili pod pismem podpisało się ponad 8 tys. osób.
Jak relacjonują autorzy petycji, w filmie “Benedetta”, “wizerunek Matki Bożej jest uwikłany w lesbijskie, seksualne sceny”.
Dla nas Polaków jest to straszna zniewaga dla naszej wiary i Matki Bożej. Maryja jest dla nas wzorem czystości i pokory, Królową wszystkich świętych. Nie możemy milczeć! – podkreślają.
Zatrzymać dystrybucję
W piśmie do Magdaleny Zabojszcz, dyrektor Aurora Films Sp. z o.o., zarzucono jej “rażący brak szacunku dla katolików w Polsce”.
Film Benedetta, który Pani dystrybuuje ma charakter bluźnierczy, lekceważący i głęboko obraźliwy, uderzający w wizerunek Matki Bożej, dlatego stanowczo protestuję przeciwko dystrybucji tego filmu w Polsce. W filmie pojawiają się sceny pornograficzne między zakonnicami i wykorzystanie figury Matki Bożej, które wyłącznie wynikają z bluźnierczej wyobraźni twórców filmu – wskazano w petycji.
Sygnatariusze apelu domagają się “natychmiastowego zaprzestania dystrybucji tej produkcji i przeproszenie wszystkich katolików, którzy zostali w ten sposób urażeni”.
Fragment okładki książki „Bóg i nauka” / Fot. Wydawnictwo Monumen
Zgodność nauki i katolicyzmu doskonale ukazuje (wydany przez wydawnictwo Monumen) zbiór artykułów naukowych „Bóg i nauka”. W pierwszym z artykułów doktor Mariusz Błochowiak zwrócił uwagę, że zgodnie z założeniem naturalistycznym naukowcy często przyjmują, że wszystkie zjawiska mają przyczynę naturalną i podlegają prawom przyrody, które można zmierzyć.
Warto jednak pamiętać, że założenie naturalistyczne jak każde założenie przyjmowane jest bez dowodu i czasami bywa nieprawdziwe. W rzeczywistości „przynajmniej niektóre zjawiska mają przyczyny poza naturalne” (np. opętania przez demony). Część naukowców zaślepiona założeniem naturalistycznym neguje fakt, że „niektóre zjawiska mają przyczyny poza naturalne”.
Ateizm i materializm są irracjonalne
Materialiści negujący istnienie Boga, nie dostrzegą tego, że „Bóg stworzył prawa przyrody”, dzięki którym nie musi sam ingerować w rzeczywistość, tylko może opierać się na mechanizmie przyrody, który sam stworzył. Zazwyczaj Bóg swoje zamysły urzeczywistnia za pośrednictwem praw przyrody – czasami wbrew nim np. w postaci cudów. Prawa te umożliwiły powstanie życia, a ludzie mają możliwość wykorzystywania tych praw (nie mają jednak zdolności je zmieniać).
Drugim (po założeniu naturalistycznym) ograniczeniem nauki jest to, że nauka nie ma instrumentów, by badać rzeczywistość niematerialną (np. demony). Z tym drugim ograniczeniem wiąże się wiara zwana materializmem. Wyznawcy materializmu wierzą, że istnieje tylko materia. Wiara wyznawców materializmu jest sprzeczna z faktami i uznawanie materializmu za synonim nauki to błąd. Nauka nie ma możliwości potwierdzenia czy zaprzeczenia materializmowi, zbadania tego, co niematerialne, bo jest ograniczona do badania tylko tego, co materialne. Wiara w Boga nie jest więc sprzeczna z nauką ani nie jest konkurencją dla nauki. Warto też pamiętać, że w nauce tak jak między różnymi wyznaniami nie ma konsensusu. Naukowcy przedstawiają różne stanowiska, często sprzeczne, tak jak dogmaty różnych wyznań są ze sobą sprzeczne.
Ateiści nie mają prawa podszywać się pod naukowość
Wojujący ateiści „nadużywają nauki do uzasadnienia swojego światopoglądu”, zawłaszczają i deformują termin racjonalizm, bezpodstawnie insynuując, że rozum wyklucza wiarę, choć sam ateizm to wiara, a ateiści to ludzie wierzący w ateizm.
Podczas gdy wierzący w Boga uczciwie przyznają, że wierzą w istnienie Boga, to ateiści kłamią, że wiedzą, że nie ma Boga, choć nie mają ku temu dowodów. W rzeczywistości ateiści wierzą (nie mając dowodów), że Boga nie ma. Ateiści domagają się naukowych dowodów na istnienie Boga, gdy nie można ich przedstawić, bo Bóg jest istotą niematerialną i nie podlega prawom przyrody, jakie są badane przez naukę.
Nauka jest ograniczona do rzeczywistości materialnej i nie ma jak odpowiadać na pytania o rzeczywistość niematerialną. Pomimo to, współczesna nauka jest sprzeczna z ateistycznymi zabobonami, wręcz potwierdza dogmaty wiary. „Bóg i nauka […] są komplementarne, a nie sprzeczne czy wykluczające się”. Wiara nie wyklucza naukowego postrzegania świata.
Dodatkowo prawie cała nasza wiedza nie jest wiedza empiryczna (pochodzącą z naszego doświadczenia), tylko jest wiedzą objawioną, czy to przez nauczycieli, czy przez media. Niestety często to objawienie, rzekomo naukowe, nie jest prawdziwe, lub jest manipulacją – dlatego ubóstwianie nauki, czczenie jej niczym złotego cielca, jest niebezpieczne, podobnie jak przekonanie, że nauka rozwiąże wszystkie nasze problemy.
Wiara jest zdecydowanie bardziej racjonalna niż ateizm
W drugim z artykułów opublikowanych na łamach pracy „Bóg i nauka” amerykański profesor Peter Kreeft wskazał, że „wiara jest zdecydowanie bardziej racjonalna niż ateizm […] Logika może wskazać na istnienie Boga”.
To, że świat (materia i czas) nie istniał wiecznie, powstał w wyniku Wielkiego Wybuchu, świadczy, że musiał mieć jakąś przyczynę. Wszelka materia „powstała 13,7 miliarda lat temu. Od tamtego momentu wszechświat rozszerzał się”. Nauka jeszcze wszystkiego nie ustaliła i nie wiemy, czy to, co dziś wydaje się nie mieć przyczyny, nie ma jej w innej rzeczywistości. To, że nauka nie wykryła pierwszej przyczyny, czyli Boga, wynika z tego, że Bóg znajduje się poza sferą nauki. „Wniosek, że Bóg istnieje, nie wymaga wiary, wystarczy zdrowy rozsądek”.
Gdy rozum wskazuje, że musiała być jakaś przyczyna powstania świata, i tą przyczyną był Bóg, to ateistyczna wiara narzuca dogmat, że nie było przyczyny powstania. Są też (pozbawione dowodów) próby racjonalizowania ateistycznej wiary głoszące, że nasz świat powstał z innych światów. W rzeczywistości, na co wskazuje doktór Błochowiak, wszechświat nie ma zdolności stwarzania. Ma możliwość przetwarzania jednej formy materii lub energii w inną formę.
Konfederacja / Fot. PAP/Piotr Nowak. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030
Skalski był autorem tekstu, w którym zarzucił Konfederacji bierną postawę wobec imigracji zarobkowej do Polski i niespójne stanowiska.
W odpowiedzi na tekst Marcina Skalskiego, jak się okazuje, wpłynęły nawet dwa sprostowania. Oba podkreślały jednolitość stanowiska Konfederacji nt. imigracji. Drugie z nich nadesłał Ruch Narodowy.
Treść obu sprostowań niechcący podważył swoją wypowiedzią dla Onetu poseł Konfederacji Michał Urbaniak.
Skalski był autorem tekstu, w którym zarzucił Konfederacji bierną postawę wobec imigracji zarobkowej do Polski i niespójne stanowiska. Politycy tej formacji nadesłali sprostowanie, w którym twierdzili, że tezy artykułu rozminęły się z prawdą. Według nadesłanego sprostowania, polityków Konfederacji miałby obowiązywać jednoznaczny program, w którym zawarto określone stanowisko o kwestii imigracji. Co innego jednak zasugerował poseł tej partii, Michał Urbaniak w rozmowie z Onetem.
Czasem podziały idą w poprzek. W kwestii migracji mieliśmy dużo bardziej nieprzejednane stanowisko niż wolnościowcy, którzy byli bliżej PiS-owi – podkreślił.
Podziały w Konfederacji
Co ciekawe, wypowiedź padła przy okazji artykułu o wyborze Bogdana Święczkowskiego na sędziego TK, co podzieliło opinie polityków Konfederacji. Poseł Urbaniak więc niewywoływany w temacie imigracji do tablicy uznał, że jest to odpowiedni przykład na pokazanie, że Konfederacja nie ma jednolitego stanowiska. Czyli zupełnie odwrotnie, niż partia stwierdziła w nadesłanym portalowi Kresy.pl sprostowaniu.
W odpowiedzi na tekst Marcina Skalskiego, jak się okazuje, wpłynęły nawet dwa sprostowania. Oba podkreślały jednolitość stanowiska Konfederacji nt. imigracji. Drugie z nich nadesłał Ruch Narodowy.
Wbrew temu, co twierdził również sam Ruch Narodowy, który nadesłał własne “sprostowanie” do redakcji Kresy.pl, w Konfederacji nie ma żadnego “jednoznacznego stanowiska” w kwestii imigracji. Przeciwnie – poseł Urbaniak przyznał w wypowiedzi dla Onetu, że takowe nie istnieje – podsumował Skalski.
Wbrew temu, co twierdził również sam @RuchNarodowy, który nadesłał własne "sprostowanie" do redakcji @KRESYPL, w Konfederacji nie ma żadnego "jednoznacznego stanowiska" w kwestii imigracji. Przeciwnie – poseł Urbaniak przyznał w wypowiedzi dla Onetu, że takowe nie istnieje. pic.twitter.com/pN9Ph6SGQS
Piotr Motyka: Jak to się stało, że został Pan członkiem Społecznego Komitetu Obrony Pomnika ks. Piotra Skargi?
Piotr Boroń: Tak. To dla mnie podwójny zaszczyt. Po pierwsze dlatego, że postać wybitnego Polaka jest godna najlepszej pamięci, a po drugie dlatego, że gdy zobaczyłem, kto w tym Komitecie się znalazł, to poczułem, że jestem w najlepszym gronie. Może jeszcze kilka pewnych osób bym doprosił. Naszą działalność rozpoczęliśmy Eucharystią w niedzielę 6 lutego w pięknym, iście rzymsko-barokowym kościele świętych Piotra i Pawła, gdzie złożone są doczesne szczątki ks. Piotra Skargi. Następnie, mimo deszczu, dość licznie otoczyliśmy pomnik i z modlitwą różańcową, krótkimi wystąpieniami organizatorów oraz na miłych spotkaniach starych znajomych z dobrych akcji spędziliśmy wczesne popołudnie. Patrzyliśmy to na pomnik, to z jego perspektywy na kościół i kolegium, które powstały dzięki jego staraniom.
Piotr Motyka: Jaka jest historia pomnika Sługi Bożego ks. Piotra Skargi z placu św. Marii Magdaleny naprzeciw Kościoła św. Piotra i św. Pawła?
Piotr Boroń: W roku 2001, stanął tu zgodnie z procedurami wydawania pozwoleń na budowę, został tu odsłonięty i poświęcony w obecności najwyższych władz Krakowa i duchowieństwa, ku radości wielu ludzi znających historię i przy protestach środowisk „czerwonych i różowych”, podsycanych przez „Gazetę Wyborczą”. Dziś protesty odżyły, bo ten wybitny kapłan, ceniony przez najwyższe kręgi polityczne przełomu XVI-XVII wieku za bezkompromisową krytykę polskich wad, założyciel i pierwszy rektor Akademii Wileńskiej, a w dziejach Krakowa zapisany jako dobroczyńca najuboższych jest solą w oku środowisk, dla których powinien być wyrzutem sumienia.
Piotr Motyka: A jak pan – jako historyk a były senator i minister – wiąże postać ks. Piotra Skargi z dzisiejszymi czasami?
Piotr Boroń: Ks. Skarga urasta do miary symbolu kilku zjawisk. Lewica uparcie i systemowo próbuje przeciwstawić wiarę rozumowi, ale to chrześcijaństwu (od średniowiecznych początków) świat zawdzięcza uniwersytety, tworzone głównie za sprawą Kościoła katolickiego. Nasz bohater zapisał się w dziejach Rzeczpospolitej jako twórca kilku kolegiów, profesor i krzewiciel wiary, związanej z rzetelną wiedzą. Najważniejsze jednak jest to, że cechowało go dążenie do prawdy, a nie – jak to dzisiaj bywa – trzymanie się etosu naukowego wyłącznie dla czerpania z tego korzyści osobistych. Ks. Skarga jako działacz społeczny odwoływał się do dobroczynności ludzkiej, wypływającej z ich wolnej woli i wyższych pobudek. Utworzył Arcybractwo Miłosierdzia, które uratowało godność tysięcy ludzi. Lewica od swych początków rości sobie pretensje do redystrybucji środków, pochodzących z wielkich podatków, narzucanych ludziom wbrew ich woli, a pod pozorem wspomagania potrzebujących działacze lewicowi chcą sami się bogacić na pośrednictwie. Ks. Skarga piętnował niegodziwe zyski bankierskie i umiał zorganizować ludzi do przeciwstawienia się mechanizmom lichwy. Jakże byłby dziś potrzebny, gdy pułapki kredytowe czynią z ludzi niewolników! Ks. Skarga założył Bank Pobożny, który pomagał ludziom a nie łupił ich. Czyż dziś samo wspomnienie metod tego Banku nie powinno być wyrzutem sumienia dla współczesnych banksterów? A może jest i dlatego chcą go zagłuszyć…
Piotr Motyka: Czy istnieje realne zagrożenie przeniesienia pomnika w inne miejsce?
Piotr Boroń: Proszę pozwolić mi na ogólniejszą refleksję: nic na tym świecie nie dzieje się bez wpływu różnego zaangażowania. Trzeba modlić się i pracować na rzecz wspólnego dobra. Np. okupant hitlerowski rzucił się z pasją właśnie na pomniki. W dzisiejszych czasach – dla niepoznaki – metody uległy zmianie. „Likwidacja” brzmi radykalnie, więc mówi się o „przeniesieniu”, nie walczy się wprost z bohaterem z pomnika, ale troszczy, by na miejscu pomnika zrobić zielony skwer, bez którego mieszkańcy Krakowa cierpieć będą na niedotlenienie itd. itp. Siła powtarzania kłamliwej narracji jest tak skuteczna, że naiwni zapominają o niezliczonych ulicznych dziurach podstawowych arterii miejskich a pasjonują się projektem obywatelskim, według którego wyda się miliony na przebudowę placu, który remontu nie wymaga. Owszem, na tym placu stoi hańbiący pomniczek, kojarzony z erotyką, ale głosy, by go usunąć lewica kwitowała zbyt wysokimi kosztami przenosin. Czy to nie obłuda?
Piotr Motyka: Jakie działania są podejmowane w celu obronienia obecnej lokalizacji pomnika ks. Skargi?
Piotr Boroń: Za pozostawieniem pomnika powinny przemawiać już same zasady prawne. Zaś co do intencji władz i mieszkańców Krakowa to rozpoczęliśmy akcję uświadamiania podstawowych faktów co do powstania pomnika, ale przede wszystkim osoby ks. Piotra Skargi. Mam wrażenie, że ci, którzy go zaatakowali, wkrótce spostrzegą, że w gruncie rzeczy oddali mu przysługę, bo przypomnieli go. Obecnie toczy się proces wyniesienia go na ołtarze. Na szczęście rozwiane już zostały plotki o jego śmierci klinicznej, rozpuszczane w majestacie nauki przez historyków nieżyczliwych katolicyzmowi. Sami autorzy plotek wycofali się z nich, a niektórzy nawet przeprosili. Dziś czekamy na potwierdzenia cudów, zdziałanych za sprawą ks. Skargi. Osobiście przychylam się do tezy, że według papieskiego rozgraniczenia z początków XVII wieku wystarczyłaby w tej sprawie tzw. „droga przez kult” bez dowodów cudów, ale – co podkreślam najdobitniej – właśnie od śp. ks. Piotra Skargi oczekuję wstawiennictwa, by obecna światowa „sprawa sanitarystyczna” i grożący konflikt zbrojny zostały oddalone. Powiem wręcz, że marzy mi się, aby atak na jego pomnik stał się iskrą do światowego odrodzenia moralnego. Będziemy się o to modlić we wszystkie środy o 18.00 pod pomnikiem i łączyć w modlitwach z wierzącymi w Kanadzie, Australii i na całym świecie.
Piotr Motyka: Łączę się w modlitwie. Serdecznie dziękuję za ciekawy wywiad, Bóg zapłać!