Duda stoi murem za Ukrainą

Prezydent RP Andrzej Duda / Fot. PAP/Albert Zawada. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

Prezydent Andrzej Duda wygłosił w piątek wieczorem orędzie, w którym poinformował m.in. o swojej decyzji ws. ustawy o Sądzie Najwyższym. Podkreślił na początku, że od początku był zwolennikiem kompromisu.

Szanowni państwo, byłem i jestem zwolennikiem kompromisu. Zależy mi na jak najszybszym uruchomieniu środków z Krajowego Planu Odbudowy, które są potrzebne do rozwoju polskiej gospodarki. Dlatego nie zdecydowałem się na zawetowanie ustawy o Sądzie Najwyższym, którą w ostatnich dniach uchwalił polski parlament. Ale jako prezydent Rzeczpospolitej stoję na straży Konstytucji i dbam o bezpieczeństwo prawne obywateli

– powiedział na początku orędzia prezydent Polski.

Podjąłem więc decyzję o skierowaniu tej ustawy do Trybunału Konstytucyjnego, w trybie kontroli prewencyjnej. To znaczy, że ustawa nie będzie obowiązywała dopóki trybunał nie wypowie się na temat jej zgodności z Konstytucją

– oznajmił Andrzej Duda.

Prezydent Andrzej Duda stwierdził, że zapisy ustawy o Sądzie Najwyższym dotykają fundamentalnych spraw ustrojowych, w tym stabilności władzy sądowniczej i wydawanych przez nią, przez szereg lat wyroków. Podkreślił, że są to bardzo ważne sprawy dla obywateli, 

Dlatego właśnie to Trybunał Konstytucyjny powinien jednoznacznie rozstrzygnąć wszelkie wątpliwości, jako jedyny uprawniony do tego podmiot. W praktyce nie opóźni to wypłaty środków z KPO dla Polski, ponieważ do tego niezbędne jest podjęcie  dalszych działań i decyzji, w tym kolejnych aktów prawnych, które przewiduje porozumienie zawarte przez rząd z Komisją Europejską, co i tak wymaga czasu. Trybunał zaś pokazał już w swojej historii, że w ważnych sprawach potrafi wypowiedzieć się szybko i zdecydowanie

– wyjaśnił.

Duda w swoim orędziu skierował kilka zdań do sędziów Trybunału Konstytucyjnego. 

Mając to na względzie, ale przede wszystkim świadomy powagi sprawy, zwracam się z apelem do sędziów Trybunału Konstytucyjnego o niezwłoczne zajęcie się tą ważną ustawą i prace nad nią w poczuciu odpowiedzialności za bezpieczeństwo prawne i ekonomiczne Polek i Polaków

– zaznaczył Duda.

Czytaj więcej: New Jersey. Dziewczynka popełniła samobójstwo. Była bardzo długo prześladowana i atakowana

Co oznacza decyzja prezydenta Dudy?

Redaktor Michał Olech z portalu “300polityka.pl” postanowił przeanalizować co oznacza decyzja prezydenta Dudy. Wskazał on, że obecnie w Trybunale Konstytucyjnym panuje chaos organizacyjny. Sześciu sędziów stwierdziło ostatnio, że prezes Julia Przyłębska powinna podać się do dymisji twierdząc, że jej kadencja skończyła się w grudniu zeszłego roku.

Ustawa o organizacji i trybie postępowania przed TK mówi iż Trybunał orzeka w pełnym składzie w sprawach zgodności ustawy z Konstytucją przed jej podpisaniem lub umowy międzynarodowej z Konstytucją przed jej ratyfikacją. Co więcej – rozpoznanie sprawy w pełnym składzie wymaga udziału co najmniej 11 sędziów. Rozprawie przewodniczy prezes Trybunału, a w razie przeszkód w przewodniczeniu przez prezesa Trybunału – wyznaczony przez niego sędzia Trybunału

– stwierdził Michał Olech.

Fakt, iż obecny skład TK pochodzi z wyboru obecnej większości parlamentarnej, nie ma znaczenia – w polskim sądzie konstytucyjnym jakiś czas temu doszło do rozłamu. Część sędziów nie uznaje Julii Przyłębskiej na stanowisku prezesa, argumentując że jej kadencja skończyła się w ubiegłym roku. Nie przekładało się to na “wielką” politykę. Aż do teraz

– zauważył dziennikarz portalu “300polityka.pl”.

Tak czy inaczej – nawet jeżeli decyzja prezydenta nie zablokuje pieniędzy z KPO, to – wbrew słowom prezydenta z orędzia – odwleka ich wypłatę, zwłaszcza że rozprawy nie można zwołać ot tak, w ciągu dnia. Trudno zresztą zrozumieć racje polityczne, jakie stoją za tą decyzją – nic nie zyskuje, a opóźnia proces odblokowania pieniędzy potrzebnych jego macierzystej partii, która wystawiła go na prezydenta i sfinansowała kampanię

– ocenił Olech.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

polsatnews.pl, twitter.com, 300polityka.pl

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Wikimedia Commons

  • Biskup Piotr Turzyński zakończył niedawno wizytę w Kanadzie, gdzie prowadził dni skupienia dla Misjonarek Chrystusa Króla dla Polonii Zagranicznej.
  • Duchowny przyznał, że jest zasmucony tamtejszym prawem aborcyjnym oraz dostępem do eutanazji.
  • Jego zdaniem Kanada znajduje się na poważnym zakręcie cywilizacyjnym.
  • Zobacz także: Zielony ład. Radykalne regulacje UE zagrażają polskiemu budownictwu

Biskup Piotr Turzyński zakończył niedawno wizytę w Kanadzie, gdzie prowadził dni skupienia dla Misjonarek Chrystusa Króla dla Polonii Zagranicznej. Jak podkreślił w rozmowie z Radiem Plus Radom, żyjącą w Kanadzie Polonię również dotknęła laicyzacja. Dodał jednocześnie, że to kościoły są w tym kraju miejscem budowania tożsamości Polaków.

Duchowny przyznał, że najbardziej boli go, że w Kanadzie Kwestia zabijania nienarodzonych dzieci jest bardzo powszechna, a prawo bardzo liberalne. Warto zaznaczyć, że co roku dochodzi tam do około 100 tys, aborcji. Wskazał również na problem z eutanazją, gdzie co roku około 10 tys. osób postanawia odebrać sobie życie.

Czytaj więcej: Nielegalna imigracja. UE nareszcie zauważyła problem

Kanada na demograficznym zakręcie

Na tym oczywiście nie koniec, ponieważ związki jednopłciowe są tam uznawane za małżeństwa. Jednocześnie Kanada boryka się z ogromnym problemem demograficznym. Choć jest to kraj aż trzydziestokrotnie większy od Polski, mieszka tam 38 milionów osób.

Kanada znajduje się na potężnym zakręcie. To nie jest cywilizacja życia

ocenił bp Piotr Turzyński.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

radioplus.com.pl, marsz.info

Ron DeSantis, przemawiający podczas szczytu zorganizowanego przez ADF.

Ron DeSantis, przemawiający podczas szczytu zorganizowanego przez ADF. / Fot. Facebook

Disney zarządza swoją rozległą posiadłością w Orlando na Florydzie już od ponad pięciu dekad po uchwaleniu ustawy Reedy Creek Improvement Act w maju 1967 r. Specjalny status zwolnił korporację z dziesiątek milionów dolarów podatków i opłat, jak podaje The Daily Wire.

Stan rozwiązuje korporacyjne królestwo poprzez trwałe wyeliminowanie autonomicznego statusu Disneya, wyznaczenie kontrolowanej przez państwo rady odpowiedzialnej przed mieszkańcami Florydy, która może nakładać na Disneya podatki na projekty infrastrukturalne i upewnienie się, że Disney spłaca własne długi

– czytamy w oświadczeniu biura gubernatora Florydy.

Gubernator zapewnił również, że dług nie trafi ani do samorządów lokalnych, ani do rządu stanowego.

Ten dług nie trafi do żadnego z nich jako do samorządów lokalnych, nie trafi też do rządu stanowego

– podkreślił Ron DeSantis.

Czytaj więcej: Katolicka szkoła prześladuje swojego ucznia. Przypomina on o dwóch biologicznych płciach

Disney wspiera deprawację dzieci

Decyzja stanowa zapadła po tym, jak słynna rodzinna korporacja LGBT wpadła w tarapaty sprzeciwiając się przepisom Sunshine State chroniącym dzieci przed ideologią gender. Disney stanął po stronie radykalnych aktywistów LGBT, sprzeciwiając się stanowej ustawie o prawach rodzicielskich w edukacji, która zakazuje nauczania ideologii LGBT na Florydzie od przedszkola do klas trzecich.

Ustawa zmieni nazwę dystryktu, w którym działa Disney World, z Reedy Creek Improvement District na Central Florida Tourism Oversight District i przekażę gubernatorowi Florydy uprawnienie do wyboru pięciu członków zarządu dystryktu. 

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

lifesitenews.com, marsz.info

Artur Dziambor

Artur Dziambor / Fot. YouTube/MediaNarodowe

  • W piątek po kilkugodzinnych obradach sądu partyjnego, Konfederacja postanowiła usunąć posła Artura Dziambora.
  • Głównym zarzutem były nieprzychylne reszcie Konfederacji wypowiedzi medialne.
  • Sam polityk przyznał przed sądem partyjnym, że nie zamierza przepraszać za swoje słowa.
  • Zobacz także: Sikorski otrzymuje granty od ZEA. Sprawą zajęło się CBA

W piątek o godz. 13:00 odbyła się rozprawa Artura Dziambora przed partyjnym sądem.

Uprzejmie informuję, że przed chwilą dostałem wyrok Sądu Partyjnego Konfederacji, zgodnie z którym zostałem usunięty z listy członków partii. Jednocześnie informuję, że pozostaję prezesem partii Wolnościowcy, do której serdecznie zapraszam. Życzę udanego piątkowego wieczoru

– poinformował Artur Dziambor.

Czytaj więcej: New Jersey. Dziewczynka popełniła samobójstwo. Była bardzo długo prześladowana i atakowana

Dziambor nie zamierza przepraszać

W rozmowie z portalem “onet.pl” Dziambor podał szczegóły usunięcia z Konfederacji.

Były trzy punkty i wszystkie dotyczyły moich wypowiedzi medialnych. Zarzucono mi, że powiedziałem, że prawybory korwinistów odbyły się “na pełnym Putinie” i że porównałem je do wyborów na Donbasie. Ponadto, że powiedziałem, że Rada Liderów Konfederacji zhańbiła się, odwołując uchwałę gwarantującą »jedynki« posłom. A trzeci zarzut, że w jednym z wywiadów powiedziałem, że bardziej czuję styczność ideową z wolnorynkowymi posłami opozycji

– opowiadał poseł Artur Dziambor.

Zapytano mnie, czy czuję skruchę. Powiedziałem, że nie. I że nie zamierzam przeprosić

– dodał lider Wolnościowców.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

onet.pl, twitter.com, dorzeczy.pl

Radosław Sikorski

Radosław Sikorski / Fot. Twitter

  • Centralne Biuro Antykorupcyjne poinformowało, że wszczęło postępowanie przeciwko Radosławowi Sikorskiemu.
  • W czwartek polskie media obiegła informacja o przyjmowaniu przez europosła rocznie 100 tys. dolarów od Zjednoczonych Emiratów Arabskich.
  • Polityk podkreślił, że jest zaskoczony tonem i treścią artykułu na jego temat.
  • Zobacz także: Zamach w Jerozolimie. Nie żyje 6-letnie dziecko

Centralne Biuro Antykorupcyjne poinformowało, że wszczęło postępowanie ws. przyjmowania przez europosła Platformy Obywatelskiej Radosława Sikorskiego pieniędzy od Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Funkcjonariusze obejmą kontrolą oświadczenia majątkowe polityka z lat 2019-2022.

Funkcjonariusze Departamentu Postępowań Kontrolnych Centralnego Biura Antykorupcyjnego prowadzą od 10 lutego br. kontrolę prawidłowości i prawdziwości oświadczeń o stanie majątkowym złożonych w latach 2019-2022, przez Radosława Sikorskiego, w związku z wykonywaniem mandatu posła do Parlamentu Europejskiego. Zakończenie kontroli planowane jest na dzień 10 maja 2023 r.

– poinformowało Centralne Biuro Antykorupcyjne.

Postępowanie, zgodnie z treścią ustawy o CBA, może jednak zostać przedłużone o kolejne 6 miesięcy.

Czytaj więcej: Turcja umożliwi szerszą pomoc dla Syrii? Są nowe informacje

Sikorski tłumaczy się ze współpracy z ZEA

W czwartek polskie media opisywały doniesienia holenderskiej gazety “NRC”, która napisała, że europoseł PO Radosław Sikorski otrzymuje od Zjednoczonych Emiratów Arabskich 100 tys. dolarów rocznie za doradztwo przy konferencji Sir Bani Yas.

Konferencja została utworzona przez Emiraty nieco ponad 10 lat temu jako sposób na prowadzenie międzynarodowej dyplomacji za pomocą miękkiej siły

– czytamy w artykule.

Holenderska gazeta wskazuje, że głosowania Sikorskiego w Parlamencie Europejskim budzi w związku z doniesieniami pewne podejrzenia.

Polityk w swoim oświadczeniu podkreślił, że jest zaskoczony tonem i treścią artykułu na jego temat. Przypomniał również, że jego działalność pozaparlamentarna udokumentowana w oświadczeniu majątkowym złożonym w PE.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

tysol.pl

Blok mieszkalny

Blok mieszkalny / Fot. Canva

  • Do 2050 r. Unia Europejska ma osiągnąć tzw. neutralność klimatyczną.
  • Od 2026 roku obowiązek będzie dotyczył nowych budynków publicznych na terenie UE, a od 2028 roku dla wszystkich pozostałych nowych.
  • Każdy budynek będzie musiał posiadać energetyczny paszport, aby udowodnić swoją efektywność energetyczną.
  • Zobacz także: Zamach w Jerozolimie. Nie żyje 6-letnie dziecko

Do 2050 r. Unia Europejska ma osiągnąć tzw. neutralność klimatyczną. W związku z tym tempa nabiera termomodernizacja w budownictwie.

Jak podaje portal money.pl, od 2026 roku obowiązek będzie dotyczył nowych budynków publicznych na terenie UE, a od 2028 roku dla wszystkich pozostałych nowych.

Przymusowe świadectwa charakterystyki energetycznej budynków będą stanowić standard, podobnie jak tzw. klasy energetyczne. Dotyczyć będą każdego budynku w Unii Europejskiej.

Zmiany w dyrektywie dotyczącej budynków zostaną jeszcze zaopiniowane przez Parlament Europejski. Ma to nastąpić już w najbliższym miesiącu.

Polskie ministerstwo rozwoju rozpoczęło konsultacje dotyczące implementacji kolejnych zmian, w tym klas energetycznych dla budynków. Zgodnie z nimi, każdy budynek będzie musiał posiadać energetyczny paszport, aby udowodnić swoją efektywność energetyczną.

Do czego będzie służył paszport energetyczny?

Gdy przepisy zaczną obowiązywać, dla każdego budynku będzie musiał być wystawiony dokument, w którym znajdzie się świadectwo energetyczne nieruchomości i informacja do jakiej klasy energetycznej należy. Ma to przypominać oznakowanie sprzętu AGD w zakresie klas zużycia energii, w skali od A do G.

Co jest istotne, przynależność nieruchomości do poszczególnych klas będzie zależeć zarówno od poziomu rocznego zużycia energii dla danego budynku, jak i skali emitowanych przez niego zanieczyszczeń. Ważne jest również to, że osobno będą klasyfikowane domy jednorodzinne, budynki wielorodzinne, czy użyteczności publicznej, jak i gospodarcze

– podaje portal “money.pl”.

Na ostatnim posiedzeniu KE padła propozycja wprowadzenia minimalnych norm dotyczących charakterystyki energetycznej budynków. Według tego stanowiska do 2030 roku już wybudowane budynki mieszkalne powinny osiągnąć klasę E, a do 2033 roku klasę D. W przypadku budynków niemieszkalnych i publicznych modernizacja powinna nastąpić jeszcze szybciej tj. odpowiednio do 2027 i 2030 roku

– czytamy dalej.

Czytaj więcej: Die Welt: “Odważny plan polskiego giganta Pepco”

Zielony ład niszczy bezpieczeństwo

W czwartek posłowie Konfederacji zorganizowali w Sejmie konferencję prasową, podczas której po raz kolejny ostrzegli przed unijną dyrektywą energetyczną. Politycy Konfederacji starają się przekonać media, aby wreszcie zaczęły się nim interesować, tak jak ma to miejsce we Włoszech.

Rząd ma wytypować 15 proc. najbardziej emisyjnych, czyli powiedzmy sobie szczerze, najstarszych budynków w Polsce i do 2030 roku wymusić ich termomodernizację. Pozostałe 85 proc. ma to nastąpić do roku 2050.

Ta dyrektywa będzie dziś procedowana w PE. Jeśli przejdzie, to w następnych tygodniach możemy się spodziewać, że rząd ochoczo przystąpi do realizacji tego programu. Co ciekawe, będą nas zmuszać. Będą administracyjne kary, ale nie będzie na to żadnych pieniędzy. Każdy będzie musiał to zrobić z własnej kieszeni. To nie będzie tak, że rząd powie, że musicie zainstalować fotowoltaika i dorzuci pieniądze. Każdy będzie musiał zrobić to sam z własnej kieszeni

– wyjaśnił poseł Konfederacji.

Wszyscy na tym ucierpimy. Ta dyrektywa doprowadzi do ubóstwa energetycznego

– podkreślił działacz Ruchu Narodowego Krystian Kamiński.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

dorzeczy.pl, money.pl

Dziewczynka popełniła samobójstwo

14-letnia Adriana Kuch / Fot. Twitter

Adriana Kuch, która uczęszczała do Central Regional High School w Berkeley Township, została znaleziona martwa w domu dwa dni po ataku z 1 lutego.

Patch poinformował, że niepokojące wideo pokazało kilku uczniów atakujących nastolatkę, uderzając ją butelką wody, gdy szła ze swoim chłopakiem po szkolnym korytarzu.

W 20-sekundowym klipie oglądanym przez lokalny serwis informacyjny słychać osobę krzyczącą: “To właśnie dostajesz, ty głupia s…”

Według ABC 7 napastnicy uderzali pięściami, kopali i ciągnęli Adrianę za włosy, podczas gdy inni śmieją się i nagrywają brutalny atak. Idący wraz z nią kolega natychmiast stanął w jej obronie.

Myślą, że fajnie jest atakować ludzi, nagrywać filmy i publikować je

– powiedział Michael Kurch.

Uderzenie butelką wody nie zraniło Adriany, zraniło ją zawstydzenie i upokorzenie, po prostu ciągle do niej podchodzili

– wyjaśnił ojciec zmarłej 14-letniej Adriany.

Ojciec dziewczynki wyjaśnił w stacji ABC 7, że jego córka pomimo utraty przytomności została odprowadzona do gabinetu pielęgniarki zamiast wezwać karetkę pogotowia. Dodał również, że jego córka nigdy nie walczyła.

Trzy dziewczyny zostały oskarżone o napaść trzeciego stopnia, a czwarta o zakłócanie porządku publicznego, poinformował News 12 New Jersey.

Kurator szkoły Triantafillos Parlapanides powiedział, że policja nie została wezwana po ataku, powołując się na politykę szkoły.

Nie wierzę, że sporządzono raport policyjny. Zwykle po prostu zawieszamy. Jeśli rodzic chce wnieść oskarżenie, może to zrobić na policji. Nie zamierzamy podwójnie karać dziecka, gdy jest zawieszone, a następnie postawić zarzuty policyjne

– powiedział kurator szkoły Triantafillos Parlapanides.

Kuch był oburzony reakcją szkoły, nie do końca rozumie braku odpowiedniej reakcji na przemoc.

Dziecko zostało zaatakowane z bronią, a ich polityka nie polega na wzywaniu policji ani składaniu doniesień

– podkreślił zdruzgotany ojciec.

Czytaj więcej: Mołdawia zakazuje separatyzmu. Co dalej z Naddniestrzem?

Ojciec dziewczynki żąda sprawiedliwości

Na Facebooku Kuch zamieścił zdjęcia z ataku. Podkreślił, że sam musiał zabrać córkę na lokalny komisariat i pokazać obrażenia.

Te 4 dziewczyny zaplanowały i przeprowadziły atak. Jeśli oglądasz filmy, które mam, śmieją się, rozmawiając o tym, co zamierzają zrobić

– podkreślił Kuch.

Gdyby szkoła skontaktowała się z policją, złożyła raport i przeprowadziła dochodzenie, te filmy mogłyby zostać natychmiast odkryte

– wyjaśnił.

Chcę, żeby cały świat wiedział, co te zwierzęta zrobiły mojej córce. Nie zasnę, dopóki ich rodzina nie będzie musiała patrzeć, jak stają przed sędzią i przyznają się do winy

– podkreślił mężczyzna.

Kuch zażądał również odpowiedzialności od okręgu szkolnego Ocean County za nękanie i zastraszanie, które, jak mówi, Adriana cierpiała przez długi czas.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

nypost.com

Maria Zacharowa

Maria Zacharowa / Fot. PAP/EPA/MAXIM SHIPENKOV. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Japonia zaproponowała Rosji zawarcie traktatu pokojowego, które formalnie nie zostało podpisane od zakończenia II wojny światowej.
  • Rzecznik rosyjskiego resortu dyplomacji Maria Zacharowa odrzuciła apel Japończyków.
  • Stwierdziła, że Tokio prowadzi nieprzychylną politykę sankcyjna przeciwko Moskwie.
  • Zobacz także: Ukraina zaczyna importować gaz z UE przez Mołdawię

Jeśli chodzi o temat traktatu pokojowego, jest on dla nas zamknięty. Przypomnę, że w oświadczeniu rosyjskiego MSZ z 21 marca 2022 r. wyraźnie stwierdzono, że nie zamierzamy kontynuować negocjacji z Japonią w tej sprawie

– przekazała rzecznik rosyjskiej dyplomacji Maria Zacharowa.

Jej zdaniem Moskwa nie może rozmawiać o zawarciu pokoju z krajem, który zajmuje jawnie nieprzyjazne stanowisko i dąży do szkodzenia interesom Rosji.

Zacharowa wezwała Japonię do przestrzegania Karty Narodów Zjednoczonych i postanowień utrwalających wyniki II wojny światowej.

Jeśli Tokio nie zamierza tego zrobić, to powinno opuścić ONZ, tak jak to już uczyniło w 1933 r., opuszczając Ligę Narodów

– stwierdziła rosyjska polityk.

Czytaj więcej: Amerykański wywiad ostrzega przed zamachami. “Możliwości rosyjskich służb są ogromne”

Japonia chce zawrzeć pokój z Rosją

8 lutego premier Japonii Fumio Kishida powiedział, że Tokio nie zmieniło i nie zmieni w przyszłości swojego stanowiska w sprawie własności wysp tworzących południową część Kurylów. Jednocześnie wyraził ubolewanie, że Rosja i Japonia nie zawarły jeszcze traktatu pokojowego.

Chociaż stosunki między Japonią a Rosją są w trudnym stanie, stanowczo opowiadamy się za rozwiązaniem kwestii terytorialnej i zawarciem traktatu pokojowego

– oświadczył japoński minister spraw zagranicznych Yoshimasa Hayashi.

Rosja i Japonia formalnie nie zawarły pokoju od czasu zakończenia II wojny światowej. Między państwami wciąż trwa spór o Wyspy Kurylskie, nazywane przez Japończyków Terytoriami Północnymi, a przez Rosjan – Kurylami Południowymi. Teren czterech wysp został zajęty przez Armię Czerwoną w 1945 r.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

dorzeczy.pl

Katolicka szkoła prześladuje ucznia

Josh Alexander / Fot. Twitter

  • W poniedziałek Josh Alexander wrócił do klasy po dłuższej przerwie, po spotkaniu z wicedyrektorem został aresztowany przez policjantów.
  • Ich zdaniem wtargnął na teren szkoły, do której uczęszcza.
  • Nastolatek prześladowany jest za mówienie prawdy o dwóch biologicznych płciach.
  • Zobacz także: Ukraina: Dwa rosyjskie pociski przeleciały nad Rumunią i Mołdawią

W poniedziałek Josh Alexander wrócił do klasy po dłuższej przerwie. Natychmiast spotkał się z wicedyrektorem, po czy został aresztowany przez dwóch miejscowych policjantów i oskarżony o wtargnięcie na teren szkoły. Prawdopodobnie były już uczeń katolickiego liceum św. Józefa powiedział w wywiadzie dla “National Post”, że wygłosił swoje uwagi podczas klasowej dyskusji na temat płci.

Chodziło o uczniów płci męskiej korzystających z żeńskich toalet, dysforię płciową i karmienie piersią przez mężczyzn. Wszyscy dzielili się swoimi opiniami na ten temat, każdy uczeń, który chciał, brał w tym udział, także nauczyciel

– powiedział Josh Alexander.

Powiedziałem, że są tylko dwie płcie i że urodziłeś się jako mężczyzna lub kobieta, i to wpędziło mnie w kłopoty. A potem powiedziałem, że gender nie przebija biologii

– podkreślił nastolatek.

Czytaj więcej: Ławrow: “Zachód coraz głośniej mówi o rozczłonkowaniu Rosji”

Nastolatek prześladowany w “katolickiej” szkole

W szkole powiedziano mu, że zostanie wykluczony do końca roku szkolnego; Josh nie jest pewien, czy nie będzie to obowiązywało również w następnym roku szkolnym.

Prawnik reprezentujący licealistę powiedział, że szkoła nie pozwoli temu uczniowi wrócić na zajęcia, dopóki nie zgodzi się nie używać martwego imienia, czyli oryginalnego imienia, przed zmianą płci żadnego transpłciowego ucznia. Musi się też zgodzić na wykluczenie go z dwóch popołudniowych zajęć. Biorą w nich udział dwie osoby transpłciowe i nie pochwalają przekonań Josha.

On i jego prawnik wniosą tę sprawę do trybunału praw człowieka w Ontario; w ich opinii to dyskryminacja religijna. Josh zapewnia, że nigdy nie użył tzw. martwego imienia wobec transpłciowego ucznia. W szkole powiedziano mu, że jego obecność będzie szkodliwa dla fizycznego i psychicznego samopoczucia uczniów transpłciowych.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

magnapolonia.org, tvp.info

Przewodnicząca KE ogłasza znaczną redukcję metanu na świecie

Przewodnicząca KE, Ursula von der Leyen / Fot. PAP/EPA/Robert Perry. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

Problem nielegalnych migracji nie jest niczym obcym dla Unii Europejskiej. Polityka otwartych drzwi niemieckiej kanclerz Angeli Merkel spowodowała niekontrolowany napływ migrantów, którzy niejednokrotnie nie chcą przystosować się do nowej kultury. Zamieszki, protesty i przestępstwa sprawiły, że zachodnie społeczeństwo nie czuje się już tak bezpiecznie. Dziś, po prawie 10 latach, słychać głosy refleksji.

Myślę, że bardzo ważne jest, aby Rada Europejska wyraźnie uznała, że migracja jest europejskim wyzwaniem, które wymaga europejskiej reakcji

– powiedziała przewodnicząca Komisji Europejskiej.

Przywódcy Unii Europejskiej zgodzili się, że zacieśnią swoje granice, aby powstrzymać niekontrolowany napływ imigrantów.

Granicami trzeba zarządzać. Będziemy działać na rzecz wzmocnienia naszych granic zewnętrznych i zapobiegania nielegalnej migracji, skupimy się na dwóch projektach

– podkreśliła Ursula von der Leyen.

Czytaj więcej: Węgry i Uzbekistan utworzą specjalną strefę ekonomiczną dla węgierskich firm w pobliżu Taszkientu

Walka z imigrantami kosztem wolności?

Projekty, o których mowa, zawierają części mobilne i stacjonarne: od samochodów po kamery, od wież strażniczych po elektroniczny nadzór. Europa uczy się od Polski, która powstrzymała sztuczny kryzys napływu migrantów wywołanego przez białoruski reżim.

Kiedy patrzymy na naszą konkurencyjność, musimy odrobić swoją pracę domową i zrobić wszystko, aby upewnić się, że nie mamy międzynarodowego wyścigu o dotacje

– oznajmił kanclerz Niemiec Olaf Scholz.

Stanowiska nie zmienia rząd Prawa i Sprawiedliwości, który jeszcze przed objęciem władzy sprzeciwiał się niekontrolowanemu przyjmowaniu imigrantów.

Trzeba umacniać granice zewnętrzne, uszczelniać te granice zewnętrzne, ponieważ suwerenność państw członkowskich nie może być zagrożona. Ta suwerenność polega również na skutecznej ochronie granic

– zaznaczył premier Mateusz Morawiecki.

Polityka migracyjna nie może opierać się tylko na kwotach wsparcia i redystrybucji pojawiających się w Europie migrantów. Jest to problem, którego przyczyny sięgają znacznie dalej – do geopolityki poszczególnych mocarstw.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

radiomaryja.pl