Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. PAP/Radek Pietruszka. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Federalna agencja Centers for Disease Control and Prevention zniosła obowiązek testów covidowyh przed podróżą do Stanów Zjednoczonych.
  • Dotychczas turyści musieli wykonywać takie testy nawet pomimo zaszczepienia przeciwko Covid-19.
  • Obowiązek ten został wprowadzony na początku 2021 r. przez administrację prezydenta Donalda Trumpa.
  • Wcześniej branża turystyczna domagała się zniesienia tego obowiązku od prezydenta Joe Bidena.
  • Zobacz także: Spotkanie Bolsonaro z Bidenem. Przywódcy zapowiedzieli współpracę

Centers for Disease Control and Prevention zdecydowała, opierając się na nauce i danych, że ten wymóg nie jest obecnie już konieczny

– przekazał wysoki rangą przedstawiciel Białego Domu.

Dotychczasowe zasady nakazywały otrzymanie negatywnego wyniku testu na Covid-19 w ciągu 24 godzin przed podróżą do USA dla wszystkich podróżnych, niezależnie od statusu szczepienia.

Zasada została wprowadzona przez administrację Donalda Trumpa na początku 2021 r.. Tej zasady nie zniósł później prezydent Joe Biden, który postanowił wdrożyć ostrzejsze przepisy. Wymagały one od podróżnych przyjeżdżających, w tym obywateli Stanach Zjednoczonych, okazania przed wejściem na pokład samolotu do USA negatywnego wyniku test na COVID-19. Podróżni wjeżdżający do kraju drogą lądową byli zwolnieni z tego wymogu.

Branża turystyczna wielokrotnie wzywała administrację Bidena do rezygnacji z wymagań testowych, nazywając to przeszkodą dla popytu na podróże międzynarodowe.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

tvp.info, buisnessinsider.com.pl

Spurek chce drastycznie zwiększyć podatek od mięsa

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

  • Co roku wielu polskich biskupów decyduje się udzielić swoim wiernym dyspensy w piątek po Bożym Ciele.
  • Również i w tym roku w kilku diecezjach postanowiono znieść tymczasowo zakaz spożywania pokarmów mięsnych.
  • Kardynał Kazimierz Nycz postanowił, że parafianie z Archidiecezji Warszawskiej w zamian za dyspensę muszą odmówić modlitwę w intencjach papieża.
  • Z kolei ordynariusz Archidiecezji Przemyskiej abp. Adam Szal pozwolił spożywać mięso pod warunkiem, że wierni ofiarują datek na misje.
  • Zobacz także: Waszyngton zakaże tradycyjnej mszy łacińskiej? Kapłani są zbulwersowani

W następny czwartek w Kościele Katolickim odbędzie się Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa tzw. Boże Ciało. Jest to ruchome święto, obchodzone 60 dni po Zmartwychwstaniu Pańskim.

W tym przypada ono w czwartek 16 czerwca. Następny dzień piątek jest takim samym dniem jak każdy inny, co oznacza, że wiernych Kościoła katolickiego obowiązuje post.

Jakie diecezje udzieliły dyspensy

Aby uniknąć obowiązku wstrzymania się od spożywania pokarmów mięsnych odpowiedni ordynariusz diecezji lub proboszcz parafii może udzielić dyspensy. W takim przypadku w zamian za odmówienie modlitwy wskazanej przez kapłana/biskupa, można wówczas spożywać pokarmy mięsne.

W tym roku dyspensy po Bożym Ciele postanowiłą udzielić m.in. Archidiecezja Warszawska. Jej metropolita kard. Kazimierz Nycz poprosił wiernych, aby odmówili modlitwę w intencjach Ojca Świętego.

Uniknąć “szlabanu” na mięso można tylko wtedy, kiedy zostanie udzielona dyspensa od jedzenia takich pokarmów. Odpowiednie zezwolenie mogą wydać biskupi ordynariusze na terenie diecezji.

W piątek 17 czerwca 2022 w Archidiecezji Warszawskiej nie obowiązuje wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych”.

Czytaj więcej: Specjalny dokument ws. edukacji seksualnej. O. Bojanowski SJ: “Musimy wiedzieć, jak rozmawiać z uczniami”

Ofiara na misje zamiast modlitwy

O dyspensy w piątek 17 czerwca poinformowała też Archidiecezja Przemyska.

Po Uroczystości Najświętszego Ciała i Krwi Pańskiej, tj. 17 czerwca 2022 r., na terenie Archidiecezji Przemyskiej, nie obowiązuje wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych

– czytamy na stronie Archidiecezji Przemyskiej.

Dyspensy udzielił Metropolita Przemyski, abp Adam Szal, który jednocześnie zobowiązuje korzystających z dyspensy do złożenia ofiary na misje

– podkreśliła kuria.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

polsatnews.pl

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / For. Twitter

  • Kilka dni temu przyjęto w Parlamencie Europejskim kolejny pakiet regulacji w ramach “Fit for 55”.
  • Dzięki niemu na terenie Unii Europejskiej od 2035 r. nie będzie można kupić i zarejestrować samochodów spalinowych.
  • Jednakże, jak donoszą media, włoskie lobby wprowadziło poprawkę, która umożliwi dalszą sprzedaż luksusowych aut.
  • Takie rozwiązanie postawi najbogatsze osoby w uprzywilejowanej pozycji, natomiast klasa średnia i biedniejsi pozostaną z niczym.
  • Zobacz także: Skandal w holenderskim Sądzie Najwyższym. Zwolennik Putina został sędzią

Zgodnie z planem “Fit for 55”, tylko do 2035 r. będzie można na terenie UE rejestrować nowe samochody spalinowe. Tymczasem już wymyślono furtkę dla posiadaczy luksusowych aut, która ma im dać zwolnienie z zakazu.

Parlament Europejski przyjął ostatnio prawo, które będzie obowiązywać od 2035 r. Według “Fit for 55” do tego roku będzie można wyłącznie rejestrować nowe samochody spalinowe. Europosłowie postanowili jednak wdrożyć wyjątek dla najbogatszych.

Włoskie lobby wprowadziło wyjątek dla luksusowych marek jak Ferrari, Bugatti, czy też Lamborghini. Zdaniem pomysłodawców, wymienieni producenci odpowiadają za produkcję małoseryjną, a ich samochody wyłącznie w niewielkim stopniu zatruwają środowisko naturalne.

Poprawka, którą nazwano “poprawką Ferrari”, jeszcze nie weszła w życie, jednak istnieje wysokie prawdopodobieństwo na jej uchwalenie. Głosowanie w tej sprawie ma się odbyć 28 czerwca. Jeśli poprawka zostanie przyjęta, to firmy sprzedające od 1000 do 10 tys. aut rocznie będą mogły składać wnioski o zwolnienia z zakazu.

Czytaj więcej: Szeremietiew: Rosji nie udaje zrealizować się swoich celów [NASZ WYWIAD]

Salvini krytykuje irracjonalizm UE

W środę Parlament Europejski przegłosował zakaz sprzedaży samochodów z napędem spalinowym. A to oznacza, że od 2035 r. będzie można kupić już tylko auta elektryczne. Decyzję PE skrytykowały m.in. niemieckie stowarzyszenia motoryzacyjne, podkreślając, że jest to zbyt ambitne i kosztowne, a także sprzeczne z interesami rynku i obywateli.

Stanowisko producentów samochodów poparł lider prawicowej włoskiej partii Liga, Matteo Salvini, który określił decyzję PE jako szaleństwo, nazywając ją prezentem dla Chin i katastrofą dla milionów Włochów i Europejczyków.

Stowarzyszenia producentów aut intensywnie lobbowały w Brukseli, aby uniknąć wprowadzenia całkowitego zakazu. Przed nimi jeszcze kolejna szansa na lobbing, ponieważ 27 państw członkowskich musi najpierw wypracować wspólne stanowisko w Radzie Europejskiej, zanim rozpoczną się negocjacje z PE.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

dorzeczy.pl

Zbigniew Ziobro

Zbigniew Ziobro / Fot. PAP/Rafał Guz. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro odniósł się do potrącenia po raz kolejny polskich środków przez Unię Europejską.
  • Tym razem chodzi o 68,5 mln euro kary za dalsze funkcjonowanie kopalni w Turowie.
  • Prezes Solidarnej Polski wprost stwierdził, że UE kradnie Polsce pieniądze poprzez bezprawne kary.
  • Zauważył, że Traktat Unijny nie przewiduje takiego sposobu działania w ramach Unii Europejskiej.
  • Zobacz także: Posłowie zgodzili się na obniżkę podatku PIT. Ustawa czeka na podpis prezydenta

W czwartek stacja TVN podała, że Komisja Europejska potrąciła Polsce kolejne kary za funkcjonowanie kopalni w Turowie. Chodzi o 68,5 mln euro tj. ponad 300 mln zł. Ostatnie potrącenie funduszy miało się odbyć 31 maja.

Kary w wysokości 500 tys. euro dziennie zostały nałożone na Polskę przez TSUE po tym, jak skargę w sprawie Turowa złożyły Czechy.

Ziobro o unijnych karach za kopalnię Turów

W piątek na konferencji prasowej minister sprawiedliwości i prokurator generalny Zbigniew Ziobro odniósł się do ostatnich kar finansowych, które rości sobie Bruksela. Podkreślił, że to Unia Europejska kradnie nam pieniądze, poprzez kary nieprzewidziane w Traktacie Europejskim.

Nie zapłaciliśmy. Te pieniądze zostały nam ukradzione ze strony Unii Europejskiej, która w sposób bezkarny nałożyła kary, których nie przewiduje traktat, a poza tym w obliczu wojny za wschodnią granicą chciała doprowadzić do tego, żeby w Polsce zabrakło prądu, żeby ludzie świeczki musieli świecić w czasie, gdy był deficyt prądu w całej Europie na skutek działań Putina

– stwierdził minister sprawiedliwości.

Czytaj więcej: Wykryto pierwszy przypadek małpiej ospy w Polsce. “Mieliśmy około 10 podejrzeń”

UE kradnie Polsce pieniądze?

Albo żeby płacili gigantycznie większe rachunki, gdybyśmy musieli ten prąd z zewnątrz kupować, bo był produkowany z gazu w elektrowniach, jak na przykład za naszą zachodnią granicą, ale ceny gazu tak poszły do góry, że Polacy za prąd musieliby płacić takie pieniądze, że sami by ten prąd wyłączali i wtedy na świeczki się przerzucali, tak jak to było za stanu wojennego

– podkreślił Zbigniew Ziobro.

Według Ziobry nie można zgodzić się na bezprawie i w związku z tym proszę pokazać mi podstawę prawną w traktatach, która pozwala Komisji Europejskiej zabierać pieniądze.

Nie ma podstawy prawnej, która pozwalałaby za rozstrzygnięcie na etapie wstępnym nakładać kary, a później je egzekwować. Jeżeli nie ma podstawy prawnej, to znaczy, że to jest zwykłe złodziejstwo dyktowane polityczne i tak to postrzegam

– zaznaczył prokurator generalny.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

dorzeczy.pl

Katedra Wawelska

Msza święta / fot. youtube

  • Jak podają amerykańskie media, kardynał Wilton Gregory z archidiecezji waszyngtońskiej miał zakazać mszy łacińskiej.
  • Według portalu “The Pillar” dyrektywa ma wdrożyć postanowienia motu proporio “Traditionis Custodes”.
  • Księża anonimowo skarżą się na działania swojego ordynariusza, zauważając, że dyrektywa zagrozi istnieniu kilku parafii.
  • Podobne ograniczenia wprowadził w styczniu b.r. metropolita Chicago kard. Blaise Cupich.
  • Według jego rozporządzenia kapłani muszą najpierw poprosić o możliwość odprawiania mszy w starym rycie.
  • Zobacz także: Franciszek: “Trzeba zmienić modę liturgiczną”

W rozmowie portalem “The Pillar” kilku anonimowych księży przekazało, że kardynał Wilton Gregory, oceniany jest jako pro-LGBT, zatwierdził dyrektywę, która ma ograniczyć tradycyjną mszę łacińską w archidiecezji waszyngtońskiej. Chodzi o wdrożenie motu proprio papieża Franciszka “Traditionis Custodes”.

Według doniesień medialnych, dyrektywa zakazuje mszy w rycie rzymskim we wszystkich kościołach archidiecezjalnych i parafialnych. Msza mogłaby być odprawiana w klasztorze franciszkanów w dzielnicy Brookland w Waszyngtonie.

Kardynał jasno powiedział: “Zrobimy to, o co prosi papież”. Oznacza to brak tradycyjnej mszy w kościołach parafialnych

– powiedział anonimowo jeden z kapłanów archidiecezji waszyngtońskiej.

To naprawdę ironiczne… Uzasadnienie jest takie, że Traditionis wymaga, aby stara Msza nie była odprawiana w kościołach parafialnych. Ale zamknięcie starej Mszy w niektórych z tych miejsc skutecznie zamknie także parafię. Jakiej społeczności ma to konkretnie służyć?

– skomentował inny ksiądz.

Czytaj więcej: Francja: Przybywa nawróconych muzułmanów. Wspólne pielgrzymki do sanktuarium maryjnego

Chicago wcześniej wdrożył podobne ograniczenia

W styczniu tego roku ograniczenie dot. tradycyjnej mszy łacińskiej wprowadził też kardynał Blaise Cupich z Chicago. W archidiecezji Chicago nowe ograniczenia weszły w życie 25 stycznia. W ich myśl kapłani chcący nadal odprawiać Mszę Świętą Wszech Czasów mają złożyć wniosek o pisemną zgodę metropolity, który wyda ją jedynie po zaakceptowaniu warunków, które stawia papież Franciszek. Zakazuje się również odprawiania Mszy w oryginalnym rycie rzymskim w kościołach parafialnych, chyba że zostanie wydana specjalna wspólna zgoda kard. Cupicha i urzędującego papieża.

Kard. Blase Cupich, ordynariusz diecezji chicagowskiej, reprezentuje skrajnie liberalne i modernistyczne skrzydło amerykańskiego Kościoła. Do dziś nie wyjaśnił skandalu udzielenia podczas odprawianej przez niego Mszy Komunii Świętej burmistrz Chicago, która jest protestantką, czynną lesbijką i aborcjonistką.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

dorzeczy.pl, lifesitenews.com

Piotr Kraśko

Piotr Kraśko / fot. youtube/tvnpl

  • Według najnowszych doniesień portalu “tvp.info” ich były redaktor Piotr Kraśko miał przez lata nie płacić podatków.
  • W 2017 r. kontrolerzy urzędu skarbowego wykryli, że dziennikarz od 2012 r. nie składa rocznych zeznań podatkowych PIT.
  • Ponadto od 2008 r. Kraśko ma zarejestrowaną działalność gospodarczą, która nie przynosi żadnych przychodów.
  • Dziennikarze Telewizji Publicznej przekazali, że od tego czasu miał uniknąć płatności 2,8 mln zł.
  • Zobacz także: Jest decyzja RPP. Stopy procentowe poszły znowu w górę

Wykrycie nieuczciwego podatnika było możliwe dzięki uruchomieniu w 2016 r. przez rząd PiS tzw. Jednolitego Pliku Kontrolnego (JPK). To nowoczesny system pozwalający m.in. na sprawdzenie, czy od wystawionych faktur przedsiębiorca uiścił należności skarbowe

– informuje portal “tvp.info”.

W 2017 r. kontrolerzy urzędu skarbowego odkryli, że od 2012 r. Piotr Kraśko, który wówczas pracował w Telewizji Publicznej na dobrze płatnym stanowisku prezentera i szefa “Wiadomości”, nie składa rocznych zeznań podatkowych.

Czytaj więcej: Stany Zjednoczone: Kolejna strzelanina, nie żyją co najmniej trzy osoby

Działalność gospodarcza Kraśki

Portal tvp.info twierdzi również, iż ustalił, że Kraśko od 2008 r. ma zarejestrowaną działalność gospodarczą, ale firma nie wykazuje żadnych przychodów ani obrotów”.

Kraśko nie składał w Urzędzie żadnych formularzy podatkowych. Wstępna analiza JPK wykazała, że w tym okresie z samej tylko działalności gospodarczej mógł zarobić 2,8 mln. Dodatkowo z etatu telewizyjnego zarobił ponad 700 tys.

– czytamy.

Portal tvp.info podaje, że po dokonaniu tych ustaleń Piotr Kraśko został powiadomiony o zamiarze wszczęcia wobec niego kontroli. Po otrzymaniu tego pisma wydarzenia potoczyły się błyskawicznie. Kraśko złożył zaległe deklaracje VAT-7 za okres od stycznia 2012 do grudnia 2016 r., a także PIT-y 36L i 37 za lata 2012–2015.

Równocześnie zapłacił zaległe podatki wraz z odsetkami na kwotę ponad 760 tys. Co ciekawe, składając zaległe zeznania, Kraśko ujawnił faktury, których nie odkryli jeszcze kontrolerzy, na kwotę prawie 400 tys. zł. Od tych przychodów też musiał zapłacić podatek

– wskazali autorzy artykuły.

Portal podaje, że w sumie wartość wszystkich zaległości wobec skarbu państwa, zarówno od dochodów ujawnionych przez skarbówkę, jak i tych, do których przyznał się sam Kraśko, wyniosła prawie 850 tys.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

tysol.pl

Andrzej Duda z wizytą w Egipcie

Wizyta prezydenta Andrzeja Dudy w Kairze / Fot. PAP/Mateusz Marek. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Prezydent Andrzej Duda skierował list do uczestników konferencji zrzeszających przedstawicieli banków centralnych Inicjatywy Trójmorza w Warszawie.
  • W liście prezydent odniósł się m.in. do trwającej wojny na Ukrainie.
  • Podkreślił, że Zachód dzięki swojej jedności pokazał siłę militarną, polityczną oraz ekonomiczną.
  • Zauważył, że dzięki wsparciu polskiego Narodowego Banku Centralnego zachowano stabilność finansową Ukrainy.
  • Zobacz także: Nowa Rzeczpospolita [OPINIA]

Jak przekazała kancelaria prezydenta, Andrzej Duda skierował list do uczestników konferencji odbywającej się w piątek w Warszawie z udziałem przedstawicieli banków centralnych państw Trójmorza “Monetary policy in a New European Reality”. List prezydenta, który objął konferencję honorowym patronatem, odczytał wiceszef kancelarii prezydenta Piotr Ćwik.

Cieszę się, że prezesi i przedstawiciele kierownictw banków centralnych z krajów Inicjatywy Trójmorza spotykają się w Warszawie, aby dyskutować o wyzwaniach, jakie postawiła przed nami pandemia Covid-19 i trwająca rosyjska agresja na Ukrainę

– napisał prezydent Polski.

Podkreślił, że skala problemów stojących dziś przed globalną gospodarką jest olbrzymia.

Tym bardziej musimy stawić im czoła razem. Razem stanowimy siłę, która może dać nowy impuls Europie. Razem możemy wkroczyć na nową ścieżkę rozwoju. Razem możemy zbudować pomyślną przyszłość dla naszego regionu. Widać to zwłaszcza dziś, gdy solidaryzujemy się z walczącymi o swój kraj Ukraińcami

– dodał Andrzej Duda.

Zdaniem prezydenta Dudy, to właśnie solidarność ma dawać przewagę tzw. wolnego świata. Podkreślił, że chodzi o przewagę militarną i ekonomiczną.

Rosyjska propaganda stara się przedstawić wojnę przeciwko Ukrainie jako starcie z siłami Zachodu. Ale prawda jest taka, że potencjał rosyjskiej gospodarki mierzony w PKB już jest mniejszy nie tylko od gospodarki amerykańskiej czy gospodarek krajów zachodnich, ale także od potencjału gospodarczego naszych krajów, krajów Inicjatywy Trójmorza

– podkreślił prezydent.

Czytaj więcej: Witold Waszczykowski: “Kamienie milowe” nigdy się nie skończą 

NBP podtrzymuje stabilność finansową Ukrainy?

Prezydent zaznaczył że to na bankach centralnych w dużej mierze spoczywa odpowiedzialność za stabilność finansową i wzrost gospodarczy, za dbałość o wartość pieniądza, a także bezpieczeństwo ekonomiczne obywateli. 

Narodowy Bank Polski działa aktywnie na rzecz podtrzymania stabilności finansowej Ukrainy. Wspieramy wymienialność ukraińskiej waluty. Polskie banki angażują się we wspieranie ukraińskich przedsiębiorstw. Polska Agencja Inwestycji i Handlu pomaga w relokowaniu biznesów z terenów objętych wojną do Polski

– zauważył.

Wszystkie te działania mają pokazać że Trójmorze może zapewnić polityczne i ekonomiczne bezpieczeństwo w regionie.

Dlatego cieszę się, że Bank Gospodarstwa Krajowego powołał Fundusz Trójmorza i że fundusz ten podejmuje realne działania, czego dowodem było chociażby podpisane niedawno w Domu Trójmorza w Davos porozumienie o budowie infrastruktury gazowej w Rumunii. Mam nadzieję, że Fundusz Trójmorza jest pierwszym krokiem do utworzenia wspólnego banku finansującego inwestycje rozwojowe w krajach Trójmorza

– podkreślił Andrzej Duda.

Prezydent przypomniał, że gdy w lipcu 2017 roku Polska organizowała w Warszawie drugi szczyt Inicjatywy Trójmorza, zaprosił do udziału w tym wydarzeniu ówczesnego prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa.

Dziś, w obliczu wojny na Ukrainie, widzimy wyraźnie, że amerykańskie przywództwo jest gwarancją stabilności i sukcesu w naszej części Europy. Potrzebujemy potężnego i silnego partnera, jakim są dziś Stany Zjednoczone

– wskazał.

Prezydent życzył uczestnikom piątkowej konferencji, by wypracowane podczas niej wnioski posłużyły działaniom wzmacniającym nasz gospodarczy potencjał, wspierającym rozwój regionu i przynoszącym dobrobyt wszystkim mieszkańcom.

Inicjatywa Trójmorza zrzesza 12 państw: Austrię, Bułgarię, Chorwację, Czechy, Estonię, Litwę, Łotwę, Polskę, Rumunię, Słowację, Słowenię i Węgry. Ideą tego przedsięwzięcia jest pobudzanie rozwoju gospodarczego państw Europy Środkowo-Wschodniej oraz stworzenie stabilnego i spójnego partnerstwa państw z obszaru pomiędzy Morzem Bałtyckim, Adriatykiem i Morzem Czarnym.

W 2019 r. zainicjowany został natomiast przez Bank Gospodarstwa Krajowego i rumuński EximBank Fundusz Trójmorza. Stanowi on ekonomiczny instrument Inicjatywy Trójmorza.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

tysol.pl

Pierwsze spotkanie Bolsonaro z Bidenem

Prezydent Brazylii Jair Bolsonaro / Fot. PAP/EPA/Etienne Laurent. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Podczas IX Szczytu Ameryk doszło do pierwszego spotkania pomiędzy przywódcami Stanów Zjednoczonych oraz Brazylii.
  • Rozmowa z prezydentem Jair Bolsonaro została zainicjowana przez amerykańskiego przywódcę Joe Bidena.
  • Sam Bolsonaro podkreślił, że USA i Brazylia powinni zacieśnić współpracę ws. rozwiązania konfliktu na Ukrainie.
  • Jak przekazał Biały Dom obie strony mają współpracować na polu Rady Bezpieczeństwa Organizacji Narodów Zjednoczonych.
  • Warto zauważyć, że Brazylia posiada wiele umów z Rosja, przez co tamtejsze rządy bardzo ostrożnie podchodzą do wojny na Ukrainie.
  • Zobacz także: Emmanuel Macron pojedzie w przyszłym tygodniu do Kijowa

Prezydent Brazylii Jair Bolsonaro oraz prezydent Stanów Zjednoczonych spotkali się w Los Angeles na IX Szczycie Ameryk. Spotkanie zostało zbojkotowane m.in. przez prezydenta Meksyku Andrasa Manuela Lopeza Obradora, który nie zgodził się na spotkanie po wykluczeniu przywódców Kuby, Wenezueli i Nikaragui.

Brazylia i Stany Zjednoczone powinny zacieśnić więzi po tym, jak oba kraje oddaliły się od siebie z powodów ideologicznych

powiedział prezydent Brazylii podczas spotkania z amerykańskim przywódcą Joe Bidenem.

Bolsonaro zaproponował również współpracę z Waszyngtonem w celu wypracowania rozwiązania ws. konfliktu rosyjsko-ukraińskiego. Obaj przywódcy zgodzili się na ścisłą koordynację w Radzie Bezpieczeństwa Organizacji Narodów Zjednoczonych. Biały Dom nie podał jednak szczegółów tej współpracy.

Propozycja Bolsonaro wydaje się być o tyle zaskakująca, że jeszcze na krótko przed wybuchem wojny w Ukrainie, brazylijski przywódca odwiedził Moskwę. Południowoamerykański przywódca sprzeciwiał się także nałożeniu sankcji na Rosję i apelował o niewykluczanie jej ze szczytu G20, który będzie mieć miejsce w tym roku w listopadzie na Bali w Indonezji.

Musimy być bardzo odpowiedzialni, ponieważ mamy specjalne umowy z Rosją. Brazylia jest uzależniona od nawozów

– twierdził na początku marca Jair Bolsonaro.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

wp.pl

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

  • Jeszcze przed rosyjską inwazją na Ukrainę, holenderski rząd zatwierdził nominację adwokata Alexandra van der Voorta Maarschalka do Sądu Najwyższego.
  • Na początku czerwca wstąpił oficjalnie w skład SN, choć wobec jego osoby padło wiele oskarżeń.
  • Przez lata bronił on rosyjskich interesów Kremla przed holenderskim wymiarem sprawiedliwości.
  • Według holenderskich mediów prawnicy reprezentujący Kreml mieli zarobić ogromne sumy.
  • Zobacz także: Witold Waszczykowski: “Kamienie milowe” nigdy się nie skończą 

Kilka dni przed rosyjską inwazją na Ukrainę tj. 18 lutego, holenderski rząd zaakceptował nominację Alexandra van der Voorta Maarschalka do Sądu Najwyzszego. Oficjalnie jednak funkcję sędzia objął na początku czerwca.

Przez lata Van der Voort Maarschalk, pracując jako adwokat, przez lata bronił interesów Federacji Rosyjskiej w postępowaniu dotyczącym koncernu naftowego Jukos, obecnie części państwowego koncernu Rosnieft.

Warto zauważyć, że Jukos został wywłaszczony przez rosyjskie władze. Z kolei jego były właściciel Michaił Chodorkowski, jako przeciwnik Władimira Putina, trafił na początku jego rządów do obozu karnego.

Czytaj więcej: Separatyści skazali najemników. Wysoki wyrok dla trójki cudzoziemców

Rosjanie go uwielbiali?

Holenderscy prawnicy, w tym van der Voort Maarschalk, pomagali Federacji Rosyjskiej w uniknięciu roszczeń o wartości 50 mld euro od byłych akcjonariuszy Jukosu. Dzisiejszy członek SN świetnie włada językiem rosyjskim, przez co był bardzo często wykorzystywany przez Rosjan.

Rząd nie sprzeciwił się temu, że van der Voort Maarschalk, który od lat pomagał gwałcicielom praw człowieka na Kremlu, objął swoją funkcję

– ocenił portal BNNVARA.

Fakt, że prawnik pracował dla Federacji Rosyjskiej, nie oznacza, że utożsamiał się z jej interesami. Nie uważam tego za dyskwalifikację

– stwierdził prof. Wim Voermans od prawa konstytucyjnego.

Zdaniem Tima Osborne’a prawnicy reprezentujący Kreml mieli zarobić ogromne kwoty tuszując kryminalne działania władz rosyjskich przed holenderskimi sądami. Jak przypominają niderlandzkie media, wkrótce Sąd Najwyższy będzie musiał rozstrzygnąć sprawę z powództwa byłych akcjonariuszy Jukosu przeciwko Federacji Rosyjskiej.

Hoge Raad der Nederlanden jest najwyższym sądem w Holandii w sprawach cywilnych, karnych i podatkowych.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

rmf24.pl

Wołodymyr Zełenski

Wołodymyr Zełenski / fot. PAP/EPA/SERGEY DOLZHENKO Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełeński po raz kolejny zwrócił sie z prośba do unijnych przywódców, aby zaakceptowali aspiracje akcesyjne jego kraju do Unii Europejskiej.
  • Kilka miesięcy temu, na początku wojny z rosyjskim agresorem ukraińskie władze podpisały deklarację o wstąpieniu do UE.
  • Stwierdził również, że Rosjanie muszą odpowiedzieć przed międzynarodowymi trybunałami za zbrodnie wojenne.
  • Zobacz także: Separatyści skazali najemników. Wysoki wyrok dla trójki cudzoziemców

W trakcie swojego przemówienia prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełeński po raz kolejny poruszył temat aspiracji akcesyjnych do Unii Europejskiej. Jego zdaniem europejscy przywódcy powinni ze słów przejść do czynów i zaakceptować Kijów jako potencjalnego członka wspólnoty.

Dlaczego są jeszcze politycy nastawieni sceptycznie albo wahający się co do tego, czy Ukraina powinna wstąpić do Unii Europejskiej? Dlaczego? Dlaczego naród ukraiński tak długo słyszał, że musi się znajdować w szarej strefie pomiędzy Unią Europejską a Rosją. Dlaczego? Jeżeli Rosja cynicznie łamie dosłownie wszystkie główne dokumenty prawa międzynarodowego, dlaczego są do tej pory tacy, którzy wahają się, czy blokować jakiekolwiek stosunki z tym państwem?

– powiedział zwracając się do unijnych przywódców prezydent Ukrainy.

Przypomniał, że Ukraina potrzebuje skutecznych, prawnie wiążących gwarancji bezpieczeństwa oraz nowej architektury bezpieczeństwa dla całego kontynentu europejskiego.

Gdy staje się jasne, że wojna może się zacząć w dowolnym momencie, agresor powinien poczuć strach przed światem demokratycznym, siłę międzynarodowego prawa, i to wówczas, gdy zaledwie spróbuje naruszyć obowiązujące normy

– podkreślił Wołodymyr Zełeński.

Podkreślił, że wszyscy zbrodniarze wojenni powinni zostać pociągnięci do odpowiedzialności.

Sprawiedliwość musi się wypowiedzieć, a wypowiedź ta musi być poparta działaniami w reakcji na każdą śmierć z rąk rosyjskich żołnierzy, za każdy przypadek tortur, za każdy gwałt

– dodał.

Zaznaczył, że słowo zawsze jest podstawą prawa, zawsze jest podstawą dla umowy, statutu, konwencji, deklaracji. Przypomniał, że agresja Rosji nie zaczęła się 24 lutego, lecz w 2014 r.

Zwrócił uwagę, że Rosja pogwałciła ponad 400 międzynarodowych umów i konwencji, w tym: Kartę Narodów Zjednoczonych, Konwencję o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności Konwencję ONZ w sprawie zapobiegania i karania zbrodni ludobójstwa, Akt Końcowy Konferencji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie, Statut Rady Europy.

Czytaj więcej: Jarosław Kaczyński to nie jedyna osoba, która odejdzie z rządu? “Do rekonstrukcji może dojść 20 czerwca”

Szczyt Demokracji w Kopenhadze

Demokracja powinna być skuteczna na wszystkich polach. Słowa powinny pracować, powinny działać. A kiedy to nastąpi, nie będzie wątpliwości, kto zwycięży

– podkreślił na koniec Zełeński.

Prezydent Ukrainy przemawiał za pośrednictwem łącza wideo na zakończenie Szczytu Demokracji w Kopenhadze, zorganizowanego przez organizację pozarządową Sojusz Demokracji. Założył ją były sekretarz generalny NATO Anders Fogh Rasmussen. Tegoroczna edycja wydarzenia była poświęcona wojnie na Ukrainie.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

tvp.info