Jewgienij Prigożyn

Jewgienij Prigożyn / Fot. Twitter

  • W ostatnich miesiącach rosyjskie wojska miały trudności z odnoszeniem sukcesów na froncie ukraińskim.
  • Założyciel grupy Wagnera Jewgienij Prigożyn, przyznał w rozmowie z dziennikarzami, że nie jest zadowolony z pracy administracji.
  • Jego zdaniem, gdyby nie biurokracja, wagnerowcy zdołaliby zająć Bachmut nawet przed nowym rokiem.
  • Zobacz także: Proces dziennikarzy NEXTA. Białoruś walczy z niezależnymi mediami

W ostatnich miesiącach rosyjskie wojska miały trudności z odnoszeniem sukcesów na froncie ukraińskim. Rosjanie stracili m.in. tereny w obwodzie charkowskim, a wojsko zostało zmuszone do porzucenia Chersonia. Tymczasem we wrześniu ubiegłego roku ten region wraz z Chersoniem został anektowany przez Władimira Putina.

Moskwa wielkie nadzieje widzi w zdobyciu Bachmutu w obwodzie donieckim. Byłby to największy sukces w ostatnich miesiącach. W regionie toczą się walki i Rosjanie zdają się zdobywać coraz więcej terytorium.

Czytaj więcej: Trzaskowski nie wprowadzi kartek na żywność. Spurek mówi o radykalnej weganizacji

Prigożyn krytykuje rosyjskie władze

Z kolei założyciel grupy Wagnera Jewgienij Prigożyn, prywatnie przyjaciel Putina, przyznał w rozmowie z dziennikarzami, że nie jest zadowolony z aktualnych osiągów rosyjskiej armii. Skrytykował on administrację, szczególnie ministerstwo obrony kierowane przez przeciwnika biznesmena Siergieja Szojgu.

Już przed Nowym Rokiem Bachmut zostałby podbity, gdyby nie potworna biurokracja wojskowa i codzienne wkładanie szprych w koła

– stwierdził rosyjski biznesmen.

Z klubów wiejskich, z 500-metrowych sal, podczas masażu dla starszych lub innego masażu kosmetycznego nie da się kontrolować żołnierzy na wojnie

– dodał Jewgienij Prigożyn.

Uznał, że na działania wojenne prowadzone przez jednostki kontrolowane przez resort obrony wpływa pochlebstwo i nadmierna służalczość, przez to armia nie wykazuje aktywności.

Gdyby dzisiaj na wszystkich kierunkach było od trzech do pięciu kompanii grupy Wagnera, to myślę, że już byśmy prali skarpetki w Dnieprze 

– podkreślił założyciel Grupy Wagnera.

Prigożyn stwierdził, że do okrążenia Bachmutu może dojść w marcu lub kwietniu. Zaznaczył, że wiele jednak zależy od dostaw zachodniej broni na Ukrainę.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

rmf24.pl

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Canva

  • Zgodnie z postanowieniami nowego prawa dzieci, które ukończyły 12. rok życia, będą mogły zmienić płeć.
  • Do takiej “korekty” płci będzie potrzebna zgoda sądu oraz zgłoszenie nowego imienia w urzędzie stanu cywilnego.
  • Z kolei dzieci między 14, a 16. rokiem życia będą mogły zmienić płeć bez zgody sądu, lecz za przywoleniem rodziców lub opiekunów.
  • Zobacz także: Serbia. Polscy zawodnicy MMA zaatakowani przez nożowników

Zgodnie z postanowieniami nowego prawa dzieci, które ukończyły 12. rok życia, będą mogły zmienić płeć, zgłaszając nowe imię w rejestrze stanu cywilnego. Konieczne do tego będzie pozytywne orzeczenie ze strony sądu, bez wymogu konsultacji medycznej.

W przypadku dla dzieci poniżej 12. roku życia nie będzie istniała możliwość zmiany płci, ale dyrekcje szkół będą zobowiązane zapewnić im możliwość używania imion i traktowania zgodnego z odczuwaną przez nie płcią.

Czytaj więcej: Gwiazda NFL przełamuje stereotypy. Butker – katolik i zwycięzca Super Bowl

Zmiana płci bez zgody sądu

Nowa ustawa przewiduje, że osoby w wieku 14–16 lat będą mogły w rejestrze stanu cywilnego zmienić swoje imię na odpowiadające innej od biologicznej płci bez zgody sądu, ale za przyzwoleniem rodziców lub opiekunów.

Zgodnie z nowelizacją przepisów osoby mające ukończone 16. lat będą mogły bez ograniczeń rejestrować swoją płeć odmienną od biologicznej w dokumentach urzędu stanu cywilnego nawet bez przeprowadzonej operacji zmiany płci. Wystarczy jedynie deklaracja osoby wnioskującej, która nie będzie już zobowiązana do przedstawiania dotychczas wymaganych prawem badań lekarskich i psychologicznych.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

tvp.info

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Jan Bodakowski

  • Komisja Europejska uznała, że odpowiedzi udzielone przez Polskę okazały się zadowalające, dlatego zamknięto sprawę z tzw. strefami wolnymi od LGBT.
  • Środowiska LGBT niezadowolone z tej decyzji, chcą zwiększenia nacisków na Polskę.
  • Prezes Ordo Iuris mec. Jerzy Kwaśniewski zauważył, że to kolejne zwycięstwo środowisk prorodzinnych.
  • Zobacz także: Trzaskowski nie wprowadzi kartek na żywność. Spurek mówi o radykalnej weganizacji

Z zamknięcia postępowania naruszeniowego wobec Polski niezadowolone są jednak organizację lobbujące na rzecz LGBT. Środowiska te chcą, by nagonka trwała i zwiększały się naciski na polski rząd.

Prezes Ordo Iuris mec. Jerzy Kwaśniewski zauważył, że to kolejne zwycięstwo środowisk prorodzinnych.

Już półtora roku temu Fundusze Norweskie odstąpiły od sankcjonowania samorządów, które wyrażały sprzeciw wobec ideologii LGBT albo przyjmowały Samorządową Kartę Praw Rodzin. Dzisiaj wiemy, iż podobną ścieżką idzie Komisja Europejska. Mieszkańcy tych samorządów, gmin i powiatów, po latach kampanii nienawiści ze strony autorów „Atlasu Nienawiści” czy Barta Staszewskiego umieszczającego fałszywe znaki drogowe „Strefa wolna od LGBT” na granicach tych samorządów, wreszcie mogą odetchnąć z ulgą, bo przyznano im rację, że działali w granicach prawa, wyrażając swoje poglądy. Oni po prostu chcieli chronić rodziny i nic im za to nie może grozić. Bardzo się cieszę, iż ta decyzja pojawiła się, bo jest to jasny sygnał, że można kontynuować działania promocyjne Samorządowej Karty Praw Rodzin, która nikogo nie atakowała

– wyjaśnił mec. Jerzy Kwaśniewski.

Czytaj więcej: USA blisko katastrofy finansowej. Grozi im techniczne bankructwo

Strefy wolne od LGBT wymówką unijnych urzędników

Dziennikarze przytaczają fragmenty odpowiedzi polskich władz na zarzuty dotyczące rzekomych stref wolnych od LGBT. Podkreślono m.in., że samorządy, podejmując uchwały w obronie rodzin, korzystały z wolności słowa i wyrażania poglądów.

Przypomniano, że celem samorządowych uchwał było m.in. poparcie dla chronionych konstytucyjnie praw rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami.

Realizacja tych norm polskiej konstytucji nie wpływa na stosowanie zasady niedyskryminacji. Okazuje się, że KE zaakceptowała te argumenty.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

radiomaryja.pl

Rosja

Żołnierz WOT / Fot. Youtube

  • Prezydent Wołodymyr Zełeński w trakcie wojny utworzył nową jednostkę w ramach Sił Zbrojnych Ukrainy.
  • Chodzi o Międzynarodowy Legion Obrony Terytorialnej Ukrainy, w którego szeregi mogą wstępować cudzoziemcy.
  • 15 lutego, ogłoszono decyzję o utworzeniu jednostki, która będzie prawdopodobnie nosić nazwę Polski Legion Ochotniczy.
  • Zobacz także: Serbia. Polscy zawodnicy MMA zaatakowani przez nożowników

Tuż po napaści Rosji na Ukrainę, prezydent Wołodymyr Zełeński utworzył nową jednostkę w ramach Sił Zbrojnych Ukrainy. Chodzi o Międzynarodowy Legion Obrony Terytorialnej Ukrainy, w którego szeregi mogą wstępować cudzoziemcy.

Portal “Onet” donosi, że w ubiegłą środę, 15 lutego, ogłoszono w Kijowie decyzję o utworzeniu osobnej cudzoziemskiej jednostki, złożonej z ochotników z naszego kraju. Nowa jednostka będzie prawdopodobnie nosić nazwę Polski Legion Ochotniczy.

Czytaj więcej: Fundacja Batorego pod lupą. Fundusze Norweskie na pomoc lewackim organizacjom

Legion będzie wchodzić w skład ukraińskiej armii

Będzie ona niezależna od wspomnianego wcześniej Legionu, ale podobnie jak on będzie wchodzić w skład Sił Zbrojnych Ukrainy i podlegać bezpośrednio ukraińskiemu resortowi obrony. Złożona z Polaków jednostka ma mieć charakter elitarny, tzn. w jej szeregi będą wstępować najbardziej doświadczeni żołnierze. Ma wykonywać zadania rozpoznawcze i dywersyjne.

To dla mnie niezwykle ważne, że dostałem możliwość sformowania pierwszej polskiej jednostki specjalnej (…) Polska jest krajem, który najmocniej wspiera Ukrainę, dlatego jestem szczególnie dumny, że to mi przypadła ta rola. Jestem pewien, że nasza jednostka będzie wzorem dla innych podobnych formacji

– powiedział organizator jednostki w rozmowie z portalem “Onet”.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

onet.pl, magnapolonia.org

Proces białoruskich dziennikarzy

Sciapan Puciła / Fot. Twitter

  • W czwartek ruszył w Mińsku proces białoruskich dziennikarzy pracujących dla “NEXTA”. Białoruskie władze chcą skutecznie zwalczyć ruchy oporu oraz niezależne media.
  • Bezpośrednio w procesie uczestniczy jeden z oskarżonych mianowicie Raman Pratasiewicz, reszta uczestniczy w zdalnym procesie.
  • Władze Białorusi oskarżyły całą trójkę o złamanie kilku artykułów kodeksu karnego, w tym wzniecanie nienawiści.
  • Zobacz także: Wojna na Ukrainie. Łukaszenka wyjawił kiedy dołączy do Rosjan

W czwartek ruszył w Mińsku proces białoruskich dziennikarzy pracujących dla “NEXTA”. Białoruskie władze chcą skutecznie zwalczyć ruchy oporu oraz niezależne media.

Przed sądem obwodowym w Mińsku rozpoczął się w czwartek proces redaktorów opozycyjnego projektu Nexta

– poinformowało białoruskie centrum praw człowieka Wiasna.

Bezpośrednio w procesie uczestniczy tylko jeden z oskarżonych mianowicie Raman Pratasiewicz. Pozostali dziennikarze jak Sciapan Puciła oraz Jan Rudzik są sądzeni zaocznie, gdyż przebywają poza Białorusią.

Pratasiewicz, w przeszłości jeden z redaktorów Nexty, został zatrzymany w Mińsku w maju 2021 roku po przymusowym lądowaniu samolotu, którym leciał z Aten do Wilna.

Czytaj więcej: PE przyjął zakaz rejestracji aut spalinowych. Solidarna Polska wzywa do sprzeciwu

Oskarżenia władz Białorusi

Władze Białorusi oskarżyły całą trójkę o złamanie kilku artykułów kodeksu karnego, w tym wzniecanie nienawiści, organizację protestów i działań naruszających porządek publiczny, wezwania do przejęcia władzy, utworzenie formacji ekstremistycznej, zniewagi Alaksandra Łukaszenki.

Oddzielnie Puciła i Rudzik są jeszcze oskarżani o zmowę w celu nielegalnego przejęcia władzy, finansowanie działalności ekstremistycznej i dyskredytację Białorusi.

Wraz z Pratasiewiczem w 2021 roku zatrzymana została obywatelka Rosji Sofija Sapiega, jego ówczesna partnerka. Sapiega została skazana przez białoruski sąd na sześć lat pozbawienia wolności.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

tysol.pl

Protest rolników na przejściu granicznym

Protest rolników / Fot. Facebook

  • W czwartek rolnicy rozpoczęli kolejny protest na drodze do przejścia granicznego w Dorohusku w woj. lubelskim.
  • W ten sposób wyrażają sprzeciw wobec importowania do Polski ukraińskiego zboża.
  • W proteście uczestniczy ok. 50 osób z kilkunastoma ciągnikami i kilkudziesięcioma samochodami osobowymi.
  • Zobacz także: Podatek CIT. Ministerstwo proponuje przedłużenie rozliczenia

Jak informuje policja w Chełmie, na przejściu granicznym z Ukrainą w Dorohusku rozpoczął się protest rolników. Kom. Ewa Czyż poinformowała, że występują utrudnienia w ruchu przy skrzyżowaniu drogi krajowej nr 12 z drogą wojewódzką nr 816 w miejscowości Okopy.

Jak podała policjantka, w proteście uczestniczy ok. 50 osób z kilkunastoma ciągnikami i kilkudziesięcioma samochodami osobowymi. Liczba uczestników zwiększa się.

Protest został zgłoszony i będzie prowadzony od 16 lutego od godz. 10 do 17 lutego do północy. Kolejka tirów przed przejściem granicznym w Dorohusku wynosi ok. 4 km.

Przewoźników udających się do Ukrainy lub wyjeżdżających z Ukrainy przez Dorohusk prosimy o wybieranie innych przejść granicznych

– wyjaśniła kom. Ewa Czyż.

Czytaj więcej: Zaskakująca propozycja białoruskiego przywódcy. “Zapraszam zatem pana prezydenta Bidena do Mińska”

Ogromne kolejki ciężarówek na przejściu w Dorohusku

Rzecznik Izby Administracji Skarbowej w Lublinie Michał Deruś poinformował, że w czwartek rano na wyjazd z Polski do Ukrainy na przejściu w Dorohusku oczekiwało ok. 300 pojazdów ciężarowych przy 14-godzinnym czasie oczekiwania. Na wjeździe do Polski w kolejce do kontroli weterynaryjnej stało ok. 260 ciężarówek, a czas oczekiwania wynosił 10 godzin.

Na początku lutego podobne akcje środowiska rolnicze prowadziły na drogach do przejść granicznych w Dorohusku i Hrebennem. Organizatorzy protestów podkreślają, zę dzięki temu chcą pokazać swój sprzeciw wobec niskich cen skupu ukraińskiego zboża.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

farmer.pl, radiomaryja.pl

Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski

Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski / Fot. YouTube

  • Przywódcy prawie 100 miast z całego świata uznali, że z powodu zmian klimatycznych należy jeść mniej mięsa i praktycznie pozbyć się samochodów osobowych.
  • Prezydent stolicy Rafał Trzaskowski zapewnił, że nie zamierza wprowadzać kartek na żywność.
  • Z kolei europoseł Sylwia Spurek nalega, aby podjąć się radykalnej weganizacji wbrew woli społeczeństwa.
  • Zobacz także: Sprzeciwiają się ideologizacji liceum. Poseł PO zakłócił pikietę

Przywódcy prawie 100 miast z całego świata uznali, że z powodu zmian klimatycznych należy jeść mniej mięsa i praktycznie pozbyć się samochodów osobowych. Wśród tych miast wymieniono Warszawę.

Największy szok wywołały “Cele z raportu C40 na… 2030 rok”, które obejmują 16 kg mięsa na osobę rocznie (cel progresywny), lub zero kg mięsa na osobę (cel ambitny). W zakresie zakupu ubrań 8 sztuk nowych ubrań na osobę rocznie (cel progresywny), lub 3 sztuki na osobę rocznie (cel ambitny). Zmniejszenie liczby posiadanych samochodów – do 190 na 1000 osób lub do zera w celu ambitnym.

Publikacja Dziennika Gazety Prawnej wywołała również powszechną krytykę skierowaną przeciwko prezydentowi Warszawy Rafałowi Trzaskowskiemu.

Pan minister Kaleta zgodnie z zasadą „nie znam się, to się wypowiem” zabrał głos na konferencji prasowej pod tytułem „Rafał Trzaskowski chce wprowadzać racje żywnościowe”. A jeśli już jesteśmy przy jedzeniu, to warto podsumować to wystąpienie słowami: stek bzdur (…) odpowiadając na pana absurdalne pytanie – nie, Miasto Stołeczne Warszawa nie wprowadzi kartek na żywność

– napisał na Facebooku prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski.

Inni politycy Platformy Obywatelskiej bronili się w mediach

Nie popadajmy w paranoję – to, że ktoś zamówił rekomendacje ws. zakazu mięsa, nie oznacza, że to nasz program

– stwierdziła Aleksandra Gajewska.

Czytaj więcej: Wojna na Ukrainie. Łukaszenka wyjawił kiedy dołączy do Rosjan

Zielony radykalizm Spurek

A tymczasem Sylwia Spurek po raz kolejny namawia do agresywnych działań, mających na celu eliminację mięsa z diety milionów ludzi.

Ciekawe, że taki strach wywołała ta grafika. Populiści przypuścili histeryczny atak, a opozycja nie ma odwagi przyznać, że bez tych działań nie zatrzymamy katastrofy klimatycznej. Jednym z koniecznych warunków jest 100% weganizacja i odesłanie sektora hodowlanego do historii

– stwierdziła europoseł Sylwia Spurek.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

tysol.pl

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pxhere

Jak donosi portal “mma.pl” 20-letni Mikołaj Andrzejczak i 23-letni Brajan Przysiwek bawili w Belgradzie przed klubem “Stefan Braun” przy ulicy Nemanji. W pewnym momencie zostali zaatakowani przez nożowników. Napastnicy zdołali zadać ciosy obu Polakom. Andrzejczak został trafiony w udo i jego rany nie są poważne, był w stanie opowiedzieć nawet o tym, jak doszło do zdarzenia. Brajan Przysiwek natomiast otrzymał cios w okolicach żeber. Przewieziono go do belgradzkiego szpitala, gdzie na oddziale chirurgii walczy o życie.

Sytuacja miała miejsce późno w nocy, gdy na ulicy nie było świadków. Jest jednak szansa, że w zidentyfikowaniu napastników pomoże monitoring klubu. Miejscowi twierdzą, że podobne wydarzenia są niestety dość częste w tym rejonie i po zmroku raczej nie należy tam się zapuszczać.

Właściciel klubu “Stefan Braun” twierdzi, że nożownicy nie mogli należeć do klienteli jego lokalu, bo nie przeszliby przez bramki wykrywające metal. Brajan i Mikołaj przyjechali do Serbii, jako zawodnicy występujący na mistrzostwach świata amatorów MMA. Obaj wygrali swoje pierwsze walki i odpadli w rundzie drugiej.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

rmf24.pl, magnapolonia.org

Joe Biden

Joe Biden / fot. PAP/EPA/SHAWN THEW Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Biuro Budżetowe Kongresu opublikowało prognozę finansową Stanów Zjednoczonych.
  • Jeśli do lipca rząd nie dojdzie do porozumienia z Kongresem, może dojść do niewypłacalności.
  • 19 stycznia przekroczony został dozwolony prawnie limit zadłużenia, po którym niemożliwe jest dalsze pozyskiwanie funduszy za pomocą instrumentów dłużnych.
  • Zobacz także: Fundacja Batorego pod lupą. Fundusze Norweskie na pomoc lewackim organizacjom

Amerykański rząd coraz bardziej zbliża się do osiągnięcia niewypłacalności. Biuro Budżetowe Kongresu opublikowało prognozę, z które wynika, że jeśli Biały Dom nie dojdzie do porozumienia z republikanami w Kongresie w sprawie podniesienia limitu zadłużenia, już w lipcu amerykańska administracja stanie się niewypłacalna.

Stany Zjednoczone są w trudnej sytuacji. 19 stycznia przekroczony został dozwolony prawnie limit zadłużenia, po którym niemożliwe jest dalsze pozyskiwanie funduszy za pomocą instrumentów dłużnych. Ze względu na brak porozumienia w Kongresie, Stany Zjednoczone zmagają się z patową sytuacją, w której finanse publiczne zostały de facto zamrożone. Prawo nie pozwala bowiem przekroczyć ustawowego limitu długu w wysokości 31,4 biliona dolarów, czyli około 120 proc. przychodów.

Czytaj więcej: Ambasador Niemiec w Polsce zapytał o najlepsze pączki w Warszawie. Jest cięta riposta

Niepokojący list od Sekretarz Skarbu

Sekretarz Skarbu w liście do Kongresu napisała, że uruchomione środki mają uratować gospodarkę przed technicznym bankructwem do 5 czerwca 2023 roku. Do tego momentu impas w Izbie Reprezentantów musi się skończyć.

Jak stwierdziłam w moim liście z 13 stycznia, okres, na który nadzwyczajne środki mogą wystarczyć, jest przedmiotem znaczącej niepewności. Z szacunkiem ponaglam Kongres do szybkich działań

– czytamy w liście sekretarz skarbu Janet Yellen.

Część ekonomistów i niektórzy Demokraci zaproponowali Departamentowi Skarbu wyjście z politycznego patu. Szefowa resortu Janet Yellen nie jest jednak tym pomysłem zachwycona.

Chodzi bowiem o wybicie platynowych monet o wartości miliarda dolarów i zdeponowanie ich w Rezerwie Federalnej. Miałoby to podnieść możliwy prób zadłużenia finansów publicznych. Byłoby to wykorzystanie pewnego rodzaju luki prawnej, która pozwoliłaby ominąć nałożony prawem limit. Janet Yellen szybko jednak skrytykowała ten pomysł. W rozmowie z Wall Street Journal przyznała, że bardzo trudno przypuszczać, że Fed zdecyduje się na tego typu sztuczkę.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

wprost.pl, magnapolonia.org

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pxhere

  • Ministerstwo finansów planuje przedłużenie terminu rozliczenia podatku dochodowego od osób prawnych.
  • Resort chce przedłużyć termin rozliczenia podatkowego do 30 czerwca 2023 roku.
  • Przedłużeniem terminu zostaną objęci również podatnicy ryczałtu od dochodów spółek.
  • Zobacz także: Sprzeciwiają się ideologizacji liceum. Poseł PO zakłócił pikietę

Ministerstwo finansów planuje przedłużenie terminu rozliczenia podatku dochodowego od osób prawnych.

Chodzi o podatników, których rok podatkowy zakończył się w okresie od 1 grudnia 2022 roku do 28 lutego 2023 roku. Resort chce przedłużyć termin rozliczenia podatkowego do 30 czerwca 2023 roku, jak wynika z projektu rozporządzenia ministra finansów w sprawie przedłużenia terminów wykonania niektórych obowiązków w zakresie podatku dochodowego od osób prawnych.

Czytaj więcej: USA: FBI prowadzi przeszukania ws. wycieku dokumentów

Projekt trafił do konsultacji

Zgodnie z przepisami ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych, podatnicy są zobowiązani składać urzędom skarbowym zeznanie, według ustalonego wzoru, o wysokości dochodu osiągniętego (straty poniesionej) w roku podatkowym do końca trzeciego miesiąca roku następnego i w tym terminie wpłacić podatek należny albo różnicę między podatkiem należnym od dochodu wykazanego w zeznaniu a sumą należnych zaliczek za okres od początku roku.

W aktualnie dynamicznie zmieniającej się sytuacji makroekonomicznej, jak również wpływu na sytuację gospodarczą agresji Federacji Rosyjskiej na Ukrainę, zasadne jest wprowadzenie dla podatników rozwiązań ułatwiających wywiązywanie się z ustawowego obowiązku rocznego rozliczenia podatku dochodowego

– czytamy w uzasadnieniu projektu.

Jak wskazano, wydanie projektowanego rozporządzenia wynika również z uwzględnienia postulatów zgłaszanych przez środowisko księgowych.

Projektowana w rozporządzeniu regulacja wydłuża termin do złożenia zeznania i wpłaty należnego podatku do końca czerwca 2023 roku. Zmiana znajdzie zastosowanie do wszystkich podatników, których rok podatkowy zakończył się w okresie od 1 grudnia 2022 roku do 28 lutego 2023 roku. Będą oni mieli wydłużony termin do złożenia zeznania i zapłaty podatku.

Przedłużeniem terminu zostaną objęci również podatnicy ryczałtu od dochodów spółek, których pierwszy rok opodatkowania ryczałtem rozpoczął się w okresie od 1 stycznia 2023 roku do 1 marca 2023 roku.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

isbnews.pl, dorzeczy.pl