Wizyta Zełeńskiego w USA

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełeński i USA Joe Biden / Fot. PAP/EPA/JIM LO SCALZO. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Według ustaleń “The Wall Street Journal”, amerykańskie władze zamierzają wysłać audytorów bezpośrednio do strefy działań wojennych na Ukrainie.
  • Mają oni skontrolować w jaki sposób Ukraina wydaje udzielone fundusze oraz pomoc militarną.
  • Zastępca inspektora generalnego USAID Nicole Angarella powiedziała, że nadzór musi być solidny i kompleksowy.
  • Zobacz także: Wielka Brytania: Dziennikarka i była tenisistka wyznała, że matka chciała ją abortować

Według ustaleń “The Wall Street Journal”, amerykańskie władze zamierzają wysłać audytorów bezpośrednio do strefy działań wojennych na Ukrainie, aby skontrolować, w jaki sposób wykorzystywane są fundusze przekazywane Kijowowi jako pomoc wojskowa i gospodarcza.

O planach wysłania audytorów na Ukrainę opowiedzieli gazecie inspektorzy z Pentagonu, Departamentu Stanu i Agencji ds. Rozwoju Międzynarodowego Stanów Zjednoczonych. Do tej pory pracownicy tych organów przeprowadzali kontrolę zdalnie, z Waszyngtonu. Pomagali im także partnerzy z Polski i Niemiec.

Po wspólnej podróży do Kijowa pod koniec stycznia inspektorzy zapowiedzieli, że będą nalegać na wysłanie na Ukrainę 177 audytorów i śledczych. Zastępca inspektora generalnego USAID Nicole Angarella powiedziała “WSJ”, że prawdziwie kompleksowy, solidny nadzór nie może być prowadzony zdalnie.

Czytaj więcej: Były szef polskiej dyplomacji poważnie chory. Waszczykowski: “Lepiej już nie będzie”

Audytorzy sprawdzą jak Ukraina dysponuje funduszami

Inspektorzy przyznali, że jak dotąd nie otrzymali żadnych doniesień o poważnych oszustwach lub niezgodności z prawem związanych z pomocą USA dla Ukrainy. Zwrócili jednocześnie uwagę, że jej skala i szybkość przekazywania jest problemem samym w sobie.

To niewiarygodnie duża kwota pomocy, która trafia do jednego rządu na jeden cel w bardzo krótkim czasie. Wszelkie oszustwa, marnotrawstwo i nadużycia, które odwracają przeznaczenie tych funduszy od ich zamierzonego celu, mogą zagrozić dalszemu przepływowi tej pomocy

– poinformowała zastępca inspektora generalnego Departamentu Stanu Diane Shaw.

Pentagon poinformował, że od czasu rosyjskiej inwazji pomoc wojskowa USA dla Ukrainy osiągnęła wartość 29,3 mld dolarów. W sumie w 2022 r. amerykański Kongres przekazał Ukrainie ponad 113 mld dolarów.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

dorzeczy.pl

Brzozowe karty od Sybiraków

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Twitter

  • Na konferencji w siedzibie Archiwum Instytutu Pamięci Narodowej zaprezentowano notes z kory brzozowej z zapisami osób zesłanych na Sybir.
  • Przedmiot należał do Janiny Krzeczkowskiej z domu Broszkiewicz i zawiera historię jej zesłania.
  • Zapiski na korze brzozowej są świadectwem pamięci o tragicznych doświadczeniach osób represjonowanych przez sowiecką Rosję.
  • Zobacz także: Były szef polskiej dyplomacji poważnie chory. Waszczykowski: “Lepiej już nie będzie”

Na konferencji w siedzibie Archiwum Instytutu Pamięci Narodowej w Warszawie zaprezentowano notes z kory brzozowej z zapisami osób zesłanych na Sybir. Przedmiot należał do Janiny Krzeczkowskiej z domu Broszkiewicz i zawiera wpisy jej znajomych, którzy wraz z nią przebywali na zesłaniu.

Notes do Instytutu Pamięci Narodowej przekazała córka kobiety, Krystyna Krzeczkowska, w ramach projektu “Archiwum Pełne Pamięci”.

Prezes IPN, dr Karol Nawrocki, powiedział na konferencji, że pamiętnik ma 18 stron, z czego 16 zostało zapisanych, co ma wymiar symboliczny.

Dwie niezapisane strony mówią nam dzisiaj, że ta historia nie skończyła się ani w roku 1941, gdy pani Janina zapisywała ten notatnik na nieludzkiej ziemi, ani w 1945 roku, ani wraz ze śmiercią naszych bohaterów, tylko ta historia trwa. To jest zobowiązanie, abyśmy nie pozwolili, aby to doświadczenie zostało zapomniane czy pominięte w panteonie narodowej pamięci. Za sprawą takich wydarzeń jak dzisiejsze czujemy, że żaden okruch pamięci o naszych narodowych bohaterach nie zostanie zapomniany

– powiedział dr Karol Nawrocki prezes IPN.

Zapiski na korze brzozowej są świadectwem pamięci o tragicznych doświadczeniach osób represjonowanych przez sowiecką Rosję.

W Polsce podobne przedmioty posiadają w swoich zbiorach jedynie Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku i Muzeum im. ks. Józefa Jarzębowskiego w Licheniu.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

radiomaryja.pl

Dmitrij Miedwiediew

Dmitrij Miedwiediew / fot. youtube

  • Były prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew skrytykował prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełeńskiego.
  • Jego zdaniem ukraińscy przywódcy nie są wiarygodni, jeżeli chodzi o zawieranie pokojowych umów.
  • Powołał się on na porozumienia mińskie zawierane przez poprzedniego ukraińskiego przywódcę.
  • Zobacz także: Francja. Protesty przeciwko podwyższeniu wieku emerytalnego

Miedwiediew odniósł się do wypowiedzi prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełeńskiego o tym, że nie jest on skłonny do jakichkolwiek rozmów z prezydentem Rosji Władimirem Putinem.

To nie nowość, ale jest pewien niuans, o którym wczoraj wolał nie wspominać, chociaż jest tego całkiem świadomy. Nie powinien prowadzić żadnych rozmów. Ma podpisać to, co mu każą. Chociaż, szczerze mówiąc, ta umowa nie będzie warta papieru, na którym byłaby spisana. Pamiętacie porozumienia mińskie, które podpisał jego poprzednik?

– napisał na Telegramie były prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew.

Czytaj więcej: Tureccy kibice dziękują za wsparcie. Niezwykła oprawa przed meczem LKE [+WIDEO]

Porozumienia mińskie

Podpisane w 2014 i 2015 r. w Mińsku porozumienia w sprawie uregulowania sytuacji na wschodzie Ukrainy przewidywały zawieszenie broni, wycofanie broni ciężkiej z tzw. linii kontaktu oraz reformę konstytucyjną, której kluczowym elementem miała być decentralizacja kraju i przyjęcie ustaw o specjalnym statusie obwodów donieckiego i ługańskiego.

Porozumienia mińskie, negocjowane przez przywódców Francji – Francoisa Hollande’a, Niemiec – Angelę Merkel, Rosji – Władimira Putina, Białorusi – Aleksandra Łukaszenkę i Ukrainy – Petro Poroszenkę, nigdy nie zostały w całości zrealizowane, bo obie strony konfliktu dopuściły się złamania danych postanowień.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

dorzeczy.pl

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Flickr

Gen. Jarosław Kraszewski, były szef Wojsk Rakietowych i Artylerii Wojsk Lądowych, był w piątek rano gościem Radia Zet. Stwierdził, że wiosenna ofensywa będzie polegała na tym, że rosyjscy żołnierze będą szli falami.

Rosjanie będą działali tzw. metodą saturacyjną, podobną do użycia dronów irańskich. Idzie jeden za drugim, pododdział za pododdziałem, by utrzymać Ukraińców w ciągłej działalności ogniowej, która doprowadzi do wystrzelania się Ukraińców

– wyjaśnił gem. Jarosław Kraszewski.

Zaznaczył, że władze Kremla zupełnie nie dbają o śmierć swoich żołnierzy.

Jeśli ktoś by się tym przejmował, to straty, które poniosła Federacja Rosyjska, byłyby zdecydowanie mniejsze, inaczej prowadzono by działania, nie wysyłano batalionowych grup bojowych bez wsparcia logistycznego, osłony ogniowej i lotniczej

– wskazał były szef Wojsk Rakietowych i Artylerii Wojsk Lądowych.

Czytaj więcej: USA: Tabletki „dzień po” w automatach na uniwersytetach

Wizyta Bidena w Polsce

Były szef Wojsk Rakietowych i Artylerii Wojsk Lądowych odniósł się także do przyszłotygodniowej wizyty w Polsce prezydenta USA.

Spodziewam się, że prezydent Biden da jasny sygnał dla Zachodu, że Polska, jako nie aż tak ogromne państwo, zrobiła jak najwięcej. Jeśli rozpatrujemy państwa „dziewiątki bukaresztańskiej” Europy centralno-wschodniej, to wspólnie z bałtami zrobiliśmy naprawdę bardzo dużo. Casus czołgów Leopard II, spodziewam się, że Biden powie, że Polacy nie czekali na jakieś bzdurne procedury. Prezydent Duda rozpoczął kampanię zdecydowanie wcześniej. Tu liczy się czas

– powiedział wojskowy.

Gość Radia Zet podkreślił, że Zachód stracił mnóstwo czasu, który można było wykorzystać na przygotowanie załóg ukraińskich do działania, czyli na szkolenie.

My straciliśmy go na jakieś dyskusje dot. tego, czy Niemcy wydali pozwolenia, pozwolili nam na dalszą sprzedać Leopardów

– dodał.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

radiozet.pl, dorzeczy.pl, magnapolonia.org

Joe Biden

Prezydent Joe Biden wydał oświadczenie, w którym stwierdził m.in., że nie wystarczy opłakiwać ofiary przestępstwa. Wezwał Kongres USA do konkretnych działań. / fot. PAP/EPA/OLIVER CONTRERAS / POOL Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Prezydent Stanów Zjednoczonych Joe Biden przyleci do Polski w dniach 21-22 lutego, gdzie wygłosi przemówienie przed rocznicą rosyjskiej inwazji na Ukrainę.
  • Podczas ostatniej konferencji prasowej Biden został zapytany przez polskiego dziennikarza, dlaczego wybrał nasz kraj.
  • Amerykański przywódca wysłuchał pytania, lecz tylko się uśmiechnął i odszedł za kulisy.
  • Zobacz także: Ukraiński wywiad donosi o planach Putina. Setki samolotów przy granicy

Prezydent Stanów Zjednoczonych Joe Biden przyleci do Polski w dniach 21-22 lutego. Podczas wizyty ma spotkać się z prezydentem Andrzejem Dudą, odbędzie też spotkanie z liderami Bukaresztańskiej Dziewiątki i wygłosi przemówienie przed rocznicą rosyjskiej inwazji na Ukrainę.

Zdaniem polskiego przywódcy, wizyta Bidena w naszym kraju ma ogromne znaczenie dla regionu.

Przede wszystkim patrzę na konkretne, polityczne i niepolityczne aspekty tej wizyty i szczytu Bukareszteńskiej Dziewiątki w Polsce. To jest wzmocnienie naszego bezpieczeństwa. To kolejne wystąpienie prezydenta Joe Bidena dotyczące bezpieczeństwa po tym, które wygłosił już na dziedzińcu Zamku Królewskiego rok temu. Teraz będzie kolejne wystąpienie w oczywisty sposób skierowane do całego świata

– powiedział prezydent Andrzej Duda.

Czytaj więcej: Przywódca Chin wygłosi pokojowe przemówienie. Tajani: “Chiny muszą odegrać fundamentalną rolę”

Wymowna reakcja Bidena

Podczas konferencji prasowej w Białym Domu korespondent Polskiego Radia w USA Marek Wałkuski zadał pytanie amerykańskiemu przywódcy o wybór daty na podróż do Polski oraz jaki jest cel jego wizyty.

Uśmiechnął się i wyszedł. Zaskakująca reakcja Joe Bidena na moje pytanie dlaczego wybrał Polskę na cel podróży z okazji rocznicy wybuchu wojny w Ukrainie

– napisał na Twitterze Marek Wałkuski.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

tysol.pl, twitter.com

Osoba nienarodzona

Osoba nienarodzona / Fot. Lifebeat Center

  • Pod koniec ubiegłego roku zmarła brytyjska dziennikarka Sue Baker, która wcześniej podzieliła się poruszającą historią.
  • Jej rodzice rozważali aborcję, gdy matka Betty była jeszcze w ciąży.
  • Tłumaczyli oni później swojej córce, że mieli poważne trudności finansowe.
  • Przed zabiciem nienarodzonego dziecka, powstrzymał ich ówczesny zakaz prawny w Wielkiej Brytanii.
  • Zobacz także: Ordo Iuris: W Polsce spada poparcie dla aborcji

Pod koniec ubiegłego roku zmarła brytyjska dziennikarka Sue Baker. Teraz na jaw wyszła informacja, że jej matka rozważała zabić ją, gdy jeszcze była w ciąży. Jej rodzice rozważali taką możliwość z powodów trudności finansowych.

Kilka miesięcy po urodzeniu mojego brata, nagle moja mama Betty znów była w ciąży

– powiedziała w czasie jednego z programów na antenie BBC Radio 4.

Czytaj więcej: Hiszpania. Kościół przeciwny tranzycji 12 -latków

Prawo powstrzymało od zabicia słynnej tenisistki

Jak mówiła, jej matka chciała poddać się aborcji, jednak w 1956 roku nie była ona legalna na Wyspach. Najpóźniej na zabijanie dzieci poczętych zezwolono w Irlandii Północnej, kiedy Anglia i Walia już zalegalizowały proceder.

Kobieta podkreśliła, że jest wdzięczna rodzicom za życie i za wsparcie, jakie otrzymała w rozwijaniu swoich talentów i pasji, choć jej rodzice mieli trudności finansowe. 

Jeden z irlandzkich urzędów przekazał oficjalne dane wskazując, że opóźnienie wprowadzenia aborcji w Irlandii Północnej ocaliło życie 100 tys. osób, w tym życie Sue. 

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

righttolife.org.uk, marsz.info

Klasa w szkole.

Zdjęcie ilustracyjne. / Fot. Pixabay

Chcemy zachować tę edukację, czyli stworzyć warunki do zachowania edukacji w językach mniejszości i rozwijanie ich kultur

– powiedziała premier Litwy.

Według premier szkołę polską na Litwie uda się zachować w takim stopniu, jakiego zapragną sami Polacy, ale zaznaczyła, że decyzja należy do polskich rodzin.

Istnieją polskie szkoły o wysokim poziomie, których absolwenci nie mają żadnych problemów z kontynuowaniem edukacji, znalezieniem pracy czy integracją ze społeczeństwem. To wszystko jest kwestią jakości

– wyjaśniła Ingride Szimonyte.

Czytaj więcej: Serbia. Polscy zawodnicy MMA zaatakowani przez nożowników

Litwa chce wprowadzić nauczanie j. polskiego

Ingrida Szimonyte pozytywnie oceniła dyskutowany od kilku tygodni w litewskiej przestrzeni publicznej pomysł, by w szkołach litewskich język polski był nauczany jako drugi język obcy zamiast rosyjskiego.

Szefowa rządu podkreśla, że dzieci najczęściej wybierają język rosyjski nie dlatego, że tego pragną, ale dlatego, że nie mają innej opcji. Jej zdaniem, wprowadzenie do szkół litewskich języka polskiego byłoby nie tylko korzystne, ale też znacznie łatwiejsze niż na przykład języka hiszpańskiego, czy włoskiego.

Język polski na Litwie zna sporo osób, mamy polskie szkoły, w których pedagodzy mogą być odpowiednio przygotowani, by wykładać też w szkołach litewskich. Jest to więc kwestia możliwa do rozstrzygnięcia

– stwierdziła polityk.

Na Litwie jest około 70 szkół z polskim językiem nauczania, do których uczęszcza ponad 12 tys. uczniów.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

radiomaryja.pl

Witold Waszczykowski

Witold Waszczykowski / Fot. Karolina Siemion-Bielska Wikimedia Commons

W rozmowie z “Super Expressem” były szef polskiej dyplomacji Witold Waszczykowski podzielił się ze smutnymi wieściami na swój temat. Powiadomił on, że lekarze stwierdzili u niego stwardnienie zanikowe boczne.

Na początku nie było wiadomo, co dolega politykowi. Początkowo lekarze wskazywali na polineuropatię. Po dalszych badaniach okazało się jednak, że prawda jest inna. Były szef MSZ usłyszał diagnozę: stwardnienie zanikowe boczne. Objawy schorzenia to m.in. zanik mięśni kończyn, problemy z mową i stopniowa utrata sprawności ruchowej.

Mimo choroby, europoseł nie poddaje się. Lata do Brukseli, bierze udział w posiedzeniach europarlamentu, pracuje aktywnie w komisjach.

Poruszam się na skuterze elektrycznym, mam stwardnienie zanikowe boczne. Choroba atakuje mi kończyny, mam też pewne problemy z możliwością wypowiadania się. Staram się jednak funkcjonować. Mam asystę medyczną, mam skuter, który pozwala mi się poruszać. Mówię, piszę, głowa jeszcze pracuje. To jest jednak nieuleczalna choroba, proszę pytać Pana Boga co dalej, ale lepiej niestety już nie będzie

– przyznał Witold Waszczykowski.

Czytaj więcej: Ordo Iuris: W Polsce spada poparcie dla aborcji

Polityk nadal bacznie się przygląda geopolityce

Jednocześnie eurodeputowany Prawa i Sprawiedliwości cały czas bacznie przygląda się bieżące polityce. Teraz analizuje zbliżającą się wizytę prezydenta USA Joe Bidena w Polsce.

Wszyscy spodziewają się, że będzie jakiś gest wobec Ukrainy. Byłoby fantastycznie, gdyby prezydent Biden przekroczył polską granicą i gdzieś pod Lwowem spotkał się z prezydentem Zełeńskim. Nie wiem, czy ze względów bezpieczeństwa jest to realne, ale doproszenie ukraińskiego prezydenta byłoby też istotne. Może to być jednak mało realne, ale byłby to wspaniały gest

– skomentował ostatnie wydarzenia były szef polskiej dyplomacji.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

dorzeczy.pl, se.pl

Zamieszki w Paryżu

Zamieszki w Paryżu / Fot. PAP/EPA/TERESA SUAREZ. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • W styczniu bieżącego roku premier Francji, Elisabeth Borne, ogłosiła plan podniesienia wieku emerytalnego.
  • Francuskie społeczeństwo bardzo mocno dało wyraz swojego niezadowolenia.
  • W parlamencie temat jest nadal podsycany przez stronę rządową.
  • Zobacz także: Prigożyn krytykuje resort obrony

W styczniu bieżącego roku premier Francji, Elisabeth Borne, ogłosiła plan podniesienia wieku emerytalnego.

Chciałabym podkreślić, że przy wieku emerytalnym, który w 2030 roku wyniesie 64 lata, po 43 latach składkowych, osiągniemy nasz cel. Nasz system emerytalny będzie wtedy w równowadze

– przekonywała premier Francji Elisabeth Borne.

Te słowa wywołały falę negatywnych komentarzy. Reformie emerytalnej sprzeciwiają się Francuzi.

To niedopuszczalne. Rządzący pociągają za sznurki zbyt mocno, jeśli mogę tak powiedzieć. Posuwają się za daleko – emerytura najpierw w wieku 60 lat, potem 62, a teraz w wieku 64 lat, mając 43 lata opłacania składek na ubezpieczenia społeczne. To oznacza, że ​​większość ludzi nie będzie mogła nawet przejść na emeryturę w wieku 64 lat i będzie musiała czekać jeszcze dłużej

– powiedział jeden z emerytów Alain Fontaine.

Czytaj więcej: Beatyfikacja rodziny Ulmów. Znamy szczegóły

Francuzi wychodzą na ulice protestować

Dlatego Francuzi kolejny raz wyszli na ulice. Według danych policji w czwartek w Paryżu protestowało 37 tysięcy osób. W całej Francji na ulice wyszło ponad milion osób. Demonstracje spowodowały utrudnienia w komunikacji, odwołano część lotów z paryskiego lotniska.

Najbardziej ucierpiał transport. Protesty rozpoczęły się także w Bastylii, gdzie znajduje się moje biuro, więc musimy pracować w domu

– zauważyła Hiba Ait Messaoud.

Związki zawodowe zapowiadają, że to nie koniec. 7 marca planowany jest kolejny strajk. Reforma emerytalna podzieliła również francuskich parlamentarzystów. Wzajemne oskarżenia i przekrzykiwanie – tak wyglądała debata w parlamencie na początku lutego.

Jesteśmy tutaj po latach debat, owocnych miesiącach konsultacji, jasnych prezydenckich obietnicach

– stwierdził minister pracy Olivier Dussopt.

Szanowni koledzy, to nie jest sala wykładowa ani protest, to jest Zgromadzenie Narodowe!

– odpowiedziała jedna z poseł.

Obecnie debatuje Zgromadzenie Narodowe. Rząd, by przekonać do swoich propozycji polityków innych opcji – twierdzi, że alternatywą dla wydłużenia wieku emerytalnego jest bankructwo całego systemu. Dziś projekt ma zostać odesłany do Senatu.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

radiomaryja.pl

Turcy dziękują za wsparcie

Oprawa tureckich kibiców / Fot. Twitter

  • W czwartek turecki Trabzonspor mierzył się ze szwajcarskim FC Basel w 1/16 finału Ligi Konferencji Europy.
  • Przed meczem Tureccy kibice zaprezentowali niezwykłą oprawę przedstawiającą ratownika, dziecko i psa.
  • Na hełmie strażak posiadał flagi krajów, które pomagały Turcji po trzęsieniu ziemi.
  • Zobacz także: Włochy: Władze chcą ograniczyć imigrację. Jest decyzja parlamentu

W czwartek turecki Trabzonspor mierzył się ze szwajcarskim FC Basel w 1/16 finału Ligi Konferencji Europy. Mecz zakończył się zwycięstwem gospodarzy 1:0, ale media oraz kibice z całego Starego Kontynentu żyją czymś innym – poruszającą oprawą zaprezentowaną przez tureckich fanów

Choreografia zaprezentowana na trybunach przedstawiała ratownika trzymającego na rękach małe dziecko. Na hełmie mężczyzny utrwalono flagi państw, które tuż po trzęsieniu ziemi udzieliły pomocy Turcji. Wśród nich jest także Polska. Na rękawie kurtki ratownika znajduje się także napis „Thank You”.

Obok dwóch postaci znalazł się także meksykański pies ratowniczy Proteo, który zginął szukając ocalałych pod gruzami.

Czytaj więcej: Lubelszczyzna: Lekarze przekonywali, że jej dziecko zmarło i potrzebna aborcja. Szczęśliwie urodziła

Trzęsienie ziemi w Turcji

Kilkanaście dni temu w południowej Turcji, niedaleko granicy z Syrią, doszło do tragicznego w skutkach trzęsienia ziemi o magnitudzie 7,8.

Łączna liczba ofiar śmiertelnych wynosi obecnie 43 858. Według oficjalnych danych w Turcji zginęło 38 044 osób, na terenach Syrii, które są kontrolowane przez rząd w Damaszku 1414 osób, a na terenach kontrolowanych przez rebeliantów 4400.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

tysol.pl