Ostatnia droga maj. Mireckiej-Loryś

Pogrzeb ś.p. maj. Marii Mireckiej-Loryś / Fot. PAP/Leszek Szymański. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

W uroczystości pogrzebowej wzięli udział najbliżsi oraz przedstawiciele władzy państwowej i instytucji publicznych. Specjalne listy do uczestników ceremonii skierowali prezydent Polski Andrzej Duda, a także premier Mateusz Morawiecki. Podkreślano w nich zasługi polskiej działaczki niepodległościowej.

Po Mszy Świętej pogrzebowej urnę z prochami zmarłej przewieziono na stołeczne Stare Powązki, gdzie w południe zostały złożone do grobu rodziny Mireckich. Ceremonię zorganizowały Instytut Pamięci Narodowej oraz Urząd do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych.

W uroczystości pogrzebowej wzięło udział wielu znamienitych gości oraz polityków m.in. z Ruchu Narodowego, a także prezes Marszu Niepodległości Robert Bąkiewicz. Z kolei Młodzież Wszechpolska zorganizowała kolumnę dla ostatniej drogi ś.p. maj. Marii Mireckiej-Loryś.

Czytaj więcej: Niepokojące plany rządu. Socjalne rozdawnictwo w dobie kryzysu

“Rzeczpospolita żegna oddanego żołnierza”

W imieniu prezydenta Andrzeja Dudy okolicznościowy list odczytał minister Andrzej Dera z kancelarii prezydenta.

Rzeczpospolita żegna swojego oddanego żołnierza, weterankę II wojny światowej, publicystkę i działaczkę polonijną ogromnie zasłużoną dla Polaków na obczyźnie, osobę odważną i prawą, która swoje osobiste credo ujęła w słowa: »Wszystko, co robiłam w życiu, robiłam z myślą o Polsce«

– napisał w liście prezydent Andrzej Duda.

Podkreślono, że w 2017 roku Maria Mirecka-Loryś otrzymała przyznawaną przez IPN nagrodę honorową “Świadek Historii”. Zdaniem prezydenta Dudy, odzwierciedla to “wyjątkową biografię zmarłej”.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

dorzeczy.pl

Upały wysuszają rzekę Jangcy

Suchy brzeg rzeki Jangcy / Fot. Twitter

  • Chińskie władze postanowiły uruchomić program modyfikacji pogody w kilku regionach nad rzeką Jangcy.
  • To tam fala upałów spowodowała największe szkody oraz suszę.
  • Manipulacja pogodą odbywa się za pomocą jodku srebra, który jest zasiewany w chmurach.
  • Dzięki tej metodzie przyspieszany jest proces opadów cząsteczek wody.
  • Szacuje się, że w prowincji Hubei, co najmniej 4,2 mln osób odczuło skutki panujących susz.
  • Zobacz także: Obremski: “Odra na odcinku dolnośląskim wróciła do normy”

W Chinach przez upały narósł problem z usychającą ziemią. Tamtejsze władze poinformowały, że susza w dorzeczu Jangcy bardzo niekorzystnie wpływa na dostęp ludności wiejskiej i zwierząt do wody pitnej oraz pod uprawy.

W tym celu, aby zmniejszyć straty uruchomiono program modyfikacji pogody na kilkoma regionami leżącymi nad Jangcy. Jednakże zbyt cienka warstwa chmur utrudnia ich zasiewanie jodkiem srebra.

Jako ostatnia zasiewanie chmur za pomocą rozpylania jodku srebra przy udziale samolotów zapowiedziała prowincja Hubei w środkowej części kraju

– podaje amerykańska stacja CNN.

Modyfikacja pogody to już nie sci-fi

Zasiewanie chmur to jedna z form modyfikacji pogody, której celem jest zmiana ilości lub rodzaju opadów z chmur.

Zazwyczaj intencją jest zwiększenie opadów – szczególnie w czasach suszy. Praktykowaną formą modyfikacji pogody na lotniskach jest z kolei ograniczanie gradu lub mgły. Przy zasiewaniu chmur najczęściej używa się jodku srebra i suchego lodu.

Czytaj więcej: Reznikow: “Naszym ostatecznym celem jest zwycięstwo”

Okropna sytuacja w prowincji Hubei

W chińskiej prowincji Hubei, aż 4,2 mln osób pozostaje od czerwca dotkniętych w różnym stopniu suszą. Ponadto, ponad 150 tys. osób ma ograniczony dostęp do wody pitnej. Również z powodu upałów i wynikających z nich suszy, zniszczonych zostało prawie 400 tys. hektarów pól uprawnych.

Rzeka Jangcy jest tylko jedną z wielu rzek i jezior, które w związku z falami upałów i rzadszymi opadami deszczu wysychają nie tylko w Chinach, ale i na całej półkuli północnej.

Aby zwiększyć przepływ wody w dolnych partiach rzeki, Zapora Trzech Przełomów, największy na świecie obiekt hydroenergetyczny, zwiększy zrzuty wody o 500 mln metrów sześciennych w ciągu najbliższych 10 dni.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

rmf24.pl

Kadyrowcy

Ukraina / fot. PAP/EPA/SERGEY DOLZHENKO Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Prezydent Rosji Władimir Putin podczas ostatniej wystawy broni w Moskwie stwierdził, że krajowy asortyment jest najnowocześniejszy na świecie.
  • Wyznał również, że zamierza sprzedawać broń rosyjskim sojusznikom m.in. w Ameryce Łacińskiej.
  • Z kolei były szef fińskiego wywiadu gen. Pekka Toveri przyznał, że Putin popełnił ten sam błąd co Adolf Hitler.
  • Rosyjski przywódca za późno i za mało zaczął wydawać na rozbudowę przemysłu wojennego.
  • Zobacz także: Od września ochrona słowackiej przestrzeni powietrznej ma być w rękach Polski i Czech

Rosja jest gotowa sprzedawać zaawansowaną broń sojusznikom na całym świecie i współpracować w rozwoju technologii wojskowej

– stwierdził Władimir Putin podczas pokazu broni w Moskwie.

Przekonywał, że Rosja ceni sobie silne więzi z Ameryką Łacińską, Azją i Afryką i jest gotowa zaoferować partnerom i sojusznikom najnowocześniejsze rodzaje broni – od broni strzeleckiej po pojazdy opancerzone i artylerię, samoloty bojowe i bezzałogowe statki powietrzne. Jego zdaniem rosyjska broń znacząco wyprzedza zachodnią.

Jednocześnie ukraiński wywiad ostrzega, że Rosja planuje zwiększyć wydatki na przemysł wojskowy. Wydatki na obronę zostaną zwiększone o 600-700 miliardów rubli.

Czytaj więcej: Biurokracja. Ministerstwo rozwoju podejmuje walkę

“Putin powtarza błąd Hitlera”

Były szef fińskiego wywiadu Pekka Toveri przekonuje, że zbrojenia podjęte przez Putina to spóźniona decyzja.

Obecnie potwierdzono, że Rosjanie stracili 5200 sztuk sprzętu wojskowego, od ciężarówek po samoloty, a prawdopodobnie znacznie więcej

– zaznaczył były szef fińskiego wywiadu.

Tover wskazuje, że straty rosyjskiej armii są olbrzymie, a odbudowa tych ubytków zajmie całe lata. Jego zdaniem jest to podobny błąd do tego, jaki swego czasu popełnił przywódca III Rzeszy.

Hitler również za późno włączył większy bieg w przemyśle wojennym

– stwierdził gen. Pekk Tover.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

dorzeczy.pl, interia.pl

Polak dezinformowała ws. Odry?

Marszałek województwa lubuskiego Elżbieta Polak / Fot. Twitter

  • Marszałek województwa lubuskiego Elżbieta Polak przyznała w wywiadzie dla Polsat News, że nie podawała wszystkich informacji ws. stanu Odry.
  • W swoich oświadczeniach pomijała ona przyczyny skażenia rzekim, bazując wyłącznie na informacjach o rtęci.
  • Redaktor Piotr Witwicki zdumiony wypowiedzią, zaznaczył, że jej obowiązkiem było podanie wszystkich informacji.
  • Zobacz także: Niepokojące plany rządu. Socjalne rozdawnictwo w dobie kryzysu

Wspomniany przez marszałek województwa lubuskiego Alex Vogel podkreślił w rozmowie z Elżbietą Polak, że wykryto na odrze wysokie stężenie rtęci Zastrzegł jednak w tej rozmowie, że rtęć na pewno nie była przyczyną śnięcia ryb w tak krótkim czasie.

Tak, oczywiście. Mówił również o bardzo wysokim utlenieniu wody, mówił o tym, że Odra jest cała wyizolowana…

– stwierdziła marszałek województwa lubuskiego.

Redaktor Piotr Witwicki zdumiony wypowiedzią, podkreślił, że marszałek posiadała świadomość o innych przyczynach śnięcia ryb.

Ależ tak, oczywiście. Ja przekazałam informację, ona jest wciąż dostępna na moich mediach społecznościowych, że w pierwszych badaniach stwierdzono obecność rtęci w Odrze. Nie mówiłam nic o przyczynach śmierci. Absolutnie uważałam, że skoro jako funkcjonariusz publiczny powzięłam taką informację, i nadal tak uważam, to moim konstytucyjnym obowiązkiem jest poinformować wędkarzy, mieszkańców o ewentualnym zagrożeniu zdrowia i życia. Rząd niestety tego nie robił

– mówiła Elżbieta Polak.

Dziennikarz jeszcze raz przerwał jej wypowiedź zwracają jej uwagę, że te informacje były bardzo istotne w całej tej historii.

Yyy… były również inne ważne informacje, o zasoleniu, o wzbogaceniu tlenu, no… ja nie sądziłem, że mam przygotowywać jakieś wypracowania na ten temat

– odpowiedziała skonsternowana marszałek.

Tu nie chodzi o wypracowania, tylko o dwie kluczowe informacje. Z jednej strony, że na ówczesny stan wiedzy, jeśli dobrze odczytuję (…) tak, wykryto rtęć, ale mają świadomość, patrząc na to, jak niewiele jej wykryto, że nie może być ona przyczyną takiego stanu rzeki i przede wszystkim śnięcia ryb. To mi się wydają dwie kluczowe informacje. Jeśli przekazuje się jedną, to pewnie należałoby też tę drugą

– zaznaczył jeszcze rad Piotr Witwicki.

Panie redaktorze, dla mnie w tym dniu, w piątek, gdy nie było żadnych informacji, my dzisiaj to oceniamy. Minęło kilka dni, kluczową informacją była zawartość rtęci w wodzie

– odpowiedziała marszałek Polak próbując zrzucić z siebie odpowiedzialność.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

tysol.pl

Olaf Scholz

Kanclerz Niemiec Olaf Scholz / fot. PAP/EPA/SEAN GALLUP / POOL Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

Szef niemieckiego rządu Olaf Scholz podkreślił potrzebę kontynuowania dialogu z rosyjskim przywódcą. Scholz opowiedział się za strategią bezpośredniej komunikacji z Putinem, mówiąc, że musi znać stanowisko Zachodu.

Kanclerz wyjaśnił, że podtrzymanie dialogu w czasie kryzysu jest bardzo ważne. Niemiecki przywódca dodał, że zależy mu na tym, by Putin otrzymał wiadomość od przedstawiciela państw zachodnich i poczuł odpowiedzialność za wojnę na Ukrainie.

Moje jasne przesłanie dla Putina jest takie, że jego strategia dla Ukrainy nie zadziała. Oczywiście nie oznacza to, że Rosja od czasu do czasu zmienia kurs. Ale Putin powinien wiedzieć, czego od niego wymagamy. Dlatego jestem przekonany, że dialog z prezydentem Rosji musi być kontynuowany

– podkreślił kanclerz Niemiec.

Nie ukrywał przy tym, że zależy mu na normalizacji stosunków z Rosją.

Dopóki Rosja nie zawrze pokoju na rozsądnych warunkach, nie widzę możliwości, żeby nawet zacząć myśleć o normalizacji

– wyjaśnił Olaf Scholz.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

tysol.pl

Wang Yi

Wang Yi / fot. en.kremlin.ru

  • Rzecznik chińskiego ministerstwa spraw zagranicznych Wang Wenbin wyraził podziw dla oświadczenia prezydenta Rosji Władimira Putina.
  • Wskazał, że rosyjska krytyka wizyty Nancy Pelosi na Tajwanie jest wyrazem bliskiej współpracy.
  • Warto zauważyć, że Putin nazwał wizytę przewodniczącej Izby Reprezentantów zachodnią prowokacją.
  • Zobacz także: Biedronka stoi w obliczu srogich kar finansowych

Według niego od czasu wizyty przewodniczącej Izby Reprezentantów Stanów Zjednoczonych Nancy Pelosi na Tajwanie na początku sierpnia, ponad 170 krajów potwierdziło swoje zaangażowanie w przestrzeganie zasady jednych Chin i wyraziło poparcie dla Pekinu w obronie suwerenności narodowej i integralności terytorialnej.

Oświadczenie prezydenta Putina odzwierciedla strategiczną współpracę na wysokim szczeblu między Chinami a Rosją. Jest to również przejaw konsekwentnego i zdecydowanego wzajemnego wsparcia obu krajów w kwestiach, które dotyczą ich kluczowych interesów

– skomentował rzecznik chińskiej dyplomacji Wang Wenbin.

Zaznaczył, że Chiny są gotowe do dalszej współpracy ze społecznością międzynarodową, wspólnej obrony głównych celów i zasad Karty Narodów Zjednoczonych oraz wspólnego utrzymania pokoju i stabilności w regionie i na świecie.

Czytaj więcej: Feministki walczą, by kobiety mogły chodzić topless. Internauci komentują

Putin: “Zaplanowana prowokacja Amerykanów”

Rosyjski prezydent Władimir Putin przemawiając we wtorek podczas Moskiewskiej Konferencji Bezpieczeństwa Narodowego stwierdził, że wizyta Pelosi na Tajwanie była zaplanowaną prowokacją.

Dodał, że za pomocą takich działań zachodnie elity starają się odwrócić uwagę swoich obywateli od dotkliwych problemów społeczno-gospodarczych. Wśród nich wymienił spadający poziom życia, bezrobocie, biedę i deindustrializacji, a także aby zrzucić własne porażki na inne kraje, w tym Rosję i Chiny, które mają bronić swojego punktu widzenia, budując suwerenną politykę rozwoju.

Przewodnicząca Izby Reprezentantów USA Nancy Pelosi przybyła na Tajwan 2 sierpnia wieczorem w ramach swojej podróży po Azji. Następnego dnia spotkała się z prezydent Tajwanu Tsai Ing-wen. Była to pierwsza wizyta tak wysokiej rangi amerykańskiego polityka na wyspie od 1997 r.

Chiny uważają Tajwan za swoją prowincję i sprzeciwiają się jakimkolwiek kontaktom między Tajpej a urzędnikami i wojskiem z krajów, z którymi Pekin utrzymuje stosunki dyplomatyczne.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

dorzeczy.pl, english.xinhua.en

Ołeksij Reznikow

Ołeksij Reznikow / Fot. YouTube

  • Minister obrony Ukrainy Ołeksij Reznikow stwierdził, że Rosjanie nie są już druga armią na świecie.
  • Ich agresja na Ukrainę spowodowała ogromne straty w ludziach oraz sprzęcie wojskowym.
  • Jego zdaniem Rosjanie ściągają nawet starsze modele czołgów T-62 starając się uzupełniać straty.
  • Wskazał, że Ukraina zamierza przywrócić swoje granice z 1991 r. czyli po uzyskaniu wolności spod sowieckiej okupacji.
  • Zobacz także: Feministki walczą, by kobiety mogły chodzić topless. Internauci komentują

W wywiadzie dla Voice of America Reznikow przyznał, że choć Rosjanie są liczni i mają spore zasoby, to dysponują starym sprzętem. Według niego dziś na Ukrainę armia rosyjska ściąga nawet czołgi T-62, które opracowano w ZSRR pod koniec lat 50. XX wieku.

Reznikow powiedział, że obecnie Rosja zgromadziła na Ukrainie około 115 gotowych do walki batalionowych grup taktycznych, z których 105 służy do uzupełniania zdolności bojowych.

W sumie jest to prawdopodobnie do 135 tys. żołnierzy, ale trzeba jeszcze raz powtórzyć, że to mieszanka. Są najemnicy, studenci zmobilizowani z tymczasowo okupowanych terytoriów, Rosgwardia, plus wojskowi

– stwierdził ukraiński minister obrony.

Czytaj więcej: Biedronka stoi w obliczu srogich kar finansowych

Ukraina dąży do ostatecznego zwycięstwa

Tłumaczył, że ogólnokrajowy plan Ukrainy polega na całkowitym odbiciu terytoriów ukraińskich zajętych przez wojska rosyjskie i osiągnięciu granic uznanych na arenie międzynarodowej na początku lat 90., gdy Ukraina stała się niepodległym państwem.

Nie tych z 2014 czy 2015 roku, ani tych z 24 lutego 2022 roku. Ostatecznym celem jest zwycięstwo Ukrainy i przywrócenie terytoriów w granicach z 1991 roku

– oświadczył Ołeksij Reznikow.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

dorzeczy.pl

Waldemar Buda

Waldemar Buda / Fot. You Tube/ Polskie Radio

  • Minister rozwoju I technologii Waldemar Buda zapowiedział walkę z korupcją.
  • Zauważył, że wizyty w urzędach są za długie, a także kolidują przeważnie z godzinami pracy.
  • Jego resort pracuje nad wprowadzeniem systemu zakazującego pilnego wstawiania się w urzędzie, chyba że sprawa tego wymaga.
  • Podkreślił, że w dobie cyfryzacji, obywatelom należy ułatwić kontakt z urzędem.
  • Zobacz także: Elon Musk: Być może jedynym niedoborem w przyszłości będzie stworzenie siebie jako ludzi

Stawienie się do urzędu to często nie lada wyzwanie. Wspomniał o tym minister rozwoju i technologii Waldemar Buda, który poruszył temat kolizji pracy urzędów z godzinami pracy obywateli.

Często przyjeżdżamy do innych miejscowości, gdzie mamy jeszcze stare miejsce zamieszkania, wyjeżdżamy do urzędu w godzinach pracy, bo urzędy pracują najczęściej w takich godzinach, w jakich my pracujemy i to wszystko powoduje komplikacje, że jedna wizyta w urzędzie to jest minimum dwie godziny

– wskazał minister rozwoju i technologii.

Rocznie różne urzędy wzywają na takie wizyty obywateli ponad dwa miliony razy. Ich celem jest np. złożenie wyjaśnienia, przekazanie danych czy informacji. Jak pokazuje praktyka, nie zawsze osobiste stawienie jest konieczne. Większość tych spraw można załatwić przez telefon lub korespondencją tradycyjną czy elektroniczną.

Postanowiliśmy zaproponować zakaz wzywania do urzędu, chyba że jest okoliczność, która absolutnie to uzasadnia i na wezwaniu potrzebne będzie uzasadnienie tej okoliczności

– wyjaśnił WAldemar Buda.

Jak tłumaczył szef resortu rozwoju i technologii, rozwiązanie to pozwoli obywatelom zaoszczędzić nie tyko nerwy, ale i czas, który tracili, stojąc w urzędowych kolejkach. Pomysł zyskał również aprobatę urzędników.

Oczywiście wykluczamy postępowania sądowe, prokuratorskie, wykluczamy sprawy obywatelskie, gdzie trzeba poświadczyć swoją tożsamość, często odcisk palca jest tam konieczny, natomiast we wszystkich innych sprawach będzie to reguła, którą wprowadzimy do Kodeksu postępowania Administracyjnego

– dodał.

Nowe przepisy mają obowiązywać od przyszłego roku.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

radiomaryja.pl

Rząd szykuje ogromne rozdawnictwo na Ukrainie

Szef kancelarii premiera Michał Dworczyk / Fot. PAP/Darek Delmanowicz. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Szef kancelarii premiera Michał Dworczyk podczas wizyty w Kijowie zapowiedział otwarcie funduszu im. bł. Klemensa Szeptyckiego.
  • W jego ramach polski rząd zamierza przekazać dzieciom i sierotom na Ukrainie jednorazowo po 5 tys. hrywien – około 600 złotych.
  • Ponadto kobiety, które przeżyły traumę wojenną otrzymają jednorazowo, aż 80 tys. hrywien – 10 tys. złotych.
  • Polscy użytkownicy mediów społecznościowych, delikatnie ujmując wyrazili swoje niezadowolenie z tego powodu.
  • W komentarzach podkreślano m.in. krajowe problemy ekonomiczne i gospodarcze.
  • Zobacz także: Polskie PKB poniżej oczekiwań. Spowolnienie krajowej gospodarki?

Przebywający na Ukrainie szef kancelarii premiera Michał Dworczyk zapowiedział podczas konferencji prasowej w Kijowie ogromny projekt socjalny dla ukraińskich kobiet. Miałyby one dostać jednorazowo po 80 tys. hrywien tj. 10 tys. złotych jako rekompensata za traumę wojenną.

Chcemy pomóc kobietom, które zostały uwolnione z niewoli i przeżyły tam traumę. Takie kobiety otrzymają jednorazową zapomogę w kwocie 80 tys. hrywien, a także pomoc psychologiczną i rehabilitacyjną

– zapowiedział szef kancelarii premiera.

Dziś rusza Fundusz imienia bł. Klemensa Szeptyckiego, który jest patronem nad przedsięwzięciem pomocy wojennym sierotom i kobietom. Bł. Szeptycki był duchownym z polsko-ukraińskimi korzeniami, który ratował dzieci przed Niemcami

– dodał Michał Dworczyk.

W tym celu polski rząd uruchomił specjalną stronę, przez którą ukraińskie kobiety mogą składać odpowiednie wnioski, aby otrzymać wskazane środki. Dodatkowo rząd zamierza przeznaczyć środki dla dzieci, które straciły rodziców na wojnie. Na każde ukraińskie dziecko przeznaczono 5 tys. hrywien tj. 600 złotych.

W XXI w. jeden z najstraszniejszych totalitaryzmów jest w putinowskiej Rosji. Uruchomiona została strona internetowa, na której można się zgłaszać o pomoc dla dzieci, których rodzice zostali zabici w wyniku wojny na Ukrainie

– poinformował.

W ciągu roku możemy takie zapomogi przyznać do 1600 dzieci. Każde dziecko, które będzie objęte tym program będzie otrzymywano rocznie równowartość 5 tys. hrywien

– wyjaśnił Dworczyk.

W mediach społecznościowych Polacy wyrazili oburzenie planowanymi wydatkami, które ostatecznie nie zostaną wydane w naszym kraju, co pozwoliłoby przynajmniej trochę uniknąć straty finansowej w polskim budżecie.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

twitter.com

Wojewoda dolnośląski o Odrze

Wojewoda Dolnośląski Jarosław Obremski / Fot. PAP/Maciej Kulczyński. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

Jarosław Obremski podczas wieczornej konferencji prasowej podkreślił, że parametry w próbkach wody pobieranych na dolnośląskim odcinku Odry od 5 sierpnia ulegają poprawie.

Parametry fizyko-chemiczne w głównym nurcie rzeki są już takie same jak średnia wieloletnia. Odra na odcinku dolnośląskim wróciła do normy

– przekazał wojewoda dolnośląski.

Podkreślił przy tym, że WIOŚ we Wrocławiu prowadzi na bieżąco analizy wody w rzece. Dodał także, że w związku z katastrofą ekologiczną w Odrze nie ma zagrożenia dla życia ani zdrowia mieszkańców regionu.

Według raportów, które otrzymuję od sanepidu czy od Wojewódzkiej Inspekcji Weterynaryjnej, wszystkie parametry, które badamy, są zdecydowanie pozytywne

– dodał Jarosław Obremski.

Wyjaśnił, że inspekcja weterynaryjna bada m.in. toksyny – kadm, rtęć, arsen oraz pestycydy.

Mamy zawyżenie jednego parametru jeśli chodzi o rybę znalezioną w fosie miejskiej, ale to może być specyficzna sytuacja i uogólnianie tego przypadku nic nie daje. Pozostałe próbki przebadane przez inspektorat weterynaryjny są w normach

– wytłumaczył polityk.

Wojewoda wskazał również, że sanepid bada pod względem jakości żywność. Zaznaczył, że analizy nie wykryły nic niepokojącego.

Czytaj więcej: Polska liderem niemieckiego rankingu. “Silna jak nigdy”

Skażenie Odry, a bezpieczeństwo ludzi

Jarosław Obremski podkreślił też, że w związku z zanieczyszczeniem Odry nie było na Dolnym Śląsku przypadku zgłaszania przez ludzi jakichś dolegliwości. powiedział również, że na dolnośląskim odcinku Odry obserwowane są ławice ryb.

To pokazuje, że następuje jakiś proces regulacji. Nie chcę oczywiście umniejszać tego, co się zdarzyło, ale też nie chcę wchodzić tylko w czarne scenariusze

– podkreślił wojewoda.

Jarosław Obremski zaznaczył, że nadal będą obowiązywały ograniczenia wprowadzone w związku z masowym śnięciem ryb w Odrze m.in. zakaz wędkowania w rzece.

Mieliśmy na początku miesiąca dużo martwych ryb przed Oławą, a później, po sześciu dniach, śnięte ryby pojawiły się w Głogowie, więc, mimo, że teraz są lepsze parametry fizyko-chemiczne, to z tego powody, że nie znamy przyczyn śnięcia ryb, chcemy być jeszcze ostrożni i nie odwołujemy obostrzeń

– wyjaśnił Obremski.

Dodał, że są w regionie miejsca są wyjątkowe jak fosa miejska we Wrocławiu, Zalew Bajkał i Zalew Prężycki. Poinformował, że w tych miejscach rośnie stężenie tlenu i przez to są monitorowane przez lokalne służby i władze.

Wojewoda podkreślił, że dalsze działania są uzależnione od stwierdzenia przyczyny masowego pomoru ryb.

Mamy kłopot z ustaleniem przyczyny i to jest największe wyzwanie. Mam wrażenie, że coraz więcej osób mówi o pewnych przyczynach naturalnych, być może mamy do czynienia z kumulacją kilku czynników. Proszę też zwrócić uwagę na pewną nieciągłość zjawiska pomoru ryb. Mieliśmy śnięte ryby pod Oławą, później w Głogowie, to powinny być one też w Malczycach, a tam niczego takiego nie stwierdzono

– powiedział.

Wojewoda powiedział też m.in., że od początku sierpnia na dolnośląskim odcinku Odry i przyległych do niej zalewach wyłowiono łącznie ponad 7 ton śniętych ryb.

Podczas konferencji prasowej wicewojewoda dolnośląski Jarosław Kresa, który zastępował Obremskiego podczas jego urlopu, przedstawił działania podejmowane przez urząd oraz współpracujące z nim instytucje w związku z masowym pomorem ryb w Odrze.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

radiomaryja.pl