Wołodymyr Zełenski

Wołodymyr Zełenski / Fot. PAP/EPA/PRESIDENTIAL PRESS SERVICE HANDOUT HANDOUT Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

Co daje moc

Rząd pospiesznie stara się rozbudować polską armię i ja dozbroić. To oczywiście wniosek z toczącej się za naszą granicą wojny, która i nam zagraża. Także wojskowi eksperci analizują działania wojenne, tak aby budowę armii jak najbardziej dostosować do wymogów nowoczesnej wojny. Wzmocnienie potencjału obronnego jest najważniejszym wnioskiem z toczącej się wojny. Także wzmacnianie więzi sojuszniczych i budowanie wspólnoty celów państw zagrożonych rosyjską ekspansją jest wynikiem  toczącej się wojny. To wszystko bardzo ważne kwestie, ale czy wyciągnęliśmy wszystkie konieczne wnioski z toczącej się wojny? Wydaje się, że nie. Bo oprócz uzbrojenia i wielkości armii, przyczyną oporu Ukrainy jest jeszcze inny czynnik, który powoduje, że naród ten bohatersko walczy o swoją wolność i integralność.

Zobacz także: Kłótnia w Sejmie ws. Odry. Ogromne środki na rewitalizację rzeki

Jest nim ukraiński patriotyzm. To zjawisko nowe i być może dlatego niewystarczająco analizowane. Jeszcze sześć lat temu w czasie wojny w 2014 roku, Ukraińcy bez walki oddali Krym, a w Doniecku stawiali stosunkowo słaby opór. To, że wówczas Putin nie zajął całej Ukrainy było spowodowane jego strategią by nie obudzić nadmiernej reakcji Zachodu, a nie siłą ukraińskiego oporu. Dziś sytuacja jest całkowicie odmienna. Opór Ukraińców, znacznie słabiej uzbrojonych, zwłaszcza w pierwszych miesiącach wojny bardziej zależał od determinacji i woli walki, niż od fizycznych możliwości ukraińskiej armii. To dopiero w miarę upływu walk zaczęła napływać zagraniczna pomoc wojskowa, która ma coraz większe znaczenie w powstrzymaniu rosyjskiej agresji. To, co zaskoczyło obserwatorów, jako czynnik, nie nowy oczywiście, ale odgrywający tak istotną rolę, to ukraińska wola walki, ukraiński patriotyzm skonfrontowany ze zdemoralizowaną armią rosyjską, która wykazywała brak woli walki. O pierwszych miesiącach tej wojny bardziej zadecydowała morale ukraińskiej armii i szerzej ukraińskiego narodu, niż możliwości techniczne prowadzenia wojny. Tym bardziej jest to czynnik nowy, że Ukraińcy są narodem bardzo zróżnicowanym, o budującej się dopiero tożsamości, którego znaczna część używa języka rosyjskiego i ma silne kulturowe, a nawet rodzinne więzi z Rosjanami. I o nieprzezwyciężonym jeszcze dziedzictwie sowieckiego komunizmu. Jest to naród w trakcie budowania swojej nowoczesnej tożsamości kulturowej, a ta wojna stała się przyspieszonym etapem definiowania jego tożsamości. Zaskoczeniem był zarówno bohaterski opór wojska, ale co jeszcze bardziej zdumiało, to fakt, iż około 400 tys. Ukraińców pracujących za granicą postanowiło wrócić do kraju by go bronić. Ten dla wielu, szokujący fakt, ukazał nowe oblicze tego narodu i ma fundamentalne znaczenie dla skuteczności jego walki. Dlatego w naszych dyskusjach nad wnioskami dla Polski z tej wojny musi być wzięty pod uwagę. Bo nie wystarczą ogromne nakłady na uzbrojenie naszej armii ani nawet jej rozbudowa do 200, czy nawet do 300 tys., jeżeli Polska nie przezwycięży głębokiego kryzysu patriotyzmu.

Kryzys patriotyzmu

Bo dziś wydaje się, iż główna słabość obronna naszego państwa nie leży w braku nowoczesnego uzbrojenia, które szybko jest uzupełniane, ale właśnie w morale naszego narodu, które zawsze przekłada się na morale armii. Otóż badania demoskopijne pokazują, że w Polsce mamy do czynienia z głębokim kryzysem polskiego patriotyzmu. W pytaniu, czy Polska powinna zrezygnować ze swojej suwerenności na rzecz Unii, aż 29% odpowiedziało pozytywnie, a „trudno powiedzieć” odpowiedział co czwarty ankietowany. To oznacza, że prawie jedna trzecia Polaków chce po prostu sprzedać polską niepodległość, a dla jednej czwartej sprawa jest obojętna, czy niejasna. Podobnie w badaniu dotyczącym stworzenia unijnego „superpaństwa”. Az 26% uważa, że należy dążyć do przekazywania kolejnych atrybutów naszej niepodległości unijnemu państwu. Zaś 26,4% nie ma w tej kwestii zdania. W sumie ponad 50% Polaków ma stanowisko wrogie, czy obojętne, wobec najważniejszej kwestii naszej wspólnoty narodowej jakim jest wolność i niepodległość państwowa. Te badania świadczą o głębokim kryzysie polskiego patriotyzmu i samej polskości. I ma to miejsce w ponad 30 lat po upadku systemu komunistycznego, który prowadził politykę dezintegracji narodowej i wykorzenienia patriotyzmu, jako podstawowej płaszczyzny jednoczącej cały nasz naród. I w ponad 30 lat istnienia niepodległego państwa polskiego, które nie kształtuje w dostateczny sposób postaw patriotycznych.

Otóż przedwojenna II Rzeczpospolita prowadziła politykę budowania naszej wspólnoty narodowej. Można stwierdzić, iż zakończyła proces budowania nowoczesnego narodu obejmującego wszystkie warstwy. Z ludności, która często miała jedynie poczucie tożsamości ”tutejszej” przekształciła w świadomych Polaków, którzy w czasie II wojny światowej dali świadectwo głębokiego patriotyzmu. Natomiast okres komunistycznego totalitaryzmu, uwstecznił procesy narodowotwórcze. Nie w tym sensie, że Polacy przestali czuć się Polakami, ale w tym, że z polskości przestało cokolwiek wynikać. „Obowiązki polskie” stały się w komunistycznej indoktrynacji „obowiązkami socjalistycznymi”. Nic też dziwnego, że długotrwałość komunistycznej dyktatury spowodowała, że młode roczniki wchodzące w życie dorosłe nie miały żadnych pozytywnych wzorców patriotyzmu. Naród poddany komunistycznej presji zachował poczucie polskości i wiary, ale już bez konsekwencji z nich wynikających. Upadek komunizmu i odzyskanie własnego państwa nie stało się, tak jak w II Rzeczpospolitej okazją do prowadzenia polityki budowy wspólnoty narodowej, tylko do dalszej dezintegracji narodowej. Było to spowodowane zdominowaniem życia publicznego przez środowiska, które w okresie PRL-u  zyskały autorytet społeczny z powodu zaangażowania się w działalność opozycyjną, ale których korzenie ideowe miały jeszcze KPP-owskie korzenie. To te środowiska nadały charakter polityki państwowej. Było to także spowodowanie wyniszczeniem autentycznie polskich elit i blokadą ich reprodukcji przez system komunistyczny. W efekcie zarówno system edukacyjny, jak i przekaz kulturowy został zdominowany przez działania prowadzące do pogłębienia wykorzenienia kulturowego i moralnego z własnego narodu. „Pedagogika wstydu”, oskarżanie AK czy bojowników podziemia antykomunistycznego o antysemityzm profanacje narodowych symboli, wyśmiewanie tradycji narodowej i profanacje religijne miały pod pretekstem „tolerancji” pogłębić narodowe kompleksy, zwłaszcza kompleksy niższości,  wykorzenić z tradycji, religii i kultury narodowej. Miały wychować młode pokolenie wyzbyte patriotyzmu i miłości do własnego narodu. Drugą stroną tej „pedagogiki” było propagowanie liberalizmu z jego egoistyczną „etyką” i niechęcią, czy wręcz wrogością do własnego państwa. I ten antypolski system propagowania antywartości i antykultury, wobec obniżenia poziomu edukacji, pogłębił procesy uwstecznienia narodowego. Rezultatem tej antypolskiej polityki edukacyjnej i kulturowej, prowadzonej przez  środowiska, wywodzące się swym rodowodem z komunizmu i ich uczniów doprowadziły nie tylko do obniżenia poziomu kultury narodowej, czy wprowadzenia do publicznego dyskursu wulgaryzmu i chamstwa, ale także do głębokiego kryzysu polskiego patriotyzmu. Ta „pedagogika wstydu” miała bowiem zamienić nasz naród w motłoch i jak widzieliśmy w czarnej rewolucji 2019 roku, zjawisko to przybrało charakter masowy, choć na szczęście jeszcze nieprzeważający. Niemniej zjawisko kryzysu polskości i polskiego patriotyzmu jest faktem.

Dezintegracja narodu

Niestety zjawisko celowej dezintegracji narodowej dokonywanej przez zdecydowana większość mediów, a także przy pomocy polityki edukacyjnej i kulturowej, min poprzez finansowanie produkcji filmowych i teatralnych, często nie tylko kształtujących niskie standardy moralne i estetyczne, ale będące wulgarnymi prowokacjami, nie spotkały się ze zdecydowaną reakcją nawet tzw. prawicowych rządów. Często nie doceniały one znaczenia kultury i edukacji w kształtowaniu narodowej tożsamości i narodowego morale, oddając te dziedziny w zarządzanie lewicowym aktywistom. Zamiast kształtować tożsamość narodową opartą na wielkim dziedzictwie polskiej kultury, ograniczały się najczęściej do propagowania własnych bohaterów partyjnych, czy też uwzględniania w ograniczonym zakresie społecznych działań prowadzących do na przykład  rehabilitacji dziedzictwa żołnierzy wyklętych czy też odbudowy tradycji żołnierskich, jak było w przypadku wojsk obrony terytorialnej, których powołanie było reakcja na społeczny ruch obronny. Natomiast rządy prawicowe nie inicjowały same z siebie kontrreakcji na lewacką ofensywę destrukcji polskości. Przede wszystkim nie zamknęły tych instytucji, które prowadzą systematyczną politykę dezintegracji, ośmieszania i poniżania polskości jak na przykład TVN, któremu ponownie przyznano koncesję. Nie mówiąc już, że PiS-owi zabrakło odwagi, aby lewicy przeciwstawić się w sposób zdecydowany na płaszczyźnie kulturowej i moralnej. Ostatnio wydany podręcznik do historii najnowszej nie czyni jeszcze kontrofensywy kulturowej w tym zakresie. Efektem tych zaniedbań jest nawet przyspieszenie za rządów pisowskich laicyzacji i wykorzenienia kulturowego polskiej młodzieży. Dziś to nie tylko problem naszej tożsamości, ale w obliczu zagrożenia rosyjskiej ekspansji, to także problem naszej niepodległości i wolności. Dziś w obliczu tego zagrożenia musimy jako naród i państwo przygotować się do odparcia tego zagrożenia. Dlatego oprócz rozbudowy armii, najważniejszym narodowym zadaniem w zakresie obronności jest przezwyciężenie kryzysu polskiego patriotyzmu. To niedoceniany komponent naszego potencjału i naszej siły. Bo bez patriotyzmu, bez morale, na niewiele się zda ogromny wysiłek finansowy jaki wkłada nasze państwo w rozbudowę naszej armii. Armia, bez morale jest niewiele warta. Naród rozłożony moralnie, nawet uzbrojony nie będzie walczył. Moralność, a w wymiarze narodowym patriotyzm, poczucie przynależności do własnego narodu, wspólny pogląd na jego przeszłość i przyszłość, spójność wewnętrzna, zdolność do poświęceń i ofiary, gotowość do walki, ambicje by nasz naród był narodem wielkim wnoszącym coraz więcej do ogólnej skarbnicy kulturowej ludzkości jest niezbędnym czynnikiem narodowej siły. To niematerialne czynniki, takie jak moralność i kultura są równie ważne jak broń, technika czy liczebność narodu, a w dłuższej perspektywie nawet ważniejsze. Od  tych cech zależy wola przetrwania i wola walki o własne cele, w tym o swoją wolność. To tylko osobowości o mentalności niewolniczej nie doceniają tych cech i wartości. Elementy narodowej siły funkcjonują nie na podobieństwo sumy, one się nie sumują, one się mnożą. Działają na podobieństwo iloczynu. Jeżeli jeden z tych elementów jest różny zero, to nawet jeżeli inne, na przykład materialne elementy są potężne, to cały potencjał jest także równy zero. Historia daje wiele przykładów, gdy nawet potężne narody, rozłożone moralnie przegrywały wojny. I przeciwnie nawet małe narody, ożywione pragnieniem wolności, pomimo braków materialnych wygrywały długotrwałe batalie.  Pierwszym przykładem jest starożytny Rzym pokonany przez stosunkowo nieliczne hordy barbarzyńców, zaś drugim przykładem jest walka Machabeuszy.

Dziś zasadniczym zadaniem państwa jest likwidacja tych ośrodków, zwłaszcza medialnych, które prowadzą politykę destrukcji kulturowej i moralnej naszej wspólnoty narodowej. Gazeta Wyborcza i media jej podobne powinny być zlikwidowane jako zagrażające naszemu potencjałowi obronnemu w zakresie  kulturowym i moralnym. Ale zasadniczą odpowiedź musi być pozytywna. Państwo musi prowadzić politykę budowy naszej wspólnoty narodowej, tak jak II Rzeczpospolita prowadziła taką politykę, tylko dostosowaną do współczesnych uwarunkowań. Wzorem tu powinno być państwo Izrael, które z różnorakich wspólnot żydowskich zbudowało zwarty naród, który ma nie tylko wolę obrony własnej wolności, ale także jest przygotowany do rywalizacji i współzawodnictwa nie tylko w płaszczyźnie militarnej, ale także kulturowej, technologicznej, biznesowej, demograficznej z innymi narodami. Jest to naród, który żyje wartościami własnej wspólnoty i potrafi je bronić i rozwijać. Jest to naród, który mając obecnie ogromne zasoby materialne, przetrwał przede wszystkim nie dzięki nim, ale dzięki wartościom niematerialnym: własnej wierze i gotowości do jej obrony i do poświęceń. Historia Izraela jest dowodem znaczenia wartości w życiu zarówno narodu, jak i jednostki. Jego przykład powinien służyć do przygotowania strategii przezwyciężania obecnego kryzysu polskiego patriotyzmu. Naczelne miejsce w tej strategii powinno należeć do obowiązkowej służby wojskowej uczącej powinności obrony własnej Ojczyzny. Ale oprócz służby wojskowej zasadnicza odpowiedź powinna leżeć w płaszczyźnie kultury, moralności i rodziny. Odrodzenie patriotyzmu, to przede wszystkim wychowanie młodego pokolenia w duchu i tradycji wielkiej polskiej kultury, zakorzenionej w chrześcijańskim i antycznym dziedzictwie i uczącym powinności wobec własnego narodu, własnej wiary, rodziny i każdego człowieka. To wychowanie w duchu walki i obrony  tych wartości. To przeciwstawienie się wszelkiej dekadencji i demoralizacji, to wreszcie wychowanie, które zmarginalizuje wszelkie patologie, a wykorzenienie kulturowe, tak obecnie dominujące, stanie się nieliczącym marginesem życia narodowego.

Potrzeba ogromnej pracy

Dziś nasz naród, tak jak cały świat wszedł w okres wojen, rywalizacji mocarstw, chaosu, niepewności i zagrożeń. Najwłaściwszą odpowiedzią na te wyzwania jest przygotowanie zarówno naszego państwa, jak i narodu na te wyzwania. Ten czas zagrożeń możemy przetrwać, jeżeli odrodzimy się jako naród jako wspólnota świadoma swojej tożsamości, swojej kultury i swoich wobec niej i wobec nas samych powinności. To wymaga ogromnej pracy wychowawczej, kulturowej i duszpasterskiej. Wtedy będziemy w stanie oprzeć się wszelkim zagrożeniom i nie tylko przetrwać, ale wzmocnić się na tyle, że będziemy w stanie żyć bezpiecznie w pokoju, stając się oparciem dla innych narodów.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

najnowszy sondaż

Konfederacja na Komisji Zdrowia / Fot. PAP/Tomasz Gzell. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

Zobacz także: Co z węglem z importu? Przedsiębiorcy boją się jego sprzedaży

W przypadku Wolnościowców istotnym czynnikiem było, że formacja, działająca wówczas pod nazwą Konfederacja-Koalicja Propolska, miała wówczas zerowe wpływy i wydatki. Faktyczną działalność rozpoczęła dopiero po przekształceniu w obecną formę. PKW więc trudno było się do czegokolwiek przyczepić. Co innego w pozostałych przypadkach.

W przypadku partii KORWiN o odrzuceniu sprawozdania finansowego zdecydował fakt, że przyjęła ona pieniądze od dwóch osób prawnych i mieszkańca zagranicy, tymczasem partie polityczne wolno finansować tylko osobom fizycznym, zamieszkałym w Polsce. Formacja nie zwróciła tych pieniędzy w przepisowym terminie 30 dni, a dopiero później. Powodów wnoszenia zastrzeżeń nie rozumie Konrad Berkowicz, wiceprezes KORWiN i poseł Konfederacji.

Zawsze informujemy, z jakich kont można wpłacać pieniądze. Często nie jest łatwo zidentyfikować, czy rachunek jest np. firmowy, jednak gdy to stwierdzimy, zwracamy środki. Nie rozumiem istoty problemu, skoro zwrotu dokonaliśmy przed złożeniem sprawozdania – powiedział.

Jak zwraca uwagę “Rzeczpospolita”, PKW odrzuciła także sprawozdania pozostałych partii współtworzących Konfederację, tj. Ruchu Narodowego, Konfederacji Korony Polskiej i Partii Kierowców.

Najczęściej formalnie z powodu tzw. nielegalnego kredytowania, polegającego za robieniu zakupów z własnych środków przez osoby fizyczne, którym następnie partie zwracały pieniądze – wyjaśniono.

Sama Konfederacja też miała problemy. Tym razem nie zdecydowano się jednak na odrzucenie sprawozdania, mimo uchybień. PKW dopatrzyła się bowiem błędu we wskazaniu kwoty zgromadzonej na funduszu wyborczym. Konfederacja pomyliła się o milion zł, ale błąd poprawiła.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Rzeczpospolita

/ Fot. Roty Niepodległości

Zobacz także: Litwa chce przepytywać Rosjan na granicy. “Do kogo należy Krym?”

Wydarzenie odbędzie się 1 września o godzinie 18:00 przed ambasadą Niemiec w Warszawie, przy ul. Jazdów 12/2.

Niemcy, które kreują się na lidera Unii Europejskiej oraz wzór państwa praworządnego powinny wypłacić należne nam odszkodowania, z których prawnie nigdy nie zrezygnowaliśmy – podkreślają organizatorzy.

Roty Niepodległości przypominają, że II wojna światowa wiązała się z olbrzymimi szkodami dla Polski.

W latach 1939 – 1945 zginęło około 6 milionów polskich obywateli, a straty materialne szacuje się na 885 miliardów dolarów. Rzeczpospolita poniosła, więc największe straty biologiczne i materialne. Za wyrządzone zbrodnie odpowiedzialność ponoszą Niemcy – stwierdzili.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Roty Niepodległości

Michał Urbaniak.

Michał Urbaniak. / Fot. Media Narodowe

Zobacz także: Bosak: “Polska nie powinna wchodzić do programu Next Generation EU”

Jego zdaniem jest wiele czynników negatywnie rzutujących na przyszłość polskiego rolnictwa. Jako jeden z nich wymienił “problem związany z kredytowaniem rolników”.

Do tego kwestia ceny węglowodorów i nawozów, które będą miały wielki wpływ na polskie rolnictwo – dodał.

Jego zdaniem niemały negatywny wpływ ma także działalność Unii Europejskiej.

Pamiętajmy także o polityce Unii Europejskiej. Cały czas jest nad nami widmo Europejskiego Zielonego Ładu, który może być dla polskiego rolnictwa zabójczy. Niebezpieczne jest także skrajnie lewicowe lobby w Brukseli, które dąży do tego, by zlikwidować chów klatkowy – powiedział.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Twitter

ojciec Tadeusz Rydzyk

Ojciec Tadeusz Rydzyk / Fot. Wikimedia Commons

Zobacz także: Bosak: “Polska nie powinna wchodzić do programu Next Generation EU”

W rozmowie z tygodnikiem „Sieci” o. Rydzyk został zapytany m.in. o kwestię pomocy uchodźcom. Odpowiedział, że należy to robić wedle zasady “ordo caritatis”.

Najpierw trzeba kochać swoją rodzinę i dbać o nią, a potem dopiero myśleć o innych. Trzeba pomóc, ale nie można tego robić kosztem własnych dzieci oraz swoich bliskich, którzy mieliby np. głodować i być narażonymi na wielkie niebezpieczeństwo – stwierdził.

Przy tej okazji zauważył, że z tym wyzwaniem zostaliśmy pozostawieni sami sobie, bo pomoc z Unii Europejskiej nie nadeszła. Przypomniał także, że UE stosuje wobec Polski szantaż, nie wypłacając jej środków.

Czy nie wpadliśmy w unijną pułapkę? Czy damy radę z tego wyjść? Czy nie mamy do czynienia z nowym totalitaryzmem? Unia Europejska jest wyraźnie bezbożna i jest także niemiecka. Wszystko to nie wygląda dobrze – powiedział redemptorysta.

Wyraził także refleksje co do tego, jak do UE odnosi się polska klasa polityczna.

W Polsce opozycja idzie w tym kierunku, właściwie płynie motorówką. Chcą tego, do tego dążą i nawet nie udają, że chodzi im o Polskę. My to wiemy. Obawiam się jednak, czy część prawej strony też nie zmierza w tym kierunku, tylko wiosłuje powoli – ocenił.

Jego zdaniem “to próba sprzedania Polski”.

Nie po raz pierwszy w historii, bo podobna sytuacja miała miejsce w okresie zaborów – dodał

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Radio Maryja

Tłum przed budynkiem parlamentu

Tłum przed budynkiem parlamentu / Fot. YouTube

Około 2000 protestujących zgromadziło się we wtorek przed budynkiem parlamentu Nowej Zelandii w Wellington, aby zaprotestować przeciwko polityce covidowej.

Demonstracja była energiczna, ale mniej destrukcyjna niż podobny protest w lutym, wzorowany na kanadyjskim powstaniu kierowców ciężarówek “Konwój Wolności”. Lutowa demonstracja polegała na zablokowaniu dróg w Wellington i “okupowaniu” terenu parlamentu przez kilka dni, podczas gdy wtorkowi protestujący powiedzieli, że nie będą koczować na terenie ani ingerować w działania legislacyjne. Mimo to policja wzniosła bariery chroniące budynek parlamentu i rozmieściła siły bezpieczeństwa.

Covidowe mandaty i szczepionki były tylko jednym z punktów programu protestów. Demonstrowali również rolnicy odnośnie do przepisów ochrony środowiska oraz przeciwko kontrowersyjnemu rządowemu planowi konfiskaty regionalnych zasobów wodnych.

Jedna z protestujących, Carmen Page, powiedziała:

Nie jesteśmy tutaj, by być kontrolowani. Po prostu chcemy żyć swobodnie. Chcemy pracować tam, gdzie chcemy, bez dyskryminacji.

Inna pani, Mania Hungahunga, orzekła:

Jesteśmy tu tylko na jeden dzień, spokojny dzień, aby przekazać nasze przesłanie społeczeństwu i mieszkańcom Wellington.

Polityka

Premier Jacinda Ardern nie odniosła się do demonstracji. Znacznie mniejsza grupa kontrprotestujących pojawiła się, by wyrazić swoje poparcie dla “nakazów szczepień” i nazwać członków większych demonstracji jako rasistów i “homofobów”.

Polityka firmy Ardern obejmowała zamykanie granic, co później uznano za nielegalne w sądzie, ograniczenia w podróżowaniu, promowanie przyjmowania covidowych zastrzyków, segregację sanitarną. Rosnące ceny żywności, paliwa i czynszu coraz bardziej utrudniają życie wielu Nowozelandczykom, a eksplozja przemocy gangów zaszokowała mieszkańców przedmieść, którzy nie są przyzwyczajeni do martwienia się zbytnio o swoje bezpieczeństwo w tym zakresie.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Breitbart News

Wołyń zapomniany

Okładka książki "Wołyń zapomniany". / Fot. Wydawca książki

Zobacz także: Bosak: “Polska nie powinna wchodzić do programu Next Generation EU”

Szkodliwość rosyjskiej propagandy

Osoby otumanione rosyjską propagandą wbrew faktom negują rosyjski charakter ZSRR i sowietów. Dzieje się tak, pomimo że dziś współczesna Rosja uznaje sowietów, bolszewików i ZSRR za część historii Rosji i jest dumna z tego okresu, w tym i ze zbrodni i zbrodniarzy. Rosjanie dażą ZSRR uwielbieniem, bo komuniści z Rosji uczynili globalne imperium – Rosjanom mającym mentalność lumpenproletariackiej zapitej żulerni komunista (terroryzujący, mordujący, gwałcący i dokonujący kradzieży) po prostu imponuje. Uznanie sowietów i ZSRR za Rosję jest oficjalną polityką władz rosyjskich. Niestety wielu klientów Rosji w naszym kraju neguje ten fakt i bredzi, że sowieci i ZSRR to nie Rosja, bo Moskwa wymordowała miliony Rosjan, ignorując to, że tym Rosjanom, którzy przeżyli (i ich potomkom) wymordowanie innych Rosjan przez sowietów absolutnie nie przeszkadza. Dodatkowo osoby z mózgami zrytymi rosyjską propagandą twierdzą, że z racji na nie rosyjskie pochodzenie etniczne władz komunistycznych władz Rosji nie można ich uznać za Rosjan. Takie stanowisko jest elementarnie sprzeczne nie tylko z oficjalną polityką Moskwy, ale i z ideą russkijego mira (rosyjskiego świata), zakładającego, że Rosja to wieloetniczna i wielokulturowa tożsamość, której wyznacznikiem jest posługiwanie się językiem rosyjskim i przynależność do kultury sowieckiej i rosyjskiej – co sprawia, że każdy komuch z Ukrainy czy Gruzji, przynależy do rosyjskiego świata.

Wołyń zapomniany

„Wołyń zapomniany. Tragiczne losy Polaków na sowieckiej Ukrainie” to 530-stronicowa praca o zbrodniach Rosjan dokonywanych na Polakach, którzy po agresji rosyjskiej na Polskę z 1920 i zawarciu pokoju, znaleźli się na terenach okupowanych przez Rosjan. Kiedy to na Wołyniu w II RP Polacy stanowili 15%, to na terenach okupowanych przez Rosjan często dominowali (byli to potomkowie szlachty, która skolonizowała te tereny w czasach I Rzeczypospolitej). To właśnie tu Rosjanie eksperymentowali, tworząc polskie okręgi autonomiczne.

Rosjanie na zajętych przez siebie terenach Wołynia dokonali podobnej depolonizacji jak naziści ukraińscy na terenach Wołynia i Małopolski Wschodniej. Polacy najpierw byli zabijani przez Rosjan, za pośrednictwem Wielkiego Głodu (kiedy to Rosjanie zagłodzili na terenach dzisiejszej Ukrainy kilkanaście milionów osób, w tym i kilkaset tysięcy mieszkających tam Polaków), potem za pośrednictwem wywózek do Kazachstanu (które rozpoczęły się w 1935 roku) i poprzez rozstrzeliwania, oraz w czasie operacji polskiej 1937-1938. Również i w czasie II wojny światowej rosyjską metodą zabijania Polaków były nie tylko rozstrzeliwania, ale i wywózki.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

1. Dlaczego bierzemy kredyty?

2. Stałe lub zmienne oprocentowanie

3. Kredyt gotówkowy, a kredyt hipoteczny

4. Rzeczywista Roczna Stopa Oprocentowania, RRSO

5. Gdzie sprawdzisz swoje szanse na otrzymanie kredytu?

Dlaczego bierzemy kredyty?

Ludzie decydują się na wzięcie kredytu z najróżniejszych powodów. Może to być chęć wyjechania na długie wakacje z całą rodziną, potrzeba umeblowania nowego mieszkania czy remontu pokoju dziennego w domu letniskowym. Niekiedy zmuszają nas do tego niespodziewane sytuacje jak poważna choroba wymagająca leków lub zepsute auto, które trzeba zastąpić nowym.

Szybka pożyczka gotówkowa nie pozwoli nam na pożyczenie większej sumy. Niekiedy większy zastrzyk gotówki jest potrzebny, a jeżeli mamy możliwość żeby całkowita kwota była rozbita to mniej ją odczujemy mimo oprocentowania, które będziemy musieli pokryć w związku z udzieleniem zapomogi.

W zależności od naszych potrzeb możemy zawszeć umowę z bankiem na różne kwoty.

Oferty kredytów gotówkowych różnią się od siebie dlatego warto dokonać dokładnej analizy przed podpisaniem umowy. To, że rata kredytu w jednej placówce jest mniej oprocentowana nie znaczy, że w innej całkowita kwota kredytu nie okaże się niższa.

Musimy być też świadomi, że nie zawsze możemy dostać kredyt gotówkowy, wszystko zależy od naszej zdolności kredytowej.

Stałe lub zmienne oprocentowanie

Banki pozwalają na wybranie stałego lub zmiennego oprocentowania zarówno przy kredytach hipotecznych jak i gotówkowych. Mimo, że od samego oprocentowania nie zależy całkowity koszt kredytu to jednak ma na niego wpływ.

Oprocentowanie zmienne obarczone jest pewnym ryzykiem ponieważ bank nie zapewnia nam braku zmiany wysokości raty. Jest ona zależna od aktualnego poziomu stopy procentowej. W związku z tym rata może się odczuwalnie zmienić od chwili zawarcia umowy kredytu, a oprocentowanie zmienne okaże się niekorzystne.

Oprocentowanie stałe zapewnia nas, że koszty samej raty nie zmienią się. Oprocentowanie kredytu nie zmieni się aż do samego końca jego spłaty. Jednakowoż kredyt gotówkowy stałe oprocentowanie zapewnia rzadziej i przy uwzględnieniu wyższych rat.

Część banków ofiaruje okresowo stałą stopą procentową, która jest zapewniona na pewien przedział czasu np. 7 lat.

Wysokość oprocentowania musi być podana w banku na wniosek klienta. Przed umową kredytową dokładne analizowanie możliwości jest szczególnie ważne.

Kredyt gotówkowy, a kredyt hipoteczny

W przypadku kredytów hipotecznych pieniądze pożyczane są od banku wyłącznie w celu wykupienia nieruchomości lub jej remontu. Kredytu gotówkowego nie ograniczają te zasady. Otrzymane pieniądze na mocy umowy z bankiem możemy przeznaczyć na dowolny cel.

Okres spłaty kredytu hipotecznego zwykle osiąga 25 lat, a pożyczka otrzymana na zasadach hipotecznych jest znacznie wyższa niż w przypadku kredytu gotówkowego.

Kredyt gotówkowy, jest kredytem konsumenckim, posiada górną granicę kwoty pożyczanej przez bank. Nie przekracza ona 255 500. Okres obowiązywania umowy, w którym ma być dokonana spłata, nie przekracza zazwyczaj 10 lat.

Jednocześnie przy mniejszych możliwościach jakie dają kredyty gotówkowe łatwiej można je otrzymać choćby nawet ze względu na to, że całkowita kwota pożyczki jest dużo niższa. Jednak również w tym przypadku należy udowodnić swoją zdolność kredytową żeby otrzymać kredyt gotówkowy.

Rzeczywista Roczna Stopa Oprocentowania, RRSO

Wysokość raty będzie zależna od wysokości RRSO. Mimo tego, większe RRSO czasem jest lepszym wyjściem dla kredytobiorcy ponieważ, często wiąże się z umową, którą możemy dużo szybciej zawrzeć. Czas ma tu znaczenia ponieważ wartość pieniądza jest zmienna.

RRSO uwzględnia wartość pieniądza w czasie zawarcia umowy. Więc obliczana przez nas całkowita kwota kredytu może być różna. Wiąże się to z oprocentowaniem zmiennym oraz dodatkowymi opłatami, które mogą zostać wprowadzone w okresie obowiązywania spłaty kredytu.

Prawo wymaga od każdego banku by RRSO było podliczane po dodaniu do siebie wszystkich kredytowanych kosztów obowiązujących w chwili zawarcia umowy.

Gdzie sprawdzisz swoje szanse na otrzymanie kredytu?

Jeżeli nie jesteś pewien decyzji kredytowej swojego banku skorzystaj z rankingów, które przedstawiają stopień szansy na otrzymanie kredytu. Algorytm powstaje przez analizę sytuacji rynkowej i obserwację tego, które banki najczęściej udzielały kredytu.

Kalkulator rat kredytu jest również pomocny w podejmowaniu decyzji. Określamy w nim kwotę kredytu, okres spłaty oraz oprocentowanie, a system po przeliczeniu pokazuje nam zestawienie banków oferujących te warunki. W zestawieniach zobaczysz propozycje jakie umożliwia Alior Bank, PKO Bank Polski czy Santander Consument Bank.

Obliczeń dokonasz zarówno kiedy interesuje Cię kredyt konsumencki, kredyt konsolidacyjny lub chcesz sprawdzić jakie możliwości daje oferta kredytów hipotecznych. Po tym jak kalkulacja została dokonana zobaczysz, która z ofert będzie dla Ciebie najdogodniejsza.

Dzięki kalkulatorom oszczędzisz czas na żmudnym szukaniu na własną rękę.

Ukraińcy

Polskie lwy na Cmentarzu Obrońców Lwowa / Fot. Twitter

Historia nekropolii

W listopadzie 1918 zdecydowano, że nekropolia bohaterskich obrońców polskości Lwowa zostanie umieszczona na terenie przyległym do Cmentarza Łyczakowskiego. Pierwsze pogrzeby odbyły się 24 listopada. Z czasem na nowy cmentarz przeniesiono ciała poległych (w walce o Lwów z Ukraińcami i Żydami) Polaków z tymczasowych miejsc pochówków. Krewni ofiar stworzyli Straż Mogił Polskich Bohaterów. Zagospodarowanie terenu rozpoczęto dwa lata później w wyniku agresji Rosji na Polskę z 1920 roku. Na cmentarzu powstały pomniki poległych żołnierzy amerykańskich, angielskich i francuskich, którzy wspierali Polaków. Przed rosyjską agresją na Polskę w 1939 na cmentarzu było pochowanych 1926 obrońców miasta i 933 żołnierzy poległych poza Lwowem w czasie walk o Polskę.

Cmentarz przetrwał pierwszą rosyjską okupację 1939-1941, okupację niemiecką, i zaczął być niszczony przez Rosjan od rozpoczęcia drugiej rosyjskiej okupacji w 1944 roku. Rosjanie byli wściekli, bo Cmentarz Orląt Lwowskich stał się miejscem manifestacji polskiego patriotyzmu. Rosjanom udało się skutecznie zlikwidować polskość Lwowa, deportując wielu Polaków na tereny późniejszego PRL. Odsetek Polaków we Lwowie spadł do 4%.

Zobacz także: Kłótnia w Sejmie ws. Odry. Ogromne środki na rewitalizację rzeki

Rosjanie systematycznie niszczyli groby polskich patriotów

Od 1944 roku trwała systematyczna destrukcja nekropoli. Najpierw Rosjanie zniszczyli pomniki żołnierzy francuskich i amerykańskich, rozkradli co większe kawałki marmuru i wszystko, co było metalowe. 25 sierpnia 1971 na teren cmentarza wjechały rosyjskie czołgi i zniszczyły kolumnadę, groby zasypano ziemią lub zalano asfaltem pod drogę. Płyty nagrobne zniszczono, usunięto schody frontowe, w katakumbach Rosjanie otwarli zakład kamieniarski. Zniszczone nagrobki polskich patriotów Rosjanie wykorzystali jako gruz przy budowie pomnika Lenina. Zachowanie Rosjan wywołały protesty Polaków w Polsce i na emigracji w USA. Dewastację cmentarza potwierdzili przedstawiciele amerykańskiej ambasady przybyli z Moskwy.

Od maja 1989, dwa lata przed końcem rosyjskiej okupacji Ukrainy, pracownicy polskiej firmy Energopol zaczęli porządkować cmentarz. Restauracja nekropolii trwała do 1995 roku. Wstrzymały ją władze samorządowe Lwowa. Prace renowacyjne dokończono do 2005 roku. Przez kolejne lata samorząd Lwowa sprzeciwiał się umieszczaniu polskich symboli na cmentarzu.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Wystawa w Centrum Pieniądza NBP

Wystawa w Centrum Pieniądza NBP / Fot. Twitter

Pomysłodawcą Centrum Pieniądza Narodowego Banku Polskiego był tragicznie zmarły w incydencie smoleńskim prezes Narodowego Banku Polskiego Sławomir Sławomir Skrzypek. Jego ideą było stworzenie placówki edukacyjno-wystawienniczej, popularyzującej wiedzę ekonomiczną przy użyciu najnowocześniejszych technik multimedialnych.

Stąd też Centrum Pieniądza NBP gromadzi przeróżne eksponaty związane z historią pieniądza. Nieobce są im także nowinki technologiczne. Nabyty niedawno implant płatniczy to właśnie taka nowinka, przy pomocy której Centrum chce zachęcić zwiedzających do dyskusji o przyszłości pieniądza.

Technologia

Przedmiot ten wygląda jak agrafka, waży mniej niż jeden gram, a jego wymiary to ok. 0,5 mm x 7 mm x 28 mm. Do jego produkcji wykorzystano biopolimer, jaki używa się do produkcji wyrobów medycznych. Dzięki temu ludzki organizm nie potraktuje go jako ciało obce, a tkanki zabudują w sposób naturalny ów biopolimer.

Gadżet działa dzięki bezprzewodowej i bezdotykowej technologii bliskiego zasięgu Near Field Communication (NFC). Nie jest to nic nowego – wykorzystywana jest w telefonach komórkowych. Informacje są udostępniane przez fale radiowe, i wysyłane na odległość kilku centymetrów. Implant nie emituje żadnych fal ani promieniowania i nie jest zasilany. Aby dokonać zapłaty, posiadacz, czy może raczej “nosiciel” takowego urządzenia, musi przyłożyć go do terminala płatniczego. Wówczas informacje z czipa przekazywane są do terminala dzięki umieszczonej w implancie antence.

Religia

Centrum Pieniądza pisze:

Implanty płatnicze, tak jak inne nowoczesne technologie, budzą kontrowersje. Nawet największe religie monoteistyczne nie są wobec tego typu rozwiązań obojętne. Przykładowo, Apokalipsa Św. Jana odwołuje się wprost do znaku bestii, bez znamiona której na ręku lub czole żaden człowiek nie będzie mógł kupować ani sprzedawać. Należy jednak pamiętać, że podobne implanty używane są m. in. w medycynie i są bezpieczne dla naszego organizmu.

Fakt że wspomniany fragment Pisma Świętego może się logicznie nasuwać, gdy słyszymy o takich pomysłach, nie oznacza, że Kościół Katolicki ocenia samo używanie takiej technologii za niemoralne. Nie wydaje mi się, aby jakiekolwiek “największe religie monoteistyczne” jednoznacznie opowiadały się przeciwko stosowaniu płatniczych implantów. Wspomniany fragment Apokalipsy nasuwał się także na wieść o covidowych zastrzykach, lecz według katolickiego apologety Jimmy’ego Akina, była to analogia nietrafiona. Akin zwraca uwagę na to, że znamię Bestii jest opisywane przede wszystkim w kontekście duchowym.

Prywatność

Centrum Pieniądza wylicza też zalety zastosowania implantu. Należą do nich wygoda i fakt, że mając go w ciele, nie zgubimy go i nie zostanie nam ukradziony. Na koniec strona internetowa pisze:

Implanty płatnicze, jak każda przełomowa innowacja, wzbudzać mogą zarówno zachwyt jak i lęk. Czy warto jednak bać się wszystkiego co nowe? Zachęcamy do dyskusji a także zapraszamy do Centrum Pieniądza NBP!

Z pewnością nie warto bać się wszystkiego, co nowe, natomiast ostrożność wobec urządzeń, jakie miałyby znajdować się w naszym ciele, jest naturalna i świadczy raczej o nieutraceniu poczucia własnej prywatności.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

CP NBP