/ Gubernator Teksasu Greg Abbott, Fot. Twitter

  • Gubernator Teksasu Greg Abbott po raz kolejny zagrał na nosie Demokratów pozbywając się nielegalnych imigrantów.
  • Tym razem wysłał on do Chicago autobusy wypełnione imigrantami z Meksyku.
  • Wcześniej podobne transporty Abbott wysłał pod Biały Dom w Waszyngtonie, a także do Nowego Jorku.
  • Abbott obwinia władze federalne, głównie prezydenta Joe Bidena o bezczynność w tej gorącej kwestii.
  • Zobacz także: Wolność religijna w praktyce. Konferencja na temat prześladowań

W lipcu Gubernator Teksasu upoważnił policję stanową do zatrzymywania nielegalnych imigrantów, którzy nielegalnie przekroczyli granicę i odprowadzania ich na granicę z powrotem.

Misję zapanowania nad wymykającą się spod kontroli falą imigracji do Ameryki prezydent Joe Biden powierzył wiceprezydent Kamali Harris. Podczas prezydentury Donalda Trumpa udało się skutecznie ograniczyć imigrację, jednak po zmianie ekipy w Białym Domu problem powrócił i cały czas się nasila. Naturalnie zagrożony jest w tym kontekście Teksas.

Teksas pozbywa się nielegalnych imigrantów

Wobec tego kolejne działania podjęły władze stanowe, wydając odpowiednie akty prawne. Tych, którym uda się przekroczyć granicę Abbott odsyła autobusami do rządzonych przez Partię Demokratyczną wielkich miast, które zadeklarowały swój status jako sanktuaria dla imigrantów. Po wysłaniu transportów pod Biały Dom w Waszyngtonie i do centrum Nowego Jorku, przyszedł czas na kolejne centrum lewicy, czyli Chicago.

Republikański gubernator zaznaczył, że oczekuje od burmistrz Lori Lightfoot, że ta życzliwie powita przybyłych, skoro ogłosiła wcześniej status swego miasta jako sanktuarium dla imigrantów. Burmistrz Lightfoot to, czarnoskóra skrajnie lewicowa aktywistka.

Bezczynność prezydenta Bidena na naszej południowej granicy nadal zagraża życiu Teksańczyków – i Amerykanów – i przytłacza nasze społeczności

– stwierdził Greg Abbott.

Aby nadal zapewniać bardzo potrzebną pomoc naszym małym, podlegającym najazdowi miastom przygranicznym, Chicago dołączy do innych miast sanktuarium, Waszyngtonu i Nowego Jorku, jako dodatkowe miejsce przerzutu. Burmistrz Lightfoot uwielbia zachwalać odpowiedzialność swojego miasta za przyjmowanie wszystkich bez względu na status prawny i nie mogę się doczekać, aby zobaczyć tę odpowiedzialność w działaniu, jak ci migranci otrzymają zasoby z miasta-sanktuarium, w ramach środków, aby im służyć

– podkreślił gubernator Teksasu.

Rzecznik burmistrz Chicago natomiast wyraziła oburzenie twierdząc, że polityka bezpiecznych granic prowadzona przez władze Teksasu jest rasistowską, samego zaś gubernatora Grega Abbotta nazwała człowiekiem bez wstydu i człowieczeństwa.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

foxnews.com, dorzeczy.pl

Dramatyczne sceny w Kijowie

Ukraińscy uchodźcy koczujący na granicy / Fot. PAP/EPA/Wojtek Jargiło. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Dziennik “Rzeczpospolita” opisała narastający problem z falą imigracji do Unii Europejskiej.
  • Jest to skutek wojny na Ukrainie i kryzysu żywnościowego spowodowanego wielomiesięczną blokadą eksportu zbóż.
  • Według dotychczasowych szacunków do Europy przedostało się 155 tys. imigrantów m.in. z Afryki.
  • Zobacz także: Kushner: “Nie byłoby wojny na Ukrainie, gdyby Trump był prezydentem”

Wśród przyczyn kolejnej fali nielegalnej migracji jest m.in. kryzys żywnościowy wywołany rosyjską agresją na Ukrainę, a także załamanie gospodarek wielu państw Afryki, Bliskiego Wschodu i Azji. Do tego dochodzi jeszcze większa aktywność radykalnych islamistów.

Europoseł dr Zbigniew Kuźmiuk podkreślił, że nielegalna imigracja do Europy będzie się nasilać, jeżeli nie zostanie rozwiązany m.in. problem eksportu ukraińskiego zboża. Polityk zwrócił przy tym uwagę, że na forsowaniu granic Unii Europejskiej bogacą się zorganizowane grupy przestępcze zajmujące się przemytem ludzi.

Jeżeli sytuacja żywnościowa w północnej Afryce będzie się pogarszać, jeżeli będzie brakowało zbóż (a wiemy, że eksport z Ukrainy nie jest taki, jak być powinien, jaki był przed wybuchem wojny), to rzeczywiście migracja będzie się nasilać. To będzie migracja przez Morze Śródziemne. Co więcej, to jest ciągle doskonały sposób zarabiania. Mafie, które się tym zajmują, cały czas funkcjonują. Wiadomo, że ci ludzie zbierają pieniądze, płacą – jak się szacuje – po kilka tysięcy euro albo dolarów za miejsce w łódce i są szmuglowani do krajów Południa. To jest niestety doskonały biznes

– zauważył dr Zbigniew Kuźmiuk.

Najtrudniejsza sytuacja, jeśli chodzi o nielegalną imigrację, jest we Włoszech. W ciągu siedmiu miesięcy 2022 r. liczba osób przepływających przez Morze Śródziemne do tego kraju wzrosła o 44 procent – do 43 tys. osób.

Inaczej wygląda sytuacja na wschodniej granicy Unii Europejskiej, do której zaliczane są m.in. granice Polski z Białorusią i Ukrainą. Na tych odcinkach na teren Wspólnoty próbowało się przedostać 3 tys. osób.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

radiomaryja.pl, rp.pl

Dmitrij Pieskow

Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow / Fot. Youtube/BBC News

  • Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskowa odniosł się do obecnego stanu gazociągu Nord Stream 1.
  • Wskazał, że przez brak części zamiennych pogarsza się jego stan techniczny.
  • Podkreślił, że na obecną chwilę pracuje wyłącznie jedna turbina.
  • Zobacz także: Do komisji sejmowej trafił projekt ws. dopłat energetycznych

Nie ma rezerw technologicznych, pracuje tylko jedna turbina, więc pomyślcie

– poinformował rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow.

W ten sposób odniósł się do pracy gazociągu Nord Stream 1 oraz ewentualnych prac remontowych.

Czytaj więcej: Tajwan ostrzelał chińskiego drona. Konflikt się zaostrzy?

Niezawodność Nord Stream 1 jest zagrożona

Zaznaczył, że niezawodność pracy Nord Stream 1 jest zagrożona podkreślając jednocześnie, że nie jest to wina Gazpromu.

Natomiast portal “interia.pl” przypomina, że wcześniej Gazprom informował, że 3 września Nord Stream 1, po trzydniowej przerwie w pompowaniu gazu z powodu działań zapobiegawczych, wznowi pracę.

Naprawy zaplanowano od godziny 4.00 czasu moskiewskiego 31 sierpnia do 4.00 – 3 września. Spółka wyjaśnia, że powodem wyłączenia są prace na stacji Portowaja. Chodzi o konserwację jedynego działającego jeszcze kompresora gazu.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

interia.pl, tysol.pl

Konferencja na temat wolności religijnej

Wiceminister sprawiedliwości Marcin Romanowski / Fot. PAP/Radek Pietruszka. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Wyższa Szkoła Wymiaru Sprawiedliwości organizuje dwudniową konferencję na temat wolności religijnej w Polsce i na świecie.
  • Wiceminister sprawiedliwości Marcin Romanowski wskazał na narastający problem z ze swobodą wyznania w Europie.
  • Podkreślił, że lewicowy establishment toleruje ataki na kościoły i przerywanie mszy świętych.
  • Z kolei prof. Mary Ann Glendon wskazała, że coraz więcej osób jest niewierzących i popierających przemoc wobec chrześcijan.
  • Zobacz także: Ukraina łamie umowę? Ogromne kolejki na granicy

Wydarzenie jest organizowane przez Szkołę Wyższą Wymiaru Sprawiedliwości. Głos zabrał m.in. wiceminister sprawiedliwości Marcin Romanowski. Polityk zwrócił uwagę na narastający problem ograniczania wolności religijnej na kontynencie europejskim.

Przez wieki Polska była „krajem bez stosów”, ostoją wolności religijnej w Europie, gdzie toczono religijne wojny. Dziś, choć wydaje się, że gwarancje wolności są zapisane w wielu aktach prawnych, m.in. w Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, widoczny jest trend do ograniczania zakresu tej wolności. Przegrywa ona w konfrontacji z uważaną przez wiele środowisk za absolutną wolnością słowa. Tolerowane są też ataki na chrześcijan, takie jak obrażanie ich, akty wandalizmu przedmiotów kultu, przerywanie mszy św. i wiele innych

– wskazał wiceminister sprawiedliwości Marcin Romanowski.

Dyskryminacja chrześcijan w Polsce

Jako przykład, jak trudno chrześcijanom walczyć o poszanowanie ich uczuć religijnych Romanowski podał sprawę pięcioletniej batalii polskiego drukarza, który odmówił przygotowania materiałów środowisku promującemu LGBT, wskazując, ze godziło to w jego uczucia religijne. Sądy nie przyznały mu racji.

W trakcie dyskusji specjaliści zastanawiali się m.in. nad tym, jak chronić wolność religijną prawodawstwie krajowym i międzynarodowym, a także w praktyce. Jak podkreślił rektor SWWS dr Marcin Strzelec, witając gości, coraz bardziej niepokojące są próby narzucania osobom wierzącym ideologii laickiej pod hasłami wolności. Tymczasem takie postępowanie prowadzi w rzeczywistości do zniewolenia.

Prof. Mary Ann Glendon z Uniwersytetu Harvarda, była ambasador USA przy Watykanie wygłosiła specjalną prelekcję inauguracyjną. Skoncentrowała się na widocznej tendencji redukowania wolności religijnej zarówno w Stanach Zjednoczonych, jak i Europie Zachodniej.

Coraz więcej naszych obywateli przedstawia się jako osoby niereligijne. Coraz mniej razi też je naruszanie praw i wolności osób wierzących

– podkreśliła prof. Mary Ann Glendon z Uniwersytetu Harvarda.

Jak oceniła, w USA najsilniejsi dziś oponenci wolności religijnej to największe media oraz wpływowe uniwersytety, a także prawnicy – konstytucjonaliści. Przekonują oni bowiem, że jakakolwiek obrona wolności religijnej jest dziś zbędna. Jest tak rzekomo dlatego, iż ten rodzaj wolności zawarty jest w pojęciach wolności słowa oraz wolności zgromadzeń.

Nie ma zgody na lansowaną dziś „licencję na dyskryminację religii w imię rzekomo ważniejszych wartości”, z którymi wolność religii nie da się pogodzić

– zaznaczyła.

Czytaj więcej: Nazistowska wojna z Kościołem Katolickim

Program konferencji

W debacie bierze udział wielu naukowców zagranicznych, takich jak prof. Jaime Nogueira Pinto z Uniwersytetu w Lizbonie, prof. Fernando Toller z Buenos Aires czy dr Andrew Bremberg z Victims of Communism Memorial Foundation – Fundacja Pamięci Ofiar Komunizmu. Przewidziano też debatę publicystów poświęconą wolności religijnej w debacie publicznej.

Konferencja jest również okazją do zaprezentowania działalności Centrum Badań Polityki Europejskiej SWWS oraz promocji raportów i analiz m.in. poświęconych “Ewolucji pojmowania wolności religijnej w świetle orzecznictwa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, czy “Praktyce realizacji wolności religijnej w wybranych krajach Europy”.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

dorzeczy.pl

Kościół

Kościół / fot. pixabay.com

  • Blisko 200 młodych katolików z Belgii opublikowało list po zakończeniu tamtejszej drogi synodalnej.
  • Wskazali oni na rozbieżności pomiędzy synodem, a Kościołem Katolickim.
  • Podkreślili oni, że młode osoby potrzebują wiary w Boga.
  • Dodali oni również, że młodzi katolicy poszukują twardych i jasnych reguł.
  • Zobacz także: Zamach na wiceprezydent Argentyny uchwycony na nagraniu [+WIDEO]

Pod koniec sierpnia blisko 200 młodych katolików z Belgii opublikowało list, w którym wyrażono sprzeciw wobec kwestionowania doktryny wiary. Po tym jak zakończyła się narodowa faza procesu synodalnego wysunięto wiele żądań, które zdaniem twórców listu stoją w sprzeczności z magisterium Kościoła.

List został zaadresowany do nuncjusza apostolskiego w Belgii, biskupów i wszystkich braci chrześcijańskich. Podpisało go ok. 200 belgijskich katolików w wieku od 15 do 42 lat.

Wydawało nam się, że w różnych momentach niektóre wnioski belgijskiego procesu synodalnego świadczyły przede wszystkim o braku zrozumienia tajemnicy Kościoła i jego nauczania

– czytamy w dokumencie autorstwa belgijskich wiernych.

Czytaj więcej: Kard. Burke: “Musimy powrócić do świętej Tradycji”

Celibat skarbem Kościoła Katolickiego

Sygnatariusze listu odnoszą się do wielu założeń, które porusza synod o synodalności. Wyrażają przekonanie, że celibat kapłański to skarb Kościoła, ponieważ jest jednym z dowodów samego istnienia Boga. Odnieśli się również do proponowanego wyświęcania kobiet.

Święty Jan Paweł II przemawiał w tej sprawie i wyjaśnił, że Kościół nie miał władzy wyświęcania kobiet i nigdy nie będzie miał i że ta rzeczywistość zawsze dotyczy wszystkich katolików

– czytamy w liście do nuncjusza apostolskiego.

Młodzi ludzie tęsknią za absolutem. Czujemy to wszędzie wokół nas, szczególnie w kręgach studenckich i niewierzących. Szczególnie młodzi chrześcijanie nie chcą żyć z rozwodnioną lub zniekształconą wiarą. Mamy nadzieję, że Kościół zaoferuje nam absolut, oparty na mocnym i pełnym orędziu, jakie ma nam do zaoferowania Chrystus: »Jeśli ktoś chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, weźmie swój krzyż i niech idzie za Mną. Bo kto chce ocalić swoje życie, straci je, ale kto straci życie dla mnie, znajdzie je«. (Mk 8 34-35)

– wyjaśnili autorzy.

Na koniec młodzi Belgowie podkreślili, że kochają Kościół i czują się szczęśliwi pod jego skrzydłami.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

dorzeczy.pl, infocatolica.com

Otwarcie wystawy historycznej

Minister kultury Piotr Gliński / Fot. PAP/Marcin Obara. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Minister kultury i dziedzictwa narodowego Piotr Gliński otworzył dzisiaj w Warszawie wystawę historyczną “Bez Przedawnienia”.
  • Wystawa dotyczy II wojny światowej i strat jakie Polska poniosła w tym okresie.
  • Ekspozycja zawiera zdjęcia ukazujące skutki niemieckiej i sowieckiej napaści na Polskę w 1939 r.
  • Zobacz także: Inflacja bije rekord w strefie euro, rosnąc do 9,1%

Wicepremier Piotr Gliński przypomniał, że w latach 1939-1945 Polska doznała bezprecedensowych strat, zarówno jeśli chodzi o ludność, jak i wszystkie inne dziedziny życia. Dodał przy tym, że nasz kraj został pozbawiony szans rozwojowych na wiele lat.

Minister kultury i dziedzictwa narodowego podkreślił też, że Polska powinna domagać się zadośćuczynienia od Niemiec za zbrodnie popełnione podczas II wojny światowej, ponieważ one nie ulegają przedawnieniu.

Skala tych zbrodni, skala tych strat jest bezprecedensowa. Dlatego mówimy: bez przedawnienia! Argumenty podstawowe, dotyczące tego, że pomiędzy państwami cywilizowanymi – zwłaszcza we współczesnej Europie – nie ma czegoś takiego jak przedawnienie zbrodni II wojny światowej, opierają się na racjach moralnych prawnych i politycznych. Gdybyśmy mieli zgodzić się na to, że można przedawniać takie zbrodnie, to musielibyśmy się zgodzić na abdykację współczesnej cywilizacji, bo ona jest oparta na pewnych zasadach i wartościach, także tych wartościach, które nazywają się wartościami europejskimi 

– podkreślił minister kultury i wicepremier Piotr Gliński.

Wystawa archiwalnych fotografii jest elementem zainaugurowanej kampanii #bezprzedawNIEnia, przypominającej o nierozliczonych krzywdach i braku zadośćuczynienia dla Polski za poniesione straty w wyniku II wojny światowej.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

twitter.com, radiomaryja.pl

Polki w służbie Ojczyzny

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Twitter

  • W najnowszym wywiadzie dla portalu “pch24.pl” prezes Ad Army Jacek Hoga poruszył temat wojskowości.
  • Jego zdaniem nie ma obecnej innej drogi niż przywrócenie poboru.
  • Wskazał, że plany rządu są zbyt optymistyczne jak na obecną politykę kadrową.
  • Zobacz także: Do komisji sejmowej trafił projekt ws. dopłat energetycznych

Nie ma innej drogi, przywrócenie poboru jest konieczne

– zaznaczył Jacek Hoga w rozmowie dla “PCH24”.

Zdaniem eksperta kluczowe jest utworzenie armii, która byłaby w stanie toczyć pełnosalową wojnę, a nie tylko bitwę graniczną.

Rząd chce armię powiększyć z czterech do sześciu dywizji. Jeżeli to się uda, staniemy się państwem poważnym, z którym trzeba się liczyć i które rozdaje w Europie Środkowej karty. Do tego potrzeba jednak rezerwistów, dlatego pobór jest jedynym możliwym rozwiązaniem

– wyjaśnił.

Prezes Ad Army zwrócił uwagę na braki kadrowe w trzech istniejących dywizjach. Czwarta, dopiero formowana, tym bardziej potrzebuje oficerów, podoficerów i szeregowych.

Zdaniem Jacka Hogi z perspektywy formalno-prawnej Polacy mają konstytucyjny obowiązek obrony swojej Ojczyzny na wypadek wojny. Tak ma wynikać z ustawy. Bowiem, jak przekonywał ekspert, na wypadek wojny decyzją administracyjną przywrócenie służby wojskowej stałoby się faktem.

Czytaj więcej: Nigel Farage wyzwał Borisa Johsona na pojedynek bokserski

Polskie wojsko przez infrastruktury

Problem stanowi brak odpowiedniej infrastruktury wojskowej.

Nie ma lokali dla żołnierzy, magazynów z ubraniami, pralni. Potrzebna jest medycyna wojskowa, lekarze wojskowi

– wytłumaczył ekspert.

Infrastruktura była często pozaborcza, wobec czego była rozłożona na terenie kraju nierównomiernie i niekoniecznie w zgodzie z potrzebami operacyjnymi. Jej część została zrównana z ziemią, część sprzedana

– dodał prezes fundacji Ad Arma.

Należałby więc jego zdanie w pierwszej kolejności odbudować infrastrukturę wojskową, choć to zadanie może okazać się bardzo kosztowe. Problem stanowi brak rezerw, które na wypadek nagłego konfliktu nie byłyby odpowiednio przeszkolone do walki.

Ludzie muszą być nie tylko chętni do tego, by służyć, ale muszą być także przeszkoleni

– ocenił Hoga.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

pch24.pl, dorzeczy.pl

Donald Trump

Donald Trump / fot. Gage Skidmore Wikimedia Commons

  • Były doradca prezydenta Donalda Trumpa wyznał w ostatnim wywiadzie dla telewizji Sky News, że były prezydent może wystartować w przyszłych wyborach prezydenckich.
  • Zdaniem Jareda Kushnera Trump ma ubolewać nad obecną sytuacją w kraju i na świecie.
  • Jak zaznaczył, za dalszej prezydentury Trumpa nie doszłoby do wojny na Ukrainie.
  • Zobacz także: Sonik reaguje na zapowiedź Tuska. Chodzi o przymus poparcia dla aborcji w PO

Były doradca prezydenta Donalda Trumpa, a zarazem jego zięć Jared Kushner w wywiadzie dla telewizji Sky News, który cytuje portal “wprost.pl”, wypowiedział się m.in. o możliwości startu Trumpa w wyborach prezydenckich w 2024 r.

Trudno jest cokolwiek wykluczyć. Trump jest bardzo elastycznym myślicielem

– ocenił były doradca Donalda Trumpa ds. umów handlowych i Bliskiego Wschodu.

Czytaj więcej: Siostry Kardashian nie zważają na upały. Celebryci zużywają ogromne ilości wody

Wojna na Ukrainie

Zięć Donalda Trumpa przyznał, że jego zdaniem Trump bardzo ubolewa nad obecną sytuacją w kraju. Wskazał na prosperującą pod jego rządami gospodarkę. Podkreślił, że gdyby dalej rządził nie byłoby wojny na Ukrainie.

Wiem, że o tym myśli. Nienawidzi patrzeć na to, co dzieje się w kraju. Miał tak dobrze działającą gospodarkę. Wypełnił dziurę ekonomiczną spowodowaną przez COVID-19. Wyciągnął nas z tego szczepionką. I mieliśmy pokój w Europie, pokój na świecie. A teraz jest wojna na Ukrainie. Ona nigdy by się nie wydarzyła, gdyby był prezydentem

– stwierdził Jared Kushner.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

tysol.pl

Ekoterroryści przykleili siędo podłogi w brytyjskim parlamencie

Protest Extinction Rebellion w brytyjskim parlamencie / Fot. Twitter

  • Lewicowi ekstremiści z Extinction Rebellion postanowili zaprotestować w siedzibie parlamentu Wielkiej Brytanii.
  • Przykleili oni swoje buty do podłoża sali plenarnej.
  • Domagali się oni aktualizacji brytyjskiej polityki klimatycznej, żądając, aby polityce wysłuchali głosu radykałów klimatycznych.
  • Zobacz także: Patlewicz: Sąd łaskawie uznał, że Olszański mieszka tam, gdzie mieszka

Na profilu XR na Twitterze zamieszczono zdjęcie aktywistów wokół fotela spikera. Dwóch z nich trzyma w ręku transparenty z napisami: “Pozwólmy ludziom zdecydować” oraz “Zgromadzenie obywateli teraz”. Transparenty organizacji zostały umieszczone także w innych miejscach w Pałacu Westminsterskim, będącym siedzibą brytyjskiego parlamentu.

Jesteśmy w kryzysie. Nie możemy pozwolić sobie, aby dalej to tak trwało

– poinformowało Extinction Rebellion.

Właśnie dlatego Extinction Rebellion jest teraz w Parlamencie, domagając się aktualizacji polityki i pozwolenia ludziom decydować.

– dodała organizacja.

Czytaj więcej: Wioleta Kamińska o Archipelagu Polskości: „Piękno patriotycznych organizacji” [NASZ WYWIAD]

Czym jest Extinction Rebellion?

Założona w 2018 r. organizacja Extinction Rebellion przekonuje, że konieczne jest podjęcie radykalnych działań w związku z kryzysem klimatycznym. Jej aktywiści wielokrotnie przeprowadzali protesty, polegające na przyklejaniu się do jezdni, budynków rządowych, banków, rafinerii czy samolotów.

Tego typu działania były krytykowane przez brytyjski rząd, który wskazywał, że XR nadużywa prawa do demokratycznego wyrażania swoich opinii, prowadząc protesty zakłócające życie innym ludziom.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

tysol.pl

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Canva

  • Polska i Ukraina w pierwszych dniach, tygodniach rosyjskiej inwazji porozumiały się ws. przyspieszenia procedury na przejściach granicznych.
  • Dzięki temu pojazdy ciężarowe oraz ogólnych ruch na granicy miał ulec skróceniu.
  • Jak się jednak okazuje, po kilku miesiącach wojny, ukraińskie służby graniczne przetrzymują polskich kierowców znacznie dłużej.
  • Z kolei polska strona nie sprawia takich problemów logistycznych Ukraińcom.
  • Zobacz także: Gazprom notuje rekordowe zyski

Po rozpoczęciu przez Rosję tzw. specjalnej operacji wojskowej, czyli nowej fazy wojny na Ukrainie, pomiędzy Warszawą a Kijowem zawarta została umowa w zakresie przyspieszonego trybu przepuszczania z granicy polskich ciężarówek transportujących żywność i pomoc humanitarną napadniętemu sąsiadowi. Obecnie, na granicach w kilkudziesięcio kilometrowych kolejkach stoją kierowcy z Ukrainy i Polski. Nie ma już takiej współpracy, jaka była w lutym i początkowych miesiącach inwazji. Na niektórych przejściach kolejki mają po 40 km długości, a kierowcy 10 – 12-13 dni czekają na przejazd.

Po wybuchu wojny niektóre przepisy dotyczące transportu towarowego z Polski do Ukrainy zostały zliberalizowane. Ze względu na wyjątkową sytuację, uproszczone procedury, co pozwoliło na duże szybsze przejazdy. W ramach tego działania na przejściach granicznych z Ukrainą do minimum ograniczono kontrole. Przyjęto też zasadę, że puste samochody wracające z Ukrainy po dostarczeniu pomocy humanitarnej przejeżdżają bez kolejek.

Polscy kierowcy narzekają na przetrzymywanie ich na Ukrainie

Teraz przewoźnicy alarmują, że umowa między Polską a Ukrainą w praktyce przestała działać. Chodzi o kwestię przepuszczenia wracających do Polski pustych ciężarówek. O ile wcześniej samochody przewożące pomoc humanitarną i artykuły spożywcze do Lwowa po rozładowaniu towaru mogły szybko wrócić do Polski, to teraz są zmuszone stać w wielokilometrowych kolejkach.

Ta umowa ciągle obowiązuje, ale tylko z naszej strony. Z Polski do Ukrainy szybko wracają puste ciężarówki, które przewoziły zboże. Problem pojawił się po ukraińskiej stronie. Nasi wschodni sąsiedzi nie chcą przepuszczać polskich pojazdów. Na przejściu w Dorohusku rządzą ukraińscy kierowcy. To smutne, ale Ukraina ma gdzieś polskich przewoźników. Nasze samochody muszą czekać przez siedem dni w kolejce

relacjonował Robert Gradus właściciel firmy transportowej z Chełmna.

Czytaj więcej: Siostry Kardashian nie zważają na upały. Celebryci zużywają ogromne ilości wody

Komitet protestacyjny przewoźników

W reakcji grupa lubelskich i podkarpackich przewoźników zdecydowała się powołać Zamojski Komitet Protestacyjny.

Jeszcze do niedawna w Dorohusku większe ciężarówki mogły jeździć pasem przeznaczonym dla aut osobowych.

Odprawy trwały zazwyczaj kilkanaście minut. I działało to przez miesiąc, ale ukraińska strona zbuntowała się. Twierdzą, że Polacy nie pomagają im w odprawach fitosanitarnych i weterynaryjnych. Takich transportów jest odprawianych zbyt mało, ponieważ przejście graniczne z odpowiednimi służbami nie pracuje 24 godz. na dobę

– przedstawił “Onetowi” sytuację przedstawiciel komitetu Jarosław Jabłoński.

Zanim zaczęły się problemy z przepuszczaniem wracających polskich pojazdów, transport z Polski do Lwowa, wliczając czas powrotu, trwał ok. 6 godzin.

Kiedy wszystko sprawnie działało, transport z Polski do Lwowa, łącznie z powrotem do kraju, trwał około sześciu dni. Obecnie przewiezienie towaru, rozładunek i czekanie w kolejce na możliwość przekroczenia granicy trwa nawet 12-13 dni. Polskie ciężarówki są m.in. kierowane na prześwietlenia rentgenem. Powoduje to spięcia, przepychanki i narastającą nerwowość.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

dorzeczy.pl, onet.pl