Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pxhere

  • “- Otwierać! Policja energetyczna! Ile macie Państwo stopni w domu?”.
  • Czy tak będzie wyglądać egzekwowanie nowych przepisów prawnych w Szwajcarii?
  • Za ogrzewanie domu powyżej 19°C tej zimy grozi dzienna grzywna do 3 tysięcy franków szwajcarskich i kara do nawet trzech lat pozbawienia wolności.
  • Zobacz też: Putin podjął decyzję. Wszystko rozstrzygnie się 4 listopada

Szwajcarzy, którzy naruszają nowe przepisy dotyczące ogrzewania, jakie zabraniają ogrzewania domów powyżej 19°C tej zimy, mogą zostać ukarani dziennymi grzywnami w wysokości do 3000 franków szwajcarskich i do trzech lat więzienia.

Nowe przepisy dotyczące dostaw energii w kraju sprawią, że ogrzewanie domów do temperatury powyżej 19°C będzie niezgodne z prawem w przypadku braku energii. Ponadto ciepłej wody nie należy podgrzewać do więcej niż 60 stopni, a przenośne grzejniki elektryczne, sauny i podgrzewane baseny są zabronione.

Należy zauważyć, że Światowa Organizacja Zdrowia od dawna utrzymuje, że temperatura nie niższa niż 20°C jest zalecana dla dzieci, osób starszych i osób z istniejącymi schorzeniami.

Markus Spörndli, rzecznik szwajcarskiego Departamentu Gospodarki (DEF) wyjaśnił, że “naruszenia prawa o zaopatrzeniu kraju są zawsze wykroczeniami, nawet (…) przestępstwami i muszą być ścigane z urzędu przez kantony”.

Od grzywny do więzienia

Grzywna, jaka zostanie nałożona na konsumentów, którzy naruszają nowe przepisy energetyczne, będzie wynosić od 30 franków do maksymalnie 3 000 franków dziennie, powiedział Spörndli, potwierdzając, że kwota będzie zależeć od charakteru przestępstwa i sytuacji ekonomicznej sprawcy. Co więcej, umyślne łamanie wytycznych rządowych może spowodować, że konsumenci zostaną skazani nawet na trzy lata więzienia, czego Spörndli mówi, że rząd ma nadzieję uniknąć.

Projekty rozporządzeń opierają się przede wszystkim na tym, że zdecydowana większość ludzi respektuje prawa.

Minister gospodarki Guy Parmelin powiedział na konferencji prasowej w Radzie Federalnej w ubiegłą środę, że Szwajcaria “nie jest państwem policyjnym”, ale rozumie się, że mogą być przeprowadzane wyrywkowe kontrole, aby upewnić się, że ludzie przestrzegają zasady. Szwajcarskie kantony mają teraz czas do 22 września na przedyskutowanie propozycji i ustosunkowanie się do ich egzekwowania.

W związku z tym DEF oczekuje, że grzywny zostaną nałożone tylko, “jeśli naruszenie zostało zgłoszone i sprawdzone, a następnie można je udowodnić”.

Czy to oznacza, że rząd chce zachęcać mieszkańców do donoszenia na “przegrzewających” domy sąsiadów? Szefowie policji uważają, że egzekwowanie tego stanowionego prawa będzie trudne.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

RMX News

Wojciech Wasiutyński

Wojciech Wasiutyński / Fot. Archiwum

Zobacz także: Pożegnanie Marii Mireckiej-Loryś [FOTORELACJA]

W czasie studiów działał w monarchistycznej korporacji akademickiej „Aquilonia” i w szeregach Obozu Wielkiej Polski. Publikował w „Szczerbcu”, „Gazecie Warszawskiej” i w „Akademiku Polskim”. Nie przystąpił do narodowo demokratycznego Stronnictwa Narodowego. Pracował w redakcji narodowo radykalnego dziennika „ABC”. Wraz z Janem Mosdorfem stworzył deklarację założycielską Obozu Narodowo-Radykalnego i został redaktorem naczelnym nielegalnej „Sztafety”. Po delegalizacji ONR sanacyjna dyktatura aresztowała go na dwa miesiące. Po zwolnieniu pracował w redakcji i publikował w narodowo radykalnym tygodniku „Prosto z Mostu”. Wspierał powstanie Ruchu Narodowo Radykalnego Bolesława Piaseckiego i publikował w czasopismach RNR („Ruch Młodych”, „Jutro” i „Falanga”). Został dotkliwie pobity przez działaczy bardziej pro wolnorynkowego ONR „ABC”.

Przed wojną, po miesięcznym stażu w Lidze Narodów, zerwał w środowiskiem narodowo radykalnym. Po wybuchu wojny przedostał się na Węgry i przystąpił do Stronnictwa Narodowego. Z Węgier przedostał się do Francji, a potem do Wielkiej Brytanii, gdzie pracował w Ministerstwie Spraw Zagranicznych polskiego rządu emigracyjnego i publikował w organie SN „Myśli Polskiej”. Służył w referacie prasowym 1 Dywizji Pancernej generała Maczka.

Po wojnie pozostał na emigracji w Londynie. Publikował w Myśli Polskiej i współpracował z Głosem Ameryki oraz Radiem Wolna Europa. W międzyczasie z Wielkiej Brytanii przeniósł się do USA, gdzie powołał do życia Instytut Romana Dmowskiego. W PRL wspierał Ruch Młodej Polski, a po transformacji Zjednoczenie Chrześcijańsko-Narodowe. Po śmierci został pochowany na Cmentarzu Powązkowskim w Warszawie (kw. 30-2-5).

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Obraz ilustracyjny

Obraz ilustracyjny / Fot. YouTube

Pierwsze Święto Dziękczynienia nie odbyło się za sprawą protestanckich purytanów w Plymouth Rock w 1621 r., ale przez hiszpańskich katolików Mszą Świętą i obchodzone o 8 rano w święto Narodzenia Najświętszej Maryi Panny 8 września 1565 w St. Augustine (Florida) ponad 55 lat przed protestanckimi pielgrzymami purytańskimi.

Badania wykazały, że 55 lat przed przybyciem purytanów hiszpański założyciel wspomnianego wyżej najstarszego miasta w Stanach Zjednoczonych, Pedro Menéndez de Avilés i 800 hiszpańskich osadników uczestniczyło w tradycyjnej łacińskiej Mszy Świętej Dziękczynnej, po której Menéndez zorganizował wspólny posiłek dla Hiszpanów i Indian Selah, jacy zajmowali miejsce przybycia. Don Pedro Menéndez przypłynął wśród dźwięków salutów z trąb artylerzystów i wystrzałów, by przejąć ziemię dla króla Filipa II. Ojciec kapelan łodzi Francisco Lopez de Mendoza, zaśpiewał wielki hymn dziękczynienia – Te Deum, i podarował krucyfiks, który Menéndez uroczyście ucałował. Wówczas 500 żołnierzy, 200 marynarzy, i sto rodzin wraz z licznymi wykwalifikowanymi rzemieślnikami oraz Indianami słuchało sprawowanej Ofiary Mszy Świętej składając Bogu dziękczynienie, po czym odbyła się uczta Dziękczynienia z udziałem Indian i Hiszpanów.

Screenshot-2

Drugie Święto Dziękczynienia

Drugie amerykańskie Święto Dziękczynienia, które również zostało odnotowane, miało miejsce 30 kwietnia 1598 r., 22 lata przed tak zwanym ‘pierwszym Świętem Dziękczynienia’ protestanckich purytanów. Hiszpański odkrywca Juan de Oñate, który poprowadził ekspedycję z Mexico City do Nowego Meksyku (dziś stanu Texas), po przybyciu, poprosił franciszkanów o odprawienie Mszy Świętej Dziękczynienia, po czym oficjalnie proklamował la toma, czyli przejęcie ziemi na północ od Rio Grande dla króla Hiszpanii. Poświęcił ją, oświadczając: ‘W Imię Trójcy Przenajświętszej biorę w posiadanie tę ziemię 30 kwietnia 1598 r. na cześć Pana naszego Jezusa Chrystusa w tym Dniu Wniebowstąpienia Pańskiego’. Przy akompaniamencie trąb i strzałów z muszkietów podpisany oraz przypieczętowany został oficjalny akt spełniający prawne wymogi la toma, dzięki któremu 30 kwietnia 1598 r. ustanowiono Królestwo Nowego Meksyku.

Koloniści przystąpili do obchodów pierwszego Święta Dziękczynienia wielką ucztą z kaczek, gęsi, żurawi oraz ryb. Reszta dnia upłynęła na wyścigach pieszych i konkurencjach, a wieczorem wszyscy cieszyli się zabawą, która odgrywała szczęśliwe sceny z franciszkańskimi misjonarzami wjeżdżającymi do kraju, i Indianami klękającymi, aby ich przyjąć i prosząc o przyjęcie do Świętej Wiary.

Squanto

Nawet w Plymouth Rock, gdzie purytańscy pielgrzymi wylądowali później w 1621 r., Indianin Squanto, który zorganizował pierwsze Święto Dziękczynienia, był katolikiem. Został zniewolony przez Anglików, ale po czterech latach uwolnili go hiszpańscy duchowni, udzielając mu Sakramentu Chrztu. Było to następstwem bulli papieskiej Sublimis Deus. W przeciwieństwie do kościoła anglikańskiego, Kościół Katolicki sprzeciwiał się znęcaniu się nad Indianami i sprowadzaniu ich do Europy wbrew ich woli.

Squanto był uczony przez katolickiego księdza, i wkrótce znał angielski oraz Katechizm. Popłynął z powrotem do swojej ojczyzny, mianowicie do miejsca zwanego dziś Plymouth Massachusetts. Wrócił do domu tylko po to, by dowiedzieć się, że jego rodzina i przyjaciele zostali wyniszczeni przez chorobę, a po wylądowaniu purytanów zaprzyjaźnił się i uczył angielskich purytanów i cudzoziemców sadzenia zbóż i zawierania umów handlowych z jego wodzem.

ευχαριστία

Ustanowione trzydniowe święto, które mylnie nazwaliśmy ‘pierwszym Świętem Dziękczynienia’, zostało tak naprawdę ustanowione przez katolickiego rdzennego Amerykanina o imieniu Squanto, co książki historyczne raczej pomijają. Gdy Stany Zjednoczone oficjalnie obchodziły święto Dziękczynienia jako narodowe święto publiczne, Jerzy Waszyngton (który prawdopodobnie pod koniec swego życia nawrócił się na katolicyzm, ale to odrębna historia) pozostawił każdemu stanowi swobodę ustalenia tego, jak będzie się je obchodzić.

Dopiero podczas wojny secesyjnej jesienią 1863 roku Abraham Lincoln poprosił o nowe Święto Dziękczynienia, ponieważ ludzie mieli wiele do wyczekiwania i wdzięczności, mimo że 1863 był najkrwawszym rokiem domowej wojny. Każdy następujący po nim prezydent naśladował tę decyzję, a w 1941 roku Stany Zjednoczone w końcu uczyniły Święto Dziękczynienia oficjalnym corocznym świętem narodowym w czwarty czwartek listopada.

Amerykańscy katolicy powinni pamiętać, że Prawdziwym Posiłkiem Świątecznym nie jest indyk, ale Ciało Pańskie. Trzeba tu wspomnieć, iż słowo ‘Eucharistia’ oznacza po grecku ‘Dziękczynienie’, i stąd wzięła się nazwa omawianego święta.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

YouTube

Władimir Putin

Władimir Putin / Fot. PAP/EPA/MIKHAEL KLIMENTYEV/SPUTNIK/KREMLIN POOL Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Od 24 lutego trwa wojna na Ukrainie, którą najechał ze swoim wojskiem prezydent Władimir Putin.
  • Jednym z powodów eskalacji konfliktu było uznanie przez Rosję dwóch separastycznych republik w Ługańsku i Doniecku.
  • Przez ostatnie tygodnie i miesiące trwały spekulacje dotyczących rozpisania referendum na innych okupowanych terenach.
  • Teraz, jak zapowiedział sekretarz generalny Jednej Rosji Andrij Turczak, 4 listopada mają odbyć się głosowania w plebiscycie.
  • Zobacz także: Wojna o półprzewodniki. Ostra rywalizacji Chin ze Stanami Zjednoczonymi

Wojna na Ukrainie trwa już od ponad pół roku. Na ten moment trudno ocenić, kiedy konflikt może się zakończyć. Z kolei dziś media obiegła informacja na temat referendum, które ma się odbyć na terenach okupowanych przez Rosjan.

Referendum na terenach okupowanych przez Rosjan na terytorium Ukrainy

Głosowanie ma zostać przeprowadzone 4 listopada, czyli w Dzień Jedności Narodowej w Rosji. Wcześniej wskazywano, że być może datą referendum będzie 11 września, kiedy to na terenie Rosji odbędą się wybory lokalne.

Głosowanie w Donbasie i na terytoriach wyzwolonych odbędzie się słusznie i symbolicznie w Dniu Jedności Narodowej 4 listopada

– poinformował sekretarz generalny Jedna Rosja Andrij Turczak.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

tysol.pl, radiozet.pl

Dmitrij Miedwiediew

Dmitrij Miedwiediew / fot. youtube

  • Była minister spraw zagranicznych Liz Truss objęła we wtorek urząd premiera Wielkiej Brytanii.
  • Jej wygraną na nową przewodniczącą Partii Konserwatywnej postanowił skomentować Dmitrij Miedwiediew.
  • Wiceprzewodniczący Rady Bezpieczeństwa Rosji, stwierdził, że jest ona marnym politykiem.
  • Podkreślił, że próbuje ona nieudolnie naśladować byłą premier Margareth Thatcher.
  • Zobacz także: Szef NATO o Rosji. “Mogą zaatakować inne kraje”

Liz Truss wygrała wybory w Partii Konserwatywnej. Pokonując w finałowym starciu Rishiego Sunaka, zastąpiła na stanowisku szefa partii i premiera Borisa Johnsona. We wtorek 6 września objęła urząd.

Zmianę na szczycie brytyjskich władz komentują m.in. czołowi politycy rosyjscy. Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow przyznał, że Rosja nie spodziewa się poprawy stosunków z Wielką Brytanią po wyborze Liz Truss na premiera.

W podobnym tonie wypowiedział się minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow, twierdząc m.in., że nowa premier ma swoje własne zasady, przede wszystkim trzymanie się twardej linii w obronie interesów Wielkiej Brytanii, bez chęci uwzględnienia stanowiska innych lub pójścia na jakiekolwiek kompromisy.

Miedwiediew uderza w Truss

Z kolei znany z mniej dyplomatycznej postawy i agresywnej retoryki Dmitrij Miedwiediew skierował w stronę premier Wielkiej Brytanii kilka słów krytyki.

Wiceszef rosyjskiej Rady Bezpieczeństwa oznajmił, że “ciotka dziwaczka” – jak określił Liz Truss – jako polityk jest niekompetentna, a w dodatku jej nastawienie jest rusofobiczne. Dodał przy tym, że nie rozumie ona podstawowych zasad polityki, historii i geografii.

Czytaj więcej: Obowiązkowe ograniczenia energii? Szefowa KE: “Musimy obciąć rosyjskie dochody”

Nieudolna próba naśladowania Thatcher?

W jego ocenie szefowa brytyjskiego rządu usilnie próbuje naśladować Margaret Thatcher, jednak jego zdaniem nie posiada nawet kilku procent jej umiejętności. Były prezydent i premier Federacji Rosyjskiej odniósł się też do kwestii sankcji nałożonych przez Zachód na Rosję. Jego zdaniem Truss oczekuje, że Wielka Brytania pokona kryzys energetyczny i zdoła zastopować inflację, chociaż wynikają one z jej własnych decyzji.

Dmitrij Miedwiediew uważa, że nowa premier Wielkiej Brytanii nie osiągnie w polityce niczego, a wręcz pogorszy sytuację wewnętrzną i zewnętrzną kraju, a jej rządy zakończą się skłóceniem się ze wszystkimi i odejściem w niesławie tak, jak jej poprzednik “kudłaty Borysek”.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

dorzeczy.pl, news.sky.com

Zniszczenia Wielunia w czasie II wojny światowej / Fot. Twitter

  • Według informacji europosła Prawa i Sprawiedliwości dr Zbigniewa Kuźmiuka, greccy eurodeputowani zaproponowali wspólną rezolucję ws. reparacji.
  • Grecy wraz z Polską chcą przeprowadzić udaną akcję dyplomatyczną w kierunku Berlina.
  • Europoseł wyjawił również, że Polska odwaga zachęciła również Włochów do ubiegania się o reparacje wojenne.
  • Zobacz także: Niemiecki historyk: Polska nigdy nie zrzekła się roszczeń reparacyjnych wobec Niemiec

Propozycja stanowi efekt publikacji raportu o polskich stratach wojennych w czasie II wojny światowej, który wzbudza duże zainteresowanie europosłów. Stąd rozważana jest prezentacja raportu w Parlamencie Europejskim. Dr Zbigniew Kuźmiuk w rozmowie z Radio Maryja wskazał, że nie wyklucza podjęcia działań na rzecz przyjęcia rezolucji.

Przedstawiciel Grecji poruszył tę kwestię, po prostu gratulując polskiemu rządowi, że zdecydował się wejść na oficjalną ścieżkę żądania roszczeń od Niemiec i zaproponował wspólne działania, w tym rezolucję, przy czym chcemy, żeby to wszystko jednak „miało ręce i nogi”, więc najprawdopodobniej na jakieś specjalne posiedzenie EKR-u zaprosimy przedstawicieli komisji, która przygotowała ten raport. Dopiero później podejmiemy działania dotyczące ewentualnego przygotowania takiej rezolucji. Nie wykluczam, że pójdziemy tą drogą, zwłaszcza że w swojej frakcji mamy Włochów, którzy także są na pewnym etapie ubiegania się o reparacje

– wyjaśnił europoseł Prawa i Sprawiedliwości dr Zbigniew Kuźmiuk.

W wywiadzie dla jednego z niemieckich dzienników kanclerz Niemiec Olaf Scholz stwierdził, że kwestia reparacji dla Polski jest zamknięta.

Poseł PiS Arkadiusz Mularczyk ocenił, że polityk zmieni zdanie po przekazaniu polskiej noty dyplomatycznej. Temat reparacji wojennych będzie poruszony także w przyszłym tygodniu na posiedzeniu Sejmu.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

radiomaryja.pl

Borys Budka

Warszawa, 01.02.2022. Poseł KO Borys Budka na sali obrad Sejmu w Warszawie, 1 bm. Sejm kontynuuje posiedzenie. Posłowie mają pracować m.in. nad projektem o szczególnych rozwiązaniach w okresie epidemii COVID-19. (kf) PAP/Paweł Supernak / fot. PAP/Paweł Supernak

  • W rozmowie z Radiem Zet wiceprzewodniczący Platformy Obywatelskiej został zapytany o aborcję.
  • Borys Budka stwierdził, że partyjna deklaracja o ochronie życia ludzkiego nadal pozostaje niezmienna.
  • Dlatego jego zdaniem, zapowiedź Donalda Tuska o wykreślaniu z list wyborczych osób anty-aborcyjnych nie ingeruje w wewnętrzny regulamin ugrupowania.
  • Przekonuje on również swoich partyjnych konserwatywnych kolegów, że skoro wierzą w Boga to również w wolną wolę.
  • Zobacz także: Spięcie posła PiS z ministrem. Do dyskusji włączył się dziennikarz

Fragment dokumentu z 2001 roku zawiera sformułowanie, mówiące o tym, że fundamentem cywilizacji Zachodu jest dekalog, a zadaniem państwa jest roztropne wspieranie rodziny i tradycyjnych norm obyczajowych, służących jej trwałości, dlatego prawo powinno ochraniacz życie ludzkie.

Prowadzący audycję radiową zapytał Borysa Budkę, jak tamta deklaracja ma się do ostatniej zapowiedzi Tuska o tym, że jeśli któryś z posłów nie poprze postulatu aborcji na życzenie do 12. tygodnia ciąży, zostanie skreślony z list wyborczych Platformę Obywatelską.

Zdaniem wiceprzewodniczącego PO deklaracja jest nadal aktualna, jeżeli się ją dobrze zinterpretuje. Według niego Jarosław Kaczyński złamał kompromis aborcyjny, a trybunał Julii Przyłębskiej wysadził coś, o czym przed 21 laty mówiła PO. Podkreślił, że Platforma nadal ma opowiadać się rzekomo za ludzkim życiem, pomijając przy tym życie nienarodzone.

Chcemy na przykład przeciwdziałać liczbie zgonów, która jest największa od II wojny światowej

– stwierdził wiceprzewodniczący Platformy Obywatelskiej.

Borys Budka w swoich rozważaniach postanowił wprost obrazić wiarę swoich partyjnych kolegów.

Jeśli ktoś wierzy w człowieka, to wierzy, że dokonuje on najlepszego wyboru. Patrzę na moich kolegów konserwatystów i mówię: tak, przecież ty mówisz o tym, « dekalog, Biblia, że Pan Bóg dał wolną wolę ». To uwierz w tego człowieka, […] nie narzucaj określonego rozwiązania

– wyjaśnił Borys Budka.

Czytaj więcej: Wiceprezydent Warszawy: “Zwrot nieruchomości spadkobiercom jest wciąż możliwy”

Tusk uderza w lewicę?

Zdaniem byłego prezydenta Polski Bronisława Komorowskiego radykalizm Donalda Tuska i PO w sprawie aborcji uderza przede wszystkim w lewicę.

W tej konkretnej sprawie myślę, że najbardziej powinna się obawiać lewica, no bo wyraźnie widać, że takim radykalizmem i odejściem od zasady tolerancji światopoglądowej, i takim radykalizmem w kwestii aborcji, innych kwestii obyczajowych i tak dalej, Platforma ma dużą szansę na odebranie liczącej się części wyborców lewicowych

– zauważył były prezydent Bronisław Komorowski.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

dorzeczy.pl, tysol.pl

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

  • Port Gdański poinformował ostatnio o przeładunku drewno, które wzrosło aż o 3115 proc. tj. 368 706 ton.
  • Drewno zostało ściągnięte z Litwy, Łotwy, Estonii i krajów Skandynawskich.
  • Lasy Państwowe podkreśliły w swoim komunikacie, że drewno to trafiło do niewielkiej części polskich odbiorców.
  • Ponadto w tym porcie nie znajduje się drewno pochodzące z polskich lasów.
  • Zobacz także: Ukraina oferuje gaz, ale w zamian chce broni

Z wyjaśnień, które gdański port przedstawił Lasom Państwowym wynika, że opublikowane portowe dane o wzroście przeładunku drewna o 3151 procent dotyczą 368 706 ton drewna w całości pochodzącego z importu z Litwy, Łotwy, Estonii i Skandynawii.

Czytaj więcej: Niemiecki historyk: Polska nigdy nie zrzekła się roszczeń reparacyjnych wobec Niemiec

Lasy Państwowe dementują polskie pochodzenie drewna

Lasy Państwowe poinformowały na swojej stronie internetowej, że do gdańskiego portu drewno przypływa z Windawy na Łotwie i sporadycznie z Norwegii, głównie na statkach z własnym dźwigiem do wyładunku. Drewno składowane jest na placu, ładowane do kontenerów i wywożone na terminale kontenerowe, skąd surowiec płynie na eksport do Chin.

Niewielka ilość tego drewna wyjeżdża samochodami do odbiorców w Polsce. Dodatkowo przywożone jest koleją drewno z Czech. Po składowaniu i załadowaniu do kontenerów przewożone jest do terminali kontenerowych, skąd także płynie do Chin. To również nie jest drewno pochodzące z polskich lasów!

– czytamy w komunikacie Lasów Państwowych.

Informacje o wzroście ilości przeładowywanego drewna opublikowane przez Port Gdańsk dotyczą zatem wyłącznie drewna pochodzącego z zagranicy.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

lasy.gov.pl, dorzeczy.pl

Jens Stoltenberg

Sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg / Fot. PAP/EPA/Fernando Villar Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Sekretarz generalny Sojuszu Północnoatlantyckiego Jens Stoltenberg ostrzegał przed dalszymi zakusami Rosji.
  • Jego zdaniem Władimir Putin może chcieć ewentualnym sukcesem na Ukrainie zaatakować inne europejskie kraje.
  • Stoltenberg nawołuje do jeszcze większej konsolidacji sojuszu w tych trudnych momentach.
  • Zobacz także: Będzie pomnik Marii Mireckiej-Loryś w Warszawie? Jest petycja

Wojna na Ukrainie wchodzi w decydującą fazę. Nadchodzi zima i będzie trudno. Trudno dla ukraińskiego narodu i sił zbrojnych, walczących o swoją wolność, ale trudno też dla tych z nas, którzy wspierają. (…) Cena, jaką płacimy za pomoc Ukrainie, to także korzyść dla naszego bezpieczeństwa

– napisał Jens Stoltenberg.

Sekretarz generalny Sojuszu Północnoatlantyckiego Jens Stoltenberg wskazał, że obecnie Rosja okupuje 20 proc. Ukrainy tj. obszar równy połowie Wielkiej Brytanii. Dlatego podkreślił, że w najbliższych miesiącach bardzo ważna będzie zachowanie jedności sojuszu.

Nasza jedność i solidarność będą zimą wystawione na ciężką próbę, ponieważ rodziny i przedsiębiorstwa odczuwają skutki gwałtownego wzrostu cen energii i kosztów utrzymania, spowodowanych brutalną inwazją Rosji. Czeka nas trudne sześć miesięcy, w których grożą nam ograniczenia energii, zakłócenia, a być może nawet niepokoje społeczne. Musimy jednak trzymać się kursu i przeciwstawić się tyranii dla dobra Ukrainy i naszego

– podkreślił sekretarz generalny Sojuszu Północnoatlantyckiego.

Stoltenberg podkreślił, że cena, którą Zachód płaci za wsparcie walczącego kraju, liczona w dolarach, euro i funtach, nie może równać się cenie płaconej przez Ukraińców własnym życiem. 

My wszyscy zapłacimy jednak znacznie więcej, jeśli Rosja i inne autorytarne reżimy uwierzą, że mogą bezkarnie najeżdżać swoich sąsiadów i deptać prawo międzynarodowe. Jeżeli Rosja przestanie walczyć, nastanie pokój. Jeżeli Ukraina przestanie walczyć, nie będzie już istnieć jako niepodległy kraj. Mamy moralny obowiązek wspierać to demokratyczne w sercu Europy

– stwierdził.

Jak dodał, zachodni sojusznicy muszą dokonać wyboru świata, w którym chcą żyć. 

Przygotowujemy kilkanaście nowych projektów, aby pomóc Ukrainie stawić czoła zimie. Będziemy też nadal pomagać temu krajowi w długoterminowym wzmacnianiu sektora obronnego oraz w przechodzeniu z sowieckiego uzbrojenia na zgodny ze standardami NATO

– zapewnił Stoltenberg.

Czytaj więcej: Albania pod naporem cyberataków. Zdecydowany krok w relacjach z Iranem

NATO zmienia swój fundamentalny system obronny

Sekretarz generalny podkreślił, że Sojusz dokonuje najbardziej fundamentalnej zmiany w systemie odstraszania i obrony od czasów zimnej wojny, znacznie zwiększając obecność na wschodniej flance, stawiając setki tysięcy żołnierzy w stan podwyższonej gotowości i kontynuując inwestycje w najnowocześniejsze zdolności wojskowe. 

Przed nami trudne czasy, ale już wcześniej razem stawialiśmy czoła trudnym czasom. Koszt braku obrony naszych wartości jest zawsze większy

– ocenił szef NATO.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

tvp.info

Polska sprzedaje Pioruny Estonii

Szef MON Mariusz Błaszczak / Fot. PAP/Paweł Topolski. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak podpisał dzisiaj umowę na sprzedaż uzbrojenia.
  • Polska sprzeda Estonii 300 pocisków rakietowych oraz 100 mechanizmów startowych systemu Piorun.
  • Wicepremier wskazał, że polski sprzęt wojskowy jest również wysokiej klasy.
  • Pioruny zostały przetestowane m.in. na wojnie z rosyjskim najeźdźcą.
  • Zobacz także: Śledztwo w sprawie śmierci dziennikarki Al-Jazeery

Jak podkreślił minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak podczas konferencji prasowej w fabryce Mesko, gdzie są produkowane zestawy Pioruna, polski przemysł jest w stanie wyprodukować wysokiej jakości sprzęt militarny.

To dzień, który daje nam świadectwo tego, że polski przemysł zbrojeniowy może produkować dobre i nowoczesne uzbrojenie, także dla naszych sojuszników

– powiedział minister obrony narodowej.

Estonia jest naszym bliskim sojusznikiem. Podzielamy spojrzenie na zagrożenia i razem poszukujemy rozwiązań. Jesteśmy także wdzięczni Estonii za wsparcie na granicy polsko-białoruskiej. Dostawy zestawów Piorun dla Estonii odbędą się już w przyszłym roku

– poinformował Mariusz Błaszczak.

Fabryka Mesko dostarczy Estonii 300 pocisków rakietowych i 100 mechanizmów startowych. Dostawy rozpoczną się w przyszłym roku. Zestawy przeznaczone są do zwalczania nisko lecących statków powietrznych. Skuteczność bojowa zestawów Piorun potwierdzona jest przez Ukraińców podczas walk z Rosją.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

tvp.info