Najwyższa Izba Kontroli zaprezentowała trzy raporty w temacie pandemii COVID-19 i podejmowanych przez rząd działań w tym okresie. Zwrócono uwagę na niegospodarność ze strony rządu, wydawanie środków publicznych bez żadnej kontroli i uzasadnienia. Koronnymi przykładami niegospodarności były szpitale tymczasowe, które kosztowały dziesiątki milionów złotych, a okazały się kompletnie niepotrzebne. Bowiem miejsc w zwykłych szpitalach nie zabrakłoby w czasie trwania całej pandemii.

Tymczasem okazało się, że Polska powołała do życia więcej szpitali tymczasowych niż powołano ich w pozostałych krajach Unii Europejskiej razem wziętych.

Kolejny przykład niegospodarności, działania wręcz na szkodę był przykład zakupu respiratorów, które nie spełniały żadnych norm, a były droższe niż te, które oferowały polskie przedsiębiorstwa.

Kontrolą objęto również wydatki związane z świadczeniami szpitalnymi dla pacjentów z COVID-19. Tutaj również dopatrzono się niegospodarności, ale już nie na kwotę milionów złotych, ale liczoną w miliardy złotych.

Po ogłoszeniu wyników kontroli przez NIK Konfederacja, na specjalnie zwołanej pod Sejmem konferencji prasowej, zapowiedziała, że w przyszłym Sejmie przygotuje wniosek o Trybunał Stanu dla premiera Mateusza Morawieckiego oraz Jacka Sasina, jako tych, którzy są najbardziej odpowiedzialni za tą niegospodarność liczoną w miliardach złotych.

Współprzewodniczący Konfederacji Krzysztof Bosak, w kontekście wyników raportu NIK, w bardzo mocnych słowach skomentował działania przedstawicieli rządu w czasie pandemii:
Tych drani trzeba ukarać! Te nadużycia trzeba rozliczyć.

Zdjęcie: Materiały prasowe Konfederacji

Michał Wawer, skarbnik Konfederacji, podczas konferencji prasowej pod Sądem Okręgowym w Warszawie poinformował, że w związku z nierzetelnym artykułem dotyczącym programu Konfederacji, w którym znalazły się nieprawdziwe stwierdzenia, Konfederacja złożyła pozew przeciwko Gazecie Wyborczej.
– Dzisiaj złożyliśmy ten pozew – powiedział Michał Wawer. – Spodziewamy się, że pierwsza rozprawa będzie jutro albo najpóźniej w poniedziałek. A dzięki dobrodziejstwom wyborczego trybu sądowego już do połowy przyszłego tygodnia powinniśmy mieć prawomocny wyrok. Domagamy się od Agory S.A., wydawcy portalu Wyborcza.pl, domagamy się przeprosindomagamy się usunięcia tegozawierającego kłamstwa i manipulacje artykułudomagamy się również wpłaty 20 tysięcy złotych, symbolicznych, na organizację tegorocznego Marszu Niepodległości – największej imprezy patriotycznej w Europie. 

Polecamy Państwa uwadze spotkanie poświęcone książce dr Anny Mandreli “Niezłomna zakonnica. Siostra Izabela”!

❗️ Dyskusja odbędzie się w czwartek 31 sierpnia o godz. 17:00 w ramach Przystanku Historia IPN w Warszawie (ul. Marszałkowska 21/25).

➡️ Oprócz autorki wystąpi historyk Leszek Żebrowski. Prowadzący: Jarosław Kornaś (Fundacja Instytut Badania Kultury).

Dr Anna Mandrela o siostrze Izabeli

Dokładnie we wtorek 8 sierpnia przypadła 66. rocznica śmierci siostry Izabeli, zakonnicy, która była jednocześnie świadkiem i ofiarą czerwonego terroru. Zasłużona żołnierz AK oraz pielęgniarka przez całe lata ciągana była po komunistycznych więzieniach. Zmarła w 1957 roku, ponieważ jej zdrowia nie udało się już uratować. Do końca pozostała jednak nieugięta i nie zgodziła się na współpracę z komunistycznym reżimem.

Jej pierwszą kompleksową biografię przygotowała filozof dr Anna Mandrela. Książkę “Niezłomna zakonnica. Siostra Izabela” polecił m.in. zasłużony historyk Leszek Żebrowski, który będzie jednym z prelegentów na opisywanym spotkaniu:

Jej losy to historia pierwszych lat Polski Ludowej i dramat Kościoła katolickiego w pigułce. Szeroko rozgałęzione represje i zbrodnie komunistyczne, bogato udokumentowane, pokazują proces zniewolenia i brutalnej wymiany elit intelektualnych: z polskich – na komunistyczne. Książka, którą należy koniecznie przeczytać, aby zrozumieć również to, z czym mamy dziś do czynienia i dlaczego tak jest

Źródło: annamandrela.pl, siostraizabela.pl

Neomarksizm

/ Fot. YouTube/MediaNarodowe

Uczelnia Collegium Intermarium zaprasza serdecznie na dyskusję “Jak odzyskać uniwersytety z rąk lewicy?” poświęconą książce “Encyklopedia Antykultury”, która została wydana w ramach projektu “Odnaleźć Siebie” zrealizowanego pod patronatem Ministerstwa Edukacji i Nauki (MEiN).

Kiedy i gdzie? 29.08.2023 (wtorek) o godzinie 18.00 w uczelni Collegium Intermarium w Warszawie (ul. Bagatela 12, III piętro).

Czy świat akademicki, który w wyniku tzw. długiego marszu przez instytucje został opanowany przez środowiska lewicowe, można jeszcze odzyskać? To główne pytanie, na które będą starali się odpowiedzieć prelegenci związani na co dzień z nauką, szkolnictwem wyższym czy szeroko rozumianą edukacją.

Uczestnicy dyskusji:

▪️ dr Filip Ludwin (prawnik, wykładowca, prorektor ds. kształcenia Collegium Intermarium)

▪️ Jakub Zgierski (dziennikarz, publicysta i redaktor wydania “Encyklopedii Antykultury”)

▪️ Dariusz Rozwadowski (historyk, nauczyciel i współautor “Encyklopedii Antykultury”)

▪️ Jan Tarnas (historyk sztuki, filozof i redaktor prowadzący magazynu artystycznego „Obieg”)

▪️ Michał Pytel (politolog, badacz Unii Europejskiej i współautor “Encyklopedii Antykultury”)

Opis książki

 ♦️ Czym jest ideologia antykultury?
 ♦️ Czy nasza wolność jest zagrożona?
 ♦️ Jaki jest prawdziwy cel rewolucji seksualnej?
 ♦️ Jak manipulują nami media i wielkie koncerny?
 ♦️ Czy mamy do czynienia z projektem nowego człowieka?
 ♦️ Co tak naprawdę leży u podstaw współczesnych ideologii?
 ♦️ Jak działa w praktyce stara rzymska maksyma dziel i rządź?
 ♦️ Dokąd zaprowadzi nas współczesna rewolucja technologiczna?

W Encyklopedii Antykultury znajdziesz odpowiedzi na te i wiele innych pytań. Pamiętaj, że świadomość to pierwszy krok do wolności!

Celem ideologii antykultury jest zabicie w ludziach zdolności do twórczej oraz pożytecznej pracy, która stanowi warunek konieczny funkcjonowania systemu kapitalistycznego, a szerzej – wydajnej gospodarki, gdzie każdy pracuje na swoje utrzymanie, a tym samym wolność. Oczekiwany rezultat musi doprowadzić do sytuacji, w której masy poddane antykulturowej obróbce nie będą miały innego wyboru niż poparcie sił nawołujących do rewolucji oraz stworzenia systemu powszechnej wolności, równości i dobrobytu – nowej wersji komunizmu. Jednak ustrój, w którym rzekomo nikt nie musiałby pracować, ponieważ wszystko byłoby za darmo, sprowadzałby się w gruncie rzeczy do przejmowania dóbr wypracowywanych przez innych ludzi. W efekcie beneficjentami byłyby wyłącznie pasożytnicze elity bazujące na wytworzonym mechanizmie systemowej kradzieży, kontroli społecznej oraz propagandzie. To właśnie jest istota antykultury!

Źródło: collegiumintermarium.org

Zdjęcie ilustracyjne.

Zdjęcie ilustracyjne. / Fot. Pxhere

Flowberg IT to wschodzący specjalista w dziedzinie cyberbezpieczeństwa. Jak pokazały ostatnie lata, a szczególnie wojna na Ukrainie – cyberbezpieczeństwo jest równie istotnym gwarantem suwerenności państwa i spokoju obywateli co tarcze antyrakietowe, kolumny czołgów i chmury dronów.

Na cyberataki narażeni są obecnie wszyscy, każdy z nas używa bowiem smartfona – doktryna „wszystko jest wojną” staje się aktualna jak nigdy dotąd. Polska jako kraj przyfrontowy jest szczególnie narażona na cyberzagrożenia. Ważny wkład w uświadamianie społeczeństwa w tej kwestii wnosi Flowberg IT, wrocławska firma działająca od 2018 roku.

Flowberg IT ostrzega

Cyberprzestępczość z roku na rok rośnie w siłę. Otrzymuje wszak pełne wsparcie wrogich Zachodowi mocarstw. W epoce pracy zdalnej, kiedy to siedzenie w biurze powoli odchodzi do lamusa – komputery stanowią narzędzie nie tyle samej pracy, co też rozrywki, oraz główne źródło informacji o nas samych. Naszych hasłach do kont bankowych, komunikatorów i folderów, których zawartość chcielibyśmy zachować dla siebie.

– Pracownicy nierzadko korzystają z internetu w pracy w celach rozrywkowych. Potrafi to stanowić potrzebną odskocznię od pracy, jednakże w kontekście cyberbezpieczeństwa potrafi być dużym zagrożeniem. Mowa tutaj o stronach, które, podszywając się pod znane i często używane strony internetowe, mają na celu wyłudzić dane, co jest niebezpiecznie w przypadku osób prywatnych, a w przypadku danych firmowych może zakończyć się prawdziwą katastrofą

– informuje Flowberg IT na swojej stronie flowbergit.pl.

Wyłudzanie danych to świetny sposób na zdobycie kontroli nad umysłami ofiar. Niczego nieświadomi użytkownicy mediów społecznościowych mogą stracić nie tylko prywatność, ale i dorobek życia. To już się dzieje. Ponad jedna trzecia wszystkich cyberataków kończy się tym, że utraconych danych często nie da się odzyskać.

– W cyfrowych czasach dane są krytycznym zasobem, dlatego tak ważne jest, aby zabezpieczyć się przed ich utratą. Kopia zapasowa w chmurze to zwykle ostatnia deska ratunku, gdy zawiodą systemy bezpieczeństwa, procedury lub gdy ktoś po prostu popełni błąd

– wyjaśnia Flowberg IT, zaznaczając, że w 36% przypadków cyberataku nie udało się odzyskać utraconych danych.

Polska firma zajmuje się również dziedziną backupu. Informatycy z Flowberg IT szczególnie dzisiaj, w czasie wojny za naszą wschodnią granicą, zalecają, aby firmy i osoby prywatne przechowywały kopie zapasowe swoich danych w chmurze. Przecież tak naprawdę nigdy nie wiadomo, kiedy wybuchnie pożar, pojawi się podtopienie czy… nastąpi atak z użyciem militariów.

– Posiadanie kopii zapasowej poza siedzibą (np. w chmurze) zabezpiecza dane i systemy wraz z konfiguracjami przed ich utratą. Uszkodzenie lub zniszczenie danych może nastąpić na skutek działania niszczącego, które dotknąć może podstawowy ośrodek przetwarzania. O ile pożar czy zalanie serwerowni to sytuacje raczej rzadkie, to już działanie szkodliwego oprogramowania albo ransomware, lub po prostu błąd ludzki, to częste przypadki, a ich skutki bywają również katastrofalne

– opisuje Flowberg IT.

Wrocławska firma, choć funkcjonuje dopiero od 2018 roku, zatrudnia specjalistów w dziedzinie cyberbezpieczeństwa. Programiści polskiej firmy nabywali doświadczenie już od lat 90., kiedy to informatyka w demokratycznej Polsce zaczęła dopiero raczkować. Teraz Flobwberg IT w oparciu o dotychczas zdobytą wiedzę i dekady specjalizacji swoich pracowników pragnie uświadamiać zarówno firmy, jak i osoby prywatne z zakresu ochrony swoich danych.

Źródło: flowbergit.pl, salon24.pl

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

Spółka Elewarr ponownie przykuła uwagę mediów. I nie chodzi tutaj bynajmniej o sukcesy państwowego przedsiębiorstwa, które zdają się być już jedynie nostalgiczną pieśnią przeszłości. Obecnie firma należąca do Krajowej Grupy Spożywczej mierzy się z zarzutami o zapełnianie decyzyjnych stanowisk osobami, które nie mają nic wspólnego z branżą rolniczą.

Elewarr z ludźmi Platformy Obywatelskiej?

Jak poinformował portal Kontrrewolucja.net, a za nim polskaracja.pl, pod koniec lipca pod młotek poszła cała Rada Nadzorcza Spółki Elewarr. Dziennikarze, posiłkując się m.in. informacjami zawartymi na oficjalnej stronie internetowej, wybadali, że Radę opuścili ludzie związani z Jackiem Sasinem. A to właśnie niesławny wicepremier oraz jego resort aktywów państwowych sprawują de facto kontrolę nad Krajową Grupą Spożywczą (KGS).

Okazuje się, że stanowiska w Radzie Nadzorczej utracili m.in. Paweł Bukowski, prezes Spółki Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa Terminal Intermodalny Bydgoszcz Emilianowo, czy Marcin Sutkowski – dyrektor Biura Prawnego Marszałka Województwa Podlaskiego, związanego z ministrem aktywów państwowych Jackiem Sasinem

– czytamy w artykule serwisu Kontrrewolucja.net.

Nazwiska nominatów wzbudziły kontrowersje. Mówimy tutaj o ludziach, którzy swoje kariery budowali za czasów rządów Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego. Portal Kontrrewolucja.net spekuluje, że tego typu roszady personalne mogą mieć związek z nieuchronnymi wyborami. A ich wynik może być bardzo niekorzystny dla PiS-u. Nie dziwią więc sugestie, iż niektórzy ze współpracowników Kaczyńskiego czynią umizgi w kierunku swoich adwersarzy z opozycji.

Kontrrewolucja.net przytacza następujące informacje o nowym składzie Rady Nadzorczej:

Piotr Kocięcki – to Dyrektor Finansowy PZZ Stoisław, czyli spółki-córki Krajowej Grupy Spożywczej S.A., a więc właściciela Elewarru. Jest związany z wiceprezesem KGS S.A. Mirosławem Narojkiem, który jednocześnie sprawuje stanowisko Prezesa PZZ Stoisław. Nie jest to pierwsza funkcja Kocięckiego w radzie nadzorczej, wchodzi on już bowiem w skład żeńskiego zespołu piłki ręcznej z Koszalina. Klub na co dzień wspiera także powiązany z Platformą Obywatelską samorząd Miasta Koszalina.

Mariusz Obszyński – to jeden z najbliższych współpracowników obecnego Prezesa Krajowej Grupy Spożywczej Marka Zagórskiego. Nominacja ta jest zaskakująca, Obszyński największą swoją karierę robił bowiem w czasach rządów Platformy Obywatelskiej i PSL. Jak czytamy na stronie pap-mediaroom.pl, pracował m.in. w: Przedsiębiorstwie Eksploatacji Rurociągów Naftowych Przyjaźń S.A. jako członek zarządu, PGNiG S.A. jako doradca zarządu, Agencji Rozwoju Przemysłu S.A. jako dyrektor departamentu fuzji i przejęć oraz spółce Nafta Polska S.A. jako dyrektor biura nadzoru właścicielskiego. W trakcie swojej dotychczasowej pracy, za czasów Platformy Obywatelskiej, zasiadał w radach nadzorczych następujących podmiotów: Rafineria Czechowice S.A., Zakłady Chemiczne Police S.A., Zakłady Azotowe w Tarnowie-Mościcach S.A., Grupa LOTOS S.A., PERN Przyjaźń S.A., OLPP Sp. z o.o. oraz Naftoserwis Sp. z o.o. Szczególne kontrowersje budzi fakt, że odpowiadał on za budowę rurociągu Przyjaźń, który w czasach rządów Platformy Obywatelskiej był głównym projektem w ramach polepszania stosunków polsko-rosyjskich

– czytamy w omawianym artykule.

O co może chodzić? O to, co zawsze

Osoby kojarzone z Platformą Obywatelską znalazły się w Elewarrze nieprzypadkowo – uważają dziennikarze Kontrrewolucja.net. Ręka rękę myje, ale to przecież czujni obserwatorzy politycznych przetasowań wiedzą nie od dzisiaj.

Warto zauważyć, że obecny prezes Krajowej Grupy Spożywczej Marek Zagórski miał dosyć ciekawą przeszłość. Otóż w wyborach w 2001 roku został wybrany na posła z okręgu białostockiego, z listy Platformy Obywatelskiej. W wyborach prezydenckich w 2010 roku był członkiem komitetu poparcia Bronisława Komorowskiego, a także członkiem zespołu współtworzącego jego program polityczny. W 2014 roku został natomiast wiceprezesem partii Polska Razem Jarosława Gowina (pozostał również wiceprezesem ugrupowania Porozumienie, powstałego w listopadzie 2017 z przekształcenia Polski Razem). Dopiero w 2018 roku Marek Zagórski dołączył do Prawa i Sprawiedliwości, co zbiegło się z przejęciem przez niego kierownictwa nad Ministerstwem Cyfryzacji. W końcu od kwietnia 2023 roku steruje Krajową Grupą Spożywczą

– czytamy dalej w materiale serwisu.

Z kolei zdaniem portalu polskaracja.pl Elewarr stał się przedmiotem wewnętrznej wojenki PiS-owców. Ci doprowadzając do usunięcia ludzi Sasina, takich jak Sutkowski, ograniczają jego wpływy w spółce-córce KGS. Skąd nadchodzą ciosy? Informatorzy portalu Kontrrewolucja.net nie pozostawiają złudzeń. Otóż KGS ma wkrótce zacząć podlegać resortowi rolnictwa. Decyzję klepnąć miałby premier Mateusz Morawiecki.

Wygląda na to, że Elewarr został w dużej mierze ubezwłasnowolniony i sparaliżowany przez Krajową Grupę Spożywczą. Ze spółką żegnają się osoby posiadające wieloletnie doświadczenie, a powoływani są ludzie – zdaje się – bez większej wiedzy dotyczącej sektora rolnego. Jak widać, zaczął się nowy podział łupów. Ponadto według nieoficjalnych informacji minister rolnictwa Robert Telus zamierza lada dzień wystąpić do premiera, jeśli już tego nie zrobił, z wnioskiem o przekazanie Krajowej Grupy Spożywczej pod resort rolnictwa. To z kolei może być próbą odebrania wpływów ministrowi aktywów państwowych Jackowi Sasinowi

– dowiadujemy się z tekstu.

Mariusz Obszyński w Zarządzie

Poza restrukturyzacją Rady Nadzorczej PiS-owcy dokonali również korekty Zarządu. W nim też znalazł się wspomniany Mariusz Obszyński. Co ciekawe, rok temu był on kandydatem na wiceprezesa Elewarru, ale nie popisał się dostateczną wiedzą z zakresu branży rolnej, w związku z czym nie wygrał w konkursie na to stanowisko. Zarząd jednak jest jak papier i wszystko przyjmie…

Aby uniknąć problemu w postępowaniu konkursowym (koniecznym w świetle aktu założycielskiego), nastąpiło oddelegowanie członka Rady do Zarządu (w ten sposób nikt nie zweryfikował kwalifikacji i doświadczenia kandydata)

– podaje Kontrrewolucja.net.

Sprawą zainteresowali się redaktorzy Polskiej Racji, którzy na drodze śledztwa dziennikarskiego postanowili zapytać KGS o to, czy nagłe i niespodziewane zmiany w Spółce zostały aby na pewno przeprowadzone we właściwy sposób.

Dotychczasowa kadencja Rady Nadzorczej spółki Elewarr zakończyła się z końcem ostatniego pełnego roku obrotowego pełnienia funkcji przez członków Rady, tj. z dniem 30 czerwca 2023 roku. Powołanie nowych członków Rady Nadzorczej wymienionej spółki na kolejną kadencję nastąpiło zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa, w tym kodeksu spółek handlowych oraz postanowieniami aktu założycielskiego spółki

– dowiadujemy się z odpowiedzi Krajowej Grupy Spożywczej.

Niestety w tej materii radcy prawni zdają się mieć odmienne zdanie.

Sam upływ kadencji nie jest równoznaczny z wygaśnięciem mandatu, o czym stanowi art. 202 i art. 218 k.s.h. (oraz ich odpowiedniki dla pozostałych typów spółek). Normy te zakładają, że w przypadku powołania do organu na dłużej niż rok, mandat wygasa z dniem odbycia zgromadzenia wspólników, zatwierdzającego sprawozdanie finansowe za ostatni pełny rok obrotowy pełnienia funkcji. Wyjątkiem jest sytuacja, w której umowa spółki stanowi inaczej. Momentem granicznym wygaśnięcia mandatu jest więc z reguły właśnie data zwyczajnego zgromadzenia wspólników, nawet jeśli kadencja upłynęła wcześniej. Mandat wygasa również wskutek śmierci, rezygnacji albo odwołania ze składu organu

– przytacza polskaracja.pl, zasięgając opinii Kancelarii Konieczny Wierzbicki.

Źródło: elewarr.pl, kontrrewolucja.net, polskaracja.pl

medianarodowe.com: Niezłomna zakonnica: Siostra Izabela do końca była wierna zasadom

Okładka książki "Niezłomna zakonnica" / medianarodowe.com: Niezłomna zakonnica: Siostra Izabela do końca była wierna zasadom

We wtorek minęła 66. rocznica śmierci siostry Izabeli, zakonnicy, która była jednocześnie świadkiem i ofiarą czerwonego terroru. Zasłużona żołnierz AK oraz pielęgniarka przez całe lata ciągana była po komunistycznych więzieniach.

Powód? Niewątpliwie znajomość z narodowcem Adamem Doboszyńskim, którego siostra Izabela (właśc. Zofia Łuszczkiewicz) znała z podwórka. Komuniści usiłowali zmusić zakonnicę do złożenia niedorzecznych i obciążających Doboszyńskiego zeznań. Choć metody obrane przez czerwonych były okrutne i bezlitosne, Łuszczkiewicz nie ugięła się. Do samego końca pozostała lojalna wobec przyjaciela.

Doboszyński przed wojną w książce ,,Gospodarka narodowa” opracował wizję zasad gospodarczych dla Polski opartą o nauczanie katolickie, z niskimi podatkami, poszanowaniem własności prywatnej i drobnych rodzinnych firm. W 1949 roku, gdy Doboszyński został osądzony i zamordowany, na czele Państwowej Komisji Planowania Gospodarczego stanął żydowski komunista Hilary Minc. Jak wiemy, jego pomysły na gospodarkę były zupełnie inne niż Doboszyńskiego

– wyjaśnia dr Anna Mandrela, autorka biografii siostry Izabeli.

Mandrela udzieliła wywiadu portalowi dorzeczy.pl, gdzie pokrótce przedstawiła sylwetkę opisywanej przez siebie postaci na kartach „Niezłomnej zakonnicy”.

Wierna zasadom

Urodziła się w 1898 roku w Krakowie. W latach 1917-22 studiowała chemię i botanikę na wydziale filozofii UJ, a 4 maja 1922 r. otrzymała absolutorium. Podczas studiów skończyła również 2 kursy sanitarne z 6 miesięczną praktyką. W 1923 przystąpiła do Sióstr Miłosierdzia i od tamtej pory doskonaliła się w profesji pielęgniarki, objeżdżając szereg europejskich stolic.

Wraz z wybuchem II wojny światowej powróciła do kraju ze Stanów Zjednoczonych. Niemal natychmiast rozpoczęła działalność konspiracyjną we Lwowie. Łuszczkiewicz pomagała ukrywającym się Żydom, pielęgnowała rannych żołnierzy AK, przetrzymywała radiostację oraz przenosiła meldunki. Dla Polski wolnej od okupacji hitlerowskiej zrobiła dużo. Na tyle dużo, że zainteresowały się nią stalinowskie służby, uznając za element wywrotowy i niepożądany. Aresztowana w 1948 roku przeżyła brutalne śledztwo. Skazana na śmierć w absurdalnym procesie otrzymała „łaskawszy” wyrok dożywocia. Na wolność udało się jej wyjść pod koniec życia, ze względu na fatalny stan zdrowia. Podczas pobytu w komunistycznych więzieniach dorobiła się bowiem m.in. nowotworu.

Dr Anna Mandrela w wywiadzie udzielonym dorzeczy.pl dostrzega podobieństwa losów siostry Izabeli z rotmistrzem Witoldem Pileckim.

Te dwie postacie łączy wierność zasadom. Oboje bardziej cenili sobie czyste sumienie niż uniknięcie cierpień w obecnym życiu. Pomimo tortur nie dali się złamać.,,Czyste sumienie droższe mi było i jest nad życie” – powiedziała siostra Izabela. Takich postaci z twardym kręgosłupem moralnym było w tamtych czasach więcej. Musimy dziś o nich przypominać, ponieważ to właśnie takie osoby powinny stanowić wzór dla młodych ludzi. Życie w Polsce wyglądałoby zupełnie inaczej, gdybyśmy mieli nieprzekupnych polityków i dziennikarzy. Musimy dbać o naszych polskich bohaterów, aby nie narzucono nam obcych. A często młodzież styka się z antybohaterami: z jednej strony zepsuty świat piosenkarzy i hollywoodzkich aktorów, a z drugiej strony – środowiska ukraińskie stawiające na piedestale zbrodniarza Banderę. Jednak to właśnie my mamy prawdziwych bohaterów, o których powinny powstawać filmy na światowym poziomie

– zwraca uwagę autorka „Niezłomnej zakonnicy”.

We wtorek przypadła 66. rocznica śmierci siostry. Zmarła 8 sierpnia 1957 roku. Książkę poświęconą Zofii Łuszczkiewicz polecił historyk Leszek Żebrowski:

Jej losy to historia pierwszych lat Polski Ludowej i dramat Kościoła katolickiego w pigułce. Szeroko rozgałęzione represje i zbrodnie komunistyczne, bogato udokumentowane, pokazują proces zniewolenia i brutalnej wymiany elit intelektualnych: z polskich – na komunistyczne. Książka, którą należy koniecznie przeczytać, aby zrozumieć również to, z czym mamy dziś do czynienia i dlaczego tak jest

– rekomenduje zasłużony badacz polskiego podziemia niepodległościowego.

Źródło: dorzeczy.pl, polskaracja.pl, siostraizabela.pl

W lutym tego roku, podczas Nadzwyczajnego Walnego Zgromadzenia Członków Stowarzyszenia, z funkcji Prezesa Stowarzyszenia odwołany został Robert Bąkiewicz. Na jego miejsce wybrano Bartosza Malewskiego. Za tą zmianą opowiedziało wówczas 31 członków organizacji. 

W związku z zakończeniem 3-letniej kadencji dotychczasowych władz, w dniu 4 czerwca 2023 r. w Centrum Kształcenia Młodzieży „Kuźnia” w Warszawie, odbyło się Walne Zgromadzenie Członków Stowarzyszenia Marsz Niepodległości, które powołało nowy 9-osobowy Zarząd Stowarzyszenia.

Na funkcję Prezesa wybrano Bartosza Malewskiego, a Wiceprezesów – Witolda Tumanowicza i Ziemowita Przebitkowskiego. W skład Zarządu jako jego Członkowie, weszli także Mateusz Marzoch, Marcin Białasek, Jerzy Wasiukiewicz, Jakub Kalus, Barbara Ziemska, Arkadiusz Jabłoński. Wybrano również Komisję Rewizyjną Stowarzyszenia.

Wczoraj, 3 sierpnia 2023 r., postanowieniem Sądu Rejonowego w Warszawie dokonano wpisu nowych władz do Krajowego Rejestru Sądowego.

Zdjęcie: YouTube

Jeśli chcemy zdobyć dla Konfederacji kolejne miliony wyborców to musimy wysyłać sygnały, które są dla nich zrozumiałe i wiarygodne. Takim sygnałem do niepodległościowych i konserwatywnych wyborców PiS jest przejście do nas poseł Anny Siarkowskiej – pisze na Twitterze Krzysztof Bosak.

Sens tego transferu polega właśnie na tym, że odbywa się późno (dzięki temu może wpłynąć na dynamikę kampanii i ruch wyborców) oraz że jest to postać wiarygodna i popularna w tamtym obozie, a nie w naszym (choć mająca korzenie w naszym środowisku i liczne z nim powiązania). Tak działa polityka demokratyczna – wyjaśnia dalej lider Konfederacji.

My tu nie tworzymy klubu dobrego samopoczucia tylko zbieramy wojsko do wygrania wojny o przyszłość polskiej prawicy. Anna Siarkowska pokazała charakter w wielu sprawach i była gotowa zapłacić za to cenę wypadnięcia z Sejmu. Nie przyszła nas o nic prosić. To my złożyliśmy jej propozycję, bo wiemy, że jest sprawna, wiarygodna w istotnych dla nas kręgach wyborców oraz ma potrzebne kontakty i kompetencje, wynikające z ośmiu lat pracy w komisjach obrony, spraw wewnętrznych i delegacji przy NATO. Zgodziła się rywalizować na naszych listach. Jeśli nie przyciągnie wielu tysięcy głosów to nie wejdzie do Sejmu i będzie z nami pracować jako szeregowy działacz Ruchu Narodowego. Jeśli przyciągnie te głosy to ma szansę wywalczyć drugi mandat na liście. Ale musi okazać się silniejsza niż wszyscy inni kandydaci. To twardy i sprawiedliwy układ. Wyniki pokażą kto jakie ma poparcie.

Źródło: Twitter
Zdjęcie: Materiały prasowe Konfederacji

Dzisiaj koło Konfederacji powiększyło się o kolejnego posła. Do Konfederacji dołączyła poseł Anna Siarkowska, która tym samym opuściła klub parlamentarny Zjednoczonej Prawicy oraz szeregi partii Suwerenna Polska.

Jak się okazuje to nie Anna Siarkowska zgłosiła się do Konfederacji z propozycją przejścia. Przejście do Konfederacji oraz start do Sejmu z list Konfederacji zaproponował Annie Siarkowskiej Prezes Ruchu Narodowego Krzysztof Bosak. Rada Liderów Konfederacji jednogłośnie zaakceptowała decyzję o starcie Anny Siarkowskiej z list Konfederacji. Poseł Anna Siarkowska wystartuje z okręgu siedlecko-ostrołęckiego z drugiego miejsca na liście.

Anna Siarkowska, podczas konferencji prasowej w Sejmie, wyjaśniła również dlaczego zdecydowała się ostatecznie pożegnać ze Zjednoczoną Prawicą, a w szczególności z Suwerenną Polską:
– Wchodząc do Suwerennej Polski liczyłam na samodzielny start Suwerennej Polski bądź też start w ramach pewnej koalicji antypisowskiej, koalicji, która nie ma nic wspólnego z PiSem pod wodzą Jarosława Kaczyńskiego. Bardzo liczyłam na tą samodzielność i o tej samodzielności również rozmawialiśmy. W ramach Suwerennej Polski bardzo mocno krytykowaliśmy politykę, która jest prowadzona przez pana premiera Morawieckiego. Politykę uległości względem Brukseli. Na tę chwilę Suwerenna Polska wybrała jednak dalsze wspieranie projektu Zjednoczonej Prawicy. Uważam, że ten projekt absolutnie się już wypalił. Nie ma to sensu.

Zdjęcie: YouTube