Antykatolicka akcja organizacji Same Plusy

Antykatolicka kampania organizacji Same Plusy / Fot. Facebook

  • Od początku tygodnia tj. 19 września po Polsce jeździ furgonetka stowarzyszenia “Same plusy”.
  • Organizatorzy namawiają rodziców oraz dzieci do rezygnacji zajęć z religii.
  • Ich zdaniem dzieci mają być nauczane o rzekomej nienawiści do osób LGBT.
  • Zobacz także: Kamerun: Porwano księży i zakonnice. Ważny apel biskupów

Od poniedziałku 19 września po ulicach polskich miast jeździ furgonetka z plakatem, który ma zachęcać do rezygnacji z zajęć religii w szkołach. Ta antykatolicka akcja powstała z inicjatywy organizacji “Same Plusy”.

Inicjatorzy akcji chcą uświadamiać Polaków w kwestii katechizacji w Polsce i możliwości wypisania dziecka z lekcji religii w każdym momencie roku szkolnego.

Czytaj więcej: Okres zagrożenia w polskiej energetyce. Pierwsza taka sytuacja w historii

Antykatolicka akcja w walce z religią

W akcji bierze udział specjalna furgonetka z plakatem zachęcającym do rezygnacji z religii. Na plandece furgonetki znajduje się hasło: “Zrezygnuj z religii! Możesz to zrobić w dowolnym momencie roku szkolnego”.

Nasza kampania jest reakcją na rozliczne, bulwersujące doniesienia mediów o tym, czego właściwie dzieci uczone są na niepodlegających kontroli MEN zajęciach. Wcale nie miłości bliźniego, tylko nienawiści – do osób LGBT+, do feministek, do osób niewierzących. Ale także uprzedzeń wobec wszelkiej inności, uprzedmiotowienia zwierząt, negowania faktów, życia w ciągłym strachu i poczuciu winy, bezrefleksyjnego posłuszeństwa i zrzucania odpowiedzialności za własne czyny. Nie ma w nas zgody na to sianie nienawiści, dzielenie społeczeństwa na lepszych i gorszych, ani na promowanie postaw antyspołecznych, a to właśnie dzieje się na katechezie. Dlatego gorąco zachęcamy do rezygnacji z posyłania dzieci na te, póki co, nieobowiązkowe zajęcia

– czytamy na profilu organizacji “Same Plusy” na Facebooku.

Dodatkowo, organizatorom akcji “Żegnaj religio” nie podoba się fakt, że zajęcia z religii opłacane są z budżetu państwa. Warto jednak zwrócić uwagę, że zdecydowana większość Polaków to katolicy, którzy chcą, by dzieci miały możliwość katechezy w szkołach.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

onet.pl, dorzeczy.pl

Antoni Macierewicz

Antoni Macierewicz wystąpił w "Sygnałach dnia" / fot. youtube/Polskie Radio

  • Prezydent Andrzej Duda ma zamiar w najbliższym czasie przyznać najwyższe odznaczenie państwowe.
  • Tego zaszczytu dostąpi Antoni Macierewicz, Piotr Naimski oraz Mirosław Chojecki.
  • Panowie otrzymają odznaczenie Orderem Orła Białego za zasługi antykomunistyczne m.in. za działanie w Komitecie Obrony Robotników.
  • Opozycja parlamentarna i związani z nią dziennikarze w bardzo krytyczny, a wręcz histeryczny sposób skomentowali tę decyzję polskiego prezydenta.
  • Zobacz także: Prezydent Serbii ostrzega przed III wojną światową

Order Orła Białego jest najstarszym i najwyższym odznaczeniem państwowym Rzeczypospolitej Polskiej, które jest nadawane za znamienite zasługi cywilne i wojskowe dla pożytku RP.

Odznaczenie oprócz Antoniego Macierewicza mają otrzymać jeszcze Piotr Naimski, który współtworzył z byłym ministrem obrony, Komitet Obrony Robotników i Mirosław Chojecki aktywnie działający w KOR od początku.

Wulgarne komentarze opozycji

Odznaczenie Antoniego Macierewicza spotkało się z ogromną krytyką opozycji, okraszoną wulgarnymi wyzwiskami.

Panie Prezydencie @AndrzejDuda czy prawda jest, że dzisiaj w tajemnicy przed społeczeństwem wręcza Pan @Macierewicz_A Order Orła Białego? Czy to za kłamstwa smoleńskie czy może za zdewastowanie armii?

– napisał Paweł Olszewski.

Ta informacja wywołała wrzawę wśród osób związanych z opozycją – m.in. polityków i dziennikarzy.

Orzeł Biały dla Antoniego? Ależ upadek Dudy. Hańba

– stwierdził Roman Giertych.

Antoni Macierewicz, kłamca, oszust i szarlatan smoleński dostanie dziś o 15-ej Order Orła Białego. Źródła Wyborczej potwierdzają informację podaną przez Pawła Olszewskiego. Hańba i upadek….Wkrótce tekst na wyborcza.pl

– zaznaczył Wojciech Czuchnowski.

To mówicie, że #Macierewicz za #kłamstwoSmoleńskie za publiczne pieniądze i rozbrojenie polskiej armii, ma zamiast wyroku dostać Order Orła Białego? Grubo Panie Prezydencie Andrzej Duda

– zaznaczyła Katarzyna Lubnauer.

Czytaj więcej: Macierewicz: To jest nieprawdopodobny fałsz reportażu TVN [NASZ WYWIAD]

Macierewicz krytycznie o raporcie Millera

Niedawno Antoni Macierewicz był gościem redaktora Michała Jelonka w Mediach Narodowych. Tam odniósł się do raportu Millera ws. katastrofy smoleńskiej.

Ten reportaż twierdzi na samym początku, że NIAR dokonał symulacji trajektorii i ta symulacja potwierdziła, że raport Millera i Anodiny jest prawdziwy. Ja się tak zastanawiam ,czy to jest głupota, czy oszustwo. Niech oni sami zdecydują, co wolą. To co zostało zamówione u NIAR – to symulacja, jak samolot rozpada się po uderzeniu w ziemię, wtedy kiedy leci zgodnie z parametrami raportu MAK i Millera

– stwierdził Antoni Macierewicz.

W tym celu trzeba było odtworzyć jak samolot dolatuje. W danych, w jakich zostały zanotowane przez rejestratory, nie ma dokładnych informacji, pokazujących tego ostatniego fragmentu, jak samolot upada na ziemię. Tego nie ma

– zaznaczył szef podkomisji smoleńskiej.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

wpolityce.pl

Ursula von der Leyen

Ursula von der Leyen / Fot. You Tube

  • Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen przemawiała na Uniwersytecie Princeton w amerykańskim stanie New Jersey.
  • Podczas dyskusji, została zapytana o sposoby pozbycia się niewygodnych rządów, które mają rzekomo nie przestrzegać prawa.
  • Choć szefowa KE przyznała, że jej zdaniem nie należy się pozbywać rządów, to jednak taka Polska, czy Węgry muszą przestrzegać unijnych przepisów.
  • Zagroziła również poniekąd włoskim wyborcom, ostrzegając ich przed wyborem polityków związanych z Władimirem Putinem.
  • W przeciwnym wypadku Bruksela mogłaby użyć narzędzi opresji jak na Polsce i Węgrzech.
  • Zobacz także: Naukowcy: Wojna nuklearna spowodowałaby “nową epokę lodowcową”

W czwartek przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen przemawiała na Uniwersytecie Princeton w amerykańskim stanie New Jersey. Szefowa KE została zapytana przez jedną z uczestniczek spotkania o sprawę Polski, pytając się czy istnieje możliwość pozbycia się niedemokratycznych polityków za pomocą jakiejś instytucji.

Przewodnicząca Komisji Europejskiej podziękowała za poruszenie tego tematu, ponieważ daje mi to możliwość wyjaśnienia nieco sprawy polskiej i oczywiście także węgierskiej.

Co taka instytucja jak Komisja Europejska może zrobić? Jesteśmy strażnikiem traktatów, więc mamy pewne narzędzia prawne, aby je chronić

– powiedziała Ursula von der Leyen.

Wyjaśniała, że problem, jaki mamy z polskim rządem, polega na tym, że jesteśmy głęboko przekonani, iż w Polsce nie ma niezależności sądownictwa. 

Dlatego używamy naszych narzędzi prawnych, ponieważ w ostatecznym rozrachunku jeśli popiera się zasadę rządów prawa, również instytucje muszą postępować zgodnie z zasadami prawa

– stwierdziła przewodnicząca Komisji Europejskiej.

Czytaj więcej: Rozpoczęło się (pseudo)referendum w sprawie przyłączenia do Rosji

“Nie będziemy mogli przekazać pieniędzy”

Wskazała tutaj na przykład Polski. Podkreśliła, że celem KE nie jest pozbycie się samego rządu, ale obrona tzw. rządów prawa w naszym kraju. Odniosła się również do funduszy z Krajowego Planu Odbudowy.

W przypadku Polski powiedzieliśmy, że istnieje nakaz przywrócenia niezależności sądownictwa i musicie się do tego nakazu zastosować. Chcemy, żeby w naszej umowie było zapisane, że jeśli zrobicie X, Y i Z, to wtedy wypłacimy pieniądze

– podkreśliła.

Według von der Leyen Polska nie chce zmienić prawa w taki sposób, w jaki zapisano to w kontrakcie, aby przywrócić niezależność sądownictwa.

W związku z tym nie możemy i nie będziemy mogli przekazać żadnych pieniędzy 

– zaznaczyła szefowa KE.

Czytaj więcej: Prezydent Serbii ostrzega przed III wojną światową

Szefowa KE zagroziła Włochom

Przewodnicząca KE otrzymała też drugie pytanie z sali. Było ono związane z niedzielnymi wyborami parlamentarnymi we Włoszech. Jedna z kobiet stwierdziła, że wiele włoskich polityków ma powiązania z Władimirem Putinem. Warto tutaj podkreślić, że takie oskarżenia równie dobrze można skierować w zachodnich przywódców, którzy się spotykali z rosyjskim prezydentem.

O tym właśnie mówiłam, że demokracja potrzebuje każdego z was. Demokracja to ciągła praca. Nigdy nie jest skończona (…) Zobaczymy, jaki będzie wynik wyborów. W Szwecji też właśnie odbyły się wybory. Moje podejście jest takie, że jeśli jakikolwiek demokratyczny rząd będzie chciał z nami współpracować, to będziemy współpracować 

– stwierdziła Niemka, gdzie rządy jej kraju były w dobrych relacjach z Rosją.

Więc zobaczymy, czy sprawy pójdą w złym kierunku. Mówiłam o Węgrzech i Polsce; mamy takie narzędzia 

– oznajmiła, grożąc poniekąd włoskim wyborcom, hipotetycznymi konsekwencjami w zamian za głosowanie na prawicę.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

twitter.com, tvp.info

Minister klimatu i środowiska Anna Moskwa

Minister klimatu i środowiska Anna Moskwa / Fot. PAP/Piotr Nowak. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Minister klimatu i środowiska Anna Moskwa zareagowała na ostrzeżenie Polskich Sieci Elektroenergetycznych.
  • Poinformowała ona o wezwaniu zespołu bezpieczeństwa energetycznego.
  • Wyjaśniła również, że powodem do wydania ostrzeżenia była zbyt niska wietrzność, przez co wyprodukowano mało energii z OZE.
  • Zobacz także: Nowak: Rosja jest zdeterminowana [NASZ WYWIAD]

W związku z komunikatem PSE zarządziłam zespół bezpieczeństwa energetycznego. Przyczyną sytuacji była niska wietrzność i mało energii z OZE dzisiaj. Rezerwy mocy są uzupełniane. Nie grozi nam blackout. System energetyczny pracuje bezpiecznie

– poinformowała Anna Moskwa.

Nie ma zagrożenia dostaw energii do odbiorców. Mechanizm rynku mocy wprowadzony w 2018 przez nasz rząd działa skutecznie

– dodała minister klimatu i środowiska.

Czytaj więcej: DeSantis ogłasza propozycję ulgi podatkowej na Florydzie. Rodziny otrzymają nawet do 1,1 mld dolarów

Ostrzeżenie PSE

W piątek rano Polskie Sieci Elektroenergetyczne ogłosiły, że od godz. 19 do 21 okres zagrożenia rynku mocy.

Polskie Sieci Elektroenergetyczne ogłosiły okres zagrożenia rynku mocy w piątek 23 września od godz. 19 do 21

– podały Polskie Sieci Elektroenergetyczne.

Ogłoszenie takiego stanu przez Polskie Sieci Elektroenergetyczne oznacza, że rezerwa mocy w systemie energetycznym jest na tyle niska, że operator postawił w stan gotowości wszystkie jednostki, które mają podpisane umowy mocowe. Niestety jest to pierwsza taka sytuacja w historii.

Z kolei portal “buisnessinsider.com.pl”, uspokajał, że sytuacja ta nie będzie miała większego wpływu na odbiorców końcowych.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

twitter.com

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. PAP/Radek Pietruszka Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • W pierwszym wariancie 50,39% ankietowanych zagłosowałoby na “Zjednoczoną Opozycję”, 34,60% poparłoby obecny obóz rządzący, a Konfederację 12,20%.
  • W drugim wariancie na obóz rządzący zagłosowałoby 34,87% ankietowanych, Koalicja Obywatelska dostałaby poparcie od 29,30% uczestników sondażu, a partia Szymona Hołowni – 12,63%. Lewica-Wiosna, SLD i Razem otrzymałyby poparcie od 9,22% ankietowanych, Konfederacja od 6,31%, PSL – 6,05%, Kukiz’15 – 0,88%, partia Gowina – 0,35%.
  • Wygląda na to, że dla Konfederacji korzystne byłoby jak najmocniejsze zjednoczenie się pozostałych środowisk.
  • Zobacz też: Wzrost rosyjskiego ruchu granicznego z powodu ogłoszenia mobilizacji

Portal wPolityce podał, że Instytut Badań Pollster na zlecenie “Super Expressu” przeprowadził sondaż (wzięło w 1014 osób). Zapytano w nim Polaków, na którą partię oddaliby głos, gdyby wybory do Sejmu odbyły się w najbliższą niedzielę.

Podano, że 50,39% ankietowanych zagłosowałoby na “Zjednoczoną Opozycję” (KO, PSL, Polskę 2050, Lewicę i Porozumienie Jarosława Gowina). Z kolei 34,60% poparłoby obecny obóz rządzący. Natomiast Konfederacja miałaby zostać poparta przez 12,20% respondentów. 2,71% zagłosowałoby na inną partię.

Gdyby startowali oddzielnie

Gdyby natomiast opozycja startowała oddzielnie, na rząd (PiS, SP, PR) zagłosowałoby 34,87% ankietowanych. Z kolei Koalicja Obywatelska (PO, Nowoczesna, Zieloni) dostałaby poparcie od 29,30% uczestników sondażu, a partia Szymona Hołowni – 12,63%. Lewica-Wiosna, SLD i Razem otrzymałyby poparcie od 9,22% ankietowanych, Konfederacja od 6,31%, PSL – 6,05%, Kukiz’15 – 0,88%, partia Gowina – 0,35%.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

wPolityce

Gubernator Florydy Ron DeSantis

Gubernator Florydy Ron DeSantis / Fot. Twitter

  • Gubernator Florydy Ron DeSantis jest gorącym przeciwnikiem polityki ekonomicznej prezydenta Joe Bidena.
  • Polityk partii Republikańskiej nie ufa zapewnieniom amerykańskiego przywódcy, ostrzegając przed kolejnym skokiem inflacji.
  • W tym celu przygotował 1,1 mld dolarów w ramach ulgi podatkowej dla rodzin z jego stanu.
  • Ulga obejmuje m.in. wakacje podatkowe, tygodniowy urlop w czasie Tygodnia Wolności, czy też roczna ulga podatkowa dla urządzeń Energy Star.
  • Zobacz także: Kinsey – prekursor rewolucji seksualnej, który zlecał pedofilom gwałcenie niemowląt. Co o nim wiemy?

Propozycja gubernatora Florydy Rona DeSantisa obejmuje kontynuację wakacji podatkowych na rok podatkowy 2023-2024: 2-tygodniowe wakacje podatkowe na wypadek katastrofy, tygodniowe wakacje podatkowe na narzędzia i majsterkowanie, tygodniowy urlop podatkowy w ramach Tygodnia Wolności, Roczne wakacje podatkowe dotyczące urządzeń Energy Star.

To jest 1,1 miliarda dolarów – dokładnie to, co tu ogłosiłem – a potem patrzycie na ulgę w opłatach drogowych, która wynosi od 400 do 500 milionów dolarów – a jeszcze nie skończyliśmy – faktycznie zamierzamy złożyć więcej propozycji – więc pozostańcie cierpliwi do tego czasu

– zapowiedział gubernator Florydy.

Szanujemy was jako podatników i będziemy pracować nad zmniejszeniem obciążenia na was

– dodał Ron DeSantis.

Jeden z czołowych polityków Partii Republikańskiej oraz mocny kandydat do udziału w wewnętrznych wyborach na kandydata prezydenta Stanów Zjednoczonych, podkreślił, że wszelkie zwyżki, będą gromadzone na poczet ewentualnych strat finansowych po polityce ekonomicznej administracji Joe Bidena.

Będziemy mieć miliardy miliardów dolarów, które możemy odłożyć na zapas, jeśli będziemy mieć zamieszanie gospodarcze z powodu polityki Bidena

– stwierdził jeden z głównych nieoficjalnych kandydatów na prezydenta Stanów Zjednoczonych.

Czujemy, że jesteśmy naprawdę dobrze przygotowani, więc możemy zrobić tę ulgę podatkową – naprawdę bez wysiłku w tym momencie – więc zamierzamy to zrobić i zamierzamy dostarczyć ludziom tego stanu więcej niż kiedykolwiek wcześniej

– zaznaczył.

Zauważył, że choć ostatnie dane pokazują nieznaczne spadki inflacji, to dodruk pieniądza oraz specjalna ustawa, ostatecznie wpłynie na kolejny wzrost.

Kiedy wejdziesz i wydrukujesz biliony dolarów… Oczywiście dostaniesz inflację! […] Jaka jest ich reakcja i co próbują zrobić, by zacytuje „zmniejszyć inflację?”. Wydają ustawę, którą nazywają Ustawą o redukcji inflacji, która zwiększy inflację

– podkreślił DeSantis.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

flvoicenews.com

Elektrownia Bełchatów.

Elektrownia Bełchatów. / Fot. Wikimedia Commons/Morgre

W piątek rano Polskie Sieci Elektroenergetyczne ogłosiły, że od godz. 19 do 21 okres zagrożenia rynku mocy.

Polskie Sieci Elektroenergetyczne ogłosiły okres zagrożenia rynku mocy w piątek 23 września od godz. 19 do 21

– czytamy na stronie Polskich Sieci Elektroenergetycznych S.A.

Czytaj więcej: Kilkadziesiąt firm zgłasza gotowość do współpracy. Kiedy powstanie pierwsza elektrownia jądrowa?

Co oznacza okres zagrożenia?

Ogłoszenie takiego stanu przez Polskie Sieci Elektroenergetyczne oznacza, że rezerwa mocy w systemie energetycznym jest na tyle niska, że operator postawił w stan gotowości wszystkie jednostki, które mają podpisane umowy mocowe. Niestety jest to pierwsza taka sytuacja w historii.

Reasumując: rezerwy mocy kurczą się na tyle mocno, że istnieje zagrożenie dostaw energii dla odbiorców. W piątek z powodu awarii lub konieczności oszczędzania węgla sporo elektrowni zgłosiło częściowe ubytki mocy. W dodatku słaby wiatr powoduje niską wydajność elektrowni wiatrowych, które nie są w stanie pokryć powstających luk w systemie energetycznym.

Okres zagrożenia na rynku mocy to sygnał dla elektrowni, które podpisały umowy mocowe, że na sygnał operatora mają dostarczyć zakontraktowaną moc. Podobne umowy podpisały także przedsiębiorstwa, które na wezwanie operatora będą musiały zredukować pobór energii

– wyjaśnił portal “buisnessinsider.com.pl”.

Portal podkreśla, że samo ogłoszenie stanu zagrożenia nie oznacza żadnych konsekwencji dla odbiorców końcowych.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

pse.pl, businessinsider.com.pl,

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. PAP. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Rankiem 23 września rozpoczęły się w kontrolowanych przez Moskwę lub okupowanych częściach Ukrainy tzw. referenda w sprawie przyłączenia do Rosji.
  • Głosowanie odbywa się na około 15 procentach terytorium Ukrainy.
  • Wg OBWE wyniki obecnego głosowania nie będą prawomocne, ponieważ naruszają prawo ukraińskie i międzynarodowe oraz odbywają się w miejscach, gdzie nie jest bezpiecznie.
  • Ponadto znaczna liczba mieszkańców tych terenów uciekła z powodu wojny.
  • Zobacz też: Będzie mobilizacja miliona Rosjan? Jednoznaczna deklaracja rzecznika Kremla

Referenda w sprawie przyłączenia do Rosji rozpoczęły się w kontrolowanych przez Moskwę lub okupowanych częściach Ukrainy dziś rano. Kraje zachodnie już w momencie ogłoszenia referendów we wtorek zapowiedziały, że nie uznają ich wyników, widząc w nich posunięcie Moskwy do aneksji kolejnych ukraińskich terytoriów.

Mieszkańcy Donieckiej Republiki Ludowej (DNR) i Ługańskiej Republiki Ludowej (LNR), samozwańczych formacji państwowych kontrolowanych od 2014 roku przez prorosyjskich separatystów, mogą głosować do wtorku. Szef DNR Denis Puszylin określił referendum jako “zwieńczenie naszej wspólnej trudnej drogi”. Według agencji informacyjnej TASS podziękował wszystkim “za odwagę, niezniszczalne męstwo i wiarę w naszą wielką ojczyznę. Głos każdego z was potwierdzi prawdę: Donbas to Rosja”.

Referenda odbywają się również w częściach ukraińskich obwodów zaporoskiego i chersońskiego, okupowanych przez wojska rosyjskie. Prorosyjskie władze zdecydowały w środę o tymczasowym przyłączeniu części obwodu mikołajowskiego do obwodu chersońskiego, co pozwoli na przeprowadzenie referendum także tam.

Marszałek rosyjskiej Dumy Państwowej Wiaczesław Wołodin powiedział mieszkańcom terytoriów kontrolowanych przez Moskwę, by “swobodnie głosowali i niczego się nie obawiali”.

Decydujcie się na to, by stać się częścią Federacji Rosyjskiej, będziemy was wspierać.

Znana zagrywka

Głosowanie odbywa się na około 15 procentach terytorium Ukrainy. Oczekuje się, że wyniki będą za przyłączeniem do Rosji. Według władz w Kijowie, Rosja chce wykorzystać wyniki referendów do udokumentowania rzekomego poparcia wśród ludności dla odłączenia tych terytoriów od Ukrainy i wykorzystać je jako pretekst do aneksji. Podobnie postąpiła na Krymie w 2014 roku. Społeczność międzynarodowa nie uznała aneksji tego ukraińskiego półwyspu.

Władze ukraińskie zwracają też uwagę, że jeśli Rosja uzna tereny, na których odbywają się referenda, za część swojego terytorium, może uznać ukraińskie wysiłki zmierzające do ich wyzwolenia za atak na swoje terytorium. Organizacja Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (OBWE), która monitoruje wybory, powiedziała, że wyniki obecnego głosowania nie będą prawomocne, ponieważ naruszają prawo ukraińskie i międzynarodowe oraz odbywają się w miejscach, gdzie nie jest bezpiecznie. Ponadto znaczna liczba mieszkańców tych terenów uciekła z powodu wojny.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Echo24.cz

Klasa szkolna

Klasa szkolna / Fot. Phxere

  • Jak podkreśla, “dzieci pod kątem psychofizycznym nie są przystosowane do samodzielnego odróżniania dobrych i złych zachowań. Ktoś musi je tego nauczyć”.
  • Karolina Pilawa wskazuje, że “w sytuacji, gdy dziecko uderza, pluje lub w sposób agresywny zwraca się do rodzica, bardziej zdecydowane zachowania są konieczne”.
  • W jej opinii coraz częściej rodzice przyjmują postawę idealizującą swoje dzieci, a atakującą nauczycieli.
  • Zobacz także: Masowe protesty w Iranie. Kobiety palą swoje hidżaby

Dziecko nie jest dorosłym

Jak podkreśla, “dzieci pod kątem psychofizycznym nie są przystosowane do samodzielnego odróżniania dobrych i złych zachowań. Ktoś musi je tego nauczyć”.

Świat, w którym małoletni rządzą lub co najmniej są tak decyzyjni jak dorośli, jest utopią. Nie chodzi tu bowiem o to, kto jest ważniejszy, ale kto jest zdolny do tego, by społeczeństwo, a zarazem państwo, tworzyć i nim zarządzać. Takie teorie prowadzą do rodzaju wychowania, w którym dzieciom wolno jest wszystko, bo podniesiony ton głosu równoznaczny jest z zachowaniem przemocowym rodzica – pisze w swoim artykule na łamach portalu Klubu Jagiellońskiego.

“Bardziej zdecydowane zachowania są konieczne”

Karolina Pilawa wskazuje, że “w sytuacji, gdy dziecko uderza, pluje lub w sposób agresywny zwraca się do rodzica, bardziej zdecydowane zachowania są konieczne”.

Nie chodzi tu oczywiście o tak lubiane w przeszłości klapsy, lecz zdecydowaną reakcję i pokazanie, że tak zachowywać się po prostu nie wolno. Skoro mózg dzieci i nastolatków, a szczególnie płaty czołowe odpowiedzialne za przewidywanie konsekwencji pewnych zdarzeń i dokonywanie oceny sytuacji lub emocji dopiero się kształtują, to trzeba reagować także inaczej. Rozmowa czasem nie wystarczy, a nawet doprowadzi do utrwalenia postawy lekceważącej – zaznacza.

“Dzieciom pozwala się na coraz więcej”

W jej opinii coraz częściej rodzice przyjmują postawę idealizującą swoje dzieci, a atakującą nauczycieli.

Dzieciom pozwala się na coraz więcej i to dorosłym coraz trudniej jest osądzić, gdzie pojawia się granica między tym, czego dziecku po prostu nie wolno, bo nadal nie jest jeszcze dojrzałe, a momentem, w którym dochodzi do przemocy. Kwestie dzieci i ich bezpieczeństwa to sprawy wielkiej wagi. Nie dotyczą jedynie sytuacji rodzinnych, ale także edukacji, bo w szkole dzieci spędzają mnóstwo czasu. W przestrzeni internetowej można odszukać dziesiątki artykułów na temat krzywdzenia dzieci i złych postaw nauczycieli. Do kuratoriów trafia coraz więcej skarg, a starcia rodziców z pedagogami stają się coraz częstsze. Nie twierdzę, że we wszystkich sprawach rodzice nie mają racji, jednak nierzadko zdarza się tak, że walka o prawa dziecka jest równa z brakiem jakiegokolwiek krytycyzmu wobec jego zachowania. Stwierdzenie, że dobro dziecka powinno być najważniejsze, nie może jednak oznaczać dyskredytującego z zasady stosunku do opiekuna, osoby dorosłej – zauważa.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Klub Jagielloński

Dmitrij Pieskow

Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow / Fot. Youtube/BBC News

  • Niezależny rosyjski serwis “Nowa Gazeta. Europa”, ponoć powołując się na źródła w administracji rosyjskiego prezydenta donosił, że tajny 7. paragraf dekretu o mobilizacji pozwala rosyjskiemu ministerstwu obrony na wcielenie do armii nawet miliona rezerwistów.
  • Sekretarz prasowy prezydenta Federacji Rosyjskiej Dmitrij Pieskow lakonicznie skomentował owo stwierdzenie.
  • “To kłamstwo” – powiedział.
  • Zobacz też: Amerykanie chcą wpłynąć na wybory w Polsce?

Sekretarz prasowy prezydenta Federacji Rosyjskiej Dmitrij Pieskow lakonicznie skomentował stwierdzenie, że dekret o częściowej mobilizacji przewiduje możliwość powołania do miliona osób. W czwartek 22 września Pieskow odpowiedział na prośbę agencji Interfax o komentarz na temat informacji, które pojawiły się w mediach, że mobilizacja ma dotyczyć miliona Rosjan.

Pieskow odparł krótko:

To kłamstwo.

7. paragraf

O rozpowszechnionych informacjach, które Pieskow nazwał kłamstwem, pisaliśmy tutaj. Niezależny rosyjski serwis “Nowa Gazeta. Europa”, ponoć powołując się na źródła w administracji rosyjskiego prezydenta donosił, że tajny 7. paragraf dekretu o mobilizacji pozwala rosyjskiemu ministerstwu obrony na wcielenie do armii nawet miliona rezerwistów.

Rzecznik Kremla Dmitrij Peskow zaprzeczył tym doniesieniom.

Jedyne, co mogę powiedzieć, to to, co powiedział w wywiadzie Siergiej Szojgu: 300 tysięcy ludzi. W artykule jest mowa o liczbie do 300 tys. osób.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Magna Polonia