Jarosław Kaczyński

Jarosław Kaczyński / Fot. PAP/Radek Pietruszka Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

Jarosław Kaczyński przekonywał podczas wizyty w zachodniej Polsce, że liczenie głosów podczas najbliższych wyborów powinno odbywać się przed kamerami. Zaapelował też o modyfikację sposobu liczenia głosów.

Głosy w polskich wyborach są liczone natychmiast po zamknięciu lokali wyborczych w obwodach, w których wyborcy oddali głos. Liczą je komisje wyborcze złożone z opłacanych wolontariuszy, przy czym wszystkie partie mogą mieć przy liczeniu obserwatorów. Nad całym procesem czuwa Państwowa Komisja Wyborcza, która wydaje oficjalne zbiorcze wyniki, zanim muszą być one potwierdzone przez sądy.

Zgodnie z planowanymi zmianami, przewodniczący komisji wyborczej pokazywałby każdy głos całej komisji, a ta zapisywałaby, na kogo oddano głos i czy głos był ważny. Obecnie po otwarciu urn karty do głosowania są często sortowane na kilka stosów i liczone przez wolontariuszy indywidualnie lub w małych grupach. Kaczyński proponuje, by dzielenie kart do głosowania na części do liczenia nie było dozwolone.

Zmiany

Prezes partii rządzącej powiedział zgromadzonym w Stargardzie, że nadchodzące wybory będą najważniejsze od 1989 roku. Dlatego – jego zdaniem – wybory muszą być “odpowiednio” nadzorowane. Uważa, że potrzeba około 70 tys. obserwatorów, którzy będą nadzorować cały proces – to duże zadanie, biorąc pod uwagę, że liczba ta przekracza liczbę członków PiS, czy jakiejkolwiek innej partii politycznej działającej w Polsce.

Obiecał, że partia rządząca jest gotowa wprowadzić w parlamencie przepisy, które uczynią liczenie głosów bardziej przejrzystym; zaapelował też o filmowanie procesu liczenia głosów i udostępnienie relacji na żywo dla wszystkich.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

TVP Info

Kardynał Robert Sarah

Kardynał Robert Sarah / Fot. YouTube

W Krakowie odbył się rekolekcje, które prowadził kardynał Robert Sarah. Były organizowane przez Centrum Formacji Duchowej Salwatorianów, i stanowiły częścią obchodów 25-lecia istnienia salwatoriańskiej placówki. Pochodzący z Gwinei kapłan był prefektem Kongregacji Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów w latach 2014-2021.

Bóg daje się spotkać temu, kto Go szuka. Ale człowiek postmodernistyczny nie ogranicza się do tego, że nie szuka Boga, ale odrzuca Go. Co więcej, przekreśla Go.

Duchowny zwrócił uwagę na osłabioną wiarę w rzeczywistą obecność Chrystusa wśród nas w Eucharystii.

Każdy staje przed wyborem: stać mocno przy Chrystusie, żyć Jego Ewangelią, czy iść za społeczeństwem zsekularyzowanym, ateistycznym.

“Przestańmy adorować samych siebie”

Odwołał się do słów świętego Jana Pawła II, który powiedział, że stoimy w obliczu wyłaniania się nowej kultury, w dużej mierze tworzonej przez mass-media. Jej cechy charakterystyczne i treści często są sprzeczne z Ewangelią i godnością osoby ludzkiej.

W ten sposób kultura współczesna sprawia wrażenie kultury bez Boga, człowieka nasyconego, który żyje, jakby Bóg nie istniał.

Kardynał Sarah wezwał do pokory, i byśmy nie adorowali siebie.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Gość.pl

Norymberga proces Wikipedia

Norymberga proces / Fot. Wikipedia

19 skazanych

Norymberga stała się symbolem rozliczenia ze zbrodniarzami. W rzeczywistości jest to symbol fałszywy. Setki tysięcy innych niemieckich zbrodniarzy wojennych pozostało bezkarnych i zrobiło kariery w powojennych Niemczech (demokratycznych i komunistycznych).

Proces Norymberski trwał od 20 listopada 1945 roku od 1 października 1946 roku. Sędziowie wysłuchali 240 świadków, zapoznali się z ponad 5.000 dokumentów. Kompromitujące prócz skazania nielicznych było również to, że sędziami w Norymberdze byli przedstawiciele sowieckich zbrodniarz (który usiłowali przypisać Niemcom Katyń i wymusili nie poruszanie kwestii paktu Ribbentrop-Mołotow, czyli współodpowiedzialności ZSRR za wybuch wojny), oraz że w Norymberdze nie rozpatrywano zbrodni niemieckich na Polakach (okupacji, przesiedleń, germanizacji).

Zobacz także: Kaliningrad bezprawnie należy do Rosji? Litewski publicysta przypomina pewne fakty

Zbrodnie sędziów niemieckich na Polakach

Przykładem bezkarności niemieckich zbrodniarzy była między innymi bezkarność niemieckich sędziów (w ramach niemieckiej praworządności). Na terenach ziem polskich okupowanych przez Niemców podczas II wojny światowej działały sądy niemieckie, które skazywały Polaków za łamanie przepisów niemieckich władz okupacyjnych. Polacy byli przez te niemieckie sądy skazywani na śmierć między innymi za pomoc Żydom, czy za nie donoszenie Niemcom na Żydów. Kary takie były przez niemieckich sędziów orzekane do ostatnich dni wojny, akta spraw zniszczono. Wyroki śmierci były orzekane masowo.

Niemieccy sędziowie skazujący Polaków pod okupacją, po wojnie nie ponieśli odpowiedzialności karnej i robili kariery w RFN (Niemczech zachodnich). Nie można się więc dziwić, że w powojennych Niemczech sędziowie odpowiedzialni za nazistowskie zbrodnie nie skazywali innych nazistowskich zbrodniarzy.

Podczas gdy w demokratycznej RFN niemieckie sądy nie skazywały nazistowskich zbrodniarzy to nawet w okupowanej przez komunistów Polsce „sądy skazały tysiące […] za pomoc i współdziałanie (nierzadko wymuszone) w zagładzie Żydów”. W Niemczech bezpośredni sprawcy pozostali bezkarni i robili kariery.

Historyk Bogdan Musiał zajmujący się zbrodniami niemieckimi w okupowanej Polsce w czasie „wieloletnich badań archiwalnych” nie znalazł „w niemieckich archiwach ani jednego przypadku, w którym praworządne i demokratyczne sądy w RFN skazałyby niemieckiego urzędnika czy prawnika”. Skazywani mogli być co najwyżej policjanci czy żandarmi. Była to celowa polityka władz niemieckich, która miała na celu umożliwienie dalszych karier w RFN zbrodniarzom nazistowskim.

Powojenne procesy niemieckich zbrodniarzy

Bezpośrednio po II wojnie światowej, gdy Niemcy znajdowały się pod okupacją aliantów (ZSRR, USA, Wielkiej Brytanii i Francji), alianckie sądy skazywały Niemców za popełnienie zbrodni w Niemczech na Niemcach (Niemcy te wyroki uznawali za niesprawiedliwe), za zbrodnie w krajach okupowanych miały sądzić sądy tych krajów — do okupowanej przez komunistów Polski trafiło 1817 niemieckich zbrodniarzy. Społeczeństwo niemieckie protestowało przeciwko wydawaniu niemieckich zbrodniarzy do innych krajów, Niemcy twierdzili, że ich rodacy nie mogą liczyć poza granicami Niemiec na sprawiedliwe procesy. Do 1947 roku wbrew protestom Niemców, alianckie sady Wielkiej Brytanii, Francji i USA wydawały ze swoich stref okupacyjnych niemieckich zbrodniarzy. W 1948 roku przestały, bo zachód chciał stworzyć RFN i potrzebował poparcia Niemców.

W 1949 roku po utworzeniu RFN zaprzestano ekstradycji. W nowej konstytucji zachodnich Niemiec zapisano zakaz ekstradycji niemieckich obywateli, zlikwidowano też karę śmierci. Zachodnioniemieckie sądy nie ścigały zbrodni nazistowskich, którzy popełnili zbrodnie na obywatelach innych państw, bo „większość sędziów i prokuratorów zachodnioniemieckiego wymiaru sprawiedliwości zrobiła kariery w latach 1933-1945 i to oni sami odpowiadali za zbrodnie nazistowskie”.

Bezkarność nazistowskich zbrodniarzy w RFN

W RFN rozliczano tylko zbrodnie Niemców na Niemcach. Sprawy kończyły się umorzeniem lub niskimi wyrokami. W 1958 w Ludwigsburgu powstała Centrala Badania Zbrodni Narodowo Socjalistycznych, które zajmowała się głównie zbrodniami dokonanymi na Żydach. Jej istnienie nie zwiększyło ilości spraw przeciwko zbrodniarzom nazistowskim.

W swoim ustawodawstwie RFN wprowadził przedawnienie nazistowskich mordów po 20 latach (czyli do 1965 roku), po protestach międzynarodowych przedłużono czas przedawnienia do lat 30 (1975 roku). Zachodnioniemiecki Sąd Najwyższy uznał, że zbrodnie można udowodnić, gdy była ona popełniona z nieprzymuszonej woli, a jak ktoś wykonywał rozkazy, dokonywał tylko zabójstwa (ulegającego przedawnieniu w 1960 roku), a nie zbrodni. To właśnie dla tego nazistowscy zbrodniarze mówili, że wykonywali tylko rozkazy. Owocem takiej niemieckiej polityki było to, że na kilkanaście milionów zamordowanych przez Niemców ludzi podczas II wojny światowej zapadło w Niemczech tylko około 600 wyroków, podczas gdy w okupowanej przez komunistów Polsce skazano tysiące Polaków za udział w nazistowskich zbrodniach (często wymuszony przez niemieckiego okupanta).

W Niemczech zapewne nie skazano nikogo za udział w mordowaniu Żydów i Polaków na ziemiach okupowanej przez Niemców Polski. Zachodnioniemieckie sądy za zbrodnie uznawały zabijanie Żydów, ale nie zabijanie Polaków. W NRD rozliczano nazistów, o ile było to w interesie komunistycznego okupanta, gdy naziści podejmowali współpracę z komunistycznym reżimem, pozostawali bezkarni tak jak w RFN. Dodatkowo większość nazistów wolała mieszkać na zachodzie.

Fikcja denazyfikacji w Niemczech jest jednym z tematów poruszonych przez doktora Bogdana Musiła, w wydanej nakładem wydawnictwa Zysk, książce „Kto dopomoże Żydowi” (pracy poświęconej tematyce niemieckich zbrodni na Żydach i Polakach, oraz polskiej pomocy Żydom).

Niemcy nie rozliczyli się z nazizmem

Dziś w Polsce wbrew faktom kolportowany jest mit, że Niemcy rozliczyli się z nazizmem, że miała miejsce denazyfikacja. W rzeczywistości RFN „uczynił wszystko, aby” nazistowskich zbrodniarzy „uchronić przed odpowiedzialnością”. Przykładem tego była polityka Willy Brandta. Do dziś przypomina się jego gest – klękniecie przed pomnikiem Bohaterów Getta w Warszawie, a milczy o tym, że nic nie zrobiłby rozliczyć nazistów, a nawet wspierał zwalnianie ich z więzień. Przykładem takiej kreacji takiej fałszywej rzeczywistości jest centrum imienia tego polityka we Wrocławiu i najbardziej absurdalny pomnik w Warszawie, pomnik ku czci uklęknięcia przez tego polityka przed pomnikiem Bohaterów Getta stojący w stolicy obok muzeum historii Żydów.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Izraelskie flagi.

Izraelskie flagi. / Fot. Pixabay

  • Najczęściej nadawanym imieniem w Izraelu w zeszłym roku był Muhammad.
  • To nic nowego – trend ten utrzymuje się od 74 lat istnienia państwa Izrael.
  • Muhammad to także najczęstsze męskie imię na paryskim przedmieściu Sekwana-Saint-Denis i w okręgu Essonne.
  • Zobacz też: Rekordowo niski kurs złotego wobec dolara i franka szwajcarskiego

Z okazji żydowskiego “Nowego Roku” Izraelski Urząd Ludności i Imigracji wydał roczny raport. Z niego wynika, iż najpopularniejsze imię nadawane noworodkom w Izraelu w roku 2021/2022 (wg nich teraz jest rok 5783) to… Muhammad.

Imię to nadano wówczas 1949 izraelsko-arabskim dzieciom, a za nim uplasował się Adam z wynikiem 1364. Yosef lub Yousef, imię nadawane chrześcijańskim, talmudycznym i muzułmańskim Izraelczykom, zajęło trzecie miejsce z 1294 dziećmi, które je otrzymały. Za nim uplasował się Dawid (1119) Ariel (1053), Omer (1039), Lavi (864), Daniel (828), Rafael (779) i Ori (774).

Jeśli chodzi o dziewczynki, Avigayil (hebraizacja Abigail) była na pierwszym miejscu z 993 dziewczynkami otrzymującymi to imię. Tamar zajęła drugie miejsce z 943, a a kolejne Yael (797), Noa (740), Sara (739), Mia (733), Adel (657) i Lia (655).

To nic nowego

Według danych opublikowanych przez izraelskie Centralne Biuro Statystyczne w sierpniu, najbardziej powszechnym imieniem w ciągu 74 lat istnienia Izraela jest Muhammad. 115 356 chłopców z Izraela otrzymało to imię w latach 1948-2021. Na drugim miejscu w Izraelu jest Dawid, ale z 66 415 chłopcami, którym nadano to imię, stanowi nieco ponad połowę liczby Muhammadów. Arabowie stanowią 20% populacji Izraela.

Męskim imieniem numer jeden na paryskim przedmieściu Sekwana-Saint-Denis jest Muhammad, tak samo w okręgu Essonne.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Breitbart News

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pexels

Zobacz także: Bąkiewicz apeluje do Tuska o usunięcie Sikorskiego z PO

Obóz rządowy, zamiast po prostu podwyższyć emerytury Polakom, co też w jakimś stopniu robi, dodaje te 13., a teraz 14. Niezależnie od wszystkiego, miesięcy nadal jest 12.

Czternastkę chcemy zmienić w trwałe świadczenie, nie jednoroczne, jak było początkowo planowane, tylko trwałe. Co roku będzie czternastka – zapowiedział Jarosław Kaczyński w Kołobrzegu.

To nie koniec działań rządu na rzecz emerytów. Prezes PiS zapowiedział też waloryzację emerytur, która ma być “bardzo wysoka”.

W przypadku czternastej emerytury pełne świadczenie wynosi 1218 zł na rękę. Korzystały na nim osoby, których comiesięczna emerytura nie przekraczała 2900 zł brutto. Powyżej tego limitu obowiązywała do tej pory zasada złotówka za złotówkę.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Radio Maryja

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Flickr

  • Według Fox News, Armia nie była jedyną gałęzią wojska, która nie osiągnęła swoich celów rekrutacyjnych.
  • Wojskowi liderzy sądzą, że jeśli tendencje spadkowe będą się utrzymywać, Pentagon może być zmuszony do ponownej oceny zapotrzebowania na siły zbrojne…
  • … i znalezienia sposobów na uczynienie wojska bardziej atrakcyjnym zawodem dla malejącej liczby młodych Amerykanów, którzy mogą spełnić psychiczne i fizyczne wymagania do służby.
  • Zobacz też: To już oficjalnie. Dworczyk złożył rezygnację z funkcji szefa KPRM

Armia amerykańska nie osiągnęła swoich rocznych celów rekrutacyjnych, spadając w tym roku o około 15 tys. lub 25% poniżej swoich limitów – potwierdziło w piątek wojsko. Walka o pozyskanie nowych rekrutów ma miejsce w czasie, gdy armia stara się realizować politykę administracji Bidena w zakresie “różnorodności, sprawiedliwości i integracji”.

Według Fox News, Armia nie była jedyną gałęzią wojska, która nie osiągnęła swoich celów rekrutacyjnych. Korpus Piechoty Morskiej (Marine Corps), który rozpoczyna każdy rok fiskalny z aż 50% swoich liczb, tym razem ma około 30%. Siły Powietrzne i Marynarka Wojenna osiągną 10% swoich celów na początku nowego roku fiskalnego.

Sekretarz armii Christine Wormuth powiedziała:

W najbardziej wymagającym roku rekrutacyjnym armii od początku istnienia sił ochotniczych, osiągniemy tylko 75% naszego celu rekrutacyjnego na rok fiskalny 22. Armia utrzyma swoją gotowość i spełni wszystkie nasze wymagania dotyczące bezpieczeństwa narodowego. Jeśli wyzwania związane z rekrutacją utrzymają się, będziemy czerpać z Gwardii i Rezerwy, aby wzmocnić siły aktywne i być może będziemy musieli okroić naszą strukturę sił.

Tendencje spadkowe

Armia ogłosiła w piątek, że udało jej się zrekrutować 45 tys. żołnierzy podczas roku fiskalnego, który zakończył się w piątek, nie osiągając celu 60 tys. Siły Powietrzne przyniosły 26 151 rekrutów, ściągając z puli opóźnionych wejść, aby spełnić swój cel, ale postawiły się w trudnej sytuacji, jeśli chodzi o rekrutację w przyszłym roku. Wojskowi liderzy wykorzystali zwiększone premie za przyjęcie do wojska i inne programy, aby spróbować zbudować swoje liczby w tym roku, ale twierdzą, że coraz trudniej jest konkurować z prywatnym przemysłem na ciasnym rynku pracy.

Patrząc w przyszłość, sądzą, że jeśli tendencje spadkowe będą się utrzymywać, Pentagon może być zmuszony do ponownej oceny zapotrzebowania na siły zbrojne i znalezienia sposobów na uczynienie wojska bardziej atrakcyjnym zawodem dla malejącej liczby młodych Amerykanów, którzy mogą spełnić psychiczne i fizyczne wymagania do służby.

W marcu raport opisał nowy obowiązkowy program szkoleniowy dla żołnierzy armii amerykańskiej dotyczący zaimków płciowych, który obejmował szkolenie oficerów w zakresie oferowania członkom armii “operacji zmiany płci”.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Rebel news

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

  • Nalot na siedzibę partii AfD ma związek z wydarzeniami sprzed siedmiu lat i dotyczy dwóch urzędników, którzy nie są już w partii.
  • Śledczy są zainteresowani, według raportu, mailami m.in. byłego lidera partii Meuthena i byłego skarbnika Fohrmanna.
  • Według niemieckiego dziennika Junge Freiheit istnieją obawy, że wyciekną poufne rozmowy i inne wrażliwe informacje.
  • Zobacz też: Kobiecy Różaniec w Krakowie. Kiedy? Gdzie?

Berlińska policja i członkowie Państwowego Urzędu Kryminalnego dokonali w środę o godzinie 9:00 nalotu wewnątrz siedziby opozycyjnej partii Alternatywa dla Niemiec (AfD) w Berlinie. Według doniesień, przeszukanie ma związek z nielegalnymi darowiznami, które partia otrzymała w latach 2015-2018. Berlińska prokuratura poinformowała, że istnieje

wstępne podejrzenie naruszenia ustawy o partiach politycznych i sprzeniewierzenia, ponieważ rachunki złożone przez AfD przewodniczącemu niemieckiego Bundestagu za lata 2016, 2017 i 2018, za które odpowiadają oskarżeni, rzekomo zawierały nieprawidłowe informacje dotyczące darowizn partyjnych.

Oba śledztwa są wymierzone w byłego rzecznika federalnego partii, Jörga Meuthena, oraz byłego skarbnika federalnego Klausa-Günthera Fohrmanna.

Tuż przed wyborami

Nalot nastąpił tuż przed wyborami, które mają się odbyć 8 października. AfD sprzeciwia się sankcjom wobec Rosji i chce ponownego otwarcia gazociągu Nord Stream 2, który został zniszczony w wyniku ataku sabotażowego. Rząd spodziewa się masowych protestów z powodu pogarszającej się sytuacji gospodarczej.

Współprzewodniczący partii Tino Chrupalla powiedział:

Gdyby prokuratura zapytała nas wcześniej, odpowiedzielibyśmy i dostarczylibyśmy dokumenty.

Nalot na siedzibę partii AfD ma związek z wydarzeniami sprzed siedmiu lat i dotyczy dwóch urzędników, którzy nie są już w partii. Poszukiwania koncentrują się również na kampanii wyborczej “Stowarzyszenia na rzecz zachowania praworządności i wolności obywatelskich”. Stowarzyszenie prowadziło na krótko przed wyborami do Bundestagu w 2017 roku kampanię plakatową, z której zdaniem krytyków partia miała czerpać korzyści. W tym kontekście śledczy są zainteresowani, według raportu, mailami m.in. byłego lidera partii Meuthena i byłego skarbnika Fohrmanna.

Pojawia się też pytanie, co dzieje się z danymi i e-mailami, które śledczy oblegają. Według niemieckiego dziennika Junge Freiheit istnieją obawy, że wyciekną poufne rozmowy i inne wrażliwe informacje. Dwie finansowane przez podatników publiczne sieci informacyjne NDR i WDR miały wyłączny dostęp do ujawnionego nakazu przeszukania pomieszczeń, a teraz mogą pojawić się kolejne przecieki.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

RMX News

Inflacja

Inflacja / Fot. Pixhere

  • W środę dolar amerykański (USD) i frank szwajcarski (CHF) osiągnęły rekordowy poziom w stosunku do złotego (PLN).
  • Osłabienie złotego w ostatnich dniach wynika głównie ze wzrostu awersji do ryzyka na rynkach globalnych, gdzie dolar amerykański i frank szwajcarski uważane są za tzw. bezpieczne przystanie.
  • Według Piotra Soroczyńskiego, głównego ekonomisty Krajowej Izby Gospodarczej, kurs waluty jest dziś jednym z najważniejszych czynników podbijających inflację.
  • Zobacz też: Kobiecy Różaniec w Krakowie. Kiedy? Gdzie?

W środę dolar amerykański (USD) i frank szwajcarski (CHF) osiągnęły rekordowy poziom w stosunku do złotego (PLN), co było ciężkim tygodniem dla polskiej waluty. Dolar amerykański był wart 5,06 zł, przebijając barierę 5 zł po raz pierwszy w historii zaledwie dzień wcześniej. Ponad 5 złotych kosztował również frank szwajcarski. Wśród najważniejszych walut jedynie euro (EUR) nie przekroczyło tej bariery, ale i tu złoty traci na wartości – w piątek rano euro kosztowało 4,85 zł.

Osłabienie złotego w ostatnich dniach wynika głównie ze wzrostu awersji do ryzyka na rynkach globalnych, gdzie dolar amerykański i frank szwajcarski uważane są za tzw. bezpieczne przystanie. Jakub Borowski, główny ekonomista Credit Agricole Bank Polska powiedział, że niepokój związany z eskalacją w wojnie na Ukrainie wzrósł po zniszczeniu rurociągów Nord Stream. Te wydarzenia zwiększają podług niego ryzyko inwestowania w europejskie aktywa. Odpływ kapitału z Europy powoduje osłabienie EUR wobec USD, co tradycyjnie powoduje deprecjację złotego wobec euro.

Deprecjacja złotego nie ma tylko negatywnego wpływu na polską gospodarkę. Prezes Narodowego Banku Polskiego Adam Glapiński często zwraca uwagę, że wahania kursu złotego działają jak bufor osłabiający zewnętrzne szoki na gospodarkę kraju. Stwierdził, że wahania na rynkach światowych zmieniają kurs złotego, ale nie np. stopę bezrobocia. Osłabienie złotego zwiększa konkurencyjność polskiego eksportu, co łagodzi skutki globalnego spadku popytu.

Efekty

Ekonomiści są jednak zgodni, że w dzisiejszym otoczeniu wszystkie pozytywne efekty osłabienia złotego są przyćmione przez negatywne. PLN traci na wartości wobec USD znacznie bardziej niż wobec EUR, co ma swoje konsekwencje gospodarcze. Oznacza, że wsparcie dla eksportu, które niewątpliwie istnieje, jest szczupłe. Jednocześnie zmiany kursu dolara mogą mieć istotny wpływ na koszty importu surowców, gdyż większość płatności dokonywana jest w dolarach. Oznacza to, że obecne osłabienie może zwiększyć inflację. Ten efekt powinien być widoczny w ciągu najbliższych trzech do sześciu miesięcy- ocenia Piotr Kalisz, główny ekonomista banku Citi Handlowy.

Mówi, że zwykle osłabienie waluty o 10 proc. zwiększa inflację o około 1 punkt procentowy, ale ze względu na obecny poziom inflacji może mieć wpływ wyższy, 1,5 punktu procentowego. Tymczasem w ciągu zaledwie trzech dni złoty stracił 2 proc. wartości wobec dolara.

Według Piotra Soroczyńskiego, głównego ekonomisty Krajowej Izby Gospodarczej, kurs waluty jest dziś jednym z najważniejszych czynników podbijających inflację. Dotychczasowe badania, które wskazują, że zmiana kursu walutowego ma marginalny wpływ na inflację, są jego zdaniem nieaktualne.

Piotr Bujak, główny ekonomista banku PKO, oznajmił, że osłabienie złotego wobec głównych walut utrudnia walkę z inflacją. Wyjątkiem, według niego, jest wzrost kursu franka szwajcarskiego. To zwiększa koszty obsługi kredytów mieszkaniowych w walutach obcych, a więc oznacza skuteczne zaostrzenie krajowych warunków monetarnych i sprzyja ograniczeniu popytu – mówi.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Rp.pl

Zdjęcie ilustracyjne.

Zdjęcie ilustracyjne. / Fot. Pixabay

3 października – poniedziałek

3 października 2022 roku o godz. 17:00 w przestrzeni Centralnego Przystanku Historia przy ul. Marszałkowskiej 21/25 w Warszawie odbędzie się prezentacja książki Marii Zimy-Marjańskiej pt.: Ekspertyza w sprawie obozu przejściowego w Pruszkowie (Durchgangslager 121 Pruszków) i jego statusu. W dyskusji poświęconej exodusowi ludności cywilnej w czasie trwania powstania warszawskiego i po jego upadku wezmą udział: Małgorzata Bojanowska (dyrektor Muzeum Dulag 121 w Pruszkowie), prof. Wiesław Jan Wysocki (Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego), dr Agnieszka Praga (Instytut Pamięci Narodowej), Maria Zima-Marjańska, autorka (Instytut Pamięci Narodowej). Wstęp wolny. Transmisja online na IPNtv.

4 października – wtorek

O działalności Narodowej Organizacji Bojowej w Wielkopolsce w latach 1939-1941 opowiada dr Rafał Sierchuła, pracownik Oddziałowego Biura Badań Historycznych IPN w Poznaniu, redaktor książki „Drezdeński szafot”, „Wierni do końca. Studia i materiały źródłowe o Poznańskiej Piątce męczenników II wojny światowej”. Premiera wykładu we wtorek 4 października 2022 r. o godz. 18:00 na kanale YouTube IPN tv i Facebooku poznańskiego oddziału.

5 października – środa

Instytut Pamięci Narodowej zaprasza 5 października 2022 (środa) o godz. 18:00 na debatę Użyteczność poznawcza, społeczna i akademicka. Czasopisma IPN wobec wyzwań społeczeństwa opartego na wiedzy, która odbędzie się w przestrzeni Centralnego Przystanku Historia im. Janusza Kurtyki przy ul. Marszałkowskiej 21/25 w Warszawie. Rozmowa będzie poświęcona periodykom naukowym wydawanym przez IPN. Wezmą w niej udział: dr hab. Filip Musiał – redaktor naczelny rocznika „Aparat Represji w Polsce Ludowej 1944–1989”, Anna Karolina Piekarska – redaktor naczelna „Institute of National Remembrance Review”, dr hab. Marcin Kruszyński – redaktor naczelny rocznika „Komunizm. System – ludzie – dokumentacja”, dr hab. Mirosław Szumiło – redaktor naczelny rocznika „Pamięć i Sprawiedliwość”, dr Tomasz Domański – zastępca redaktora naczelnego rocznika „Polish-Jewish Studies”, Paweł Tomasik – sekretarz redakcji „Przeglądu Archiwalnego IPN”. Moderatorem rozmowy będzie Krzysztof Ziemiec. Wstęp wolny. Transmisja na kanale IPNtv.

„Stan badań nad pomocą Żydom na ziemiach polskich pod okupacją niemiecką – przegląd piśmiennictwa” to tytuł obszernego wydawnictwa IPN pod redakcją dr. Tomasza Domańskiego (Delegatura IPN w Kielcach) i dr Alicji Gontarek (Oddziałowe Biuro Badań Historycznych IPN w Lublinie, Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej), które dostarczy tematów do rozmowy podczas pierwszego po wakacjach spotkania Krakowskiej Loży Historii Współczesnej – 5 października 2022 r., Centrum Edukacyjne „Przystanek Historia” IPN w Krakowie, ul. Dunajewskiego 8. Początek o godz. 18.00. W rozmowie wezmą udział dr Maciej Korkuć, naczelnik Oddziałowego Biura Upamiętniania Walk i Męczeństwa oraz dr Roman Gieroń z Oddziałowego Biura Badań Historycznych IPN w Krakowie, specjalizujący się w historii Holokaustu, II wojny światowej i relacjach polsko-żydowskich.

6 października – czwartek

6 października 2022 r., o godz. 18.00 w Stacji Artystycznej RYNEK w Gliwicach (Rynek 4/5) odbędzie się prezentacja publikacji „Atlas Górnego Śląska 1919-1922. Wybór źródeł kartograficznych”, oprac. przez: dr. hab. Grzegorza Bębnika, Michała Mączkę, dr. Sebastiana Rosenbauma i dr. Mirosława Węckiego. Prowadzenie: dr Bogusław Tracz (Oddziałowe Biuro Badań Historycznych IPN w Katowicach).

Oddział Instytutu Pamięci Narodowej w Łodzi zaprasza do udziału w ogólnopolskiej konferencji naukowej „»Z piekła ku wolności«. Losy ludności cywilnej ewakuowanej z armią gen. Władysława Andersa ze Związku Sowieckiego w 1942 r.”, która odbędzie się w dniach 6–7 października 2022 r. w sali konferencyjnej hotelu Ambasador przy al. marsz. J. Piłsudskiego 29 w Łodzi.

PROGRAM
10.00–10.30 – rozpoczęcie konferencji
10.30–11.30

  • Dr hab. Sławomir Kalbarczyk (Instytut Pamięci Narodowej w Warszawie)
    Fakty i mity. Ewakuacja Armii Polskiej w ZSRS oraz polskiej ludności cywilnej ze Związku Sowieckiego do Iranu w 1942 r. w polskiej historiografii powstałej po 1990 r.
  • Dr hab. Jacek Pietrzak, prof. UŁ (Uniwersytet Łódzki)
    Polscy uchodźcy cywilni w krajach Bliskiego Wschodu (1939–1950). Stan badań i postulaty badawcze
    11.30–12.00 przerwa
    12.00–13.30
  • Prof. dr hab. Albin Głowacki (Uniwersytet Łódzki)
    Próba infiltracji wychodźców polskich przez sowieckie służby wojskowe.
  • Dr hab. Tadeusz Paweł Rutkowski, prof. UW (Uniwersytet Warszawski)
    Władze sowieckie wobec Żydów – obywateli polskich VIII 1941 – VIII 1942. Próba krytycznej analizy.
  • Dr Ewa Kowalska (Instytut Pamięci Narodowej w Warszawie)
    Łączy nas pamięć. Wybrane przykłady losów deportowanych obywateli polskich docierających z głębi ZSRS w okolice formujących się polskich jednostek wojskowych w Uzbekistanie
    13.30–14.30 przerwa
    14.30–16.00
  • Dr Joanna Lusek (Muzeum Górnośląskie w Bytomiu)
    Cztery serca, jedna droga. O wojennych losach kobiet z rodziny Wilczyńskich.
  • Dr Ewelina Ślązak (Instytut Pamięci Narodowej Oddział w Łodzi)
    Ksiądz Wiktor Judycki – opiekun duszpasterski żołnierzy i ludności cywilnej ewakuowanej ze Związku Sowieckiego.
  • Mgr Lilianna Światek (Uniwersytet Łódzki)
    „Za dzień lub dwa, może, życie nasze zmieni się nie do poznania”. Pamiętnik Stanisława Szlachciuka żołnierza Armii Polskiej w ZSRS
    16.00–17.00 dyskusja

7 października – piątek

Oddział Instytutu Pamięci Narodowej w Łodzi zaprasza do udziału w ogólnopolskiej konferencji naukowej „»Z piekła ku wolności«. Losy ludności cywilnej ewakuowanej z armią gen. Władysława Andersa ze Związku Sowieckiego w 1942 r.”, która odbędzie się w dniach 6–7 października 2022 r. w sali konferencyjnej hotelu Ambasador przy al. marsz. J. Piłsudskiego 29 w Łodzi.

Program
10.00–11.30

  • Dr Bartosz Janczak (Instytut Pamięci Narodowej Oddział w Łodzi)
    Ewakuacja Armii Polskiej w ZSRS z perspektywy dowództwa Wojsk Polskich na Środkowym Wschodzie.
  • Dr hab. Janusz Wróbel
    „Wśród obcych w dalekich stronach”. Relacje polskich uchodźców z mieszkańcami krajów azylu (1942-1950)
  • Dr Małgorzata Ptasińska (Instytut Pamięci Narodowej w Warszawie)
    „Ewakuowani”. Obraz polskiej ludności cywilnej na Bliskim Wschodzie w literaturze i w sztuce w czasie II wojny światowej
    11.30–12.00 przerwa
    12.00–13.30
  • Dr Katarzyna Faligowska-Śliwak
    Delegatura Ministerstwa Pracy i Opieki Społecznej w Nairobi – charakterystyka działań edukacyjnych dla polskich uchodźców.
  • Mgr Patrycja Sanejko (Instytut Pamięci Narodowej Oddział w Białymstoku)
    Przez sierociniec w Bandrze do Balachadi. Życie codzienne polskich tułaczych dzieci
    w indyjskich osiedlach.
  • Mgr Magdalena Dzienis-Todorczuk (Instytut Pamięci Narodowej Oddział w Białymstoku)
    „A co z nami?” Powrót dzieci z sierocińców prowadzonych przez ZPP do Polski w 1946 r.
    13.30–14.30 przerwa
    14.30–16.00
  • Dr Dariusz Zdziech (Akademia Ignatianum)
    Jak bagaż przez świat. W drodze do Ojczyzny.
  • Mgr Magdalena Szeląg (Instytut Pamięci Narodowej w Warszawie)
    Pamięć nieutracona o losach ludności polskiej w Iranie – wspólne relacje i upamiętnianie.
  • Mgr Klaudia Kierepka (Instytut Polski i Muzeum im. gen. Sikorskiego w Londynie)
    Źródła do badań nad losami ludności cywilnej, uratowanej z „nieludzkiej ziemi” w zasobie zespołu kolekcji Instytutu Polskiego i Muzeum im. gen. Sikorskiego w Londynie
    16.00–17.00 dyskusja

Niklot zaprasza na wykład doktora Jakuba Sokoła „Paweł Nedo między Hitlerem a Stalinem. Dylematy polityki Serbów Łużyckich w XX wieku”. Wykład odbędzie się o godzinie 17.00. Warszawa, ul. Ożarowska 61, “Pracownia na Kole”.

O zbliżających się wydarzeniach proszę informować Jana Bodakowskiego np. za pośrednictwem Facebooka.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Zdjęcie ilustracyjne

Bartosz Zmarzlik po zwycięstwie w przedostatniej rundzie Grand Prix i zapewnieniu sobie po raz trzeci tytułu mistrza świata na żużlu / Fot. PAP/EPA/TT NEWS AGENCY. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

Rywalizacja o tytuł najlepszego żużlowca na świecie odbywa się już od 1936 roku, a od 1995 rozgrywana jest w formie cyklu zawodów Grand Prix. Wcześniej były to jednodniowe zawody, w których występowali najlepsi żużlowcy wyłonieni z eliminacji. Tegoroczna Grand Prix na żużlu to już dwudziesty ósmy sezon walki najlepszych zawodników ścigających się na specjalnie przygotowanych motocyklach na pokrytych specjalną sypką nawierzchnią torach.

Cały cykl Grand Prix w 2022 składał się z 10 rund i trwał od 30 kwietnia do 1 października. Już w pierwszych zawodach w Chorwacji swoją silną pozycję zaznaczyli nasi reprezentanci. Zwyciężył wicemistrz świata z ubiegłego sezonu Bartosz Zmarzlik przed drugim naszym żużlowcem Maciejem Janowskim. W kolejnych rundach zwyciężali Australijczyk Max Fricke, Słowak Martin Vaculik, kolejny z naszych reprezentantów wicemistrz świata z 2017 roku Patryk Dudek, Duńczyk Anders Thomsen, dwukrotnie z rzędu Brytyjczyk Daniel Bewley i ponownie również dwukrotnie z rzędu Bartosz Zmarzlik. Ostatnią rundę w Toruniu wygrał ponownie Słowak Martin Vaculik.

Zwycięstwo w przedostatnich zawodach i równa jazda w pozostałych rundach zapewniło Zmarzlikowi kolejny już trzeci tytuł mistrza świata. Po zwycięstwach w 2019 i 2020 roku, zdobyciu srebrnych medali w 2018 i 2021 roku oraz brązowego krążka w 2016 roku to już piąte podium naszego najbardziej utytułowanego żużlowca w historii. Złoty medal Zmarzlika to także piąte złoto wywalczone przez naszego reprezentanta w historii rywalizacji o indywidualne mistrzostw świata na żużlu. Pozostałe dwa tytuły zdobywali Jerzy Szczakiel w 1973 i Tomasz Gollob w 2010 roku.

Pierwszy swój sukces, czyli podium mistrzostw świata zanotował natomiast Maciej Janowski, który dzięki fenomenalnej jeździe w ostatnich finałowych zawodach w Toruniu wskoczył na 3 miejsce w klasyfikacji końcowej Grand Prix. To pierwszy medal zdobyty przez naszego żużlowca w karierze.

Wyniki i klasyfikacja końcowa IMŚ na żużlu 2022 TUTAJ