Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

  • Obowiązek wstrzemięźliwości od pokarmów mięsnych dotyczy wszystkie piątki prócz tych, w które wypada uroczystość lub są w randze uroczystości albo gdy zostanie udzielona zgodnie z prawem kanonicznym dyspensa.
  • W ten piątek, 7 października 2022 roku, przypada w Kościele Wspomnienie Najświętszej Maryi Panny Różańcowej.
  • W związku z faktem, iż żaden z biskupów nie wydał dyspensy od spożywania pokarmów mięsnych, w piątek 7 października 2022 roku obowiązuje wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych.
  • Zobacz też: W sieciach kablowych ruszyła dystrybucja Telewizji Media Narodowe

Wierni w Polsce, którzy ukończyli 14 rok życia, są w piątki zobowiązani do zachowania wstrzemięźliwości od pokarmów mięsnych (postu jakościowego) ze względu na pokutny charakter tego dnia – nie obowiązuje ona jedynie w piątki, w które wypada uroczystość (Kodeks Prawa Kanonicznego, kan. 1251) lub dni w randze uroczystości albo gdy zostanie udzielona zgodnie z prawem kanonicznym dyspensa (kanon 87 § 1 Kodeksu Prawa Kanonicznego).

Wspomnienie Najświętszej Maryi Panny Różańcowej

7 października to nie tylko rocznica ogłoszenia przez powołaną przez niemieckie i austro-węgierskie władze okupacyjne Radę Regencyjną niepodległości Polski. To także rocznica zwycięstwa floty chrześcijańskiej nad Turkami pod Lepanto w roku 1571, które zostało wyproszone modlitwą różańcową.

Ojciec Święty Klemens XI, w podzięce za kolejne zwycięstwo nad Turkami odniesione pod Belgradem w 1716 r., rozszerzył owo święto na cały Kościół. W roku 1883 Papież Leon XIII wprowadził do Litanii Loretańskiej wezwanie „Królowo Różańca świętego – módl się za nami”, a w dwa lata później zalecił, by w kościołach odmawiano różaniec przez cały październik.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Spotted Lublin, Misericors.org, Twitter, Wikipedia

stetoskop

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

Zobacz także: Kontrola narodzin wśród rdzennej ludności. Rasistowskie praktyki Danii?

Zarząd Krajowy OZZL wzywa Prezesa PiS, aby dokładnie określił: jakie „grupy” miał na myśli.

W związku z wypowiedzią Prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego (w dniu 24 września na spotkaniu z wyborcami), w której dał on do zrozumienia, że na przeszkodzie do poprawy sytuacji w publicznej ochronie zdrowia stoją „pewne bardzo wpływowe grupy, które chcą traktować służbę zdrowia jak biznes”, ZK OZZL wzywa Prezesa PiS, aby dokładnie określił: jakie „grupy” miał na myśli, kto do nich należy i w jaki sposób blokują one naprawę publicznego lecznictwa w naszym kraju. Bez odpowiedzi na te pytania, będzie można podejrzewać, że zrzucanie odpowiedzialności na te „grupy” jest tylko próbą usprawiedliwienia nieudolności rządzących w naprawianiu publicznego lecznictwa. Trudno też będzie z tymi grupami walczyć, jeśli nie wiadomo o kogo chodzi – podkreślono w wydanym oświadczeniu.

OZZL przypomniał też o braku reakcji obozu rządzącego na propozycje organizacji.

OZZL zgadza się w tym zakresie z Prezesem PiS, że lekarze pracujący „na wyłączność” w publicznych szpitalach powinni być za to „bardzo dobrze wynagradzani” (prezes PiS zaproponował 60-80 tys zł/m-c dla najlepszych lekarzy). Mimo upływu 2 miesięcy od w/w listu OZZL do Ministra Zdrowia, nie odpowiedział on w żaden sposób na nasz wniosek. Nie odpowiedział również na pismo przypominające, wysłane 5 września br. – wskazano.

OZZL sugeruje, że to po stronie rządzących może spoczywać odpowiedzialność za blokowanie naprawy publicznej ochrony zdrowia.

Brak pozytywnej, a nawet – jakiejkolwiek, reakcji ministra zdrowia Adama Niedzielskiego na konstruktywne postulaty OZZL, wychodzące naprzeciw propozycjom Prezesa PiS, mogą sugerować, że owe „wpływowe grupy” blokujące naprawę publicznej ochrony zdrowia w naszym kraju, ulokowane są w samym Rządzie RP

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

OZZL

Laureaci Nagrody Nobla z chemii 2022

Laureaci Nagrody Nobla z chemii 2022 / Fot. Twitter

  • Morten Meldal, K. Barry Sharpless oraz Carolyn Bertozzi otrzymali w tym roku Nagrodę Nobla z chemii.
  • Komitet Noblowski uzasadnił przyznanie nagrody pomocą w rozwoju chemii funkcjonalnej.
  • Większa precyzyjność leków na raka to efekt chemicznych reakcji bioorotogonalnych.
  • Zobacz też: Finlandia usunęła ostatni publiczny pomnik Lenina

Morten Meldal, K. Barry Sharpless oraz Carolyn Bertozzi otrzymali w tym roku Nagrodę Nobla z chemii. Ich prace nad uproszczeniem syntezy chemicznej przyczynił się do progresji nowych lekarstw, w tym przeciwnowotworowych.

“Klik”

Komitet Noblowski uzasadnił przyznanie nagrody pomocą w rozwoju chemii funkcjonalnej.

Barry Sharpless i Morten Meldal położyli podwaliny pod funkcjonalną formę chemii – chemię kliknięć – w której molekularne bloki budulcowe łączą się ze sobą szybko i wydajnie.

Chemiczne reakcje typu “klik”, nad którymi prowadzili prace Morten Meldal i K. Barry Sharpless, są wykorzystywane do progresji nowych leków, mapowania genomów oraz tworzenia bardziej funkcjonalnych materiałów.

Jeśli zaś mowa o badaniach Carolyn Bertozzi, wykorzystywała ona chemię “klik” w żywych organizmach w ten sposób, żeby unikać zakłócania naturalnych biochemicznych procesów. Większa precyzyjność leków na raka to efekt chemicznych reakcji bioorotogonalnych.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Radio Maryja, Polsat news

Przekazanie raportu

Przekazanie raportu / Fot. Twitter

Dr Karl Heinz Roth, niemiecki socjolog i historyk, stwierdził, że Polska powinna starać się o reparacje razem z Grecją, której rząd niedawno również poruszył ten temat.

Tylko wtedy, gdy obydwa rządy wspólnie wywrą zmasowaną presję dyplomatyczną i polityczną na Berlin, będzie szansa na wynegocjowanie rozwiązania.

Historyk uważa za istotne wzywanie oficjalnie Niemiec do negocjacji, nawet jeśli można się spodziewać odmowy. Ostatnie działania polskiego rządu świadczą o tym, że właśnie taki plan jest realizowany.

Współpraca z Grecją

Poseł rządzącej partii Arkadiusz Mularczyk, będący autorem raportu o stratach wojennych, przekazał w środę:

Dziś z marszałek Sejmu Elżbietą Witek i posłem PiS Danielem Milewskim odbyliśmy spotkanie z ministrem spraw zagranicznych Grecji Nikosem Dendiasem, któremu przekazałem raport o stratach poniesionych przez Polskę w wyniku agresji i okupacji niemieckiej w latach 1939-1945 r.

Ocenił, że była to “dobra rozmowa o współpracy Polski i Grecji”.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Radio Maryja, Tysol

Robert Bąkiewicz, Tomasz Kalinowski i Piotr Barełkowski podczas Konferencji PIKE w Toruniu

Robert Bąkiewicz, Tomasz Kalinowski i Piotr Barełkowski podczas Konferencji PIKE w Toruniu / Fot. Twitter

Zobacz także: Bąkiewicz apeluje do Tuska o usunięcie Sikorskiego z PO

Jak dodał Barełkowski, “praca nad oryginalnymi programami wre”. Wkrótce Telewizja Media Narodowe ma otrzymać koncesję na nadawanie w sieciach kablowych od Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Poprzedzi to emisja testowa.

Media Narodowe nie tylko poszerzą swoją dystrybucję, ale też rozpoczną całodobową emisję swojego programu. To wszystko ma nastąpić już w najbliższym czasie.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Uczestnicy Marszu Niepodległości niosą gigantyczną flagę Polski.

Uczestnicy Marszu Niepodległości niosą gigantyczną flagę Polski. / Fot. PAP/Piotr Nowak. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

Co kształtuje ekonomiczną rzeczywistość?

Politycy wmawiają nam, że szalejąca inflacja jest konsekwencją wojny na Ukrainie. Wydaje się, że ta inflacja nie ma naturalnych przyczyn ekonomicznych, mówimy tu  głównie o przyczynach politycznych i o ich ekonomicznych konsekwencjach. W takim USA nowo „mianowany” prezydent Joe Biden już pierwszego dnia swojego urzędowania (2 lata temu) śpiewając z nut globalnego ocipienia skasował ambitne projekty swojego poprzednika prezydenta D.J. Trumpa zapewniające Ameryce niezależność i bezpieczeństwo energetyczne. Tylko panele słonecznego socjalizmu i wiatraki ścinające ptaki, choć wiadomo, że ta technologia potrafi zaspokoić jedynie w skromnej części zapotrzebowania na energię!

Członkostwo w Unii Europejskiej miało prowadzić do dobrobytu, a tu nadchodzą zaskakujące zmiany. Super elity, rozmarzonym o zasobnym życiu obywatelom wyszarpują z pod nóg ich nadzieje i szansę  nie tylko na lepsze życie, ale dramatycznie ograniczają im prawa obywatelskie w imię zatrzymania procesu zmian klimatycznych. Kopernik zaprawiony w walce z zachodnim żywiołem byłby zniesmaczony podobnymi zabobonami głoszacymi, że człowiek ma istotnie tak wielki wpływ na zmiany klimatyczne (z pominięciem np. głównej roli Słońca). Przypomina to sztuczki starożytnych egipskich kapłanów z wykorzystaniem zjawiska zaćmienia słońca. Od czasu miniaturyzacji świątyń, które przeniesiono teraz do telefonów komórkowych i komputerów, kapłani nowego reżimu z dużym powodzeniem grają na ludzkich nadziejach i ludzkim strachu, jak za dawnych lat!

Kiedy oglądam wypowiedzi popularnego w Polsce geostratega dr Jacka Bartosiaka i jemu podobnych to w ich rozumowaniu i interpretacji sił sprawczych kształtujących naszą polityczną, a i w konsekwencji ekonomiczną rzeczywistość i przyszłość, czegoś mi (do osiągnięcia pełnego obrazu) brakuje. Otóż komentatorzy ilustrują sytuację Polski w dziejach w zależności od układów sił w bezpośrednim sąsiedztwie jak i szerszym rozumieniu między interesami światowych mocarstw. Mamy więc w swojej historii węższy etniczny model piastowski i szerszy regionalny model jagielloński. Na dzień dzisiejszy sytuacja międzynarodowa powoduje, że nieśmiało przesuwamy się w kierunku modelu jagiellońskiego. 

Jednak pomijanie i niedocenianie  wydajnie pracującego destrukcyjnego procesu globalnych super elit w metodycznym niszczeniu narodowej i kulturowej tożsamości poszczególnych narodów jest błędem niewybaczalnym uniemożliwiającym dojście do pełniejszych wniosków. 

Zobacz także: Ile aborcji w Polsce w pierwszym półroczu 2022 roku? “Jest jeden problematyczny szpital”

Zmiany w układzie sił

Możemy się obawiać, że pełniejsza integracja z UE doprowadzi nie tylko do „wyjałowienia” (to już praktycznie mamy dzisiaj!) rodzimych i kulturowych wartości, ale przez mistrzowską technologię indoktrynacji (edukacja, media) nowych kapłanów prowadzi do wygaszenia w nas historii, wypatroszenia nawet potrzeb bycia obywatelem, jak i bycia niezależną jednostką w zbiorowości. Ktoś zapyta, cóż nam po państwie, które nie tylko nie będzie polskie (niemieckie, europejskie, tutejsze), ale i którego my nie będziemy już obywatelami, a jedynie pewnego sortu poddanymi nowej globalnej rasy panów? Trzeba jak najszybciej wrócić do zrozumienia zasad zdrowego rozsądku, „im silniejsze państwo, tym słabszy obywatel”…

To właśnie rosyjska porażka pod Kijowem i zdolność armii ukraińskiej w powstrzymaniu rosyjskiej agresji jest katalizatorem zachodzących na naszych oczach zmian w układzie sił w Europie. Nadchodzi przerwa w tradycyjnym „dobrze” zapowiadającym się romansie rosyjsko – niemieckim, którego konkluzją byłoby wypchnięcie USA z Europy i ich wspólne zawiadywanie euro – azjatyckim (częściowo) superkontynentem (od Lizbony do Władywostoku).

Jednak widocznie nie tylko Rosja pamięta, że była mocarstwem, ale i USA tak łatwo nie chcą pozbywać się wpływów w Europie, w której dwa razy (+ zimna wojna) przywróciły porządek doprowadzając do upadku tak Niemcy, jak i Rosję. W obecnym rozdaniu Amerykanie  chcą widocznie wyprzedzić wypadki i zablokować następny przecież ten tradycyjnie złowrogi też dla Polski wariant.

Istniejące uwarunkowania są jasno przedstawiane w opinniach przywołanych wyżej komentatorów, czyli dokonywane są analizy rzeczywistości, potencjały, zamiary i interesy geo uczestników i wyprowadzane są z powyższego prognozy na przyszłość. Według tych opinii w tym niebezpiecznym czasie spowodowanymi błędami polityki Rosji (agresja na Ukrainę) i Niemiec (najpierw zbliżenie do Rosji, następnie zagubienie) przed Polską i państwami międzymorza otwiera się nowa szansa politycznej, ekonomicznej i militarnej konsolidacji z interesownym poparciem USA i Anglii. USA już wie, że Niemcy chcą iść do łóżka z Rosją… I ty Brutusie?

Co zrobi USA?

Są opinie, że USA profilaktycznie chce obniżyć status niemieckiej gospodarki (ok. 3,5 raza silniejszej od polskiej), jak i przy okazji zdestabilizować bogacący się raj, czy też kraj rosyjskich oligarchów. Dlatego wcześniejsze stymulowanie napływu afro-azjatyckich imigrantów do zachodniej Europy,  imperialnych  ambicji Putina, oraz mocne wspieranie wyniszczającej tak Rosję, jak i Ukrainę wojny. Zanosi się na przemodelowanie układu sił w Europie na którym może zyskać Polska, jeśli jeszcze po „terapii” ukraińsko-rosyjskiej pozostanie jeszcze Polską.

Uwzględnianie amerykańskich posunięć w celu zabezpieczenia sobie stałego miejsca w Europie, powstrzymania historycznych ambicji dominacji sąsiednich państw przez Rosję i Niemcy wynika z klasycznej powtarzalności zachowań tych państw przez ostatnie dekady i stulecia. Jednak analitycy w swoich rozważaniach mało uwagi poświęcają nowym decydującym siłom, które odciskają niesamowite i decydujące piętno na dzisiejszej rzeczywistości. Są to siły co prawda nie nowe, od stuleci stanowiące ekskluzywne super elity (banksterzy), które dzięki rewolucyjnym zmianom technologicznym i cyfrowym dziś przez swoje ponadnarodowe korporacje często sterują nie tylko pojedynczymi państwami, ale i związkami państw (j/w).

Dewastowanie tradycyjnych wartości

Widzimy jak wielkie, niekorzystne i wprost dewastujące dla tradycyjnych wartości i spójności społeczeństw zmiany zachodzą w USA, we Francji, Niemczech i w innych krajach. Zmiany te wprowadzają chaos w fundamentalnym dla przetrwania cywilizacji obszarze rodziny, edukacji, kultury, wartości, a nawet gender. Propagowanie tych wyniszczających zmian przez ponadnarodowe medialne korporacje ma za zadanie podważenie fundamentów naszej cywilizacji i kultury opartej na dziedzictwie w dziedzinie filozofii, prawa i moralności starożytnej Grecji, Rzymu i chrześcijaństwa. „Po nas choćby potop!”, to jedyna refleksja jaka nasuwa się temu, kto chciałby zrozumieć sens dawkowanej dziś ludziom antykultury…

Na odcinku amerykańskim zupełne bezhołowie i praktycznie programowany w trybie przyśpieszonym pełzający zamach na zasady zdrowego rozsądku, które dotąd zapewniały funkcjonowanie tutejszego zawsze przecież niedoskonałego systemu i społeczeństwa. Zewsząd atak na znany nam model rodziny, podważanie istoty samej płci(!), która podobno ma być płynna (87 rodzajów!) oraz wpychanie dzieciom możliwości zmiany płci poprzez kastrację naturalną, bądź chemiczną. Słynne amerykańskie szpitale mają programy zachęcające dzieci do zmiany płci, nie bacząc na nieodwracalne skutki pochopnie podjętych decyzji, prowadzące czasem do samobójstw. Zabiegani rodzice często polegają na ekspertach i profesjonalistach i przy „normalnych” problemach dziecka pozwalają namówić się na „quick fix”, w praktyce niszcząc przyszłość dziecka. 

Dawniej siłą Ameryki była jej rasowa, etniczna, religijna i kulturowa różnorodność do pewnego stopnia wymieszana  w amerykańskim tyglu, a nawet służyła jej ekspansji. Dążenie do używania języka angielskiego, nauka historii idea, że i ty możesz zostać milionerem, dążenie do wchłonięcia imigrantów do normalnego amerykańskiego życia według tradycyjnych wartości. To już niestety przeszłość. Teraz funkcjonują specjalne, super dotowane programy wspierające oddzielność, kultywujące różnice i podkreślające sprzeczność interesów poszczególnych grup i systemów wartości. Za żadne skarby nie znajdziesz sponsorowanych przykładów myślenia pro państwowego, czy wspierania i podkreślania wspólnych wartości i idei służących jedności i demokratycznych lewarów państwa. Sama historyczna Ameryka była i jest potworem wyjętym z marksistowskiej teorii walki klasowej, żyjąca z zaborczych grabieży i wyzysku rozmaitych grup klasowych, rasowych i etnicznych. Tak jakby wszystkie inne państwa w swojej historii były Ok, ale nie Ameryka! Z drugiej strony jest świadectwo rzeczywistości, przecież miliony imigrantów mimo licznych trudności i niebezpieczeństw nie chcą się dostać do Rosji, Kuby, Wenezueli, czy Chin, ale właśnie do Ameryki! Czy rozumiesz dlaczego!

Gołym okiem widoczny jest ogromny wysiłek jaki wkładają super elity pragnące dramatycznie zmienić  świat i życie człowieka. Postępuje programowanie społeczeństwa w wielu aspektach życia i aktywności, aby zepchnąć go z tysiącletnich fundamentów kultury i cywilizacji w świat anarchii i nicości. Aby pozbawiony bezpieczeństwa, norm, zaufania i opieki rodziny, rzucony w chaos człowiek „modlił” się o większą kontrolę i protekcję Państwa i jego wszechpotężnej biurokracji,  z radością przyjmując jego całkowitą cyfrową dominację swojego życia.

Powyższy projekt na naszych oczach jest dziś najdłużej ćwiczony na modelu chińskim z wielką pomocą właśnie zachodnich ponadnarodowych koncernów. Problem dla międzynarodowych korporacji leży w tym, że chińscy komuniści adoptując zachodnie technologie pozostają nacjonalistami, czyli mówiąc o służbie idei państwa (czysty faszyzm). Cwaniacy z Davos/Londyn myśleli, że Chińczycy po sowitym zainwestowaniu są też do kupienia, jednak to oni tradycyjnie i patriotycznie myślą, że są państwem Środka i mają własne plany wobec Świata

Natura ludzka jest niezmienna, jeśli ktoś ma bardzo dużo pieniędzy, to naturalnie chce mieć  ich jeszcze więcej (biblijny efekt św. Mateusza). Jeśli ma bardzo dużo kontroli to chce mieć jeszcze więcej (kierunek totalitaryzm). To z Chin na świat wypływa nie tylko łatwo niwelujący prawa obywatelskie sposób reakcji na pandemię (dla twojego dobra), ale i totalitarny sposób cyfrowej inwigilacji społeczeństwa (też dla twojego dobra).

Wieje wiatr Historii

Czyli zagraża nam klasyczny, tradycyjny konflikt regionalny w Europie, pojawia się pełna niewiadomych szansa na przejście z modelu piastowskiego na jagielloński (strefa zgniotu), ale i uświadomienie sobie, że jak ongiś śpiewał Jan Pietrzak “Żeby Polska była Polską” potrzebne jest kolejne przebudzenie. Czy naprawdę chcemy zdradzić idee i poświęcenie, ofiary naszych ojców i dziadów, aby w konsekwencji zostać dziadami unii i jej niemieckich korporacji (narodu już tam pewnie nie ma)?

Wieje wiatr Historii i nasze pokolenie i pokolenie naszych dzieci albo za świecidełka atrakcyjności seksu i genderyzmu i pogardy dla wartości naszych przodków pogardzi przecież swoją tożsamość i zdecyduje się na zakończenie historycznego eksperymentu o nazwie POLSKA. Albo rozumiejąc śmiertelne zagrożenie stopniowego zagłaskania (podgrzewanie żaby) i zachowa się tak, aby ocalić i wzmocnić wartości i dziedzictwo swoich przodków. Wiem, że ci z nas którzy wynieśli umiłowanie Ojczyzny z domu, bądź z książek nie będą mieli kłopotów ze swoją decyzją…

Jaka będzie Twoja decyzja?

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Portret Lenina

Portret Lenina / Fot. Wikipedia Commons

  • Popiersie znajdowało się w centralnym parku obok drewnianego domu w portowym 52-tysięcznym mieście Kotka.
  • Tradycja głosi, że przebywał tam kiedyś przez pewien czas sam Lenin, późniejszy założyciel partii bolszewickiej.
  • Posąg został wciągnięty na ciężarówkę przez pracowników firmy budowlanej i przewieziony do magazynu miejscowego muzeum.
  • Zobacz też: Ten kraj poparł aneksję ukraińskich ziem do Rosji

Jak poinformował lokalny portal informacyjny Yle, w Finlandii usunięty został ostatni publiczny posąg Lenina.

Popiersie znajdowało się w centralnym parku obok drewnianego domu w portowym 52-tysięcznym mieście Kotka, w pobliżu granicy rosyjsko-fińskiej. Tradycja głosi, że przebywał tam kiedyś przez pewien czas sam Lenin, późniejszy założyciel partii bolszewickiej. Posąg został wciągnięty na ciężarówkę przez pracowników firmy budowlanej i przewieziony do magazynu miejscowego muzeum.

Historia

Posąg Lenina został przywieziony do Kotki w 1979 roku jako “dar” od siostrzanego miasta portowego Tallina w Estonii. Mimo że w ciągu dziesięcioleci był kilkakrotnie dewastowany, władze miasta dopiero teraz zdecydowały się na jego usunięcie w odpowiedzi na presję lokalnej opinii publicznej. Na decyzję wpłynął zapewne fakt, że od wybuchu wojny na Ukrainie kilka innych krajów zdecydowało się na usunięcie podobnych pomników pozostałych po czasach sowieckich. Autorem popiersia jest estoński rzeźbiarz Matti Varik.

Rzeźba powstała na zlecenie Związku Radzieckiego, gdyż w czasach po II wojnie światowej powszechne było przekazywanie przez Związek Radziecki takich posągów fińskim miastom w celu “wzmocnienia przyjaźni radziecko-fińskiej”. Przemysłowe i uniwersyteckie miasto Tampere w południowej Finlandii nadal posiada muzeum Lenina, ponieważ Lenin był tam i w innych miastach w okolicy zesłany podczas rewolucji rosyjskiej 1905 roku. Lenin i Stalin spotkali się po raz pierwszy w Tampere w 1905 roku.

Turku usunęło pomnik Lenina na początku tego roku, a Helsinki w sierpniu.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

RMX News

Janusz Korwin-Mikke

Janusz Korwin-Mikke / Fot. PAP/Tomasz Gzell. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

Sam Korwin dziwi się, że te jego klasyczne teksty (Hitler, kobiety, niepełnosprawni, seks z małymi dziewczynkami i inne temu podobne), choć powinny wszystkim spowszednieć, wzbudzają tyle kontrowersji, co zresztą jego zdaniem świadczy o niskim poziomie intelektualnym tych, którzy ulegają jego prowokacjom.

Korwinowi udało się wywołać skandal swoją piosenką, jak zaprezentował w ramach internetowej akcji „hot16challenge2”. Poseł Konfederacji śpiewa w niej o potrzebie torturowania i zabijania socjalistów. Ale nie tylko o tym. Na początku piosenki padają słowa będące wyrazem antydemokratycznej obsesji Korwina, w której zapowiada, że socjalistów będzie mordował „po wsadzeniu już za kraty ostatniego demokraty”.

Ta deklaracja Korwina o potrzebie wsadzenia demokratów do więzienia oznacza również to, że Korwin jakby miał możliwość (np. cofnął się w czasie i przejął władzę w międzywojennej Polsce) to wsadziłby do więzień polskich narodowców – narodowych demokratów na czele z Romanem Dmowskim.

Zobacz także: Ile aborcji w Polsce w pierwszym półroczu 2022 roku? “Jest jeden problematyczny szpital”

Korwin wsadziłby Dmowskiego do więzienia

Roman Dmowski był demokratą. Kilkanaście lat temu na portalu Muzeum Historii Polski „Dzieje pl.” ukazał się wywiad przeprowadzony przez Michała Szukałę z Aleksandrem Hallem, w którym historyk przypomniał, że Roman Dmowski „z czasów walki o niepodległość i pierwszych lat Polski niepodległej jest demokratą w podwójnym sensie tego słowa. W tym czasie wzorcami są dla niego systemy brytyjski i w mniejszym stopniu francuski, czyli najbardziej rozwinięte państwa demokratyczne zachodniej Europy o ustroju parlamentarno-gabinetowym. Dmowski z podziwem patrzył na te państwa i dla Polski widział podobną drogę ustrojową”.

Historyk przypomniał również, że „Dmowski do końca pozostał demokratą w innym rozumieniu tego pojęcia: demokracji rozumianej nie tyle jako formy ustrojowej, ale jako upodmiotowienie szerokich kręgów społeczeństwa polskiego, upolitycznienie ich, swoiste przesycenie poczuciem polskości. Od początku istnienia Ligi Narodowej Dmowski wraz z Popławskim zrobili bardzo wiele dla pozyskania mas społeczeństwa do tej pory obojętnych wobec kwestii narodowej. Te zasługi nie są kwestionowane przez żadnego poważnego historyka. Myślę, że w tym zakresie w latach dwudziestych i trzydziestych nie doszło do żadnej zasadniczej zmiany w myśleniu Dmowskiego”.

Na stronie IPN Przystanek Historia profesor Jan Żaryn w artykule „Endecja – cenne dziedzictwo” przypomniał, że „w roku 1919, u progu niepodległej Polski, Związek Ludowo-Narodowy – nowe wcielenie endecji – przedstawił bardzo ciekawy program budowania Rzeczypospolitej samorządnej. Obóz belwederski skupiony wokół Józefa Piłsudskiego postulował coś dokładnie odwrotnego – to państwo powinno przejmować jak najwięcej zadań, zastępując tym samym naród. Piłsudski, mówiąc delikatnie, lekceważył Polaków, uważał większość społeczeństwa za niedorosłych do dźwigania odpowiedzialności za dobro wspólne, chciał omnipotencji państwa, które wypełniłoby przestrzeń publiczną”.

Zdaniem profesora Żaryna „obóz narodowy głosił, że państwo, owszem, ma być w silne w relacjach zewnętrznych, ale »słabe« wobec oddolnej aktywności społecznej – aktywności wobec wspólnoty sąsiedzkiej, parafialnej, miejskiej, branżowo-korporacyjnej – czy wobec szeroko pojętej małej ojczyzny”.

Zdaniem profesora Żaryna „pierwsze pokolenie narodowców – Roman Dmowski, Zygmunt Balicki, Jan Ludwik Popławski – miało też niewątpliwie wrażliwość demokratyczną. Pierwsza partia reprezentująca obóz narodowy, jaka powstała w 1897 roku, nie przypadkiem nazwana została Stronnictwem Demokratyczno-Narodowym. Ten demokratyzm wyrastał z potrzeby budowania nowoczesnego narodu, obejmującego także szeroko pojęte warstwy ludowe. Do tego należy dodać zachłyśnięcie się przez Dmowskiego i jego współpracowników Zachodem – i doświadczenie kontaktu z demokracją we Francji i Wielkiej Brytanii. Narodowcy nie mieli wątpliwości, że niepodległa Polska ma przyjąć system republikański”.

Narodowcy byli demokratami, a nie monarchistami

Według profesora Żaryna „po II wojnie Stronnictwo Narodowe – bo taką nazwę nosiła partia endecka od 1928 roku – opowiedziało się ponownie za systemem demokratycznym dla wolnej Polski. W programach emigracyjnych obozu narodowego każdej opcji widoczny był jednoznacznie pozytywny stosunek do przemian zachodzących w Europie Zachodniej, w tym do procesu integracji kierowanego przez główne partie chadeckie. Polska miała być narodowa i chrześcijańska, czyli oparta na trwałym fundamencie etycznym”.

Antydemokratyczne skłonności Konfederacji

Antydemokratyczne obsesje Korwina widoczne są też niestety i w programie Konfederacji. Konfederacja opublikowała dokument programowy „Nowy porządek, Tezy konstytucyjne”. Propozycje zmiany ustrojowej w Polsce, jakie wysuwa Konfederacja, obejmują wydłużenie kadencji prezydenta o 7 lat „bez możliwości ubiegania się o reelekcję”. Zdaniem Konfederacji „zapewni to stabilność i przewidywalność w pełnieniu najwyższego urzędu w państwie oraz większą odporność na pokusę populizmu”. W tym postulacie Konfederacji widać niestety obsesje antydemokratyczne jej liderów, sprzeczne z duchem narodowym.

Nacjonalizm, wbrew temu, co prezentuje Konfederacja, dąży do tego, by suwerenem był w państwie naród — czy bezpośrednio (za pośrednictwem referendów, demokracji bezpośredniej) czy poprzez swoich przedstawicieli (posłów, prezydenta), którzy wsłuchują się w głos swoich wyborców. Instrumentem dyscyplinowania polityków są wybory, w których można im odebrać możliwość sprawowania władzy. Z deklaracji Konfederacji wynika, że ta demokratyczna tożsamość nacjonalizmu jest Konfederacji daleka, a bliska jest tradycja monarchistyczna (kontynuowana przez narodowych radykałów, którzy byli nielicznym i obcym monarchistycznym nurtem w polskim nacjonalizmie), których celem jest uniezależnienie władzy od obywateli.

Konfederacja postuluje dalsze ograniczenie demokracji poprzez to, że „prezydent po złożeniu urzędu powinien zostawać na kolejne 7 lat marszałkiem Senatu, następnie zaś dożywotnim senatorem. Pozwoli to byłym głowom państwa na odnalezienie stałego miejsca w życiu politycznym narodu, a Senatowi na skorzystanie z ich wiedzy i doświadczenia”. Propozycje te wpisują się doskonale w antydemokratyczną (a więc i antynacjonalistyczną) tożsamość monarchistów. Doświadczenie Polski z takimi prezydentami jak Wałęsa, Kwaśniewski, Komorowski wskazują, że propozycja Konfederacji jest głupia i szkodliwa. To, że kadencje były krótsze i skompromitowani w oczach wielu Polaków politycy nie mieli wpływu na rządy w Polsce, było dla naszego kraju korzystne. Zgodnie z propozycjami Konfederacji nie dość, że Wałęsa i Komorowski rządziliby dłużej, to jeszcze mogliby w opinii wielu Polaków szkodzić Polsce po zakończeniu kadencji jako marszałkowie senatu, a potem senatorowie.

Monarchistyczna obsesja antydemokratyczna, chęć wyzwolenia władzy spod kontroli narodu, widoczna jest jeszcze bardziej w postulacie tego, że „w celu zabezpieczenia stabilności ewentualnego rządu mniejszościowego, premier powinien zostać także wyposażony w możliwość zgłaszania weta wobec ustaw parlamentu”.

Niedemokratyczne ograniczenie uchwalania ustaw

Dalszymi przepisami uniezależniającymi władze od narodu, antydemokratycznymi w duchu monarchizmu, jest propozycja Konfederacji zakładająca wprowadzenie „do katalogu źródeł prawa” ustaw organicznych — aktów prawnych pośrednich „między konstytucją a zwykłą ustawą. Ich uchwalenie bądź zmiana przez Sejm wymagałyby większości kwalifikowanej. Ustawy organiczne powinny w sposób szczegółowy regulować istotne obszary życia politycznego. Taka konstrukcja uniemożliwi niewielkiej większości sejmowej przeprowadzenie zamachu na ustrój państwowy”. Wprowadzenie postulatów Konfederacji oznaczałoby uniemożliwienie dokonywania niezbędnych zmian, dawania odpowiedzi na pojawiające się wyzwania, odrzucanie możliwości likwidacji szkodliwych przepisów. Propozycje takie są niewątpliwie z zachowawczością monarchizmu, ale całkowicie sprzeczne z nacjonalizmem głoszącym, że władza powinna leżeć w rękach narodu. Idei władzy niezależnej od woli narodu, nie można pogodzić z ideą tego, że władza ma leżeć w rękach narodu.

Niedemokratyczny Senat Konfederacji

W opinii Konfederacji Senat „należy przekształcić w prawdziwą izbę refleksji, w skład której wchodziliby przedstawiciele samorządów oraz przedstawiciele związków przedsiębiorców, pracodawców, związków zawodowych oraz innych organizacji społecznych. Dożywotnio zasiadaliby w nim również byli prezydenci”. Oznacza to, że Konfederacja chce by część władzy ustawodawczej przestała pochodzić z wyborów demokratycznych i znalazła się poza kontrolą narodu. I w tej propozycji Konfederacji doskonale widać jej monarchistyczne antydemokratyczne obsesje całkowicie sprzeczne z duchem nacjonalizmu.

Ten niedemokratyczny Senat, według propozycji Konfederacji, „uzyskałby szczególne uprawnienia w obszarach takich jak komisje śledcze czy odwoływanie ze stanowisk najwyższych urzędników państwowych. Jego zgoda byłaby również istotna w przypadku uchwalania ustaw organicznych”. Czyli w planach Konfederacji dzięki likwidacji demokratycznego charakteru Senatu zyskałby on nowe nadzwyczajne uprawnienia.

Konfederacja chce by instytucje kontrole obsadzane były przez opozycje

Kolejnym wyrazem antydemokratycznej obsesji Konfederacji jest antydemokratyczna propozycja, by instytucje kontrolne w Polsce nie były obsadzane decyzją narodu. Zdaniem Konfederacji „należy zagwarantować mechanizm głosowania nad wyborem prezesów Najwyższej Izby Kontroli oraz Centralnego Biura Antykorupcyjnego, w którym mogliby wziąć udział tylko ci posłowie, którzy nie zagłosowali za wotum zaufania dla rządu”, czyli NIK i CBA obsadzać mieliby nam według Konfederacji tylko posłowie np. dzisiejszej PO, Nowoczesnej, PSL, Nowej Lewicy (SLD i Biedronia) oraz Partii Razem, a nie tej partii, która wygrała wybory.

Kolejnym postulatem, wyrosłym z monarchistycznych obsesji antydemokratycznych, jest postulat dożywotniego powoływania sędziów Krajowej Rady Sądownictwa, Trybunału Konstytucyjnego i Sądu Najwyższego. Ten antynacjonalistyczny postulat odbiera narodowi instrument wpływu na sądownictwo, nacjonaliści powinni być za kadencyjnością sędziów i tym by pochodzili z wyborów demokratycznych.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne. / Fot. Canva

  • Zniesienie gotówki zmusiłoby społeczeństwo do przeprowadzania wszystkich transakcji za pośrednictwem nośników cyfrowych, takich jak płatności mobilne, karty kredytowe czy waluty cyfrowe.
  • W Austrii zorganizowano petycje w sprawie przeprowadzenia referendów odnośnie wpisania do konstytucji “prawa do płatności gotówką”.
  • Podpisało je 530 938 Austriaków.
  • Zobacz też: Broń atomowa na terenie Polski? Prezydent Duda: Temat jest otwarty

Ponad 500 tysięcy Austriaków podpisało petycję wzywającą do przeprowadzenia referendum w sprawie konstytucyjnego zapisania prawa do nieograniczonych płatności gotówkowych. W kraju liczącym 8,9 miliona osób, masowy pokaz poparcia dla “prawa” do płacenia gotówką pokazuje rosnący ruch przeciwko cyfrowym walutom promowanym przez banki centralne na całym świecie i instytucje takie jak Światowe Forum Ekonomiczne (WEF).

Termin składania petycji dotyczących propozycji siedmiu narodowych referendów zakończył się w poniedziałek. Jak donosi austriacki dziennik Kurier, prawo do płatności gotówkowych uzyskało największe poparcie spośród siedmiu różnych petycji – podpisało je 530 938 Austriaków. Tylko petycje, pod którymi podpisało się co najmniej 100 tys. osób, mogą zmusić parlament do debaty na ten temat. Biorąc pod uwagę ogromne poparcie dla petycji “prawo do gotówki”, może pojawić się silna presja, aby posunąć się do przodu z wysiłkiem zabezpieczenia płatności gotówkowych w kraju.

W innych krajach

W przeciwieństwie do Grecji, Wielkiej Brytanii, Skandynawii i krajów Beneluksu, gotówka wciąż króluje w Austrii, Niemczech i Szwajcarii, które nie poddały się trendowi bezgotówkowego społeczeństwa. W Austrii 50 proc. wszystkich transakcji nadal przeprowadza się w gotówce, co znacznie przekracza europejską średnią wynoszącą około 30 proc. Niemcy są również przeciwni transakcjom cyfrowym – tylko 9 procent z nich twierdzi, że korzystałoby z płatności mobilnych.

Starania o zapisanie prawa do płatności gotówkowych w konstytucji kraju są już tematem od kilku lat, przy czym Austriacka Partia Ludowa (ÖVP) już w 2019 roku sugeruje dokonanie zmiany konstytucyjnej w celu ochrony transakcji gotówkowych. Austriacy mogą być szczególnie wrażliwi na ogromną władzę państwową, która pojawiłaby się wraz z całkowicie bezgotówkowym społeczeństwem. Naukowiec, autor i specjalista w dziedzinie psychologii ekonomicznej Erich Kirchler powiedział, że II wojna światowa wciąż wpływa na myślenie Niemców i Austriaków dotyczące niebezpieczeństw związanych z nadaniem zbyt dużej władzy państwu.

Kraje niemieckojęzyczne przywiązują dużą wagę do prywatności. Inne kraje, takie jak Szwecja, uchwaliły prawa, aby zapewnić społeczeństwu dalszy dostęp do gotówki i możliwość dokonywania płatności w gotówce. Gdyby jednak Austria zapisała prawo do płatności gotówkowych w konstytucji, oznaczałoby to największy jak dotąd krok w Europie w kierunku zabezpieczenia płatności gotówkowych w przyszłości.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

RMX News

wierni w kościele

Wierni w kościele / Fot. Flickr

  • Rosnące rachunki na prąd elektryczny, gaz, wodę, a także cena węgla oraz innych paliw opałowych skazują Polaków na niedolę finansową.
  • Z takim samym problemem muszą się zmierzyć również proboszczowie płacący podatki i rachunki jak każdy inny.
  • Wiele proboszczów szuka oszczędności w sposobie użytkowania oświetlenia na kościele, ogrzewania nie tylko w świątyni, ale i na probostwie.
  • W archidiecezji krakowskiej od wielu lat funkcjonuje fundusz solidarnościowy, który pomaga biedniejszym parafiom.
  • Zobacz także: Dziś wspominamy autorkę najczęściej tłumaczonej i wydawanej polskiej książki na świecie

Coraz większe ceny za gaz, prąd elektryczny, węgiel oraz inne rachunki stają się nie tylko nurtującym obciążeniem dla zwykłych obywateli, ale również dla przedsiębiorców i parafii katolickich. Katolicka Agencja Informacyjna alarmuje o zmartwieniach polskich proboszczów, którzy poszukują różnych rozwiązań, aby sprostać finansowemu zadaniu. Wielu z nich ma spore obawy oraz nadzieję, że w tym roku zima nie da w kość.

W poszczególnych diecezjach albo stawia się na rozwiązania solidarnościowe, albo każdy proboszcz zdany jest na siebie i na wsparcie parafian

Czytaj więcej: Weigel o niemieckim i belgijskim Kościele: “To nie jest schizma. To jest apostazja”

Fundusz solidarnościowy

Niedawno Polskę obiegła wiadomość o ustanowieniu w archidiecezji krakowskiej specjalnego funduszu, na który składać się będą wszyscy proboszczowie. Decyzją abp. Marka Jędraszewskiego od października parafie mają się dzielić przychodami z kurią. Rzecznik krakowskiej kurii ks. Łukasz Michalczewski wyjaśnił, że dotyczy to dodatkowych wpływów, jakie m.in. z dzierżawy nieruchomości czy prowadzonej działalności gospodarczej czerpie parafia. A zgromadzone w ten sposób środki mają zasilać fundusz, z którego kuria będzie mogła przekazywać środki parafiom w największej potrzebie.

Pytany, czy tego typu solidarnościowy podatek to dobry pomysł, ekonomista diecezji potwierdził, że funkcjonuje on już od wielu lat.

Mamy taki fundusz w diecezji od lat. Pozwala on np. zwalniać parafie z podatków na rzecz diecezji, opłat za ubezpieczenia czy, w miarę możliwości, dotować parafie, które się o to zwracają. Najczęściej chodzi tu o małe wspólnoty parafialne

wyjaśnił ekonomista archidiecezji krakowskiej.

Na pytanie KAI, jak przed zimą radzą sobie miejscowi proboszczowie, duchowny wyznał, że na razie radzą sobie z lękiem, ponieważ nie przyszły jeszcze rachunki. Jak poinformował, zgłoszeń o wsparcie w staraniu się o ulgi dla klientów jeszcze nie ma. Diecezja do grudnia tego roku ma podpisane dość korzystne warunki umowy na dostarczanie energii z PGE, ale nie dotyczy to wszystkich parafii.

Niektórzy proboszczowie posiadający ogrzewanie gazowe w akcie desperacji nie będą uruchamiali go w kościołach.

Można tak to odczytywać. Bo jeśli rok temu w sezonie grzewczym proboszcz płacił za ogrzewanie kościoła 40 tys. złotych, to obecnie będzie płacił 150 tys. złotych. A na to go nie stać

– podkreślił kapłan odpowiedzialny za finanse.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

ekai.pl, dorzeczy.pl