Bąkiewicz nie ustaje w działaniach na rzecz szkodzenia środowiskom narodowym. Tym razem kolejny raz postanowił uderzyć w Konfederację, w której skład wchodzi Ruch Narodowy.

Pomysł, który wydaje się, że nie jest autorskim pomysłem Bakiewicza,. Wygląda raczej na taki, który mu podsunęli “starsi i mądrzejsi”. Tym pomysłem jest apel o utworzenie wspólnego rządu przez PiS, Suwerenną Polskę, PSL i Konfederację.

Na czym polega hucpa Bąkiewicza?

Bąkiewicz od kilku lat działa na dezorganizację i kanalizację środowisk narodowych i katolickich. Jednym z ostatnich przykładów takich działań była stoczona na przełomie 2022 i 2023 batalia o władzę w Stowarzyszeniu Marsz Niepodległości. W trakcie tego sporu, Bąkiewicz bez pardonu atakował publicznie kierownictwo Ruchu Narodowego. Posuwał się do działań niezgodnych ze Statutem i prawem o stowarzyszeniach, aby tylko utrzymać kontrolę nad Stowarzyszeniem Marsz Niepodległości. Takimi działaniami było zwołanie zebrania “zarządu” stowarzyszenia podczas którego 3 członków zarządu miało usunąć ze stowarzyszenia 6. innych członków zarządu czy organizacja własnego, nielegalnego walnego zgromadzenia członków w celu wybrania “władz stowarzyszenia”. Hucpa na całego. Wszystko po to, żeby mieszać. Szkodzić.

Nowa propozycja Bąkiewicza jest obliczona na dalsze działania na szkodę narodowców i Konfederacji. W jego rzuconym na Twitterze pomyśle powołania rządu “Obrony Polskiej Niepodległości” nie ma de facto żadnego politycznego podłoża, które uzasadniałoby taki postulat. A Bąkiewicz, który jest persona non grata w środowiskach narodowych i również w samej Konfederacji, jest ostatnią osobą do konstruowania takich politycznych apeli.

O co więc chodzi?

Odpowiedź wydaje się prosta i jest już zawarta w samym tłicie Bąkiewicza. “Powołanie takiego rządu jest sprawdzianem nie tylko patriotyzmu Konfederacji czy PSLu, ale także PISu. Interesy partyjne muszą ustąpić naczelnemu interesowi Rzeczpospolitej  – Obrony Naszej Niepodległości.”

kolejny raz chodzi więc nie o dobro Ojczyzny i troskę o jej losy, a o zwykłą polityczną gierkę. Nie odpowiadacie na taki apel to znaczy, że jesteście zdrajcami Ojczyzny. Oddajecie Polskę w łapy lewaków, zwolenników eurofederalizacji itp. itd. I tak prawdopodobnie już wkrótce będzie wyglądała narracja tych, którzy wymyślili ów apel. A w pierwszym szeregu tych wrzeszczących “patriotów”, którzy na pierwszym miejscu stawiają swój interes prywatny i partyjny, można spodziewać się Bąkiewicza. A że będzie miał w tej nagonce na Ruch Narodowy, Konfederację wsparcie takich medialnych “autorytetów” jak np. Sakiewicz, to jest więcej niż pewne.

– 11 listopada kolejny raz widzimy się na ulicach Warszawy, by świętować polską niepodległość. Jeszcze Polska nie zginęła – to jest hasło tegorocznego Marszu Niepodległości. Zapraszamy wszystkich bardzo serdecznie do udziału i do czynnego zaangażowania się w organizację tego przedsięwzięcia.

Zgłaszajcie się do pomocy w Straży Marszu Niepodległości, do pomocy w zbiórce publicznej. Udostępniajcie Zrzutkę w Internecie po to, abyśmy mogli ten Marsz przeprowadzić jak najlepiej.

– Dzielcie się informacjami ze swoimi znajomymi. Dołączajcie do wyjazdów na Marsz Niepodległości. I widzimy się 11 listopada.

Ponad 300 tys. głosów, jakie w wyborach do Sejmu uzyskała Polska Jest Jedna, nie zostało niezauważone w środowiskach szeroko pojętej Konfederacji. Pojawiły się nawet komentarze, często bardzo mocne – „To dzięki wyborcom PJJ będziemy mieli w Polsce aborcję na życzenie” – że głosy oddane na PJJ zamiast na Konfederację to kilka mandatów mniej dla tej ostatniej.

Polska Jest Jedna ostatecznie nie przekroczyła progu wyborczego (5%). Ani nawet progu finansowania (3%). Jednak rzeczywiście na partię Polska Jest Jedna głosowali wyborcy o poglądach prawicowych, katolickich. Chociaż prawdopodobnie głosy jakie PJJ zebrał nie były głosami odebranymi Konfederacji, ale PiS-owi. Więcej w tym temacie w artykule “PiS strzelił sobie w stopę pompując partię Polska Jest Jedna?“.

Na fali tych tych dyskusji i emocji Konfederacja Korony Polskiej Grzegorza Brauna wystosowała apel do katolickich wyborców i działaczy politycznych o wspólne działania i start w najbliższych wyborach. A przypomnijmy, że już na wiosnę mamy wybory samorządowe (kwiecień), a także wybory do Parlamentu Europejskiego (czerwiec). Stąd wśród obecnych na konferencji prasowej zorganizowanej w Sejmie przez Koronę, było aż trzech byłych europosłów: dr Witold Tomczak, prof. Mirosław Piotrowski (Ruch Europa Christi) oraz mec. Marek Czarnecki. Ze strony Konfederacji Korony Polskiej wzięło udział trzech posłów na tą kadencję – Grzegorz Braun, Włodzimierz Skalik, Roman Fritz – oraz Piotr Heszen.

– Wiemy, że inne ugrupowania (…) te mniejsze, niszowe przedstawiały się jako przedstawiciele katolików i chrześcijan w Polsce. Nie dostały się one do parlamentu. I dlatego chcemy z tego miejsca zaapelować, aby wyborcy przemyśleli raz jeszcze, a także aktywiści tych formacji, czy nie warto pójść tropem Prawdziwa Europa – Europa Christi i skumulować nasze działanie na listach, w przyszłych wyborach także, na listach Konfederacji Korony Polskiej pana posła Grzegorza Brauna – zaapelował prof. Grzegorz Piotrowski.

Materiały prasowe Konfederacji

Sławomir Mentzen o całej sprawie i swojej decyzji poinformował w mediach społecznościowych. Cały wpis prezesa Nowej Nadziei publikujemy poniżej.

Na dzisiejszej Radzie Krajowej Nowej Nadziei, po całodniowej dyskusji, poinformowałem Janusza Korwin-Mikkego, że nie będzie kandydował z list Konfederacji w kolejnych wyborach.

Zdaję sobie sprawę z tego, że niektórzy tego nie zrozumieją i nigdy mi tego nie wybaczą. Jest to dla mnie osobiście niezwykle ciężka decyzja. Janusz Korwin-Mikke uformował moje poglądy polityczne 20 lat temu. To dzięki niemu zaangażowałem się w politykę, to dzięki niemu przywiązałem się do wolności. Podobnie jak tak wiele innych osób, jestem tu dzięki niemu. Korwin-Mikke jest legendą, człowiekiem absolutnie wybitnym, który dla przyszłych pokoleń będzie ojcem idei wolnościowej w Polsce. Z olbrzymim bólem serca muszę jednak stwierdzić, że obecnie jego działalność tej idei nie pomaga.

Mówiłem mu wielokrotnie, że swoimi wypowiedziami szkodzi już przede wszystkim sobie. Ośmiesza swoją legendę, niszczy swój pomnik. Powinien być takim, jakim widzieliśmy go na czerwcowej konwencji Konfederacji. Stary weteran, ojciec duchowy, latarnia morska, pokazująca kierunek i pilnująca, żebyśmy nie zeszli z właściwej drogi. Niestety wybrał inaczej. Wielokrotnie prosiłem go o opamiętanie. Niestety nic to nie dało.

Wszyscy popełniamy błędy, czasem nawet bardzo duże. Nie myli się tylko ten, kto nic nie robi. Ale ważniejsze jest to, żeby z błędów wyciągać wnioski. Niestety wypowiedzi publiczne Korwin-Mikkego, jak i jego wypowiedzi na dzisiejszej Radzie Krajowej wprost wskazują, że nie zamierza wyciągnąć żadnych wniosków z ubiegłej kampanii. Co więcej, zamierza kontynuować swój obecny kurs z nawet większą determinacją. Piszę to z wielkim smutkiem. Bardzo mi zależało, żeby mające prędzej czy później nastąpić odejście na emeryturę nastąpiło w zupełnie inny sposób.

Nie chciałbym, żeby ktoś uznał, że robimy z JKM kozła ofiarnego. Błędów było oczywiście dużo więcej. W tym jednak przypadku nabrałem pewności, że Korwin-Mikke nie tylko nie wyciągnie żadnych wniosków, co jeszcze będzie uważał, że nam jego aktywność pomaga. Biorę za tę decyzję odpowiedzialność. Proszę o nieatakowanie w tej sprawie nikogo poza mną. Historia oceni, czy miałem rację. Decyzja jest bardzo ryzykowna i nie wiem jeszcze, jakie będzie miała konsekwencje. Jestem gotowy ponieść każdą odpowiedzialność. Wiem, jak wielu ludziom się to nie spodoba. Mnie też się nie podoba. Nie chciałem tego.

Niestety odpowiedzialność za projekt polityczny, za przyszłe wyniki, za sprawienie by wysiłek naszych kandydatów i sympatyków nie był marnowany, zmusza mnie do podjęcia tej ciężkiej decyzji. Stanąłem przed tragicznym wyborem. Dalsza obrona tego wielkiego człowieka prowadzi do niemożliwości bronienia zasad, w które on wierzy. Nasza idea jest ważniejsza od nas samych. Idee Korwina są ważniejsze od Korwina. Jestem przekonany, że on zrobiłby na moim miejscu dokładnie to samo co ja. I proszę, żeby mnie kiedyś potraktować tak samo. Nawet jeżeli miałoby to stać się stosunkowo niedługo.

Mam wielką nadzieję, że Janusz Korwin-Mikke zajmie się tym, w czym jest najlepszy. Wykorzysta swoje świetne i ostre pióro do przekonywania kolejnych pokoleń do naszych idei. Będzie niestrudzenie walczył o wolność, własność i sprawiedliwość, będzie kształtował umysły i będzie symbolem trwałości przekonań i niezłomności W sytuacjach prywatnych JKM jest niezwykle czarującym, sympatycznym, ujmującym człowiekiem. Nigdy nie widziałem, żeby do jakiejkolwiek kobiety odniósł się bez najwyższego szacunku. Jego książki, artykuły, wywiady, nagrania będą dalej dla nas drogowskazem, jego idee będą naszymi ideami. Będzie mi go niezwykle brakować.

Czuję się, jakbym tracił ojca. Bardzo żałuję, że to musiało tak się skończyć.

Samo hasło zostało zaprezentowane już w ubiegłym tygodniu. Natomiast na plakat trzeba było poczekać kolejny tydzień.

Plakat Marszu Niepodległości przedstawia orła w koronie namalowanego na murze, na biało-czerwonym tle. Na plakacie widać również postać, która namalowała orła i robi jeszcze na nim drobne poprawki.

Marsz jak co roku odbędzie się 11 listopada. Ruszy o godz. 14. z Ronda Dmowskiego, przejdzie mostem Poniatowskiego i skończy się na błoniach Stadionu Narodowego.

W ostatnich dniach trwa wędrówka Janusza Korwin-Mikkego po mediach. Dwie dłuższe rozmowy Janusz Korwin-Mikke odbył na kanale Moniki Jaruzelskiej i na kanale YouTube Super Expressu. W obu tych rozmowach zaznaczył, że jego

Tych wyborów Janusz Korwin-Mikke nie może zaliczyć do udanych. Pomimo tego, że był jedynką w swoim okręgu, a na dodatek był to okręg z którego Konfederacja ma na nową kadencję posła. To nie jest nim Janusz Korwin-Mikke. W swoim okręgu przegrał nie tylko z Kariną Bosak, która startowała z drugiego miejsca. Pokonał go również Jacek Wilk.

Za tą porażkę obecnie Janusz Korwin-Mikke obarcza… Przemysława Wiplera. Jak mówi w wywiadach, to właśnie Wipler zachował się nielojalnie, jako członek tej samej partii, Nowa Nadzieja. Miał bowiem polecać wyborcom, aby głosowali na Karinę Bosak. W związku z tym, Janusz Korwin-Mikke w najbliższą sobotę tę sprawę będzie stawiał na Radzie Krajowej Nowej Nadziei. I będzie postulował o wykluczenie Wiplera z partii.

Również innych osób z Nowej Nadziei. Ale nie chciał zdradzić kogo jeszcze chce postawić przed partyjnym sądem.

To nie jedyna porażka Korwin-Mikkego. Stracił również miejsce w Radzie Liderów Konfederacji. To wynik zawieszenia go na okres miesiąca jako członka Konfederacji.

Korwin-Mikke nie zamierza jednak się poddawać i walczy o utraconą pozycję polityczną. Zapowiada nawet, że jeżeli w najbliższą sobotę nie dojdzie do porozumienia w ramach własnej partii Nowa Nadzieja to będzie zakładał kolejną partię. W tym akurat Janusz Korwin-Mikke ma wprawę, bo liczbę partii zakładanych przez niego można już liczyć na palcach obu rąk.

Czy znajdą się chętni do tworzenia razem z Januszem Korwin-Mikke kolejnej partii? Szczególnie, że Korwin-Mikke jasno mówi, że woli “mieć pięciu posłów mniej”, ale głosić prawdę. Z tym, że przez ostatnie 30 lat samodzielnie nie wprowadził do Sejmu ani jednego posła. Dopiero udało się to w ramach Konfederacji.

Marcin Kowalski stanął na czele zespołu zajmującego się przygotowaniami do tegorocznego Marszu Niepodległości.

Marsz Niepodległości to nie tylko przemarsz z punktu A do punktu B, ale bardzo duże wyzwanie logistyczne. Od organizacji zabezpieczenia, nagłośnienia, po wydarzenia towarzyszące. To współpraca Stowarzyszenia Marsz Niepodległości z różnymi organizacjami wspierającymi Marsz czy osobami indywidualnymi. To organizacja pozyskiwania również środków materialnych, zbiórek funduszy przed Marszem, w trakcie jego trwania i po samym Marszu.

Nad tym wszystkim pieczę w tym roku sprawuje Prezes Młodzieży Wszechpolskiej Marcin Kowalski. Oficjalne ogłoszenie kto stoi na czele Sztabu zajmującego się organizacją Marszu zostało ogłoszone teraz, ale prace Sztabu powołanego przez Stowarzyszenie Marsz Niepodległości trwają już od wielu tygodni.

Czy PiS pomagał PJJ? O tym mówiło się już w trakcie zbiórki podpisów. Padały podejrzenia, że to właśnie PiS pomagał zebrać podpisy PJJ. Dzięki temu PJJ miało wystawić listy w całym kraju. Czy tak było? Nie ma na to dowodów. Natomiast są dowody na to, że PiS wspierał PJJ już w trakcie kampanii wyborczej.

Polska Jest Jedna miała w tym czasie wejście do gmachu Sejmu. Bez zaproszenia kogoś z parlamentarzystów byłoby to niemożliwe. Jak się okazało zaproszenie PJJ otrzymało od klubu poselskiego… Prawa i Sprawiedliwości.

Pan Rafał Piecha i osoby mu towarzyszące został zaproszony do Sejmu przez Klub Parlamentarny Prawo i Sprawiedliwość. To odpowiedź z Kancelarii Sejmu jaką uzyskał działacz Wojciech Jaskółka z Ruchu Narodowego. Niestety, otrzymał ją już po wyborach. A z pewnością taka informacja miałaby znaczenie, gdyby pojawiła się przed wyborami. Wojciech Jaskółka skomentował współpracę PJJ z PiS-em:
• Polska Jest Jedna i jej lider miał być tak antysysemowy, że nawet współpraca z Konfederacją, już nie mówiąc o innych partiach w parlamencie, była dla nich nie do pomyślenia.
• Dlaczego więc współpraca z PiS-em im nie przeszkadzała? Czyżby uznali PiS za partię mniej systemową?

Tymczasem, z badań IBRIS wynika, że wyborcy PJJ to wyborcy którzy uciekli od PiS. Jak skomentował na serwisie X Marcin Duma: dla PiSu najbardziej bolesny okazała się konkurencja z Bezpartyjnymi Samorządowcami i PJJ.

Na co liczyli macherzy PiS-u? Że pompując PJJ będą odbierali głosy Konfederacji? A może PJJ było czymś w rodzaju wentylu bezpieczeństwa? Czyli chodziło o to, aby wyborcy zawiedzeni PiS-em mieli “alternatywę” i przez to nie stali się wyborcami Konfederacji?

Taki wariant wydaje się chyba najbardziej prawdopodobny. Grając przeciwko Konfederacji, PiS nie mógł sobie pozwolić na jej wzmocnienie. Pompowanie PJJ, tworzenie wyborczej “alternatywy” na prawicy, zgodnie z doktryną “nic na prawo od PiS”, miało więc sens.

Zdjęcie: Zrzut ekranowy z YouTube

/ Materiały prasowe Konfederacji

Dominika Wielowiejska skomentowała jedną z wypowiedzi Krzysztofa Bosaka:
Lider Konfederacji Krzysztof Bosak powiedział w TVN24, że nie życzy sobie, aby jego formację wykluczać z grona partii demokratycznych. Przypomnę słowa posła Janusza Korwin-Mikkego:” Ja nie jestem tfu-demokratą, nie wierzę w demokrację, bo w demokracji wybierają zawsze idioci”

Prezes Ruchu Narodowego odpowiedział dziennikarce Gazety Wyborczej:

1. JKM nie jest obecnie ani naszym posłem ani naszym liderem. Ta narracja już nie ma zastosowania. Niezależnie czy ktoś zgadza się z tym co mówił czy nie.

2. Bycie partią demokratyczną polega na chęci uczestniczenia w demokratycznym życiu politycznym i na stosowaniu się do demokratycznych procedur.

3. Kontynuując przedwojenne, emigracyjne i podziemne tradycje narodowej demokracji mamy długą i bogatą tradycję demokratyczną. W odróżnieniu od lewicy (tradycja dyktatury monopartii kontrolowanej przez lewicową międzynarodówkę) czy „prawicy” neosanacyjnej (tradycja dyktatury wojskowej) nie mamy w dorobku współtworzenia dyktatur.

4. Gazeta Wyborcza i jej środowisko ma zerowy mandat społeczny do tego żeby definiować i narzucać innym reguły demokracji czy wkładać w pojęcie demokratyzmu jakiekolwiek swoje ideologiczne treści.

No to żeby była jasność… Konfederacja mogła mieć mandat w Radomiu. Było to absolutnie osiągalne. Posłem miał szansę zostać Rafał Foryś od Grzegorza Brauna. Kolejny mandat wzmocniłby Konfederację w parlamencie i samą Konfederację Korony Polskiej jako składową tej partii – pisze Marek Miśko na Twitterze. I wyjaśnia:
Niestety, tak się nie stało. Zabrakło 3143 głosy. Dużo i niedużo. Można było je zyskać poprzez większą aktywność wszystkich działaczy na liście, ale… Z pewnością dużo łatwiej by było, gdy nie PJJ, której udało się zgarnąć łącznie 5986 głosy… Ile z nich powędrowałoby na kandydatów Konfederacji? Czy jest możliwe, że wśród ogółu wyborców znaleźli się tacy, którzy odebrali właśnie te 3143 głosy konieczne do uzyskania kolejnego mandatu? Jestem przekonany. Kto więc wygrał potyczkę w Radomiu? Kto skorzystał na tej sytuacji? Prawo i Sprawiedliwość, które zebrało 6 mandatów w okręgu 9-mandatowym. Dziś PiS, zamiast liczyć się z silną Konfederacją w Sejmie, będzie musiało spoglądać w stronę Lewicy, PSLu i liberałów od Hołowni… Gratulacje.

Rozżalony Marek Miśko jednak nie pozostaje na tym komentarzu i kontynuuje jeszcze mocniejszym tonie. Ma ku temu podstawy, bo PJJ otrzymała ostatecznie 350 tys. głosów. To bardzo dużo. A to potencjalnie przekładałoby się dla Konfederacji na kolejne mandaty, gdyby tyle głosów więcej spłynęło do urn na tą formację. Miśko wyraża więc swój żal i rozgoryczenie i stawia mocny zarzut:
To dzięki wyborcom PJJ między innymi, zaraz będziemy mieli w Polsce aborcję na życzenie. Patriotyzm nie polega na tym, żeby Janek z Gośką mieli czyste sumienie, ale na tym, aby złamać siebie dla tego, co realnie może uchronić Ojczyznę. Miałem kilkanaście telefonów przed wyborami ze środowiska tradycji, pytali co robić, czy głosować na PJJ czy Konfederację. PJJ wcale nie odbierała PiSowi, ale twardy elektorat katolicki będący od początku przy Konfie. Są też tacy co mówią, że Konfa jest sama winna takiemu obrotowi spraw. Coś w tym jest, ale … Przecież Konfa osiągnęła sukces: wprowadza więcej posłów niż w ubiegłej kadencji oraz… Uzyskała więcej głosów o ćwierć miliona niż ostatnio…Gdzie więc przegrana? A skąd taka sytuacja? Proste, ludzie nie wiedzą, na czym polegają wybory, że poza oddaniem głosu jest d’hondta, do tego frekwencja, która jest OGROMNYM zaskoczeniem, oraz pojawienie się PJJ. Trzeba powiedzieć wprost, to, że ,zaraz będą mordowane dzieci za Tuska, jest wypadkową tych właśnie zdarzeń. Patriotom o czystych sumieniach gratuluję. Dlatego właśnie wybory są ważne.