plakat UPA

plakat UPA / Fot. Wikimedia Commons

Z jednej strony UPA wykazała się bohaterstwem w czasie II wojny światowej, walcząc przeciwko Niemcom i Rosjanom. Z drugiej, z naszego polskiego punktu widzenia ważniejszej strony, od 1943 roku, według szacunków historyków, sadystycznie wymordowała 100.000 Polaków zamieszkałych na Wołyniu, Polesiu i w Małopolsce Wschodniej.

Zobacz także: Marsz Niepodległości 2022. Bąkiewicz: “Wielka Polska w oczach przodków jest konieczna” [+WIDEO]

Przymusowy pobór

Banderowcy często zmuszali Ukraińców do wstępowania do UPA. Odmowa walki w szeregach UPA często karana była śmiercią. Wśród ochotników w formacji znaleźli się działacze i sympatycy UPA, niezwiązani z UPA zwolennicy walki o niepodległość, przeciwnicy Niemców, Rosjan i komunistów.

UPA dowodził Roman Szuchewycz („Taras Czuprynka”), przed wojną ukraiński terrorysta w II RP, w czasie wojny dowódca ukraińskiego batalionu policyjnego w służbie niemieckiej. W 1944 roku liczebność UPA mogła dojść do 40.000 żołnierzy. Pierwsze akcje UPA polegały na atakowaniu Niemców i mordowaniu Polaków.

Doświadczenie zdobyte na niemieckiej służbie

Wielu późniejszych żołnierzy UPA, kiedy było na służbie niemieckiej, zdobyło przed 1943 rokiem doświadczenie w czasie masowych mordów Żydów. W 1943 roku 5.000 Ukraińców służących w niemieckich oddziałach policyjnych zbiegło z bronią do szeregów UPA. Po wzmocnieniu swoich sił oddziały UPA, w wyniku walk z Niemcami, przejęły kontrolę nad znajdującymi się pod formalną okupacją niemiecką terenami Wołynia i Podola, i zaczęły eksterminację Polaków. Zbrodnie te były wyjątkowo okrutne, a liczba polskich ofiar, według historyków, może wynosić do 100.000 zamordowanych.

Równocześnie ze zbrodniami na Polakach, UPA prowadziło bohaterską walkę z sowiecką partyzantką (czyli rosyjski dywersantami) i rosyjskimi okupantami z nadchodzącej od wschodu Armii Czerwonej. Walka ta była kontynuowana już po zajęciu przez Rosjan terenów Ukrainy i rozpoczęciu rosyjskiej okupacji. UPA likwidowała oprawców z rosyjskiej NKWD i komunistycznych propagandzistów. Rosjanie, by zdławić opór Ukraińców, dokonali masowych deportacji Ukraińców z Ukrainy w głąb Rosji i terenów przez Rosję okupowanych. Ostatnie oddziały UPA zostały rozbite przez rosyjskiego okupanta pod koniec lat 50. XX wieku.

Na ziemiach polskich, uznawanych przez UPA za ukraińskie, UPA nie tylko mordowała Polaków, ale i walczyła z polską partyzantką z AK i Batalionów Chłopskich, a potem z podległymi Rosjanom polskojęzycznymi oddziałami Wojska „Polskiego”.

Pamięć historyczna

Domaganie się przez stronę Polską od Ukraińców tego by wyrzekli się swoich mitów etno-nacjonalistycznych dotyczących UPA, niezależnie od tego, jak głupie i szkodliwe są te ukraińskie mity, jest marnowanie czasu i nie przynosi korzyści stronie Polskiej. Polscy powinni bez oglądania się na innych propagować w Polsce i na całym świecie własną polską narrację historyczną – obiektywnie prawdziwą i zgodną z naszymi polskimi interesami. Domaganie się od Ukraińców czy innych nacji tego, by te nacje przestały żyć swoimi urojeniami historycznymi, nie przyniesie oczekiwanych skutków, a tylko wzbudzi niechęć tych narodów do nas Polaków (tak jak w nas Polakach wzbudza gniew to gdy zagranica narzuca nam swoją narrację historyczną). Niech każdy naród żyje swoją historią. Polacy mają to szczęście, że nasze mity etno-nacjonalistyczne są prawdziwe, podczas gdy inne narody (w tym Ukraińcy) żyją urojeniami.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

80. rocznica powstania UPA

80. rocznica powstania UPA / Fot. Twitter

Ukraiński Instytut Pamięci Narodowej wraz z Narodowym Muzeum Rewolucji Godności zorganizowały 14 października 2022 roku internetowy maraton “Głosy walki”, trwający pięć godzin. Okazją do tego jest umowna data powstania Ukraińskiej Powstańczej Armii.

80. rocznica powstania UPA

Wydarzenie rozpoczęło się od emisji wideo-projektu “Niezwyciężeni”.

W trzech filmach projektu potomkowie żołnierzy UPA, gen. Mykoły Arsenycza, komandyra Wasyla Andrusiaka i strzelca Bohdana Dobuszowskiego – odpowiednio Wasyl Arsenycz, Mychajło Stecyk oraz Mychajło Hałuszczak, którzy dziś na froncie bronią Ukrainy przed rosyjską agresją, opowiedzą rodzinne historie, o swoich przodkach i ogólnie o związkach z poprzednim pokoleniem bojowników o ukraińską państwowość i niepodległość.

Wspomniany Mychajło Hałuszczak jest działaczem partii Swoboda i koordynatorem projektu “Dialogi Historyczne”, znanym z antypolskich przedsięwzięć. Oficjalna strona internetowa głosi:

Współczesne Siły Zbrojne Ukrainy są tak samo niezłomne jak żołnierze UPA. Podążają za wojskowymi tradycjami rebeliantów.

Dalej przytoczony został banderowski okrzyk “Chwała Ukrainie!”.

“Walczyli! Walczymy! Walczmy!”

Kancelaria Lega Artis w artykule o obchodach 80. rocznicy powstania UPA pisze:

Internetowy maraton propagandy zakończy 10-dniową dezinformacyjną kampanię informacyjną UIPN z okazji 80-lecia UPA i Dnia Obrońców i Obrończyń Ukrainy, prowadzoną pod hasłem „Walczyli! Walczymy! Walczmy!”.

Dziennikarz Daniel Głogowski pisze, że w 2021 roku Lwowska Rada Obwodowa ogłosiła rok 2022 “Rokiem Ukraińskiej Powstańczej Armii”.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Lega Artis, Twitter

Wizerunek Bandery wywieszony w Tarnopolu

Wizerunek Bandery wywieszony w Tarnopolu / Fot. facebook.com/Holovko.Mykhailo

Rodzina

Stepan Bandera urodził się 1 stycznia 1909 we wsi Uhrynów Stary. Jego ojciec, jak dziadek ze strony matki, był księdzem obrządku grekokatolickiego. Cała rodzina Bandery stała się w trakcie i po II wojny światowej ofiarami terroru nazistowskiego lub sowieckiego.

W II RP Stepan Bandera ukończył Wydział Rolniczo-Lasowy Politechniki Lwowskiej. Od końca lat dwudziestych działał w Ukraińskiej Organizacji Wojskowej i Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów. W 1933 został szefem OUN na Ukrainie.

Zobacz także: Katamaran “Święty Jan Paweł II” – perła Morza Śródziemnego! [NASZ ARTYKUŁ]

Poczucie krzywdy

Podobnie jak inni Ukraińcy na terenach zamieszkałych przez Ukraińców i włączonych do Polski, Stepan Bandera uznawał Polaków za okupantów. Celem Bandery była niepodległa Ukraina. Narodowy radykalizm Stepana Bandery zakładał, że nacjonaliści są elitą narodu ukraińskiego. W ramach swojego narodowego radykalizmu Stepan Bandera odrzucał skompromitowane kolaboracją i klęskami stare ukraińskie partie polityczne, ideologie marksizmu i pozytywizmu, czyn stawiał ponad idee, pragmatycznie wyzwalał się z ograniczeń etyki, sławił militaryzm, uznawał permanentną rewolucję za drogę Ukraińców do wolności.

Powodem radykalizmu Ukraińców była (wroga również polskim nacjonalistom) polityka sanacyjnych władz Piłsudskiego – rekwizycje, pacyfikacje, przemoc wojska wobec chłopów. Paliwem dla frustracji Ukraińców przeradzającej się w radykalizm (na którym pasożytował Stepan Bandera) było powszechne niezrozumienie Polaków dla ukraińskich aspiracji narodowych.

Skazany w II RP

Stepan Bandera został aresztowany w 1934 za udział w zabójstwie ministra spraw wewnętrznych Bronisława Pierackiego (polityka sanacji odpowiedzialnego również za krwawe represje wobec Polaków, ludowców i narodowców, oraz Ukraińców). Za udział w przygotowaniach do zabójstwa Stepan Bandera, został skazany w 1936 na karę śmierci — amnestia zmieniła wyrok na dożywocie. Proces stał się dla Stepana Bandery okazją do promocji własnej osoby i demonstracji swojego patriotyzmu. Karę odbywał w więzieniu na Świętym Krzyżu. Po wybuchu wojny więźniowie zostali przeniesieni do Brześcia i tam Stepan Bandera po wybuchu II wojny światowej został przez władze sanacyjne zwolniony (sanacja w pierwszych dniach wojny wypuściła z więzień wszystkich przestępców, czym niestety przyczyniła się do plagi przestępstw kryminalnych podczas II wojny światowej na ziemiach polskich).

Więzień niemieckich obozów koncentracyjnych

Po krótkim pobycie w sowieckim Lwowie Stepan Bandera ewakuował się do okupowanego przez Niemców Krakowa. W 1940 roku nastąpił rozłam w OUN na frakcje Bandery i frakcje Andrija Melnyka. W tym też roku Stepan Bandera się ożenił. W 1941 po ataku wyprzedzającym Niemiec na Rosję banderowcy bez pozwolenia Niemców powołali do życia rząd niepodległej Ukrainy. Wywołało to wściekłość Niemców. W odwecie za samowolną deklarację niepodległości Niemcy aresztowali Stepana Banderę i jego towarzyszy. Stepan Bandera trafił najpierw do więzienia, a potem do obozów koncentracyjnych w Sachsenhausen i Auschwitz, gdzie spędził prawie całą wojnę. W tym też czasie Niemcy systematycznie wymordowali duża część współpracowników i rodziny Stepana Bandery. Dopiero we wrześniu 1944 roku Niemcy zwolnili Stepana Banderę z obozu koncentracyjnego.

Po wojnie chroniony przez zachodnioniemieckie służby specjalne Stepan Bandera mieszkał w Monachium, jako Stefan Popiel. W RFN Stepan Bandera terroryzował innych ukraińskich emigrantów, współpracował z brytyjskim i włoskim wywiadem, był ścigany przez sowiecki i amerykański wywiad, wydawał antyamerykańskie czasopismo ukraińskich nacjonalistów. 15 października 1959 Stepana Banderę zamordował agent rosyjskiego KGB.

Symbol

Dziś Stepan Bandera jest dla wielu Ukraińców symbolem bezkompromisowej walki o wyzwolenie Ukrainy spod sowieckiej okupacji. Walka UPA z sowietami podczas i po II wojnie światowej była tak bolesna dla Rosji noszącej wówczas nazwę ZSRR, że przez dziesięciolecia banderowcy w sowieckiej, a potem rosyjskiej propagandzie odgrywali rolę największych wrogów komunizmu w ZSRR. Legendę Stepana Bandery ugruntowuje też jego bezkompromisowa postawa w czasie procesu w II RP, i konflikt banderowców z nazistami – za co Bandera zapłacił pobytem w nazistowskich obozach koncentracyjnych, i śmiercią rodziny oraz towarzyszy politycznych. Ta ukraińska fascynacja Stepanem Banderą nie jest zrozumiała dla Polaków, którym Stepan Bandera kojarzy się z bestialskim wymordowaniem przez ukraińskich nacjonalistów (według szacunków historyków) 100 tysięcy Polaków podczas II wojny światowej.

Choć zbrodnie dokonane przez ukraińskich nazistów są bezsprzeczne, choć niewątpliwie ich inspiratorami byli naziści ukraińscy, których liderem był przed wojną Stepan Bandera, to wciąż czeka na opisanie kwestia tego, jak siedzący w niemieckich obozach koncentracyjnych Stepan Bandera dowodził zbrodniami na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej, zwłaszcza gdy Niemcy wymordowali jego towarzyszy i rodzinę. Może się więc okazać, że w Polsce zbyt wielką wagę przywiązuje się do postaci nieporadnego, ale pyskatego terrorysty. Więcej o Stepanie Banderze można dowiedzieć się z biografii autorstwa Wiesława Romanowskiego „Bandera. Terrorysta z Galicji” i „Bandera. Ikona Putina”, wydanych przez wydawnictwo Demart.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Prezydent Rosji Władimir Putin

Prezydent Rosji Władimir Putin / Fot. PAP/EPA/Ramil Sitdikov. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

Prezydent Rosji Włodzimierz Putin nie uważa, by konieczne było przeprowadzenie przez niego rozmów ze swoim amerykańskim odpowiednikiem Józefem Bidenem. Putin powiedział też, że w przewidywalnej przyszłości nie jest planowana kolejna fala mobilizacji w Rosji i że kolejne masowe uderzenia na “obiekty ukraińskie” nie są konieczne.

W poniedziałek Rosja rozpoczęła na terenie Ukrainy zmasowane ataki lotnicze, które według Kijowa uderzyły w obiekty cywilne, zabijając co najmniej 19 osób, raniąc około 100 innych i odcinając dostawy energii elektrycznej.

Ewentualne spotkanie z Bidenem, np. na szczycie G20 w Indonezji w listopadzie, jest bezcelowe – powiedział Putin.

Nie uważam tego za konieczne, szczerze mówiąc. Nie ma jeszcze nawet platformy do takich rozmów.

Biden zdecydowanie potępił poniedziałkowe rosyjskie ataki rakietowe na Ukrainę, czy niedawną próbę aneksji przez Moskwę części ukraińskiego terytorium, a także ostro skrytykował mówienie przez Putina o możliwości użycia broni jądrowej.

Koniec mobilizacji

Prezydent Rosji oznajmił też, że ogłoszona przez niego pod koniec września częściowa mobilizacja zakończy się za około dwa tygodnie.

Nie ma potrzeby przedłużania częściowej mobilizacji w przewidywalnej przyszłości

– powiedział, komentując perspektywę, że Rosja może próbować powołać pod broń więcej niż pierwotnie zadeklarowane 300 tys. rezerwistów.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Echo24

Sławomir Mentzen

Sławomir Mentzen / Fot. Facebook/ Sławomir Mentzen

Pod koniec września Janusz Korwin-Mikke potwierdził w rozmowie z „Rzeczpospolitą”, że zrezygnuje z funkcji prezesa partii.

Mam 80 lat, są lepsi i młodsi ode mnie, którzy mogą przejąć stery w partii.

Podczas sobotniego kongresu oficjalnie została ogłoszona decyzja. Janusz Korwin-Mikke nie zamierza przestać być posłem, lecz prezesurę partii przejął Sławomir Mentzen.

Co się zmieni?

Sławomir Mentzen, w odróżnieniu od Janusza Korwina-Mikkego ma jednoznaczny stosunek do kwestii obrony życia od poczęcia. W grudniu 2021 roku Janusz Korwin-Mikke, Konrad Berkowicz oraz Artur Dziambor głosowali za odrzuceniem obywatelskiego projektu ustawy “Stop Aborcji”. Korwin-Mikke, Dziambor, Wilk i Sośnierz mówili na nagraniu o “nowym kompromisie aborcyjnym”. Wówczas Sławomir Mentzen zareagował, pisząc:

Niestety nie mam wyjścia, muszę zgłosić votum separatum. Jestem katolikiem, byłem, jestem i będę za życiem. Nie do takiej partii wstępowałem.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Twitter, Facebook, siodma9.pl, dorzeczy.pl

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Twitter

  • Pierwsi rosyjscy żołnierze przybyli na Białoruś i będą wchodzić w skład nowego wspólnego zgrupowania wojskowego.
  • Prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenka i szef Kremla Włodzimierz Putin porozumieli się w sprawie jej utworzenia na początku tygodnia.
  • Urzędnicy białoruskiej armii powiedzieli, że zgrupowanie ma na celu wzmocnienie ochrony białoruskiej granicy oraz zmniejszenie aktywności wojskowej w strefie przygranicznej.
  • Zobacz też: Co dalej ze Starlinkami dla Ukrainy? Musk chce pieniędzy. “Podążamy za jego poleceniem”

Pierwsi rosyjscy żołnierze przybyli na Białoruś i będą wchodzić w skład nowego wspólnego zgrupowania wojskowego – poinformowało dziś białoruskie ministerstwo obrony, jak podała agencja informacyjna TASS. Prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenka i szef Kremla Włodzimierz Putin porozumieli się w sprawie jej utworzenia na początku tygodnia.

Urzędnicy białoruskiej armii powiedzieli, że zgrupowanie ma na celu wzmocnienie ochrony białoruskiej granicy oraz zmniejszenie aktywności wojskowej w strefie przygranicznej. Według Mińska jest to projekt czysto obronny. Białoruskie ministerstwo obrony opublikowało film, na którym białoruskie umundurowane kobiety witają rosyjskich żołnierzy chlebem i solą.

Rosja, Białoruś, Ukraina

Rosyjscy żołnierze weszli na terytorium Białorusi na początku inwazji na Ukrainę podczas ofensywy w kierunku Kijowa. Rosyjska armia nadal przeprowadza ataki rakietowe na Ukrainę z terytorium Białorusi – podają Kijów i białoruska niezależna grupa monitorująca opozycję Białoruski Hajun.

Uwagę Ukrainy i Zachodu zwróciła w tym tygodniu wzmożona aktywność wojskowa na Białorusi, która może być postrzegana jako możliwy znak, że Łukaszenka przygotowuje się do wysłania białoruskiej armii do walki na Ukrainie, aby wesprzeć rosyjskie siły inwazyjne. W poniedziałek Łukaszenka powiedział, że nakazał wojskom przejście na granicę z Ukrainą wraz z rosyjskimi. Powiedział, że jest to odpowiedź na “wyraźne zagrożenie dla Białorusi ze strony Kijowa i jego zwolenników na Zachodzie”. W piątek białoruska opozycyjna gazeta “Nasza Niwa” napisała, że w kraju rozpoczęła się mobilizacja pod pretekstem sprawdzenia zdolności bojowej sił białoruskich.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Echo24

Katamaran maltańskiej firmy Virtu Ferries, M/V Saint John Paul II. / Fot. John Portelli, Virtu Ferries.

Maltańczycy pamiętają o Papieżu Polaku

Właścicielem M/V Saint John Paul II jest Virtu Wavepiecer Limited, a operatorem Virtu Ferries Limited. Obie spółki są częścią Virtu Holding Limited, która w 100% jest oparta o kapitał maltański. Virtu Ferries od RP 1988 obsługuje regularne szybkie połączenia promowe w obie strony między wyspami Maltą i Sycylią. Obecnie na tej trasie obsługą zajmują się dwa statki firmy: M/V Saint John Paul II i M/V Jean de la Valette. Odbywając ponad 1200 rejsów rocznie, statki te zrewolucjonizowały transport, a co za tym idzie handel, między dwiema wyspami Morza Śródziemnego, eliminując podział geograficzny i skutecznie czyniąc Maltę częścią kontynentalnej Europy. Warto wspomnieć, że Virtu obsługuje również szybkie promy między portami Wenecji i adriatyckimi portami w Chorwacji i Słowenii, a także między Tarifą w Hiszpanii i Tangerem w Maroku.

Statkowi zostało nadane imię Świętego Jana Pawła II. Dlaczego? Jego Świątobliwość Papież Jan Paweł II odwiedził Maltę w dniach 25-27 maja RP 1990. Punktem kulminacyjnym tej wizyty był rejs powrotny między Wielkim Portem Valletta, Wyspami Świętego Pawła i Gozo. Virtu Ferries miał zaszczyt i przyjemność powitać, podczas tej podróży, Jego Świątobliwość na pokładzie SES San Frangisk. Powrót Papieża Polaka do Wielkiego Portu, siedzącego na przednim pokładzie San Frangisk, otoczonego setkami ludzi we flocie łodzi, w tym wielu w tradycyjnych maltańskich taksówkach wodnych dgħajsa lub łodziach luzzu, pozostaje w zbiorowej pamięci wyspy. Papież Jan Paweł II zawsze odwoływał się do tej podróży, gdy maltańscy dygnitarze odwiedzali Watykan.

Warto przypomnieć, że Virtu Ferries obsługiwało również podróż papieża Benedykta XVI podczas jego wizyty na Malcie w RP 2010, a także papieża Franciszka I w kwietniu RP 2022.

Jaki jest statek?

Budowniczym statku było przedsiębiorstwo Incat Tasmania Pty. Ltd. z Derwent w Tasmanii, w Australii. Firma jest światowym liderem w budowaniu dużych, przyjaznych dla środowiska, szybkich promów, z naciskiem na eko-operacje i oszczędność paliwa. M/V Saint John Paul II jest zbudowany zgodnie z Zieloną Polityką Morską Unii Europejskiej. Statki Incat, zarówno komercyjne, jak i wojskowe, można znaleźć we wszystkich czterech zakątkach świata. Standardowy, wypróbowany projekt kadłuba Incat Wavepiercer Hull został zmodyfikowany po szeroko zakrojonych testach modelu hydrodynamicznego w ośrodku badawczym basenów oceanicznych Ministerstwa Obrony Wielkiej Brytanii w Gosport Hampshire. Obiekty te są wykorzystywane przez brytyjskie Ministerstwo Obrony do testowania i opracowywania kadłubów okrętów Royal Navy.

M/V Saint John Paul II to piąty statek zbudowany przez Virtu Ferries specjalnie na trasę Malta – Sycylia. Katamaran jest zgodny z przepisami Kodeksu HSC 2000 Międzynarodowej Organizacji Morskiej, z późniejszymi zmianami, ustawowymi wymogami dotyczącymi bandery Malty, z przepisami dotyczącymi włoskich portów państwowych oraz dyrektywą UE 1999/35/WE. Jest również klasyfikowany przez międzynarodowe towarzystwo klasyfikacyjne DNV GL. Jak wszystkie jednostki Virtu pływa pod banderą Malty.

Katamaran może pomieścić 900 pasażerów i 167 pojazdów. Pasażerowie mają do wyboru podróżowanie klasą Club na Pokładzie Mostkowym lub klasą Euro w 4 oddzielnych salonikach na Pokładzie Głównym. Istnieje również wyznaczony salon dla kierowców ciężarówek, z dodatkowymi udogodnieniami po ciężkim dniu pracy. Co istotne, chociaż statek jest zaklasyfikowany do przewozu 900 pasażerów, na pokładzie znajduje się 1134 miejsc, w tym 138 na zewnątrz na dwóch pokładach pasażerskich, co zapewnia wystarczającą ilość możliwych do wyboru miejsc siedzących dla wszystkich. Statek może przewozić do 23 ciężkich naczep handlowych. Osiąga prędkość 38 węzłów (70,4 km na godzinę). Przeprawa z Malty na Sycylię trwa tylko nieco ponad 90 minut.

M/V Saint John Paul II z nagrodami

M/V Saint John Paul II został wybrany do prestiżowego oznaczenia „Significant Ship 2018” przez szanowane Królewskie Stowarzyszenie Projektantów Statków i Inżynierów Okrętowców (Royal Institution of Naval Architects, RINA). Instytut został założony w Londynie w 1860 roku w celu rozwoju „sztuki i nauki projektowania statków”. Członkowie Instytutu zajmują wysokie stanowiska w branży morskiej na całym świecie, w tym na uczelniach i wiodących instytucjach morskich. Jednostka została również wyróżniona nagrodą “Ship of the Year 2020” przez ceniony magazyn branżowy “Cruise & Ferry Review”.

Dziewiczy rejs i poświęcenie z ciekawostką

M/V Saint John Paul II opuścił Hobart w Tasmanii 6 lutego RP 2019 i wyruszył w trwającą 9,569 mil morskich (17 722 km) podróż przez Ocean Indyjski, Kanał Sueski, by dotrzeć na Maltę 27 lutego RP 2019. W tym czasie ten 110-metrowy katamaran był największym szybkim promem pasażersko-samochodowym na Morzu Śródziemnym i drugim co do wielkości na świecie.

Przed opuszczeniem Hobart katamaran został pobłogosławiony przez wielebnego księdza Michaela Tate. Co ciekawe ks. Tate, zanim został wyświęcony, był ambasadorem Australii przy Stolicy Apostolskiej i składał swoje listy uwierzytelniające Papieżowi Janowi Pawłowi II. Przed opuszczeniem stanowiska w Watykanie, Jego Ekscelencja Michael Tate odbył ostatnią audiencję u Jego Świątobliwości, który życzył mu wszelkich sukcesów na jego następnej placówce. Jednakże dowiedział się przy okazji, że Tate nie będzie na kolejnym stanowisku na placówce dyplomatycznej, ponieważ wybiera się do seminarium, by zostać kapłanem. Ks. Tate z radością przewodniczył uroczystości poświęcenia statku nazwanego imieniem Świętego Jana Pawła II.

Ks. Michael Tate święci M/V Saint John Paul II.

Materiał przygotowany na podstawie informacji udostępnionych przez pana Johna M. Portelli, przedstawiciela firmy Virtu Holding Limited, za co serdecznie dziękuję, Bóg zapłać, Piotr Motyka.

Artur Dziambor

Artur Dziambor / fot. You Tube/ Janusz Jaskółka

  • Poseł Konfederacji Artur Dziambor skomentował ostatnie napięcia w ugrupowaniu.
  • W sobotę dojdzie do zmiany prezesa w partii KORWiN, gdzie swoją abdykację ogłosił Janusz Korwin-Mikke.
  • Jego miejsce prawdopodobnie zajmie przedsiębiorca i polityk Sławomir Mentzen.
  • Według medialnych informacji zamierza on wprowadzić pewne zmiany w pierwotnych ustaleniach Rady Liderów Konfederacji.
  • Znani członkowie partii Wolnościowcy mają utracić “jedynki” w najbliższych wyborach parlamentarnych.
  • Prezes Wolnościowców podkreślił, że nie zamierza zgadzać się na taki szantaż.
  • Zobacz także: Kolejna rozprawa przeciwko Justynie Wydrzyńskiej. Świadkowie ponownie się nie stawili

Poseł Konfederacji i prezes Wolnościowców Artur Dziambor został zapytany na antenie Poranka Siódma 9 o to, co dzieje się między Wolnościowcami i partią KORWiN. W czwartek w mediach społecznościowych Wolnościowców został opublikowany wpis dotyczący sporu o miejsca na listach wyborczych.

Pytany o co chodzi, Dziambor powiedział, że Sławomir Mentzen, który najprawdopodobniej zostanie w sobotę wybrany nowym prezesem partii KORWiN chce zmienić ustalony wcześniej układ jedynek na listach wyborczych.

My mamy w Konfederacji bardzo proste ustalenia. Te ustalenia zostały poczynione już z rok temu co najmniej i one mówią o tym, kto, gdzie jest, w którym okręgu liderem z nazwiska po to właśnie, żeby nie było tego typu ‘wojenek’, które dzieją się we wszystkich innych partiach. (…) My sobie to z góry ustaliliśmy. (…) Dzisiaj niestety przychodzi nam bronić tych ustaleń – powiedział poseł.

– powiedział poseł Artur Dziambor.

Otrzymujemy sygnały, że to, co zostało ustalone, nagle będzie atakowane, jest czymś, co należy zatrzymać. Konfederacja musi zachować integralność i walczyć z PiS-em, PO, PSL i Lewicą, a nie między sobą

– zaznaczył prezes partii Wolnościowcy.

Czytaj więcej: Ekoterrorystki oblały obraz van Gogha. Potem przykleiły się do ściany [+WIDEO]

Mentzen prezesem KORWiN?

Pod koniec września Janusz Korwin-Mikke potwierdził w rozmowie z “Rzeczpospolitą”, że zrezygnuje z funkcji prezesa partii.

Mam 80 lat, są lepsi i młodsi ode mnie, którzy mogą przejąć stery w partii

– podkreślił Janusz Korwin-Mikke.

Podczas sobotniego kongresu oficjalnie zostanie ogłoszona decyzja. Sam poseł zapewnia, że nie rezygnuje z polityki.

A jak będzie trzeba, to zmieni się nazwę partii i moje nazwisko zastąpi się innym

– dodał poseł Konfederacji.

W rozmowie z “Rzeczpospolitą” Sławomir Mentzen potwierdził, że będzie ubiegał się o stanowisko prezesa partii.

Propozycję taką otrzymał też Jacek Wilk, ale postanowił nie kandydować na prezesa, tylko na wiceprezesa partii.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

siodma9.pl, dorzeczy.pl

Wybuch w rosyjskiej elektrowni

Pożar rosyjskiej elektrowni w Biełgorodzie / Fot. Twitter

Na nagraniach opublikowanych w sieci widać wybuchy w elektrociepłowni w Biełgorodzie. W rosyjskim mieście nie ma obecnie prądu.

Biełgorod – tym razem to już chyba nie jest awaria

– skomentował wydarzenie specjalista ds. wschodnich Michał Marek.

Czytaj więcej: Marsz Niepodległości 2022. Poznaliśmy tegoroczne hasło! “Silny Naród Wielka Polska”

Atak rakietowy na elektrownię

W Belgorodzie płonie miejska elektrociepłownia “Łucz”. Podano, że kilka rakiet wystrzelonych w kierunku #Ukraina poleciało w niewłaściwe miejsce. W mieście są problemy z oświetleniem

– informuje białoruska stacja opozycyjna NEXTA.

Lokalne media publikują materiał filmowy z “przylotu” do podstacji energetycznej

– czytamy dalej.

Na jednym z nagrań umieszczonych w mediach społecznościowych przed wybuchem słychać wyraźnie odgłos lecącej rakiety, a następnie ogromny huk spowodowany uderzeniem. Następnie można zobaczyć jak część elektrowni zaczyna płonąć.

Moment ataku na Elektrociepłownię w Biełgorodzie Rosji

– podaje Giorgi Revishvili.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

twitter.com, tysol.pl

Nord Stream 2

Nord Stream 2 / Fot. flickr.com

  • Niemiecka gazeta “Der Spiegel” poinformowała, że policja federalna zakończyła wstępna fazę badań uszkodzonego rurociągu Nord Stream.
  • Nowoczesny dron morski Sea Cat zbadał uszkodzenia oraz zrobił zdjęcia.
  • Śledczy uznali, że jakość zdjęć jest wystarczająca do szczegółowe analizy.
  • Jak dotychczas nie wiadomo, kto dokonał sabotażu oraz czy ewentualnie nie doszło do zwyczajnej usterki.
  • Kilka państw jak Niemcy, Dania, Szwecja, czy Rosja prowadzą w tej sprawie własne, niezależne śledztwa.
  • Zobacz także: Bukaresztańska Dziewiątka. Błaszczak: “Jest to metoda służąca destabilizacji Polski”

Jak poinformował niemiecki dziennik “Der Spiegel” policja federalna zakończyła badania ataku sabotażowego na nitki Nord Stream na Morzu Bałtyckim. Użyty do tego okręt niemieckiej marynarki wojennej Mittlegrund wraca do portu macierzystego.

Wielozadaniowy okręt marynarki wojennej Mittelgrund jest już w drodze powrotnej do portu macierzystego. Okręt Dillingen do poszukiwania min, dzięki któremu przeprowadzono w czwartek podwodne śledztwo w pobliżu uszkodzeń rurociągu, także obiera kurs na Niemcy

– podaje niemiecka gazeta “Der Spiegel”.

Prowadząca śledztwo policja federalna w ubiegłym tygodniu zwróciła się do Bundeswehry o pomoc. Skupiła się na dwóch wyciekach w rejonie Bornholmu. Jej dron podwodny Sea Cat zrobił dobrej jakości zdjęcia uszkodzonego rurociągu.

Zdjęcia te uznano za wystarczające, zostaną one teraz poddane analizie ekspertów. Uznano, że ze względu na głębokość – 70 m – do zbadania uszkodzeń nie zostaną wysłani nurkowie policyjni.

Badania podwodne nie były łatwe. W pierwszych dniach silny prąd wyrzucił dużo piasku na dno morskie, niwecząc pracę śledczych

– informuje gazeta.

Czytaj więcej: Prawicowy rząd w Szwecji. Szwedzcy Demokraci jako czwarty filar kontrolny

Kto stoi za uszkodzeniem Nord Stream?

26 września sejsmografy odnotowały kilka potężnych eksplozji w miejscu przebiegu dwóch nitek gazociągu Nord Stream. Po wybuchach gaz wyciekał na powierzchnię z trzech miejsc.

Ze względu na złożoność ataku założono, że sprawcą może być państwo. Spekuluje się, że to sama Rosja zniszczyła rurociąg. Moskwa temu zaprzecza

– zauważył dziennik.

Ze względu na szczególne znaczenie sprawy, postępowanie przygotowawcze rozpoczęła niemiecka prokuratura federalna. Akt sabotażu uznano za poważny, brutalny atak na dostawy energii, który może wpłynąć na bezpieczeństwo zewnętrzne i wewnętrzne RFN. Prokuratura kładzie nacisk na aspekt celowego spowodowania eksplozji za pomocą materiałów wybuchowych i sabotażu przeciwko państwu.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

pch24.pl