Minister Zbigniew Rau

Minister Zbigniew Rau / Fot. YouTube

Resort spraw zagranicznych przekazał, że szef polskiej dyplomacji Zbigniew Rau spotka się we Francji z minister do spraw Europy i minister spraw zagranicznych Catherine Colonną.

Głównym tematem rozmowy będzie agresja zbrojna Rosji na Ukrainę i związane z nią wspólne wysiłki Polski i Francji. Poruszona zostanie również kwestia polsko-francuskiej współpracy gospodarczej i wojskowej oraz planowanych finalizacjach konkretnych projektów.

Ministerstwo podało też, iż w najbliższy czwartek, 10 listopada br. Zbigniew Rau spotka się z prezesem Stowarzyszenia Przedsiębiorców Francuskich Geoffroy Roux de Bezieux. Ponadto, polityk odwiedzi Bibliotekę Polską w Paryżu.

Czytaj więcej: Przedszkolanka straciłą pracę. Nie chciała czytać dzieciom propagandowych książek o LGBT

Spotkania ministra Raua

Polski resort spraw zagranicznych przekazał za pomocą oficjalnej strony internetowej, że we wtorek minister Zbigniew Rau spotkał się z przedstawicielami korpusu dyplomatycznego krajów Afryki Subsaharyjskiej. W wydarzeniu wzięli udział ambasadorowie i szefowie misji z innych stolic europejskich, akredytowani w naszym kraju.

Polska zamierza rozwijać stosunki z krajami Afryki Subsaharyjskiej w duchu wzajemnego szacunku, partnerstwa i solidarności

– powiedział minister spraw zagranicznych Zbigniew Rau.

Uczestnicy spotkania wymienili poglądy na temat stojących przed kontynentem afrykańskim wyzwań: politycznych, klimatycznych i gospodarczo-społecznych (…). W obszarze stosunków dwustronnych szczególnie dużo uwagi poświęcono polskiej pomocy rozwojowej, najbardziej perspektywicznym obszarom współpracy gospodarczej – jak technologie rolnicze, cyfryzacja usług publicznych czy górnictwo i energetyka – a także wymianie studenckiej i kontaktom międzyludzkim

– wyjaśnił rzecznik resortu Łukasz Jasina.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

dorzeczy.pl, twitter.com

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

Do 30 listopada można ubiegać się o dodatek węglowy. Obywatele posiadający gospodarstwa domowe ocieplane kotłami muszą składać odpowiednie wnioski do urzędu gminy, w której się zamieszkuje.

Składamy go w gminie, w której zamieszkujemy

– wyjaśnił wicedyrektor Poznańskiego Centrum Świadczeń Damian Napierała.

Warunkiem otrzymania świadczenia jest wpis albo zgłoszenie źródła ogrzewania do Centralnej Ewidencji Emisyjności Budynków.

Żeby ubiegać się o dodatek węglowy jest konieczność posiadania głównego źródła ogrzewania, jakim jest na przykład kocioł na paliwo stałe, piec kaflowy, kominek, koza, trzon kuchenny czy piecokuchnia opalana węglem kamiennym

– podkreśliła Renata Grudzińska z PCŚ.

Aby otrzymać dodatek trzeba złożyć wniosek, który jest jednolity dla całej Polski.

W tej chwili do Poznańskiego Centrum Świadczeń wpłynęło już 11,5 tysiąca wniosków

– dodał Damian Napierała.

Z dodatku mogą skorzystać także gospodarstwa domowe, które zakupiły już węgiel. Według danych ministerstwa klimatu i środowiska – 42 procent gospodarstw domowych w Polsce korzysta z pieców węglowych.  

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

radiomaryja.pl

Sepp Blatter i Michael Platini uniewinnieni

Były szef FIFA Joseph Blatter / Fot. PAP/EPA/Alessandro Crinari. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Były prezydent FIFA Sepp Blatter przeprosił w ostatnim wywiadzie za przyznanie Katarowi organizacji mistrzostw świata.
  • Podkreślił, że ten kraj zmaga się z wieloma problemami, a także że również samo państwo jest za małe na organizację tak dużego wydarzenia sportowego.
  • Przekonywał, że to Michel Platini stał się główna postacią, która przyczyniła się do wyboru tego państwa.
  • Wbił również szpileczkę obecnemu szefowi FIFA Gianni Infantino, zauważając, że ten zamieszkał w Katarze co uniemożliwia krytykę organizatorów mundialu.
  • Zobacz także: Polska współpraca z Saudi Aramco. Orlen pracuje nad dostawą arabskiej ropy

2 grudnia 2010 roku ogłoszono, że piłkarskie mistrzostwa świata zorganizuje Rosja i Katar. Mundial w Katarze rozpoczyna się 20 listopada. To impreza, której towarzyszą wielkie kontrowersje. Podczas budowy stadionów zginęło wielu pracowników z Azji. Katarowi zarzuca się brak poszanowania praw człowieka i respektowania praw pracowniczych, a także zarzuca się im praktykowanie korupcji.

Mundial to ogromna impreza, a Katar jest na nią zbyt mały

– stwierdził Sepp Blatter.

Powierzchnia Kataru liczy 11 571 km kw. To prawie 30 razy mniej niż terytorium Polski.

Czytaj więcej: Niski poziom bezrobocia. Polska nadal w europejskiej czołówce

14 do 8 dla Kataru

Były prezydent światowej organizacji piłkarskiej przekonywał, że był gorącym zwolennikiem przyznania praw organizacyjnych Mistrzostw Świata w 2022 r. Stanom Zjednoczonym, jednakże ówczesny prezydent UEFA i wiceprezydent FIFA Michel Platini bardzo mocno postawił na kandydaturę Kataru.

Dzięki czterem głosom Platiniego i federacji UEFA mistrzostwa świata powędrowały do Kataru, a nie do Stanów Zjednoczonych. To prawda

– oświadczył były prezes FIFA.

Według Szwajcara głosy Komitetu Wykonawczego FIFA rozkładały się 14-8 na korzyść Kataru.

Szwajcar wyjawił również, że duże naciski na Katar kładł były prezydent Francji Nicolas Sarkozy. Ówczesny przywódca Francji zorganizował w swojej rezydencji spotkanie z udziałem Platiniego oraz emira – księcia koronnego Tamima bin Hamada Al Thaniego. Zdaniem Blattera po tej naradzie Platini zmienił zdanie i od tamtej pory był za przyznaniem mundialu Katarowi.

Obecny prezydent FIFA Gianni Infantino zamieszkał w Katarze.

Co może powiedzieć FIFA, jeśli jej prezydent jest w tej samej łodzi, co Katar?

– pytał się retorycznie szwajcar.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

tysol.pl

Wojciech Olszański

Wojciech Olszański / Fot. Twitter

W mediach społecznościowych opublikowano wpisy niezadowolonych “kamratów”, czyli zwolenników Wojciecha Olszańskiego z faktu, że ich partia nadal nie została zarejestrowana. Jak się okazuje, odpowiednie wnioski nie zostały nawet złożone do sądu.

Użytkownik Twittera Paweł Kukowski dotarł do wewnętrznych rozmów zwolenników Olszańskiego. Podpisany jako “generał” Witold Sadowski w mocnych słowach atakuje jedną z ważniejszych osób w całym tym ruchu Bożenę Tomaszewską pytając się o sprawę partii.

Ja się pytam, gdzie jest nasza partia polityczna, którą mieliśmy założyć, bo coś nam tu nie pasuje. Ten sam numer co z Bustowskim

– napisał Witold Sadowski.

Następnie zasugerował on, że władze tego ruchu okłamują swoich zwolenników.

Kłamstwo goni kłamstwo. Nie ma żadnej partii politycznej, nawet papierów nie złożyli do sądów. Wkrótce to trzeba będzie wyjaśnić publicznie, a wiem co mówię. Znam ich wszystkich osobiście. Mam już dość bla bla car, jak najtaniej do celu bez celu

– dodał mężczyzna.

Czytaj więcej: Seans nienawiści wobec Mediów Narodowych w programie Olszańskiego. To reakcja na niewygodny wpis

Olszański chciał zarejestrować Partię Kamracką

Wojciech Olszański, obecnie znany szerzej z uwagi na liczne procesy, w przeszłości deklarował m.in., że “sra na Biblię”, popiera aborcję i gloryfikuje mordercę Polaków Iwana Sierowa. Na lewo i prawo rzuca też deklaracjami, że będzie mordował swoich przeciwników politycznych. Ostatnio przyznał, że jest w trakcie rejestracji partii politycznej.

To będzie legalna partia, która spełni wszystkie demokratyczne procedury, zostanie poddana wszystkim obostrzeniom i nakazom. To będzie partia endecka, tworzona przez Polaków dla Polaków

– powiedział Wojciech Olszański.

Warto wspomnieć, że nigdy w historii w ramach endecji nie mieściły się takie poglądy jak aborcjonizm, obrażanie uczuć religijnych katolików, gloryfikacja morderców Polaków, czy obrzucanie przeciwników politycznych deklaracjami o ich wymordowaniu.

Jak podała “Rzeczpospolita” formacja rejestrowana przez Olszańskiego, może przyjąć nazwę “Partia Kamracka”.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

medianarodowe.com, twitter.com

Warszawa, uroczystości w rocznicę Rzezi Woli.

Warszawa, uroczystości w rocznicę Rzezi Woli. / Fot. PAP/Piotr Nowak. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Prezydent Wałbrzycha Roman Szełemej zakazał organizacji I Wałbrzyskiego Marszu Niepodległości.
  • Jak czytamy w tłumaczeniu tej decyzji, organizatorzy mieli nie zgłosić zajęcia pasa ruchu drogowego.
  • Organizatorzy wydarzenia poinformowali, że odwołają się od tej decyzji do sądu okręgowego w Świdnicy.
  • Zobacz także: Aborcja farmakologiczna. Fakty i mity – zaproszenie na webinar

Jak poinformował Jerzy Langer Przewodniczący Klubu Radnych Prawa i Sprawiedliwości z Wałbrzycha, władze miasta zakazały zorganizowania I Wałbrzyskiego Marszu Niepodległości. Trasę przemarszu ustalono w taki sposób, aby nie przeszkadzała ona w oficjalnych uroczystościach ratusza.

Przypomnijmy; środowiska patriotyczne, w tym PiS Okręgu Wałbrzych, postanowiły zaprosić mieszkańców Wałbrzycha i okolic do wspólnego przemarszu ulicami Ignacego Paderewskiego, Józefa Piłsudskiego i Romana Dmowskiego aby zakończyć go pod Pomnikiem Niepodległości. W ten sposób chcieliśmy uczcić 104 rocznicę Niepodległości Polski i zamanifestować przywiązanie do suwerennej Ojczyzny.

– poinformował Jerzy Langer z Prawa i Sprawiedliwości.

Zakaz marszu w Wałbrzychu

Pełnomocnik Okręgowy PiS Okręgu nr 4 Wałbrzych Maciej Badora w osobnym oświadczeniu wyjaśnił, że działania prezydenta miasta uderzają w oddolny patriotyzm jego mieszkańców. Głównym powodem nie wydania zgody na organizację marszu było niedopatrzenie organizatorów w kwestii uzyskania pozwolenia na zajęcia pasa ruchu drogowego.

W uzasadnieniu decyzji zakazującej manifestacji, którą zamieszczam w całości, wskazano, że powodem dla którego podjęto taką decyzję, jest brak uzyskania przez organizatora uprzedniej zgody na zajęcie pasa ruchu drogowego, co skutkować ma realnym zagrożeniem dla życia i zdrowia ludzi. Ten argument należy traktować jednak wyłącznie jako pretekst, gdyż w tym zakresie wypowiedział się już m.in. Naczelny Sąd Administracyjny w roku 2021 wskazując, że zajęcie pasa drogowego na cele organizacji pokojowego zgromadzenia publicznego, zgodnie z wymogami określonymi w ustawie z dnia 24 lipca 2015 r. – Prawo o zgromadzeniach (Dz.U. 2015 r. poz. 1485), nie wymaga zezwolenia zarządcy drogi, a nałożenie takiego obowiązku stanowiłoby ograniczenie konstytucyjnego prawa wolności organizowania pokojowych zgromadzeń i uczestniczenia w nich oraz naruszałoby istotę tego prawa (wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z 20 kwietnia 2021 r. (II GSK 1063/18))

– wyjaśnił polityk.

Decyzja prezydenta Wałbrzycha zostanie zaskarżona do sądu okręgowego w Świdnicy. Organizatorzy mają nadzieję na przychylne rozpatrzenie ich odwołania.

Decyzja Prezydenta Wałbrzycha zostanie oczywiście zaskarżona do Sądu Okręgowego w Świdnicy, który ma 24 h na rozpoznanie odwołania. Mam nadzieję, że Sąd zmieni tę błędną decyzję i umożliwi mieszkańcom Wałbrzycha i regionu na manifestację uczuć patriotycznych, w tym ważnym dla nas dniu

– dodał Maciej Badora.

Czytaj więcej: Uczestnik powstania warszawskiego o Marszu Niepodległości: Tam są polscy patrioci, to ja też muszę być

Niekompletny wniosek

Urzędnicy po sprawdzeniu zgłoszenia przyznali, że nie jest ono kompletne. Wniosek uzupełniono 3 listopada, jednak zabrakło w nim zgody na wykorzystanie drogi w szczególny sposób.

Magistrat nawiązał do art. 65 ustawy Prawo o ruchu drogowym, który mówi, że zawody sportowe, rajdy, wyścigi, przewóz osób kolejką turystyczną i inne imprezy, które powodują utrudnienia w ruchu, mogą odbywać się pod warunkiem zapewnienia bezpieczeństwa porządku podczas trwania imprezy oraz uzyskania zezwolenia na jej przeprowadzenie.

Pracownicy wałbrzyskiego magistratu wyjaśnili, że zakaz zgromadzenia może być wydany w przypadku, jeżeli zagraża ono zdrowiu lub życiu uczestników. Organizator marszu nie zdobył odpowiednich zezwoleń, więc istnieje zagrożenie nie tylko dla uczestników, ale i użytkowników dróg.

Marsz Niepodległości można wesprzeć finansowo tutaj.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

tysol.pl

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

  • Fundacja Studio Wschód jak co roku organizuje świąteczne paczki dla Kresowiaków.
  • Jak przekonują organizatorzy potrzeba przynajmniej 100 tys. złotych, aby zapewnić prezenty dla najbardziej potrzebujących rodaków.
  • W tym roku zaplanowano dostarczenie na Ukrainę, Mołdawię i rumuńska Bukowinę prezentów przewożonych przez 12 busów dostawczych.
  • Zobacz także: Rosja i USA planują rozmowy o redukcji broni jądrowej

Fundacja Studio Wschód organizuje po raz kolejny zbiórkę na świąteczną paczkę dla Kresowiaków. Organizatorzy potrzebują co najmniej 100 tys. złotych wsparcia, aby wystarczyło na wyprawkę dla najbardziej potrzebujących Rodaków na wschodzie.

Poprzez nasze cotygodniowe wyprawy na wschód jesteśmy w stałym kontakcie z naszymi krajanami. Przy każdej naszej inicjatywie na rzecz Kresowian docieramy ze wsparciem bezpośrednio do potrzebujących. Tylko w przeciągu ostatniego roku nasze transporty z pomocą przemierzyły łącznie trzysta tysięcy kilometrów kwadratowych

– informuje fundacja.

Wolontariusze nie zaprzestali swoich zagranicznych wypraw do rodaków nawet, gdy wybuchła wojna na Ukrainie.

Naszą zbiórkę zbiórkę świątecznych darów dla Polaków mieszkających za wschodnią granicą organizujemy cyklicznie pomagając praktycznie cały rok. Zwracamy się po raz kolejny – PODARUJCIE PACZKĘ NA KRESY

– czytamy w opisie zbiórki Fundacji Studio Wschód.

Będzie to nie tylko świąteczny upominek, ale również wyraz pamięci o tych , którzy pozostali na wschodzie. Fundusze są potrzebne na pokrycie transportu i zakupu darów. W ramach akcji fundacja chce dotrzeć do rodaków zamieszkujących Ukrainę, Mołdawię a także rumuńską Bukowinę. Uzyskanie docelowej kwoty zbiórki umożliwi wysłanie 12 wypełnionych po brzegi darami busów na wschód.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

medianarodowe.com, zrzutka.pl

Elektrownia jądrowa Brokdorf kończy pracę po 35 latach działania

Elektrownia jądrowa Brokdorf kończy pracę po 35 latach działania / Foto:Christian Charisius/picture alliance/dpa

Prezes Westinghouse Electric Poland Mirosław Kowalik uczestniczył we wtorek na konferencji EuroPower 2022. Podczas spotkania opowiadał on o szansach technologicznych i energetycznych dla Polski w związku z planowanymi budowami elektrowni jądrowych w naszym kraju.

Na Ukrainie reaktor AP 1000 też dostał akceptację rządu ukraińskiego i zgodę. Po zakończeniu wojny, będzie realizował energetykę opartą o AP 1000. Jesteśmy w Czechach i wielu innych krajach, więc Polska, dzięki tej decyzji, może sobie utorować drogę, żeby być regionalnym hubem w zakresie dostarczania części inżynieryjnych i dostaw do tych elektrowni

– zauważył Mirosław Kowalik.

Czytaj więcej: Skandaliczna wypowiedź rzecznik Białego Domu. Jej zdaniem obrońcy życia nie są prześladowani

Elektrownie jądrowe w Polsce

Amerykański Westinghouse został wybrany w październiku tego roku przez polski rząd do realizacji projektu pierwszej elektrowni jądrowej. Westinghouse jest obecny w Polsce od ponad roku i ma swoje biuro w Krakowie. Na jego bazie chce utworzyć centrum inżynieryjne.

Ważne jest, żeby przygotować specyfikację zakupową, bo konstrukcja AP 1000 jest prosta – modułowa. (…) Ta konstrukcja umożliwia nam to, że część podmodułów może być zakupiona w Polsce i wykonywana przez polskie firmy. Część projektowa jest istotna, bo trzeba zaplanować produkcję w regionie, żeby większość tych krytycznych elementów była gotowa na 2026 rok

– wyjaśnił prezes Westinghouse Electric Poland.

Westinghouse jest gotowy wziąć udział w budowie elektrowni jądrowej także w drugiej lokalizacji w Polsce.

Zgodnie z przyjętym przez Radę Ministrów harmonogramem, budowa pierwszej polskiej elektrowni jądrowej rozpocznie się w 2026 roku, a w 2033 roku uruchomiony zostanie pierwszy blok elektrowni jądrowej o mocy około 1-1,6 GW. Kolejne bloki będą wdrażane co 2-3 lata, a cały program jądrowy zakłada budowę bloków jądrowych o łącznej mocy zainstalowanej od około 6 do 9 GWe w oparciu o sprawdzone reaktory jądrowe generacji III plus.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

isbnews.pl, dorzezy.pl

Mistrzostwa Świata w piłce nożnej w Katarze 2022

Mistrzostwa Świata w piłce nożnej w Katarze 2022 / Fot. Twitter

  • Mistrzostwa Świata w Katarze rozgrzewają zachodnią społeczność do czerwoności, gdy na jaw wychodzą kolejne zakazy dla kibiców.
  • Ten muzułmański kraj kategorycznie zabrania różnych rzeczy, nawet przeznaczonych dla małżonków.
  • Nie da się ukryć, że pary homoseksualne w Katarze są nie tylko represjonowane, co również karane więzieniem.
  • W wywiadzie dla niemieckiego ZDF ambasador turnieju Khalid Salman bez ogródek stwierdził, że homoseksualizm to choroba psychiczna.
  • Niemiecka telewizja, będąc w ciężkim szoku szybko przerwała dalszą transmisję wywiadu.
  • Zobacz także: Zełenski: Walcząc z Rosją, walczymy ze zmianami klimatu

Katar otrzymał prawo do organizacji mundialu w 2022 roku podczas kongresu FIFA w lutym 2009 roku. Jest to pierwszy kraj islamski, któremu przypadł ten zaszczyt. Będą to także pierwsze mistrzostwa rozegrane poza okresem letnim. Sam wybór Kataru wywołał ogrom kontrowersji związanych z okolicznościami tej decyzji piłkarskiej centrali.

Czytaj więcej: Katar ostrzega kibiców przed Mundialem. Ostre kary za promocję LGBT

Homoseksualizm to choroba

Na potrzeby filmu dokumentalnego “Tajna sprawa Katar” ZDF postanowiło przeprowadzić rozmowę z Khalidem Salmanem, byłym sportowcem, a zarazem jedna z twarzy organizatorów mundialu.

Wiele osób przyleci do Kataru. Porozmawiajmy o gejach. Najważniejsze, że wszyscy zaakceptują, że oni tutaj przyjadą, ale będą musieli zaakceptować nasze zasady

– powiedział Khalid Salman.

Sportowiec stwierdził, że geje mogą mieć negatywny wpływ na dzieci, a sam homoseksualizm jest chorobą psychiczną.

Ekipie ZDF towarzyszył rzecznik komitetu organizacyjnego mistrzostw świata, który po tych słowach natychmiast zdecydował o przerwaniu rozmowy.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

onet.pl, dorzeczy.pl

Biskupi pozwolili lesbijce na adopcje

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

  • Pewna przedszkolanka Nalia Parisenkova straciła pracę po tym jak nie chciała przeczytać 4 książek o LGBT.
  • Władze placówki “Bright Horizons” w Los Angeles dali jej kilkanaście minut na spakowanie się i odejście z pracy.
  • Teraz katolickie stowarzyszenie prawnicze im. Tomasza Morusa, będzie broniło praw kobiety przed amerykańskim sądem.
  • Zobacz także: Rosja i USA planują rozmowy o redukcji broni jądrowej

Jak poinformowała Katolicka Agencja Informacyjna przedszkolanka Nelia Parisenkova straciła pracę po tym jak sprzeciwiła się przeczytaniu książeczki nacechowanej ideologią LGBT. Kobieta pracowała od 4 lat w placówce “Bright Horizons” w Studio City na przedmieściach Los Angeles. Według jej relacji otrzymała ona 12 książek do przeczytania dzieciom, w tym 4 propagowały ideologię gender.

Kobieta nie wyraziła na to zgody, co według jej relacji skończyło się ostrą odpowiedzią władz placówki na temat jej tzw. niechęci do uszanowania różnorodności. Kobieta dowiedziała się, że nie ma tam dla niej miejsca i dano jej 15 minut na spakowanie się. Twierdzi też, że siłą wyprowadzono ją na ulicę.

O sprawie poinformowały media takie jak CBN News czy Fox News. Kobietę wsparło też katolickie Stowarzyszenie im. Tomasza Morusa, którego prawnik zauważa w działaniu placówki wyjątkowy przejaw dyskryminacji religijnej. Dodał, że przedszkolanka nie chciała jedynie uczestniczyć w propagandzie LGBT, ale nie pojawiły się z jej strony żadne negatywne komentarze pod adresem takich osób. Teraz sprawa trafi do sądu. Nauczycielkę będzie reprezentować wspomniane Stowarzyszenie.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

kai.pl, marsz.info

Olren chce współpracy z Saudi Aramco

Współpraca Orlenu i Saudi Aramco / Fot. Twitter

  • Od lipca b.r. PKN Orlen prowadzi rozmowy z Saudi Aramco oraz SABIC ws. importu ropy naftowej.
  • Daniel Obajtek poinformował, że rozmawiali oni również o innych polach współpracy m.in. w petrochemii.
  • Zdaniem prezesa Orlenu jest to ogromna szansa dla polskiej gospodarki.
  • Zobacz także: Nowy regulamin Twittera. Musk wprowadza swoje zasady

Orlen już w lipcu poinformował, że prowadzi rozmowy z Saudi Aramco i SABIC na temat możliwości współpracy w ramach inwestycji w różne obszary działalności petrochemicznej.

Z przedstawicielami Aramco rozmawiamy o dostawach surowca do naszego regionu, ale też perspektywach rozwoju petrochemii. Produkcja zaawansowanych tworzyw, we współpracy z globalnym liderem tej branży, to olbrzymia szansa dla gdańskiego zakładu i całej polskiej gospodarki

– napisał na Twitterze prezes Orlenu Daniel Obajtek.

Koncern sygnalizował też, że wraz z Saudi Aramco analizuje możliwe obszary współpracy w zakresie badań i rozwoju.

Czytaj więcej: Handel w niedzielę. Metoda “na ochroniarza”

Współpraca z Saudi Aramco to szansa dla polskiej gospodarki?

Wiceminister aktywów państwowych Maciej Małecki, powiedział, że współpraca z saudyjskim koncernem to szansa zarówno dla Orlenu, ale i całej polskiej gospodarki.

Ważne, żebyśmy stale poszukiwali dostaw ropy, technologii i możliwości rozwoju przemysłu petrochemicznego w rozwiązaniach innych niż kierunek rosyjski. Orlen zmierza w kierunku uwolnienia Polski od rosyjskiej dominacji. Orlen nie potrzebuje rosyjskiej ropy. Jednym z gwarantów dostaw ropy z innych kierunków jest Arabia Saudyjska. Ważne, aby Orlen wykorzystywał każdą szansę do rozwoju naszego czempiona paliwowego, ale też wzmocnienia bezpieczeństwa energetycznego kraju

– stwierdził wiceminister aktywów państwowych Maciej Małecki.

W styczniu PKN Orlen podpisał z Saudi Aramco długoterminową umowę na dostawy ropy naftowej od 200 do 337 tys. baryłek dziennie. Ma to zapewnić do 45 procent łącznego zapotrzebowania na surowiec całej Grupy Orlen zarówno w Polsce, jak i na Litwie oraz w Czechach.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

radiomaryja.pl