Donald Trump

Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump ogłosił wczoraj, iż jego administracja rozpoczęła proces zabierania funduszy federalnych zbuntowanym miastom, które przyzwoliły na utworzenie anarchistycznych terenów. Gubernator Nowego Jorku uważa takie postępowanie za niezgodne z prawem.

Wczoraj za pomocą Twittera, Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump poinformował o wdrożeniu procesu umożliwiającego zabranie funduszy federalnych niektórym miastom, które przyczyniły się do utworzenia anarchistycznych ośrodków. Sprawą mają zająć się Prokurator Generalny oraz Biuro ds. Zarządzania i Budżetu.

Zobacz także: Donald Trump krytykuje możliwość głosowania korespondencyjnego!

“Moja administracja nie pozwoli, aby z dolarów z podatków federalnych finansowane były miasta, które pozwalają na przekształcenie się w strefy bezprawia. Konieczne jest, aby rząd federalny dokonał przeglądu wykorzystania funduszy federalnych przez władze, które pozwalają na anarchię, przemoc i zniszczenia w amerykańskich miastach” – napisał przywódca Amerykanów.

https://twitter.com/realDonaldTrump/status/1301315810485579776

Oskarżył on również administratorów Nowego Jorku, Portland, Seattle i Waszyngtonu o dopuszczenie do anarchii oraz zniszczenia przez protestujących mienia publicznego oraz prywatnego. Jego zdaniem winnym sytuacji w Nowym Jorku jest jego burmistrz Bill de Blasio wraz z grupą radnych, którzy obcięli potrzebne fundusze dla policji.

Biały Dom wezwał dyrektora ds. budżetu, aby w ciągu 30 dni wydał instrukcje, jak znaleźć sposób na przekierowanie funduszy anarchistycznych jurysdykcji.

“To jest bezprawne działanie Prezydenta!”

Gubernator stanu Nowy Jork Andrew Cuomo odpowiedział na przedstawione zarzuty oraz oskarżył lidera Stanów Zjednoczonych o podejmowanie działań niezgodnych z prawem. Swój tok rozumowania uzasadniał walką z koronawirusem.

“Prezydent Trump aktywnie starał się od pierwszego dnia ukarać Nowy Jork. Pozwolił, aby Nowy Jork wpadł w pułapkę Covid-19. Odmawia zapewnienia funduszy, które stany i miasta muszą otrzymać na odbudowę. Nie jest królem, nie może zapobiec przekazaniu miastu funduszy. To nielegalny czyn” – powiedział Cuomo.

Podobną argumentacją nie podpartą zapisami konstytucyjnymi oraz prawnymi posługuje się burmistrz Nowego Jorku – “Podczas gdy Donald Trump spędził ten rok, ukrywając się przed Covid-19, Nowy Jork prowadził walkę. Teraz próbujemy wyzdrowieć, a on kieruje pod naszym adresem niekonstytucyjne, polityczne groźby. Panie Prezydencie, do zobaczenia w sądzie. Pokonaliśmy cię tam wcześniej i zrobimy to ponownie” – odpowiedział przywódcy Stanów Zjednoczonych.

Pod wpisem gubernatora Nowego Jorku pojawiła się fala komentarzy przeciwników oraz zwolenników Donalda Trumpa. Według telewizji CBC New York prezydent, rozpoczynając proces odmowy dofinansowania, chce pozbawić Nowy Jork ok. 7,5 mld dolarów.

onet/pap

Dodano w Bez kategorii
Donald Trump.

Donald Trump zmierzy się niebawem z Joe Bidenem o urząd prezydenta Stanów Zjednoczonych. Jeszcze kilka dni temu głowa tego kraju skrytykowała kandydata demokratów twierdząc, iż jest on koniem trojańskim socjalizmu, a jego hasła okraszone populizmem i pustymi frazesami. Sondaże są jednak nieubłagane. W niemal wszystkich póki co triumfuje Joe Biden. Obecny prezydent jest także jednym z najbardziej wpływowych krytyków głosowania korespondencyjnego. Według Trumpa taka forma doprowadzi z pewnością do licznych fałszerstw oraz nieporozumień.

Donald Trump ostro skrytykował ideę głosowania korespondencyjnego. Głowa USA twierdzi, iż nie jest ono demokratyczne ani bezpieczne.

Trump krytykuje głosowanie korespondencyjne

Donald Trump słynie w ostatnim czasie z głośnej krytyki wprowadzenia głosowania korespondencyjnego w kontekście wyborów prezydenckich 2020. Według Trumpa będą one sfałszowane i trudne do zaakceptowania:-Pozwólcie im to wysłać i niech pójdą głosować – mówił. – A jeśli system jest tak dobry, jak mówią, to oczywiście nie będą mogli głosować osobiście – dodał.

Inne zdanie co to tej sytuacji ma prokurator stanowy Josh Stein. Zaakcentował on, iż dwukrotne głosowanie jest absolutnie sprzeczne z prawem, a prezydent wzywa do jego łamania:-Dziś prezydent Trump skandalicznie zachęcał obywateli Północnej Karoliny do łamania prawa, żeby siać chaos w wyborach” – czytamy we wpisie na Twitterze. „ Oczywiście głosujcie, ale NIE głosujcie dwa razy! Zrobię wszystko, co w mojej mocy, aby w listopadzie utrzymano wolę ludu-napisał na swoim Twitterowym profilu.

Wiele głosów oskarża Trumpa o nawoływanie do złamania prawa. Inni sugerują, że chciał on jedynie wykazać ogromną nieskuteczność rzeczonego systemu wyborczego. Jak te słowa przełożą się na wynik wyborów prezydenckich? Przekonamy się za kila miesięcy.

Wprost

Czytaj także: Ostre starcie na sejmowej komisji

Czytaj także: Ksiądz Isakowicz- Zaleski ostro o pedofilii w kościele

Zobacz także: Chcą odwołać Ministra Edukacji Narodowej

Zobacz na kanale”Media Narodowe”

Dodano w Bez kategorii
Dariusz Piontkowski

Dariusz Piontkowski / Fot. Wikimedia Commons

Rzecznik Praw Dziecka kilka dni temu w kontrowersyjny sposób skomentował sprawę tyczącą się seksualnych edukatorów. Artykułował on, wówczas, iż niektórzy z nich mieliby dopuścić się procederu podawania swym podopiecznym leków na zmianę płci. Pod wpływem nacisku lewicowej agendy w dość nieudolny sposób Mikołaj Pawlak wycofuje się z wypowiedzianych słów. Wypowiedź szybko stała się bardzo głośna medialnie i cytowana przez wiele lewicujących mediów.

Rzecznik Praw Dziecka na antenie Radia Poznań postanowił wycofać się z wypowiedzi dotyczącej podawania leków na zmianę płci osobom nieletnim przez seksualnych edukatorów.

Rzecznik Praw Dziecka wycofuje się ze wcześniejszych twierdzeń

Maciej Pawlak złożył niedawno zawiadomienie do prokuratury tyczące się domniemanej sprzedaży nielegalnych leków hormonalnych i farmakologicznych nieletnim przed edukatorów seksualnych. Za te słowa opozycja domaga się usunięcia Pawlaka z piastowanej funkcji. Sam zainteresowany tłumaczy się ze swojego sformułowania:-Dynamika rozmowy sprawiła, iż użyłem skrótu myślowego. Wskazałem tylko na dwie podstawowe kwestie. Na proceder nielegalnej sprzedaży środków hormonalnych dzieciom i o tym zawiadomiłem prokuraturę-zaakcentował.

Rzecznik Praw Dziecka przypomniał także o przykładzie instruowania młodych ludzi o “robieniu lewatywy” przed stosunkiem analnym. Według polityka takie działania są skandaliczne i całkowicie niedopuszczalne.

Co ciekawe Minister Edukacji Dariusz Piontkowski odciął się od współpracownika twierdząc, iż kuratorium oświaty nie odnotowało póki co przypadków nielegalnej sprzedaży środków farmakologicznych i hormonalnych:-Jesteśmy jednak w ciągłym kontakcie z Maciej Pawlakiem i na bieżąco wymieniamy informacje-dodał minister.

Gazeta.pl

Czytaj także: Ostre starcie na sejmowej komisji

Czytaj także: Chcą odwołać Ministra Edukacji Narodowej

Zobacz także: Ksiądz Isakowicz-Zaleski ostro o pedofilii w kościele

Zobacz na kanale” Media Narodowe”

Dodano w Bez kategorii

/ fot. wikipedia

W czwartek odbyło się kolejne posiedzenie sejmowej komisji administracji oraz spraw wewnętrznych. Nie obyło się bez emocji oraz złośliwych komentarzy. Znany z lewicowych ciągot Krzysztof Mieszkowski starł się z Maciejem Wąsikiem. Panowie nie szczędzili sobie”uprzejmości”. Tłem tego sporu była po wielokroć podnoszona przez media sprawa Michała Sz. Mieszkowski w brutalny sposób próbował kontestować działania funkcjonariuszy. Na te słowa zareagował Maciej Wąsik

Poseł Koalicji Obywatelskiej Krzysztof Mieszkowski stanął w obronie chuligana Michała Sz. Innego zdanie był poseł Prawa i Sprawiedliwości Maciej Wąsik.

Wąsik odgryza się Mieszkowskiemu

Krzysztof Mieszkowski ostro skomentował sprawę działań policji w kontekście protestów aktywistów LGBT na krakowskim przedmieściu:-Prawo i Sprawiedliwość łamie prawa człowieka, co miało miejsce również podczas zajścia na krakowskim przedmieściu. Wy mniejszości demokratyczne relegujecie z przestrzeni publicznej. To jest niedopuszczalne w państwie prawa-zadeklarował Mieszkowski.

Mieszkowski nie poprzestał jednak na krytyce działań Prawa i Sprawiedliwości:-Straty społeczne są znacznie większe, niż uszkodzona suka na krakowskim przedmieściu. Proszę to sobie uświadomić, chyba że używacie polskiej policji do własnych celów.

Ne te słowa ostro zareagował Wąsik:- Ja protestuję! Poseł sejmu, który na wóz policyjny mówi”suka”? To skandal- artykułował wzburzony poseł.

Minister Wąsik określił Mieszkowskiego mianem”łajdaka”, a potem dodał:-Nie pozwolę, żeby w polskim Sejmie padały słowa takie, jakie padały dziś na komisji. Używanie słowa „policyjna suka” jest pojęciem obraźliwym-mówił.

Mieszkowski domagał się przeprosin, ale wiceszef MSWIA do tej prośby się nie przychylił:- Jako członek kierownictwa MSWIA będę reagował zawsze w tego sytuacjach bardzo ostro, kiedy są obrażani policjanci, policjantki, czy formacja, kiedy mówi się „suka policyjna”-zaznaczył.

Wprost

Czytaj także: Ks Isakowicz- Zaleski ostro o pedofilii w kościele

Czytaj także: Otrucie Aleksieja Nawalnego

Zobacz także: Michał Sz. zaatakował Rafała Trzaskowskiego

Najnowszy materiał na kanale”Media Narodowe”

Dodano w Bez kategorii

/ Fot. YouTube

Ks Tadeusz Isakowicz – Zaleski był gościem kolejnego wydania”Mediów Narodowych”. W rozmowie z Agnieszką Jarczyk poruszył on kwestię pedofilii w kościele katolickim. Znany z bezkompromisowości w sprawie zwalczania pedofilii w kościele ksiądz Isakowicz – Zaleski potępił Arcybiskupa Skworca, który krył duchownego dopuszczającego się czynów pedofilskich. Według Ks Zaleskiego poziom empatii wobec molestowanych ofiar jest stanowczo zbyt mały.

Ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski skrytykował postępowanie Arcybiskupa Skworca, który kilka dni temu przeprosił za ukrywanie duchownego dopuszczającego się przestępstw o charakterze pedofiliskim.

Ks Isakowicz-Zaleski ostro o Arcybiskupie Skworcu

Ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski wypowiedział się w kontekście tuszowania pedofilii przez Arcybiskupa Skworca:-Ofiary pedofilii wymagają zasadniczej pomocy. Molestowani chłopcy po dziś dzień nie założyli rodzin i przeżywają ogromną traumę. Należy wyjaśnić dlaczego ukrywano ten zbrodniczy proceder. Wypowiedź Arcybiskupa Skworca jest dla mnie całkowicie niewiarygodna. Wiedząc o skłonnościach duchownego, Arcybiskup wysłał podopiecznego na Ukrainę. Obecne działania ważnego przedstawiciela Episkopatu są podyktowane, tylko i wyłącznie, nagłośnieniem tej kwestii przez media. Arcybiskup Skworc powinien stanąć przed komisją i wyjaśnić tę sytuację-akcentował.

Duchowny stwierdził, iż Arcybiskup wiedział o pedofilskich czynach księdza od zaufanych źródeł:-Arcybiskup Skworc złamał papieskie przepisy. W 2001 roku weszło rozporządzenie, na mocy którego, podobne przypadki należy zgłaszać wprost do Watykanu. Mam zastrzeżenia co do całej historii tej postaci. Arcybiskup Skworc był tajnym współpracownikiem SB. Jego tłumaczenia są mętne i niewiarygodne. Przez swój brak działania, Arcybiskup otworzył drogę do dalszych molestowań. Sprawa nabrała medialnego rozdźwięku dopiero dzięki Panu Andrzejowi. Gdyby nie jego zaangażowanie, wówczas opinia publiczna nie zostałaby o tych wydarzeniach poinformowana-mówił Ks Isakowicz-Zaleski.

Cały materiał dostępny na kanale”Media Narodowe”

Czytaj także: Chcą odwołać Ministra Edukacji Narodowej

Czytaj także: Otrucie Aleksieja Nawalnego.Czym jest nowiczok?

Zobacz także: Michał Sz. zaatakował Rafała Trzaskowskiego

Dodano w Bez kategorii

W miniony piątek, 28 sierpnia, Stowarzyszenie Rodzice Chronią Dzieci wystosowało list otwarty do Premiera Mateusza Morawieckiego z wnioskiem o dymisję Ministra Edukacji Narodowej Dariusza Piontkowskiego. Powodem wystosowania tak daleko idącego wniosku jest – zdaniem autorów listu –  brak zaangażowania Ministerstwa w ochronę polskich dzieci przed agresywną ideologią LGBT.

Prezes Stowarzyszenia Rodzice Chronią Dzieci, Magdalena Czarnik, w swoim wywiadzie dla DoRzeczy.pl[1] zwraca uwagę na opieszałość i brak zaangażowania Ministerstwa w przeciwdziałaniu seksualizacji dzieci. Czarnik zaznacza, że jej Stowarzyszenie wielokrotnie występowało do Ministerstwa w tej sprawie i za każdym razem reakcja oficjeli była niewystarczająca lub żadna. W dalszej części wywiadu możemy wyczytać, że obecnie Ministerstwo tłumaczy swoje zaniedbania w sprawie ochrony dzieci, posiłkując się argumentami związanymi z epidemią koronawirusa. Zdaniem Magdaleny Czarnik jest to temat zastępczy pozwalający odwrócić uwagę od prawdziwego problemu, bowiem jej Stowarzyszenie stale monitoruje obszar szkolnictwa publicznego i wskazuje, że tego typu zaniedbania są normą od co najmniej ośmiu lat.

Prezes zwróciła również uwagę, że do tej pory jedyną osobą związaną z państwową oświatą, która skutecznie przeciwstawia się agresywnej działalności środowisk LGBT, jest małopolska Kurator Oświaty Barbara Nowak. Tymczasem łódzkiemu Kuratorowi Oświaty, Grzegorzowi Wierzchowskiemu, nawet nie dano szansy przeciwdziałać seksualizacji w szkołach województwa łódzkiego, ponieważ został on odwołany ze swojego stanowiska zaraz po krytycznej wypowiedzi na temat środowisk LGBT, jakiej udzielił w wywiadzie na antenie TV TRWAM. Temat ten poruszyło również Stowarzyszenie Roty Marszu Niepodległości na początku minionego tygodnia, inicjując petycję[2] do ministra Dariusza Piontkowskiego, w której stanowczo domagało się wyjaśnienia sprawy i przywrócenia Grzegorza Wierzchowskiego na stanowisko łódzkiego Kuratora Oświaty.

Natomiast Stowarzyszenie Rodzice Chronią Dzieci, zarządzane przez Magdalenę Czarnik, w swoim liście otwartym[3] domaga się już wprost dymisji samego ministra Piontkowskiego, twierdząc, że „Ministerstwo Edukacji Narodowej lekceważy zagrożenia aktywnością tzw. środowisk LGBT, wyraża to m.in. brak reakcji na zgłaszane przez organizacje przypadki demoralizacji dzieci i łamania praw rodziców w szkołach, jak również dotychczasowy brak poparcia dla działań kurator Barbary Nowak, a obecnie zwolnienie kuratora Grzegorza Wierzchowskiego” oraz „Od lat obserwujemy realne zagrożenie seksualizacją nieletnich w placówkach edukacyjnych, w przestrzeni publicznej, za pośrednictwem organów instytucji publicznych – w tym samorządowych, jak biblioteki, domy kultury, teatry oraz w mediach publicznych. Promocja tzw. ideologii LGBT[…] odbywa się z wykorzystaniem autorytetu państwowych instytucji akademickich i naukowych oraz z wykorzystaniem środków publicznych”. Autorzy listu podkreślają również, że „bezczynność wobec zmasowanych ataków na dzieci i rodzinę, pozostaje w sprzeczności wobec priorytetów deklarowanych przez Pana Premiera i rząd PiS”.

Ponadto Stowarzyszenie Magdaleny Czarnik domaga się realizacji dziewięciu postulatów, z których najważniejszymi są wypowiedzenie Konwencji Stambulskiej, uchwalenie obywatelskiego projektu ustawy „Stop pedofilii” oraz uściślenie prawa oświatowego, aby uniemożliwić seksedukatorom  dostęp do polskich dzieci. Niewątpliwie sprawa jest bardzo ważna, a problem bezczynności Ministerstwa w temacie przenikania do szkół osób o pedofilskich aspiracjach powinien być głośno komentowany przez wszystkie polskie media i organizacje pozarządowe. Dlatego też Stowarzyszenie Marsz Niepodległości oraz Stowarzyszenie Roty Marszu Niepodległości również wejdą w skład sygnatariuszy listu otwartego ws. dymisji ministra Piontkowskiego.


[1] https://dorzeczy.pl/kraj/151982/czarnik-zaniedbania-szefa-men-ws-lgbt-sa-skandaliczne-i-godza-w-polska-racje-stanu.html

[2] https://roty.pl/kampanie/stop-terrorowi-lgbt/

[3] https://stop-seksualizacji.pl/index.php/o-nas/co-zrobilismy/item/652-list-otwarty-do-premiera-morawieckiego-o-dymisje-ministra-edukacji-dariusza-piontkowskiego?fbclid=IwAR0x1djE6wC_VLQDloXofB3orsu4uQAr__7BECuiCb5S_W50Gil873VICRk

Dodano w Bez kategorii
zakładanie kajdanek

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay.com

Jak podaje świętokrzyska policja, oszuści opracowali nowy sposób wyłudzania pieniędzy. Na czacie internetowym podają się za żołnierzy w potrzebie. Mieszanka woj. świętokrzyskiego straciła w ten sposób 80 tys. euro.

Wyłudzenia to popularna forma oszustwa polegają na podszywaniu się pod inną osobę. Mimo że sposoby na wnuczka, policjanta czy pracownika opieki społeczne są dobrze znane, to oszuści ciągle z nich korzystają, informuje świętokrzyska policja. Przestępcy szukają jednak co raz to nowszych sposobów, by ukraść pieniądze. Jedną z najświeższych form tego procederu jest wyłudzenie “na żołnierza”.

Straciła 80 tys. euro metodą “na amerykańskiego żołnierza”

39-letnia mieszkanka powiatu opatowskiego, w woj. świętokrzyskim nawiązała przez internet kontakt z mężczyzną, który podawał się za amerykańskiego żołnierza. Przekonał kobietę, że stacjonuje w Afganistanie, m.in. używając języka angielskiego w ich wspólnej korespondencji. Gdy już zdobył jej zaufanie, poinformował, że przenoszą go do innej jednostki. W związku z tym potrzebuje pomocy. Oszust podający się za żołnierza chciał nadać na adres 39-latki paczkę, w której rzekomo miały się znaleźć dokumenty, uniform nagrody, notatki, a także pieniądze. Kobieta zgodziła się pomóc rozmówcy i przechować paczkę do czasu jego przyjazdu do Polski.

Kilka dni później dostała wiadomość od firmy kurierskiej, że konieczne jest dokonanie opłaty, ze względu na brak deklaracji o wartości przesyłki. Kwota nie była mała, gdyż od kobiety zażądano 1,5 tys. euro. Oszust błagał ją o pomoc, aż zgodziła się wykonać przelew. To jednak nie wystarczyło, gdyż firma kurierska kilka dni później poinformowała o problemach z dostarczeniem paczki i koniecznością dokonania kolejnych opłat. Sytuacja powtórzyła się wielokrotnie. Ostatecznie kobieta straciła 80 tys. euro (ok. 352 tys. złotych). 

Źródło: gazeta.pl

Dodano w Bez kategorii

Nauka stacjonarna, według stanu na czwartek, odbywa się w prawie 100 proc. placówek oświatowych; wyjątkiem jest 15 placówek, które pracują w trybie mieszanym i 54, które pracują w trybie zdalnym – poinformowała rzecznik resortu edukacji Anna Ostrowska.

Zgodnie z informacjami uzyskanymi od kuratorów oświaty na podstawie danych od dyrektorów, 3 września w trybie stacjonarnym pracowało blisko 48,5 tys. przedszkoli, szkół i placówek oświatowych, co oznacza prawie 100 procent placówek pracujących w tradycyjny sposób (99,86 proc.) – przekazała Ostrowska.

Poinformowała, że nauka w trybie mieszanym odbywa się – według stanu na czwartek – w 15 placówkach, czyli 0,02 proc. wszystkich szkół i placówek. W 54 przypadkach w skali całego kraju nauka realizowana była w trybie zdalnym, jest to 0,11 proc. wszystkich placówek.

Dane te dotyczą szkół i placówek, w których powiatowa inspekcja sanitarna – po szczegółowym przeanalizowaniu sytuacji – wydała zgodę na pracę szkoły w innym, niż stacjonarny tryb nauki – zaznaczyła Ostrowska.

Przypomniała, że po otrzymaniu pozytywnej opinii powiatowego inspektora sanitarnego i zgody organu prowadzącego dyrektorzy mogą wprowadzać model mieszany pracy szkoły (gdy część uczniów uczy się w szkolnym budynku, a część w domu) lub w pełni nauczanie zdalne. “Są to elastyczne rozwiązania, które mogą być odpowiednio dostosowywane do skali zagrożenia i potrzeb z tym związanych oraz możliwości organizacyjnych” – wskazała rzecznik MEN.

W środę resort informował o 12 placówkach, które pracują w trybie mieszanym i 47, które przeszły na naukę zdalną.

Źródło: dziennik.pl

Dodano w Bez kategorii

O nowiczoku, substancji chemicznej użytej w próbie otrucia rosyjskiego opozycjonisty Aleksieja Nawalnego, po raz pierwszy zrobiło się głośno, gdy użyto jej przy próbie zabójstwa byłego rosyjskiego agenta Siergieja Skripala w marcu 2018 r. w Salisbury na południu Anglii.

Nazwa nowiczok, co po rosyjsku oznacza nowicjusz, odnosi się do grupy bojowych środków trujących o działaniu paralityczno-drgawkowym, które miały zostać wynalezione w Związku Sowieckim na początku lat 70. i wytwarzane były co najmniej do początku lat 90. Nie wiadomo dokładnie, ile rodzajów tych substancji zostało stworzonych.

Według naukowców, którzy pracowali nad jego opracowaniem, celem programu było stworzenie najbardziej trującego środka bojowego w historii, a przy tym trudnego do wykrycia. Ponieważ nie ma potwierdzonego przypadku użycia nowiczoka przed 2018 r. (choć prawdopodobnie miały miejsce nieumyślne zatrucia nim), nie ma żadnych badań naukowych sprawdzających jego toksyczność. Uważa się jednak, że jest on co najmniej pięć do ośmiu razy bardziej trujący niż szerzej znane substancje, takie jak gaz VX czy sarin.

Bardzo drobny proszek

Nowiczoki najczęściej są rozpraszane jako bardzo drobny proszek, a nie jako gaz lub para. Mogą być wdychane, połykane lub wchłaniane przez skórę. Ich działanie jest podobne do innych środków paraliżująco-drgawkowych. Zapobiegają one normalnemu rozpadowi neuroprzekaźnika zwanego acetylocholiną, który w przypadku nagromadzenia się powoduje mimowolne skurcze mięśni. Ponieważ serce i przepona ofiary nie funkcjonują prawidłowo, prowadzi to do zatrzymania oddechu i serca. 

Osoby poddane działaniu nowiczoka zwykle umierają z powodu całkowitej niewydolności serca lub uduszenia się, ponieważ liczne płynne wydzieliny wypełniają ich płuca. Nawet jeśli nie umrą, substancja może również spowodować poważne uszkodzenia nerwów, wskutek czego ofiara może zostać na stałe niepełnosprawna – twierdzą rosyjscy naukowcy.

Osoba narażona na działanie nowiczoka powinna zostać natychmiast podłączona do aparatury podtrzymującej życie i odkażona – tzn. należy zdjąć ubranie i umyć skórę mydłem i wodą. W charakterze odtrutki w przypadku zastosowania nowiczoka można zastosować kilka substancji chemicznych, m.in. atropinę, pralidoksym i diazepam. Nie ma jednak gwarancji, że nawet jeśli zostaną one odpowiednio szybko zastosowane, przyniosą pożądany efekt, po użyciu nowiczoków istnieje duże prawdopodobieństwo trwałego uszkodzenia organizmu.

Co na to prawo międzynarodowe?

Nowiczoki przez długi czas nie były wyszczególnione w Konwencji o zakazie broni chemicznej, która weszła w życie w 1997 r., ponieważ Rosja nie zadeklarowała ich posiadania, tym niemniej zakaz ich stosowania można było domniemywać na podstawie ogólnych zapisów konwencji mówiących, że bronią chemiczną jest każda toksyczna substancja stosowana do celów innych niż dozwolone przez konwencję. W listopadzie 2019 r. członkowie Organizacji ds. Zakazu Broni Chemicznej (OPWC) zgodzili się na rozszerzenie wykazu zakazanych substancji chemicznych o Nowiczoki. Zakaz ten wszedł w życie 7 czerwca 2020 r.

Otrucie Skripala

Według brytyjskich władz nowiczok został użyty podczas dokonanej 4 marca 2018 r. próby zabójstwa byłego agenta GRU Siergieja Skripala i jego córki Julii, których znaleziono nieprzytomnych na ławce w Salisbury. Najprawdopodobniej sprawcy skazili nowiczokiem klamkę w drzwiach wejściowych domu Skripala i w ten sposób substancja dostała się do ich organizmów. We wrześniu 2018 r. brytyjska policja opublikowała nazwiska i zdjęcia dwóch rosyjskich agentów, którzy mieli przeprowadzić atak – są to Aleksander Miszkin i Anatolij Czepiga.

Niespełna trzy miesiące później w Amesbury, 13 km od Salisbury, dwie przypadkowe osoby trafiły do szpitala wskutek zatrucia nowiczokiem. Jak ustaliła policja, Charlie Rowley znalazł w pobliżu domu buteleczkę po perfumach, która została użyta do ataku w Salisbury, zaś jego partnerka 44-letnia Dawn Sturgess spryskała się zawartością. Kilka dni później kobieta zmarła w szpitalu.

Źródło: interia.pl

Dodano w Bez kategorii

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie utrzymał w czwartek karę ponad 2,8 mln zł nałożoną na spółkę Morelę.net. Uznał, że niewystarczająco zabezpieczyła ona dostęp do danych klientów i dlatego doszło do wycieku.

We wrześniu 2019 r. prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych nałożył na spółkę Morele.net najwyższą z dotychczasowych kar – 2,830 mln zł. Była to konsekwencja wykradzenia rok wcześniej przez hakera bazy danych. Klienci sklepów internetowych należących do grupy zaczęli otrzymywać SMS-y wskazujące na konieczność dopłaty jednego złotego. Link z wiadomości prowadził do podstawionej bramki płatności elektronicznej, za pośrednictwem której oszust mógł zdobyć login i hasło do konta w banku i w ten sposób uzyskać dostęp do środków znajdujących się na rachunku.

Spółka zaskarżyła decyzję prezesa UODO do sądu. Skarga została w czwartek oddalona. Sąd uznał, że Morele.net nie zastosowało wystarczających środków technicznych i organizacyjnych do zabezpieczenia danych swych klientów. Morele.net, mając na uwadze, że przetwarza dane osobowe 2,2 mln osób, a także zakres tych danych i kontekst powinno skutecznie oceniać związane z tym ryzyko i zagrożenia – podkreśliła w ustnych motywach wyroku sędzia sprawozdawca Joanna Kube. Jej zdaniem UODO udowodnił, że kradzież danych nastąpiła przez nieuprawniony dostęp do panelu pracownika i słusznie uznał, że jednoetapowa autoryzacja (poprzez login i hasło) była niewystarczająca.

Pełnomocnicy spółki kładli główny nacisk na zarzuty proceduralne. Postępowanie było prowadzone według nieakceptowalnych standardów. Cały czas, tak naprawdę nie wiemy, za co nałożona kara. W decyzji mówi się o tym, że jedynie częściowo spełniliśmy wymogi wobec środki bezpieczeństwa, ale nie wiadomo, co to znaczy – argumentował podczas rozprawy Sławomir Kowalski, partner z kancelarii Maruta Wachta reprezentującej Grupę Morele.net. Przez całe postępowanie postępowanie nie wiedzieliśmy do jakich zarzutów mamy się odnosić. Pierwsza ich konkretyzacja nastąpiła dopiero w uzasadnieniu decyzji i sprowadzała się do stwierdzenia, że powinniśmy zastosować dwuetapowe uwierzytelnianie. Dlaczego? Tego już nie wiadomo. Pozbawiono nas prawa do obrony – przemawiał.

Źródło: dziennik.pl, gazetaprawna.pl

Dodano w Bez kategorii