Flaga LGBT.

/ fot. Wikipedia Commons / CC BY-SA 3.0

Betsy Fresse, chrześcijanka z Newark w USA została zwolniona z pracy przez amerykański Starbucks po tym, jak odmówiła założenia w pracy koszulki z hasłem ruchów LGBT. Amerykanka pozwała swojego byłego pracodawcę, zarzucając mu bezprawną dyskryminację.

Freese pracowała w Starbucksie jako baristka od grudnia 2015 roku. Gdy na początku zeszłego roku przenosiła się do sklepu w Glen Ridge została zapewniona, że nie będzie przez pracodawcę zmuszana do robienia czegokolwiek, co byłoby sprzeczne z jej przekonaniami religijnymi.

Także już po przenosinach w nowe miejsce, została zapewniona przez menadżera, że nie będzie musiała nosić koszulki pro-LGBT. Jednak ostatecznie została zwolniona. W dołączonym do pozwu kobiety piśmie informującym ją o zwolnieniu wskazano, że rozwiązano z nią umowę za naruszenie „fundamentalnych wartości firmy” oraz, że powiedziała, że ​​jej koledzy „potrzebują Jezusa”, kiedy otrzymała koszulkę.

Zobacz także: Niemcy: obowiązek obecności kobiet w zarządach firm

W pozwie złożonym przeciwko byłem pracodawcy Amerykanki stwierdzono, że osobiście uznaje ona, iż małżeństwo jest zdefiniowane w Biblii jako związek „tylko jednego mężczyzny i jednej kobiety”. “Pani Fresse wyznaje osobiste przekonania religijne, że wszyscy ludzie potrzebują Jezusa”- czytamy dalej. “Pani Fresse wierzy, że każdy chrześcijanin jest powołany do miłości i traktowania każdego z szacunkiem oraz współczuciem, niezależnie od jego przekonań religijnych lub innych”.

Betsy Fresse domaga się wypłaty zaległych pensji, odszkodowania oraz honorarium dla prawników. Dąży również do trwałego zakazu, który uniemożliwi Starbucksowi „nie stosowanie się do szczerze wyznawanych przekonań religijnych” pracowników.

Starbucks uważa, że zarzuty są bezpodstawne. Firma twierdzi, że nie nakazuje żadnemu pracownikowi zakładania koszulek z hasłami, z którymi się nie zgadza.

nypost.com

Dodano w Bez kategorii

/ fot. @Twitter

Premier Danii po przybyciu na fermę norek przepraszała ich właścicieli za wydanie polecenia wybycia tych zwierząt. Usprawiedliwiała ona wcześniej swoją decyzje walką z koronawirusem. Wcześniej ustąpić musiał minister ds. żywności Mogen Jenses, który również przepraszał za wybicie 15 milionów norek.

Mette Frederiksen odwiedziła wczoraj jedną z ferm norek w Jutlandii. Liderka socjaldemokratycznej partii wydała 4. listopada polecenie, aby wybić około 15 milionów zwierząt powołując się na błędne opinie ekspertów. Wmawiali oni duńskiemu rządowi, iż norki przenoszą koronawirusa.

Zobacz także: Niemcy: obowiązek obecności kobiet w zarządach firm

W międzyczasie tamtejsza opozycja zarzuciła Premier Danii podjęcie niezgodnej z prawem decyzji. Nie bez powodu oprotestowali takie działania, gdyż ten kraj jest największym eksportem futra z norek. Nic to nie zmieniło w działaniach rządu, który obiecywał hodowcom po 4 euro odszkodowania za sztukę.

Po dwóch tygodniach okazało się, że jednak norki nie są odpowiedzialne za przenoszenie nowej mutacji SARS-COV-2. Niestety w tym czasie farmerzy wybili 10 milionów norek. W ubiegłym tygodniu po otrzymaniu nowych informacji minister ds. żywności Mogen Jenses wstrzymał ubój zwierząt oraz podał się do dymisji za popełnienie tego ogromnego błędu.

Jak informowaliśmy niedawno, walką z koronawirusem wśród norek chce się zająć także polskie ministerstwo rolnictwa.

Premier Dani rozpłakała się nad losem hodowców

Wczorajsze odwiedziny Premier Frederiksen zostały okraszone emocjonalnym wystąpieniem przed kamerami. Odwiedzając jedną z ferm norek przepraszała ze łzami w oczach lokalnych właścicieli oraz wszystkich hodowców w kraju.

“W krótkim czasie ich praca została zniszczona. Przepraszam, ja również” – mówiła łamiącym się głosem. Przepraszała również w parlamencie pozostałych polityków, żałując że rząd nie posiadał mandatu prawnego na taką eksterminację.

W zeszłym tygodniu na ulice Kopenhagi wyjechali rolnicy domagając się zmian w rządzie. Powodem oczywiście było m.in. podjęcie niezgodnej z prawem decyzji o wybiciu norek. Z racji panujących restrykcji rolnicy zdecydowali się przyjechać na protest traktorami. Zgromadzenia zostały bowiem zakazane.

polsatnews.pl

Dodano w Bez kategorii
stetoskop

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

Szwajcarscy lekarze zaapelowali do zakażonych koronawirusem osób “z grup wysokiego ryzyka” o wypełnianie deklaracji DNAR, czyli zrzeknęli się pomocy lekarskiej w sytuacji zagrożenia życia. Tłumaczą to zbyt dużym obłożeniem miejsc w szpitalach.

DNAR (ang. Do Not Attempt Resuscitation) to deklaracja, którą podpisują pacjenci, jeżeli nie chcą, żeby w momencie zatrzymania krążenia lub ustania oddechu podejmować wobec nich reanimację. Szwajcarscy lekarze ocenili, że miejsca w szpitalach są zajęte w tak dużym stopniu w związku z koronawirusem, że powinno się zrezygnować z ratowania osób “z grup wysokiego ryzyka”.

Wśród tych grup wymienia się osoby powyżej 60. roku życia, chorych na cukrzycę lub choroby płuc i serca.

Zobacz także: Nauczanie zdalne: połowa uczniów z bólem głowy, kręgosłupa, oczu

– Nasze łóżka z certyfikatem (z intensywnej terapii – red.) są niemal w całości zajęte. Od niedawna mamy ich trochę w rezerwie, głównie dlatego, że większość szpitali przeniosła tylu lekarzy, ilu mogła, na OIOM. Ci lekarze nigdy tam nie pracowali, ale sytuacja jest krytyczna – powiedział prof. Thierry Fumeaux, były prezes stowarzyszenia Medycyny Intensywnej Terapii (SGI).

Apele lekarzy spotkały się z krytyką wspierającego osoby starsze stowarzyszenia Pro Senectute Schweiz. Organizacja oceniła, że sytuacja jest nadzwyczajna, ale nie krytyczna. Sam apel określiła jako “przesadny”. Pro Senectute od 1917 roku zajmuje się pomocą osobom starszym na terenie Szwajcarii.

euroweeklynews.com

Dodano w Bez kategorii

Liderki “Strajku Kobiet” mogą się liczyć z konsekwencjami karnymi za udostępnianie w internecie grafiki z płonącym kościołem. – Instytut Ordo Iuris bezpośrednio po publikacji tego skandalicznego materiału złożył zawiadomienie do prokuratury w związku z podejrzeniem popełnienia przestępstwa – poinformował dr Tymoteusz Zych, wiceprezes Instytutu na antenie Mediów Narodowych.

– Nie ma żadnych wątpliwości, że jeżeli publikujemy w internecie obrazek palącego się kościoła, opatrzony komentarzem wskazującym, że to czeka katolików, jeżeli nie przestaną głosić swoich przekonań, to mamy do czynienia z najczystszym i najbardziej ewidentnym wypełnieniem znamion tego czynu zabronionego – podkreślił gość Mediów Narodowych.

Jak zauważył prawnik, od momentu rozpoczęcia “Strajku Kobiet” znacząco wzrosła ilość przypadków aktów agresji wobec katolicyzmu w Polsce. – W ciągu niespełna tygodnia od rozpoczęcia tych protestów do naszego Instytutu spłynęło więcej zgłoszeń dotyczących aktów wandalizmu, profanacji, ataków na kościoły, niż przez cały 2019 rok – powiedział.

Zdaniem dr Tymoteusza Zycha to zjawisko ma konkretną przyczynę. – To się wiąże z pochwalaniem aktów przemocy, naruszania prawa przez liderów tego skrajnie lewicowego, marksistowskiego ruchu, z którym w tej chwili mamy do czynienia – ocenił.

Zobacz także: „Jak bolszewicy”. Ks. Isakowicz-Zaleski komentuje antykatolickie ataki

Wiceprezes Instytutu Ordo Iuris w programie odniósł się także do ostatnich działań Unii Europejskiej. Jak powiedział, kryteria tzw. mechanizmu praworządności są “skrajnie nieostre”. Zauważył też nieuzasadnione zajmowanie się instytucji unijnych tematem ochrony życia ludzkiego w Polsce. – Trudno znaleźć jakąkolwiek podstawę prawną w traktatach unijnych do tego, żeby Unia zajmowała się w ogóle tego typu tematem – zauważył.

Dr Zych krytycznie spojrzał na fakt ponad miesięcznej zwłoki w publikacji przez rząd orzeczenia TK w sprawie tzw. aborcji eugenicznej. – Mamy do czynienia z sytuacją, która budzi zasadnicze wątpliwości. Orzeczenie powinno zostać opublikowane niezwłocznie. Nie ma żadnych przesłanek, żeby tę publikację opóźniać – podkreślił prawnik. Jego zdaniem “należy walczyć z dezinformacją wokół tego wyroku”. Wskazał na kłamstwa takie, jak rzekomy “zakaz badań prenatalnych” czy pozbawienie kobiet, w związku z decyzją TK, ochrony życia i zdrowia. W jego opinii należy również “możliwie szybko stworzyć silniejsze niż do tej pory wsparcie dla osób niepełnosprawnych i też poprawić system adopcyjny”.

Dodano w Bez kategorii

/ fot. Stiopa, wikimedia commons

W Katowicach zorganizowano protest ratowników medycznych domagających się między innymi podwyżki. Wśród ich postulatów znajduję się również żądanie nowych i korzystnych kontraktów. Udział w akcji demonstracyjnej bierze około 300 osób.

Protestujący w Katowicach ratownicy medyczni reprezentują całe swoje środowisko z województwa. Toczą bowiem oni spór z dyrekcją szpitala w sprawie wysokości ich wynagrodzeń oraz organizacji pracy. Domagają się oni większych stawek za wykonywaną pracę, szczególnie w czasie epidemii.

Zobacz także: Trump uzna swoją porażkę w Kolegium Elektorskim

Protest ratowników medycznych zdaniem organizatorów ma wywrzeć nacisk na dyrekcję katowickich szpitali. Bierze w nim udział około 300 osób ze środowiska pogotowia medycznego.

Protest, a dyrekcja katowickich szpitali

Dyrekcja katowickiego ośrodka zdrowia wskazuje jasno, że należy się spodziewać niższych stawek w wynagrodzeniach ratowników medycznych. Winą za ten stan rzeczy obwiniają Narodowy Fundusz Zdrowia nie posiadający odpowiednich środków finansowych. Katowickie szpitale otrzymają w 2021 roku nawet do 8 milionów złotych mniej.

Grupa 70 ratowników składa jednak nowe oferty na biurko dyrekcji. Obecnie dla województwa śląskiego na kontraktach pracuje 430 ratowników medycznych. Natomiast kolejnych 370 wykonuje swoją pracę na etacie.

Istnieje niebezpieczeństwo przejęcia nadgodzin przez ratowników etatowych, kiedy zostanie ogłoszone fiasko rozmów dyrekcji z ratownikami kontraktowymi. Obecnie czas na negocjacje jest do 2. grudnia.

rmf24

Dodano w Bez kategorii

/ fot. Pixabay

Organizacja Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie wydała swój doroczny raport, którego treść wskazuje, że liczba przestępstw z nienawiści na tle religijnym wciąż wzrasta. Chrześcijanie są ich celem we wszystkich państwach należących do OBWE. Wpływa na to ma m.in. polityczna i medialna marginalizacja tej grupy społecznej lub przedstawianie jej w krzywdzącym świetle. W tegorocznym raporcie stwierdzono przestępstwa z nienawiści względem chrześcijan w aż 32 państwach, a ich łączna liczba wyniosła niemal 600.

RAPORT OBWE – LINK

Skala aktów przemocy zwiększyła się w porównaniu do poprzednich lat. W porównaniu z rokiem 2017 liczba ta wzrosła prawie o 20%. Najwięcej przestępstw z nienawiści odnosiło się do obiektów i własności kościelnej, 56 przypadków stanowiły groźby karalne, natomiast aż 80 incydentów dotyczyło aktów przemocy.

Liczba zaraportowanych przestępstw z nienawiści przeciwko chrześcijanom w Polsce wyniosła w ubiegłym roku 35, z czego większość zgłoszona została dzięki działalności Centrum Wolności Religijnej Ordo Iuris. W złożonym do OBWE raporcie przedstawiono 40 przypadków aktów nienawiści wobec chrześcijan w naszym kraju. Wśród nich, sześć dotyczyło fizycznej napaści na duchownego, zarówno w czasie posługi jak i na ulicy. Najgroźniejszy z nich, miał miejsce we Wrocławiu, gdzie napastnik ugodził nożem księdza wchodzącego do kościoła. Trzy inne zdarzenia dotyczyły pobicia kapłanów w różnych częściach Polski. Zasygnalizowano także liczne przypadki przestępstw przeciwko mieniu, wymierzone w obiekty kultu religijnego chrześcijan. Dewastacje przydrożnych kapliczek, pomników Jana Pawła II czy podpalenie kościoła w Biskupcu to tylko niektóre z pozycji wymienionych w treści raportu OBWE.

Ostateczna decyzja Rady Miasta Tomaszowa Mazowieckiego

„Na uwadze mieć należy, że trudno określić rzeczywistą skalę chrystianofobii ponieważ wiele tego rodzaju zdarzeń nie jest zgłaszana. Nie tylko w Europie, ale na całym świecie skala nietolerancji wobec chrześcijan sukcesywnie wzrasta, czego przejawem jest rosnąca liczba ataków przybierających coraz brutalniejszą formę. Mimo to, problematyka przestępstw dokonywanych z nienawiści do wiary wciąż jest poza obszarem rozważań w debatach politycznych” – skomentowała Weronika Przebierała z Instytutu Ordo Iuris.

Co roku Organizacja Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie publikuje raport na podstawie danych zgromadzonych przez państwa członkowskie, a także funkcjonujące na ich obszarze organizacje pozarządowe. Zawiera on listę zdarzeń uznawanych w danym państwie za przestępstwo motywowane uprzedzeniami ze względu na daną cechę pokrzywdzonego. Prawnicy Ordo Iuris od pięciu lat biorą aktywny udział w procesie sprawozdawczym, zbierając informacje na temat skali chrystianofobii w Polsce i zawiadamiając OBWE o przypadkach aktów agresji na tle religijnym wobec chrześcijan.

Dodano w Bez kategorii

Kilka dni temu na łamach Mediów Narodowych jeden z radnych Tomaszowa Mazowieckiego ostrzegł przed zakusami lokalnych samorządowców. Ostateczna decyzja samorządowców odbiera narzędzie umożliwiające obronę praw rodzin.

Samorządowcy z Tomasza Mazowieckiego argumentowali swoje postępowanie tym, że Karta Praw Rodzin zabiera im możliwość pozyskiwania dalszych pieniędzy z funduszu norweskiego. Taką tezę podważał kilka dni temu radny Jarosław Batorski (Warto dodać, że startował w wyborach z list komitetu związanego z prezydentem miasta) na antenie Mediów Narodowych.

Prezydent miasta Marcin Witko z PiS w swoim wniosku powoływał się na swój kierunek realizacji praw społecznych, rodzinnych oraz równości.

Zobacz także: Samorządy stracą pieniądze za wspieranie rodzin? Nie było takiego przypadku [WIDEO]

Jeszcze kilka dni temu Jarosław Batorski ostrzegał w Mediach Narodowych opinię publiczną o takowym procederze, zarazem podkreślając że karta nie odbiera nikomu praw – “Samorządowa Karta Praw Rodzin nikogo nie dyskryminuje. W swoich założeniach ma na celu jedynie afirmację rodzin” – zastrzegając, że wzmacnia ona jedynie konstytucyjne prawa rodzin.

Ostateczna decyzja samorządowców

Należy przypomnieć, że jeszcze rok temu tj. 31. października 2019 samorządowcy z Tomasza Mazowieckiego przyjęli takową uchwałę większością głosów. Natomiast wczoraj większością jednego głosu poparto wniosek prezydenta miasta o jej odrzuceniu.

Za jej odrzuceniem głosowało 11 osób, przeciwnych było 10 radnych, a dwóch wstrzymało się od głosu. Portal “niezalezna.pl” upublicznił listę radnych, którzy opowiedzieli się za odrzuceniem Karty Praw Rodzin: Konrad Borowski, Michał Jodłowski, Barbara Klatka, Michał Kucharski, Piotr Kucharski, Krzysztof Kuchta, Kazimierz Pietrzyk, Agnieszka Walasik, Tomasz Wawro, Adrian Witczak, Andrzej Wodziński.

Słupsk przeciw Karcie Praw Rodzin

Wiceprezydent Słupska Marta Makuch powiedziała, że jej miasto nie potrzebuje przyjmować takiej karty. Podkreślała, że tamtejszy samorząd kieruje się własnymi rozporządzeniami socjalnymi oraz definicją rodziny z ustawy o pomocy społecznej.

“W mieście realizowane są programy oferujące szerokie wsparcie dla wszystkich mieszkańców bez względu na tworzone przez nich związki” – wskazała.

pch24.pl

Dodano w Bez kategorii

/ Fot. YouTube

Ziemowit Przebitkowski w wywiadzie dla Mediów Narodowych poruszył temat Strajków Kobiet. Zauważył on głębszy problem związany z protestami oraz ze współczesnym feminizmem. Skrytykował również podejście do obostrzeń przez stronę libertarińską.

Prezes Młodzieży Wszechpolskiej w rozmowie z redaktorem Karolem Plewą podkreślił charakter Strajków Kobiet, wyróżniający się agresją tłumu oraz ich liderów na czele z Martą Lempart. Zauważył, że protesty przybrały szerszy wymiar pod względem politycznym. Stał on się tubą dla lewicowej propagandy oraz polem do podrzucania lewicowej ideologii.

Zobacz także: [OPINIA] Matysiak: „Czy Trump to Termopile Ameryki?”

“Warto zrozumieć, że feminizm ewoluował. Feministki pierwszej i drugiej fali to były kobiety, które walczyły o prawa m.in. możliwość pobierania nauki oraz inne faktycznie potrzebne. Teraz feminizm trzeciej fali polega na niegoleniu pach, czy nie myciu się. One szczerze nienawidzą wszystkiego co jest kobiece” – podkreślił Ziemowit Przebitkowski.

W dalszej części programu przywołał on temat młodzieży uczestniczącej w protestach – “Strajk wypala się na ulicach, lecz on wyrządza ogromną krzywdę. Postawy młodzieńcze, które do tej pory były raczej nieświadome – mam tu na myśli nieuświadomiony hedonizm, nihilizm. Teraz może być tak, że oni po wyciągnięciu na ulicę mogą przedstawiać hedonizm, nihilzm, liberalizm, libertynizm jako uświadomiony związany z konkretną opcją polityczną” – zauważył.

Przebitkowski: “Faszyzm jako dehumanizacja przeciwnika”

Liberalno-lewica od dłuższego czasu stosuje określenie “faszyzm” wobec swoich antagonistów z przeciwnej strony barykady politycznej oraz ideowej. Szef Wszechpolaków zauważył, iż problem polega na hipokryzji lewicy oraz dehumanizacji swojego przeciwnika.

“Za pomocą nazywania kogoś faszystą nie tylko wyklucza się go z debaty publicznej, ale jest również poddany dehumanizacji. Ostatecznie, jeżeli by lewica miała taką możliwość to wieszałaby swoich przeciwników” – ocenił.

Przywołał on przypadek wycieku adresu zamieszkania Roberta Bąkiewicza oraz Kai Godek. Agresywne tłumy lewicy pod ich domami były usprawiedliwiane przez mainstream dziennikarski i osób publicznych. Z drugiej strony wyciek adresu Marty Lempart spotkał się z oburzeniem tej strony społecznej.

Odniósł się też do sprawy panujących obostrzeń – “Mam uczulenie na atakowanie noszenia maseczek, dlatego że to nie robi krzywdy. Są one bardzo widoczne i stanowią wyraz ataku na moje indywiduum. Po stronie liberalnej i libertariańskiej są one głównym problemem, choć nie stanowią jego sedna” – podkreślając, że są istotniejsze problemy jak gospodarka.

Więcej w materiale poniżej:

Media Narodowe

Dodano w Bez kategorii

/ Fot. Pixabay

Niemiecki rząd zamierza wprowadzić przepisy obligujące przedsiębiorstwa do wybierania kobiet do swoich zarządów. Podobne przepisy obowiązują już we Francji, Hiszpanii, Holandii i Belgii czy Finlandii. Natomiast we Włoszech obie z płci nie mogą mieć w zarządzie więcej niż 2/3 miejsc.

Nie jest pewne, czy przepisy będą szły także w drugą stronę i zobligują firmy, w których zarządzie byłyby same kobiety, do dołączenia do niego mężczyzny. Pojawiają się natomiast doniesienia, że przepisy będą łagodniejsze, niż w innych państwach. W części z nich za brak kobiet w zarządzie grozi zamknięcie firmy. Mimo tego, jak informuje RMF FM, nie wszystkie przedsiębiorstwa stosują się do państwowych nakazów, bo nie mogą znaleźć odpowiednio kompetentnych kobiet na kierownicze stanowisko.

Zobacz także: Argentyna: parytety zatrudnienia dla transwestytów

Na wprowadzenie nowych przepisów w Niemczech mieli naciskać koalicyjni socjaldemokraci. Prawo ma obligować przedsiębiorstwa do obsadzenia jednego stanowiska w zarządzie przez kobietę, jeżeli kierownictwo spółki będzie liczyć co najmniej cztery osoby. Z kolei w radach nadzorczych firm, gdzie większościowym udziałowcem jest państwo, ma być co najmniej 30% kobiet.

Decyzję niemieckiego rządu krytykuje część przedsiębiorców. Uważają oni, że takie przepisy to nadmierna i nieusprawiedliwiona ingerencja państwa w działalność firm. Podobnego zdania są politycy opozycyjnej AfD. – Dla firm, które często po prostu nie są w stanie znaleźć wystarczająco odpowiednich kandydatek, ta narzucona ingerencja państwa to bezczelność – stwierdziła Alice Weidel, przewodnicząca frakcji AfD w Bundestagu.

rmf24.pl, biznesinfo.pl, businessinsider.com.pl

Dodano w Bez kategorii

Nie ustaje echo po rozpadzie Koalicji Polskiej. Wczoraj doszło do zakończenia współpracy na linii Kukiz’15-PSL. Tomasz Rzymkowski oraz Krzysztof Sobolewski nie wykluczają podjęcia wspólnych działań z byłym koalicjantem Władysława Kosiniaka-Kamysza.

W czwartkowe popołudnie doszło do zakończenia trwającej od sierpnia zeszłego roku współpracy pomiędzy Pawłem Kukizem oraz Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem. Lider PSL stwierdził, iż wyczerpała się formuła koalicji z Kukiz’15 po tym jak ich dotychczasowy partner stanął w obronie rządu na arenie unijnej.

https://twitter.com/nowePSL/status/1332024261427548167

Zobacz także: PSL wyrzucił posłów Kukiz’15, bo nie byli wystarczająco prounijni. Przejdą do PiS?

Szef Komitetu Wykonawczego Prawa i Sprawiedliwości nie wyklucza przyszłej współpracy z Kukizem – “Komuś chyba mylą się litery. Jeszcze niedawno niektórzy wróżyli podział jednego z klubów sejmowych. Miał być PiS, tymczasem podzielił się PSL. Jesteśmy otwarci na rozmowy z każdym, kto popiera nasz program, nasze poglądy i ideały” – powiedział Krzysztof Sobolewski.

Rzymkowski krytykuje ludowców

Były sejmowy kolega polityków Kukiz’15, obecnie poseł PiS Tomasz Rzymkowski skrytykował PSL za podjętą wczoraj decyzję – “To jest skandaliczna decyzja Polskiego Stronnictwa Ludowego, że usunięto tak ideową osobę jak Paweł Kukiz, który wierzył w ten projekt Koalicja Polska” – podkreślił.

“My jako Zjednoczona Prawica będziemy patrzeć z wielkim zaciekawieniem, co Paweł Kukiz zamierza dalej robić. Ostatnio zdał wielki, ważny test, głosując za uchwałą dotyczącą suwerenności państwa polskiego i Polska mu tego nie zapomni” – zauważył Rzymkowski.

Kukiz nigdzie się nie wybiera

Paweł Kukiz odżegnuje się jednak od plotek na temat przejścia jego posłów do Prawa i Sprawiedliwości – “Gwarantuję: nikt nie ma takich planów. Podejścia ze strony różnych opcji są od pięciu lat. Wejście do PiS jest absolutnie wykluczone. Gdybym chciał to zrobić, startowałbym z list PiS” – tłumaczył. Po rozpadzie Koalicji Polskiej powstanie prawdopodobnie koło poselskie Kukiz’15.

interia

Dodano w Bez kategorii