/ fot. TT/ @Galihadventure

Indonezyjski wulkan Merapi – jeden z najbardziej aktywnych na świecie – w ostatnim czasie wyrzuca z siebie gorącą lawę. Specjaliści zaniepokojeni przebiegiem wydarzeń, zarządzili ewakuację ludności zamieszkującą tereny wulkaniczne. Istnieje duże prawdopodobieństwo wybuchu magmy.

Ze względu na duże prawdopodobieństwo wybuchu wulkanu Merapi na indonezyjskiej wyspie Jawa zarządzono ewakuację setek ludzi zamieszkujących okolicznych tereny stożka wulkanicznego. W czwartek zauważono bowiem wyrzuty z krateru chmur pyłowych oraz niewielkich ilości magmy.

Zobacz także: Zuckerberg zdecydował: Bezterminowa blokada kont Trumpa na Facebooku i Instagramie

Wulkan Merapi znany jest ze swojej aktywności, która zagraża mieszkańcom wyspy. Sama góra ma wysokość 2930 metrów nad poziomem morza. Jeszcze w listopadzie ubiegłego roku z wulkanu wydobywały się chmury pyłowe osiągające wysokość 10 kilometrów.

Wulkan – śmiertelne niebezpieczeństwo

O tym iż wulkan stanowi ogromne zagrożenie, mogli się ostatnio przekonać mieszkańcy Hawajów, gdzie doszło do erupcji wulkanu Kilauea. Wówczas lokalne władze ostrzegały przed opadającym pyłem, szkodliwym dla dróg oddechowych. Po wybuchu obłoków pyłowych nastąpiła fala trzęsień ziemi nie przekraczających 4,4 w skali Richtera.

Warto przypomnieć, że ostatnia potężna erupcja Merapi, do której doszło w 2010 roku, zabiła 347 osób i spowodowała ewakuację 20 000 mieszkańców okolicznych wsi. Cała Indonezja leży na obszarze aktywnym sejsmicznie – dochodzi tu do licznych trzęsień ziemi i wybuchów wulkanów. Jest to szczególnie niebezpieczne, gdyż należące do archipelagu wyspy zamieszkuje 250 mln osób.

Radio Zet

Dodano w Bez kategorii

/ fot. TT/@OnetWiadomosci

Zbigniew Stonoga, który był poszukiwany Europejskim Nakazem Aresztowania został zatrzymany w Holandii. Kilka miesięcy temu szukał on w Norwegii azylu politycznego, lecz takowego nie otrzymał. Jak informują media, śledczy mają zarzucać mu defraudacje pieniędzy z konta fundacji oraz pranie brudnych pieniędzy.

Portal “niezalezna.pl” poinformował o zatrzymaniu jednego z polskich biznesmenów, a zarazem osoby zaangażowanej w życie polityczno-społeczne w Polsce. Do aresztu miało dojść w Holandii, gdzie podejrzany ukrywał się przed wymiarem sprawiedliwości.

Zobacz także: Fundacja Batorego przegrywa z Ordo Iuris. Musi ujawnić szczegóły przyznawania grantów

Bizmesmen został zatrzymany w holenderskiej miejscowości Dotrecht, na polecenie polskiej prokuratury, która wpisała go do Europejskiego Nakazu Aresztowania, gdy ten trzy miesiące temu uciekł za granicę. Jego aktywność w mediach społecznościowych bardzo pomogła w namierzaniu aktualnego pobytu uciekiniera.

Stonoga oskarżony o defraudacje pieniędzy

Na początku października Sąd Apelacyjny w Łodzi zwolnił Zbigniewa Stonogę z tajemnicy dziennikarskiej. Sprawa dotyczyła homoseksualisty, który popełnił samobójstwo po tym, jak Stonoga upublicznił nagranie z nim w sieci. Po tym orzeczeniu bizmesmen uciekł zagranicę szukając azylu politycznego.

Swój wzrok skierował początkowo w kierunku Norwegii, lecz ta odmówiła podając w powodzie argument o niezawisłości polskiego sądownictwa oraz podkreślają, ze Polska jest demokratycznym państwem prawa. Wówczas to poszukiwany miał ukryć się w Holandii.

Śledczy z Lublina zarzucają biznesmenowi oszustwa związane z prowadzeniem przez niego działalności charytatywnej. Chodzi o wyprowadzenie z fundacji 900 tys. złotych oraz wydawanie ich niezgodnie z przeznaczeniem np. na grę w kasynie. Nagranie przedstawiające przedsiębiorcę wydającego w taki sposób duże sumy wyciekło kilka miesięcy temu do internetu.

wp

Dodano w Bez kategorii
Donald Trump

Dwa dni temu w Stanach Zjednoczonych miał miejsce marsz zwolenników urzędującego prezydenta na stolicę. W dniu zatwierdzania przez Kongres wyników wyborczych, tłum wtargnął do budynku amerykańskiego parlamentu, a w wyniku starć zginęły 4 osoby. Donald Trump wydał oświadczenie, w którym w ostrych słowach potępia atak na Kapitol.

Zaledwie kilka dni temu zachodni świat wstrzymał oddech na wieści napływające ze Stanów Zjednoczonych. 6. stycznia w Waszyngtonie odbył się wiec poparcia dla urzędującego prezydenta. Według różnych relacji medialnych miało się zebrać nawet do miliona zwolenników Partii Republikańskiej.

Zobacz także: Iracki sąd wydał nakaz aresztowania prezydenta Trumpa

Donald Trump w trakcie swojego wystąpienia do zgromadzenia skrytykował działania polityków z Partii Republikańskiej oraz domagał się weryfikacji głosów oddanych w wyborach prezydenckich. Liczył również na pomoc ze strony swojego Wiceprezydenta Mike Pence’a, aby ten nie wydawał certyfikacji głosów z niektórych Stanów, gdzie miało dochodzić do fałszerstw.

Ostatecznie przewodniczący z urzędu Kongresowi Mike Pence wydał stosowne oświadczenie przyznające się do porażki wyborczej i zapewnieniu o demokratycznym przebiegu obrad parlamentu. Z tego powodu tłum zwolenników Trumpa postanowił ruszyć na Kapitol, gdzie kilkadziesiąt, a nawet kilkaset osób wtargnęło siłą do budynku. Wcześniej ewakuowali się z stamtąd kongresmeni wraz z Wiceprezydentem. W walkach z służbami zginęły 4 osoby.

Trump odcina się od przemocy

Prezydent USA Donald Trump wydał zaskakujące oświadczenie, w którym potępia atak na Kapitol. Przyznał się również do porażki wyborczej oraz zapewnił o przekazaniu władzy demokracie Joe Bidenowi – “Kongres zatwierdził rezultaty, nowa administracja zostanie zainagurowana 20 stycznia. Moja uwaga kieruje się teraz w kierunku zapewniania płynnego, uporządkowanego i bezproblemowego przekazania władzy” – powiedział.

Zaapelował do wszystkich Amerykanów o pokój i pojednanie wyrażając smutek ze środowych zamieszek – “Tak jak wszyscy Amerykanie jestem oburzony przemocą, bezprawiem i chaosem. Demonstranci, którzy dostali się na Kapitol, zhańbili siedzibę amerykańskiej demokracji. Do tych, którzy byli zaangażowani w przemoc i niszczenie: nie reprezentujecie naszego państwa; a do tych którzy złamali prawo: zapłacicie” – podkreślił amerykański przywódca.

https://twitter.com/realDonaldTrump/status/1347334804052844550

W swoim oświadczeniu zaznaczył, że jego dotychczasowym celem było zakwestionowanie wyników wyborczych na drodze prawnej, co mu się ostatecznie nie powiodło. Chciał również zapewnić przyszłym wyborom ich uczciwość i przejrzystość.

Podziękował także wszystkim pracownikom Białego Domu oraz swoim wyborcom za poparcie i ciężką pracę włożoną w trakcie jego czteroletniej kadencji. Podkreślił, jednocześnie że “podróż dopiero się zaczyna” – puszczając tym samym sygnał o chęci startu w następnej kampanii wyborczej.

onet/media narodowe

Dodano w Bez kategorii
Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

Jeszcze w tym roku polski rząd ma wprowadzić obowiązek zgłaszania czym ogrzewa się swój budynek. W przypadku jego niedopełnienia trzeba będzie liczyć się z karą grzywny. Powstanie Centralna Ewidencja Emisyjności Budynków.

CEEB będzie bazą danych z informacjami o źródłach ciepła w domach, budynkach wielorodzinnych, budynkach publicznych i lokalach usługowych. Znajdą się w niej także m.in. dane z przeglądów kominiarskich oraz informacje o otrzymanej pomocy finansowej na termomodernizację czy wymianę pieca. Taka ewidencja ma ułatwić samorządom planowanie polityki antysmogowej. Każdy będzie musiał zgłosić, czym ogrzewa swój budynek. Jeżeli tego nie zrobi w odpowiednim terminie, będzie się musiał liczyć z karą grzywny.

– Jeżeli nie będzie opóźnień, to właśnie w pierwszym kwartale 2021 roku zaczniemy budować oprogramowanie umożliwiające zbieranie tych danych od właścicieli i zarządców nieruchomości – zapowiedziała p.o. Głównego Inspektora Nadzoru Budowlanego Dorota Cabańska. Nowy obowiązek będzie zakładał zgłaszanie, jakie posiadamy źródła ciepła o nominalnej mocy cieplnej do 1 MW. Zgłoszeniu będą podlegały wszystkie typy źródeł ciepła, od kotłów na paliwo stałe po pompy ciepła i kolektory słoneczne.

Zobacz także: Fundacja Batorego przegrywa z Ordo Iuris. Musi ujawnić szczegóły przyznawania grantów

Nie jest jeszcze pewne, kiedy dokładnie wejdzie w życie nowy obowiązek. Od momentu kiedy ruszy, właściciele i zarządcy nieruchomości będą mieli 12 miesięcy, aby dokonać stosownego zgłoszenia. W przeciwnym wypadku zostanie na nich nałożona grzywna. Znacznie krótszy okres otrzymają osoby, które dopiero teraz zbudują dom. W tym wypadku czas na zgłoszenie wyniesie 14 dni od momentu uruchomienia źródła pieca. Także będzie trzeba liczyć się z karą grzywny, w przypadku niedopełnienia obowiązku.

Polska na stworzenie Ewidencji otrzymała dofinansowanie z Unii Europejskiej w wysokości około 30 mln zł. Projekt ma być uruchamiany etapami, a docelowo – oprócz informacji o źródłach ciepła – znajdą się w bazie danych także informacje m.in. o uzyskanych przez właścicieli domów dopłatach do termomodernizacji.

kurierlubelski.pl, nczas.com

Dodano w Bez kategorii
Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / fot. TryJimmy, pixabay.com

Departament Bezpieczeństwa Publicznego amerykańskiego stanu Karolina Północna rozważa wprowadzenie systemu motywacyjnego dla więźniów, aby zachęcić ich do szczepienia się na COVID-19. – Jest bardzo prawdopodobne, że przygotujemy jakiś rodzaj pakietu motywacyjnego, aby zachęcić do wyższego poziomu uczestnictwa – powiedział komisarz więziennictwa Todd Ishee podczas konferencji prasowej.

Żeby zachęcić więźniów do zaszczepienia się na COVID-19 władze Karoliny Północnej rozważają zaoferowanie zaszczepionym osadzonym większej liczby wizyt gościnnych i innych korzyści. – Próbujemy zidentyfikować przywileje, których chcą przestępcy – powiedział Ishee.

Karolina Północna zmaga się z dużą ilością przypadków zakażeń koronawirusa. Już jedenasty dzień z rzędu stan odnotował ponad 13% codziennych testów na obecność COVID-19, które dały wynik pozytywny. Demokratyczny gubernator Roy Cooper w środę przedłużył godzinę policyjną (rozpoczynającą się od 22:00 czasu lokalnego) o trzy dodatkowe tygodnie do 29 stycznia. – Jesteśmy w krytycznym momencie naszej walki z tym wirusem i wszyscy musimy wziąć odpowiedzialność za nasze własne działania – podkreślił polityk.

Zobacz także: Obostrzenia zostaną przedłużone? Rzecznik rządu: Nie można wykluczyć ich rozszerzenia

Nadal obserwuje się duży odsetek niechętnych do szczepień na koronawirusa osób. We wtorek w wywiadzie dla The Associated Press, dr Mandy Cohen, sekretarz departamentu zdrowia publicznego stanu Karolina Północna, powiedziała, że większość pracowników ośrodków opieki długoterminowej odmawia szczepień. – Słyszymy, że ponad połowa z nich odmawia szczepionki i to jest niepokojące – stwierdziła.

Jak ocenia Adam Sholar, prezes The North Carolina Health Care Facilities Association, niechęć do zaszczepienia się wynika z nieufności pracowników do szczepionki. Istotna grupa osób woli zaczekać i przyjrzeć się temu, jakie będą ewentualne skutki uboczne przyjęcia szczepionki. – Ci pracownicy, którzy nie chcą przyjąć szczepionki za pierwszym razem, widzą, jak ich koledzy ją przyjmują i czekają na dokładniejszą i osobistą obserwację – podkreślił Sholar.

W tej chwili ani stan Karolina Północna, ani wydział więzienny nie nakazują mieszkańcom przyjmowania szczepionki. – Nie wprowadziliśmy żadnych zachęt finansowych ani nakazu szczepienia – podkreślił gubernator Cooper.

usnews.com

Dodano w Bez kategorii
Donald Trump

/ fot. flickr

Założyciel Facebooka, będący także właścicielem Instagrama poinformował, że konta amerykańskiego prezydenta Donalda Trumpa na tych platformach zostały “bezterminowo zawieszone”. – Uważamy, że zagrożenia, jakie stworzyłoby pozwolenie prezydentowi na dalsze korzystanie z naszego serwisu w tym czasie, byłyby po prostu zbyt duże – oświadczył.

W trakcie środowych zamieszek w Waszyngtonie prezydent USA zamieścił w m.in. Facebooku, Twitterze i YouTube nagranie, w którym zaapelował do demonstrujących o pokojowe zachowanie. – Odnieśliśmy przytłaczające zwycięstwo i wszyscy to wiedzą. Szczególnie strona przeciwna – zapewnił. Wszystkie trzy wymienione platformy zdecydowały się usunąć zamieszczone nagranie. Facebook i Twitter także zawiesiły konta prezydenta Trumpa.

Teraz Mark Zuckerberg poinformował, że konto Donalda Trumpa na Facebooku i Instagramie zostanie zawieszone bezterminowo. Zakończenia blokady należy się spodziewać nie wcześniej niż za dwa tygodnie, “aż dokona się pokojowe przekazanie władzy”. – W kilku ostatnich latach pozwalaliśmy prezydentowi Trumpowi korzystać z naszej platformy zgodnie z naszymi zasadami, od czasu do czasu usuwając pewne treści bądź oznaczając jego posty, gdy naruszały naszą politykę. Postępowaliśmy tak, bo uważamy, że opinia publiczna ma prawo do jak najszerszego dostępu do politycznych wystąpień, nawet kontrowersyjnych. Obecny kontekst różni się jednak fundamentalnie, włączając w to wykorzystanie naszej platformy do podżegania do brutalnego buntu przeciwko demokratycznie wybranym władzom – napisał Zuckerberg.

– Szokujące wydarzenia ostatnich 24 godzin jasno wskazują, że prezydent Donald Trump zamierza wykorzystać pozostający mu czas na stanowisku, by podważyć pokojowe i zgodne z prawem przekazanie władzy swemu następcy Joe Bidenowi. Jego decyzja, by wykorzystać swą platformę raczej do wyrażenia akceptacji niż potępienia działań jego zwolenników w Kapitolu, słusznie wzburzyła ludzi w Stanach Zjednoczonych i na całym świecie – stwierdził założyciel Facebooka. – Usunęliśmy wczoraj te oświadczenia, bowiem uznaliśmy, że ich efektem – i prawdopodobnie ich intencją – będzie prowokowanie dalszej przemocy – wytłumaczył.

The shocking events of the last 24 hours clearly demonstrate that President Donald Trump intends to use his remaining…

Opublikowany przez Marka Zuckerboga Czwartek, 7 stycznia 2021

Już od pewnego czasu, w związku z przypadkami cenzury w mediach społecznościowych i niejasnych, uznaniowych blokad kont, amerykańscy konserwatyści porzucają główne serwisy na rzecz mniej znanych alternatyw. W ostatnich miesiącach, także w Polsce było głośno o radykalnym wzroście użytkowników amerykańskiej platformy Parler. Ich liczba wzrosła z 4 milionów do 10 mln. W serwisie w ostatnim czasie pojawili się znani polscy politycy i dziennikarze, głównie z kręgów prawicowych.

rmf24.pl, wirtualnemedia.pl

Dodano w Bez kategorii

Większość w Izbie Reprezentantów USA ma i zachowa ją w dalszym ciągu Partia Demokratyczna. Jak zapowiedziała Nancy Pelosi, spiker Izby i wpływowa polityk Demokratów, wkrótce może zostać przyjęty kontrowersyjny projekt. Jego celem ma być wyeliminowanie z oficjalnego języka w tejże Izbie takich słów jak “ojciec”, “matka”, “syn” czy “córka”.

Zdaniem autorów propozycji usunięcie takich słów jak “matka”, “ojciec”, “syn” czy “córka” wynika z potrzeby zaprzestania używania terminów, które wskazują na płeć. Motywują to “inkluzją i włączeniem”. Inicjatywa ma duże szanse na realizację, w związku z poparciem jednej z czołowych polityk Partii Demokratycznej – Nancy Pelosi. Zwolennicy tej zmiany przekonują, że to krok analogiczny, jak zastąpienie słowa “policeman” czy “fireman” słowami “police officer” i “firefighter”.

Zobacz także: Iracki sąd wydał nakaz aresztowania prezydenta Trumpa

Rozwiązanie skrytykowała na łamach “New York Post” Abigal Shrier. Jej zdaniem eliminacja słowa matka to po prostu wojna przeciw kobietom. – Matka to fundamentalna rzeczywistość biologiczna, emocjonalna i rodzinna. Oddaje niezastępowalną więź między dzieckiem a kobietą, która nosi je w swoim łonie. Inni mogą być wspaniałymi opiekunami – nikt temu nie przeczy – ale to nie może usprawiedliwiać usunięcia mamy z naszego słownika – napisała. W jej opinii tak samo dehumanizujące jest usunięcie ze słownika słowa ojciec czy tata. Autorka nie zgadza się z tezą, że za wyrugowaniem terminów jak “matka” czy “ojciec” mogłaby stać “inkluzja”.

pch24.pl

Dodano w Bez kategorii
Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. YouTube/Twitter

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie zdecydował, że Fundacja Batorego będzie musiała ujawnić szczegóły przyznawania tzw. funduszy norweskich. Organizacja od kilku lat ignorowała wnioski w tej sprawie, kierowane przez Instytut Ordo Iuris.

Fundacja Batorego będzie musiała podać m.in. zasady na jakich przyznaje fundusze oraz nazwiska osób, które za to odpowiadają i szczegóły współpracy z nimi. Zdaniem organizacji tych pieniędzy nie należało traktować jako fundusze publiczne. Jednak sąd nie przychylił się do takiej argumentacji.

Zobacz także: Francuskie władze inwigilują obywateli. Rada Stanu zatwierdziła projekt

Ujawnieniu, w związku z decyzją WSA podlega m.in. treść umów między Fundacją Batorego, a firmami i osobami fizycznymi zawieranych w ramach podziału funduszy. Fundacja musi również ujawnić nazwiska, wysokość wynagrodzenia i zakres obowiązków członków gremium dokonującego wyboru projektów uzyskujących dofinansowanie oraz ekspertów uczestniczących w ocenie projektów. Organizacja została też zobowiązana do podania dokładnych kryteriów przyznawania funduszy. Instytut Ordo Iuris domagał się upublicznienia tych danych od 2017 roku.

Założycielem Fundacji jest George Soros, amerykański finansista i filantrop, który zainicjował powstanie całej sieci fundacji, działających obecnie w 31 krajach Europy Środkowej i Wschodniej oraz Azji Centralnej, w Republice Południowej Afryki, Gwatemali, na Haiti oraz w Stanach Zjednoczonych. Środki finansowe na działalność Fundacji pochodzą z Open Society Institute, założonego i sponsorowanego przez George’a Sorosa, a także z innych, zagranicznych i polskich, źródeł.

– W uzasadnieniu wyroku Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie w sposób kategoryczny stwierdził, że kwestia wydatkowania środków z funduszy EOG stanowi informację publiczną. Fundacja Batorego została zobowiązana do rozpatrzenia wniosku o udostępnienie informacji publicznej. Czekamy na dalsze kroki Fundacji Batorego, która swego czasu na swojej stronie internetowej zamieściła nawet poradnik dotyczący prawa dostępu do informacji publicznej. Wyrok nie jest jeszcze prawomocny i przysługuje od niego skarga kasacyjna – powiedział adwokat Tomasz Piotr Chudzinski z Centrum Analiz Legislacyjnych Ordo Iuris.

ordoiuris.pl

Dodano w Bez kategorii

/ fot.wikipedia commons

Sąd śledczy w Bagdadzie wydał nakaz aresztowania prezydenta USA Donalda Trumpa. Polityk jest oskarżony w wyniku ataku amerykańskich dronów, w którym zabito generała Solejmaniego i towarzyszącego mu Abu Mahdiego al-Muhandisa. Według irackiego prawa za zabójstwo z premedytacją grozi kara śmierci.

Nie wiadomo, czy jest związek dzisiejszej decyzji z obecną sytuacją w USA i faktem, że wkrótce prezydent Trump pożegna się ze swoim stanowiskiem. Moment wydania nakazu wydaje się być jednak wymowny. Jak poinformował iracki sąd, decyzja o aresztowaniu Donalda Trumpa „została podjęta po tym, jak sędzia zarejestrował zeznania powodów z rodziny Abu Mahdi al-Muhandisa”.

Zobacz także: „Szwed” Osama oskarżony o zamachy terrorystyczne w Brukseli

Do ataku amerykańskich dronów, w wyniku których zginęli generał Solejmani i towarzyszący mu Abu Mahdi al-Muhandis doszło w styczniu ubiegłego roku. Dzisiejsza decyzja zapada więc niemal rok po rozpoczęciu śledztwa w tej sprawie.

Zabójstwa wywołały kryzys dyplomatyczny i nadwyrężyły stosunki między USA a Irakiem, wywołując gniew szyickich prawodawców, którzy przyjęli niewiążącą rezolucję w celu wywarcia nacisku na rząd, aby wyparł z kraju zagraniczne wojska.

Od tego czasu grupy wspierane przez Iran nasiliły ataki na amerykańską obecność w Iraku, co doprowadziło do groźby ze strony Waszyngtonu, że zamknie swoją misję dyplomatyczną w Bagdadzie.

timesofisrael.com

Dodano w Bez kategorii

W tej chwili ograniczenia epidemiczne są wystarczające, najbardziej możliwym wariantem jest ich przedłużenie. Decyzja w tej sprawie powinna pojawić się na przełomie tego i następnego tygodnia – zapowiedział rzecznik rządu Piotr Müller.

Rzecznik rządu nie wykluczył, że może dojść do rozszerzenia restrykcji, jednak ocenił, że “w tej chwili skala ograniczeń jest wystarczająca”. – Natomiast oczywiście nie można wykluczyć, że jeżeli podobnie jak w Niemczech czy Wielkiej Brytanii będzie z dnia na dzień, czy w danym tygodniu drastyczny wzrost zakażeń, trzeba będzie niestety również nieco obostrzenia zwiększyć – podkreślił.

– Na tym etapie wydaje się, że najbardziej możliwym wariantem jest po prostu ich przedłużenie, taka decyzja, taka informacja powinna pojawić się na przełomie tego i następnego tygodnia – powiedział rzecznik rządu na antenie programu “Tłit” Wirtualnej Polski.

Zobacz także: Komornik na polecenie MZ zajął środki z przekrętu z respiratorami

Müller odniósł się także do zapowiedzi ministra edukacji i nauki Przemysława Czarnka o możliwości powrotu dzieci z klas 1-3 do szkół od 18 stycznia. – Tutaj byłbym bardziej wstrzemięźliwy co do stwierdzenia, że to jest wariant możliwy. Rządowy Zespół Zarządzania Kryzysowego będzie oceniał informacje dot. liczby zachorowań z ostatnich dni, po Świętach Bożego Narodzenia i sylwestrze, i taka decyzja będzie podjęta dopiero po tych informacjach – poinformował. – Faktycznie, jeśli miałyby być decyzje podejmowane, to w pierwszej kolejności byłyby to klasy 1-3 (…). Spodziewam się, że ta decyzja zostanie ogłoszona najpóźniej w poniedziałek – dodał.

portalsamorzadowy.pl

Dodano w Bez kategorii