Kacper Kita

/ Fot. YouTube/MediaNarodowe

– Szanse, że Trump zostanie skazany to jest około 30% i to jest dużo – ocenił Kacper Kita z portalu “Nowy Ład na antenie Mediów Narodowych.

Gość red. Agnieszki Jarczyk odniósł się do nowego prezydenta USA. – Biden jest człowiekiem krwią z krwi i kością z kości z establishmentu. To człowiek, który w polityce na szczeblu ogólnokrajowym jest od 50 lat. Senatorem został 48 lat temu. Przez cały ten czas zawsze odwoływał się do centrowej narracji na zasadzie, że on jest takim “Joe dla zwykłego człowieka, który nie chce konfliktów, który jest rozsądny”. To jest takie umiarkowane centrum. On się tak zawsze przedstawiał – powiedział. – Z tym, że na przestrzeni dekad amerykańska lewica przesuwała się światopoglądowo na lewo, w związku z czym Biden też przesunął się na lewo – zaznaczył.

Kacper Kita poruszył także kwestię impeachmentu byłego prezydenta Donalda Trumpa. – Musimy zauważyć różnicę między tym, jak wyglądał pierwszy proces Trumpa, na przełomie 2019 i 2020 roku w sprawie ukraińskiej – ocenił. – Pierwszy proces przebiegał tak, że to było po prostu przedstawienie. Demokraci w Izbie Reprezentantów przegłosowali zarzuty, postawili Trumpa w stan oskarżenia. Natomiast Republikanie w Senacie całą procedurę przeprowadzili maksymalnie szybko, odmówili wysłuchania jakichkolwiek świadków. Obie strony dostały maksymalnie kilka dni na przedstawienie swoich argumentów, a później Senat błyskawicznie uniewinnił Trumpa – zrelacjonował. – Wszyscy od początku do końca wiedzieli, że ten proces to tylko przedwyborczy teatrzyk. Republikanie wtedy, nie wiedząc jeszcze, czy Trump uzyska drugą kadencję pragmatycznie współpracowali z Trumpem – zauważył.

Jego zdaniem obecnie sytuacja wygląda odmiennie. – To jest szalenie ciekawe. Nie wiemy, czy Republikanie zdecydują się na skazanie Trumpa – stwierdził. – Wiemy, że kilku na pewno zagłosuje za, tych najbardziej wrogich Trumpowi i wiemy, że kilku, tych najbardziej oddanych Trumpowi, zagłosuje przeciw. Wszyscy, którzy są w środku, a to jest około 30 senatorów, o nich nie wiemy jak zagłosują. Wystarczy, żeby kilku z nich zagłosowało za, żeby Trumpa skazać – zaznaczył.

W połowie stycznia republikański senator Rand Paul zapowiedział, że jeśli przedstawiciele jego partii przyczynią się do impeachmentu Donalda Trumpa, „jedna trzecia Republikanów opuści partię”. Więcej o tym pisaliśmy we wcześniejszym artykule.

Dodano w Bez kategorii

beautiful fitness woman doing exercise on bars sunny outdoor. Sporty girl doing sit-ups on bars outdoors / fot. fotolia.com

Według oficjalnych informacji Polskiej Federacji Fitness w kraju nastąpiło szerokie otwarcie siłowni i klubów fitness. Federacja podaje, że na podstawie danych z kart abonamentowych ustalono liczbę 1600 otwartych lokali. Instytucje rządowe jak Sanepid i Policja już wcześniej zapowiedziały nakładanie kar administracyjnych na zbuntowanych przedsiębiorców.

Od połowy stycznia w kraju przelewa się fala oburzonych pracodawców i pracowników lokali gastronomicznych, hoteli oraz branży fitness. Te grupy społeczne zostały w ostatnim czasie najmocniej poszkodowane w trakcie obowiązujących restrykcji i całkowitego zamknięcia ich biznesów. Hotelarze, restauratorzy oraz właściciele siłowni postanowili na przekór rządowym obostrzeniom otwierać swoje lokale, szukając tym samym sposobu na przetrwanie.

Zobacz także: USA: Nastolatek „popełnił samobójstwo przez restrykcje”. Matka pozywa gubernatora stanu

Z tego faktu nie są zadowolone takie jednostki administracji publicznej jak Sanepid oraz Policja. Obydwie służby współpracują przy odkrywaniu aktywności objętych restrykcjami lokali. Pracownicy z sanepidu chętnie korzystają z nadanych im na czas epidemii przywilejów, nakładając na załamanych przedsiębiorców wielotysięczne kary administracyjne.

Szerokie otwarcie siłowni

Oprócz lokali gastronomicznych oraz hoteli nastąpiło szerokie otwarcie siłowni i klubów fitness, notujący w ostatnich dniach wysokie zainteresowanie ze strony swoich klientów. Polska Federacja Fitness informuje, że zanotowała otwarcie 1600 lokali co stanowi ponad połowę zarejestrowanych placówek.

Najnowsze dane zweryfikowano za pomocą aktywności specjalnych kart abonamentowych. Federacja Fitness nie zamiesza jednak podawać do informacji publicznej mapy aktywnych klubów z obawy przed ułatwieniem pracy policji i sanepidowi.

Założyciel PFF zapewnił, że właściciele informują swoich klientów o ryzyku związanym z kontrolą polskich służb – “Policja ma prawo wylegitymować i my w komunikatach naszych klientów informowaliśmy” – powiedział Tomasz Napiórkowski, przyznając również iż formalnie zakazu użytkowania z siłowni nie ma.

Z sondażu United Surveys dla RMF FM i “Dziennika Gazeta Prawnej” wynika, że prawie połowa badanych popiera przedsiębiorców, którzy otwierają swoje biznesy wbrew obostrzeniom: 46,6 proc. popiera ich działania (28,3 proc. zdecydowanie je popiera, 18,3 proc. raczej popiera). 

Przedsiębiorcy, którzy zdecydowali się na otwarcie swoich biznesów, nie mogą liczyć na poparcie 40,4 proc. ankietowanych (11,7 proc. zdecydowanie nie popiera takich decyzji, 28,7 proc. raczej ich nie popiera). 13 proc. badanych nie ma zdania na ten temat.

Zadłużenie centrów i klubów fitness, siłowni oraz trenerów prowadzących kursy, zajęcia sportowe czy rekreacyjne przekroczyło na początku roku 14 mln zł – podał Krajowy Rejestr Długów. Rekordzista – warszawska spółka z o.o., ma do spłacenia prawie 1 mln zł.

rmf24

Dodano w Bez kategorii

/ Fot. You Tube/Media Narodowe

– Sąd Najwyższy w ogóle nie zajął się merytorycznie naszym wnioskiem. Uznał, że nie dostarczyliśmy w terminie wymaganego odwołania. Jest to absurdem – poinformował Krzysztof Kasprzak, pełnomocnik Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej. Wcześniej obywatelskiego projektu “Stop LGBT” nie chciała zarejestrować marszałek Sejmu.

Przedstawiciele obywatelskiej inicjatywy ustawodawczej “Stop LGBT” złożyli skargę do Sądu Najwyższego po tym, gdy marszałek Sejmu zdecydowała się nie zarejestrować ich projektu. Powody tłumaczył jakiś czas temu w Mediach Narodowych Krzysztof Kasprzak. Teraz odwołanie odrzucił Sąd Najwyższy.

– Ten projekt jest wybitnie nie na rękę opcji rządzącej. To bardzo ciekawe, bo w okresie wyborów padały bardzo mocne, buńczuczne deklaracje odnośnie rozprawienia się z lobby LGBT, a jak przychodzi do realizacji, no to widzimy jak jest – ocenił Krzysztof Kasprzak. – Jest też bardzo nie na rękę dużej części tzw. prawej strony sceny politycznej, tzw. konserwatywnym publicystom. To też jest bardzo ciekawe. Kiedy trafia projekt, który ma hamować lobby LGBT, który ma zakazać homopropagandy, ma zakazać homomarszy, no to znajduje się całkiem liczne grono, które i medialnie, ale także zakulisowo jest stanie atakować projekt, jest w stanie np. urabiać biskupów, żeby cofali poparcie dla tego projektu – stwierdził.

– Bardzo duży wysiłek obywateli został zlekceważony. Te podpisy były zbierane w czasie pandemii, lockdownu. Ich głos jest olewany. Sąd Najwyższy, a wcześniej marszałek Sejmu powiedział obywatelom – nie interesuje nas, co macie do powiedzenia – podkreślił pełnomocnik inicjatywy.

– Sąd Najwyższy w ogóle nie zajął się merytorycznie naszym wnioskiem – poinformował. – Uznał, że nie dostarczyliśmy w terminie wymaganego odwołania. Jest to absurdem. My mieliśmy na to 14 dni i 14-ego dnia nadaliśmy naszą skargę na poczcie, ale Sąd Najwyższy inaczej, niż wszystkie pozostałe sądy, jak się okazało, funkcjonuje – wyjaśnił. – Uznał, że te 14 dni, to jest czas, do kiedy trzeba fizycznie dostarczyć skargę do Sądu Najwyższego. To jest absolutnie skandaliczna sytuacja – podkreślił.

Dodano w Bez kategorii

Blisko pół tysiąca osób musi oddać pieniądze do Polskiego Funduszu Rozwoju. Komornicy jako przedstawiciele publiczni nie mogą ubiegać się pakiet pomocowy przeznaczony dla przedsiębiorców. Z rządowej tarczy przekazano im wcześniej 38 milionów złotych.

W ubiegłym roku dla komorników sądowych przekazano wsparcie finansowe w postaci 38 milionów złotych. Z takiej oferty skorzystało ponad 500 osób pracujących w tym segmencie państwowym. Ostatecznie Polski Fundusz Rozwoju zadecydował jednak, że takie granty nie są przeznaczone dla funkcjonariuszy publicznych.

Zobacz także: Rosja: Tysiące zwolenników Nawalnego aresztowanych w niedzielę

Jako, że komornicy nie tworzą prywatnych podmiotów gospodarczych, muszą teraz oddać PFR wcześniej udzielone im przez Państwo fundusze. W przypadku niedokonania zwrotu pieniędzy, PFR będzie zmuszone wysłać zawiadomienie do prokuratury.

Komornicy nie zadowoleni z takiego obrotu spraw

Z takiego obrotu spraw nie są zadowoleni komornicy, którzy wcześniej skorzystali z rządowej pomocy finansowej. Uskarżają się oni bowiem na przedstawione przez PFR warunki i groźby postępowania prawnego – “Wystąpiliśmy o te środki, bo zatrudniamy pracowników, a nasze obroty spadły. Nie mamy z czego zwrócić tych pieniędzy” – powiedział dla “Rzeczpospolitej” jeden z pracowników tego sektora państwowego.

W anonimowej rozmowie z dziennikiem “Rzeczpospolita” komornik z jednej z większej warszawskiej kancelarii ujawnia, że Ministerstwo Sprawiedliwości dało wyraźny sygnał, żeby ubiegać się o te fundusze.

“Złożyłem wniosek o dotację na utrzymanie miejsc pracy, było to 12 tysięcy złotych na pracownika. Nikogo nie zwolniłem, a i tak zażądano zwrotu całej kwoty. To kilkadziesiąt tysięcy” – powiedział komornik, wyjaśniając że przez pandemię było 20 procent mniej zleceń.

Polski Fundusz Rozwoju kategorycznie stwierdził, że pomimo iż wcześniej komornicy otrzymali te fundusze przez wadliwy system NIP, muszą je zgodnie z obowiązującym prawem oddać – “Komornik sądowy nie jest przedsiębiorcą w rozumieniu przepisów regulujących podejmowanie, wykonywanie i zakończenie działalności gospodarczej (art. 33 ust. 1), czyli w rozumieniu ustawy z dnia 6 marca 2018 r. – Prawo przedsiębiorców” – komentuje fundusz.

W obronie komorników stanął wiceminister sprawiedliwości Sebastian Kaleta stwierdzając, że obecne przepisy w niejasny sposób traktują komorników pozostawiając ich działalność w próżni prawnej – “Według jednych ustaw są traktowani jako przedsiębiorcy, według innych – nie. Naszym zdaniem komornicy, którzy zatrudniają pracowników, powinni być objęci wsparciem z tarczy antykryzysowej. Jednak decyzja należała do dysponenta środków, czyli PFR. Ministerstwo Sprawiedliwości nie ma na nią wpływu” – powiedział.

Sebastian Kaleta przekazał, że ministerstwo sprawiedliwości nie będzie wszczynać postępowań sądowych ze względu na niejasną sytuację komorników – “PFR, wypłacając komornikom środki, najwyraźniej uznał, że należy ich traktować jak przedsiębiorców. Jeśli następczo PFR ma inną opinię i teraz domaga się zwrotu pieniędzy, to z uwagi na skomplikowanie statusu komornika sprawa być może powinna zostać rozstrzygnięta przez sąd”.

Do tej pory z grona 500 osób pieniądze Polskiemu Funduszu Rozwoju oddało 200 komorników.

rp.pl

Dodano w Bez kategorii

Rząd Prawa i Sprawiedliwości zapowiedział wdrożenie programu Nowy Ład, który ma przynieść wsparcie finansowe dla polskich rodzin. Szykowane są również inne zmiany w aspekcie społecznym, które mają dać Polsce nowy impuls gospodarczy i inwestycyjny.

Rzecznik rządu Piotr Mueller w wywiadzie dla Pierwszego Polskiego Radia wyjaśnił założenia nowego i szerokiego programu społecznego. Podkreślił, że jego kształt został wykuty po wielu negocjacjach ze wszystkimi stronami koalicji Zjednoczonej Prawicy. Ujawnił, że najbliższym możliwym terminem na jego wdrożenie to przełom lutego i marca.

Zobacz także: Poznań: Za pieniądze publiczne wydają broszurę o orgiach homoseksualnych

Obecnie jednak największym wyzwaniem dla polskiego rządu jest walka z epidemią koronawirusa, która opóźnia wdrożenie zakładanych rozwiązań – “Pamiętajmy o tym, że największym priorytetem dla nas są jednak działania związane z walką z epidemią i szczepienia” – wyjaśnił.

Nowy Ład – nowy program społeczny

Nowy program Zjednoczonej Prawicy obejmie kilka aspektów życia społecznego, gospodarczego i inwestycyjnego. Zdaniem rządu przyniesie on polskiej gospodarce nową jakość. Jednakże program Nowy Ład nadal jest uzgadniany pomiędzy PiS, Solidarną Polską i Porozumieniem.

“To będzie bardzo duży program gospodarczy, inwestycyjny, który ma przynieść efekty przez najbliższe kilka lat, w nowej rzeczywistości po pandemii” – zaznaczył Piotr Mueller.

Pytany o to czy w programie znajdą się nowe rozwiązania dla polskich rodzin, rzecznik rządu odpowiedział twierdząco, lecz nie zamierzał podawać w tym momencie żadnych szczegółów. Pochwalił natomiast jego rozmiar, który będzie porównywalny z dotychczasowymi programami społecznymi.

Oprócz aspektów społecznych w programie znajdą się rozwiązania gospodarcze, mające zachęcić zarówno polskich i zagranicznych kontrahentów do inwestowania w naszym kraju – “Chcemy dać też jasny impuls gospodarczy oraz inwestycyjny, a te rozwiązania, które są tam proponowane będą też takim sygnałem dla inwestorów, również zagranicznych, że warto w Polsce będzie swój biznes rozwijać” – powiedział rzecznik rządu.

Zgodnie z zapowiedzią premiera Mateusza Morawieckiego “Nowy Polski Ład” zawierający przede wszystkim plany inwestycyjne, ale także propozycje dotyczące wielu dziedzin życia społecznego oraz gospodarczego w czasie po pandemii ma być zaprezentowany w najbliższym czasie. Jak tłumaczył w drugiej połowie stycznia, w ramach programu, rząd zaproponuje cały szereg projektów infrastrukturalnych i innowacyjnych.

forsal

Dodano w Bez kategorii

/ Fot. Twitter/ screen

Doktor Anthony Fauci po raz kolejny zaprzeczył sam sobie. Medyk tym razem twierdzi, iż noszenie dwóch masek wcale nie chroni bardziej, niż noszenie jednej.

Dr Anthony Fauci po raz kolejny sam sobie zaprzecza, obalając własne rady dotyczące reżimu sanitarnego. Teraz bowiem okazuje się, iż „nie ma danych, które wskazywałyby”, że noszenie dwóch masek jest lepsze niż noszenie tylko jednej. „Jest wielu ludzi, którzy uważają, że jeśli naprawdę chcesz mieć dodatkową odrobinę ochrony, może powinienem założyć dwie maski. Nie ma w tym nic złego, ale nie ma danych, które wskazują, że to będzie zrobić różnicę” – poinformował doktor na swoim niedzielnym nagraniu.

Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby Fauci nie przekonywał wcześniej, iż noszenie dwóch maseczek jednak jest skuteczne. W NBC News Today medyk przekonywał, iż “podwójne maskowanie” stanowi ochronę. Wówczas tłumaczył swoją argumentację zdrowym rozsądkiem”. „Tak więc, jeśli masz fizyczne jedną warstwę maski, nakładasz kolejną warstwę, po prostu ma zdrowy rozsądek, prawdopodobnie będzie to bardziej skuteczne” – mówił. „To jest powód, dla którego widzisz ludzi podwójnie maskujących lub wykonujących wersję N95” – wskazywał Fauci.

Na samym początku pandemii, dr Fauci powtarzał z kolei, iż noszenie masek w ogóle nie stanowi skutecznej ochrony przed koronawirusem. Ponadto, odradzał tę taktykę. Jeszcze w lutym, na pytanie, czy maseczki na twarz są potrzebne, Fauci, niczym polski MZ Szumowski odparł “Absolutnie nie”. „Ludzie nie powinni chodzić w maskach… nie ma powodu, aby chodzić w maskach” – mówił z kolei w marcu doktor.

„Noszenie maski może sprawić, że ludzie poczują się trochę lepiej, a nawet może zablokować kroplę, ale nie zapewnia idealnej ochrony, o której myślą ludzie. Często zdarzają się niezamierzone konsekwencje, ludzie ciągle majstrują przy maskach i ludzie wciąż dotykają twarzy” – tłumaczył wówczas Fauci. Najwyraźniej, “mądrość etapu” po raz kolejny uległa zmianie.

The Post Millennial

Dodano w Bez kategorii

/ Fot. Twitter

Nastolatek miał popełnić samobójstwo, przez wprowadzone w USA restrykcje związane z koronawirusem. Teraz jego matka pozywa gubernatora stanu Illinois.

Trevor Till odebrał sobie życie 20 października ubiegłego roku, w czasie trwającej pandemii i surowych restrykcji z nią związanych. Z powodu COVID-19 zamknięte zostały szkoły i kluby lekkoatletyczne, do którego uczęszczał Trevor. Matka chłopca, Lisa Mara Moore pozywa do sądu gubernatora stanu Illinois, JB Pritzkera. To on był odpowiedzialny za wprowadzenie obostrzeń nałożonych w tej części USA. Jak poinformowała Fox News kobieta, “Mój syn zmarł z powodu samoizolacji”.

Trevor został opisany jako obiecujący, młody sportowiec z Senesa High School w USA. Według jego matki Lisy Moore, chłopak miał nadzieję udać się na mistrzostwa stanu, aby konkurować w skoku o tyczce. Sezon na torze został skrócony z powodu pandemii koronawirusa i Moore uważa, że ​​„na 100 procent” to zamknięcie „zmieniło Trevora z tego, kim był, na osobę, która to zrobiła”.

Moore nie jest w swoich osądach osamotniona. Rodzice trzech innych, młodych sportowców dołączyli do pozwu przeciwko gubernatorowi. Twierdzą, iż ich dzieci cierpią z powodu obostrzeń, ograniczeń emocjonalnych i fizycznych. Sezon sportów zimowych w ogóle został odwołany, co stanowi olbrzymi cios dla młodych osób przygotowujących się do sportowej kariery. Restrykcje, które wprowadził Pritzker, “stanowią niekonstytucyjne naruszenie prawa Powodów do równej ochrony na mocy Konstytucji stanu Illinois”.

„Trevor był zdruzgotany, że nie miał swojego ostatniego roku na torze i w skoku o tyczce” oraz że „ostatecznym ciosem było odwołanie sportów zimowych” – czytamy w pozwie. Zauważono również, że wobec samobójstwa Trevora „bezpośrednią przyczyną były ograniczenia gubernatora Pritzkera dotyczące programów sportowych w szkołach średnich w USA”. Matka chłopca uważa, iż długi czas izolacji zniszczył zdrowie psychiczne jej syna. “Są nastolatkami. Potrzebują przyjaciół. Potrzebują interakcji. Potrzebują socjalizacji” – stwierdziła Moore.

Według niej, Trevor “był dobrym uczniem, który podnosił rękę, zgłaszał się do odpowiedzi”. Jednak “na Zoomie, uczestnicząc w lekcjach w sypialni, było to dla niego zupełnie inne uczucie”. „Jest to wyraźne naruszenie równych praw do ochrony uczniów szkół średnich w Illinois. Myślę, że coś jest nie tak, że uczniowie szkół średnich byli traktowani i dyskryminowani, i dlatego złożyliśmy ten wniosek”.

The Post Millennial

Dodano w Bez kategorii

/ Fot. YT/ screen

Protesty przeciwko COVID-owym restrykcjom rozlały się po całej Europie. Demonstracje mają miejsce w coraz większej ilości stolic UE.

Europejczycy coraz liczniej buntują się przeciwko restrykcjom. Okazuje się, iż w całej UE narasta społeczne niezadowolenie, spowodowane surowymi obostrzeniami i drakońskimi karami za ich łamanie. Pandemia koronawirusa dała się mieszkańcom we znaki. Protesty wybuchły m.in. w Brukseli. Demonstranci mają być “wściekli” na koronawirusowe restrykcje. Protesty wybuchły kilka dni po demonstracjach w Holandii, podczas których obywatele sprzeciwiali się wprowadzeniu godziny policyjnej.

W samym sercu UE, w Brukseli, belgijska policja dokonała licznych aresztowań podczas niedzielnych demonstracji. Zebrani protestowali przeciwko środkom “mającym na celu zwalczanie rozprzestrzeniania się COVID-19, w tym nocnej godzinie policyjnej oraz zamykaniu barów i restauracji”. Według oficjalnych statystyk, Belgia miała zarejestrować jeden z najwyższych wskaźników śmiertelności na świecie. Spadek liczby zakażeń miały spowodować ograniczenia wprowadzone w październiku.

Przeczytaj również: Aborcjoniści zaatakowali podczas manifestacji reportera Radia Poznań

Anty-covidowe demonstracje miały miejsce również na Węgrzech. W stolicy, Budapeszcie, policjanci rozproszyli demonstrujący, niezadowolony z obostrzeń tłum. Zgromadzeni przedstawiciele branży hotelarskiej zażądali ponownego przemyślenia ograniczeń związanych z lockdownem. Premier Węgier, Viktor Orban oznajmił, iż może rozpocząć łagodzenie restrykcji tylko wtedy, gdy liczba nowych zakażeń gwałtownie spadnie, lub jeśli znaczna ilość społeczeństwa zostanie zaszczepiona.

Protesty wybuchły również w Austrii. W Wiedniu protestujący zmierzyli się z policją. Władze zdelegalizowały zaplanowane na weekend protesty, w tym demonstrację prawicowej Partii Wolności w niedzielę, uzasadniając to tym, że protestujący “generalnie nie przestrzegali przepisów dotyczących dystansu społecznego i często nie nosili masek na twarzach”.

AJ

Dodano w Bez kategorii

/ Fot. pixabay

Wojsko ogłosiło stan wyjątkowy, przekonując, iż doszło do oszustw wyborczych. Aktualnie, Birma znalazła się pod rządami zwierzchników wojskowych.

Birmańskie wojsko przejęło władzę w kraju. Ogłoszono stan wyjątkowy po tym, jak zatrzymano cywilnego przywódcę, Aung San Suu Kyi. Wraz z nim, schwytani zostali wysocy urzędnicy państwowi. Zatrzymania miały miejsce we wczesnych godzinach porannych. Te z kolei miały miejsce w wyniku “kilku dni eskalacji napięcia”, wynikającego z listopadowych wyborów. Oficjalnie, Birma trafiła w ręce przywódców wojskowych.

Mimo, iż w listopadowych wyborach partia rządząca zwyciężyła z wyraźną przewagą, wojsko od miesiąca dyskredytowało wynik, oskarżając władze o sfałszowanie wyborów. Z transmisji emitowanej w wojskowej telewizji wynika, iż władzę przekazano głównemu dowódcy sił zbrojnych, generałowi Min Aung Hlaing. Poinformowano również, iż wprowadzony w związku z zamachem stanu stan wyjątkowy ma potrwać rok.

Myo Nyunt, rzecznik rządzącej Narodowej Ligi na rzecz Demokracji (NLD) podał w poniedziałek, że Aung San Suu Kyi, prezydent Win Myint i inni przywódcy zostali „zabrani” we wczesnych godzinach porannych. „Chcę powiedzieć naszym ludziom, aby nie reagowali pochopnie i chcę, aby postępowali zgodnie z prawem” – przekazał. Już w poniedziałek Birma ma “otrzymać” zupełnie nowy parlament, w którym jedną czwartą miejsc otrzyma wojsko.

Jak informują media, poza przywódcami partii rządzącej zatrzymani zostali liczni politycy oraz działacze polityczni z całego kraju. Zakłóceniu uległy sieci komórkowe, a media państwowe zdjęto z anteny. Birma przeszła pod władze wojska, co spotkało się z natychmiastową krytyką i potępieniem. Głos w sprawie od razu zabrało ONZ. Sekretarz Generalny Organizacji Narodów Zjednoczonych, Antonio Guterres nazwał zamach „poważnym ciosem dla reform demokratycznych”.

„Wzywamy birmańskich przywódców wojskowych do uwolnienia wszystkich urzędników państwowych i przywódców społeczeństwa obywatelskiego oraz do poszanowania woli ludu Birmy wyrażonej w demokratycznych wyborach 8 listopada” – zaapelował z kolei sekretarz stanu USA, Antony Blinken.

Zaniepokojenie wyraziły również Indie i Australia. „Indie zawsze niezłomnie wspierały proces przemian demokratycznych w Mjanmie” – poinformowało ministerstwo spraw zagranicznych Indii. „Uważamy, że należy utrzymać praworządność i proces demokratyczny. Uważnie monitorujemy sytuację”.

Al Jazeera

Dodano w Bez kategorii

/ Fot. Twitter/ screen

Podczas, gdy policja wciąż przeprowadza liczne aresztowania zwolenników Nawalnego, Rosja pogrąża się w kolejnych protestach.

Rosyjska policja miała zatrzymać tysiące osób, które wyraziły poparcie dla Aleksieja Nawalnego. Manifestujący na ulicach domagali się uwolnienia krytykującego Kreml polityka. Jak informują media, w samą tylko niedzielę zatrzymano co najmniej 5021 osób w całym kraju. W samej Moskwie zatrzymano aż 1608 protestujących. Przypomnijmy, iż w minionym tygodniu protesty odbyły się w około 100 miastach w całym kraju. Mimo aresztowań, cała Rosja wstrząsana jest nowymi protestami.

Jak informują w mediach społecznościowych zwolennicy Nawalnego, służby zatrzymały również żonę polityka, Julię Nawalną. Do zatrzymania doszło w czasie protestu w Moskwie. Jest to kolejne jej zatrzymanie, podobne, również w czasie protestu, miało miejsce w zeszłym tygodniu.

Pierwsze protesty miały miejsce we Władywostoku. Rosjanie zbierali się na nich w geście wsparcia Nawalnego, aresztowanego po powrocie do kraju, mimo, iż policja odgrodziła główny plac miasta. „Pragnienie życia w wolnym kraju jest silniejsze niż strach przed zatrzymaniem” – miał powiedzieć jeden z uczestników wiecu. We Władywostoku dokonano około setki aresztowań.

To właśnie filmy z Władywostoku ukazały szczególną brutalność policji, ścigającej demonstrantów. Ci z kolei skandowali: “Putin jest złodziejem”, czy “Wolność dla Rosji”. W późniejszych dniach w Internecie ukazało się wiele nagrań, pokazujących policyjne interwencje z użyciem siły przeciwko obywatelom.

Protesty potępiła rzecznik ministerstwa spraw wewnętrznych, Irina Volk. „W obecnych okolicznościach ryzyko protestacyjnych prowokacji rośnie, a ich celem jest naruszenie porządku cywilnego” – stwierdziła rzecznik MSW. “W takiej sytuacji Twoje bezpieczeństwo osobiste może być zagrożone. Zdecydowanie zalecamy ostrzeżenie swoich nieletnich dzieci, innych krewnych i znajomych przed uczestnictwem w nieautoryzowanych wydarzeniach” – poinformowała Volk.

Stany Zjednoczone z kolei oficjalnie potępiły stanowisko, jakie objęła Rosja względem protestująych, nazywając je “surowymi taktykami”. “Stany Zjednoczone potępiają uporczywe stosowanie surowych taktyk przeciwko pokojowym demonstrantom i dziennikarzom przez władze rosyjskie przez drugi tydzień z rzędu” – napisał na Twitterze sekretarz stanu USA, Antony Blinken.

AJ

Dodano w Bez kategorii