Marek Sawicki

/ Fot. wikipedia

– Sugeruję posłom konserwatywnym PO, żeby wyrwali się z lewicowego uścisku. Są dobre warunki, żeby założyli klub konserwatystów – powiedział w radiowej “Trójce” polityk PSL Marek Sawicki.

  • Marek Sawicki z PSL zachęca “posłów konserwatywnych PO”, żeby “założyli klub konserwatystów”.
  • Jego zdaniem PO od lat dryfuje w lewo i w tej partii nie ma już miejsca dla części dotychczasowych polityków.
  • Obostrzenia trzeba wprowadzać regionalnie, tam gdzie są ogniska zakażeń – powiedział także, odnosząc się do kwestii koronawirusa.
  • Zobacz także: Rozłam w PiS w podkarpackim sejmiku? Radny zabiera głos

– PO od wielu lat jest partią, która bardzo mocno dryfuje w lewą stronę. Dzisiaj mamy budowanie liberalnej lewicy, w której znajdzie się miejsce dla Nowoczesnej, PO i obecnego klubu Lewicy – stwierdził Marek Sawicki. – Sugeruję posłom konserwatywnym PO, żeby wyrwali się z lewicowego uścisku. Są dobre warunki, żeby założyli klub konserwatystów, żeby nie utożsamiać się całkowicie z tym lewicowym nurtem jaki zawładnął Platformą – powiedział.

– Nie wyobrażam sobie, że Paweł Zalewski, Paweł Kowal, Poncyliusz czy ewentualnie, tak jak pan powiedział, Grad, pozostaliby w strukturze, która jawnie mówi o tym, że aborcja na życzenie do 12. tygodnia życia jest okej, że nadal są chrześcijańskimi demokratami i uważają się za nosicieli tradycji chadeckiej – wyraził opinię były minister rolnictwa.

Równocześnie polityk krytycznie wyraził się o Jarosławie Gowinie. – Zachęcam kolegów, żeby nie prowadzić rozmów z Gowinem, to jest stracony czas. Już miał kilka szans, żeby zostawić Zjednoczoną Prawicę i tego nie zrobił – stwierdził.

Poseł PSL skrytykował też aktualną politykę rządu wobec koronawirusa. – Obostrzenia trzeba wprowadzać regionalnie, tam gdzie są ogniska zakażeń. W całym kraju nie ma potrzeby, żebyśmy się poddawali tak dużym restrykcjom. Tam, gdzie je stosują, efekty są słabe np. Słowacja, Czechy, w jakimś sensie Niemcy – powiedział.

dorzeczy.pl

Dodano w Bez kategorii
Marta Lempart

/ twitter.com

Marta Lempart współpracuje z ABW? Według “Wprost” takie zarzuty przedstawiło jej część lewicowych działaczy “Ogólnopolskiego Strajku Kobiet”. Na bramie wrocławskiej siedziby aborcjonistycznej organizacji zawisł obraźliwy transparent skierowany wobec jej liderki.

  • Lewicowi działacze “Strajku Kobiet” oskarżają Martę Lempart o współpracę z Agencją Bezpieczeństwa Wewnętrznego.
  • Zarzucają jej, że celowo działa na szkodę ich organizacji.
  • Przy siedzibie “Strajku Kobiet” we Wrocławiu zawisł obraźliwy transparent.
  • Marta Lempart nie chce komentować sprawy.
  • Zobacz także: Zamach na włoskiego ambasadora. Doszło do ataku na konwój

– Transfobko ABW się sprzedałaś, Strajk Kobiet rozje***aś – można przeczytać na transparencie, który w niedzielę rano zawisł na ogrodzeniu wrocławskiej siedziby “Ogólnopolskiego Strajku Kobiet”. Sprawę próbowali rozszyfrować dziennikarze “Wprost”.

Jak ustalił “Wprost”, lewicowi działacze “Strajku Kobiet” zarzucają, że Marta Lempart celowo działa na szkodę ich organizacji. Twierdzą oni, że współpracuje ona z Agencją Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Co ciekawe, na transparencie została ona określona też “transfobką”.

– W ogóle nie będę tego komentować. Nie komentuję żadnego hejtu. Nie odnoszę się ani do formy, ani do treści – powiedziała tygodnikowi „Wprost” Marta Lempart. Sprawa jest bardzo tajemnicza i zaskakująca.

tvp.info

Dodano w Bez kategorii
Jarosław Kaczyński

/ Fot. YouTube

– Koleżanki i Koledzy Radni z Klubu PiS w Sejmiku Podkarpackim, po raz kolejny z mediów dowiaduję się, iż nosicie się z zamiarem wyrzucenia mnie z sejmikowego klubu PiS – napisał w mediach społecznościowych radny podkarpackiego sejmiku, Jacek Kotula.

– Nie zamierzam się tłumaczyć z fikcyjnych, instrumentalnie stawianych mi zarzutów. Wręcz przeciwnie. Jestem jak nigdy przekonany, że działam w słusznej sprawie, w słusznych zawodach wystąpiłem – stwierdził radny Kotula. – To wy wszyscy zastanówcie się, czy nasi wyborcy godzą się na to, co dzieje się w szpitalu przy Szopena w Rzeszowie – podkreślił. – Nim zagłosujecie za wyrzuceniem mnie, zastanówcie się nad jeszcze jedną sprawą bieżącą, która może pozwoli wam zrozumieć pewien fundamentalny problem o charakterze personalno-systemowym – zaznaczył.

Koleżanki i Koledzy Radni z Klubu PiS w Sejmiku Podkarpackim, Po raz kolejny z mediów dowiaduję się, iż nosicie się z…

Opublikowany przez Jacka Kotulę Niedziela, 21 lutego 2021

“Czemu miało służyć celowe dzielenie klubu radnych PiS w sejmiku?”

– Czemu miało służyć celowe dzielenie klubu radnych PiS w sejmiku? Urządzanie jakiś oddzielnych obrad różnych części naszego Klubu Radnych? I to wcale nie w podziale na poszczególne partie Zjednoczonej Prawicy. Dobrze wiecie, że w naszym regionie nie ma między nami konfliktów na takich liniach – zauważył. – O co więc chodziło temu, kto realizował taki plan? Sądzę, że też świetnie wiecie… – napisał. – Jeśli chcecie by nadal było jak jest – wyrzućcie mnie. Jeśli jednak jesteście gotowi, by po raz kolejny nie poddać się manipulacjom wiadomej osoby będę oczekiwał, iż jeśli zostanę wraz z wami, zrobimy z tym wreszcie porządek – stwierdził.

Pod wpisem radnego pojawił się szereg komentarzy. W jego obronie stanął m.in. prof. Bogdan Chazan. – Nie znam szczegółów sprawy, o którą upomniał się p. Jacek. Wiem natomiast, że to człowiek dobry, prawy, szczery, w sposób bezkompromisowy opowiadający się się za prawdą – napisał. Radny Jacek Kotula od lat jest znany ze swojej działalności pro-life.

Dodano w Bez kategorii

Niemieccy naukowcy prowadzą badania nad specjalną pastą wodorową. Mogłaby ona zastąpić inne paliwa w pojazdach. Miałaby być ona łatwiejsza w użytkowaniu niż benzyna czy energia elektryczna.

  • Pasta wodorowa to innowacyjny pomysł niemieckich naukowców.
  • Mogłaby zastąpić inne paliwa w samochodach czy dronach.
  • Jest ona przechowywana w pojeździe w formie specjalnego wkładu, a gdy paliwo się skończy, użytkownik pojazdu musi tylko wymienić stary wkład na nowy – i napełnić zbiornik wodą.
  • Zobacz także: Orlen chce wykorzystywać 5G w przemyśle i na stacjach paliw

Zespół z Instytutu Fraunhofera Produkcji Technologii i Zaawansowanych Materiałów IFAM w Niemczech opracował nowy sposób wykorzystania wodoru. To pasta wodorowa. Jest ona przechowywana w pojeździe w formie specjalnego wkładu, a gdy paliwo się skończy, użytkownik pojazdu musi tylko wymienić stary wkład na nowy – i napełnić zbiornik wodą.

Dr Marcus Vogt z zespołu pracującego nad “Powerpaste”, jak została nazwana pasta wodorowa wyjaśnia, że substancja ta przechowuje wodór za pomocą specjalnej formuły chemicznej, w pokojowej temperaturze, a potem uwalnia go pod wpływem ciśnienia na żądanie. Pasta znosi również wysokie temperatury, a więc kierowcy nie musieliby martwić się o pozostawienie pojazdu na słońcu.

Dr Vogt przekonuje, że pasta ma “ogromną gęstość energii”. W porównaniu do baterii jest to dziesięć razy więcej. Zasięgi oferowane pojazdom przez silnik napędzany pastą jest porównywalny – a może i większy – niż w przypadku baku z benzyną.

Naukowcy przewidują, że nowe paliwo będzie można wykorzystać nie tylko w samochodach, ale np. dronach. Teraz Instytut buduje pilotażową fabrykę pasty w niemieckim mieście Braunschweig. Ma się ona otworzyć w 2021 r. i wytwarzać ok. 4 tony POWERPASTE rocznie.

businessinsider.com.pl

Dodano w Bez kategorii
Sala kinowa.

/ Fot. Unsplash.com

Gina Carano, znana z serialu “The Mandalorian” została zwolniona przez Disneya. – Nie jestem jedyną osobą, która kiedykolwiek była zastraszana przez tę firmę – stwierdziła w wywiadzie dla “The Daily Wire”.

Gina Carano w mediach społecznościowych otwarcie wspierała Donalda Trumpa. Współczesną sytuację polityczną i podziały w USA porównywała do Niemiec lat 30. XX wieku. To nie spodobało się władzom Disneya.

– Żydzi byli bici na ulicach nie przez nazistowskich żołnierzy, ale przez swoich sąsiadów, nawet przez dzieci. Ponieważ historia jest zmieniana, wiele osób dzisiaj nie zdaje sobie sprawy z tego, że aby sytuacja mogła dojść do punktu, w którym nazistowscy żołnierze z łatwością mogli wyłapać tysiące Żydów, najpierw podjudzani przez rząd sąsiedzi Żydów znienawidzili ich tylko za to, że są Żydami. Czym to się różni od nienawidzenia kogoś za jego poglądy polityczne? – napisała w jednym ze swoich wpisów w mediach społecznościowych. Po pewnym czasie go usunęła, ale zdążył nabrać rozgłosu.

– Patrzyli na mnie jak drapieżniki, a ja obserwowałam współpracowników z tej samej produkcji, którzy mogą powiedzieć wszystko, co chcą; i właśnie z tym miałam problem – opisała sytuację w Disneyu. – W każdej chwili byłam gotowa na to, że mogę odejść, ponieważ widziałam, jak przydarzyło się to tak wielu osobom. Widziałam zastraszanie, więc kiedy to się zaczęło i wycelowali we mnie działa, wiedziałam, że to tylko kwestia czasu – stwierdziła w wywiadzie dla “The Daily Wire”. Nie chciała mówić o szczegółach, by nie zaszkodzić pracującym tam, wciąż bliskim jej osobom. – Każdy boi się utraty pracy – podkreśliła.

tvp.info

Dodano w Bez kategorii

/ fot. TT/@CNNInternational

Portal “money.pl” informuje dzisiaj, że w najbliższy piątek ma dojść do podpisania umowy pomiędzy Polską, a Koreą Południową w sprawie budowy CPK. Według nieoficjalnych informacji stosowną umowę z lotniskiem w Incheon podpisano już kilka tygodni temu. Teraz ma zostać ogłoszona współpraca między rządami obu krajów. Korea Południowa ma również zaangażować kilka milionów euro w budowie polskiego lotniska.

  • Zarząd CPK podpisze oficjalną umowę z lotniskiem w Incheon
  • Premierzy Polski i Korei Południowej zawiążą strategiczną współpracę w budowie lotniska
  • Koreańczycy oprócz ekspertów, sfinansują również samą budowę
  • Zarząd Centralnego Portu Komunikacyjnego rozpoczął proces wykupowania działek
  • Zobacz także: Orlen chce wykorzystywać 5G w przemyśle i na stacjach paliw

Według informacji przekazywanych przez portal “money.pl” od kilku tygodni toczą się zaawansowane prace nad Centralnym Portem Komunikacyjnym. Już w grudniu miała zostać podpisana umowa z południowokoreańskim lotniskiem Incheon, który zaangażował swoich ekspertów do budowy polskiego lotniska.

Z kolei w piątek ma zostać oficjalnie potwierdzona współpraca pomiędzy polskim rządem, a koreańskimi władzami – “To będzie oficjalna inauguracja współpracy między CPK i Incheonem, ale także między polskim rządem a rządem koreańskim. Podpisane zostaną dwa dokumenty: oficjalnie już umowa o doradztwo strategiczne, ale jednocześnie tzw. “porozumienie o wzajemnej współpracy”. To dokument określający ramy rządowego wsparcia dla budowy lotniska” – wyjawia anonimowe źródło.

Partnerstwo Polski i Korei Południowej

Zgodnie z medialnymi doniesieniami w piątkowej uroczystości podpisania umowy między zarządem CPK, a Incheon International Aiport mają wziąć udział premierzy obu stron oraz inni wysocy urzędnicy państwowi.

“W imprezie udział weźmie premier Korei Południowej Chung Sye-kyun, a także tamtejszy minister ziemi, infrastruktury i transportu Byeon Chang-heum oraz nowy prezes lotniska Incheon Kyung Wook Kim. To pokazuje, jaka jest ranga tego wydarzenia” – podaje “money.pl”.

Ze względu na koronawirusa, koreańskie władze nie przylecą do Polski, natomiast wszystko odbyć ma się zdalnie w sali notowań Giełdy Papierów Wartościowych. Po naszej stronie obecność potwierdził już Marcin Horała, odpowiedzialny w rządzie za CPK oraz prezes portu Mikołaj Wild.

Nie do końca wiadomo, czy na uroczystości pojawi się premier Mateusz Morawiecki, który w tym dniu będzie musiał się również stawić na obradach Rady Europejskiej.

Zaangażowanie rządów daje do zrozumienia, że Korea Południowa zamierza wyłożyć znacznie więcej niż 3,5 miliona euro na budowę Centralnego Portu Komunikacyjnego. Zdaniem portalu “money.pl” najprawdopodobniej chodzi o bezpośrednie zaangażowanie w budowie gigaportu, który będzie stanowić idealną bazę połączeń z lotniskiem w Incheon.

Jak powstaje CPK w Baranowie?

W tej chwili CPK szykuje się do wykupu gruntów pod inwestycję. Inwentaryzowane są działki w obrębie tzw. piaskownicy, czyli terenu, na którym powstać ma lotnisko. Trwają też rozmowy społeczne z mieszkańcami.

Koszt budowy CPK szacowany jest na 25-30 mld zł, ale to jedynie część inwestycyjnego planu. W ramach Centralnego Portu Komunikacyjnego powstać mają nowe drogi ekspresowe, ale przede wszystkim linie kolejowe, w tym koleje dużych prędkości. Samo uruchomienie lotniska zaplanowano do 2030 roku. Docelowo port obsługiwać ma nawet 100 mln pasażerów rocznie.

money.pl

Dodano w Bez kategorii
Michał Kołodziejczak

Michał Kołodziejczak / Fot. YouTube/Media Narodowe

Ministerstwo rodziny i polityki społecznej pracuje nad projektem ustawy, w myśl którego rolnicy prowadzący dodatkową działalność gospodarczą podlegaliby pod ZUS, a nie KRUS. Z tym pomysłem nie godzi się Agrounia. Ponadto zaprezentowała własne rozwiązania ws. emerytur rolniczych.

  • Agrounia krytykuje propozycje ministerstwa rodziny i polityki społecznej. Rolnicy prowadzący działalność gospodarczą mieliby płacić wyższe składki i odprowadzać je do ZUS, a nie KRUS.
  • Agrounia przygotowała też własny projekt ustawy ws. emerytur rolniczych.
  • Projekt trafił na ręce senatora Krzysztofa Kwiatkowskiego, szefa senackiej komisji ustawodawczej.
  • Zobacz także: Orlen chce wykorzystywać 5G w przemyśle i na stacjach paliw

– Ten pomysł jest wymierzony bezpośrednio w wieś, ale odczują go również mieszkańcy miast, którzy nie będą już mogli kupować wiejskich produktów – ocenił Michał Kołodziejczak, lider Agrounii. Jego zdaniem nałożenie dodatkowego obciążenia sprawi, że rolnikom nie będzie się opłacało zajmować dodatkową działalnością, “często nie przynoszącą dochodów, a jedynie wspierającą domowy budżet”, więc znikną wiejskie sklepy, fryzjerzy, agroturystyka, a sąsiedzi, którzy mają maszyny, nie będą świadczyli nimi odpłatnych usług na rzecz tych, którzy takiego sprzętu nie mają. Co ciekawe nad projektem przeniesienia części rolników z KRUS do ZUS pracuje ministerstwo rodziny i polityki społecznej, a nie rolnictwa.

Dziś jest tak, że rolnicy, którzy dodatkowo prowadzą inną działalność (np. sklep na wsi albo zakład fryzjerski), płacą w KRUS-ie podwyższone składki (podwójny KRUS). Dla gospodarstw do 50 ha składka ta wynosi 708 zł na kwartał od osoby, a powyżej tego areału – 1059 zł. Resort rodziny i polityki społecznej chce, by tacy rolnicy płacili podatek w takiej wysokości, jak inni przedsiębiorcy. Dodatkowo, podlegaliby już pod ZUS, a nie KRUS.

Ministerstwo rolnictwa nic nie wie

W pracach nad rządowym projektem nie bierze udziału ministerstwo rolnictwa. Jak oświadczył szef tego resortu, Grzegorz Puda, “żaden projekt takiej ustawy nie wpłynął do Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi w ramach uzgodnień międzyresortowych”. – Ani MRiRW, ani KRUS nie uczestniczyły w żadnych roboczych pracach nad proponowanym rozwiązaniem – stwierdził w oświadczeniu.

– Nikt, ani minister, ani premier nie zaprzeczył, że takie prace trwają. Minister powiedział tylko, że nie wie, by taki projekt trafił do resortu. Mamy kolejnego ministra, który nie wie, jakie ustawy są przygotowywane dla rolników – skomentował Michał Kołodziejczak, lider Agrounii.

Projekt Agrounii

Propozycja zmiany prawa przygotowana przez AGROunię przewiduje że rolnik, który nie ma następcy ubezpieczonego w KRUS będzie mógł pobierać normalną emeryturę. – Taki stan powinien trwać przez 5 lat przed przejściem na emeryturę, co zapobiegać będzie nadużyciom – wyjaśnił Kołodziejczak. Projekt trafił na ręce senatora Krzysztofa Kwiatkowskiego, szefa senackiej komisji ustawodawczej. Jeżeli większość senatorów poprze zmiany dotyczące emerytur rolniczych, to taki projekt trafi do Sejmu.

radiozet.pl, money.pl, tygodnik-rolniczy.pl

Dodano w Bez kategorii

Europoseł z ramienia Koalicji Europejskiej, Magdalena Adamowicz stanie przed Sądem Rejonowym w Gdańsku. Prokuratura oskarżyła wdowę bo zamordowanym prezydencie Gdańska o nieprawidłowości w zeznaniach podatkowych. Oskarżona nie przyznaje się do winy mającej popełnić w latach 2011-2012.

  • Sąd Rejonowy w Gdańsku rozpoczął proces karny nad europoseł Magdaleną Adamowicz
  • Prokuratura zarzuca wdowie po prezydencie Gdańska ukrywanie działalności gospodarczej w wynajmowaniu mieszkań
  • W latach 2011-12 oskarżona miała pominąć wraz z mężem ponad 400 tysięcy złotych dochodu
  • Magdalena Adamowicz zarzuca instytucjom państwowym polityczną walkę z nią i jej rodziną
  • Zobacz także: Bill Gates ostrzega: Kryzys klimatyczny bardziej śmiercionośny, niż koronawirus

Rozpoczął się proces sądowy wdowy po zamordowanym dwa lata temu prezydencie Gdańska, ś.p. Pawle Adamowiczu. Europoseł Koalicji Europejskiej została oskarżona przez prokuraturę o składanie fałszywych zeznań podatkowych w latach 2011-2012.

W poniedziałek odbyła się również pierwsza sesja w Sądzie Rejonowym w Gdańsku, gdzie oskarżona zamierza bronić swoich praw.

Magdalena Adamowicz nie przyznaje się do winy

Europoseł KE, w trakcie poniedziałkowej rozprawy sądowej przyznała się jedynie do prawidłowego rozliczania się z fiskusem – “Wraz z moim zamordowanym mężem śp. Pawłem Adamowiczem rozliczaliśmy się z podatków w sposób zgodny z obowiązującym prawem, a uzyskane przez nas dochody pochodziły jedynie z jawnych źródeł” – podkreśliła.

Oskarżona o oszustwo podatkowe wyjaśniła, że tak jak kilkaset tysięcy Polaków wybiera rozliczanie się za wynajem mieszkania w sposób ryczałtowy – “Absurdalny jest zarzut, że prowadziłam rzekomo działalność gospodarczą. 700 tys. Polaków rozlicza się z wynajmu mieszkań ryczałtem. Tak też było i w naszym przypadku – płaciłam 8,5 procent ryczałtu od przychodu” – mówiła przed Sądem Rejonowym w Gdańsku.

“Wybierając ryczałt tak naprawdę zapłaciłam ponad 2,5 tys. zł więcej niż gdybym miała prowadzić insynuowaną mi działalność gospodarczą, bo nie odliczałam – jak przedsiębiorcy – żadnych kosztów” – dodała oskarżona.

Broniąc się przed oskarżeniami prokuratury podkreśliła, że nigdy nie wynajmowała 11 mieszkań. Przyznała się natomiast do wynajmowania pięciu mieszkań wraz z nieżyjącym mężem we wspomnianym okresie rozliczeniowym.

Prokuratura oskarża o ukrywanie dochodów

Akt oskarżenia przeciwko 48-letniej europoseł do Sądu Rejonowego w Gdańsku skierował Dolnośląski Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej we Wrocławiu.

Zdaniem prokuratury Magdalena Adamowicz w sposób niejawny prowadzi działalność gospodarczą, z którą nie rozliczała się z urzędem skarbowym. W zeznaniach podatkowych za lata 2011-2012 miała też zataić odpowiednio prawie 300 tys. zł. i 100 tys. zł dochodów. Prokuratura zarzuca jej również nierozliczenie dochodów z wynajmu mieszkań, jako prowadzonego w warunkach pozarolniczej działalności gospodarczej. Według śledczych, uszczuplenie podatku wyniosło prawie 120 tys. zł.

W oświadczeniu przed rozprawą europoseł zamieściła oświadczenie, mające wydźwięk polityczny, w którym oskarża instytucje rządowe i media o szarganie wizerunku jej rodziny – “Jest dla mnie oczywiste, że w obu wątkach chodzi prokuraturze o jedno: w opinii publicznej wzbudzić podejrzenie, że trwająca latami nagonka na Pawła Adamowicza była choćby częściowo uzasadniona. Nie jest to zatem atak na mnie; jest to obrona – próba obrony wizerunku prokuratorów i mediów rządowych po zabójstwie mojego męża. Próba tyleż desperacka, co niemoralna” – napisała.

polsatnews.pl

Dodano w Bez kategorii

/ fot. @Twitter

Po kilku dniach od nominacji na dyrektora IPN we Wrocławiu, dr Tomasz Greniuch podał się do dymisji. Przeciwko tej kandydaturze byli członkowie opozycji oraz rządu, a także doradcy Prezydenta Andrzeja Dudy. Historykowi wypominano jego przeszłość w organizacji narodowej, ONR. Natomiast jeszcze przed ogłoszeniem tej informacji, budynek IPN w Warszawie został oblany czerwoną farbą jako znak protestu.

Kilka dni temu nominację od Prezesa Instytutu Pamięci Narodowej nominację na dyrektora wrocławskiego oddziału otrzymał dr Tomasz Greniuch. Politycy opozycji niemal natychmiastowo zaczęli wyciągać przeciwko niemu materiały, które miały wskazywać na jego rzekome faszyzowanie. Zarzucano mu również przeszłość w Obozie Narodowo-Radykalnym co zdaniem opozycji ma dyskwalifikować Greniucha z dalszego życia w społeczeństwie i instytucjach publicznych.

Do głosu sprzeciwu doszli również politycy obozu rządzącego, którzy również domagali się natychmiastowej dymisji historyka z funkcji dyrektora wrocławskiego oddziału IPN. Również doradca Prezydenta RP, Andrzeja Dudy wypowiedział się negatywnie o tej osobie. Wyjaśnił również, że przyznany kilka lat temu Brązowy Krzyż Zasługi jest błędną decyzją, a Kancelaria Prezydenta nie wiedziała o przeszłości doktora nauk historycznych.

“Krzyż Zasługi w roku 2018 został przyznany na wiosek wojewody dolnośląskiego. Wpłynęło wtedy – jeśli się nie mylę – kilkadziesiąt takich wniosków, a sprawa zaangażowania w symbolikę faszystowską nie była urzędowi prezydenckiemu wtedy znana. Sądzę, że doktor nie powinien dalej być szefem oddziału” – powiedział.

Budynek IPN oblany czerwoną farbą!

W poniedziałek budynek należący do IPN w Warszawie został oblany w ramach protestu czerwoną farbą. Na nagraniu ze zdarzenia wyraźnie widać jak mężczyzna celuje w Orła Białego znajdującego się na znaku IPN. Aktywista znany jest jako Zbigniew Komosa, przedsiębiorca ścigany przez Prokuraturę za znieważanie pomnika ofiar katastrofy w Smoleńsku.

Tomasz Greniuch podaje się do dymisji

Ostatecznie po kilku dniach batalii dr. Tomasz Greniuch podał się do dymisji – “W związku z zaistniałymi okolicznościami dotyczącymi nominacji dr. Tomasza Greniucha na stanowisko p.o. Dyrektora Oddziału IPN we Wrocławiu dalsze pełnienie przez Niego tej funkcji jest niemożliwe” – poinformował prezes IPN Jarosław Szarek, podkreślając, że historyk sam złożył rezygnację.

Natomiast jeszcze w piątek doktor nauk historycznych za pośrednictwem IPN wydał oświadczenie przepraszające za błędy młodości oraz podkreślające jego odcięcie się od rzekomego faszyzmu – “Moja rodzina została doświadczona przez oba totalitaryzmy: niemiecki nazizm i sowiecki komunizm. Nigdy nie byłem nazistą, za nieodpowiedzialny gest sprzed kilkunastu laty jeszcze raz przepraszam i uważam to za błąd. Symbole i gesty, które wznosiłem to była młodzieńcza brawura, często głucha na zdrowy rozsądek i konsekwencje. Nigdy jednak nie miały one podłoża gloryfikowania totalitaryzmów!” – podkreślił.

Na godzinę 14. zapowiedziano również briefing prasowy pod budynkiem IPN w Warszawie przy ul. Postępu 18. Prezes Instytutu, Jarosław Szarek ma wyjaśnić zaistniałą sytuację związaną z wrocławskim oddziałem.

ipn.gov.pl/tysol.pl

Dodano w Bez kategorii

Ambasador Włoch w Demokratycznej Republice Konga Luca Attanasio oraz towarzyszący mu karabinier zginęli w zamachu. Doszło do tego w mieście Goma, na wschodzie tego afrykańskiego kraju.

  • Na wschodzie Demokratycznej Republiki Konga został zaatakowany konwój misji stabilizacyjnej ONZ MONUSCO.
  • Była to próba porwania.
  • W wyniku odniesionych ran zmarł w szpitalu włoski ambasador Luca Attanasio, a także towarzyszący mu karabinier.
  • Szef włoskiego MSZ Luigi Di Maio na wiadomość o zamachu opuścił Brukselę, gdzie uczestniczył w unijnym spotkaniu ministrów spraw zagranicznych. Udał się w trybie pilnym w podróż powrotną do Rzymu.
  • Zobacz także: Rosyjski polityk chce limitu wagi dla obywateli i urzędników

Luca Attanasio zmarł w szpitalu z powodu odniesionych ran. Samochód, którym jechał, był w konwoju pojazdów misji stabilizacyjnej ONZ MONUSCO, czuwającej nad procesem pokojowym w Demokratycznej Republice Konga. Jak podają włoskie media, atak do którego doszło dzisiaj, był próbą porwania.

W tej części Afryki nadal jest niespokojnie. W górach Wirunga między Demokratyczną Republiką Konga, Rwandą i Ugandą działają liczne uzbrojone grupy.

Tragedia wstrząsnęła Włochami. Szef włoskiego MSZ Luigi Di Maio na wiadomość o zamachu opuścił Brukselę, gdzie uczestniczył w unijnym spotkaniu ministrów spraw zagranicznych. Udał się w trybie pilnym w podróż powrotną do Rzymu.

rmf24.pl

Dodano w Bez kategorii