Władimir Putin i Recep Erdogan / Fot. PAP/EPA/TURKISH PRESIDENT PRESS OFFICE HANDOUT. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030
Turcja od kilku tygodni przeprowadza ofensywę w północnej Syrii.
Zdaniem Ankary są to działania odwetowe za atak terrorystyczny przeprowadzony przez Kurdów.
Z tego powodu prezydent Recep Tayyip Erdogan skontaktował się z Władimirem Putinem.
Poprosił on go o wsparcie tej kwestii oraz podejmowania wspólnych działań w tamtym regionie.
Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan poinformował, że kontaktował się z prezydentem Władimirem Putinem ws. wsparcia wspólnych działań w północnej Syrii.
Poprosiliśmy prezydenta Putina o wsparcie w kwestii podejmowania wspólnych decyzji i – być może – podejmowania wspólnych działań w północnej Syrii
– powiedział prezydent Turcji.
Jak zaznaczył, w tej kwestii nie zamierza pytać się nikogo o zgodę.
Turecki przywódca powiedział również, że Ankara jest zdeterminowana by podjąć ofensywę lądową przeciwko zamieszkującym północną Syrię Kurdom; data jej rozpoczęcia nie została ujawniona.
Naszym celem pozostaje utworzenie strefy buforowej sięgającej 30 kilometrów w głąb Syrii
Turcja od kilku tygodni prowadzi ataki lotnicze i ostrzały pozycji kurdyjskich na północy Syrii w ramach operacji Pazur-Miecz. Zdaniem Ankary, jest to odwet za atak terrorystyczny w Stambule. Zginęło w nim 6 osób, a 80 pozostałych zostało rannych. Władze oskarżają o atak kurdyjskie organizacje takie jak Partia Pracujących Kurdystanu czy Ludowe Jednostki Samoobrony, choć żadna z nich się do zamachu nie przyznała.
Operacja lądowa w Syrii ma być wymierzona w Manbidż, Kobani i Tall Rifat w celu ustanowienia połączenia między Turcją, a obszarami kontrolowanymi przez protureckich rebeliantów. Potencjalna inwazja niepokoi Moskwę i Waszyngton. Obie strony nie wykazują zadowolenia z takiego obrotu spraw. USA obawiają się bowiem, że zaostrzenie konfliktu w regionie podważy działania przeciwko Państwu Islamskiemu, a Rosja, że osłabi to pozycję wspieranego przez nich dyktatora Baszara al-Assada.
Parlament Europejski, Strasburg / Fot. PAP/EPA/RONALD WITTEK
Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030
We wtorek kraje Unii Europejskiej zgodziły się na przyznanie Bośni i Hercegowinie statusu kraju kandydującego.
Jest to trzeci kraj w tym roku, po Ukrainie i Mołdawii, który oczekuje na wejście do UE.
Teraz kraje te muszą czekać na dalsze manewry przywódców unijnych, a także spełnić określone warunki.
We wtorek kraje Unii Europejskiej zgodziły się na przyznanie Bośni i Hercegowinie statusu kraju kandydującego. Jak wskazuje serwis Politico, jest to kamieniem milowym na długiej drodze do przystąpienia tego państwa do UE. Oczekuje się, że decyzja zostanie sformalizowana w czwartek, kiedy przywódcy krajów Unii przyjadą do Brukseli na szczyt.
Bośnia i Hercegowina złożyła wniosek o członkostwo w UE w 2016 r., ale temat upadł. Jednakże rosyjska agresja na Ukrainę wywołała tę kwestię z powrotem. W ten sposób zaostrzył się apetyt UE na ekspansję w regionie Bałkanów Zachodnich.
W czerwcu przywódcy UE przyznali Ukrainie i Mołdawii status krajów kandydujących. Oczekuje się, że Kosowo formalnie złoży swój wniosek o członkostwo w Unii w tym tygodniu. Jednak droga do faktycznego przystąpienia do UE pozostaje długa dla wszystkich krajów Bałkanów Zachodnich.
Podczas spotkania unijnych ministrów doszło do rozmów ws. przyjęcia Bośni i Hercegowiny do Unii Europejskiej. Czeski minister ds. europejskich Mikulas Bek poinformował o nadaniu temu państwu statusu kraju kandydującego.
Szczególnie cieszy mnie rekomendacja przyznania Bośni i Hercegowinie statusu kraju kandydującego oraz uznanie wysiłków reformatorskich Ukrainy w tak trudnych czasach
– powiedział czeski minister ds. europejskich Mikulas Bek.
Bek wskazał, że ministrowie ponownie przeanalizują wnioski Ukrainy i Mołdawii, a także Gruzji, która nie uzyskała statusu kraju kandydującego na początku tego roku, wiosną przyszłego roku, po otrzymaniu zaktualizowanej oceny od Komisji Europejskiej.
W październiku Komisja Europejska pozytywnie wypowiedziała się na temat nadania Bośni i Hercegowinie statusu kandydata do UE, ale podkreśliła, że kraj ten musi spełnić konkretne wymogi.
Rosyjscy wojskowi, na których Wielka Brytania nałożyła sankcje personalne, mają być odpowiedzialni między innymi za ataki na ukraińską infrastrukturę cywilną.
Wśród Rosjan objętych brytyjskimi sankcjami jest generał major Robert Baranow, który został zidentyfikowany przez śledczych jako dowódca jednostki odpowiedzialnej za programowanie i naprowadzanie rosyjskich pocisków manewrujących na cele na terytorium Ukrainy. Oprócz Baranowa, dziewięciu spośród wojskowych objętych sankcjami ma stopnie generalskie.
Cleverly: “Wielka Brytania stoi po stronie Ukrainy”
We wtorek resort spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii podał w oświadczeniu, że od początku rosyjskiej inwazji militarnej zginęło ponad 6 000 ukraińskich cywilów, głównie w wyniku uderzeń rakietowych i artyleryjskich. Brytyjczycy podkreślają, iż celowe kierowanie ataków na ludność i obiekty cywilne stanowi poważne naruszenie międzynarodowego prawa humanitarnego, w związku z czym osoby odpowiedzialne muszą zostać pociągnięte do odpowiedzialności.
Wielka Brytania stoi po stronie Ukrainy. Wyrachowane ataki sił rosyjskich na miasta i niewinnych cywilów na Ukrainie nie pozostaną bez odpowiedzi. (…) Putin chce złamać ducha Ukrainy, ale nie uda mu się to. Ukraina wygra, Ukraina się odbuduje
– stwierdził brytyjski minister spraw zagranicznych James Cleverly.
The UK wants peace in Ukraine.
Nobody wants this war to continue.
But peace must be on the terms of the Ukrainian government and the Ukrainian people. pic.twitter.com/RUGdbAGf5O
Policja informuje, że Samuel Benjamin Bankman-Fried z Kalifornii w Stanach Zjednoczonych został aresztowany
– poinformowały Królewskie Siły Policji na Bahamach.
W ten sposób kończy się stan niepewności i przepychanek między amerykańskim wymiarem sprawiedliwości i służbami a władzami Bahamów, które od czasu wybuchu afery związanej z giełdą FTX nie chciały podejmować realnych kroków prawnych przeciwko trzydziestoletniemu miliarderowi.
Jak czytamy w dokumencie opublikowanym przez policję, do zatrzymania doszło 12 grudnia około godziny 18:00 czasu lokalnego kompleksie Albany w Nassau. Jest to luksusowe osiedle położone w sąsiedztwie mariny. Aresztowania dokonali funkcjonariusze wydziału Walki z Przestępczością Gospodarczą.
W wyjaśnieniu czytamy, że podstawą zatrzymania były liczne nadużycia finansowe, niezgodne z prawem Stanów Zjednoczonych, które są również wbrew przepisom prawa na Bahamach. Policja zaznaczyła, że podczas interwencji nie doszło do żadnych incydentów i przebiegła ona spokojnie.
USA Damian Williams: Earlier this evening, Bahamian authorities arrested Samuel Bankman-Fried at the request of the U.S. Government, based on a sealed indictment filed by the SDNY. We expect to move to unseal the indictment in the morning and will have more to say at that time.
Sam Bankman-Fried, znany także jako SBF, jest współzałożycielem giełdy FTX, czyli do niedawna drugiej największej giełdy kryptowalut na świecie. Obracała ona dziennie równowartością nawet 10 miliardów dolarów.
Majątek zatrzymanego trzydziestolatka szacowany był na około 15 miliardów dolarów. Wszystko zmieniło się jednak 11 listopada, gdy kierowana przez niego giełda złożyła wniosek o upadłość po serii informacji, że może być niewypłacalna, a jej kapitał jest sztucznie napompowany poprzez cyfrowe aktywa firmy należącej do współpracowniczki SBF-a. W trzy dni z giełdy wyparowały kryptowaluty warte łącznie około 6 miliardów dolarów i rozpoczął się trwający do dziś krach na rynku.
Funkcjonariusze z Centralnego Biura Antykorupcyjnego zatrzymali w Warszawie mężczyznę odpowiedzialnego za uszkodzenie kilku pojazdów należących do agencji. Do zdarzenia doszło w nocy z 26 na 27 listopada.
Mężczyzna uszkodził łącznie dziewięć samochodów zaparkowanych przy warszawskiej siedzibie CBA przy ul. Poleczki. Sprawca obrzucał pojazdy kostką brukową oraz butelkami.
Portal “tvp.info” dowiedział się, że w ostatnich dniach stołeczni policjanci zatrzymali sprawcę uszkodzenia aut.
Jak przekazał portal, policjanci zatrzymali mężczyznę już 4 grudnia. Usłyszał w prokuraturze zarzuty uszkodzenia cudzej rzeczy, za co grozi od trzech miesięcy do pięciu lat pozbawienia wolności. Prokurator zastosował wobec podejrzanego wolnościowe środki zapobiegawcze w postaci dozoru policji. Straty wyceniono na ok. 50 tys. zł.
Jak podaje portal “tvp.info” w poniedziałek prokuratura okręgowa w Warszawie przedstawiła znanemu muzykowi i kompozytorowi 86-letniemu Krzysztofowi S. zarzut obcowania z osobą nieletnią.
Mężczyzna miał nie przyznać się do winy i odmówić składania wyjaśnień
– czytamy na portalu “tvp.info”.
Medialne informacje potwierdziła rzecznik prokuratury okręgowej w Warszawie Aleksandra Skrzyniarz.
12 grudnia zarzut popełnienia czynu z art. 200 par. 1 k.k. przedstawiony został Krzysztofowi S. Zarzut dotyczy zdarzenia z 2017 r. mającego miejsce w Puławach podczas warsztatów jazzowych organizowanych dla dzieci i młodzieży
– poinformowała prok. Aleksandra Skrzyniarz.
Dodała, że aktualnie uzupełniany jest materiał dowodowy w sprawie, a oskarżony nie przyznał się do zarzucanych mu czynów i odmówił składania wyjaśnień.
Przypomnijmy: jako pierwszy o sprawie Krzysztofa S. pisał znany dziennikarz i pisarz Mariusz Zielke, który w twierdził, że Krzysztof S. na przestrzeni 40 lat swojej działalności muzycznej mógł skrzywdzić ponad 20 ofiar.
Zbudował sobie doskonały system doboru ofiar i ochrony siebie. Potrafił wejść wszędzie i załatwiać pieniądze na jazz. Był sprawnym organizatorem. Dzięki temu budował różne relacje. Zawsze wiedział, z której strony wiał wiatr. Za czasów komuny grał w kościołach i dla władzy. Potrafił oddzielić politykę i ideologię od swoich interesów. Nie wolno zapominać, że S. miał relacje z politykami PiS i PO. Ani jednych, ani drugich nie można politycznie o to oskarżać. Chcę pokazać, że w obecnym systemie politycznym nie ma kary dla pedofilów, którzy funkcjonują na styku polityki, biznesu i mediów. Jest to moim zdaniem dużo większy problem niż w Kościele katolickim. W wielu państwach widzę surowe wyroki dla pedofilów, a u nas? Lepiej nie mówić
– powiedział w rozmowie z portalem “tysol.pl” Mariusz Zielke.
Według medialnych doniesień Polska miała zgłosić zastrzeżenia ws. 15-procentowego podatku od największych podmiotów gospodarczych. Zdaniem polskiej strony największe giganty powinny płacić podatki w krajach, gdzie czerpią największe zyski.
Polska wniosła zastrzeżenie jeśli chodzi o tzw. filar drugi. Chodzi o nałożenie 15-procentowego podatku na największe podmioty gospodarcze. Polska wskazuje, że filar drugi powinien być rozpatrywany z filarem pierwszym, czyli nałożeniem podatków na największe światowe przedsiębiorstwa, które czerpią zyski w krajach, w których nie płacą podatków. Polska podniosła, że największe giganty gospodarcze powinny płacić podatki tam, gdzie czerpią zyski
MF sygnalizowało potrzebę analizy prawa podatkowego
Ministerstwo finansów miało już wcześniej zgłosić Brukseli swoje zastrzeżenia do dyrektywy o podatkach. Podkreślono, że należy przeprowadzić analizy w tej sprawie.
8 października 2021 r. prawie 140 krajów należących do OECD/G20 osiągnęło przełomowe porozumienie w sprawie międzynarodowej reformy podatkowej, a także w sprawie szczegółowego planu wdrożenia.
W założeniu reformy zyski dużych międzynarodowych i krajowych grup lub firm o łącznym rocznym obrocie wynoszącym co najmniej 750 milionów euro będą opodatkowane minimalną stawką 15 proc.
Ukraińscy uchodźcy koczujący na granicy / Fot. PAP/EPA/Wojtek Jargiło. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030
Kraje Unii Europejskiej odsyłają do nas nielegalnych imigrantów.
Rzecznik Straży Granicznej por. Anna Michalska podkreśliła, że prawo unijne wymusza, aby azylanci trafiali do kraju, gdzie składali oni wnioski.
Kraje Unii Europejskiej działają na podstawie rozporządzenia Parlamentu Europejskiego tzw. Dublin III z 2013 roku. Zgodnie z nim, jeśli nielegalny imigrant wnioskował o azyl na przykład w Polsce, a następnie uciekł na Zachód, to po zatrzymaniu jest odsyłany do Polski.
Rzecznik Straży Granicznej, por. Anna Michalska, wskazała, że polskie służby muszą stosować się do unijnej procedury i przyjmować imigrantów.
Polska nie ma żadnego pola manewru. Musimy przyjmować osoby, które złożyły u nas wnioski o ochronę międzynarodową. Państwa, które zatrzymają u siebie uchodźców, przekazują ich nam. Polska ma o tyle trudniej, ponieważ jest krajem, który ma zewnętrzne granice z Unią Europejską i naturalne jest, że migranci muszą dostać się do Polski, żeby przedostać się do Francji, Niemiec czy innych krajów. Alarmowaliśmy już od ubiegłego roku, że przekroczenia granicy z Białorusią i składania wniosku o ochronę międzynarodową w Polsce jest nadużywaniem procedury uchodźczej tylko po to, żeby przedostać się do Polski i stąd wyjechać jak najszybciej do innych krajów Unii Europejskiej
– zauważyła por. Anna Michalska, rzecznik Straży Granicznej.
Odsyłanie imigrantów do Polski było zawieszone do końca lipca bieżącego roku na prośbę rządu. Po wznowieniu procedury do Polski może trafić kilka tysięcy cudzoziemców.
Jak poinformowała Polska Grupa Górnicza, dostarczono 200 ty. ton węgla do 700 samorządów.
Ponadto do tej pory spółka zrealizowała połowę całego wolumenu węgla.
Polska Grupa Górnicza poinformowała o sprzedaży 200 tys. ton węgla, które rozdysponowano do 700 samorządów. Według wyliczeń spółka wydaje do samorządów ponad 20 tys. ton węgla na dobę.
Polska Grupa Górnicza S.A. dostarczyła już węgiel do niemal 700 samorządów w Polsce, co stanowi 80 proc. wszystkich gmin, z którymi podjęto współpracę. Sprzedaż do gmin wyniosła prawie 200 tys. ton, co daje od początku grudnia średnio ponad 20 tys. ton węgla na dobę
– czytamy w komunikacie Polskiej Grupy Górniczej.
Spółka poinformowała również, że do tej pory zrealizowała ponad połowę całego wolumenu węgla. Dostawy do gmin są z kolei realizowane bezpośrednio z kopalń i tzw. Kwalifikowanych Dostawców Węgla.
Polska Grupa Górnicza ⚒️ dostarczyła już węgiel do niemal 700 samorządów w Polsce, co stanowi 80 proc. wszystkich gmin, z którymi podjęto współpracę. Sprzedaż do gmin wyniosła prawie 200 tys. ton, co daje od początku grudnia 2022 r. średnio ponad 20 tys. ton węgla na dobę. 1/2 pic.twitter.com/HLNIg02Muc
Jak informowała PGG w piątek, dotąd ok. 2,3 tys. gmin zgłosiło wszystkim sześciu podmiotom zapotrzebowanie na ok. 1,3 mln ton węgla do końca tego roku oraz ok. 2 mln ton w roku przyszłym, do końca kwietnia 2023 r. Do końca ub. tygodnia według szacunków PGG wszystkie sześć podmiotów dostarczyło gminom łącznie ok. 400 tys. ton węgla.
Ustawa o zakupie preferencyjnym paliwa stałego przez gospodarstwa domowe, gminy, spółki gminne i związki gminne zakłada, że mogą kupować węgiel od importerów za nie więcej niż 1,5 tys. zł za tonę. Gmina może sprzedawać węgiel mieszkańcom w cenie nie wyższej niż 2 tys. zł za tonę.
Samorządy, które kupiły węgiel przed wejściem tej ustawy po wyższej cenie, będą mogły wnosić o zwrot różnicy. Węgiel w preferencyjnej cenie mogą kupić od samorządu osoby uprawnione do dodatku węglowego.
Do wznowienia programu energetyki jądrowej skłaniają Polskę względy ekonomiczne. Elektrownie jądrowe dostarczają obecnie energię elektryczną tańszą niż inne źródła energii, a wysokie opłaty za emisję CO2 zwiększą ich konkurencyjność.
Polska jest jednym z nielicznych państw Europy, który nie posiada własnej elektrowni jądrowej.
Technologię elektrowni jądrowej dostarczy Polsce grupa Korea Hydro & Nuclear Power, która jest trzecim co do wielkości operatorem elektrowni jądrowych na świecie.
W Pątnowie (woj. łódzkie) ma powstać pierwsza elektrownia jądrowa w oparciu o koreańską technologię. Początek budowy pierwszego reaktora planowany jest w 2026 r.
Rosnące ceny ropy naftowej, gazu i węgla, a szczególnie niebezpieczeństwo przerwania dostaw tych surowców oraz coraz ostrzejsze wymogi dotyczące emisji gazów cieplarnianych powodują, że co raz więcej państw decyduje się na uruchomienie elektrowni jądrowej.
Dlaczego potrzebujemy atomu?
Polska obecnie stoi przed ogromną transformacją energetyczną. Dywersyfikacja miksu energetycznego, zapewniająca bezpieczeństwo energetyczne, zmniejszająca oddziaływanie na środowisko, przy jednoczesnym utrzymaniu konkurencyjności gospodarki, wiąże się z ogromnymi nakładami inwestycyjnymi. Źródła energii odnawialnej, takie jak wiatraki czy panele fotowoltaiczne, to dobre wsparcie dla naszego systemu, jednak nie są one w zupełności wystarczalne, ponieważ ze względu na swoją specyfikę nie mogą produkować energii w sposób ciągły. Dlatego najlepszym rozwiązaniem dla polskiej energetyki jest inwestycja w energię jądrową.
Warto podkreślić, że w 2020 r. 13 państw członkowskich UE, produkujących energię jądrową, wytworzyło 683 512 GWh energii jądrowej, co stanowi prawie 25% całkowitej produkcji energii elektrycznej w UE. Wśród państw Unii Europejskiej energetyka jądrowa stanowi źródło ponad połowy wykorzystywanej czystej energii. Międzyrządowy Zespół ds. Zmian Klimatu (IPCC) stwierdził w jednym ze swoich raportów, że jest ona jednym z głównych bezemisyjnych źródeł energii elektrycznej.
Polska jest jednym z nielicznych państw Europy, który nie posiada własnej elektrowni jądrowej, pomimo tego, że w promieniu zaledwie 300 km od naszych granic znajdziemy aż 22 jądrowe bloki energetyczne. W dzisiejszych czasach energetyka jądrowa jest stabilnym źródłem energii elektrycznej, z którego korzystają największe gospodarki na świecie. Należy mieć również na uwadze to, że zasoby węgla kamiennego i brunatnego ulegają stopniowemu zmniejszaniu, co w przyszłości spowoduje konieczność wydobywania tych surowców ze złóż coraz trudniej dostępnych, o większym koszcie wydobycia.
Korzyści z inwestycji w atom
Za zróżnicowaniem źródeł energii elektrycznej idzie podniesienie poziomu bezpieczeństwa energetycznego naszego kraju. Pozwoli nam to zmniejszyć wpływ wahań na rynku węgla, gazu, a także ropy na ceny prądu dla odbiorców końcowych. Stabilizacja poziomu cen energii elektrycznej będzie związana bezpośrednio z tym, że nowoczesna elektrownia jądrowa może pracować 60, a w niektórych przypadkach nawet 80 lat. A zatem obciążenie finansowe taką inwestycją jest rozłożone na przestrzeni wielu dekad. Dodatkowo uwzględniając niski koszt eksploatacyjny elektrowni, będziemy w stanie łatwo przewidywać cenę energii.
Kolejną z istotnych zalet energetyki jądrowej jest aspekt ekologiczny. Elektrownia jądrowa w odróżnieniu od elektrowni węglowej nie emituje dwutlenku węgla (CO2), związków azotu i siarki (SO2 i NOx), a także pyłów. Substancje te zanieczyszczają środowisko oraz są niebezpieczne dla naszego zdrowia.
Energetyka jądrowa wymaga również znacznie mniej miejsca. Jest technologią, która w najmniejszym stopniu wykorzystuje teren do produkcji energii elektrycznej. W porównaniu z odnawialnymi źródłami energii generuje więcej energii przy mniejszej powierzchni — 31 razy mniej niż elektrownie słoneczne i 173 razy mniej niż farmy wiatrowe.
Dzięki najmniejszemu wykorzystaniu powierzchni na jednostkę wyprodukowanej energii elektrycznej energetyka jądrowa jest ważnym elementem ochrony różnorodności biologicznej (bioróżnorodności). Zapobiega niszczeniu naturalnych siedlisk. Poprawia w ten sposób warunki do życia i rozmnażania się różnych gatunków w środowisku naturalnym.
Zatem inwestycja w technologię jądrową to dla nas duży krok naprzód w kwestii dbania o klimat i jakość życia społeczeństwa. Co więcej, elektrownie jądrowe produkują niewielkie ilości odpadów, które mogą być bezpiecznie składowane. Warto również dodać, że wdrożenie energetyki jądrowej wzmocni polskie instytuty naukowe i przedsiębiorstwa, które wspólnie będą mogły budować nową branżę, co otworzy przed Polską kolejne ścieżki rozwoju.
Technologia z Korei Południowej
Polska Grupa Energetyczna i Zespół Elektrowni Pątnów – Adamów – Konin zawarły pod koniec października z koreańskim koncernem Korea Hydro & Nuclear Power (KHNP) list intencyjny dot. współpracy w ramach projektu budowy w Pątnowie elektrowni jądrowej w oparciu o koreańską technologię reaktorów APR 1400. Strony zamierzają przygotować wstępny plan rozwoju elektrowni jądrowej w tej lokalizacji do końca 2022 r.
Obecnie KHNP jest trzecim co do wielkości operatorem elektrowni jądrowych na świecie. W ostatnim czasie koncern zrealizował jedną z największych inwestycji na świecie – elektrownię jądrową w Barakah w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Elektrownia składa się z czterech bloków po 1400 MW mocy każdy. Teraz czas na Polskę.
Program Polskiej Energetyki Jądrowej przewiduje budowę i oddanie do eksploatacji dwóch elektrowni jądrowych po trzy reaktory każda. Początek budowy pierwszego reaktora planowany jest w 2026 r., a jego uruchomienie w 2033 r. Ostatni reaktor w drugiej elektrowni ma być oddany do eksploatacji w 2043 r.
Za 10-11 lat będziemy mieli energii nie tylko więcej, ale będzie ona po prostu też tańsza dla gospodarki, dla przemysłu i dla gospodarstw domowych
– tak potrzebę inwestowania w atom uzasadniał wicepremier Jacek Sasin.
Pierwsza elektrownia w Pątnowie
Podczas konferencji prasowej poświęconej wynikom finansowym za III kwartał 2022 roku prezes PGE Wojciech Dąbrowski skomentował decyzję o udziale w projekcie elektrowni jądrowej w Pątnowie. Przyznał on, że do decyzji tej przyczyniła się niepewność na rynku gazu.
Dąbrowski powiedział, że PGE realizuje prace nad atomem zgodnie z listem intencyjnym. – Pracujemy nad planem rozwoju, sprawdzamy warunki geologiczne, pracujemy nad harmonogramem inwestycji. Koreańczycy bardzo pozytywnie ocenili lokalizację w Pątnowie. Dobre wyniki analiz są kluczowe dla dalszego postępu projektu – powiedział prezes PGE.
– Doszło do wydarzeń nadzwyczajnych, co spowodowało, że musieliśmy zweryfikować założenia naszej strategii
– powiedział Dąbrowski i dodał, że nadal głównym celem PGE jest osiągnięcie neutralności klimatycznej.
– Obecnie trudno jest planować w dłuższej perspektywie jaka będzie dostępność i cena gazu. Analizujemy projekt budowy elektrowni gazowej w Rybniku. Od czasu publikacji naszej strategii ceny gazu wzrosły 5-krotnie. To wszystko zmienia ekonomikę przedsięwzięć. To zmienia także myślenie o inwestycjach w energetykę jądrową. Niebagatelną kwestią jest także zrozumienie ze strony społeczeństwa. Akceptacja dla atomu to 85 procent, duża jest w tym rola edukacji państwa – przyznał. Zapewnił on również że „partner koreański jest sprawdzony, realizuje on inwestycje w terminie i budżecie”.