Flaga Ukrainy

Flaga Ukrainy / Fot. pixabay.com

– Na Ukrainie rodzi się zwykły faszyzm i nikt na to nie reaguje. Nie reaguje na to ich główny sojusznik, czyli Stany Zjednoczone. Kroki robione przez Ukrainę w tym kierunku trwają już lata – powiedziała historyk dr Lucyna Kulińska, na kanale Media Narodowe w rozmowie z A. Mandrelą.

Dr L. Kulińska na kanale Media Narodowe odniosła się do tego, że w Polsce nie jesteśmy świadomi wielu wątków. Dominującym tematem jest COVID-19. – Obok szaleństwa jakim jest koronawirus, zniknęły decyzje polityczne. Dziś przy naszej pełnej nieświadomości rozgrywają się rzeczy, które mogą nas słono kosztować – powiedziała nawiązując do obecnej sytuacji.

Na pytanie A. Mandreli o to, co dzieje się na Ukrainie dr Kulińska odpowiedziała, że gloryfikuje się zbrodniarzy. – Na Ukrainie rodzi się zwykły faszyzm i nikt na to nie reaguje. Nie reaguje na to ich główny sojusznik, czyli Stany Zjednoczone. Kroki robione przez Ukrainie w tym kierunku trwają już lata, a brak reakcji rozzuchwala.

Okazuje się, że Ukraiński parlament zaprosił prezydenta Zełenskiego, aby uhonorował przywódcę Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów: Jewhena Konowalca, tytułem bohatera Ukrainy. Dr Kulińska zaznaczyła, że nacjonalizm ukraiński był zawsze proniemiecki i zawsze wrogi Polsce. – Uhonorowanie Konowalca, uczynienie ideologii OUN siłą przewodnią na Ukrainie, powoduje że zagrożenie wobec naszego państwa rośnie. Często bez świadomości Polaków – dodała.

Grabież polskich ziem

Dr Kulińska na pytanie o grabieże polskich ziem odpowiedziała: – Wszystkie główne ugrupowania na Ukrainie przygotowują w tej chwili dokument, który ma dotyczyć zwrotów mienia. Roszczenia mają być skierowane do Polski, aby Polacy wszystkim Ukraińcom, którzy w ramach wymiany ludności znaleźli się na terytorium dzisiejszej Ukrainy, oddali ich mienie.

Dodała, że wysuwanie takich roszczeń jest bezwstydne, zważywszy na rzeź wołyńską, na to co Polakom zostało zabrane i zniszczone. Władze milczą, a konsekwencje nie są wyciągane – Okazuje się, że tysiące hektarów na Podkarpaciu zostało oddane prawem kaduka, ludziom, którzy takie roszczenia wysunęli – zaznaczyła. – Tę ziemię oddaje się po cichu.

Dr Kulińska dodała, że na Podkarpaciu, ale i w innych rejonach Polski, w samorządach jest coraz więcej Ukraińców. – W ten sposób, jeśli pojawią się w tej chwili oficjalne roszczenia ze strony Ukrainy, władze sprawy będą popychały dalej i te ziemie grabiły.

Marian Banaś.

/ Fot. Wikimedia Commons

Marian Banaś, obecny prezes NIK twierdzi, że ma dowody obciążające obóz rządzący. – Widać systemową niewydolność, marnotrawstwo instytucji kontrolowanych. Skalę patologii pokażemy na przykładzie realizacji inwestycji w Ostrołęce – zapowiada.

  • Do końca 2021 roku upubliczniony zostanie raport z funkcjonowania spółek państwowych.
  • Marian Banaś twierdzi, że praca NIK usprawni działalność przedsiębiorstw państwowych.
  • Nieprawidłowości dotyczą obecnego i poprzedniego rządu.
  • Zobacz także: [OPINIA] Dr Kotnis: Potencjał komunikacyjny

Media w Polsce od dłuższego czasu śledzą działalność kontroli prowadzonych przez Banasia. Od 2019 roku, z inicjatywy prezesa NIK, powołano wydział kontroli doraźnych. Dotychczas jednak nie upubliczniono wyników obserwacji. Marian Banaś zapowiedział, że wkrótce zostaną ujawnione efekty działań. Ponadto, wypowiedział się na temat potrzeby doskonalenia organu. – Chcę zwiększyć stan osobowy wydziału kontroli doraźnych, podnieść rangę tego wydziału w instytucji, tak aby stał się realnym centrum koordynacji kontroli doraźnych w całej izbie. To będzie zbrojne ramię NIK. Trafią tu najlepsi – podkreśla prezes NIK.

Raport dotyczący nieprawidłowości

W wywiadzie dla Business Insider ogłosił, że do końca roku ujawniony zostanie raport dotyczący realizacji budżetu państwa. Został zapowiedziany jeszcze w 2020 roku. – Jego przygotowanie okazało się dużo większym wyzwaniem. Zwłaszcza w warunkach pandemii, gdzie wiele urzędów i instytucji pracuje w trybie zdalnym – zaznacza.

Prezes NIK odniósł się także do nieprawidłowości związanych z działaniami rządu w czasie pandemii. – Były choćby nieprawidłowości w przygotowaniu szpitali do radzenia sobie z pandemią. Proszę jednak pamiętać, że ze względu na COVID-19, kontrolerzy też nie mogą tak swobodnie poruszać się po placówkach medycznych – mówi.

Banaś stwierdził również, że przygotowywany raport znacząco wpłynie na poprawę działalności instytucji państwowych. – Efekty z pewnością nie będą mizerne. Dzięki wynikom działań specgrupy będzie można wskazać w jednoznaczny sposób, gdzie powinna nastąpić poprawa w funkcjonowaniu państwa i obszarów objętych kontrolami – podkreśla.

Prezes NIK zaznaczył, że uchybienia dotyczą nie tylko obecnego rządu. -Mam na myśli osoby władzy, zarówno z obecnej ekipy rządzącej, jak i poprzedniej. To dotyczy także tych obszarów, które są przedmiotem kontroli doraźnych. Widać systemową niewydolność, marnotrawstwo instytucji kontrolowanych – zauważa.

Na pytanie redaktora Business Insider w sprawie nastawienia do PiS, Banaś stwierdził: “Nie ma żadnej wojny. Wykonuję swoje ustawowe, konstytucyjne obowiązki i dbam o niezależność oraz apolityczność NIK”.

businessinsider.com.pl

Ron De Santis

/ Fot. YouTube/WPTVNews-FLPalmBeachesandTreasureCoast

Floryda przeciwdziała wprowadzeniu paszportów szczepionkowych. Ron De Santis zapowiada działania.

Ron de Santis, gubernator stanu Floryda, ogłosił, że jeszcze w tym tygodniu podejmie próbę zakazu potwierdzeń szczepionkowych, czyli tzw. paszportów. Zapowiedź odnosi się do działań prywatnych firm i władz lokalnych, które mogłyby wymóc na obywatelach fizyczne i cyfrowe dowody zaszczepienia przeciwko COVID-19.

Stworzenie ram prawnych

De Santis nie tylko zaświadczył o zaangażowaniu w ramach własnych kompetencji, ale również zwrócił się do parlamentu. Zaznaczył, że powinien zostać przygotowany projekt ustawy zakazującej użycia paszportów szczepionkowych w przestrzeni publicznej. Wyraził także swoje oburzenie: „Jest to nie do przyjęcia, zarówno ze strony rządu, jak i sektora prywatnego, aby narzucać wymóg okazania dowodu szczepienia, by móc normalnie funkcjonować w społeczeństwie”.

Gubernator zaznaczył, że szczepienie jest kwestią indywidualnej wolności a rejestrowanie danych osobistych przez prywatne firmy, może godzić w prywatność. Konferencja prasowa była bezpośrednio związana z podpisaniem ustawy dotyczącej procesów sądowych związanych z COVID-19.

Paszporty szczepionkowe w Stanach Zjednoczonych

W USA, Nowy Jork był pierwszym stanem, który zapowiedział program Excelsior Pass. Koncepcja dotyczy wykorzystania kodu QR, wydanego zaszczepionym, w przemieszczaniu się. Andy Slavitt, który w Białym Domu pełni funkcję doradcy w sprawie koronawirusa stwierdził, że rząd USA nie dąży do pozyskiwania i gromadzenia prywatnych danych. Jen Psaki, rzecznik prasowy Białego Domu, ogłosiła, że nie planuje się utworzenia powszechnej bazy danych w zakresie szczepień.  

thehill.com

Polska flaga

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. pixabay.com CC0 Public Domain

Od kilku już lat na łamach „Tygodnika Solidarność” staram się promować polską rację stanu, patrząc okiem Polaka mieszkającego w Stanach Zjednoczonych. Napisałem wiele artykułów, dlaczego ważne jest, aby każdy Polak (a także ci, którzy się nimi czują), wiedział, na czym owa polska racja stanu polega.

Razem jest nas 60 milionów rozsianych po całym świecie, a najwięcej jest nas tutaj, w Stanach Zjednoczonych. Jest nas ok. 10 milionów, a co najmniej 9 milionów nie mówi już po polsku. Właśnie dlatego powstał w USA Kuryer Polski – nowe medium, które jest dwujęzycznym portalem, mającym docierać z polską racją stanu do Amerykanów polskiego pochodzenia i również do samych Amerykanów.

Jest wiele powodów, aby pozytywny przekaz o Polsce i o jej rozwijającej się gospodarce trafiał do globalnego odbiorcy. Moim zdaniem od 2016 roku w polskiej przestrzeni medialnej trwa jałowa dyskusja o polskiej narracji. Mamy rok 2021 i nic w tej kwestii się nie dzieje. Nie ma dużego medium, które promowałoby polską rację stanu w języku angielskim w świecie globalnym.

Powtarzam następującą tezę w wielu moich artykułach: „To, że my sobie emocjonalnie porozmawiamy po polsku w swoich mediach – w świecie globalnym nie ma żadnego znaczenia”. Jesteśmy chłostani w Unii Europejskiej, rosyjska Duma ma zamiar karać wszystkich, którzy krytykują Stalina i jego „dokonania”. „Chłostali” nas Żydzi, Białorusini, Litwini, Ukraińcy, Niemcy, Francuzi i jeden Bóg wie, kto jeszcze. Teraz amerykański parlament pomniejsza zbrodnię ludobójstwa w Katyniu, a tylko patrzeć, jak amerykański Departament Stanu będzie nas chłostać za niewypłacone roszczenia żydowskie.

W Krynicy, a potem na Wawelu w 2018 r., marszałek Stanisław Karczewski wzywał Polonię do włączenia się w proces obrony Polski. „Polonia dba o Polskę i dba o dobre imię” – powiedział. Dodał, że dalej jest wielka nadzieja, że ten „olbrzymi potencjał Polonii będziemy wykorzystywali również w dbałości o dobre imię Polski, o dobre imię Polaków”. Nie stworzono żadnej wizji ani strategii, a tym bardziej profesjonalnych narzędzi, aby w końcu przestano nas chłostać. Wołanie o polską narrację pozostało w formie działań poszczególnych polityków na poziomie wizerunkowych. A gdyby tak np. Ministerstwo Kultury opracowało zestaw tematów dla dziennikarzy i wyposażyło ich w niezbędne narzędzia do publikacji ich artykułów w mediach zachodnich?

Zobacz także: MKiDN wdroży Fundusz Patriotyczny. Wsparcie finansowe dla organizacji

Na razie wydajemy duże pieniądze okazjonalnie w płatnych artykułach, które przechodzą bez echa. Czas na poważną strategię w tym zakresie. Musi ona być zbudowana na założeniu, że robimy to razem, budując potrzebne grupy ludzi dobrej woli: od profesorów, poprzez polityków, do dziennikarzy. Założenie to musi być oparte na realizacji polskiej racji stanu z wyłączeniem ulubionej w kręgach rządzących zasady „kto nie jest z nami, jest przeciwko nam”. Piszę o polskiej racji stanu od 2012 roku i jeszcze nikt nigdy ani z konsulatu, ani z żadnych innych instytucji nie zapytał: „W czym Panu pomóc?”. Mamy wspaniały polski naród, Polonię rozrzuconą po świecie, wielkie dzieła polskiego intelektu od Pawła Włodkowica do Karola Wojtyły. Czas, aby należycie te wszystkie zasoby wykorzystać w celu obrony naszej tożsamości. Pozdrawiam zza oceanu.

Waldemar Biniecki

Artykuł pierwotnie ukazał się w „Tygodniku Solidarność”.

Droga.

/ fot. Wikipedia

Na swojej liście priorytetów Polska powinna zwracać większą uwagę na staranne planowanie strategiczne, a nie zajmowanie się głównie reagowaniem na bieżące problemy natury taktycznej. Niezbędna jest systematyczna praca nad planem utworzenia sieci połączeń z sąsiadami: Litwą, Ukrainą i Białorusią. Powyższy plan powinien również określić przeszkody na drodze do utworzenia takiej sieci kontaktów i opisać jak się im przeciwstawić.

Podstawy komunikacji

Connectography: Mapping the Future of Global Civilization (Konektografia: Wytyczanie przyszłości światowej cywilizacji) to tytuł książki wydanej w 2016 roku. Jest to obowiązkowa lektura dla tych, którzy chcą zrozumieć zasady i trendy tworzenia globalnych sieci połączeń w XXI wieku. Parag Khanna, Amerykanin hinduskiego pochodzenia, specjalista w dziedzinie stosunków międzynarodowych, globalny doradca strategiczny opisuje w jaki sposób sieci połączeń transportu, energii i infrastruktury komunikacyjnej doprowadziły do “globalnej rewolucji połączeń”. W świecie, który obecnie szybko się zmienia w odpowiedzi na działanie globalnych sił, pozycja kraju w systemie łańcuchów dostaw powinna być kluczowym priorytetem każdego rządu.

Kraje, które zyskują na globalnej konkurencji, koncentrują się na łączeniu się z innymi w coraz to bardziej wielowymiarowe struktury komunikacji. Obejmują one sfery wymiany surowców, nośników energii, handlu i obrony militarnej. Identyfikacja zagrożeń i zamykanie granic dla potencjalnych wrogów prowadzi zwykle do biernej postawy charakteryzującej się reaktywnością i przynosi rozczarowujące wyniki. Zamiast pasywności i koncentracji na obronie, kraje odnoszące sukcesy są proaktywne, szukają rozwiązań podnoszących poziom współdziałania z sąsiadami, przewidują możliwe problemy i planują jak się z nimi zmierzyć. Analiza możliwości tworzenia połączeń z sąsiadami w systemie sieci globalnych łańcuchów dostaw i kierowanie się tą analizą w działaniach rządu ma ogromne znaczenie i przynosi wymierne zyski.

Historycznie Polska skorzystała na otwarciu się i zbudowaniu sieci kontaktów, gdy w X wieku pozwoliła na małżeństwo polskiego pogańskiego księcia z czeską katolicką księżniczką i zaakceptowała chrześcijaństwo, a nie zamknęła granic, żeby walczyć za swoich słowiańskich bogów. Pod koniec XIV wieku Polacy dali koronę pogańskiemu księciu Jagielle, aby umożliwić łączność i koordynację działań z rozległym terytorium Litwy. W XVII wieku odmowa połączenia się na tych samych warunkach z Kozakami i rozszerzenia Rzeczypospolitej o Ukrainę, była jednym z powodów ostatecznego upadku Rzeczypospolitej Obojga Narodów sto lat później.

Rosyjskie zagrożenie

Od trzeciego rozbioru Polski w 1795 roku, terytorium Polsko-Litewskiej Rzeczypospolitej, dobrze rozwinięty europejski producent żywności, został napadnięty i podzielony na części kontrolowane przez najeźdźców, którzy zdecydowali się na kooperację. Od 1945 roku, Rosja kontrolowała ponad połowę byłego terytorium Rzeczypospolitej, którą zaatakowała w 1939 roku z niemiecką pomocą. Korzystając z narzędzi wojny hybrydowej, fakty te zostały umiejętnie zmanipulowane przez nieustającą propagandę. Rosjanie twierdzą, że nie współpracowali z Niemcami podczas ataku na Polskę, ale raczej bronili Ukraińców i Białorusinów zagrożonych upadkiem polskiego rządu. To oczywista manipulacja. Bez porozumienia między Rosjanami i Niemcami, do wojny w 1939 roku by nie doszło. Powszechnie przyjmuje się, że Rosjanie są ciepłymi, kochającymi pokój ludźmi, ale z powodu Lenina i Stalina zostali wciągnięci w okropną ideę Związku Radzieckiego. To Rosjanie byli pierwszymi ofiarami tych okropnych czasów. Teraz znowu zły Putin żeruje na Rosjanach. Niewielu wydaje się żałować Rzeczypospolitej Obojga Narodów, która ma etykietę zacofanego tworu minionych czasów.

Zobacz także: Greenpeace storpeduje wydobycie węgla z nowego złoża na Lubelszczyźnie? Żądają cofnięcia koncesji

W dzisiejszej Polsce większość elit intelektualnych zajmuje się wyszukiwania podziałów i wskazywaniem kozłów ofiarnych za często wyimaginowane przewinienia. Takie wypaczone podejście do funkcji elit narodowych rozpoczęło się 82 lata temu (2021-1939 = 82). To wtedy rosyjska propaganda zaczęła wojnę hybrydową, której celem było podzielenie Polaków na wzajemnie zwalczające się obozy zarówno w kraju, jak i za granicą, czyli osłabienie komunikacji wewnętrznej. Pomimo milionów Polaków, Ukraińców i Białorusinów zamordowanych przez rosyjski terror przed II wojną światową, działaniami wojennymi i powojennymi czystkami, Rosjanie przekonywali sąsiadów Polski i kraje Zachodu, że Polska jest sama sobie winna za swoje niepowodzenia. W rezultacie systematycznej wojny hybrydowej, na dzisiejszej Ukrainie istnieją grupy, które traktują Rosjan jako Dużego Brata i zbawców, a nie bezwzględnych i przebiegłych kolonizatorów. Dla niektórych Ukraińców Polska jest większym zagrożeniem niż Rosja. Pozostaje pogratulować KGB świetnie wykonanego zadania.

Dla tych, którzy są zdezorientowani dlaczego, zamiast wszystkich nazw opisujących różne formy rosyjskich rządów, używam jednej nazwy – Rosja, proponuję zapoznać się z mitem Proteusza, greckiego boga morza i jego wiecznie zmieniających się wcieleń. Kiedy Menelaus próbował złapać Proteusza na wyspie Paros, Proteusz zmieniał się to w lwa, to w węża, lamparta, świnię, a nawet wodę i drzewo. Aby zrozumieć Rosję, trzeba patrzeć poza maskirowkę (маскировка, rosyjska propaganda, dosłownie zamaskowywanie – przyp. ed.) i wszystkie jej formy. Nawet dzisiaj jako Republika Rosyjska, profilowanie etniczne i rasowe jest normą. Słynna piąta linijka w radzieckim paszporcie wprowadzona przez Stalina w 1932 roku określała pochodzenie etniczne. Nie można było zmienić swojego pochodzenia i stać się czystym Rosjaninem bez identyfikacji etnicznej. Jeśli twój dziadek był Gruzinem, Polakiem lub Kałmukiem to było to podane w twoim paszporcie. Linijka ta została oficjalnie usunięta z rosyjskich paszportów dopiero w 1997 roku w wyniku ogromnej presji z zagranicy. Termin Rosja jest tutaj używany dla wszystkich jej form czy struktur.

Używanie nazw Księstwo Moskiewskie, Imperium Carskie, Związek Radziecki lub Federacja Rosyjska i rozpatrywanie każdej struktury jako odrębny twór komplikuje analizę. W rzeczywistości wszystkie te nazwy oznaczają ten sam byt państwowy: ekspansywny polityczny twór kolonialny, który kontroluje terytoria w imię Matki Rosji poprzez przemoc, strach i korupcję. Nawet sama nazwa Rosja została skradziona przez księstwo moskiewskie w czasach Piotra Wielkiego. Ukraińcy bezspornie mają większe prawa do tej nazwy niż obecni Rosjanie. W rzeczywistości obecnie, nawet po upadku ich imperium zwanego Związkiem Radzieckim, Rosja jest nadal największym krajem na świecie, w skład którego wchodzą opresjonowane mniejszości etniczne.

Oskarżanie Polski o plany odzyskania terytorium, które Rosjanie zdobyli podczas II wojny światowej, to czysta fantazja. Równie dziwaczne oskarżenie złożył Putin, który twierdził, że Polska zmusiła Rosję do rozpoczęcia II wojny światowej po stronie Niemiec, żeby obronić świat przed polsko-niemieckimi knowaniami.

Dziś, w obliczu ciągłego zagrożenia ze strony Rosji, współpraca między Polską, Litwą, Ukrainą i Białorusią to niezbędny element ich długoterminowego przetrwania politycznego. Rosjanie nie byli w stanie utrzymać swoich kolonialnych podbojów na zachodzie. Kraje, które Rosjanie stworzyli głównie, żeby podzielić byłe terytorium Rzeczpospolitej i zasiać ziarno nieufności między nimi są obecnie niezależne. Nie są one częścią kolonialnych łupów Rosji i zaczynają uwalniać się od niewoli rosyjskich sił zbrojnych, pieniędzy, energii i propagandy. Mogą swobodnie inwestować w wykształcenie własnych elit i podejmować niezależne decyzje. Oczywiście wielki brat stosuje jak najwięcej bezpośredniej siły lub pośredniej presji, ale ostatecznie to do tych krajów należy decyzja o swojej polityce i o tym, jak bardzo są skłonne przeciwstawić się rosyjskiemu zagrożeniu. Główne środki kontroli Rosji nad jej rozległym terytorium i ludami zapełniającym go są takie same od czasu, gdy Moskwa służyła jako komornik wymuszający podatki dla Mongołów. Są to strach, korupcja i nienawiść do sąsiadów, które tłumią perspektywy rozwoju współpracy i łączności między podbitymi narodami. Słynny cytat Cezara „dziel i rządź” z jego Komentarzy (Commentarii de Bello Gallico), tłumaczenie z Filipa II Macedońskiego, jest dobrze znany i stosowany w Rosji.

Komunikacja z sąsiadami

Żaden z czterech krajów Polska, Litwa, Ukraina czy Białoruś nie ma ochoty na grę w rosyjską ruletkę ze swoją niepodległością, kłócąc się o miasto lub dwa. Zamiast walczyć między sobą, kraje te chcą pokoju, współpracy i wynikającego z tego dobrobytu. Ponieważ Rosjanie obecnie nie są w stanie kontrolować tych krajów, starają się wszystkich sztuczek w swoim repertuarze, aby utrzymać je w separacji i osłabić kontakty. Mediatorzy, tacy jak Stany Zjednoczone, Niemcy czy Francja, powinni ułatwiać bezpośrednie rozmowy i współpracę między Polską, Litwą, Ukrainą i Białorusią, jeśli uczciwie chcą pomóc w rozwoju sprawczości terytorium od Bałtyku po Morze Czarne. Jeśli tego nie robią, ich intencje są dość oczywiste. Chcą być twórcami nowo tworzących się sieci powiązań i przejąć rolę, jaką Rosja odgrywała w kontroli łańcuchów dostaw w regionie. Ostatecznie, zamiast czekać na nowego rozgrywającego, kraje te muszą rozpocząć wspólne wysiłki i opracować plany, jak połączyć się w jedną harmonijną całość. Oczekiwanie na pozwolenie lub przywództwo od innych w takiej pracy jest strategicznym błędem. Jest oczywiste, że Rumunia, Bułgaria, Mołdawia i Naddniestrza są również częścią tej układanki.

Perspektywa nawiązania silnych więzi gospodarczych i kulturowych między Polską, Litwą, Ukrainą i Białorusią jest największym zagrożeniem dla marzeń Rosji o wskrzeszeniu swojego imperium kolonialnego. Włączenie ponad 2 milionów ukraińskich imigrantów do polskiego systemu polityczno-ekonomicznego bez żadnego poważnego problemu systemowego jest imponującym pierwszym krokiem na drodze do poprawy komunikacji między tymi dwoma krajami. Ukraińcy nie tylko pracują w Polsce, ale łączą swoje portfele w Polsce z rodzinami na Ukrainie. Wielu z nich ubiega się o Kartę Polaka, co jeszcze bardziej wzmacnia kontakty. Myśląc strategicznie, Polska powinna wykorzystać ten potencjał demograficzny jako środek poprawy współpracy między Polską a Ukrainą. Wyobraźmy sobie czteropasmową autostradę między Odessą a Gdańskiem bez rosyjskich złodziei granicznych, ale zamiast tego polskich i ukraińskich celników. Wyobraźmy sobie szybką kolej równoległą do tej autostrady. Prawie słychać wartki nurt rzeki pieniędzy wykreowanych z takiego połączenia.

Dr Stanisław Szuszkiewicz, pierwszy szef niepodległej Białorusi, zaproponował konfederację Polski i Białorusi w 1991 roku. Gdyby to się spełniło, zagrożenie ze strony Rosji zostałoby skutecznie zmniejszone. Pierwsza Rosyjska Gwardyjska Armia Pancerna (GTA) jest rozmieszczona wokół Moskwy. Jest to największe zgrupowanie czołgów na świecie gotowe do działań wojennych. GTA aktywnie ćwiczy ataki na kraje bałtyckie i Polskę. Pentagon ostrzega, że po nowych ćwiczeniach Zapad na Białorusi, GTA może tam pozostać i tym samym przybliżyć się o połowę drogi do Warszawy, zwiększając bezpośrednie zagrożenie dla wschodniej flanki NATO. Gdyby Polska i Białoruś zostały skonfederowane, rosyjskie plany ataku na Polskę na drodze do podboju Europy byłyby trudniejsze. Dlaczego nie debatujemy otwarcie nad tymi opcjami w Polsce czy w Stanach Zjednoczonych? Zapytajmy tych, którzy decydują o profilu studiów na naszych uniwersytetach. To oni nadają ton, priorytety badań i wynikający z nich kierunek i poziom debaty.

Powinniśmy bardziej obserwować działania Rosjan i mniej słuchać ich retoryki. Jeśli Rosjanie naprawdę chcą pokoju i współpracy z Europą i światem, powinni powstrzymać wojnę na Ukrainie, przywrócić anektowane terytorium, rozbroić Kaliningrad, a ostatecznie pozwolić, aby ta miniona enklawa II wojny światowej została podzielona między Polskę i Litwę. Powinni również przestać traktować Białoruś jako własny poligon wojskowy. Gdyby tak się stało, Europa i cały świat odetchnęliby z ulgą. Oszczędności na wydatkach związanych z odstraszaniu wojskowym i zwiększone zyski z dywidendy pokojowej wynikające z poprawy łączności łańcucha dostaw byłyby ogromne. Obserwując uważnie działania Rosjan, widać, że nie są zainteresowani współpracą. Chcą kontroli i dominacji.

Polska potrzebuje strategii rozwoju sieci globalnej komunikacji, aby ustalić swoją pozycję wśród kluczowych państw świata. Strategia ta powinna wspierać wizję Polski jako kluczowego gracza na mapie globalnej struktury bezpieczeństwa i dobrobytu. Dobrym początkiem byłoby skoordynowanie takiej strategii z bezpośrednimi sąsiadami Polski.

Dr Bogdan Kotnis

Urodzony w Krakowie dr Bogdan Kotnis przez ostatnie 30 lat mieszka w Stanach Zjednoczonych. Jest prezesem Zarządu Polonia Global Fund i właścicielem Polonia Perspectives. Obecnie dr Kotnis zajmuje się doradztwem strategicznym ds. rozwoju instytucji dla korporacji i organizacji charytatywnych. Ma tytuł doktora administracji oświaty Uniwersytetu w Buffalo, stan Nowy Jork, ze specjalizacją zarządzanie i rozwój instytucji. Posiada również tytuł magistra literatury amerykańskiej na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie.

Artykuł pierwotnie ukazał się w „Kuryerze Polskim”.

Flaga UE z sierpem i młotem

/ Fot. Wikimedia Commons

Gościem Karola Plewy w Rozmowie Mediów Narodowych był redaktor naczelny telewizji wRealu24. Marcin Rola wypowiedział się krytycznie o działaniach rządu w kwestii walki z COVID-19. Opowiedział o działaniach celebrytów wykorzystujących chorobę dla własnej korzyści.

Prowadzący we wstępie odniósł się do Andrzeja Piasecznego. Piosenkarz przebywał w szpitalu, korzystając z aparatury tlenowej. Kilka dni później opublikował zdjęcie, na którym wygląda jakby był w pełni sił. Redaktor Rola odniósł się do zachowania celebryty w kontekście COVID-19. – Po prostu cud! Zapomniani celebryci, wszelkiej maści artyści mogą się wypromować na wirusie-celebrycie będąc w szpitalu – powiedział.

Pytany o święta premiera Mateusza Morawieckiego, z dala od matki odpowiedział: „Pan premier tutaj pokazuje – patrzcie jakim jestem mężem stanu, nie spotykam się z mamą. Wy tak samo róbcie. Nie wiemy co tak naprawdę ten człowiek będzie wyrabiał”.

Rola o złagodzeniu restrykcji w Niemczech

Na pytanie dotyczące luzowania obostrzeń w Niemczech, Marcin Rola stwierdził: „Pani Merkel musiała się troszeczkę wstrzymać, ponieważ wybory za pasem a praktycznie je już przegrywa CDU”.

Następnie gość odniósł się do wpisu piosenkarki Doroty Rabczewskiej, która skrytykowała działania celebrytów chorych na koronawirusa: „W tym akurat przypadku stanęła po stronie prawdy. Widać, że się nie sprzedała jak inni celebryci. To pokazała, że ma rozum, swoją logikę. W tym przypadku jesteśmy w jednej drużynie”.

Marcin Rola wyraził także swoje zdanie dotyczące autorytetów medycznych: „Jest cała masa wybitnych lekarzy. Dla mnie pan Horban, pan Niedzielski nie istnieje, to są hologramy dla mnie. Nie traktuję tych ludzi w ogóle poważnie. Swoją polityką zwyczajnie doprowadzają Polaków do masowych śmierci”.

Prowadzący zapytał także o wpis lekarza Dawida Ciemięgi w sprawie zamknięcia kanału wRealu24. – To jest dla mnie przekroczenie pewnych granic, by lekarz się w taki sposób zachowywał. Atakował niezależnych dziennikarzy, wolne media. Jest zły na to, że u nas występują lekarze, którzy mają inne zdanie niż on. Mam nadzieję, że zrozumie swój błąd – stwierdził Rola.

Na pytanie odnośnie do spędzenia tegorocznych świąt Wielkanocnych, Marcin Rola odpowiedział: „Uważać, bo nikt nie neguje wirusa. Dbajmy o ludzi starszych, wspierajmy ich. Rodzinnie, spędźmy radośnie z Jezusem Chrystusem w sercu. Ja tak będę spędzał te święta i tego państwu życzę”.  

Kardynał Kazimierz Nycz zasłabł podczas liturgii.

/ Fot. YouTube/Archidiecezja Warszawska

Kardynał Kazimierz Nycz, metropolita warszawski zasłabł podczas sprawowania Mszy Św. Krzyżma. Hierarcha trafił do szpitala na badania diagnostyczne. Liturgię dokończył biskup polowy Wojska Polskiego Józef Guzdek.

  • Kardynał Kazimierz Nycz zasłabł podczas sprawowania Mszy Św. Krzyżma. Musiał udać się do szpitala. Przechodzi badania.
  • Rzecznik archidiecezji prosi o modlitwę za hierarchę.
  • Kardynał miał problemy już na początku liturgii. Podano mu wodę.
  • Zobacz także: Wielki Czwartek. Początek Triduum Paschalnego

– Podczas Mszy św. Krzyżma w Archikatedrze Warszawskiej kard. Kazimierz Nycz zasłabł. Został przewieziony do szpitala na badania diagnostyczne – poinformował ks. Przemysław Śliwiński, rzecznik prasowy arcybiskupa i Archidiecezji Warszawskiej. – Prosimy o modlitwę za Arcybiskupa Metropolitę Warszawskiego – dodał.

Kardynał Nycz miał problemy już na początku liturgii. W pewnym momencie podszedł do niego jego sekretarz oraz proboszcz archikatedry z kubkiem z wodą. Metropolita warszawski w trakcie czytań mszalnych przeszedł do zakrystii. Liturgię kontynuował biskup polowy Wojska Polskiego Józef Guzdek. Wygłosił także homilię.

Nie wiadomo jeszcze, z czego wynikało zasłabnięcie kardynała. Być może więcej informacji będzie znane po pojawieniu się wyników badań diagnostycznych.

Msza Krzyżma jest odprawiana we wszystkich kościołach katedralnych w Wielki Czwartek w godzinach porannych. Rolę głównego celebransa pełni zawsze biskup ordynariusz. Poświęcone w tym dniu oleje wykorzystywane są przez cały następny rok podczas udzielania sakramentów.

polsatnews.pl

Joe Biden upada na schodach.

/ Fot. Twitter

W Kościele katolickim rozpoczyna się Triduum Paschalne. Wielki Czwartek jest wspomnieniem Ostatniej Wieczerzy.

  • Wielki Czwartek w czasie pandemii.
  • Początek obchodów Triduum Paschalnego.
  • O ograniczeniach w liturgii decyduje biskup danej diecezji.

Istota uroczystości

Wielki Czwartek jest wspomnieniem ustanowienia sakramentów – Eucharystii oraz kapłaństwa.  Msza święta sprawowana tego dnia w kościołach zawiera elementy charakterystyczne, ponieważ nie występują w czasie innych nabożeństw w ciągu roku. Liturgia bogata jest w symbolikę: obrzęd mycia nóg dwunastu mężczyznom, dzwonki zastępuje się kołatkami a kapłan przenosi Najświętszy Sakrament do kaplicy adoracji. Liturgię Wieczerzy Pańskiej zwyczajowo sprawuje się popołudniem bądź wieczorem.

Obostrzenia

Kapłani, ze względu na obecne obostrzenia, rezygnują w tym roku z możliwości obrzędu obmycia nóg. Wierni, którzy nie mogą uczestniczyć we Mszy Świętej tego dnia, zachęcani są do odmówienia Liturgii Godzin i uczestnictwa w nabożeństwie za pośrednictwem Internetu bądź telewizji. Zasady dotyczące bezpieczeństwa podczas Eucharystii, ustalają indywidualnie biskupi diecezjalni na terenie własnych diecezji. Podstawą w tej kwestii, podobnie jak w ubiegłym roku, jest Dekret Stolicy Apostolskiej wydany 19 marca 2020 roku.

Adam Pytel

Flaga Finlandii.

Flaga Finlandii / Fot. Pixabay

Fińska komisja konstytucyjna orzekła, że rządowy dekret przewidujący czasowe ograniczenia w swobodzie przemieszczania się mieszkańców byłby niezgodny z podstawowymi wartościami konstytucyjnymi. Takie obostrzenia rząd chciał wprowadzić z powodu sytuacji związanej z koronawirusem.

  • Fińska komisja konstytucyjna orzekła, że rządowy projekt zaostrzenia obostrzeń w tym kraju jest niezgodny z ustawą zasadniczą.
  • Rząd zakładał, że możliwość poruszania się byłaby jedynie w „sytuacjach koniecznych”. Miały od tego istnieć pewne wyjątki.
  • Zdaniem komisji konstytucyjnej, restrykcje powinny być wymierzone w zdarzenia, które są według rządu źródłem infekcji. Instytucja skrytykowała też uznaniowość zapisów.
  • Zobacz także: Rzecznik poznańskiej policji prowokuje. Wymowny wpis ws. obostrzeń

W Finlandii nie ma sądu czy trybunału konstytucyjnego. Projekty prawne są opiniowane w komisji pod względem zgodności z konstytucją, zanim zostaną uchwalone czy wprowadzone w życie. W jej skład wchodzą członkowie wybierani spośród parlamentarzystów oraz uznani eksperci prawa. To właśnie ta komisja wskazała, że proponowane nowe obostrzenia w związku z koronawirusem są niekonstytucyjne.

– Niejednoznaczność (uznaniowość w interpretacji) podkreśla problematyczność tych zakazów, postanowień oraz wyjątków od nich. Dla ludzi w praktyce jest niemożliwe przewidzenie, co jest zabronione, a co dozwolone, i co jest karalne – stwierdził na konferencji prasowej przewodniczący komisji konstytucyjnej, były premier Antti Rinne.

Zdaniem komisji konstytucyjnej, restrykcje powinny być wymierzone w zdarzenia, które są według rządu źródłem infekcji, tj. prywatne spotkania, imprezy, zgromadzenia, spotykanie się w grupach czy załatwianie spraw w punktach handlowych. Niewykluczone, że teraz rząd przedstawi nową wersję projektów, która ponownie będzie musiała zostać zaopiniowana przez komisję.

Odrzucony projekt przewidywał, że możliwość poruszania się byłaby jedynie w „sytuacjach koniecznych” (dojazd do pracy, szkoły, przedszkola, wyjście po niezbędne zakupy spożywcze lub do apteki, załatwienie spraw urzędowych). Z kolei dozwolony miał być ruch na świeżym na powietrzu (w tym uprawianie sportu) w towarzystwie domowników albo co najwyżej dwóch innych osób. Przewidywano także 13 innych wyjątków.

radiomaryja.pl, twitter.com

Mural przedstawiający George Floyda

/ Fot. Wikimedia Commons

Biedny Dżordż Flojd

Międzynarodowy ruch Black Lives Matter, który walczy na rzecz praw osób czarnoskórych, złapał wiatr w żagle w połowie 2020 roku za sprawą tragicznej śmierci Georga Floyda. Ten afroamerykański bandyta z pokaźną kartoteką kryminalną zmarł w czasie zatrzymania w amerykańskim Minneapolis. Jako że nie stosował się do poleceń, został szybko obezwładniony. Pech chciał, że cierpiał na chorobę niedokrwienną serca, a w jego organizmie znajdował się szereg substancji odurzających: fentanyl, norfentanyl, amfetamina, metamfetamina, morfina czy konopie indyjskie. W efekcie policyjnej interwencji, której stopień „stanowczości”, że tak się wyrażę, oczywiście podlega ocenom, Floyd udusił się.

Jego przypadek natychmiast posłużył jako katalizator zamieszek społecznych i paliwo wyborcze dla skrajnej lewicy. Walka z wszechobecnym rasizmem przedostała się do wszystkich sfer życia społecznego, w tym również do świata sportu. Jak podaje portal Sport.pl, „zwyczaj klękania przed zawodami sportowymi zapoczątkował futbolista San Francisco 49ers Colin Kaepernick, który oprócz uklęknięcia podnosił w górę zaciśniętą pięść”. Już w czerwcu 2020 roku ta praktyka upowszechniła się na stadionach całego świata, ale na tym nie koniec. Zawodnicy zaczęli nosić koszulki z napisem „Black Lives Matter” (obecnie „No Room for Racism” i ostentacyjnie zaznaczać swoją solidarność z prześladowanymi.

Zdroworozsądkowy Boniek

W czasie programu „Sekcja Piłkarska” w Sport.pl dziennikarz Jakub Kręcidło zapytał prezesa Polskiego Związku Piłki Nożnej, czy Polacy razem z Anglikami uklękną na Stadionie Wembley przed środowym meczem eliminacyjnym do mistrzostw świata. Odpowiedź Zbigniewa Bońka okazała się bardzo trzeźwa:

– Nie wiem. Na razie na zgrupowaniu ten temat się nie pojawił. Zobaczymy, jak to będzie wyglądać. Tyle było ważniejszych tematów, bardziej niebezpiecznych, także to jest ostatni temat, który nas interesuje – odparł, dając między słowami do zrozumienia, że nie zajmuje sobie głowy takimi bzdetami.

Zobacz także: Anglia – Polska: Akcja poparcia dla Black Lives Matter? Jest stanowisko Bońka

Jak słusznie zauważył, nie warto ulegać presji otoczenia i naśladować zachowań, które bezrefleksyjnie powtarza tzw. większość:

– Ja jestem absolutnie przeciwko takim akcjom. To jest bowiem populizm, bo za tym nic nie idzie. Piłkarze czasem klękną, a jakby się niektórych z nich spytać, dlaczego klęczą, to nawet by nie wiedzieli – dodał prezes PZPN.

Do całej sprawy odniósł się również rzecznik PZPN Jakub Kwiatkowski, który oświadczył, że decyzja należy do samych piłkarzy. Nie ukrywał jednak, że Polacy nie są nastawieni do takich akcji zbyt entuzjastycznie:

– Decyzja w tej sprawie jeszcze nie zapadła. Ostatecznie piłkarze zdecydują o tym na przedmeczowej odprawie. Wydaje mi się jednak, że nie zdecydują się klękać, nie są do tego przekonani. Wykonanie takiego gestu proponowano nam już w przeszłości przed meczem z Holandią i nie zdecydowaliśmy się na niego – stwierdził przedstawiciel organizacji.

Czyżby polska reprezentacja zamierzała nie ulec lewicowemu szaleństwu i zachować godność? Dobrze by było, biorąc pod uwagę fakt, że zajmowanie się w Polsce problemami kolportowanymi z Zachodu urąga elementarnej logice. Z jakiej racji Polacy, którzy przeżyli 123 lata zaborów, niemiecką okupację i kilkadziesiąt lat komunizmu, mają przepraszać jakichś Murzynów zza Oceanu za dziedzictwo kolonializmu? Co mamy z tym wspólnego? Otóż właśnie – zapewne nic.

„Jesteśmy wyszkolonymi marksistami”

Ponad pół roku temu dużą popularność w Internecie zdobył fragment wywiadu przeprowadzonego ze współzałożycielką Black Lives Matter Patrisse Cullors, która opisała swój ruch w następujących słowach:

– W rzeczywistości mamy ramy ideologiczne. Ja i Alicia jesteśmy szczególnie wyszkolonymi organizatorami – jesteśmy wyszkolonymi marksistami. Jesteśmy doskonale zorientowane w teoriach ideologicznych – stwierdziła aktywistka.

Uwielbiam grzebać w życiorysach, więc nie odpuściłem okazji, aby i tę zacną personę prześwietlić. Okazuje się, że Cullors jako nastolatka działała w grupie Bus Riders Union (BRU), która zajmuje się walką o ekologiczny transport publiczny i multikulturowe społeczeństwo. Organizację założył lewicowy aktywista Eric Mann, który współpracował w latach 60. XX wieku z Students for a Democratic Society (SDS), czyli tzw. Nową Lewicą (neomarksiści). Brał również udział w akcjach terrorystycznych komunistycznej grupy Weather Underground, w wyniku czego spędził 18 miesięcy w więzieniu.

Wspomniana w rozmowie „Alicia” to druga ze współzałożycielek Black Lives Matter, a mianowicie Alicia Garza – aktywistka na rzecz osób transseksualnych, promotorka edukacji seksualnej i „kontroli urodzeń” oraz felietonistka m.in. skrajnie lewicowego pisma „The Nation”. Jak podaje portal city-journal.org w artykule „To Destroy America”:

„Garza szlifowała swoje umiejętności organizatorskie jako dyrektor People Organized to Win Employment Rights (POWER), założonej przez marksistów Gartha Fergusona, Patty Snitzler, Reginę Douglas, Briana Russella i Steve’a Williamsa”.

https://twitter.com/bweglarczyk/status/1291353882749218817

Panie Węglarczyk, czy nadal Pan nie wie? W razie czego służę pomocą. Wydaje mi się, że ten artykuł w dostatecznym stopniu wypełni luki w Pana niewiedzy.

Jakub Zgierski