Covid-19 koronawirus szczepionka

Szczepionka / Fot. Pixabay

Izrael od kilku miesięcy notuje spadek zachorowań na koronawirusa. Za tym kryje się udana akcja szczepionkowa, w której uczestniczyła przeważająca większość społeczeństwa. Co więcej, tamtejsze władze postanowiły znieść większość panujących obostrzeń, a nawet zrezygnowano z obowiązku posiadania specjalnego dokumentu świadczącego o zaszczepieniu się na COVID-19. Taki dokument pozwalał przebywać w zamkniętych pomieszczeniach publicznych, jak bary, restauracje itd. Wkrótce zniesiony zostanie również obowiązek noszenia maseczek.

  • Izraelskie władze zaskakują opinię publiczną i znoszą niemal wszystkie dotychczasowe ograniczenia epidemiczne związane z życiem społecznym oraz gospodarczym
  • Udana akcja szczepionkowa przeprowadzona w tym kraju, przyniosła pozytywny skutek w znoszeniu wszystkich ograniczeń
  • Izraelczycy, choć przez kilka miesięcy musieli korzystać z certyfikatów szczepień pozwalających na korzystanie z restauracji oraz innych miejsc publicznych, teraz mogą je wyrzucić do kosza
  • Wkrótce zniesiony zostanie również obowiązek noszenia maseczek w zamkniętych pomieszczeniach
  • Niestety dla podróżujących nadal pozostają w mocy dalsze ograniczenia w postaci kwarantanny i testów na obecność koronawirusa
  • Zobacz także: Rząd potwierdza szczepienia dzieci. Polska przyjmuje paszporty covidowe

Państwo położone w historycznej krainie palestyńskiej oraz nad Morzem Czerwonym w ostatnich tygodniach zostało wywołane do tablicy za swoje przewinienia wobec Palestyny. Choć konflikt ze Strefą Gazy został zażegnany to niebezpieczeństwo ponownego ostrzału rakietowego z obu stron nadal istnieje, zwłaszcza gdy szansę na tworzenie rządu otrzymuje stanowczy przeciwnik autonomii palestyńskiej, Naftali Bennett.

Kryzys rządowy nie przyniósł jednak zawirowań w kwestii podejmowanych działań w trakcie epidemii koronawirusa. Benjamin Netanjahu wprowadził bardzo restrykcyjne przepisy ograniczające swobodę obywatelską w tym państwie. Izrael również jako jeden z pierwszych krajów wprowadził skuteczną kampanię szczepionkową przeciwko COVID-19, poprzez wdrożenie specjalnych wyróżnień dla zaszczepionych.

Udana akcja szczepionkowa przynosi Izraelczykom pozytywne efekty

Za pomocą certyfikatów szczepień, Izraelczycy mogli bez przeszkód korzystać z różnych obiektów gastronomicznych, publicznych takich jak sklepy, markety, kina, teatry oraz wiele innych. Nie mieli oni również problemu z organizowaniem wielkich zgromadzeń publicznych, imprez sportowych, zarówno dotyczyło się to otwartych oraz zamkniętych przestrzeni. Jedynym ograniczeniem był nadal obowiązek zakładania maseczek. Dzięki temu większość firm oraz szkół wróciła do funkcjonowania sprzed epidemii koronawirusa.

Udana akcja szczepionkowa, gdzie zaszczepiło się ponad 70 procent izraelskiego społeczeństwa przyniosło pozytywne skutki w postaci znoszenia obostrzeń dla wszystkich osób. Do takiej decyzji izraelskich władz przyczyniła się liczba aktywnych przypadków, która spadła do ok. 350, przy zaledwie kilku-kilkunastu nowych zakażeniach rejestrowanych dziennie. W niedzielę odnotowano tylko cztery nowe przypadki, a w sobotę 12. W szczytowym okresie pandemii w styczniu br. odnotowano 88 tys. aktywnych przypadków.

Izrael pozostaje nadal zamknięty dla osób niebędących obywatelami tego kraju, z wyjątkiem tych, którzy podróżują z ważnych powodów zawodowych lub rodzinnych. Kwarantanna nakładana jest na wszystkich bez wyjątku podróżnych przybywających z krajów z tzw. czerwonej listy, czyli z Ukrainy, Argentyny, Etiopii, Brazylii, RPA, Indii, Turcji, Meksyku i Rosji. Od początku pandemii w Izraelu niemal 840 tys. osób zostało zakażonych, a 6412 zmarło.

polsatnews.pl

Janusz Cieszyński / fot. screen

Nowy minister cyfryzacji, Janusz Cieszyński, pracował wcześniej w Ministerstwie Zdrowia, z którego odszedł w sierpniu ubiegłego roku. Był w nim odpowiedzialny m.in. za kontakt z mediami. Do jego zadań należało także uruchomienie e-skierowań i e-recept. Zajmował się również m.in. zakupem respiratorów, a kontrowersje wzbudziła zawarta wówczas przez Ministerstwo Zdrowia umowa, w wyniku której do Polski trafiło tylko 200 z 1241 sztuk tych urządzeń.

W listopadzie 2020 roku Cieszyński został wiceprezydentem Chełma, gdzie miał zająć się „wdrożeniem projektu cyfryzacji Urzędu Miasta, koordynacja projektu budowy Medycznego Miasteczka oraz współtworzonej przez siebie miejskiej strategii walki z COVID-19, a także współpraca z Kancelarią Premiera i administracją rządową”. Nowy minister ma formalnie odebrać nominację w przyszłym tygodniu.

Nowa nominacja wzbudza komentarze

Janusz Cieszyński ma zostać nowym ministrem cyfryzacji w przyszłym tygodniu!

Janusz Cieszyński nowym ministrem w rządzie Morawieckiego / fot. RDC

O zmianach w rządzie poinformował serwis Interia. Nowy minister ma formalnie odebrać nominację w przyszłym tygodniu. Janusz Cieszyński ma stanąć na czele resortu odpowiedzialnego za cyfryzację w ramach Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Sam nie komentuje tych informacji. Obecnie funkcję ministra cyfryzacji pełni premier Mateusz Morawiecki.

  • Janusz Cieszyński znany jest z wcześniej zajmowanego przez niego stanowiska w Ministerstwie Zdrowia.
  • Związany był z administracją Łukasza Szumowskiego, która brała udział w zakupie respiratorów w kwietniu 2020 roku. Kwota transakcji opiewała na 200 milionów złotych.
  • Cieszyński ma zająć stanowisko ministra cyfryzacji.
  • Zobacz też: Konflikt na linii NIK-Kaczyński: Marian Banaś zawiadamia prokuraturę!

Nowy minister cyfryzacji, Janusz Cieszyński, pracował wcześniej w Ministerstwie Zdrowia, z którego odszedł w sierpniu ubiegłego roku. Był w nim odpowiedzialny m.in. za kontakt z mediami. Do jego zadań należało także uruchomienie e-skierowań i e-recept. Zajmował się również m.in. zakupem respiratorów, a kontrowersje wzbudziła zawarta wówczas przez Ministerstwo Zdrowia umowa, w wyniku której do Polski trafiło tylko 200 z 1241 sztuk tych urządzeń.

W listopadzie 2020 roku Cieszyński został wiceprezydentem Chełma,  gdzie miał zająć się “wdrożeniem projektu cyfryzacji Urzędu Miasta, koordynacja projektu budowy Medycznego Miasteczka oraz współtworzonej przez siebie miejskiej strategii walki z COVID-19, a także współpraca z Kancelarią Premiera i administracją rządową”. Nowy minister ma formalnie odebrać nominację w przyszłym tygodniu.

Nowa nominacja wzbudza komentarze

tysol.pl

Polski rząd przekupuje społeństwo nagrodami finansowymi

rząd, Michał Dwoorczyk, #SzczepimySie, loteria dla zaszczepionych, Polska, USA, Ohio / fot. Twitter/@PremierRP

Dzisiaj podczas konferencji prasowej szef kancelarii Premiera poinformował o szczepieniu młodzieży w wieku 12-15 lat, których łączna liczba w Polsce wynosi 2,5 miliona osób. Procedura podawania nastolatkom preparatu na COVID-19 ma rozpocząć się od 7 czerwca 2020 roku. Rząd potwierdza również, że obecnie są badane możliwości szczepienia dzieci w wieku 7-12 lat. Ostateczna opinia Rady Medycznej w tej sprawę ma zostać podana we wrześniu. Jeżeli preparat okaże się bezpieczny dla małych dzieci to polski rząd wprowadzi do życia takową procedurę. Minister Zdrowia, Adam Niedzielski poinformował również, że Polska włącza się aktywnie do unijnego programu o tzw. paszportach covidowych.

  • Szef Kancelarii Premiera oświadczył podczas dzisiejszej konferencji prasowej, że nastolatkowie w wieku od 12 do 15 lat będą mogli od 7 czerwca przystępować do szczepienia
  • Niewykluczone, że procedura odbywać się będzie w budynku szkolnym lub w jego okolicach, a do wykonywania aplikacji preparatu zostaną włączone pielęgniarki szkolne
  • Naukowcy badają obecnie możliwość szczepienia dzieci w wieku 7-12 lat, a ostateczna decyzja w tej sprawie ma zapaść we wrześniu
  • Rząd potwierdza również swój angaż w unijnym programie elektronicznych certyfikatów szczepień na koronawirusa
  • Zobacz także: „Jesteśmy królikami doświadczalnymi”! Medycy pozywają szpital za przymusowe szczepienia

Tuż po godzinie 12 szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów wraz z Ministrem Zdrowia spotkali się z dziennikarzami na konferencji prasowej odnośnie do dalszych decyzji w sprawie szczepień dla kolejnych grup wiekowych. Rząd polski potwierdza, że za opinią naukowców zatrudnionych przez Komisję Europejską przychylił się pozytywnie do planów rozpoczęcia procedury szczepień dla dzieci w wieku od 12 do 15 lat.

“W związku z decyzją EMA i rekomendacjami Rady Medycznej podjęliśmy decyzję, że od 6 czerwca rozpocznie się szczepienie dzieci w wieku 12-15 lat. To ponad 2,5 mln uczniów uczących się w 24 tys. szkół i placówek oświatowych” poinformował Michał Dworczyk.

Natomiast przewodniczący Rady Medycznej prof. Andrzej Horban przyznał, że szczepienia dla nastolatków powinny odbywać się w szkole lub w jej okolicy. Takie działania miałyby przyspieszyć przeprowadzenie procedury szczepień. Dodał również, że dzieci w wieku 12-15 lat należałoby również szczepić w trakcie wakacji, co miałoby umożliwić powrót od września do stałego nauczania stacjonarnego.

Rząd potwierdza paszporty covidowe

Michał Dworczyk przekazał również, że grupy naukowe oraz Rada Medyczna przyglądają się możliwościom rozpoczęcia powszechnego szczepienia dzieci poniżej 12 roku życia – “Toczą się badania nad dopuszczeniem do szczepienia dzieci w wieku 7-12 lat. Jest szansa, że we wrześniu będą wyniki tych badań. Jeżeli okażą się pozytywne, to my również będziemy, w oparciu o rekomendacje Rady Medycznej przy premierze, podejmowali decyzje w sprawie szczepień dzieci młodszych” – powiedział koordynator akcji #SzczepimySię, dodając, że procedura może rozpocząć się już we wrześniu.

Najczęstsze działania niepożądane u dzieci w wieku 12-15 lat, które przyjmowały szczepionkę od Pfizera są podobne do tych, które występują u osób w wieku 16 lat i starszych. Obejmują one ból w miejscu wstrzyknięcia, zmęczenie, ból głowy, ból mięśni i stawów, dreszcze i gorączkę. Efekty te są zwykle łagodne lub umiarkowane i ustępują w ciągu kilku dni po szczepieniu.

EMA podała, że zalecane stosowanie szczepionki Comirnaty przeciwko COVID-19 u dzieci w wieku 12-15 lat będzie takie samo, jak u osób w wieku 16 lat i starszych. Ma być podawana identycznie w formie dwóch zastrzyków, w odstępie co najmniej trzech tygodni.

Rząd potwierdza również, że Polska przystąpiła do unijnej inicjatywy cyfrowych certyfikatów szczepień, mające umożliwić podróżującym po Europie swobodne przemieszczanie się bez komplikacji – “1 czerwca Polska przystępuje do systemu unijnych certyfikatów covidowych, do systemu stworzonego przez Komisję Europejską, żeby ułatwić swobodne podróżowanie w ramach Unii Europejskiej w trakcie pandemii” – powiedział Minister Zdrowia, Adam Niedzielski.

Warto zaznaczyć, że osoby które nie zamierzają się szczepić na koronawirusa, a będą chciały podróżować po krajach Unii Europejskiej, będą musieli przestrzegać obostrzeń wprowadzanych przez dane rządy w kraju docelowym. Nadal będzie ich obowiązywać procedura obowiązkowej kwarantanny, czy też wykonania testu na obecność koronawirusa. Również będą musieli oni przestrzegać obostrzeń związanych z noszeniem maseczki oraz dezynfekcji dłoni.

interia.pl

Siedziba Najwyższej Izby Kontroli przy ulicy Filtrowej w Warszawie.

Siedziba Najwyższej Izby Kontroli przy ulicy Filtrowej w Warszawie. / Fot. sfu/ WikiMedia Commons

Prezes NIK Marian Banaś złożył zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez Jarosława Kaczyńskiego – dowiedział się dziennikarz RMF FM Krzysztof Zasada. Chodzi m.in. o znieważenie funkcjonariusza publicznego. Ma to związek z publicznymi wypowiedziami prezesa PiS w ostatnim czasie. Jak zakończy się konflikt na linii NIK-Kaczyński?

  • Konflikt na linii NIK-Kaczyński nabiera rozpędu. Walka na wypowiedzi medialne przeniosła się na drogę formalną w prokuraturze.
  • Jarosław Kaczyński publicznie wypowiedział się w sposób krytyczny o działaniach NIK oraz o Marianie Banasiu. Wyraził ubolewanie nad faktem, że człowiek, wobec którego toczą się poważne śledztwa ma tak duży wpływ na życie polityczne w Polsce.
  • Prezes NIK odpowiada zawiadomieniem o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez Jarosława Kaczyńskiego. Podkreśla, że nadużywa on swojej pozycji do wywierania wpływu na postępowanie urzędowe.
  • Zobacz także: Inflacja w Polsce: Ceny rosną najszybciej od dekady!

Prezes Jarosław Kaczyński atakuje prezesa NIK Mariana Banasia

Prezes PiS Jarosław Kaczyński w ostatnich dniach udzielił kilku wywiadów, w których wypowiadał się między innymi o działalności Najwyższej Izby Kontroli. W ostatnim czasie NIK złożyła w prokuraturze kilka zawiadomień w sprawie tzw. wyborów kopertowych, do których nie doszło w maju 2020 roku.

Zapytany o to, czy prezes NIK Marian Banaś prowadzi polityczną wojnę ocenił, że “jest wielkim błędem naszego systemu prawnego, że człowiek, wobec którego toczą się poważne śledztwa, może być prezesem Najwyższej Izby Kontroli”.

To jest stanowisko dla ludzi, którzy są poza jakimkolwiek podejrzeniem, całkowicie czystych. Jeśli ktoś ma jakiekolwiek kłopoty w tej sferze, jeśli jest mocno skoncentrowany na sprawach materialnych, to nie powinien być prezesem NIK”- podkreślił lider PiS

Marian Banaś odpowiada zawiadomieniem o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez Kaczyńskiego

W odpowiedzi na te słowa, NIK podała, że “w związku z ostatnią medialną aktywnością” Kaczyńskiego Marian Banaś złożył zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Chodzi o znieważenie funkcjonariusza publicznego, wywieranie wpływu na czynności urzędowe oraz zniesławienie.

“Formułując swoje wypowiedzi pan Jarosław Kaczyński działał jako v-ce Prezes Rady Ministrów, który powinien szczególnie cenić sobie zasadę domniemania niewinności określoną w Konstytucji, Europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności, Karcie Praw Podstawowych, kodeksie postępowania karnego oraz Dyrektywie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/343 z dnia 9 marca 2016 roku, a także baczyć na to, że prokuratura w okresie blisko dwóch lat nie sformułowała żadnych zarzutów” – zaznaczono w komunikacie Izby.

W dokumencie NIK wyraźnie przekazano, że zadaniem prezesa NIK jest “stanie na straży niezależności tej instytucji”, więc nie można dopuścić do sytuacji, gdy wicepremier wywiera na niego wpływ.”

“Stąd – zważywszy na skalę naruszeń – niezbędnym stało się podjęcie stanowczych działań w celu obrony niezależności Najwyższej Izby Kontroli, przy pełnej świadomości uwarunkowań politycznych i prawnych zależności organu, do którego Prezes Najwyższej Izby Kontroli zwrócił się o udzielenie ochrony prawnej” – mówi pismo. 

rmf24.pl

Posłowie PO przed Sądem Partyjnym

Warszawa 16.12.2014 Ireneusz Ras Fot. Julita Szewczyk / Fot. Julita Szewczyk

Raś i Zalewski zostali przez Zarząd Krajowy PO wykluczeni z partii 14 maja za „działanie na szkodę” partii. Sprawę skomentował rzecznik PO Jan Grabiec. W swojej wypowiedzi uzasadnił decyzję „wielokrotnym kwestionowaniem decyzji władz partii, przy jednoczesnym braku udziału w debacie podczas obrad ciał kolegialnych”.

Sąd Platformy Obywatelskiej

W piątek wnioski polityków zostały sprawdzone pod względem formalnym i przyjęte do rozpatrzenia. Na 28 czerwca kierownictwo Sądu wyznaczyło termin pierwszych rozpraw.

Odwołania Rasia i Zalewskiego zostaną rozpoznane przez pięcioosobowy skład. Oprócz posłanki Ewy Kołodziej, znaleźli się w nim: wiceprzewodniczący Sądu, były wiceprezydent Warszawy Jarosław Jóźwiak, sekretarz Sądu posłanka Agnieszka Hanajczyk i radcy prawni: Krzysztof Lodziński i Piotr Pomianowski. Na szefa składu Sądu Koleżeńskiego wyznaczono Jóźwiaka.

Obaj posłowie podtrzymują, że złożyli odwołania od decyzji Zarządu Krajowego, jednak mimo to wciąż nie otrzymali uzasadnienia w tej sprawie. W swoim odwołaniu uznali ten fakt za przejaw „braku powagi” ze strony Zarządu. W oficjalnym przekazie odnieśli się do publicznych wypowiedzi przedstawicieli PO, którzy decyzję o ich wyrzuceniu z partyjnych szeregów określają jako „wiosenne porządki”.

Nietrafione zarzuty PO

Główną linią obrony wyrzuconych posłów jest opinia, że podnoszony w wypowiedziach liderów partii zarzut publicznego poruszania kwestii partyjnych jest nietrafiony. Zarząd PO krytykował Rasia i Zalewskiego za zabieranie głosu w kwestiach partyjnych na forum publicznym. Zdaniem liderów partii powinno odbywać się to na organizowanych w tym celu wewnętrznych spotkaniach. Zalewski w swym odwołaniu zwrócił uwagę, że w ostatnim czasie nie było gremium, na którym mogliby wypowiedzieć się o sytuacji w ich środowisku politycznym.

Zgodnie ze statutem Sąd Partyjny PO liczy 16 członków. Po śmierci byłego senatora Wiesława Kiliana w jego składzie jest 15 osób.

tvp.info

Korea Północna powołała stanowisko zastęcy pierwszego sekretarza Kim Dzong Una

Zastępca Kim Dzong Una ma odciążyć go w obowiązkach partyjnych / fot. The Presidential Press and Information Office http://www.kremlin.ru/events/president/news/60363/photos

Partia komunistyczna Korei Północnej powołała do życia stanowisko pierwszego sekretarza, który ma zastępować przywódcę kraju Kim Dzong Una na kluczowych posiedzeniach. Będzie to niemal równie ważna pozycja urzędowa na szczycie władzy w Pjongjangu – podała agencja Yonhap.

  • PPK tworzy stanowisko zastępcy pierwszego sekretarza, celem jest odciążenie pierwszego sekretarza w obowiązkach partyjnych
  • Na stanowisko mianowano bliskiego współpracownika przywódcy, członka Biura Politycznego Dzo Jong Wona
  • Nowe cele w polityce Korei Północnej impulsem do zmiany w relacjach państw koreańskich? Korea Północna rezygnuje z zapędów terytorialnych względem południowej części kontynentu.
  • Zobacz także: Dania walczy z leniwymi imigrantami! „Zmniejszony socjal dla tych, którzy nie szukają pracy”

PPK tworzy stanowisko zastępcy pierwszego sekretarza

Partia Pracy Korei (PPK) utworzyła stanowisko zastępcy Kim Dzong Una podczas styczniowego zjazdu krajowego. Na tym samym zjeździe został on ponownie mianowany sekretarzem generalnym. Informację przekazała południowokoreańska agencja, powołując się na anonimowe źródła. W latach 2012-16 to Kim używał tytułu pierwszego sekretarza. Formalnie pozostaje on wciąż pierwszym sekretarzem PPK oraz przywódcą państwa.

Celem powołania nowego stanowiska jest prawdopodobnie odciążenie przywódcy w zarządzaniu partią. Według źródeł pierwszy sekretarz powołany na stanowisko zastępcy Kim Dzong Una będzie mógł przewodniczyć w jego imieniu kluczowym posiedzeniom politycznym. Zdaniem komentatorów życia politycznego w Korei Północnej oraz Yonhapu, nowa pozycja „niesie ze sobą status numeru dwa w Korei Północnej”.

Na stanowisko mianowano bliskiego współpracownika przywódcy, członka Biura Politycznego Dzo Jong Wona – przekazały źródła.

Nowe cele w polityce Korei Północnej impulsem do zmiany w relacjach państw koreańskich?

Partia wykreśliła ze swojego regulaminu sformułowanie dotyczące zasady „songun”, czyli pierwszeństwa wojskowości w polityce, którą promował poprzedni przywódca Kim Dzong Il, ojciec Kim Dzong Una. Usunięto także zobowiązanie członków partii do „aktywnej walki na rzecz przyspieszenia procesu ponownego zjednoczenia ojczyzny” – podała agencja.

Część komentatorów ocenia to jako sygnał pokoju płynący z Pjongjangu, który zrezygnował z walki o zjednoczenie obu państw na kontynencie. Obecnie zaobserwować można widoczne dążenia do współistnienia obu państw koreańskich, które od konfliktu zbrojnego z lat 1950-53 są ze sobą w stanie wojny. Osłabiona dyspozycja Kim Dzong Una może więc przyczynić się do stabilizacji stosunków międzynarodowych w tym regionie.

tvp.info

Dwudziestopięciolatka została ranna w niedzielny wieczór. Postrzelona kobieta była w ciąży, siedziała na ławce w parku.

Jak informuje Samnytt.se, “w niedzielę o godzinie 23:00 kilka osób zaalarmowało o strzelaninie na Norrbacksgatan w Malmo”. W trakcie interwencji, policja zauważyła poruszający się z dużą prędkością pojazd. Funkcjonariusze ruszyli za nim. Okazało się, iż wiózł on ranną, ciężarną kobietę. Dwudziestopięciolatka została trafiona kulą, gdy siedziała na ławce w parku ze znajomymi. “Kobieta w wieku około 25 lat została zabrana do szpitala prywatnym samochodem, obrażenia nie zagrażają życiu” – przekazała policja.

Jednym ze świadków była Amira Mekahal, która otwarcie mówi o wojnach gangów w okolicy. “Ludzi krzyczeli i pobiegli szukać ochrony. Wiesz, że są gangi i takie tam, ale że postrzelili młodą ciężarną kobietę? Zawsze czułam się tu bezpieczna, ale wczoraj… nie” – relacjonowała. Stwierdziła, że nie chce już mieszkać w okolicy. “Płakało kilka kobiet, to okropne uczucie. Nie chcę tu zostać ze względu na moje dzieci” – dodała.

W poniedziałek rano policja nie mogła nic powiedzieć o tym, czy napotkana kobieta była celem strzelaniny. “Ta bardzo poważna forma przestępczości często ma powiązania z przestępczością zorganizowaną. Musimy przyjrzeć się istniejącym konfliktom. Takich powiązań jeszcze nie widzimy, jest to praca, która może potrwać trochę dłużej. Jest za wcześnie, by to stwierdzić” – przekazał rzecznik policji.

Samnytt.se

Inflacja

Inflacja / Fot. Pixhere

We wtorek o godzinie 10 GUS podał wstępny odczyt inflacji za maj – ceny znowu rosną.

Jak za Głównym Urzędem Statystycznym podaje portal Veto Media, inflacja w Polsce gwałtownie przyspiesza. Wzrost cen w kwietniu 2021 r. zamknął się dynamiką na poziomie 4,3 proc., co oznacza, że była ona najwyższa od marca 2020 r. Inflacja w kwietniu była zaskoczeniem, gdyż rynek zakładał jej poziom na 4 proc.

Inflacja w Polsce w maju 2021 zdecydowanie wyższa niż rok wcześniej

Według szybkiego szacunku ceny towarów i usług konsumpcyjnych w maju 2021 r. w porównaniu do maja 2020 r. wzrosły o 4,8% (wskaźnik cen 104,8). Według GUSu wzrost inflacji notowany jest ponownie od lutego 2021, jednak w marcu, kwietniu oraz maju przybrał on zdecydowanie na sile. Ostatni raz inflacja w Polsce była tak wysoka w maju 2011 roku, gdy wynosiła 5,0 proc. rdr.

Wartość inflacji w Polsce pokrywa się z prognozami analityków

Wynik pokrywa się z niektórymi prognozami. Część analityków wskazywała na “5” z przodu. Prognoza Santander Bank Polska znalazła się na poziomie 4,8 proc rok do roku.

Nawet jeśli to my mamy rację, to byłby bardzo wysoki odczyt, który po pierwsze nie wynika wyłącznie z czynników niezależnych od polityki pieniężnej (wbrew temu co twierdzi prezes NBP), a po drugie potwierdza, że ścieżka inflacji w tym i zapewne przyszłym roku będzie przebiegać wyraźnie powyżej tego, czego spodziewał się NBP – wskazują ekonomiści Santandera.

veto.media

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Twitter

Duńczycy mają coraz większy kłopot z bezczynnymi przybyszami z Afryki. Dania walczy z leniwymi imigrantami, planując obciąć im zasiłki.

W czwartek duński parlament będzie głosować nad zmianą ustawy o cudzoziemcach. Projekt zakłada przeniesienie krajowego ośrodka azylowego do Afryki. Plan ma na celu zmniejszenie liczby osób przyjmujących azyl do zera. Osoby ubiegające się o azyl miałyby trafiać do specjalnych obozów w Ruandzie, z którą kraj podpisał umowę. Dania od pewnego czasu walczy z imigrantami, którzy w żaden sposób nie chcą się asymilować. Nim nowa ustawa wejdzie w życie, kraj wysunął kolejną propozycję.

Dania chce przede wszystkim zaostrzyć politykę migracyjną. W ostatnim czasie przedstawiono pomysł, aby obniżyć składki dla imigrantów, którzy nawet nie szukają pracy. Wypłaty obcięto by również tym, którzy nawet nie próbują się zintegrować z resztą społeczeństwa. Raport proponuje uproszczenie duńskiego systemu pomocy społecznej i świadczeń pieniężnych. Beneficjenci zostali by podzieleni na dwie kategorie: tych szukających pracy u takich, którzy tego nie robią. Według autorów raportu, 23 tys. imigrantów nie kwalifikuje się do wyższego poziomu zasiłków, a tym samym otrzymają obniżone zasiłki.

Samnytt.se