Sejm, posłowie

Sejm, posłowie / Fot. Flickr

Potwierdziły się medialne doniesienia, współpraca Kukiz’15 z PiS nabiera tempa. Teraz zaczynają pojawiać się kolejne informacje i przecieki dotyczące szczegółów poszczególnych projektów.

  • Jako pierwsza informację o porozumieniu Kukiz’15 z PiS-em podała Polska Agencja Prasowa. Nieoficjalne doniesienia potwierdził serwis Interia.
  • Rzecznik PiS Piotr Müller potwierdził, że Kukiz i jego współpracownicy podpisali z PiS umowę programową, dotyczącą konkretnych obszarów.
  • Posłowie PiS, Kukiz’15 i koła Polskie Sprawy złożyli w środę w Sejmie projekt ustawy antykorupcyjnej.
  • Poseł Sachajko był pytany na antenie Polsat News, co z członkami rodzin polityków w państwowych spółkach. Prowadzący Marcin Fijołek zwrócił uwagę, że projekt nie dotyka kwestii nepotyzmu w spółkach Skarbu Państwa. Sachajko odparł, że Kukiz’15 ma pakiet ustaw, a w nim tzw. ustawę antysitwową.
  • Zobacz także: Dworczyk: Rekord dobowej liczby szczepień

Współpraca Kukiz’15 z PiS nie jest koalicją

Jako pierwsza informację o porozumieniu Kukiz’15 z PiS-em podała Polska Agencja Prasowa. Nieoficjalne doniesienia potwierdził serwis Interia, współpraca Kukiz’15 z PiS jest faktem.

“Nasze źródło w otoczeniu rządowym potwierdza, że zakończyły się one powodzeniem, choć jednocześnie zaznacza, że “projekt będzie jeszcze składany w tym tygodniu i ciąg dalszy nastąpi”. Chodzi jednak bardziej o kwestie techniczne i sposób przedstawienia nowej współpracy” – opisuje portal.

O sprawę został zapytany Paweł Kukiz przez portal wpolityce.pl. Polityk podkreślił, że sprawa dotyczy porozumienia programowego i nie należy mylić go z koalicyjnym – o takim nie ma mowy.

Rzecznik PiS Piotr Müller potwierdził, że Kukiz i jego współpracownicy podpisali z PiS umowę programową, dotyczącą konkretnych obszarów. Szczegóły porozumienia mają zostać przedstawione w najbliższym czasie.

Pierwszy wspólny projekt obu stronnictw politycznych

Posłowie PiS, Kukiz’15 i koła Polskie Sprawy złożyli w środę w Sejmie projekt ustawy antykorupcyjnej. Projekt, pod którym podpisali się także posłowie Prawa i Sprawiedliwości, zakłada zmiany w Kodeksie karnym, które obejmą zapisy dotyczące przestępstw związanych z korupcją. Prace nad zmianami były zapowiadane od dawna. Przedstawicielem wnioskodawców jest Jarosław Sachajko z Kukiz’15.

Ustawa antysitwowa

Poseł Sachajko był pytany na antenie Polsat News, co z członkami rodzin polityków w państwowych spółkach. Prowadzący Marcin Fijołek zwrócił uwagę, że projekty nie dotyka kwestii nepotyzmu w spółkach Skarbu Państwa. Sachajko odparł, że Kukiz’15 ma pakiet ustaw, a w nim tzw. ustawę antysitwową.

Polityk wskazał, że ustawa stanowi, iż ktoś, kto chce pracować w spółkach czy urzędach centralnych musi wypisać i zadeklarować, jakie są jego powiązania rodzinne.

– To musi być publiczne. Transparentność przede wszystkim –powiedział Sachajko.

dorzeczy.pl

Joe Biden ostrzega Rosję

Joe Biden / fot. flickr.com

Prezydent Stanów Zjednoczonych Joe Biden popiera dyskryminację kobiet w sporcie. Amerykański przywódca skrytykował te stany, w których wchodzi w życie antydyskryminacyjne prawodawstwo. Chodzi o uniemożliwienie mężczyznom uczestniczenia w kobiecych zawodach sportowych.

  • Joe Biden zabrał głos w sprawie przy okazji początku czerwca i obchodów tzw. “miesiąca dumy”.
  • Zwrócił uwagę na „problem”, jaki dostrzega obecnie w USA. Otóż w jego ocenie „w niektórych stanach podjęto decyzję o tym, by uderzyć w młodzież transgender poprzez dyskryminujące ustawy”.
  • Przedstawiciele tych konserwatywnych stanów chcą, aby kobiety współzawodniczyły z kobietami i miały szansę zwyciężać.
  • Ponadto w swoim oświadczeniu Biden wezwał też amerykański Kongres do zaakceptowania tak zwanego „Aktu Równościowego”. Chodzi o ustawę, która kładzie kres wolności religii, słowa, biznesu oraz narusza prawa rodzin i dzieci.
  • Zobacz także: USA: Joe Biden zachęca do szczepień. Do 4 lipca ma być 70%

Joe Biden zabrał głos w sprawie przy okazji początku czerwca. Choć prezydent, jako katolik, powinien czcić ten miesiąc jako poświęcony kultowi Najświętszego Serca Pana Jezusa, zajmuje się raczej hołdowaniem homoseksualizmowi. W specjalnym oświadczeniu Biden wyraził się z aprobatą o rozmaitych aspektach ruchu i ideologii LGBT, czego pochodną jest dyskryminacja biologicznych kobiet w sporcie.

Joe Biden potępia konserwatywne stany

Zwrócił jednak uwagę na „problem”, jaki dostrzega obecnie w USA. Otóż w jego ocenie „w niektórych stanach podjęto decyzję o tym, by uderzyć w młodzież transgender poprzez dyskryminujące ustawy”. Chodzi tu oczywiście o osiem stanów, w których wykluczono mężczyzn z żeńskich zawodów sportowych. Przedstawiciele tych konserwatywnych stanów chcą, aby kobiety współzawodniczyły z kobietami i miały szansę zwyciężać. Jest to odpowiedź na wcześniejszy fenomen mężczyzn, którzy w ramach ideologii LGBT podają się za kobiety i chcą brać udział w żeńskich zawodach.

W ośmiu konserwatywnych stanach przywrócono normalność i wzięto kobiety pod ochronę. Dla Bidena jest to jednak dyskryminacja. Ten przykład pokazuje idealnie, jak działa ideologia. Najpierw ideologia feministyczna żąda pełnej równości kobiet i mężczyzn, a gdy ten etap zostaje osiągnięty… kolejna odsłona neomarksizmu, LGBT, zwraca się przeciwko kobietom.

Niebezpieczeństwa “Aktu Równościowego”

Ponadto w swoim oświadczeniu Biden wezwał też amerykański Kongres do zaakceptowania tak zwanego „Aktu Równościowego”. Chodzi o ustawę, która kładzie kres wolności religii, słowa, biznesu oraz narusza prawa rodzin i dzieci. W myśl ustawy adopcyjne instytucje religijne miałyby zostać zmuszone do wydawania dzieci parom homoseksualnym, a różni usługodawcy – jak fotografowie czy cukiernicy – zostaliby zmuszeni do uczestnictwa w homoseksualnych imprezach.

Co więcej, dyskryminacja kobiet obowiązywałaby w całym kraju. Zmuszone byłyby do korzystania z pokojów hotelowych, pryszniców, łazienek czy przebieralni z mężczyznami, o ile tylko ci podają się za kobiety.

pch24.pl

Szczepionki na koronawirusa.

Szczepionki na koronawirusa. / Fot. Pixabay

W środę wykonano 620 834 szczepień. To nowy dobowy rekord – poinformował Michał Dworczyk, szef Kancelarii Premiera. Dodał, że system uzyskał zakładaną wydajność. W Polsce wykonano dotąd ponad 20,5 mln szczepień przeciw COVID-19. Zaszczepionych dwiema dawkami preparatów od firm Pfizer/BioNTech, Moderna i AstraZeneca lub jednodawkową szczepionką Johnson & Johnson, jest ponad 7,3 mln osób.

  • W środę padła rekordowa liczba dobowych szczepień – ponad 620 tys.
  • Pełnomocnik rządu ds. narodowego programu szczepień zapewnił też w czwartek, że „w czerwcu do Polski dojedzie kolejne 15 mln szczepionek”.
  • W Polsce wykonano dotąd 20 536 042 szczepienia przeciw COVID-19 – podano w środę na stronach rządowych.
  • Dworczyk: grupa Polaków, która była przekonana i chciała się zaszczepić, już to zrobiła.
  • Zobacz także: PO zdąży z podpisami pod projektem likwidacji TVP INFO? Ostatnie tygodnie zbiórki

W środę padł dobowy rekord liczby szczepień – ponad 620 tys. Wcześniej w maju największa liczba wyniosła ponad 400 tys. Pełnomocnik rządu ds. narodowego programu szczepień zapewnił też w czwartek, że „w czerwcu do Polski dojedzie kolejne 15 mln szczepionek”.

Dobowy rekord liczby szczepień oraz ponad 20,5 miliona dawek ogółem

W Polsce wykonano dotąd 20 536 042 szczepienia przeciw COVID-19 – podano w środę na stronach rządowych. W pełni zaszczepione, czyli dwiema dawkami preparatów od firm Pfizer/BioNTech, Moderna i AstraZeneca, a także jednodawkową szczepionką Johnson & Johnson, są 7 300 303 osoby.

Łącznie do Polski dostarczono dotąd 23 613 160 dawek.

Od 27 grudnia ub.r., gdy rozpoczęły się w Polsce szczepienia przeciw COVID-19, zutylizowano 19 047 dawek. Zgłoszono 9942 niepożądane odczyny poszczepienne.

Około 50% dorosłych Polaków zarejestrowanych na szczepeinie

Szef KPRM i pełnomocnik rządu ds. szczepień Michał Dworczyk, pytany, jaki procent dorosłych Polaków został zaszczepiony lub zarejestrowany do szczepienia, powiedział, że „w tej chwili w systemie mamy ok. 50 proc. dorosłych Polaków”.

Podkreślił, że wyzwaniem jest zwalniająca rejestracja na szczepienia, bo dzienne zapisy na szczepienia spadły z ok. 200 tys. do 130 tys. Ocenił, że grupa Polaków, która była przekonana i chciała się zaszczepić, już to zrobiła.

tvp.info

Poseł Lewicy chce usunąć „Murzynka Bambo” z kanonu

książki, lektury / fot. pixabay

W ocenie posła Lewicy Macieja Gduli utrzymywanie w kanonie lektur wiersza „Murzynek Bambo” Juliana Tuwima to przyzwolenie na rasizm. Wiceszef Ministerstwa Edukacji i Nauki odpowiada, że utwór ten nigdy nie miał charakteru rasistowskiego, a raczej jest „ciepły i sympatyczny”.

  • Z okazji Dnia Dziecka w sieci udostępniono nagranie z przedszkola w Kępnie, gdzie pracownicy ośrodka przedstawili inscenizację „Murzynka Bambo”.
  • Przedstawiciele Lewicy uważają, że “Murzynek Bambo” promuje rasizm.
  • Wiceszef MEiN odpowiada: Jeśli byśmy przyjęli sposób myślenia pana profesora Gduli, to strach się bać, jakie dzieła z kanonu polskiej literatury by się ostały.
  • Zobacz także: USA: Joe Biden zachęca do szczepień. Do 4 lipca ma być 70%

Z okazji Dnia Dziecka w sieci udostępniono nagranie z przedszkola w Kępnie, gdzie pracownicy ośrodka przedstawili inscenizację „Murzynka Bambo”. Część z nich miała pomalowane na czarno twarze i stroje stereotypowo przypisywane ludności afrykańskiej. Imitowali afrykańskie tańce oraz mówili w niezrozumiały, wymyślony sposób.

Lewica uważa, że “Murzynek Bambo” promuje rasizm

Popularność nagrania skomentował poseł Lewicy Maciej Gdula.

– Całe to przedstawienie jest przesycone takim radosnym rasizmem – ocenił w rozmowie z PAP.

– Moim zdaniem utrzymywanie w kanonie „Murzynka Bambo”, udawanie, że nie ma tam rasistowskich treści i to zarówno na poziomie używania słowa „Murzyn”, jak i także na poziomie takim, że Bambo nie chce pić białego mleka, bo się go boi, nie chce się myć, „bo się wybieli”, jest jednak przyzwoleniem na rasizm, taki „codzienny, radosny, naiwny” – powiedział.

Jak podkreślił, „to nie są sprawy, w których można udawać, że nie ma problemu, to nie jest kwestia, którą można ignorować”.

– Powinniśmy się zastanowić, czy ten wierszyk to jest najbardziej odpowiedni wiersz dla dzieci i czy czytać go bez żadnego komentarza – wskazał poseł Lewicy.

– Jeżeli już go przytaczamy, to powinien się tam pojawić komentarz, który pozwoli dzieciom zrozumieć, na czym polegają stereotypy, na czym polega naznaczanie – dodał. – Nie uczymy dzieci powiedzonek antyżydowskich z XX-lecia międzywojennego, więc także i ten wiersz raczej należy skierować na boczne tory lub opowiadać o nim krytycznie – podkreślił Gdula.

Nie jest to pierwsza interwencja Gduli, który jest dr. hab. nauk społecznych, odnosząca się do kanonu lektur. W marcu poseł Lewicy ocenił jako rasistowską powieść Henryka Sienkiewicza „W pustyni i w puszczy”.

Odpowiedź Ministra Rzymkowskiego

Wiceszef MEiN Tomasz Rzymkowski w rozmowie z PAP odniósł się do wypowiedzi Gduli.

– Trzeba na różne dzieła literackie patrzeć w perspektywie czasów, kiedy ono powstawało – ocenił.

– Wówczas nie było i dzisiaj też nie powinno być traktowane jako rasistowskie, wręcz przeciwnie – jako takie sympatyczne, ciepłe, bo przecież każdy wykształcony w Polsce obywatel zna wierszyk „Murzynek Bambo”, gdzie pada stwierdzenie, że to jest nasz koleżka – powiedział.

Jak zaznaczył, utwór Tuwima, „nigdy nie miał charakteru rasistowskiego”.

– Jeśli byśmy przyjęli sposób myślenia pana profesora Gduli, to strach się bać, jakie dzieła z kanonu polskiej literatury by się ostały – dodał.

– To jest bardzo prymitywny i spłycający ogląd literatury – podkreślił Rzymkowski.

„Bambo” to wiersz dla dzieci Juliana Tuwima. Opowiada o czarnoskórym chłopcu, który uczy się w afrykańskiej szkole, opublikowany został po raz pierwszy w 1935 r. Wiersz rozpoczynał niegdyś polski elementarz Mariana Falskiego, a także znajdował się w większości podręczników nauczania początkowego.

tvp.info

znany poseł PO

Zbiórka podpisów, Platforma Obywatelska / fot. yonash3k Wikimedia Commons

Politycy PO prowadzą w całej Polsce zbiórkę podpisów pod obywatelskim projektem ws. likwidacji abonamentu RTV i telewizji TVP Info. Uważają ją za „stację propagandową”. Czas na zebranie wymaganych prawem 100 tys. podpisów mają do lipca.

  • Likwidacja TVP Info to jedna z zapowiedzi Trzaskowskiego z kampanii prezydenckiej, powtórzona w lutym tego roku podczas wspólnego wystąpienia prezydenta Warszawy i lidera PO Borysa Budki.
  • Komitet inicjatywy ustawodawczej, którego szefem jest sam prezydent stolicy (także wiceprzewodniczący PO), został w lutym zgłoszony w Sejmie, a na przełomie kwietnia i maja doczekał się przyjęcia przez marszałek Elżbietę Witek.
  • Wiceminister kultury Jarosław Sellin (PiS), odnosząc się niedawno do inicjatywy głównej partii opozycyjnej i jej wiceszefa, ocenił w TVP Info, że Platforma to partia „likwidatorska, niemająca żadnego pozytywnego programu”.
  • Projekt, pod którym podpisy zbiera PO, jest dostępny na stronie stoptvp.info i zakłada przede wszystkim zmiany w ustawie o opłatach abonamentowych oraz ustawie o radiofonii i telewizji.
  • Zobacz także: Strzelanina na Mazowszu. Nie żyje mężczyzna

Likwidacja TVP Info to jedna z zapowiedzi Trzaskowskiego z kampanii prezydenckiej. Powtórzona została w lutym tego roku podczas wspólnego wystąpienia prezydenta Warszawy i lidera PO Borysa Budki. Obaj politycy zaproponowali wówczas stworzenie „koalicji 276”. Jest to forum współpracy opozycji (nazwa nawiązywała do liczby głosów, która jest potrzebna w Sejmie do odrzucenia prezydenckiego weta). Trzaskowski poinformował też, że rozpoczyna zbiórkę pod obywatelskim projektem ustawy dotyczącej likwidacji TVP Info i abonamentu radiowo-telewizyjnego.

Zbiórka podpisów trwa pod nadzorem Trzaskowskiego

Komitet inicjatywy ustawodawczej, którego szefem jest sam prezydent stolicy (także wiceprzewodniczący PO), został w lutym zgłoszony w Sejmie. Na przełomie kwietnia i maja doczekał się przyjęcia przez marszałek Elżbietę Witek.

Jeszcze zimą pod inicjatywą zgromadzono 7 tysięcy podpisów (do zgłoszenia w Sejmie komitetu potrzeba tysiąc podpisów). Na dobre zbiórka ruszyła jednak dopiero kilkanaście dni temu. Prowadzą ją w całej Polsce politycy Platformy Obywatelskiej, młodzieżówka partii Stowarzyszenie Młodych Demokratów oraz wolontariusze. Czas na zgromadzenie wymaganych 100 tysięcy podpisów komitet na czele z Trzaskowskim ma do lipca.

“Zbiórka ruszyła na ostro dopiero wtedy, kiedy zostały zdjęte obostrzenia covidowe, kiedy można było wyjść do ludzi, rozstawić stoliki. Mamy więc tak naprawdę za sobą jeden taki pełny weekend pracy struktur i ludzie bardzo, bardzo chętnie podpisują” – podkreśla w rozmowie z PAP sekretarz generalny PO Marcin Kierwiński.

Przedstawiciele PO spokojni o powodzenie projektu

Jak zapewnił, inicjatorzy obywatelskiego projektu są spokojni o to, że do wakacji zbiórka podpisów uzyska wymagane poparcie dla przedsięwzięcia.

“Ludzie mają dość tego, co wyprawia publiczna telewizja i właśnie na ulicach pokazują nam, że ten pomysł zamknięcia radiowęzła PiS-u, a w przyszłości przywrócenia normalnej telewizji, jest po prostu dobry” – powiedział Kierwiński.

Sam Trzaskowski kilka dni temu także włączył się w akcję.

“+Sprawdzone+ informacje i +szokujące+ paski TVP Info już dawno przestały być śmieszne – ta propaganda jest po prostu niebezpieczna. Dlatego zbieramy podpisy pod projektem ustawy o likwidacji tej stacji i abonamentu RTV. Obywatele mają prawo do rzetelnych informacji! #stoptvpinfo” – napisał wiceszef PO na Twitterze i zamieścił relację fotograficzną ze swej zbiórki.

Zbiórka podpisów PO nie obyła się bez reakcji przedstawicieli PiS

Wiceminister kultury Jarosław Sellin (PiS) odniósł się niedawno do inicjatywy głównej partii opozycyjnej i jej wiceszefa. Ocenił w TVP Info, że Platforma to partia “likwidatorska, niemająca żadnego pozytywnego programu”.

TVP i jej prezesa Jacka Kurskiego bronił w wywiadzie dla “Wprost” prezes PiS Jarosław Kaczyński. Choć przyznał, że sam nie ogląda telewizji w ogóle, to w jego ocenie TVP i jej szef robią “dobrą robotę”. “Miliony ludzi wie dziś więcej o Polsce niż przedtem i to są wyborcy” – stwierdził Kaczyński.

Projekt, pod którym podpisy zbiera PO, jest dostępny na stronie stoptvp.info. Zakłada przede wszystkim zmiany w ustawie o opłatach abonamentowych oraz ustawie o radiofonii i telewizji.

tysol.pl

Joe Biden zachęca do szczepień

Joe Biden zachęca Amerykanów do szczepień / fot. Gage Skidmore Wikimedia Commons

Prezydent Joe Biden wystąpił z apelem do Amerykanów, aby nie lekceważyli szczepień przeciw COVID-19. Jedną z zachęt ma być darmowe piwo oferowane przez jeden z największych amerykańskich browarów.

  • Apel Joe Bidena łączy się z jego planem. Chce, aby do 4 lipca 70 proc. dorosłych mieszkańców USA otrzymało przynajmniej jedną dawkę szczepionki przeciwko koronawirusowi.
  • Ostrzegł, że osobom, które się nie zaszczepią, grożą poważne choroby, śmierć lub będą przenosić wirusa na innych.
  • Antony Blinken powiedział, że prezydent Joe Biden zamierza wkrótce ogłosić szczegóły planu rozprowadzenia 80 milionów dawek szczepionki na całym świecie.
  • Zobacz także: USA: Zabójca George’a Floyda prosi o łagodny wyrok

Joe Biden zachęca Amerykanów do szczepień. Planuje, aby do 4 lipca (Dzień Niepodległości) 70 proc. dorosłych mieszkańców USA otrzymało przynajmniej jedną dawkę preparatu przeciwko koronawirusowi.

Joe Biden zachęca Amerykanów do szczepień

“Osiągnięcie 70 proc. pułapu, abyśmy mogli uniezależnić się od Covid-19 i uwolnić się od niego(…) wymaga to zaangażowania wszystkich: rządu federalnego, władz stanowych, lokalnych, plemiennych i terytorialnych, sektora prywatnego, a co najważniejsze Amerykanów – podkreślił Biden.

Ostrzegł, że osobom, które się nie zaszczepią, grożą poważne choroby, śmierć lub będą przenosić wirusa na innych. Podkreślił, że COVID-19 może mieć długotrwałe skutki zwłaszcza dla zdrowia młodych ludzi.

“Na całym świecie ludzie walczą, aby dostać zastrzyk, podczas gdy każdy Amerykanin może go otrzymać w sąsiedniej aptece bez żadnych kosztów i bez czekania” – argumentował prezydent.

Jak dodał, szczepienie nie ma nic wspólnego z przynależnością partyjną. Przypomniał, że badania nad szczepionkami prowadzi zarówno administrację demokratyczna, jak i wcześniej republikańska.

Stany Zjednoczone przygotowują się do dystrybucji szczepionek na świecie.

Sekretarz stanu USA Antony Blinken powiedział, że prezydent Joe Biden zamierza wkrótce ogłosić szczegóły planu Waszyngtonu dotyczącego rozprowadzenia 80 milionów dawek szczepionki przeciwko koronawirusowi na całym świecie.

Szef amerykańskiej dyplomacji podkreślił, że amerykański plan dystrybucji będzie skoordynowany z programem wymiany szczepionek COVAX.

Program COVAX, jest kierowany wspólnie przez Gavi – Sojusz na rzecz Szczepionek i Szczepień, Koalicję na rzecz innowacji dotyczących gotowości na wypadek wystąpienia epidemii (CEPI) oraz Światową Organizację Zdrowia (WHO).

Jak dodał, tempo szczepień zaledwie kilka tygodni temu wskazywało, że 70-80 proc. ludzi na świecie nie będzie zaszczepionych do 2024 roku.

rmf24.pl

Reprezentacja Włoch na Europ 2020.

włoscy piłkarze, Włochy, Euro 2020, piłka nożna, sport, futbol / Fot. Twitter

Od kilku godzin na Twitterze kontrowersje oraz lawinę komentarzy budzi zdjęcie włoskich piłkarzy. Jest to skład piłkarskiej reprezentacji Włoch, powołany przez trenera Roberto Manciniego na zbliżające się Mistrzostwa Europy w piłce nożnej. Uwagę internautów przykuł fakt, że pośród kilkudziesięciu zawodników wyznaczonych do gry na tej prestiżowej imprezie są tylko biali mężczyźni.

Wpis użytkownika Stanislas Balcerac ze zdjęciem włoskich piłkarzy wywołał falę komentarzy:

Opinie internautów trafnie odzwierciedlają rzeczywistość czasów, w których się znajdujemy. Większość prześmiewczo zauważa, że na zdjęciu, wśród włoskich piłkarzy, są sami biali mężczyźni. Oczywiście, większość z internautów w zabawny sposób parodiuje potencjalne oburzenie tym faktem środowisk lewicowych. Zjawisko to jest jednak zdecydowanie bardziej złożone. W dzisiejszych czasach, obecność w jakiejkolwiek domenie życia publicznego niezróżnicowanej grupy o białym kolorze skóry budzi sprzeciw oraz automatycznie powoduje poczucie podświadomego wybrakowania, czy też niedostatecznej reprezentacji którejkolwiek, z mniejszości rasowych i etnicznych. Niektóre z opinii internautów wyśmiewają fakt, iż środowiska lewicowe chciałyby również widzieć zawodników o białym kolorze skóry w pozycji klęczącej w ramach nawiązania do ruchu Black Lives Matter. Inni z kolei, pośród męskiej części drużyny narodowej widzieliby parytetową reprezentację kobiet, lub osób transpłciowych.

Jest to idealny dowód na to, jak neo-marksistowska (anty)kultura, która przejmuje coraz większy obszar życia społeczno-politycznego cywilizacji zachodniej, transformuje i steruje myśleniem mas. Jeszcze kilkanaście lat temu nikt nie doszukiwałby się takich szczegółów na zdjęciu drużyny piłkarskiej, która przecież wyłaniana jest na podstawie prezentowanych na boisku umiejętności sportowych, a nie koloru skóry czy poczucia indywidualnego zawodnika.

twitter.com

Policja

Zdjęcie ilustracyjne. / fot. pixbay

W Żyrardowie na Mazowszu doszło do nocnej strzelaniny. Jak nieoficjalnie ustalili dziennikarze RMF FM, zginął w niej 20-letni mężczyzna. Na razie nieznane są szczegóły tego zdarzenia.

Według relacji, do których nieoficjalnie dotarło RMF FM, po drugiej w nocy, w Żyrardowie na Mazowszu, do grupy mężczyzn stojących w bramie podjechało BMW, w którym miało być kilka osób. Jedna z nich otworzyła szybę w aucie i oddała strzał z pistoletu. Kula ugodziła w szyję 20-letniego mężczyznę. Zginął na miejscu. Jeżeli te relacje się potwierdzą, wygląda to na przeprowadzoną z zimną krwią egzekucję.

Policjanci prowadzą czynności na miejscu zdarzenia. Wszystkie działania prowadzone są pod nadzorem prokuratury.  Na razie trudno wyrokować, jakie były powody takiego aktu. Czy doszło do porachunków gangów?

rmf24.pl

NIK, Najwyższa Izba Kontroli

NIK, Najwyższa Izba Kontroli / Fot. sfu/Wikimedia Commons

Prokuratura nie zamierza wszczynać śledztwa w związku z doniesieniami Najwyższej Izby Kontroli przeciwko premierowi, trzem ministrom oraz zarządom Poczty Polskiej i Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych w związku z próbą przeprowadzenia tzw. wyborów kopertowych. Wiadomości nieoficjalnie podaje Onet.

  • Mimo twardych dowodów i dokumentów zebranych przez Najwyższą Izbę Kontroli, sprawa ta prawodopodonie zostanie zamieciona przez prokuraturę pod dywan.
  • Głównymi bohaterami tej historii są najważniejsi politycy w kraju z premierem na czele, urzędnicy państwowi, wielkie kancelarie prawne oraz kierownictwo partii rządzącej z prezesem Jarosławem Kaczyńskim włącznie.
  • Zebrane przez kontrolerów dowody i dokumenty najbardziej obciążają samego premiera Mateusza Morawieckiego, który – według NIK – popełnił przestępstwo między 10 a 16 kwietnia minionego roku.
  • Takie szczególne rozwiązanie wyborcze miało być receptą na pandemię i zapewnić Prawu i Sprawiedliwości reelekcję prezydenta Andrzeja Dudy.
  • Zobacz także: Boże Ciało 2021: Plan uroczystości w największych polskich miastach

Wiele wskazuje, że mimo twardych dowodów i dokumentów zebranych przez Najwyższą Izbę Kontroli, sprawa wyborów kopertowych zostanie zamieciona przez prokuraturę pod dywan.

Zmarnowane środki na wybory, które się nie odbyły

Mowa jest o wyrzuconych w błoto ponad 133 milionach złotych pochodzących z budżetu państwa, które stracono przy próbie organizacji tych wyborów, o tuszowaniu błędów, odpowiedzialności finansowej oraz karnej, a także groźbach odpowiedzialności przed Trybunałem Stanu dla ludzi z pierwszych stron gazet.

Głównymi bohaterami tej historii są najważniejsi politycy w kraju z premierem na czele, urzędnicy państwowi, wielkie kancelarie prawne oraz kierownictwo partii rządzącej z prezesem Jarosławem Kaczyńskim włącznie, który sam potwierdził w ostatnich dniach, że premier działał na jego polityczne polecenie i pod jego presją.

Z informacji Onetu wynika, że prokuratura nie zamierza wszczynać śledztwa w związku ze złożonymi pod koniec maja przez prezesa NIK Mariana Banasia doniesieniami do prokuratury. Dotyczyły nieprawidłowości przy próbie przeprowadzenia niedoszłych prezydenckich wyborów korespondencyjnych. Mimo iż kontrolerzy NIK w raporcie końcowym jasno wykazali, że organizacja tych wyborów odbyła się bezprawnie, a instytucje zaangażowane w te „wybory” wielokrotnie złamały prawo.

Dowody obciążają premiera Morawieckiego

Zebrane przez kontrolerów dowody i dokumenty najbardziej obciążają samego premiera Mateusza Morawieckiego, który – według NIK – popełnił przestępstwo między 10 a 16 kwietnia minionego roku, gdy wydał decyzje dotyczące organizacji wyborów w wersji korespondencyjnej.

Konkretnie chodzi o pisma z 16 kwietnia ub.r. skierowane do dwóch państwowych spółek, którym Morawiecki nakazał przeprowadzenie wyborów. Polska Wytwórnia Papierów Wartościowych (PWPW) dostała od szefa rządu polecenie wydrukowania kart do głosowania i kopert, zaś Poczta Polska miała się przygotować do rozesłania takich pakietów do wyborców i odebrania ich po głosowaniu.

Najwyższa Izba Kontroli w swym raporcie, który stał się podstawą do skierowania doniesień do prokuratury, zarzuca Morawieckiemu oraz szefowi jego kancelarii ministrowi Michałowi Dworczykowi, że „w okresie od 16 kwietnia do 9 maja 2020 r. brak było podstawy prawnej do wydania decyzji polecającej przeprowadzenie powszechnych wyborów w trybie korespondencyjnym”. Wypomina też, że premier i szef jego kancelarii zlekceważyli dwie opinie prawne. Przestrzegały one, że wybory korespondencyjne będą złamaniem prawa i mogą narazić najważniejsze osoby w państwie nawet na odpowiedzialność przed Trybunałem Stanu.

Decyzja w sprawie raportu na temat wyborów kopertowych zapadła

– Decyzja o odmowie wszczęcia śledztwa w zasadzie już zapadła i to bez przeprowadzenia postępowania sprawdzającego – mówi Onetowi informator, znający kulisy całej sprawy. Jak dodaje, decyzja o braku podstaw do wszczęcia śledztwa zapaść miała na najwyższych szczeblach prokuratury i motywowana jest politycznie.

Takie szczególne rozwiązanie wyborcze mogło być receptą na pandemię i zapewnić Prawu i Sprawiedliwości reelekcję prezydenta Andrzeja Dudy. Jarosław Kaczyński chciał na siłę zagwarantować wybór Dudy na drugą kadencję. Możliwe, że obawiał się jego porażki w razie przesunięcia wyborów ze względu na pandemię.

onet.pl

Naftali Bennett stanie na czele rządu w Izraelu

Nowy rząd w Izraelu / fot. Beny Shlevich Wikimedia Commons

Przywódca centrowej partii Jesz Atid, znany z antypolskich wypowiedzi Jair Lapid, poinformował w środę wieczorem prezydenta Izraela Reuwena Riwlina, że jest w stanie utworzyć większościowy rząd. Może to oznaczać odsunięcie od władzy rządzącego od 12 lat premiera Benjamina Netanjahu.

  • Deklaracja Lapida musi zostać zaaprobowana przez prezydenta oraz 14 czerwca uzyskać wotum zaufania w parlamencie.
  • Rząd jedności narodowej ma być utworzony przede wszystkim przez Lapida oraz szefa prawicowej Jaminy, Naftalego Bennetta.
  • Do koalicji wejdzie osiem partii – prawicowych, centrowych i lewicowych.
  • Zobacz także: Izrael: Izaak Herzog został wybrany prezydentem elektem

Rzecznik partii Jesz Atid poinformował, że misja utworzenia koalicyjnego rządu się powiodła i zostanie o tym poinformowany prezydent. Deklaracja Lapida musi zostać przez niego zaaprobowana oraz 14 czerwca uzyskać wotum zaufania w parlamencie. Większościowy rząd jedności narodowej ma być utworzony przede wszystkim przez Lapida oraz szefa prawicowej Jaminy, Naftalego Bennetta. Obaj politycy porozumieli się co do rotacyjnego sposobu sprawowania funkcji premiera i pierwszy szefem rządu zostanie Bennett.

Już w niedzielę Lapid ogłosił, że porozumiał się w sprawie utworzenia wspólnego rządu z Naftalim Bennettem, byłym sojusznikiem Netanjahu, którego koalicja ma w obecnym Knesecie siedem głosów.

Lider Jesz Atid uzyskał także poparcie m.in. koalicji Niebiesko-Biali obecnego ministra obrony kraju, Beniego Ganca. W nowym rządzie Ganc pozostałby ministrem obrony.

W środę wieczorem lider Zjednoczonej Listy Arabskiej (Ra’am) Mansour Abbas podpisał dokument, który pozwala Lapidowi na utworzenie rządu.

Po zawarciu porozumienia Abbas wydał oświadczenie, w którym stwierdził, że jest to pierwszy przypadek, kiedy partia arabska współpracuje przy tworzeniu rządu. Przyznał, że podejmowane decyzje były trudne i, że osiągnięto porozumienia w sprawach kluczowych dla społeczeństwa arabskiego.

tvp.info rp.pl