/ fot. WikipediaCommons

Pytanie, czy Donald Tusk powróci do krajowej polityki, aby uchronić Platformę Obywatelską przed całkowitą utratą poparcia zadaje sobie wiele lewicowo-liberalnych komentatorów. Sam zainteresowany nie ukrywa, że śledzi bieżące działania jego ugrupowania, któremu przewodzić w czasach urzędowania na stanowisku Prezesa Rady Ministrów. W swoich wypowiedziach nie ukrywa pragnienia przywrócenia w Polsce tzw. ładu demokratycznego, a w jego ocenie Borys Budka nie gwarantuje swoją osobą zaufania społecznego.

  • TVN24 usiłował się dowiedzieć, czy Donald Tusk powróci do krajowej polityki przeprowadzając wywiad z przewodniczącym Europejskiej Partii Ludowej
  • Były Premier wyznał, że śledzi na bieżąco krajowe problemy, a także sonduje zawirowania wokół Platformy Obywatelskiej
  • Choć jego zdaniem Borys Budka sprawuje się dobrze jako przewodniczący PO, to jednak brakuje mu odpowiedniej charyzmy budzącej zaufanie publiczne
  • Zobacz także: KO złoży projekt ustawy dotyczący ochrony zwierząt. Co zawiera?

Urzędujący w latach 2007-2014 były Premier Donald Tusk udzielił wywiadu dla TVN24, gdzie był pytany o stan polskiej polityki oraz wewnętrznych problemów Platformy Obywatelskiej. Nie ukrywał w swoich wypowiedziach, że śledzi bieżącą politykę krajową pomimo przewodzenia w unijnej frakcji Europejskiej Partii Ludowej.

Pytany o ogólne samopoczucie oraz czy jest zadowolony ze swojej aktualnej pozycji, dał rozmówcy do zrozumienia, że choć na jego drodze politycznej było wiele przeszkód nie zamierza narzekać na trudności i wyzwania – “Mam taką naturę, że staram się nie narzekać. Występowałem w tak różnych rolach, sytuacjach trudnych i beznadziejnych, ale dzięki mojej naturze, która nie pozwala mi być smutnym czy przygnębionym, nie narzekam” – stwierdził.

“To poczucie, że jest się w polityce po to, żeby zmieniać życie. Polityka potrafi być bardzo nudna, kiedy nie ma się siły sprawczej. To widać po stronie opozycji. Kiedy musisz uczestniczyć w życiu politycznym, a twoja działalność jest ograniczona. Ludzie mówią: gadasz, gadasz, a zrób coś” – dodał były premier Polski oraz przewodniczący Rady Europejskiej.

Tusk powróci ratować PO?

Od dłuższego czasu wielu liberalno-lewicowych komentatorów polskiej sceny politycznej zastanawia się, czy Donald Tusk powróci jeszcze do krajowej polityki ratować m.in. spadającą w sondażach Platformę Obywatelską. Przyznał jednak, że obecnie ma do wypełnienia konkretną misję w polityce międzynarodowej – “Cała moja rodzina, wnuki kochają miejsce, w którym żyją, więc to jest powód, żebym myślał o tym, co się dzieje w Polsce. Chciałbym, żeby doszło tutaj do zmiany politycznej. Staram się być człowiekiem dyskretnym, staram się rozmawiać z uczestnikami życia politycznego. Rozmawiamy o tym, w jaki sposób mogę pomóc, żeby przerwać ten impas” – powiedział.

Na pytanie, czy Donald Tusk powróci w najbliższym czasie, sam zainteresowany odpowiedział, że chciałby przywrócić w Polsce liberalny porządek demokratyczny – “Potrzeba nowej energii, “nowego ładu” w opozycji. Niebo jest limitem, granicą, nie wyznaczam sobie żadnych ograniczeń. Jest u mnie ważna funkcja celu w życiu. Dzisiaj nie mam potrzeby spełnienia jakiś ambicji personalnych, natomiast mam ambicję przywrócenia ładu wolnościowego” – zapowiedział przewodniczący Europejskiej Partii Ludowej.

W jego opinii Borys Budka dobrze zarządza wewnętrznym środowiskiem w Platformie Obywatelskiej, lecz jeżeli chodzi o budowanie postawy zaufania społecznego to w tej kwestii obecny przewodniczący ma sore braki. Donald Tusk o ewentualnym powrocie na stanowisko przewodniczącego PO porozmawia w cztery oczy z Borysem Budką. Nie zamierza za czyimiś plecami uprawiać politycznej nagonki.

polsatnews.pl

Premier Mateusz Morawiecki podczas konferencji prasowej.

Premier Mateusz Morawiecki podczas konferencji prasowej. / Fot. Facebook

Z ust polityków partii rządzącej padają kolejne obietnice bez pokrycia tym razem w sprawie Pałacu Saskiego, który pierwotnie miał być odbudowany na setną rocznicę odzyskania niepodległości. Premier Mateusz Morawiecki pragnie w imię sprawiedliwości historycznej przywrócić do łask byłą rezydencję polskich królów. Inwestycja ma być finansowana z budżetu zapewnionego przez unijne środki w ramach Funduszu Odbudowy. Morawiecki w wywiadzie dla dziennika “Fakt” przyznał się również, że nigdy nie ukrywał swoich wysokich zarobków w czasach prezesowania w banku Santander Bank Polska, niegdyś Bank Zachodni WBK.

  • Premier Mateusz Morawiecki udzielił wywiadu dla dziennika “Fakt”, w którym przedstawił kolejne obietnice rządu w sprawie m.in. Pałacu Saskiego
  • Rząd zamierza za pomocą środków unijnych z Funduszu Odbudowy w ramach programu Polski Ład zainwestować w kilka kluczowych projektów gospodarczych
  • W trakcie rozmowy z “Faktem” podkreślił, że przechodząc z bankowości do polityki, podjęli z żoną decyzję o rozdzielności majątkowej, aby finanse nie przeszkadzały mu w nowej działalności
  • Zobacz także: Współpraca Kukiz’15 z PiS. Jest pierwszy projekt ustawy

W wywiadzie dla dziennika “Fakt” z ust Premiera Mateusza Morawieckiego padły kolejne obietnice w sprawie odbudowy kilku historycznych miejsc w Polsce, głównie chęć odbudowy zniszczonego przez Niemców w trakcie II wojny światowej Pałacu Saskiego. W przeszłości była to rezydencja polskich królów, a po odzyskaniu niepodległości stał się centrum sztabu polskiego dowództwa zbrojnego.

“Pałac Saski to było piękne miejsce, zniszczone z premedytacją przez Niemców w czasie II wojny światowej. Jego odbudowa to wyraz odbudowy pamięci i ciągłości naszego państwa, na którą Polska powinna się już dawno zdobyć. Myślę, że wszyscy Polacy będą dumni z tego, jak to miejsce będzie wyglądać za kilka lat” – powiedział Morawiecki.

Kolejne obietnice polskiego rządu

Rząd głosem Prezesa Rady Ministrów zapowiedział kolejne obietnice, które mają spowodować w Polsce odrodzenie historycznych miejsc, a także przedstawiono plany inwestycyjne mające zwiększyć wydolność gospodarczą Polski – “Gdybyśmy na mapie spróbowali zaznaczyć każdy punkt, każde miejsce, gdzie inwestujemy i będziemy inwestować, to nawet małe kropeczki pokryłyby całą Polskę” – zachwalał swój gabinet, po czym dodał, że planowanie kolejnych inwestycji to przejaw przebicia się do europejskiej czołówki – “Oczywiście jedna sprawa to te wielkie, symboliczne inwestycje – jak Pałac Saski. Druga – to przedsięwzięcia takie jak Centralny Port Komunikacyjny. Tunel średnicowy w Łodzi, tunel pod Świną czy przekop Mierzei Wiślanej ważny zwłaszcza dla Warmii i Mazur – to także symbol przełamania pewnego imposyblizmu, i to trzeci rodzaj inwestycji”.

Na te kolejne obietnice polskiego rządu mają zostać przeznaczone środki z Polskiego Ładu, który jest krajowym programem unijnego Funduszu Odbudowy – “Najważniejsze będą inwestycje w gminach, w powiatach, inwestycje na bezprecedensową skalę. Mówię tak z pełnym przekonaniem, ponieważ wiemy już dzisiaj, jakimi środkami dysponujemy i jak chcemy zorganizować proces inwestycyjny. Dla 90 proc. społeczeństwa, czyli dla 9 na 10 Polaków, te zmiany będą pozytywne lub neutralne” – poinformował Morawiecki.

“Nie ukrywałem w przeszłości swoich wysokich zarobków”

Dziennikarz “Faktu” zapytał się również Premiera Mateusza Morawieckiego o jego majątek mający być przepisany formalnie na żonę, lecz jak stwierdził lider polskiego rządu, w trakcie przejścia do polityki podjęli wspólnie decyzję o rozdzielności majątkowej, aby finanse nie ograniczały jego politycznej kariery – “Przez około dwudziestu lat pracowałem w bankowości. Od 2007 roku byłem prezesem trzeciego największego banku w Polsce. Rzeczywiście zarabiałem bardzo dużo pieniędzy i nigdy tego nie ukrywałem. Razem z żoną inwestowaliśmy w nieruchomości. Kiedy podejmowałem decyzję o przejściu do polityki, miałem propozycję pozostania w szeroko pojętym sektorze bankowym i zarabiania pieniędzy. Jednak to mnie nie interesowało” – stwierdził.

“Przechodząc do polityki, nie chciałem, by wpływała na mnie działalność gospodarcza żony: sukcesy czy porażki. W związku z tym dokonaliśmy rozdzielności. Powiem dodatkowo, bo żona mnie do tego upoważniła, że ani ona, ani ja, nie mamy żadnych aktywów – żadnych środków, żadnych funduszy i żadnych kont za granicą. Żadnych zagranicznych inwestycji” – dodał na końcu.

rmf24.pl

Prezes PiS Jarosław Kaczyński w piątek po południu odwiedzi Rzeszów. Wesprze wojewodę podkarpacką Ewę Leniart przed ostatnim tygodniem kampanii wyborczej na prezydenta miasta; w planach również spotkanie z lokalnymi działaczami ugrupowania przed zbliżającym się kongresem PiS.

  • Przedterminowe wybory w Rzeszowie muszą odbyć się w związku z tym, że rządzący miastem od 2002 r. Tadeusz Ferenc złożył rezygnację 10 lutego br.
  • W czasie wizyty na Podkarpaciu szef PiS ma spotkać się też z lokalnymi strukturami partii. Spotkanie to ma być przygotowaniem przed zbliżającym się kongresem statutowo-wyborczym PiS, który ma się odbyć na początku lipca.
  • Oprócz Leniart, popieranej przez PiS oraz rzeszowski region NSZZ “Solidarność”, na urząd prezydenta Rzeszowa kandydują: wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł, były współpracownik Ferenca, wiceprzewodniczący rady miasta i szef klubu Rozwój Rzeszowa Konrad Fijołek, a także poseł Konfederacji Grzegorz Braun.
  • Zobacz także: KO złoży projekt ustawy dotyczący ochrony zwierząt. Co zawiera?

Jarosław Kaczyński wesprze Ewę Leniart podczas piątkowej wizyty w Rzeszowie. Jest to znak aprobaty szefa PiS na tydzień przed wyborami prezydenckimi w tym mieście. Przedterminowe wybory w Rzeszowie muszą odbyć się w związku z tym, że rządzący miastem od 2002 r. Tadeusz Ferenc złożył rezygnację 10 lutego br. po tym, gdy przeszedł COVID-19. Wybory zapowiedziano na 13 czerwca.

Według mediów, Kaczyński pojawi się w Rzeszowie w piątek po południu i wraz z ministrem infrastruktury Andrzejem Adamczykiem oraz Leniart zapowiedzą budowę Drogi Południowej w Rzeszowie.

Przygotowania do kongresu statutowo-wyborczego w PiS

W czasie wizyty na Podkarpaciu szef PiS ma spotkać się też z lokalnymi strukturami partii. Spotkanie to ma być przygotowaniem przed zbliżającym się kongresem statutowo-wyborczym PiS, który ma się odbyć na początku lipca i mają zostać na nim wybrane nowe władze partii. W Rzeszowie Kaczyński wesprze Ewę Leniart, ale i wykorzysta wizytę do pracy nad strukturami Prawa i Sprawiedliwości.

Oprócz Leniart, popieranej przez PiS oraz rzeszowski region NSZZ “Solidarność”, na urząd prezydenta Rzeszowa kandydują: proponowany i konsekwentnie wspierany w trakcie kampanii przez Ferenca wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł, były współpracownik Ferenca, wiceprzewodniczący rady miasta i szef klubu Rozwój Rzeszowa Konrad Fijołek, popierany m.in. przez PO, Lewicę, PSL i Ruch Polska 2050, a także poseł Konfederacji Grzegorz Braun.

polsatnews.pl

Podróż Bidena do Europy podkreśli zaangażowanie USA w odbudowę sojuszy

Joe Biden, USA / fot. flickr.com

Prezydent USA Joe Biden uda się w czerwcu do Wielkiej Brytanii, Belgii i Szwajcarii. To jego pierwsza podróż zagraniczna, która ma uwydatnić zaangażowanie Stanów Zjednoczonych w odbudowę sojuszy i ożywienie relacji transatlantyckich

  • Biden spotka się 10 czerwca z brytyjskim premierem Borisem Johnsonem. Natomiast, 11 i 12 weźmie udział w szczycie G7 w Kornwalii.
  • 13 czerwca prezydent przeprowadzi dwustronne spotkania z przywódcami G7, a wraz z żoną spotka się z brytyjską królową Elżbietą II.
  • W Brukseli 14 czerwca amerykański przywódca weźmie udział w szczycie NATO.
  • 15 czerwca w Brukseli Biden weźmie udział w szczycie USA-UE
  • 16 czerwca odbędzie się dwustronny szczyt Bidena z prezydentem Rosji Władimirem Putinem.
  • Zobacz także: Hongkong: Aresztowanie opozycjonistki w rocznicę Tiananmen

“Pierwsza dama Jill Biden dołączy do prezydenta podczas pobytu w Wielkiej Brytanii. Podróż podkreśli zaangażowanie Ameryki w odbudowę naszych sojuszy, ożywienie relacji transatlantyckich i ścisłą współpracę z naszymi sojusznikami i wielostronnymi partnerami, aby sprostać globalnym wyzwaniom i lepiej zabezpieczyć interesy Ameryki” – zaznaczyła Psaki.

Plan podróży Joe Bidena do Europy

Jen Psaki opisała plan podróży Bidena do Europy. Wyszczególniła, że spotka się on 10 czerwca z brytyjskim premierem Borisem Johnsonem, a 11 i 12 weźmie udział w szczycie G7 w Kornwalii.

„Wzmocni to nasze zaangażowanie na rzecz multilateralizmu (…) realizacji kluczowych priorytetów polityki amerykańskiej w zakresie zdrowia publicznego, ożywienia gospodarczego i zmian klimatycznych, a także zademonstruje solidarność i wspólne wartości największych demokracji” – oceniła rzeczniczka.

13 czerwca prezydent przeprowadzi dwustronne spotkania z przywódcami G7, a wraz z żoną spotka się z brytyjską królową Elżbietą II.

W Brukseli 14 czerwca amerykański przywódca weźmie udział w szczycie NATO.

“Prezydent Biden potwierdzi zaangażowanie Stanów Zjednoczonych na rzecz NATO, bezpieczeństwa transatlantyckiego i obrony kolektywnej” – powiedziała Psaki.

15 czerwca w Brukseli Biden weźmie udział w szczycie USA-UE. “Podkreśli (to) nasze zaangażowanie w silne partnerstwo transatlantyckie oparte na wspólnych interesach i wartościach” – wyjaśniła rzeczniczka.

Powiadomiła także, że podróż Bidena do Europy zakończy się w Genewie. Zaplanowano tam m.in. dwustronny szczyt Bidena z prezydentem Rosji Władimirem Putinem. Ma się to odbyć 16 czerwca.

tysol.pl

KO złoży projekt dot. ochrony zwierząt.

zwierzęta, pies / Fot. Pixabay

Zakaz wykorzystywania zwierząt w cyrkach, zakaz trzymania psów na łańcuchach, zakaz sprzedaży żywych karpi, większe wymogi wobec schronisk, monitoring w rzeźniach – to niektóre przepisy nowego projektu ustawy o ochronie zwierząt, który zamierza złożyć klub Koalicji Obywatelskiej. W dokumencie, do którego dotarła PAP, nie ma najbardziej kontrowersyjnych przepisów, które były w tzw. „Piątce dla zwierząt” – zakazu hodowli zwierząt na futra oraz ograniczenia uboju rytualnego.

  • Autorem projektu jest posłanka Koalicji Obywatelskiej i szefowa parlamentarnego zespołu przyjaciół zwierząt Katarzyna Piekarska.
  • W uzasadnieniu można przeczytać, że jego celem jest m.in. “wzmocnienie ochrony prawnej zwierząt oraz poprawa ich szeroko rozumianego dobrostanu”
  • Wśród proponowanych w projekcie przepisów jest m.in. zakaz wykorzystywania zwierząt w cyrkach.
  • Zobacz także: Sejm: Współpraca Kukiz’15 z PiS. Jest pierwszy projekt ustawy

W sejmie złożony został projekt ustawy dotyczącej ochrony zwierząt. Jego autorem jest posłanka Koalicji Obywatelskiej i szefowa parlamentarnego zespołu przyjaciół zwierząt Katarzyna Piekarska.

To jest trzecie podejście do ustawy o ochronie zwierząt. Mam nadzieję, że tym razem udane. Tym bardziej, że są to rzeczy ważne, ale niekontrowersyjne, które powinny być załatwione już od lat – powiedziała w rozmowie z PAP.

Przyznała, że nie ma w projekcie przepisów, które „sprawiły, że piątka dla zwierząt utknęła w Sejmie”, a więc dotyczących uboju rytualnego i hodowli norek.

W uzasadnieniu można przeczytać, że jego celem jest m.in. “wzmocnienie ochrony prawnej zwierząt oraz poprawa ich szeroko rozumianego dobrostanu”, a także “wprowadzenie kontroli wydatkowania przez jednostki samorządu terytorialnego środków finansowych przeznaczonych na opiekę nad bezdomnymi zwierzętami”.

Jakie przepisy zakłada projekt ochrony zwierząt?

Wśród proponowanych w projekcie przepisów jest m.in. zakaz wykorzystywania zwierząt w cyrkach.

“W cyrkach wykorzystywane są głównie zwierzęta, które w naturze występują jako zwierzęta wolno żyjące (dzikie). Cyrki w warunkach wędrownych nie są w stanie zapewnić zwierzętom warunków adekwatnych do ich potrzeb. Te same zwierzęta w ogrodach zoologicznych mają zapewnione określonej wielkości wybiegi i pomieszczenia. Cyrki nie przestrzegają tych norm, a zwierzęta 10 miesięcy w roku spędzają w trasie w samochodach, gdzie nie mają możliwości realizowania swoich naturalnych zachowań” – głosi uzasadnienie.

Projekt zakłada obowiązek zapewnienia zwierzętom wykorzystywanym do celów specjalnych (czyli np. psom policyjnym lub koniom) tzw. “emerytury” po zakończeniu ich pracy. Wprowadza też zakaz utrzymywania psów na łańcuchach. Dokument zakłada też wprowadzenie powszechnego obowiązku chipowania psów. Wprowadzony ma być też centralny rejestr psów.

Projekt zakłada rozszerzenie katalogu przestępstw w rozumieniu ustawy o ochronie zwierząt, m.in. o sprzedaż detaliczną żywych ryb (z wyjątkiem ryb akwariowych lub narybku) czy zaniechanie ratowania lub leczenia chorego zwierzęcia. Wprowadza również zakaz egzekucji komorniczej zwierząt towarzyszących.

Projekt ustawy doprecyzowuje także obowiązki gmin dotyczące realizacji programu opieki nad bezdomnymi zwierzętami oraz nadzoru schroniskami.

W projekcie ustawy znalazły się też przepisy nakładające na właścicieli rzeźni obowiązek montowania monitoringu w pomieszczeniach do przetrzymywania zwierząt, ogłuszania i wykrwawiania. Monitoring ten miałby być do wglądu tylko dla lekarzy weterynarii.

rmf24.pl

Raman Pratasiewicz bezlitosny dla własnych obrońców!

Raman Pratasiewicz, Azow, Donbas, Białoruś, opozycja, Mińsk, wywiad / fot. Twitter/@RDisinfo

Kilka tygodni temu białoruski opozycjonista został schwytany na pokładzie samolotu Ryanair, który wcześniej musiał przymusowo wylądować w Mińsku. Wówczas głównie polskie władze wzięły na sztandar obronę zatrzymanego, krytykując tym samym Prezydenta Białorusi. Teraz Raman Pratasiewicz po spędzeniu czasu w areszcie, odmienił swoje postrzeganie na białoruską sytuację polityczną. W wywiadzie dla telewizji ONT skrytykował swoich obrońców z Polski i Litwy w tym również swojego byłego wspólnika z kanału NEXTA. Jego zdaniem polskie i litewskie władze działają wyłącznie na własną korzyść.

  • Wypuszczony na tymczasową wolność białoruski opozycjonista Raman Pratasiewicz udzielił długiego wywiadu dla rządowej telewizji ONT
  • W trakcie wywiadu opisywał sposób działania białoruskiej opozycji oraz ujawnił, że organizacja ubiegłorocznych protestów była finansowana i koordynowana przez zagraniczne służby
  • Skrytykował on także rząd Polski i Litwy, które chciały udzielić mu azylu politycznego, za zwlekanie z decyzją oraz za wspieranie białoruskiej opozycji patrząc wyłącznie na własną korzyść
  • Wyraził również żal wobec swojego wspólnika z kanału NEXTA, twierdząc, że ten nie dzielił się z nim zyskaną sławą oraz informował, że Sciapan Puciła był finansowany przez rosyjskiego oligarchę
  • Zobacz także: Hongkong: Aresztowanie opozycjonistki w rocznicę Tiananmen

23 maja białoruskie władze za pomocą wojskowych myśliwców MiG-29 grożąc zestrzeleniem oraz pod pretekstem fałszywego alarmu bombowego, zawrócili lecący samolot pasażerski należący do Ryanair. Piloci wylądowali awaryjnie na lotnisku w Mińsku, gdzie czekały zarówno wozy strażackie, jak i uzbrojone służby bezpieczeństwa. Pasażerowie zostali wylegitymowani przez lokalnych funkcjonariuszy Policji. Dzięki tym działaniom rozpoznano wśród uczestników podróży postać białoruskiego opozycjonisty, który był od dłuższego czasu poszukiwany przez władze w Mińsku. Służby zatrzymały zarówno Ramana Pratasiewicza oraz jego rosyjską partnerkę.

Po kilku tygodniach spędzonych w areszcie, zwolniony tymczasowo z więzienia Raman Pratasiewicz udzielił wywiadu dla telewizji rządowej ONT. Tam, ze łzami w oczach okazywał skruchę za swoją dotychczasową działalność opozycyjną oraz poinformował, że współpracuje z białoruskimi śledczymi nad rozwiązaniem wewnętrznych problemów politycznych, udzielając im niezbędnych informacji. Białoruskie media działające w opozycji do rządów Łukaszenki podeszły z dużą rezerwą do wspomnianego wywiadu.

Współpraca białoruskiego opozycjonisty z rządem Łukaszenki

Warto zwrócić uwagę na reakcję polskich władz, które tuż po uprowadzeniu białoruskiego opozycjonisty jednogłośnie stwierdziły, że należy nałożyć sankcje na rząd Aleksandra Łukaszenki. Wniosek ten poparły inne kraje europejskie jak Litwa. Ostatecznie Rada Europejska zdecydowała się nałożyć sankcje gospodarcze na ludzi Łukaszenki oraz zakazano przewoźnikom zarejestrowanym na terenie państw Unii Europejskiej lotów nad przestrzenią powietrzną należącą do Białorusi, aby uniknąć kolejnych uprowadzeń maszyn lotniczych.

Nie przeszkodziło to jednak niemieckim władzom na ściągnięcie pod pretekstem alarmu bombowego innej maszyny Ryanair lecącej z Dublina do Krakowa. Wieża kontrolna z berlińskiego lotniska wydała polecenie awaryjnego lądowania, gdyż na pokładzie samolotu miał znajdować się ładunek wybuchowy. Tym razem obyło się bez podrywania w powietrze wojskowych myśliwców, lecz pasażerowie przez kilka godzin czekali na rezerwowy samolot, który zabrał ich ostatecznie do celu podróży.

Wracając do sprawy Ramana Pratesiewicza, w udzielonym wywiadzie twierdził, że uczestniczył anonimowo w konferencjach na platformie Zoom, które poświęcone były spiskującej opozycji. Tamtejsi uczestnicy mieli wykazywać wolę siłowego odsunięcia od władzy Aleksandra Łukaszenki. Jak przyznawał na antenie rządowej telewizji ONT, był wyłącznie pośrednikiem pomiędzy spiskowcami, a liderką białoruskiej opozycji Swietłaną Cichanouską. Część spiskujących osób zdaniem białoruskiego opozycjonisty przebywa już w areszcie.

W trakcie wywiadu prosił on również Prezydenta Aleksandra Łukaszenkę o to, aby znalazł w sobie dobrą wolę dla jego osoby. Błagał on białoruskiego przywódcę, aby ten nie wydawał go Ługańskiej Republice Ludowej, która poszukuje go za uczestnictwo w walkach na froncie w ramach ukraińskiego batalionu Azow w Donbasie, który odwołuje się do bestialskich morderstw na Polakach Ukraińskiej Armii Powstańczej.

Raman Pratasiewicz bezlitosny dla polskich władz

W półtoragodzinnym wywiadzie nie zabrakło również i polskiego wątku. Raman Pratasiewicz wyznał, że białoruska opozycja komunikuje się głównie za pomocą mediów społecznościowych w tym rosyjskiego Telegrama. Według niego działania tam prowadzone są inspirowane i finansowane przez zagraniczne służby. Wymienił, także kilka nazwisk, które miały organizować i koordynować ubiegłoroczne protesty poprzez czaty internetowe.

Skrytykował on również swoich dotychczasowych obrońców z Polski i Litwy. Jego zdaniem Polska i Litwa wspierają białoruską opozycję po to, aby ta krytykowała działania rosyjskich władz, uzyskując w ten sposób oręż przeciwko przymusowej relokacji imigrantów z Bliskiego Wschodu w ramach Unii Europejskiej. Polskie i litewskie władze mają pozwalać białoruskim uchodźcom politycznym na głośne protesty przeciwko władzy Łukaszenki, zdobywają dzięki temu poklask wśród innych europejskich rządów.

W trakcie rozmowy Raman Pratasiewicz stwierdził również ostateczną przegraną białoruskiej opozycji. Wspomniał, także że nałożone przez Zachód sankcje gospodarcze odbiją się mocno na zwykłych i głodujących Białorusinów, którzy znów wyjdą na ulice, aby protestować. Sama Swietłana Cichanouska ma mieć pełen wgląd oraz świadomość tej beznadziejnej sytuacji.

Organizację mniejszości białoruskiej w Polsce Białoruski Dom i autora kanału NEXTA, Sciapana Puciłę, Protasiewicz oskarżył o schematy korupcyjne z polskim rządem i partią PiS. Według niego Białoruski Dom kontroluje całą białoruską opozycję i otrzymuje miliony od polskiego rządu. Protasiewicz twierdził, że Białoruski Dom otrzymał 53 mln złotych na pomoc uchodźcom, lecz w istocie jej nie udzielał.

Z wyraźną goryczą opisywał swoją współpracę z Sciapanem Puciłą w kanale NEXTA. Pratasiewicz wielokrotnie mówił, że to Puciła zbierał wszystkie laury, podczas gdy jego praca była niedoceniana. Twierdził, że Puciła przyjmował pieniądze od rosyjskiego oligarchy i zajmował się działalnością, która wykraczała poza dziennikarstwo.

interia.pl

Hongkong. Aresztowanie w rocznicę Tiananmen

Aresztowanie Chow Hang-tun / foto. pixabay

Policja w Hongkongu aresztowała w piątek rano wiceprzewodniczącą opozycyjnego Hong Kong Alliance Chow Hang-tun. Zapowiedziała, że mimo zakazu władz weźmie udział w obywatelskim czuwaniu ku pamięci ofiar represji na placu Tiananmen w Pekinie 4 czerwca 1989 r.

  • Chow Hang-tun została aresztowana w piątek rano w rocznicę wydarzeń na Tiananmen.
  • 37-letnia prawniczka jest jedną z wiceprzewodniczących Hong Kong Alliance. Co roku organizuje wielkie czuwanie ze świecami ku pamięci ofiar represji na placu Tiananmen w Pekinie 4 czerwca 1989 r.
  • Czuwanie zostało zakazane drugi rok z rzędu przez policję w Hongkongu. Władze powołały się na ograniczenia związane z pandemią koronawirusa.
  • Obchody w 2020 r. zostały również zakazane przez władze z powodu pandemii.
  • Zobacz także: USA: Dyskryminacja kobiet w wykonaniu Joe Bidena

Chow Hang-tun została aresztowana w piątek rano w rocznicę wydarzeń na Tiananmen. Upamiętnienie tej daty w Hongkongu, podobnie jak w Chinach, jest zabronione przez władze.

Aresztowanie i utrudnienia w obchodach rocznicy represji

Policyjne źródło poinformowało AFP, że Chow Hang-tun została aresztowana na podstawie rozporządzenia o ochronie porządku publicznego.

37-letnia prawniczka jest jedną z wiceprzewodniczących Hong Kong Alliance. Co roku organizuje wielkie czuwanie ze świecami ku pamięci ofiar represji na placu Tiananmen w Pekinie 4 czerwca 1989 r.

Czuwanie zostało zakazane drugi rok z rzędu przez policję w Hongkongu. Władze powołały się na ograniczenia związane z pandemią koronawirusa, mimo że miasto nie odnotowało żadnych przypadków lokalnego zakażenia od ponad miesiąca.

Po tym zakazie Hongkong Alliance ogłosił, że nie zorganizuje czuwania. Jednak pani Chow Hang-tun powiedziała prasie, że planuje udać się do Victoria Park w piątek wieczorem.

Obchody w 2020 r. zostały również zakazane przez władze z powodu pandemii. Dziesiątki tysięcy ludzi złamało jednak ten zakaz, władze wszczęły wówczas postępowanie sądowe przeciwko 24 liderom i członkom ruchu prodemokratycznego.

tvp.info

były prezydent USA

Strzykawka ze szczepionką. / Fot. pixabay.com

Nikt z zaszczepionych w Polsce na COVID-19 preparatem Astra Zeneca nie zmarł na koronawirusa – poinformowało ministerstwo zdrowia. W przypadku pozostałych szczepionek odsetek ten kształtuje się na poziomie 0,002-0,054%.

W ogólnym ujęciu odsetek osób zaszczepionych na COVID-19 w Polsce, które zmarły – bez chorób współistniejących – wynosi 0,011, a dla osób z chorobami współistniejącymi – 0,036. Dane pochodzą z systemu EWP, w którym rejestrowane są wszystkie potwierdzone testem zakażenia koronawirusem oraz zgony z powodu COVID, na które nałożono informacje o zaszczepionych. Jest to stan na 18 maja.

Wśród wyszczególnionych danych o zgonach osób zaszczepionych na COVID-19 w Polsce są też te odnośnie do preparatu Johnson&Johnson. W tym przypadku odsetek, przy braku chorób współistniejących wyniósł 0,0004%. Z kolei w razie wystąpienia chorób współistniejących, ukształtował się na poziomie 0,002%.

Najwyższy odsetek zmarłych osób zaszczepionych na COVID-19 w Polsce odnotowano w przypadku szczepionki Pfizer. Bez chorób współistniejących było to 0,015%. Natomiast z nimi – 0,054%. Preparat firmy Pfizer jest też najczęściej przyjmowanym przez Polaków.

Jak zaznaczył dr Tomasz Dzieciątkowski, wirusolog Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, udostępnione przez ministerstwo dane są wyłącznie obserwacyjne, a więc obarczone ryzykiem błędu obserwatora. W jego opinii duże znaczenie w zakresie wystąpienia zgonów po szczepieniu mają, oprócz chorób współistniejących osób zmarłych, ich wiek i wiele innych czynników, których nie uwzględniono w zestawieniu przygotowanym przez resort zdrowia.

Ministerstwo zdrowia podało też, jaka była średnio liczba dni od przyjęcia szczepionki do zakażenia. Zaznaczono, że organizm człowieka wykształca pełną odporność dopiero po kilku tygodniach od przyjęcia preparatu. Zakażenia po szczepieniu w przypadku AstraZeneki, Moderny czy Johnson&Johnson stwierdzano średnio od 9 do 18 dni od szczepienia. W przypadku Pfizera, średni czas, w którym doszło do zakażeń w Polsce, wynosi od 21 do 27 dni po przyjęciu dawki. Część osób mogła się zakazić jeszcze przed przyjęciem szczepionki.

rynekzdrowia.pl

Covid-19 koronawirus szczepionka

Szczepionka / Fot. Pixabay

100% skuteczności jednej ze szczepionek na koronawirusa? – W badaniu fazy II/III oceniającym immunogenność szczepionki mRNA Moderna u nastolatków (wiek 12-18 r.ż.) nie zaobserwowano przypadków COVID-19 u tych, którzy otrzymali II. dawki szczepionki – poinformował dr Grzegorz Cessak.

  • Szczepionka na koronawirusa koncernu Moderna ma 93% skuteczności od 14. dni po podaniu pierwszej dawki i 100% od 14. dni po podaniu drugiej. Tak wynika z przeprowadzonych badań.
  • Jesteśmy zdecydowani zrobić wszystko, co w naszej mocy, aby pomóc zakończyć pandemię COVID-19 – powiedział Stéphane Bancel, dyrektor generalny Moderny.
  • Zobacz także: UE: Rusza unijny system weryfikacji, wprowadzający paszporty covidowe

Z kolei po przyjęciu tylko jednej dawki preparatu Moderna, od 14. dnia po tym fakcie wykształca się skuteczność na poziomie 93%. 100% skuteczności po podaniu drugiej dawki także występuje od dwóch tygodni po tym fakcie. Badania prowadzono w ramach sprawdzania skuteczności szczepionek na koronawirusa wśród nastolatków. Na świecie kolejne kraje decydują się na wprowadzenie szczepień tej grupy wiekowej.

Stéphane Bancel, dyrektor generalny Moderny poinformował, że te wyniki firma przekaże do amerykańskiej Agencji Żywności i Leków. Koncern chce, aby jego preparaty zostały zatwierdzone do szczepienia nastolatków. – Jesteśmy zdecydowani zrobić wszystko, co w naszej mocy, aby pomóc zakończyć pandemię COVID-19 – powiedział Bancel.

interia.pl

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pexels

– Nie chcemy, aby zawodnicy mieli skutki uboczne, które mogłyby wpłynąć na ich dyspozycję w czasie turnieju – poinformował Tim Meyer, lekarz reprezentacji Niemiec. Tymi słowami wytłumaczył fakt, że drużyna nie zdecydowała się na szczepienia swoich piłkarzy przed zbliżającymi się Mistrzostwami Europy w piłce nożnej. Reprezentacja Niemiec odkłada szczepienia na czas po 11 lipca.

  • Niemieccy piłkarze, którzy już wcześniej przyjęli pierwszą dawkę szczepionki na koronawirusa, poczekają z drugą dawką. Będą ją mogli przyjąć dopiero po 11 lipca. Pozostali także zostaną zaszczepieni później.
  • Tymczasem reprezentacja Polski zaszczepiła większość swoich piłkarzy bezpośrednio przed Euro.
  • Transmisje Mistrzostw Europy po raz pierwszy w Polsce będzie można bezpłatnie oglądać w jakości 4K.
  • Zobacz także: Rzecznik rządu: W tym roku będzie można normalnie przeprowadzić wesela

Zupełnie inaczej do sprawy podeszła reprezentacja Polski. Biało-czerwoni, inaczej niż reprezentacja Niemiec, szczepienia przyjęli w większości bezpośrednio przed Euro, kilka dni temu. Niezaszczepionych pozostało ośmiu reprezentantów Polski. Połowa z nich już wcześniej przechodziła koronawirusa.

Decyzja kadry Joachima Loewa nie oznacza, że żaden z niemieckich reprezentantów nie przyjął szczepionki. Jak informują media, część z piłkarzy otrzymała już wcześniej pierwszą dawkę. Jednak reprezentacja Niemiec zdecydowała, że na drugie podanie szczepienia piłkarze mają zaczekać. Otrzymają je dopiero po 11 lipca.

Euro 2020, przeniesione na obecny rok ze względu na sytuację związaną z koronawirusem, będą trwały przez miesiąc. Rozpoczną się 11 czerwca, a zakończą 11 lipca. Widzowie w Polsce będą mogli je śledzić za darmo w jakości 4K, w specjalnie uruchomionej na tę okazję stacji TVP 4K. Do odebrania przekazu będzie jednak potrzebny odbiornik DVB-T2/HEVC. W przyszłym roku Naziemna Telewizja Cyfrowa przejdzie całkowicie na tę technologię. Obecnie trwają testy, prowadzone przez głównych nadawców. To właśnie w ramach takiego testowego multipleksu już za kilka dni rozpocznie nadawanie kanał TVP 4K.

sport.pl