Minister zdrowia Adam Niedzielski udzielił dziś wywiadu dla RMF FM. W swojej wypowiedzi zarekomendował, aby maseczki w przestrzeniach zamkniętych obowiązywały przynajmniej do końca wakacji.
Dziennikarz RMF FM zapytał wprost, kiedy zgodnie z regulacjami będzie można iść do kina czy kościoła bez maseczki.
Niedzielski jednoznacznie zarekomendował maseczki w przestrzeniach zamkniętych przynajmniej do końca wakacji.
Zasłanianie ust i nosa w przestrzeniach zamkniętych jest teraz obowiązkowe w całym kraju. Według rozporządzenia nos i usta można zasłaniać tylko za pomocą maseczki.
Minister zdrowia został zapytany w wywiadzie o to, jak długo obywateli obowiązywały będą maseczki w przestrzeniach zamkniętych.
“Chciałbym zwrócić uwagę, że w Polsce restrykcje są bardzo liberalne. Może z naszego punktu widzenia wydaje się niedogodne, że musimy nosić maseczki poruszając się w publicznych przestrzeniach zamkniętych, ale proszę mi wierzyć, w Europie (…) np. w Portugali czy Hiszpanii jest też duży rygor również na zewnątrz” – powiedział minister.
Dziennikarz RMF FM widząc wymijające odpowiedzi szefa resortu zdrowia zapytał wprost, kiedy zgodnie z regulacjami będzie można iść do kina czy kościoła bez maseczki. W odpowiedzi na to pytanie, Niedzielski jednoznacznie zarekomendował zakrywanie ust i nosa w przestrzeniach zamkniętych do końca wakacji.
“Uważam, że ten standard powinien obowiązywać” – dodał.
Zasłanianie ust i nosa w przestrzeniach zamkniętych jest teraz obowiązkowe w całym kraju. Nos i usta można zasłaniać tylko za pomocą maseczki. Chusty, przyłbice i szaliki nie są dozwolone.
Urząd m. st. Warszawa / Fot. Stevenlodz
Wikimedia Commons
Były już pracownik urzędu na warszawskiej Pradze-Północ, Mariusz G. miał wyłudzać setki tysięcy złotych państwowych pieniędzy. Związany z Platformą Obywatelską urzędnik stworzył kilkunastu fikcyjnych pracowników szkół, na poczet których pobierał wynagrodzenia.
Mariusz G. pracował w urzędzie miasta stołecznego Warszawy w dzielnicy Praga-Północ.
Wykorzystując spreparowane dane miał wyłudzać pieniądze z budżetu miasta.
Według “Super Expressu” bezpośrednio na konto byłego urzędnika wpłynęło ponad 300 tys. zł, a w sumie na konta fikcyjnych pracowników ponad 700 tys. zł.
Mariusz G. pracował w urzędzie miasta stołecznego Warszawy w dzielnicy Praga-Północ. Jak donosi “Super Express”, mężczyzna w czasie swojej pracy w urzędzie miasta utworzył 15 fikcyjnych profili pracowników. Wykorzystując ich spreparowane dane miał pobierać pieniądze z budżetu miasta. Wyłudzenia pieniędzy z budżetu miasta opiewają na setki tysięcy złotych.
W celu prowadzenia swojej działalności, Mariusz G. wpisywał na listy płac nieistniejące lub niepracujące w urzędzie od dłuższego czasu osoby. Były urzędnik wyłudzał państwowe pieniądze głównie z sektora oświaty. Środki miały być potem przelewane bezpośrednio na konto Mariusza G.
„Pracownicy biura finansów oświaty poinformowali, że na liście płac sporządzonej przez Mariusza G. znalazło się nazwisko osoby, która nie pracuje od kilku lat w szkole podstawowej przy ul. Kawęczyńskiej. Przy nazwisku był wpisany numer rachunku bankowego wskazany wcześniej przez Mariusza G. jako jego” – przywołuje fragment raportu pokontrolnego gazeta.
Wydalenie dyscyplinarne z pracy Mariusza G. potwierdziła Wiceprezydent Warszawy Renata Kaznowska.
Wyłudzenia pieniędzy z budżetu miasta w Warszawie. Są konkretne liczby
Według “Super Expressu” bezpośrednio na konto byłego urzędnika wpłynęło ponad 300 tys. zł. W sumie na konta fikcyjnych pracowników ponad 700 tys. zł.
Rzecznik praskiej prokuratury okręgowej, Katarzyna Skrzeczkowska podała do informacji publicznej, że policja pod nadzorem prokuratury rejonowej prowadzi śledztwo w tej sprawie. Dotyczy ono artykułu 286 z kodeksu karnego, jednak nikt nie usłyszał jeszcze zarzutów.
Warto podkreślić, że Mariusz G. to były kandydat Platformy Obywatelskiej do rady dzielnicy Praga-Północ.
Pomorski Uniwersytet Medyczny w Szczecinie poszukuje osób, które przeszły zachorowanie na COVID-19 i mają zaburzenia żołądkowo-jelitowe. Dieta po koronawirusie stała się przedmiotem badań polskich naukowców. Chcą oni sprawdzić, jaki rodzaj pożywienia będzie najbardziej skuteczny w przywróceniu prawidłowej flory bateryjnej układu trawiennego.
Po trzech falach pandemii odnotowano ogromną liczbę powikłań po przejściu zachorowania na COVID-19. Jednym z nich są min. zaburzenia żołądkowo-jelitowe.
Pacjenci, którzy przeszli COVID-19 zgłaszają podobne symptomy dla zespołu jelita drażliwego: wzdęcia, bóle, biegunki.
Po upływie 6 tygodni badania, opracowana będzie specjalna dieta po koronawirusie. Wydana zostanie w formie książki.
Po trzech falach pandemii odnotowano ogromną liczbę powikłań po przejściu zachorowania na COVID-19. Jednym z nich są min. zaburzenia żołądkowo-jelitowe. Jak podają specjaliści, są to skutki samego wirusa, ale także jego leczenia. Mikrobiota jelitowa, która jest integralną składową organizmu, po chorobie gorzej pracuje. Dlatego tak ważna, zdaniem lekarzy i dietetyków jest odpowiednia dieta po koronawirusie.
Specjalistka z dziedziny żywienia człowieka prof. Ewa Stachowska, kierownik Zakładu Biochemii i Żywienia Człowieka Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie zauważa, że pacjenci, którzy przeszli COVID-19 zgłaszają podobne symptomy dla zespołu jelita drażliwego: wzdęcia, bóle, biegunki.
Chcielibyśmy opracować najlepszy sposób przywracania funkcji mikrobioty jelitowej, czyli pomóc pacjentom jak najszybciej rozstać się z takimi zaburzeniami – wskazała badaczka.
Badanie mające na celu opracowanie diety zwalczającej powikłania po COVID-19
Specjaliści z Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie podzielą chętnych do udziału w badaniu na dwie grupy. Pierwsza będzie stosować dietę śródziemnomorską, druga – dietę low FODMAP, wprowadzaną w zaburzeniach jelitowych. Obie diety będą miały zwiększoną zawartość białka. Zdaniem specjalistów ma to pomóc w odbudowaniu odporności.
Taki rodzaj odżywiania potrwa 6 tygodni, a naukowcy co tydzień mają badać stan objawów jelitowych pacjentów za pomocą specjalnej skali.
Jak zaznaczyła prof. Stachowska, badanie nie będzie uciążliwe dla pacjentów ani ze względu na formę, ani samo przygotowanie posiłków. Obie diety będą oparte na produktach, które są tanie i łatwo dostępne.
Po upływie 6 tygodni, opracowana będzie specjalna dieta po koronawirusie. Wydana zostanie w formie książki.
Do badania mogą zgłaszać się osoby z całej Polski, od 18. roku życia. Warunkiem wzięcia udziału jest udokumentowane przejście COVID-19 i udokumentowane problemy żołądkowo-jelitowe. Zakwalifikowanych zostanie ok. 300 osób.
Kopalnia Turów / Fot. MEDIA WNET/
Wikimedia Commons
Komisja Europejska dołączyła do Czech w sprawie pozwu przeciwko Polsce. Chodzi o sprawę kopalni Turów, której zatrzymania wydobycia ze względu na zagrożenie dla stanu środowiska naturalnego domagają się od Polski Czechy. Spór o Turów trwa.
Rzecznik Komisji Europejskiej Vivian Loonela poinformowała w środę wieczorem, że unijny organ zdecydował się na dołączanie jako strona do pozwu Czech przeciwko Polsce.
W maju 2021 roku, Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej nakazał Polsce natychmiastowe wstrzymanie wydobycia węgla brunatnego w kopalni odkrywkowej Turów.
Pretekstem strony czeskiej do podsycania sporu i zlikwidowania kopalni Turów ma być jej negatywny wpływ na region przygraniczny.
Rzecznik Komisji Europejskiej Vivian Loonela poinformowała w środę wieczorem, że unijny organ zdecydował się na dołączenie jako strona do pozwu Czech przeciwko Polsce. Spór o Turów nabiera coraz poważniejszych kształtów.
W maju 2021 roku, Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej nakazał Polsce natychmiastowe wstrzymanie wydobycia węgla brunatnego w kopalni odkrywkowej Turów. Organ unijny twierdzi, że miałoby to potrwać czasowo, do momentu pełnego rozpatrzenia i rozstrzygnięcia skargi Czech w tej sprawie.
Loonela przekazała, że stanowisko Komisji Europejskiej jest w pełni zbieżne z opinią Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Uważa, że większość skarg Czech w kwestii kopalni Turów jest uzasadniona.
– Chociaż Komisja zdaje sobie sprawę, że Czechy i Polska dyskutują obecnie o możliwym polubownym rozwiązaniu, żadne takie rozwiązanie nie zostało jeszcze zidentyfikowane, więc sprawa nadal toczy się przed Trybunałem – stwierdziła rzecznik KE.
Pretekstem strony czeskiej do podsycania sporu i zlikwidowania kopalni Turów ma być jej negatywny wpływ na region przygraniczny. Przykładem ma być obniżenie się poziomu wód gruntowych w tym regionie.
Premier Morawiecki poinformował pod koniec maja, że obie strony są bliskie porozumienia, w wyniku którego “Republika Czeska zgodziła się wycofać wniosek do TSUE”. Jak dodał, Polska będzie współfinansować na kwotę do 45 mln euro inwestycje środowiskowe. Z kolei premier Czech, Andrej Babisz zapowiedział wówczas, że rząd czeski nie wycofa skargi z TSUE, dopóki nie zostanie podpisana umowa z Polską.
Rząd Czech przekazał, że będzie wnioskować o 5 mln euro kary za każdy dzień zwłoki w wykonaniu przez Polskę postanowienia TSUE.
Polityk w wypowiedzi dla “Super Expressu” jasno dał do zrozumienia, że nie wyklucza startu z żadnej listy. Kukiz nie zamyka się na żadną możliwość, wymieniając w jednym szeregu PiS oraz Wiosnę Roberta Biedronia.
Paweł Kukiz podkreślił, że jego obecna współpraca z Prawem i Sprawiedliwością jest porozumieniem programowym.
W wywiadzie dla “SE”, polityk na pytanie o możliwy start z listy PiS w następnych wyborach odpowiedział: “nie wykluczam startu z żadnych list”.
Paweł Kukiz wszedł do polityki parlamentarnej na fali sukcesu w wyborach prezydenckich w 2015 roku. Udało się mu wtedy uzyskać 20,8% głosów.
Paweł Kukiz podkreślił, że jego obecna współpraca z Prawem i Sprawiedliwością jest porozumieniem programowym. Nie uważa jej za formalną koalicję, a jedynie za współpracę ze środowiskiem politycznym, które może pomóc przeforsować program polityczny Kukiz’15. W tym samym wywiadzie padło pytanie, czy Kukiz wystartuje z list PiS w następnych wyborach. Polityk odpowiedział: “nie wykluczam startu z żadnych list”.
– Przede wszystkim przed najbliższymi głosowaniami i mojej akceptacji dla pomysłów PiS, musimy jeszcze zrobić briefing z panem prezesem, na którym przedstawimy formułę tej naszej współpracy. Po drugie jesteśmy umówieni, że jeśli mam poprzeć w głosowaniach jakiś blok ustaw PiS, to na tym samym posiedzeniu najpierw PiS musi przegłosować którąś z naszych najistotniejszych ustaw. Czyli albo sędziów pokoju, albo ustawę antykorupcyjną, albo dzień referendalny w samorządach raz do roku, albo digitalizację zbierania podpisów przy obywatelskiej inicjatywie ustawodawczej – powiedział.
Współpraca Kukiz’15 z PiS możliwa jedynie po konferencji prasowej
Lider Kukiz’15 pytany był także o poparcie dla kandydatki PiS na urząd Rzecznika Praw Obywatelskich, Lidii Staroń.
“Jeżeli nie będzie wcześniej briefingu, jeżeli prezes nie zobliguje się w imieniu PiS przed Polakami do wprowadzenia naszych postulatów, to w ogóle nie będę brał udziału w tym głosowaniu. Podobnie jak w głosowaniu dotyczącym marszałka Terleckiego. Jeżeli briefing zostanie zorganizowany i prezes przed kamerami obieca obywatelom wprowadzenie postulowanych przeze mnie zmian, to będę głosował. Podobnie jeśli PiS będzie wymagał przegłosowania bloku ustaw dotyczących Polskiego Ładu – najpierw będą musieli przegłosować naszą ustawę” – podkreślił.
Na pytanie, czy w kolejnych wyborach zamierza kandydować z list PiS, odpowiedział, że “nad tym trzeba się będzie bardzo głęboko zastanowić”.
– Nie wykluczam startu z żadnych list. Ani PiS, ani Wiosny. Jeśli jeszcze będzie istnieć – dodał.
Paweł Kukiz wszedł do polityki parlamentarnej na fali sukcesu w wyborach prezydenckich w 2015 roku. Udało się mu wtedy uzyskać 20,8% głosów. Na fali tego poparcia wszedł wraz z powołanym przez siebie ruchem politycznym Kukiz’15 do Sejmu. Przypomnijmy, że głównym postulatem Kukiza były jednomandatowe okręgi wyborcze oraz walka z systemem politycznym III RP. Czy Kukiz wystartuje z list PiS?
Prezydent Stanów Zjednoczonych w swoją pierwszą podróż zagraniczną wybrał się do Europy. Jego początkowym przystankiem podczas kilkudniowej wyprawy po Starym Kontynencie jest Wielka Brytania. To tam padły słowa podkreślające zaangażowanie Ameryki w NATO i ostrzeżenie wobec Rosji, że stanie przed “mocnymi i znaczącymi” konsekwencjami, jeśli zaangażuje się w szkodliwe działania.
Po wylądowaniu w Anglii, Biden mówił, że jego administracja zamierza mocno angażować się w sprawy międzynarodowe. Podkreślił kluczową rolę dla interesu Stanów Zjednoczonych.
Prezydent USA w swojej wypowiedzi zawarł również klarowne przesłanie do Federacji Rosyjskiej.
Motywem wystąpienia Joe Bidena była chęć normalizacji stosunków międzynarodowych pod czterech latach prezydentury Donalda Trumpa.
Po wylądowaniu w Anglii, Biden mówił, że jego administracja zamierza mocno angażować się w sprawy międzynarodowe. Podkreślił kluczową rolę dla interesu Stanów Zjednoczonych. W wypowiedzi do żołnierzy zgromadzonych w brytyjskiej jednostce wojskowej zawarte zostało klarowne przesłanie do prezydenta Federacji Rosyjskiej. Prezydent USA chce stabilnych i przewidywalnych stosunków z państwem rządzonym przez Władimira Putina. Jednak warto podkreślić, że w tym samym przemówieniu Biden ostrzega Rosję.
“Nie szukamy konfliktu z Rosją” – powiedział prezydent USA na początku swojej ośmiodniowej wizyty w Europie.
– Chcemy stabilnych i przewidywalnych relacji, ale powiedziałem jasno: Stany Zjednoczone zareagują w zdecydowany i znaczący sposób, jeśli rosyjski rząd zaangażuje się w szkodliwe działania – podkreślił.
Biden ostrzega Rosję i dąży do naprawy stosunków międzynarodowych
Kolejnym motywem wystąpienia Joe Bidena była chęć normalizacji stosunków międzynarodowych pod czterech latach prezydentury Donalda Trumpa. Biden powiedział, że jest zdeterminowany, by odbudować transatlantyckie więzi i zmienić relacje z Rosją.
“Zamierzamy jasno powiedzieć, że Stany Zjednoczone powróciły, a demokracje świata wspólnie stawiają czoła najtrudniejszym wyzwaniom i sprawom, które mają największe znaczenie dla naszej przyszłości” – zaznaczył.
Spotkanie prezydentów USA i Rosji odbędzie się na neutralnym gruncie. Ma mieć ono miejsce 16 czerwca w Genewie. Prawdopodobnie podczas szczytu przedstawiciele obu państw poruszą kwestie walki z pandemią COVID-19, Nord Stream 2 oraz sprawę agresji Moskwy na Ukrainę. Warto wskazać, że od początku objęcia sterów w Białym Domu, Joe Biden utrzymuje mocną retorykę w stosunku d Rosji i Putina. W marcu tego roku Biden nazwał prezydenta Federacji Rosyjskiej “zabójcą”. Antyrosyjska narracja widoczna była także w wypowiedziach prezydenta USA nawiązujących do rzekomej ingerencji służb rosyjskich w wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych w 2020 roku.
Poprzez udział w delegacji do Europy, prezydent USA zamierza wysłać jasny do zrozumienia sygnał do Rosji i Chin. Administracja amerykańska wykazuje mocne zaangażowanie w sprawy europejskie i podkreśla bliskość sojuszu między Stanami Zjednoczonymi, a Europą.
Żona i menadżerka Cezarego Pazury – Edyta zdecydowała się odpowiedzieć na krytykę, jaka ostatnio płynie pod adresem aktora. Poszło o jego udział w kampanii zachęcającej do szczepień. Edyta Pazura postanowiła uderzyć w antyszczepionkowców.
Edyta Pazura poinformowała o pozwach sądowych „w związku z rozpowszechnianiem nieprawdziwych informacji i gróźb karalnych” wobec jej męża, Cezarego.
Cezary Pazura jest ambasadorem akcji „Szczepimy się”.
– W związku z tym, że 21 milionów Polaków przyjęło szczepionki i nie wyrosły im dodatkowe ręce oraz nie umierają w cierpieniach na ulicach w celu depopulacji ludzkości, antyszczepionkowcy postanowili być bardziej aktywni w sieci. Dzisiejszy dzień spędziłam jeszcze na telefonach z prawnikami w związku z rozpowszechnianiem nieprawdziwych informacji i gróźb karalnych w stosunku do mojego Męża. Na czele Pani od turbanów i aktorka bez filmów – napisała Edyta Pazura na Instagramie.
Cezary Pazura jest ambasadorem akcji „Szczepimy się”. Wobec aktora pojawiły się zarzuty, że za jego udziałem w kampanii rządu stoją pieniądze, jakie miał otrzymać. To w końcu wyprowadziło z równowagi jego żonę.
– Gdybym miała napisać rozprawę szkolną na temat: „czy internet jest zbawieniem, a może zgubą dla ludzkości? ” jednym zdaniem napisałabym, że dla niektórych powinien być na pewno zakazany – skwitowała swój wpis Edyta Pazura.
Tomasz Stanek, przedsiębiorca turystyczny i trener narciarstwa alpejskiego stanął na czele inicjatywy, która ma doprowadzić do organizacji Zimowych Igrzysk Olimpijskich w 2034 roku w Polsce, Czechach i Niemczech. Plan jest wiekopomny, ale aby Igrzyska Olimpijskie w Karkonoszach doszły do skutku, potrzeba jeszcze wiele pracy.
Według pomysłu, Zimowe Igrzyska Olimpijskie 2034 miałyby się odbywać w Karkonoszach, Górach Izerskich, a także na terenie Czech i Niemiec.
Przez taki event możemy zbudować globalną markę dla Karkonoszy. Nie będziemy już musieli jeździć z ulotkami na targi – przekonuje Tomasz Stanek.
Pomysł, aby w Karkonoszach zostały zorganizowane Zimowe Igrzyska Olimpijskie, nie jest nowy. Wcześniej mówiło się nawet o cztery lata wcześniejszym terminie. – Jeżeli chodzi o 2030 rok to to się już nie uda, ale jeżeli wszyscy na spokojnie przemyślimy tę całą sytuację to cztery lata później naprawdę możemy gościć najwyższej klasy sportowców. Przez taki event możemy zbudować globalną markę dla Karkonoszy. Nie będziemy już musieli jeździć z ulotkami na targi – przekonuje Tomasz Stanek.
Według niego Zimowe Igrzyska Olimpijskie 2034 miałyby się odbywać w Karkonoszach, Górach Izerskich, a także na terenie Czech i Niemiec. – Mieszkam w Karpaczu, ale interesuje się całym regionem, który ma niesamowity potencjał. W Jakuszycach odbywały się zawody o Puchar Świata w biegach narciarskich, w Harrachovie organizowano wielkie zawody w skokach narciarskich, w Szpindlerowym Młynie rywalizowano w Pucharze Świata w narciarstwie zjazdowym, w Karpaczu był tor saneczkarsko-bobslejowy. Mamy wszystko podane na tacy – uważa.
Magdalena Korzekwa-Kaliszuk, spot kampanii "Każde życie jest cudem". / Fot. YouTube
– Aborcyjny „wybór” to nie jest odpowiedź na hipotetyczne pytanie, czy chce się mieć dziecko, ale decyzja o życiu lub śmierci dziecka, które już żyje i istnieje. W kampanii „Każde życie jest cudem” chcemy pokazać, że każdy człowiek, zasługuje na życie – podkreśliła Magdalena Korzekwa-Kaliszuk z Fundacji Grupa Proelio.
Na stronie cudzycia.pl oraz w mediach społecznościowych opublikowano dwa pierwsze reportaże, które zrealizował filmowiec Damian Żurawski oraz ponad 80 świadectw pisemnych.
Kolejne filmy planujemy publikować w cyklu tygodniowym – zapowiedzieli organizatorzy.
Bohaterowie kampanii „Każde życie jest cudem” żyją z różnymi wadami rozwojowymi, na podstawie których jeszcze niedawno kwalifikowano w Polsce do aborcji: zespołem Downa (najczęstszy powód aborcji, dotykał aż 40 proc. przypadków), wodogłowiem, rozszczepem kręgosłupa, wadami serca, nie w pełni wykształconymi rękami, rybią łuską, zespołem Turnera.
Dzięki kampanii społecznej „Każde życie jest cudem”, można poznać ponad 80 historii osób, którzy mogli zostać zabici poprzez aborcyjny proceder. Na stronie cudzycia.pl oraz w mediach społecznościowych opublikowano dwa pierwsze reportaże, które zrealizował filmowiec Damian Żurawski oraz ponad 80 świadectw pisemnych. – Kolejne filmy planujemy publikować w cyklu tygodniowym – zapowiedzieli organizatorzy.
– Rodzice bohaterów kampanii byli namawiani na aborcję, często próbowano ją wręcz wymusić. Powodem takich nacisków najczęściej były niepomyślne diagnozy prenatalne – wskazała Magdalena Korzekwa-Kaliszuk, współzałożycielka Fundacji Grupa Proelio.
Aborcyjny "wybór" to nie jest odpowiedź na hipotetyczne pytanie, czy chce się mieć dziecko, ale decyzja o życiu lub śmierci dziecka, które już żyje i istnieje. W kampanii "Każde życie jest cudem" chcemy pokazać, że każdy człowiek, zasługuje na życie. https://t.co/TLYE8llxLK
— Magdalena Korzekwa-Kaliszuk (@MagdaKorzekwa) June 8, 2021
Sprawa, która dotyka konkretnych osób
– Choć dziś w Polsce nie można już zabijać dzieci przed urodzeniem z powodu podejrzenia chorób, to wielu ludzi ciągle chce to robić. Podczas konferencji prasowej inaugurującej kampanię zwróciliśmy uwagę na to, że lobby aborcyjne forsujące tzw. „wybór” w kontekście aborcji, nie mówi, że dotyka on zawsze dziecka, które już istnieje, czyli konkretnej osoby. Takiej, jak bohaterowie kampanii „Każde życie jest cudem”, którą inicjujemy jako Fundacja Grupa Proelio – podkreśliła.
Bohaterowie kampanii żyją z różnymi wadami rozwojowymi, na podstawie których jeszcze niedawno kwalifikowano w Polsce do aborcji: zespołem Downa (najczęstszy powód aborcji, dotykał aż 40 proc. przypadków), wodogłowiem, rozszczepem kręgosłupa, wadami serca, nie w pełni wykształconymi rękami, rybią łuską, zespołem Turnera.
– Wśród historii, które przedstawiamy, nie unikamy też najtrudniejszych przypadków, czyli tych, gdy dziecko miało wadę letalną i umarło wkrótce po porodzie. Świadectwa rodziców, którzy doświadczyli tej dramatycznej sytuacji i zdecydowali się podzielić z nami bardzo osobistymi przeżyciami, nie pozostawiają wątpliwości, że zarówno dla dziecka jak i dla rodziców najlepsze jest, gdy jest im dane przeżyć choć krótki czas razem – zaznaczyła Magdalena Korzekwa-Kaliszuk.
„Proelio” to walka, zaangażowanie
– „Proelio” to łacińskie słowo odnoszące się do pojęć „walka, zaangażowanie”. Nie mamy wątpliwości, że dzisiaj toczy się wielka walka cywilizacyjna i ludzie, którzy znają wartość życia, którym zależy na rodzinie, na małżeństwie, na dzieciach – muszą brać udział w tym, co się dzieje. Jeśli nie będziemy się angażować w promocję naszych wartości, ktoś inny zadecyduje za nas. I być może okaże się, że w naszym społeczeństwie niekoniecznie dominują wzorce i wartości, zgodnie z którymi chcielibyśmy wychowywać nasze dzieci i wnuki – podkreśliła współzałożycielka Fundacji.
– Chcemy działać wielopłaszczyznowo. Oprócz publikacji filmów i świadectw w Internecie, chcemy też realizować inne działania, które będą służyły małżeństwu, rodzinie, czy ochronie dzieci przed demoralizacją – zaznaczyła.
– Ukraina musi wykazać dobrą wolę, jeśli chce utrzymać tranzyt rosyjskiego gazu – powiedział prezydent Rosji Władimir Putin. Jego słowa zbiegają się z końcową fazą budowy Nord Stream 2.
Moskwa może zacząć wywierać presję na Kijów. Ciekawe na czym się skończy – skomentował Jakub Wiech.
Jak donosi „Frankfurter Allgemeine Zeitung”, wypowiedź Putina miała wywołać irytację w Niemczech.
Zdaniem „Frankfurter Allgemeine Zeitung” słowa Putina to policzek wymierzony Berlinowi.
Słowa rosyjskiego prezydenta można odebrać jako wyraźną sugestię, że po zakończeniu budowy Nord Stream 2, tranzyt rosyjskiego gazu do krajów takich, jak Ukraina, może zostać zakończony. – No, czyli Nord Stream 2 zbliża się do ukończenia, więc Moskwa może zacząć wywierać presję na Kijów. Ciekawe na czym się skończy – skomentował Jakub Wiech.
Ukraina musi wykazać dobrą wolę, jeśli chce utrzymać tranzyt rosyjskiego gazu – powiedział prezydent Władimir Putin, cytowany przez Reutersa.
No, czyli Nord Stream 2 zbliża się do ukończenia, więc Moskwa może zacząć wywierać presję na Kijów. Ciekawe na czym się skończy.
Jak donosi „Frankfurter Allgemeine Zeitung”, wypowiedź Putina miała wywołać irytację w Niemczech. Rzecznik niemieckiego rządu Steffen Seibert powiedział gazecie, że Ukraina musi pozostać krajem tranzytowym także po uruchomieniu Nord Stream 2. Z kolei szef komisji spraw zagranicznych Bundestagu, Norbert Roettgen z CDU zwrócił uwagę, że prezydent Rosji wykorzystuje powstający gazociąg Nord Stream 2 jako broń, co przewidziały wcześniej kraje takie jak Polska, Ukraina czy państwa bałtyckie.
– Kto sieje Nord Stream 2, ten zbiera imperializm – stwierdził natomiast Nils Schmidt z SPD. Zdaniem „Frankfurter Allgemeine Zeitung” słowa Putina to policzek wymierzony Berlinowi, który przez lata wiernie wspierał budowę Nord Stream 2.