Feministki dodały niewiarygodną grafikę / fot. pixabay

Dziewuchy dziewuchom. Szokująca grafika

Infografika przedstawia ciężarną kobietę, do której zostały podpięte dwie adnotacje. Pierwsza z nich wskazuje na ciążę i opisuje, że “to nie jest dziecko, tylko płód”. Druga natomiast odnosi się do kobiety i stwierdza, że to “nie jest matka, a ciężarna osoba”.

Płód to nie dziecko; osoba w ciąży to nie matka. Powtarzamy, bo język kształtuje myślenie, a romantyzowania ciąży prowadzi do stygmatyzacji aborcji. Personifikacja płodu może być nieszkodliwa na poziomie jednostki, ale gdy staje się zbiorowym przeświadczeniem, dochodzi do nadużyć. Dowód? Wyrok trybunału Przyłębskiej

– piszą aktywistki na swojej stronie.

Feministki znów się ośmieszyły

Po upublicznieniu grafiki sieć zalała fala komentarzy.

Życie tych ludzi musi być naprawdę przykre. Sprowadzenie piękna macierzyństwa do procesu bezdusznej ewolucji odczłowieczonej istoty jest wbrew podstawowym wartościom naszej cywilizacji.

– skomentował Marcin Osowski z Młodzieży Wszechpolskiej

Ten kto to napisał, to nie jest osoba myśląca. To idiota.

– skomentowała Alicja Grubba z Konfederacji.

Dziewuchy dziewuchom. Co to jest?

Fundacja Dziewuchy Dziewuchom to jedna z najbardziej rozpoznawalnych profeministycznych organizacji w Polsce, ciesząca się ogromną popularnością po lewej stronie. A przy tym, w przeciwieństwie do większości tego typu profili, są dość niebezpieczną grupą w kontekście szerzenia lewicowej ideologii i spostrzegania świata.

Obchody w Auschwitz / fot. kresy.pl twitter.com

14 czerwca 1940 roku miał miejsce pierwszy transport Polaków do niemieckiego obozu zagłady KL Auschwitz. W związku z 81. rocznicą tego wydarzenia i Narodowym Dniem Pamięci Ofiar Niemieckich Obozów Koncentracyjnych, w okolicach muzeum Auschwitz odbyły się patriotyczne uroczystości.

Wydarzenie po raz kolejny nie obyło się bez problemów i kontrowersji. – W zeszłym roku nie doszliśmy nawet do bramy muzeum – przypomniał Robert Bąkiewicz, prezes Stowarzyszenia Marsz Niepodległości. Podkreślił, że w tym miejscu powinny się odbywać znacznie większe uroczystości.

O godzinie 14 otworzono podwoje tego muzeum dla turystów, dla wielu obcokrajowców. A nasze delegacje, które chciały tego dnia upamiętnić tę ważną historyczną datę, musiały się wcześniej zapisywać. Wcześniej wchodziły kilkudziesięcioosobowe grupy zagraniczne. (…) Grupy wycieczek żydowskich, po 20-30 osób chodziły tutaj, bez zachowania żadnych rygorów sanitarnych. Rygory sanitarne nie są prawdziwym powodem, przez który nie możemy dzisiaj świętować. Według mnie prawdziwym powodem jest niechęć do pokazania prawdy historycznej

– zwrócił uwagę Bąkiewicz.

O nierównym traktowaniu Polaków i innych nacji przez władze muzeum w Auschwitz, zaalarmował na Twitterze także dziennikarz wRealu24 Piotr Szlachtowicz.

Wczoraj widziałem na własne oczy, jak Polacy byli zmuszeni do wchodzenia we dwójkę, gdy Żydzi i inne nacje robiły, co chciały na terenie Auschwitz! Z tej perspektywy Polska to już Polin! Możecie się oszukiwać, ale jeśli nie zawalczymy o prawdę w tej kwestii, to będzie nasz koniec!

– wskazał Szlachtowicz.

Zobacz także: USA: Harris, jako pierwszy wiceprezydent historii wzięła udział w marszu LGBT

Tak Polacy bawili się przed pierwszym meczem na Euro / fot. twitter.com

  • Do mediów społecznościowych wyciekło nagranie z hucznej imprezy zorganizowanej podczas zgrupowania polskiej reprezentacji w Opalenicy, przygotowującej się na EURO 2020
  • Polscy zawodnicy przed najważniejszym spotkaniem na ważnej imprezie sportowej, świetnie się bawili przy utworach odgrywanych przez zespół Golec Orkiestra
  • Polacy skrytykowali zachowanie naszych kadrowiczów, zarzucając im brak profesjonalizmu oraz zbyt frywolne podejście do przygotowań na najważniejszy turniej piłkarski na kontynencie europejskim
  • Zobacz także: Szokujące słowa eksperta. Sousa umyślnie zignorował Słowację? “Mamy sztab iberyjski, szykowali się na Hiszpanię” [+WIDEO]

Polska reprezentacja w piłce nożnej może zaliczyć początek EURO 2020 za nieudany. Porażka 2:1 ze słowacką drużyną wyraźnie podcięła skrzydła naszym Orłom, ale przede wszystkim wiara polskich kibiców na dalszy sukces ekipy prowadzonej przez Paulo Souse spadła praktycznie do zera. Przyczyny można szukać w słabszej formie liderów, czy też w czerwonej kartce Grzegorza Krychowiaka, która przerwała dalszy napór naszych piłkarzy na bramkę Słowacji. W dzień meczu do sieci wyciekło nagranie z hucznej imprezy, która miała miejsce jeszcze podczas zgrupowania w Opalenicy.

Zawodnicy polskiej reprezentacji wraz ze swoimi partnerkami i rodzinami bawili się m.in. przy utworach odgrywanych przez samych Braci Golec. Na nagraniu zamieszczonym na Instagramie przez wytwórnię muzyczną Green Star Music widać dokładnie jak piłkarze w dniu wolnym tańczą i bawią się, będąc przy tym w znakomitych humorach. Można się tylko domyślać jaki mogło to mieć wpływ na formę naszych Orłów w dniu pierwszego meczu na wielkiej imprezie sportowej.

W mediach społecznościowych wybuchła żywiołowa dyskusja pomiędzy użytkownikami, niejednokrotnie wyszydzając polskich zawodników i zarzucając im brak profesjonalizmu przededniu jednej z najważniejszej okazji sportowej w swoim życiu.

Trener Łukasz Zaborowski z Shark Top Team, zrzeszających zawodników mieszanych sztuk walk, stwierdził ironicznie, że Polska reprezentacja potrafi się najwyraźniej dobrze bawić.

Jest atmosfera. Cieszy mnie to. Będą i wyniki – nie wiem, ale jakoś po tym filmiku zeszła mi kompletnie złość i jeszcze bardziej ich polubiłem.

– napisał z kolei użytkownik, Bartosz Bończak.

Na niewybredny komentarz pozwoliła sobie również Daria Wollenberg, rzecznik prasowy pierwszoligowej drużyny Korony Kielce.

Myślę, że do samolotu w Gdańsku nie wsadzili naszych reprezentantów, którzy robią fajne kariery w swoich klubach i biją rożnego rodzaju rekordy, a ich sobowtórów. Miałam momentami wrażenie, że to jakiś zaległy mecz 1 ligi z wczoraj.

– odpowiadając w sekcji komentarzy na pytanie jednego z użytkowników o spostrzeżenia po pierwszym meczu na EURO 2020.

Twitter, Media Narodowe

Ricardo Sousa, trener reprezentacji Polski / fot. yt.com

Zdaniem Zawackiego czas „złożyć parasol ochronny nad reprezentacją”. W związku z tym zdecydował się na ujawnienie informacji, jakie uzyskał „z kręgów reprezentacji”. Paulo Sousa i reszta sztabu szkoleniowego reprezentacji Polski, mieli zlekceważyć Słowację.

Nie chciałem używać tej informacji, mam ją z bardzo bliskich kręgów kadry. Mamy sztab mocno południowy, Półwysep Iberyjski obsadzony w sztabie. Dowiedziałem się, że ze Słowacją punkty w sztabie dopisano sobie z automatu

– przekazał Michał Zawacki.

Niedocenienie naszego rywala zza południowej granicy okazało się być brzemienne w skutkach. Być może większość polskich kibiców także przed meczem uznawała zwycięstwo nad Słowacją za będące formalnością. Jednak od sztabu szkoleniowego i reprezentantów Polski powinno się oczekiwać maksymalnej koncentracji przy okazji każdego meczu.

Zobacz także: Ekoterrorysta z Greenpeace wleciał paralotnią na murawę! Kibice na stadionie byli w szoku

Cała koncentracja, przygotowania dotyczyły meczu z Hiszpanią. To jest informacja z kręgów reprezentacji. Używam jej, bo w zasadzie uważam, że w tej chwili ten parasol ochronny nad reprezentacją trzeba złożyć

– stwierdził komentator TVP.

Z kolei dziennikarz „Przeglądu Sportowego” Łukasz Olkowicz zauważył, że podczas poprzednich Mistrzostw Europy, przyjęto inną strategię. Wówczas sztab szkoleniowy reprezentacji Polski skupił się przede wszystkim na pierwszym meczu. Było to spotkanie z Irlandią Północną. Tym razem Sousa zlekceważył Słowację. Po zakończeniu udziału reprezentacji Polski w Euro 2020 będzie można porównać efekty obu podejść.

wp.pl

Restauracja proponuje koktajl dla zaszczepionych / fot. twitter.com

Sieć restauracji Orzo wprowadza darmowe koktajle, problem w tym, że jest jeden warunek. Musisz być oczywiście zaszczepiony.

Koktajl dla zaszczepionych

Tak na swoim portalu właściciele tłumaczą swoją decyzję:

Najzieleńsza sieć restauracji w Polsce – ORZO people-music-nature – została inicjatorem ogólnopolskiej akcji „Szczepmy się – zostańmy przy stole!”. Zaszczepieni Goście (dwoma dawkami lub jedną dawką – przy okazaniu terminu drugiej) otrzymają w prezencie oryginalny koktajl. Został on skomponowany przez jednego z najlepszych polskich barmanów, wielokrotnego laureata konkursów barmańskich – Marcina Kruka. W ten sposób restauracje chcą podziękować osobom, które dbają o zdrowie swoje i innych – to dzięki nim zapłonął promyk nadziei, że pandemia wkrótce wygaśnie, a restauracje nie zostaną ponownie zamknięta. Każda zaszczepiona osoba – po okazaniu dowodu szczepienia (paszportu szczepionkowego lub karty szczepień) – przy dowolnym zamówieniu otrzyma w prezencie koktajl Swizzle z grejpfrutem, limonką i cynamonem. Akcja obowiązuje w restauracjach ORZO w Warszawie, Krakowie, Wrocławiu i Poznaniu.

Dyskryminacja czy segregacja?

W Internecie pojawiło się dużo reakcji i komentarzy, że restauracja dyskryminuje ludzi, którzy nie chcą, bądź nie mogą się zaszczepić.

– Nie dyskryminujemy, nie segregujemy, po prostu dbamy o bezpieczeństwo nasze i naszych gości

– mówi Agnieszka Hexel, kierowniczka marketingu w sieci Orzo

Znany dziennikarz podejmuje bojkot

Marcin Dobski, znany dziennikarz śledczy, napisał na swoim twitterze: “Zaczęło się. Koktajl w prezencie dla zaszczepionych. Bywałem. Już nie będę. Dla zasady”. Tym samym Dobski podjął bojkot restauracji, która wyklucza osoby niezaszczepione.

Parlament Europejski.

Parlament Europejski. / Fot. Pixabay

  • Już nie pierwszy raz Parlament Europejski, mimo braku podstaw traktatowych, naciska na wprowadzanie „aborcji na życzenie”.
  • Korzekwa-Kaliszuk zwróciła uwagę na to, że unijne instytycje nie mają prawa do takich działań.
  • Należy budować takie akty prawne, które będą broniły życia, rodziny, małżeństwa i będą broniły dzieci. Taka „praca u podstaw” ma sens, a w instytucjach unijnych jest szczególnie ważna, ponieważ te instytucje są przesilone lewicową ideologią – podkreśliła.
  • Zobacz także: Ekoterrorysta z Greenpeace wleciał paralotnią na murawę! Kibice na stadionie byli w szoku

Czy Polska i inne kraje UE będą musiały wprowadzić „aborcję na życzenie”? Unijni politycy nie ustają w naciskach w tej sprawie.

Od strony prawnej i od strony traktatów Unia Europejska nie ma kompetencji do tego, aby narzucić państwom członkowskim aborcję na życzenie. To jednak nie powstrzymuje lobby aborcyjnego – myślę także o politykach, którzy forsują aborcję, żeby tego typu dokumenty były głosowane w Parlamencie Europejskim

– podkreśliła Magdalena Korzekwa-Kaliszuk.

Działaczka pro-life zwróciła uwagę, że unijni politycy w swoich ideologicznych zapędach nie oglądają się na traktaty. Są one przedmiotowo traktowane jako narzędzie nacisku na niepokorne państwa UE.

Obserwując na przestrzeni ostatnich lat wydarzenia w Parlamencie Europejskim, nie zaskakuje mnie kolejny raport, który promuje w agresywny sposób, wbrew prawu, aborcję. Takie próby były podejmowane wielokrotnie w Parlamencie Europejskim

– przypomniała.

Polska powinna przeciwstawiać się naciskom na to, by wprowadzać aborcję na życzenie

Sam brak wsparcia dla działań lewicowych aktywistów nie wystarczy. Potrzeba ofensywy konserwatystów.

Polska powinna aktywnie reagować na próby forsowania prawa do aborcji na życzenie. Polska powinna budować koalicję państw, które nie zgadzają się na aborcję na życzenie. Wiemy, że potrzeba działalności bardzo aktywnej, nie tylko obrony przed tym, co czyni aborcyjna lewica, ale potrzebujemy działać aktywnie i proponować dobre rozwiązania. Należy budować takie akty prawne, które będą broniły życia, rodziny, małżeństwa i będą broniły dzieci. Taka „praca u podstaw” ma sens, a w instytucjach unijnych jest szczególnie ważna, ponieważ te instytucje są przesilone lewicową ideologią

– powiedziała Magdalena Korzekwa-Kaliszuk.

Zobacz także: Watykan odmówił Bidenowi udziału w papieskiej Mszy Świętej! Powodem niechęć do wzbudzenia kontrowersji

Współtwórczyni Fundacji Grupa Proelio zwróciła uwagę na konkretne przykłady aktywności, jaką może podjąć każdy z nas. Potrzeba wysiłku wielu osób, aby naciski na to, żeby Polska i inne kraje wprowadziły „aborcję na życzenie”, nie odniosły rezultatu.

Myślę, że bardzo ważny jest kontakt z europosłami. Zachęcam, aby dzwonić do biur europosłów i upominać się o to, aby sprzeciwiali się ideologicznym raportom. (…) Modlitwa może tutaj działać cuda

– stwierdziła.

radiomaryja.pl

Obrady Sejmu

Sejm RP / Fot. Flickr.com

  • Trwa tajne posiedzenie Sejmu w sprawie cyberbezpieczeństwa.
  • Uruchomiona zostanie rządowa infolinia dla posłów zagrożonych cyberterroryzmem.
  • W godzinach przedpołudniowych sala plenarna sprawdzana była przez służby specjalne celem sprawdzenia, czy nie ma na niej zainstalowanych podsłuchów.
  • Zobacz także: Ronaldo odpowiedzialny za spadek wartości Coca-Coli? Giełda reaguje

Podczas pierwszej części tajnego posiedzenia Sejmu dotyczącego cyberbezpieczeństwa rząd zaproponował posłom korzystanie z łącza ze wsparciem. Infolinia dla posłów ma być odpowiedzią rządu na m.in. wycieki danych ze skrzynek mailowych głównych polityków rządowych.

„Przedstawiono nam pomysł korzystania ze specjalnej infolinii w przypadku parlamentarzystów, którzy podejrzewają, że mogli paść ofiarą cyberataków” – mówi portalowi WP.pl jeden z uczestników posiedzenia. Infolinia ma działać całodobowo.

Posiedzenie przerwano i zawieszono obrady do południa. Celem było sprawdzenie, czy na sali plenarnej nie ma zainstalowanych podsłuchów. W czasie przerwy posłowie i posłanki mają zostawić urządzenia elektroniczne poza salą i będą na nią ponownie wpuszczani po uprzednim sprawdzeniu, czy nie mają ze sobą telefonów itp

W przedpołudniowej części niejawnych obrad, przewodniczący PO Borys Budka złożył wniosek formalny. Jego celem jest odtajnienie obrad. Głosowanie odbędzie się po wznowieniu posiedzenia.

Warto przypomnieć, że w ubiegłym tygodniu hakerzy włamali się na prywatną skrzynkę mailową Michała Dworczyka, szefa Kancelarii Premiera. Informacja o tym znalazła się na facebookowym profilu jego żony we wtorek wieczorem. Zapewne pokłosiem tego zdarzenia jest dzisiejsze, niejawne posiedzenie Sejmu w sprawie cyberbezpieczeństwa.

Od kilku dni w rosyjskim portalu Telegram publikowane są rzekome maile z prywatnej skrzynki pocztowej Dworczyka. Parlament ma zapoznać się podczas tego posiedzenia z informacją rządu o cyberbezpieczeństwie.

wp.pl, wprost.pl

Kamala Harris.

Kamala Harris. / Fot. Gage Skidmore/ Flickr/Pexels

Wiceprezydent Stanów Zjednoczonych udostępniła za pośrednictwem swojego konta na Twitterze zdjęcie z sobotniego marszu „Dumy” organizowanego w Waszyngtonie. Harris wzięła udział w marszu LGBT razem ze swoim mężem. Zastępca Joe Bidena stała się tym samym pierwszym urzędującym wiceprezydentem, który wziął udział w podobnej manifestacji.

“Świętujemy wszystkie osiągnięcia, ale musimy uchwalić Ustawę o równości. Musimy upewnić się, że nasza społeczność transpłciowa i nasza młodzież są chronieni. Nadal potrzebujemy ochrony wokół zatrudnienia i mieszkalnictwa. Jest o wiele więcej pracy do wykonania i wiem, że jesteśmy zaangażowani” – powiedziała Harris

Harris od początku czerwca mocno zaangażowała się w agitację na rzecz środowisk LGBT. Na swoim Twitterze zamieściła wiele wpisów dotyczących tzw. “miesiąca dumy” , który w czerwcu obchodzony jest m.in. w Stanach Zjednoczonych. Propagując ideologię LGBT oraz gender zamieściła na swoim koncie napis “Szczęśliwego miesiąca Dumy”.

„Amerykanie LGBTQ, chcę, żebyście wiedzieli: widzimy was. Słyszymy was. Prezydent Joe Biden i ja nie spoczniemy, dopóki wszyscy nie będą mieli równej ochrony prawnej. Szczęśliwej #Dumy”- napisała wiceprezydent USA.

Krytyka Harris za udział w marszu LGBT

Na Kamalę Harris oraz administrację Bidena posypała się fala krytyki. Głos zabrały osoby zwracające uwagę Harris zajmuje się maszerowaniem u boku lewicowych aktywistów, podczas gdy jako specjalnie do tego wyznaczony członek rządu Bidena ma do rozwiązania chociażby kryzys migracyjny na granicy z Meksykiem.

Głos zabrały także środowiska prawicowe w Stanach Zjednoczonych. Konserwatywna publicystka Liz Wheeler zapytała wiceprezydent Harris i jej męża w komentarzu: „Czy popieracie podawanie dzieciom leków blokujących dojrzewanie, aby chemicznie je kastrować, jeśli cierpią na dysforię płciową?”.

Demokraci w Stanach Zjednoczonych próbują przegłosować tzw. Ustawę o równości (Equality act). Konserwatywni komentatorzy alarmują, że będzie ona stanowiła pogwałcenie fundamentalnych amerykańskich swobód obywatelskich. W śród nich zagrożona będzie wolność sumienia w ramach światopoglądu religijnego.

Ustawa pozwoli na zmuszanie ośrodków adopcyjnych do przekazywania dzieci w ręce par homoseksualnych oraz napiętnowanie osób, które odmawiają świadczenia usług na „ślubach” osób tej samej płci.

dorzeczy.pl

W Niemczech postępuje totalitaryzm sieciowy

MSW Hesji, Peter Beuth ogłasza zawieszenie we Franfurcie specjalnej jednostki - / fot. Twitter/Benjamin Holler

  • Ministerstwo Spraw Wewnętrznych w Hesji zawiesiło ostatnio 49 funkcjonariuszy oskarżonych o udział w ekstremistycznych czatach internetowych
  • Niewykluczone, że w Niemczech pod płaszczem walki z rasizmem postępuje totalitaryzm kneblujący obywatelom wolność słowa
  • Specjalne jednostki z heskiej policji we Frankfurcie prześwietliło, około 18 tysięcy czatów internetowych pod kątem zamieszczanych tam treści
  • Zobacz także: Odrażające nauki muzułmańskich imamów! Nie widzą przeszkód w małżeństwie z dziećmi

W ostatnim czasie niemiecka prokuratura zatrzymała 49 funkcjonariuszy policji ze specjalnej grupy zadaniowej z komendy głównej we Frankfurcie. Głównym zarzutem o zawieszeniu kilkudziesięciu funkcjonariuszy jest ich udział na czatach o radykalnych poglądach społecznych. Prokuratura prowadzi obecnie postępowanie karne przeciwko 18 podejrzanym funkcjonariuszom oraz dwóm byłym członkom jednostki specjalnej. Wobec pozostałych funkcjonariuszy toczą się postępowania dyscyplinarne i pracownicze.

Głównym powodem tak radykalnych środków podjętych przez niemieckie ministerstwo spraw wewnętrznych, była aktywność na czatach internetowych, gdzie policjanci wysyłali między sobą fotografie z wizerunkiem Adolfa Hitlera, a także swastyki.

W Niemczech postępuje totalitaryzm kneblujący wolność słowa?

Odpowiedzialny za czystki w niemieckiej policji minister spraw wewnętrzny w heskim rządzie, Peter Beuth poinformował ostatnio, że do tej pory zbadano około 18 tysięcy czatów internetowych. Śledczy będą obecnie przeglądali materiały pozyskane w ubiegłym tygodniu.

Dla mnie, niezależnie od wyniku śledztwa, jest jasne, że żadna z tych osób nie będzie już więcej pracować dla heskiej jednostki specjalnej. Niestety, ta sprawa jest kolejnym dowodem na to, że policja ma jeszcze wiele do zrobienia

– powiedział MSW Hesji, Peter Beuth.

Nie jest to pierwszy przypadek ekstremistycznych czatów w heskiej policji: takie grupy stały się głośne już pod koniec 2018 roku. W 2019 roku prokuratura we Frankfurcie wszczęła śledztwo przeciwko starszemu policjantowi z Muehlheim nad Menem w związku z uczestnictwem w takich grupach. W lutym 2021 roku organ ten postawił zarzuty dwóm byłym policjantom m.in. za podżeganie do przestępstwa.

dw.com

  • Sondaż IBRiS wskazuje zdecydowaną przewagę PiS. Na pozostałych miejscach podium plasują się Polska 2050 Szymona Hołowni oraz Koalicja Obywatelska.
  • Według najnowszego badania opinii publicznej, poza parlamentem znalazłby się PSL.
  • Sondaż IBRiS wykonano na reprezentacyjnej grupie 1000 osób 11 czerwca, a więc przed wyborami prezydenckimi w Rzeszowie, które odbyły się w minioną niedzielę, 13 czerwca.
  • Zobacz także: Odrażające nauki muzułmańskich imamów! Nie widzą przeszkód w małżeństwie z dziećmi

Sondaż IBRiS daje zdecydowaną przewagę PiS, które według jego wskazań może liczyć na 32,4 proc. głosów. Drugą w kolejności poparcia partią jest Polska 2050 Szymona Hołowni z poparciem w granicach 19,8 proc. Podium zamyka Koalicja Obywatelska notując 13 proc. głosów respondentów.

Sondaż daje duży wzrost Konfederacji

Kolejne miejsca zajęły Konfederacja, którą popiera 8,1 proc. badanych i Lewica z wynikiem 7,6 proc. Do Sejmu nie weszłoby PSL, które wskazało 4,7 proc. ankietowanych. W ankiecie 14,4 proc. osób odpowiedziało, że nie wie, na jaką partię zagłosować. Udział w procedurach wyborczych zadeklarowało 45,5 proc. ankietowanych. Natomiast 46 proc. nie poszłoby głosować, a 8,4 proc. nie wie, czy wzięliby udział w wyborach.

Sondaż IBRiS wykonano na reprezentacyjnej grupie 1000 osób 11 czerwca, a więc przed wyborami prezydenckimi w Rzeszowie, które odbyły się w minioną niedzielę, 13 czerwca. Wygrał je już w pierwszej turze Konrad Fijołek, wspólny kandydat Lewicy, Polski 2050, Koalicji Obywatelskiej i PSL-u.

Konrad Fijołek uzyskał w Rzeszowie 56,61 proc. głosów i wygrał wybory na prezydenta miasta. Na drugim miejscu znalazła się popierana przez PiS Ewa Leniart, na którą zagłosowało 23,63 proc. wyborców. Trzecie miejsce zajął wspierany przez byłego prezydenta Rzeszowa Tadeusza Ferenca Marcin Warchoł z Solidarnej Polski, który otrzymał 10,72 proc. (8 546) głosów. Ostatnie miejsce przypadło kandydatowi Konfederacji Grzegorzowi Braunowi, który osiągnął wynik 9,15 proc. (7 296) głosów.

wnp.pl