„Parada Równości”.

„Parada Równości”. / Fot. Jan Bodakowski

Czytaj także: Kobieta na smyczy? Nie milkną echa ostatniej Parady Równości. Ordo Iuris zbada sprawę

Parada gejów niestety liczna

Tegoroczna gej parada rozczarowała wszystkich pismaków liczących na barwne ekscesy gejów, lesbijek czy wszelakich lewaków. Tysiące gejów i ich znajomych pod tęczowymi flagami przeszło przez miasto. Brak ekscesów może być spowodowany tym, że geje się przyczaili, wychodząc z założenia, że taktyka tęczowego szoku nic im nie daje – jest wręcz przeciw skuteczna, bo mobilizuje normalnych ludzi do walki z tęczową rewolucją.

Może być też tak, że wbrew nadziejom lewicy i wbrew obawom prawicy, geje nie mają żadnego programu politycznego. Ich celem są tylko homo relacje seksualne, których nikt im w Polsce nie zabrania, odkąd Józef Piłsudski (stojący na czele sanacyjnej dyktatury) zalegalizował homo seks w 1932 roku (wraz z aborcją). Oczywiście stanowisko gejów znaczenia dla lewicy nie ma, bo lewica, by ugruntować swoją tyranię, musi zniszczyć zachodnią cywilizację poprzez szerzenie demoralizacji – w tym i takich patologii jak homo małżeństw, homo adopcje, homo propaganda w szkołach i przedszkolach, terror wobec osób krytycznych wobec szkodliwych dla zdrowia zachowań homoseksualnych – zjawisk, które niszczą naturalne więzi społeczne, czyniąc ludzi wyalienowanymi jednostkami łatwymi do pacyfikacji.

Nie wiemy więc, czy mamy do czynienia z ”przyczajonym anusem”, czy realnym brakiem zainteresowania gejów sprawami politycznymi. Wiemy tylko, że tegoroczna parada gejów była zdecydowanie apolityczna i wyglądała jak wielka impreza integracyjna dla młodych gejów i lesbijek, spragnionych seksu.

Wśród tysięcy młodych gejów i lesbijek, często mających problem z otyłością, było niewiele osób w średnim i starszym wieku. Nie jest to chyba tylko wina krótszej średniej życia tego środowiska (wynikającej ze szkodliwych dla zdrowia zachowań seksualnych) a przykład tego, jak starsze i średnie pokolenie ma zryte czachy przez covidową propagandę telewizyjną. Z wszelkich badań wynika, że młodzi nie oglądają telewizji, więc nie boją się wychodzić na ulice i zbliżać się do innych ludzie (którzy to według telewizji PiS-owskiej czy antyPiSowskiej zabijają innych oddechem). Starzy, w tym i pewnie starzy geje, dali się tak zastraszyć covidowej propagandzie, że zrezygnowali z darmowej imprezy integracyjnej z młodymi, jaką jest parada gejów.

Tęczowa rewolucja jako sposób na demoralizację

Na gej paradzie trudno nie było dostrzec, że tęczowi są zdecydowanie pozbawionych poczucia elementarnej estetyki. Epatują brzydotą w stylu querr, choć nie zawsze tak bywało – zdominowany przez gejów ruch nazistowski dbał o estetykę. Geje mogliby też podczepić się pod klasyczną estetykę antycznej Grecji. Wolą jednak epatować turpizmem i karykaturalną formą. Wynika to pewnie z założeń lewicy, która szerzy swoją tyranię, niszcząc takie podstawy zachodniej cywilizacji jak prawda i piękno.

Oczywiście na gej paradzie nie zabrakło akcentów politycznych. Wyglądało jednak na to, że były one wbrew intencjom organizatorów i uczestników – nie było ani transparentów, ani tablic z politycznymi postulatami. Parada była podzielona na kilka sektorów. W ostatnich wyraźnie odseparowanych od gejów szli lewicowi aktywiści. Przypominało to stary wulgarny dowcip o kupie, która przyczepiła się do burty statku i ogłosiła ”płyniemy”. Lewicowcy robili wrażenie takich niemile widzianych gości, których nie wypada wywalić z imprezy, bo ma się wobec nich jakieś zobowiązania.

Oczywiście można było, dokładnie monitorując zgromadzenie, dostrzec pojedyncze osoby zaangażowane politycznie, ale robiły one wrażenie osób, których organizatorzy nie zdążyli dostrzec w tłumie i przegonić. W tłumie gejów było widać dwu osobników z flagami libertarian (tęczową i czarną) – nie było nawet zapowiadanego liberalno libertariańskiego bloku. Kilka osób miało szmaty Unii Europejskiej. Nie było widać nikogo od Hołowni czy z PO (oprócz Trzaskowskiego, którego trzeba było wpuścić na paradę, bo jest prezydentem Warszawy, a poza tym pewnie się gejom może podobać). Niezwykła była obecność dwu osób z flagami Nowoczesnej – była to chyba największa perwersja na paradzie.

Parada gejów była pozbawiona absolutnie antyPiSowskich haseł – dostrzegłem tylko jedną małą tekturową tabliczkę w rękach gościa, którego pewnie organizatorzy nie zauważyli. Były dwie flagi Obywatelu, jedna KOD (i KOD-owski transparent krytykujący budowę strzelnic), kilka flag Polskich Babć, jedna Strajku Kobiet.

Lewica nie zyskała uznania w oczach gejów

W paradzie gejów, na samym końcu, wyraźnie odseparowane od gejowskich uczestników, szło kilkudziesięciu działaczy lewicy w dwu sektorach. Na gej paradzie był: zapewne jakiś komunista z czerwoną flagą, lewicowiec z czerwoną flagą Krytyki Społecznej, kolejny z czerwoną flagą PPS, anarcho trockista z czerwono czarną szmatą, kilku trockistów z flagami pracowniczej Demokracji (ci wbijają się na każdą lewicową imprezę), kilkunastu aktywistów Razem z fioletowymi flagami, kilku działaczy Antify (z czerwoną, czarną i transpłciową flagą). Widać było tęczowe flagi z napisami Młoda Lewica i Tęczowa Lewica.

Czytaj także: Najnowszy sondaż. Konfederacja pnie się w górę, Platforma tonie, PiS na czele

Na kilkunastu homo uważających się wbrew Pismu Świętemu za chrześcijan z transparentem przypadł jeden satanista z czarną flagą z pentagramem. Zabawna była feministka z transparentem z jidysz (pewnie to nawiązanie do komunistycznych marszy z II RP, na których widać było wiele transparentów w jidysz). W tegorocznej paradzie gejów nie dostrzegłem reprezentantów ambasad i zachodnich koncernów, którzy pewnie też się wystraszyli covida jak geje w średnim wieku i starsi.

"Gościnie" i Kamala Harris

"Gościnie" i wiceprezydent Kamala Harris / Fot. Twitter

  • Kamala Harris, wiceprezydent Stanów Zjednoczonych, od początku pandemii popierała surowy reżim sanitarny
  • Zdaniem Harris, siedzenie samotnie w domach, noszenie masek i zachowywanie dystansu społecznego było absolutną koniecznością
  • Niedawno wiceprezydent ugościła aż 24 panie senator, bez żadnych maseczek czy zachowania “bezpiecznej odległości”
  • Amerykanie zasugerowali, że zamiast organizacji przyjęć, Harris powinna odwiedzić obleganą granicę kraju
  • Przeczytaj również: Najnowszy sondaż. Konfederacja pnie się w górę, Platfoma tonie, PiS na czele

Kamala Harris zaprosiła rzeszę senatorek

Ulubienica Demokratów, Kamala Harris, od dawna postulowała przestrzeganie zasad reżimu sanitarnego. Pani polityk w pełni popierała stanowisko rządu Joe Bidena w tej kwestii. Surowe restrykcje sanitarne w USA budziły sprzeciw wielu Republikanów. Teraz okazuje się, że obostrzenia dotyczą jedynie “maluczkich”.

Kamala Harris zaprosiła na uroczysty obiad aż 24 kobiety. Grupa pań senatorek zgromadziła się w rezydencji Obserwatorium Marynarki Wojennej. Według CNN, Harris zaprosiła wszystkie 24 senatorki, 16 z ramienia Demokratów i 8 z Republikanów. 22 z 24 wzięło udział. Republikanki Kyrsten Sinema, Cynthia Lummis i Cindy Hyde-Smith nie uczestniczyły w przyjęciu.

Kryzys graniczny i ptysie serowe

Panie senator nie nosiły maseczek ani nie zachowywały dystansu społecznego. Na zdjęciach z imprezy widać, jak wiele z nich wręcz się przytulało. Zaproszone z uznaniem wypowiedziały się na temat kolacji, chwaląc m.in. serowe ptysie Kamali.

Nasza wiceprezydent sama zrobiła nawet ptysie serowe! I były takie dobre!

– Senator Debbie Stabenow napisała na Twitterze

Tymczasem, wielu Amerykanów skrytykowało Kamalę z jeszcze innego powodu. USA znajdują się w trakcie niezwykle poważnego kryzysu granicznego. Tysiące imigrantów przedzierają się przez granicę z Meksykiem, obciążając m.in. służbę zdrowia. Od przychylnej nielegalnej imigracji Harris oczekiwano, że uda się na granicę.

Madame Vice President, musisz dostać się do granicy. Musisz porozmawiać z Border Patrol!

– napisała na Twitterze jedna z senatorek

Tymczasem, wiceprezydent znalazła czas jedynie na urządzenie przyjęcia i upieczenie serowych ptysi.

postmillennial.com

Kobieta na smyczy podczas tegorocznej Parady Równości

Klęcząca kobieta w przebraniu psa na Paradzie Równości 2021 w Warszawie / fot. Twitter

  • W sobotę, pomimo podnoszonych przez lewicę głosów o niebezpieczeństwie spotykania się w dużym gronie osób w czasie epidemii, odbyła się tzw. Parada Równości
  • W mediach społecznościowych nie milkną echa z kontrowersyjnego zgromadzenia osób LGBT popartego przez sam warszawski ratusz
  • Ordo Iuris zbada sprawę zdjęcia z manifestacji, gdzie kobieta w masce psa trzymana jest na smyczy przez prawdopodobnie jej partnera, a całej sytuacji przygląda się kilkuletnie dziecko
  • Zobacz także: Szokujące zachowanie podczas Parady Równości

Kobieta zniżona do rangi psa

Nie milkną echa ostatniej Parady Równości w Warszawie zorganizowanej przez środowiska LGBT oraz posiadającej ogromne wsparcie ze strony stołecznego ratusza. W mediach społecznościowych trwa gorąca dyskusja nad zdjęciem ze sobotniej manifestacji. Widać na nim jak kobieta w masce psa jest przypiętą do szyi obrożę na smyczy, trzymanej przez mężczyznę. Kobieta trzymając emblemat jednego z członów LGBT, uklękła na kolanach, przed innym mężczyzną parodiującym w sukni ślubnej. Całej sytuacji przygląda się niewinne dziecko, które jest prawdopodobnie potomstwem zdeprawowanej pary.

Sprawą potencjalnego uprzedmiotowienia kobiety oraz ewentualnego znęcania się nad dzieckiem zbadają prawnicy z Ordo Iuris.

Zweryfikujemy prawdziwość i okoliczności tego zdjęcia. Uprzedmiotowienie drugiego człowieka – kobiety zamaskowanej i wziętej na smycz – a do tego eksponowanie takich patologicznych zachowań wobec dziecka, zasługuje na pilną interwencję.

– zapowiedział Jerzy Kwaśniewski.

Ekscesy potwierdzają twierdzenia o ideologii LGBT

Twierdzenia o ideologii LGBT mocno nacechowanej politycznie, znajdują swoje potwierdzenia w działaniach warszawskiego ratusza, który brał czynny udział w tegorocznej tzw. Paradzie Równości, w tym sam Prezydent stołecznego miasta, Rafał Trzaskowski. Tezę tą potwierdzają również sami lewicowy aktywiści, stwierdzający wprost rozdmuchanie problemu homoseksualistów do rangi politycznej oraz do subkultury.

Tak Wam przeszkadza określenie “ideologia LGBT” a sami dajecie dowody, że tak jest. To zdjęcie świadczy o tym, że LGBT to nie reprezentacja homoseksualistów i biseksualistów tylko degeneratów. Typ upodobań seksualnych jest tu drugorzędny

– napisał działacz Ruchu Narodowego, Piotr Zduńczyk pod komentarzem Barta Staszewskiego.

Przedmiotem do dyskusji może być również ukryty kontekst wykonanego zdjęcia. Prowokuje ono do rozpoczęcia dyskusji o przyznaniu prawd dla dewiantów spod znaku zoofilii. Na fotografii można doszukać się manifestacji o przyznaniu prawa do małżeństwa pomiędzy człowiekiem, a zwierzęciem. Z ostatecznym wyrokiem należy się jednak wstrzymać do weryfikacji zdarzenia przez prawników z Ordo Iuris, lecz należy wziąć pod uwagę, że w krajach zachodnich postulaty o uznaniu zoofili występuje wśród głównych postulatów lewicowych ugrupowań politycznych.

pch24.pl, twitter.com

Obama ostro o Polsce. Morawiecki odpowiada

barack-obama-media-narodowe / Fot. pixabay

Tajna przeszłość Obamy

To zadziwiające, ale pierwszy czarnoskóry prezydent supermocarstwa Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej jest ciągle nierozszyfrowaną enigmą.  Większość dotyczących jego życia ważnych dokumentów jest utajniona i chroniona przez dobrze płatną armię prawników. Próżno nawet szukać aktu małżeństwa jego rodziców, jego własny odpis aktu urodzenia uznawany jest za podróbkę (dochodzenie szeryfa Joe Arpaio), nie ma dostępu do jego świadectw szkolnych (Indonezja, Hawaje), świadectwa chrztu, czy aktu przyjęcia amerykańskiego obywatelstwa po powrocie z Indonezji.

Utajnione są jego dokumenty szkolne z kalifornijskiego Occidental College, Uniwersytetu Columbia, czy prestiżowego Harvardu. Nie wiadomo, co pisał, jako student, jakie były jego prace końcowe.  Nie wiadomo, czy istotnie utracił prawo wykonywania zawodu prawnika (podobnie jego żona Michelle), a jeśli tak, to dlaczego? Jeśli chcesz coś wiedzieć, to genialnie mówiąc, może jesteś rasistą…

Zobacz także: Zerowy PIT dla rodzin wielodzietnych? Nowa propozycja Partii Republikańskiej

Obama idolem Amerykanów

Kiedy 20 stycznia 2008 r. obejmował urząd Prezydenta, ponad połowa dorosłych Amerykanów w bez mała hipnotycznym transie powtarzała „HOPE & CHANGE”, wyborczy slogan kampanii Obamy, który miał być kamieniem węgielnym nowej, moralnej, sprawiedliwej, zjednoczonej i prosperującej Ameryki.

Amerykanie uwierzyli w jego jasną i szczęśliwą gwiazdę. Obama zaprezentował się społeczeństwu, jako młody idol, przystojny wizjoner, idealista niosący duchowe odrodzenie pogrążonej w podejrzanych wojnach, kryzysie i korupcji, zmęczonej Ameryce.

Ludzie płakali, kobiety mdlały na jego wiecach. Wyborcza kampania i powyborcza prezydencka inauguracja przypominały uduchowioną atmosferę właściwą raczej religijnej sekcie, bądź atmosferę na wiecach w Niemczech, Rosji, czy Włoszech w okresie ich wielkich (kierunek totalitaryzm) przemian ideowych w latach 20 i 30. ub. stulecia…

Ten wybuch entuzjazmu, wiary, kredytu zaufania zdawało się porywał Amerykę i kierował ją na drogę nadchodzącej prosperity i większej sprawiedliwości społecznej ponad partyjnymi, rasowymi i społecznymi podziałami. Zdawało się, że Amerykanie otrzymali szansę, aby stać się lepszymi ludźmi…

Dla tych Amerykanów w 2008 r.  Obama uosabiał mitycznego Supermana, który pojawił się w odpowiednim czasie i miejscu, aby dokonać koniecznych aktów sprawiedliwości i powstrzymać tych, którzy chcieliby ten kraj zniszczyć zawracając go z drogi historycznie rozumianego postępu („naukowy” socjalizm).

Sam akt głosowania na Obamę dla większości Amerykanów raz na zawsze zatrzaskiwał niedomknięte drzwi wstydliwej rasistowskiej historii niewolnictwa w Ameryce i lecząc te bolesne rany w spektakularnym stylu jednoczył Naród i czynił go jakościowo czymś nowym i wydawało się lepszym…

Socjalistyczne Stany Zjednoczone Ameryki Północnej

Dla jego przeciwników politycznych jednak Obama to pochodzący z „nieprawego łoża” pełen tajemnic komuch, muzułmanin, narkoman, homoseksualista, antykolonialny marksista, radykalny ekstremista, lekkoduch i ambitny karierowicz, a nawet obcokrajowiec, który wbrew Konstytucji wysiaduje w Białym Domu, którego celem jest przebudowanie tradycyjnych fundamentów społeczeństwa amerykańskiego i podporządkowanie Ameryki socjalistycznej międzynarodówce i NWO.

W oczach tych ludzi Obama jest dobrym mówcą, aktorem (szczególnie kiedy korzysta z telepromptera), ale kiepskim liderem, któremu brak zdolności do bycia blisko z drugim człowiekiem. Wprost uważają go za zimnego, wyniosłego, bezwzględnego i zarazem bezosobowego polityka, który powinien pozostać średniej klasy wykładowcą uniwersyteckim i przestać wtrącać się do amerykańskiej ekonomii, której nie jest w stanie zrozumieć.

Ten prezydent Obama, wychowany przez komunistycznych mentorów gardzących Ameryką, sam „klasowo” nienawidzący ludzi bogatych i tych, którym się powiodło, gardzący wszystkim, co pachnie tradycyjnie amerykańskimi wolnościami i ideałami jest prezydentem „obu Ameryk”. Pragnie on według adwersarzy stopniowo przejąć kontrolę nad duchowym i ekonomicznym pulsem tego kraju i przemienić go w Socjalistyczne Stany Zjednoczone Ameryki Północnej.

Według jego przeciwników, celem Obamy jest objęcie potężnych sektorów przemysłu i biznesu (banki, przemysł samochodowy, służba zdrowia, ochrona środowiska) rządową opieką i kontrolą federalną, aby ukrócić rolę bogatych wykorzystujących resztę społeczeństwa (wewnętrzna dekolonizacja). Jednocześnie osłabiając siłę militarną Ameryki. 

Swoje cele ma on osiągnąć zadłużając budżet, rujnując gospodarkę, wzmagając federalne regulacje i przezwyciężając stymulowany kryzys jednocześnie przebudowując fundamenty Stanów Zjednoczonych.

Dwa wyborcze sukcesy

Desygnując w 2007/08 r. Obamę, świeżo upieczonego senatora ze stanu Illinois, na prezydenckiego kandydata, siły kapitałowo-polityczne kontrolujące polityczny proces w USA i nie tylko, zdawały sobie sprawę z kapitalnych walorów tego kandydata wierząc, że pozwalając mu wygrać będą mogły swobodnie zrealizować wiele punktów swojego programu (!). 

Ponowny wybór Obamy na drugą kadencję przyszedł już z większymi oporami i to głównie dzięki zdziesiątkowaniu oddolnie powstałej patriotycznej, konserwatywnej i konstytucyjnej Tea Party przy pomocy policji skarbowej, jaką jest IRS. Również wyselekcjonowany kandydat Partii Republikańskiej, Mitt Romney nijak nie potrafił pociągnąć za sobą konserwatywnych republikańskich wyborców, a i sam zachowywał się jakby nie chciał wygrać… 

Od tego czasu wiele się w USA zmieniło. Amerykańskie imperium musi dziś liczyć się z rosnącą ekonomiczną i militarną potęgą Chin, jak i bardziej stanowczym i terytorialnie głodnym carem Putinem. Niebezpiecznie zadłużone, ciągle balansujące na krawędzi recesji, z religijną wprost wiarą drukuje coraz mniejszej wartości dolary powoli wchodząc na drogę socjalizmu (kierunek reformy służby zdrowia). Jednocześnie ogranicza tradycyjne amerykańskie wolności na korzyść rosnącej potęgi silnego zbiurokratyzowanego państwa.

Zobacz także: USA: Karambol w Alabamie! Śmiertelny wypadek wstrząsnął Ameryką

Wracając jednak do roku 2008, dla przeciętnego wyborcy Obama był naturalnym zwieńczeniem ideałów, o które przez wiele dziesięcioleci walczyli, tak czarni, jak i biali lewicowi i postępowi i zwykli uczciwi Amerykanie. Dla sił budujących NWO to był naprawdę strzał w dziesiątkę!  Był on niejako ceną odkupienia historycznych amerykańskich win, syn czarnego Kenijczyka i białej kobiety pochodzącej z Kansas. Media głównego nurtu wprost piały z zachwytu nie mogąc uwierzyć w swoje szczęście z zapałem rozwijały miękki czerwony dywan przed swoim idolem, aż do serc i urn wyborczych dobrodusznych Amerykanów.

Przystojny, z pogodnym uśmiechem, mąż i ojciec miłej rodziny, wykształcony na elitarnych amerykańskich uczelniach, czarujący idealista i mówca, wychowany w muzułmańskim świecie (Indonezja), którego Ameryka nie rozumie (a powinna) i na Hawajach, niejako spadł Ameryce zbawiennie jak owoc z kokosowego drzewa, którego rozgryzieniem zamierzam się zająć w następnej części poświęconej jego rodzinie i dzieciństwu…

Jacek K. Matysiak

 (2014/06/03)

Konwencja Partii Republikańskiej.

Konwencja Partii Republikańskiej. / Fot. Twitter/ Szymon Stachowiak

  • Partia Republikańska będzie działać w ramach koalicji rządowej Zjednoczonej Prawicy. Pierwsza konwencja partyjna odbyła się w Warszawie 20 czerwca 2021.
  • Członkowie partii popierają założenia Polskiego Ładu, jednak planują uzupełnić go o projekt zakładający wdrożenie zerowego PITu dla rodzin wielodzietnych.
  • Z wyliczeń posła Kamila Bortniczuka wynika, że przyniesie to oszczędności Polaków na poziomie 250 mln zł rocznie.
  • Zobacz także: Media piszą, że Polska walczy z pandemią. Liczba zakażeń i zmarłych mówi wszystko

Partia Republikańska ma być partnerem PiS w ramach tzw. Zjednoczonej Prawicy. Mówią o tym twórcy formacji, którzy jednogłośnie poparli propozycje, jakie znalazły się w Polskim Ładzie. Planują jednak uzupełnić plan rządu Mateusza Morawieckiego o zerowy PIT dla rodzin wielodzietnych.

Jak wynika z wypowiedzi członków nowej partii, opowiadają się oni nie tylko za podwyższeniem kwoty wolnej od podatku do 30 tys złotych, ale aprobują również sposób pozyskania środków na ten cel. Chcą osiągnąć go poprzez podwyższenie składki zdrowotnej dla zarabiających najwięcej. Na konwencji, na której oficjalnie ogłoszono powstanie nowej formacji, Republikanie przedstawili swoją najważniejszą propozycję uzupełniającą projekt tzw. Polskiego Ładu. Mowa o postulacie wprowadzającym zerowy PIT dla rodzin wielodzietnych.

Według wyliczeń, jakie przedstawił poseł Kamil Bortniczuk, zerowy PIT dla rodzin wielodzietnych ma wprowadzić oszczędności Polaków wynoszące ok. 250 mln zł rocznie.

“Polskie wielodzietne rodziny dotąd, szczególnie przed rządami Zjednoczonej Prawicy, nie cieszyły się takim wsparciem, którego oczekujemy od państwa w przypadku rodzin, jakie biorą na siebie ciężar wychowywania aż tylu dzieci”

– zaznaczył Adam Bielan, europoseł Partii Republikańskiej.

Program partii skierowany jest również do samorządów. Planowane jest stworzenie subwencji inwestycyjnej, która uzupełni system finansowania samorządu terytorialnego.

“Chcemy, by dla silniejszych samorządów została zastosowana zasada: Im więcej inwestują, tym większe pieniądze w subwencji inwestycyjnej”

– mówił Waldemar Tomaszewski z Partii Republikańskiej.

Partia Republikańska zapowiada powołanie władz partyjnych jesienią i dalsze opracowywanie programu.

radiomaryja.pl

Janusz Korwin-Mikke

Janusz Korwin-Mikke / Fot. Flickr

  • Janusz Korwin Mikke udostępnił zdjęcie złamanego palca w swoich mediach społecznościowych. Jest to wynikiem wypadku podczas wycieczki rowerowej posła Konfederacji.
  • Wpis Korwina spowodował ogromne poruszenie w sekcji komentarzy pod postem komentującym kontuzję polityka.
  • Wśród internautów dominowało współczucie, życzenia powrotu do zdrowia oraz podziw wobec odporności na ból posła.
  • Zobacz także: Najnowszy sondaż. Konfederacja pnie się w górę, Platfoma tonie, PiS na czele

Polityk przyznał, że do wypadku doszło podczas wycieczki rowerowej. Korwin miał wypadek, spadł z roweru i w wyniku tego złamał palec u prawej ręki. O swojej kontuzji członek Konfederacji poinformował na swoim koncie społecznościowym, publikując zdjęcia przedstawiające nienaturalnie wygięty palec. Poseł wydaje się nic nie rozbić sobie z widocznie połamanego palca u prawej dłoni.

Internauci błyskawicznie zareagowali na wiadomość o kontuzji Korwina. Korwin miał wypadek, lecz pod zdjęciem posypała się lawina komentarzy z życzeniami szybkiego powrotu do zdrowia. Znalazła się też seria konstatacji, że prezes Janusz Korwin Mikke jest niezniszczalny.

W czasie pandemii COVID-19, poseł Konfederacji niejednokrotnie kwestionował sens wprowadzanych przez rząd obostrzeń. W lutym Korwin-Mikke wszedł na mównicę Sejmu w założonej maseczce chirurgicznej, która zakrywała wyłącznie nos. Poseł apelował wtedy, by zmienić rozporządzenie w sprawie noszenia maseczek podczas obrad, argumentując, że dwutlenek węgla z wydychanego powietrza powoduje “spadek zdolności intelektualnych”.

onet.pl

Aleksander Kwaśniewski przewiduje przedterminowe wybory parlamentarne

Aleksander Kwaśniewski podczas wideorozmowy / fot. Twitter/Onet

  • W wywiadzie dla Radia Zet, były prezydent Polski, Aleksander Kwaśniewski skomentował ostatnie działania PiS, mogące zapowiadać nagłe przemeblowanie w polskim parlamencie
  • Były prezydent przewiduje, zorganizowanie przedterminowych wyborów parlamentarnych, aby Jarosław Kaczyński mógł pozbyć się “balastu” w postaci Jarosława Gowina
  • Pomów w tym ma szeroko zakrojona kampania promocyjna Polskiego Ładu oraz powstanie ugrupowania Adama Bielana, Partia Republikańska, gromadząca byłych członków Porozumienia
  • Zobacz także: Powstała nowa siła polityczna. Nieoczekiwany wybór prezesa. Mają poparcie Kaczyńskiego

Kwaśniewski przewiduje przedterminowe wybory parlamentarne

Były Prezydent Polski, Aleksander Kwaśniewski przyznał dzisiaj, że działania PiS związane z m.in. kampanią prowadzoną na rzecz promocji Polskiego Ładu, są obliczone na przedterminowe wybory parlamentarne. Powodem, dla którego wysiłek związany z wykupowaniem oraz ustawianiem specjalnych billboardów propagujących działania rządu, nie mogą jego zdaniem trwać przez dwa lata, a do czasu obecnego terminu wyborów to jest jesieni 2023 roku, Polacy zdążą zapomnieć o realizacji programu unijnego.

Nie wydaje mi się, żeby kampania Nowego Ładu: jazda po Polsce i billboardy, nie miała się skończyć jakimś finałem. Zrobić to i dopiero za dwa lata wybory? Kto będzie pamiętał o tej kampanii. To wskazuje, że PiS się szykuje

– stwierdził Kwaśniewski w rozmowie dla Radia Zet.

W kontekście, do wczorajszego Zjazdu Republikańskiego, na którym przy obecności Jarosława Kaczyńskiego, zostało ogłoszone powstanie nowej partii Republikańskiej, były przywódca państwa polskiego nie ukrywa, że Prezes PiS, cynicznie rozprawia się z niewygodnym dla siebie koalicjantem, Jarosławem Gowinem. Partia namaszczona przez lidera obozu rządzącego, ma być w przyszłości nowym oraz mocnym wsparciem dla obecnej ekipy rządzącej.

Dobre skojarzenie, ta partia to przede wszystkim „pijar”: działanie obliczone na rozbicie Porozumienia, co chyba już jest faktem, na pokazanie, całkowicie sztuczne, że Zjednoczona Prawica ma ciągle nowych partnerów. To, że Jarosław Kaczyński w tej brutalnej manipulacji brał udział od samego początku, nie było dla mnie żadnych wątpliwości, ale w tej chwili już jest kropka postawiona nad i. Pozbyć się Gowina, trochę osłabić Ziobrę, wzmocnić Bielana

– zauważył były prezydent Polski.

Gość Beaty Lubeckiej w Radiu Zet przypomniał również o tym jak wytrawnym politykiem jest Jarosław Kaczyński, który potrafi pomimo problemów odnaleźć sposób na zachowanie przewagi w polskim Sejmie, podkradając, wyłapując pojedynczych posłów z innych ugrupowań, w tym koalicyjnych.

Myślę, że Jarosław Kaczyński, który w tych grach jest dość bardzo sprawny i chyba nawet to lubi, będzie wyłuskiwał pojedynczo posłów. Udało mu się uzyskać 4 posłów Kukiza, może kogoś tam jeszcze

– powiedział.

radiozet.pl

Pandemia kłamstw? / Fot. pxhere.com

  • Według najnowszych danych Ministerstwa Zdrowia, w poniedziałek 21 czerwca odnotowano 73 nowe przypadki zakażenia COVID-19 w Polsce.
  • W szpitalach przebywa obecnie 1460 chorych z COVID-19, a 242 z nich podłączonych jest do respiratorów.
  • Propaganda strachu prowadzona przez polityków oraz media głównego nurtu staje się kłamstwem w kontakcie z danymi Ministerstwa Zdrowia.
  • Zobacz także: USA: Karambol w Alabamie! Śmiertelny wypadek wstrząsnął Ameryką

Jak więc Polska walczy z pandemią? Według najnowszych danych pochodzących z Ministerstwa Zdrowia, w poniedziałek 21 czerwca odnotowano 73 nowe przypadki zakażenia COVID-19 w Polsce. Informacja podana przez resort zdrowia na Twitterze uwzględnia szczegółowe rozmieszczenie nowych przypadków. W szpitalach przebywa obecnie 1460 chorych z COVID-19, a 242 z nich podłączonych jest do respiratorów.

Resort poinformował, że dla pacjentów z COVID-19 przygotowanych jest 11 385 łóżek i 1 191 respiratorów.

Ministerstwo przekazało ponadto, że na kwarantannie przebywa 63 678 osób. Resort podał, że wyzdrowiało dotąd 2 650 648 zakażonych.

“Z powodu COVID-19 nie zmarła żadna osoba, natomiast z powodu współistnienia COVID-19 z innymi schorzeniami zmarła 1 osoba. Liczba zakażonych koronawirusem 2 878 840/74 829 (wszystkie pozytywne przypadki/w tym osoby zmarłe)”

– podaje na Twitterze resort zdrowia.

Polska walczy z pandemią?

Dane zaprezentowane przez resort zdrowia jednoznacznie przekreślają dorobek propagandy strachu, którą karmieni są Polacy od ponad roku za pośrednictwem reżimowych mediów oraz konferencji prasowych członków rządu. Liczby przytoczone w dzisiejszym raporcie stanowią jeden z najniższych, jeśli nie rekordowo niski poziom zachorowalności na koronawirusa w naszym kraju. Mimo tego, Polakom nadal wmawia się puste (jak widać) frazesy o niebezpieczeństwie oraz tragicznych skutkach „pandemii” wywołanej rozprzestrzenianiem się patogenu SARS CoV-2.

W świetle danych, którymi dysponuje Ministerstwo Zdrowia widać wyraźnie, że zagrożenie COVID-19 jest właściwie niezauważalne biorąc pod uwagę liczbę odnotowywanych w Polsce zgonów. Według najświeższych danych Głównego Urzędu Statystycznego, w Polsce w maju 2021, powodu różnych przyczyn umierało dziennie około 1303 osób. Jeśli porównamy tę liczbę z dziennymi zgonami spowodowanymi COVID-19 zobaczymy, że żadnej pandemii nie ma.

wpolityce.pl, stat.gov.pl

Flaga Armenii.

Flaga Armenii. / Fot. Twitter

W wyborach do parlamentu ugrupowanie Mój Krok, na czele którego stoi pełniący obowiązki premiera Nikol Paszynian uzyskało 53,9 proc. spośród wszystkich oddanych głosów. Jeszcze przed oficjalnym ogłoszeniem wyników przez Centralną Komisję Wyborczą Paszynian ogłosił swoje zwycięstwo.

Warto podkreślić, że poparcie dla dotychczasowego premiera systematycznie spada. W wyborach parlamentarnych w 2018 roku uzyskał on 70,48 proc. ważnych głosów, co przełożyło się na 88 mandatów. Sondaże realizowane na przestrzeni ostatnich dwóch miesięcy nie dawały mu więcej niż 30 proc. głosów, a wyniki Mojego Kroku oraz Koalicji Armenia, na czele której stoi były prezydent Robert Koczarian były zbliżone. Można było spodziewać się zaciętej rywalizacji o zwycięstwo w wyborach.

Powodem rozpisania przedterminowych wyborów jest wewnętrzny kryzys polityczny, który narodził się w wyniku przegranej wojny z Azerbejdżanem o Górski Karabach. Podczas sześciotygodniowych walk zginęło 6 tysięcy osób, w dużej mierze po stronie armeńskiej. Zawarte zawieszenie broni jest bardzo niekorzystne dla strony armeńskiej. W jego wyniku Armenia musiała oddać kontrolowane przez siebie tereny Górskiego Karabachu, a swoje domy opuściło kilkanaście tysięcy Ormian.

Pomimo żądań i postulatów społeczeństwa, aby Paszynian ustąpił ze stanowiska i podał się do dymisji, dotychczasowy premier nadal utrzymuje się u władzy. W celu odnowienia mandatu społecznego oraz przerwania trwającego od jesieni kryzysu politycznego, postanowiono rozpisać nowe wybory.

Jak podaje Centralna Komisja Wyborcza w elekcji wzięło udział 49,4 proc uprawnionych do głosowania. Na partię urzędującego premiera swój głos oddało 53,9 proc, natomiast na Koalicję Armenia Roberta Koczariana 21 proc. Trzecie miejsce przypadło ugrupowaniu Mam Honor Artura Vanetsyana, które otrzymało 5,2 proc głosów.

Funkcjonująca w Armenii ordynacja wyborcza zapewnia zwycięskiej partii 71 na 105 miejsc w Zgromadzeniu Narodowym. Ugrupowaniu Koalicji Armenii przypadnie 29 miejsc. Tak wysokie zróżnicowanie w podziale mandatów wynika z faktu, iż partia, która uzyska wynik w przedziale 50,1 proc.-53,9 proc. otrzymuje pulę dodatkowych mandatów. Mój Krok otrzymał dokładnie 53,9 proc głosów. Ponadto ze względu na przekroczenie progu wyborczego jedynie przez trzy komitety, przelicznik oparty na metodzie D’Hondta faworyzuje wygranych.

Według agencji RIA Nowosti do Centralnej Komisji Wyborczej dotarły raporty o 319 naruszeniach prawa wyborczego, ale stanęła ona na stanowisku, że “generalnie wybory odbyły się zgodnie z prawem”.

Robert Koczarian zwrócił szczególną uwagę na fakt, że mogło dojść do fałszerstw wyborczych. Podkreślił, że ani on ani jego ugrupowanie nie uzna wyników wyborów do czasu wyjaśnienia wszelkich problemów. Dodał również, że podane liczby nie wzbudzają żadnego zaufania.

ria.ru