Grzegorz Jankowski

Grzegorz Jankowski / fot. You Tube/ Polsat News

Grzegorz Jankowski wrzucił na swoje media społecznościowe pełne oburzenia wpisy. Żali się w nich, że ceny w lokalach nad polskim morzem są dosłownie “z kosmosu”. Nie przyszło mu jednak do głowy, że ceny, które tak skrupulatnie wypisał są m.in. wynikiem jego szkodliwej działalności medialnej. Jest to bowiem dziennikarz, który popierał zamykanie gospodarki w czasie wątpliwej pandemii. Chciał zamykać wszystko i wszystkich. Teraz narzeka, że jest drogo nad polskim morzem.

Skutkami połączonych działań mediów głównego nurtu i władzy są obecne ceny. Przedsiębiorcy starają się odrobić straty spowodowane odgórnym zamknięciem ich biznesów. Część z właścicieli lokali gastronomicznych, bądź pensjonatów nie są pewni przyszłości i starają się przygotować na ewentualne kolejne zamknięcie na jesień.

Pan Jankowski tego nie rozumie. Nie rozumie, że media również przyłożyły rękę do nieszczęść wielu tysięcy osób, których dorobek całego życia stanął nad przepaścią w imię wyolbrzymionych do niebotycznych rozmiarów głupoty zagrożeń związanych z COVID-19.

Miejmy nadzieję, że wakacyjne spojrzenie w oczy ludzi, których dorobek całego życia przepadł bezpowrotnie przywróci nie tylko dziennikarzy, ale i polityków do rozsądku. Człowiek, który zarabia tysiące zł pracując dla jednej, z największych main-streamowych stacji telewizyjnych narzeka, że jest drogo nad morzem. Panie Jankowski, a co ma powiedzieć “statystyczna” polska rodzina na płacy minimalnej? A no nic…bo oni zamiast jechać na wakacje muszą się bać, czy dziennikarze wraz z politykami nie zaczną znowu robić ludziom wody (nie morskiej) z mózgu na jesień.

Benedykt XVI

Benedykt XVI / Fot. Wikimedia Commons

Benedykt XVI na łamach „Herder Korrespondenz” wypowiedział się krytycznie o Kościele w Niemczech. Papież-senior przypomina, że nauczanie Kościoła musi rozwijać się z wiary i w wierze. Wskazał, że problem katolicyzmu w Niemczech wyraża się w tym, co trafnie określa się mianem Kościoła oficjalnego.

Benedykt XVI wskazuje Kościołowi w Niemczech przyczyny jego aktualnego kryzysu. Z okazji przypadającej w tym roku 50. rocznicy swych święceń kapłańskich Papież Senior udzielił pisemnych odpowiedzi na pytania postawione przez dziennikarza niemieckiego czasopisma „Herder Korrespondenz”.

Przyczyny kryzysu Kościoła w Niemczech

Benedykt XVI swojemu rodzimemu Kościołowi w Niemczech pogrążonemu w narodowej drodze synodalnej przypomina, że nauczanie Kościoła musi rozwijać się z wiary i w wierze. Przestrzega też przed szukaniem ucieczki w samej tylko doktrynie, rozumianej jako rezerwat, oddzielony od codziennego świata. Papież-senior zaznacza, że ludzie wierzący muszą wciąż na nowo odnajdywać rzeczywistość wiary w codziennym życiu.

Benedykt XVI powrócił też do wskazówek, które pozostawił swym rodakom podczas wizyty apostolskiej w Niemczech w 2011 r. Padły wtedy ważne słowa, że Kościół musi stawać się mniej światowy, w większym stopniu nabierać dystansu do tego, co go otacza.

– Kościół składa się z pszenicy i plew, dobrych i złych ryb. Nie chodzi zatem o oddzielenie dobrych od złych, ale oddzielenie wierzących od niewierzących

– podkreślił papież-senior.

Pochodzący z Bawarii papież zauważa, że problem katolicyzmu w Niemczech wyraża się również w tym, co trafnie określa się mianem Kościoła oficjalnego.

– Dopóki w oficjalnych tekstach kościelnych przemawiać będzie tylko urząd, a nie serce i duch, dopóty trwać będzie exodus ze świata wiary

– powiedział Benedykt XVI odnosząc się do roli niemieckich biskupów.

Benedykt XVI dostrzega, że w instytucjach kościelnych – szpitalach, szkołach, Caritas – na decydujących stanowiskach zaangażowanych jest wiele osób, które nie podzielają wewnętrznej misji Kościoła. Tym samym w wielu przypadkach zaciemniają świadectwo tej instytucji.

Jego zdaniem oficjalne teksty Kościoła w Niemczech są w dużej mierze pisane przez ludzi, dla których wiara jest tylko oficjalna.

– W tym sensie muszę przyznać, że w przypadku dużej części oficjalnych tekstów kościelnych w Niemczech słowo oficjalny Kościół rzeczywiście ma zastosowanie

– przyznaje Benedykt XVI.

Zobacz także: Trybunał Konstytucyjny odrzucił wniosek Konfederacji. Chodzi o niedziele wolne od handlu

vaticannews.va, ekai.pl

Szczepionka na COVID-19

Szczepionka przeciw COVID-19 / Fot. pixabay

  • Może dojść do próby wymuszenia decyzji na Agencji ds. Żywności i Leków, co miałoby zwiększyć liczbę chętnych do zaszczepienia.
  • Pełne zatwierdzenie szczepionek pozwoli rządowi obejść pewne przeszkody prawne i regulacyjne.
  • Portal LifeSiteNews.com: Agencja ds. Żywności i Leków to kolejna agencja władzy wykonawczej pod parasolem Departamentu Zdrowia i Opieki Społecznej.
  • Zobacz także: Koronawirus w Polsce. Sprawdź najnowszy raport Ministerstwa Zdrowia

Prezydent USA Joe Biden oczekuje pełnego zatwierdzenia preparatów używanych do szczepienia przeciwko koronawirusowi. Administracja Bidena wierzy, że akceptacja ze strony amerykańskiej Agencji ds. Żywności i Leków zwiększy zainteresowanie szczepieniami.

Joe Biden chce wymusić pełne zatwierdzenie dla szczepionek przeciwko koronawirusowi, podaje portal LifeSiteNews.com. Być może dojdzie do próby wymuszenia decyzji na Agencji ds. Żywności i Leków, ponieważ administracja Joe Bidena uważa, że może to zwiększyć zainteresowanie szczepieniem. Media wskazują, że prezydent Biden chce wymusić, ale nie zwraca uwagi na pojawiające się w tej sprawie obawy dotyczące bezpieczeństwa i skuteczności preparatów.

Zatwierdzenie szczepionek ma swoje korzyści

Media zwracają uwagę, że pełne zatwierdzenie szczepionek przeciwko COVID-19 da pewne korzyści. Pozwoli rządowi obejść przeszkody prawne i regulacyjne, które wynikają z obecnego statusu szczepionek. Obecnie korzystanie z preparatów jest możliwe w ramach zezwolenia na użycie w sytuacjach awaryjnych.

Administracja Bidena wydaje się wierzyć, że zatwierdzenie szczepionek da wolną rękę do dalszych odgórnych polityk rządu federalnego. Są to certyfikaty szczepionkowe i obowiązkowe szczepienia dla większości sektora publicznego i prywatnego.

Byli pracownicy Urzędu ds. Zdrowia, pracujący w administracji Joe Bidena i Baracka Obamy zaznaczają, że oficjalne zatwierdzenie dla szczepionek usunęłoby barierę prawną dla firm i agencji rządowych, które chcą wymagać szczepień dla swoich pracowników i klientów, czytamy w artykule opublikowanym na łamach NBC News.

– FDA nie jest w rzeczywistości niezależną agencją regulacyjną. Jest to po prostu kolejna agencja władzy wykonawczej pod parasolem Departamentu Zdrowia i Opieki Społecznej. Podczas gdy zadaniem FDA jest zapewnienie bezpieczeństwa leków, które mają perspektywy na otwarty rynek, w rzeczywistości politycy i firmy farmaceutyczne regularnie kierują urzędem i manipulują nim, tak jak im się podoba

– podaje LifeSiteNews.com.
Adam Niedzielski

Adam Niedzielski / Fot. flickr.com

  • Minister zdrowia Adam Niedzielski przyjechał do gminy Jeżowe, aby ustalić, jakimi sposobami przekonać obywateli do szczepień.
  • Około 20 zwolenników Konfederacji zakłóciło konferencję ministra. Zgromadzenie zabezpieczało wielu policjantów.
  • Poseł Konfederacji Grzegorz Braun: Niedzielski i cała jego zorganizowana grupa przestępcza – pod sąd.
  • Zobacz także: Trybunał Konstytucyjny odrzucił wniosek Konfederacji. Chodzi o niedziele wolne od handlu

W poniedziałek minister zdrowia Adam Niedzielski przyjechał do gminy Jeżowe, gdzie najmniej mieszkańców w skali Polski jest zaszczepiona. Konferencję zakłócili antyszczepionkowcy. Poseł Konfederacji Grzegorz Braun nazwał ministra „zbrodniarzem”.

Około 20 sympatyków posła Konfederacji Grzegorza Brauna przyjechało do Jeżowego, gdzie w miejscowym urzędzie gminy odbyć się miała konferencja ministra zdrowia. Manifestujący przyszli z kartonami i napisami: „stop dyskryminacji”, „stop segregacji sanitarnej”, „przeciw paszportom covidowym, wara od naszych dzieci”.

Organizatorzy, żeby uniknąć konfrontacji, zmienili miejsce konferencji, która z opóźnieniem rozpoczęła się pod ośrodkiem zdrowia w Jeżowem. Antyszczepionkowcy zdążyli się jednak przemieścić i zakłócili konferencję Niedzielskiego.

Antyszczepionkowcy ostro dyskutowali z parlamentarzystami i marszałkiem woj. podkarpackiego Władysławem Ortylem. Zgromadzenie i konferencję ministra zabezpieczało wielu policjantów zarówno umundurowanych jak i w cywilu.

Jeszcze przed konferencją Adama Niedzielskiego głos zabrał poseł Grzegorz Braun, który uczestniczył w spotkaniu w Urzędzie Gminy Jeżowe. Brali w nim udział m.in. minister Niedzielski, wojewoda podkarpacki Ewa Leniart, marszałek województwa Władysław Ortyl i posłowie PiS z regionu. Braun zaznaczył, że nikt z obecnych na spotkaniu nie miał maseczki.

Braun: Maski dla tresowanych podludzi

– Ponieważ maski to dla was, ludożerki, dla plebsu, dla tresowanych podludzi. A tam wszyscy zachowują się jak dorośli, normalni ludzie

– powiedział Braun.

Poseł Konfederacji podkreślił, że minister Niedzielski wyszedł ze spotkania i nie chciał kontynuować swojej wypowiedzi w jego obecności. Braun powiedział, że było to spotkanie w urzędzie, w godzinach pracy i miał, jako poseł, prawo w nim uczestniczyć.

Po konferencji ministra zdrowia, Braun wyszedł przed mikrofony i nazwał Niedzielskiego „naczelnym zbrodniarzem Rzeczypospolitej”.

– Na szczęście Podkarpacie zachowuje zdrowy rozsądek, a Niedzielski i cała jego zorganizowana grupa przestępcza – pod sąd

– powiedział poseł Braun.

polsatnews.pl, echodnia.eu

Szczepienie

Szczepienie przeciw COVID-19 / Fot. pixabay.com

Grecja zaleca szczepienie przeciw COVID-19 dzieci w wieku 12-15 lat. Zachętą ma być gotówka oraz bezpłatny internet.

W poniedziałek rząd w Grecji oświadczyły że dzieci w wieku 12-15 lat mogą być szczepione przeciwko COVID-19 szczepionkami Pfizer/BioNTech i Moderna.

Szczepienie dzieci pomoże wrócić do szkół

Szefowa greckiego komitetu ds. szczepień, Maria Theodoridou, powiedziała, że szczepienie dzieci pomoże chronić bezbronną młodzież i ich krewnych oraz przygotować drogę powrotu do szkoły we wrześniu. Władze Grecji planują do jesieni zaszczepienie 70 proc. mieszkańców.

Grecja zdecydowała się na szczepienie dzieci i przygotowała zachęty. Ma to być gotówka i bezpłatny internet dla młodzieży. Premier greckiego rządu Kyriakos Mitsotakis ogłosił pod koniec czerwca, że każda młoda osoba, która zaszczepi się pierwszą dawką otrzyma bon o wartości 150 Euro. Premier Mitsotakis zapowiedział, że blisko 940 tys. młodych Greków w wieku 18-25 lat, którzy się zaszczepili, lub zaszczepią przeciw COVID-19 co najmniej jedną dawką, będzie mogło otrzymać do końca roku bon wartości 150 euro.

Grecja, kraj liczący 11 milionów ludzi, podał do tej pory ponad 10,2 miliona pierwszych dawek szczepionki. Według Mariosa Themistokleousa sekretarza generalnego odpowiedzialnego za szczepienia, około 46,8 proc. populacji jest w pełni zaszczepiona.

Szczepienie dzieci ma być odpowiedzią na wzrost liczby zakażeń. Grecja odnotowała w poniedziałek 2070 nowych infekcji COVID-19 i pięć zgonów. Od początku pandemii odnotowano 477 975 przypadków zakażeń koronwirusem i 12 903 zgony na COVID-19.

dorzeczy.pl

TVN

TVN / Fot. You Tube/tevebits

  • Na wtorkowym posiedzeniu sejmowej komisji kultury i środków przekazu odbyło się I czytanie projektu nowelizacji ustawy o radiofonii i telewizji.
  • Zdaniem wiceszefowej KRRiT Teresy Bochwic, TVN24 nie przestanie nadawać, jeśli dostosuje się do przepisów nowej ustawy.
  • W jej ocenie, TVN24 buduje „nierzetelny, nieobiektywny i jednostronny obraz świata wbrew zobowiązaniom koncesyjnym”.
  • Zobacz także: Koronawirus w Polsce. Sprawdź najnowszy raport Ministerstwa Zdrowia

Na wtorkowym posiedzeniu sejmowej komisji kultury i środków przekazu odbyło się I czytanie projektu nowelizacji ustawy o radiofonii i telewizji. Ustawa nazywana jest skrótowo jako lex TVN lub ustawa medialna. Czy oznacza to, że TVN24 przestanie nadawać po 26 września?

O komentarz do tej sprawy dziennikarze „Wirtualnej Polski” zapytali wiceszefową KRRiT Teresę Bochwic. Zapytana, w jaki sposób można wyjść z impasu ws. koncesji dla TVN24, Bochwic odparła, że jeśli do 26 września nie uda się zakończyć postępowania ze względu na brak wymaganej większości głosów, wówczas koncesja wygaśnie i stacja będzie mogła ponownie wystąpić o jej przyznanie.

TVN24 przestanie nadawać?

Dziennikarze wyrazili obawę, że w razie takiego obrotu spraw, stacja TVN24 przestałaby nadawać.

“TVN ma też inne liczne koncesje, np. TVN24 Biznes i Świat. Już teraz nadaje tu powtórki programu TVN24 i tam mógłby tymczasowo przenieść program. Stacja miałaby wówczas czas na drogę odwoławczą”

– podkreśliła w odpowiedzi Bochwic. 

Przypomniała przy tym, że w myśl ustawy o radiofonii i telewizji, własność zagraniczna musi ograniczać się do 49 proc.

“To nie wymaga likwidowania spółki, chodzi o dostosowanie stosunków właścicielskich wymaganych w ustawie”

– dodała.

Zdaniem wiceprzewodniczącej KRRiT, najlepszym rozwiązaniem obecnej sytuacji byłoby dostosowanie się przez TVN do zapisów nowej ustawy.

Zdaniem Bochwic, stacja wielokrotnie przekroczyła zobowiązania określone w koncesji.

“To się nie godzi telewizji informacyjnej. Mamy 20 wezwań do TVN o zaniechanie i przestrzeganie ustawy m.in. o prawie prasowym oraz obowiązków wynikających z koncesji”

– poinformowała.

W jej ocenie, TVN24 buduje “nierzetelny, nieobiektywny i jednostronny obraz świata wbrew zobowiązaniom koncesyjnym”.

Zapytana wprost, czym będzie skutkowało wygaśnięcie koncesji przy jednoczesnym nieprzyjęciu poprawek zaproponowanych przez KRRiT, Bochwic odparła: “Kiedyś chciałam być wróżką, ale to się nie udało. To jest zgadywanie przyszłości. Po drodze może się wydarzyć wiele rzeczy, które trudno przewidzieć”.

Warto dodać, że część ze stacji nadawanych na rynek polski przez amerykańskie Discovery już teraz ma koncesje holenderskie. Ryzyko zakończenia nadawania, w przypadku niemożności uzyskania polskiej koncesji, może dotknąć nadające naziemnie TVN, TVN7, TTV i Metro. Jednak nawet w razie wejścia w życie “lex TVN” mogłyby one kontynuować emisję za pośrednictwem sieci kablowych, platform satelitarnych i internetu, ale na podstawie koncesji z innego kraju UE, choćby właśnie Holandii. Pozostałe stacje Discovery, takie jak TVN24, w razie utraty polskiej koncesji (o ile aktualnie ją posiadają), mogłyby kontynuować emisję w dotychczasowej formie, na podstawie koncesji z innego kraju UE.

dorzeczy.pl

Smutne dziecko

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

  • Informację o szokujących praktykach w jednej z wiedeńskich szkół donosi dziennik „Kronen Zeitung”. Gazeta informuje, że nauczycielka edukacji seksualnej w jednej z wiedeńskich szkół użyła lalki, aby wyjaśnić kilkuletnim dzieciom „jak przebiega seks”.
  • Uczniowie mieli od sześciu do dziesięciu lat. Nauczycielka tłumaczyła, że chciała w ten sposób „uświadomić” dzieci w zakresie edukacji seksualnej.
  • Skandaliczne zajęcia mają dramatyczny wpływ na młodych ludzi. Rodzice wypisują dzieci ze szkół, w których prowadzone są tego typu zajęcia.
  • Zobacz także: Szczepionki podawane do nosa? Eksperci uważają, że to dobry pomysł

O szokujących zajęciach w wiedeńskiej szkole donosi dziennik „Kronen Zeitung”. Nauczycielka edukacji seksualnej w jednej z wiedeńskich szkół użyła lalki, aby wyjaśnić kilkuletnim dzieciom „jak przebiega seks”. Oprócz tego zachęcała je do używania na niej rąk i palców. Dodatkowo tłumaczyła również, że „muszą używać prezerwatyw, jeśli nie chcą mieć dzieci”. Praktyki zajęć edukacji seksualnej w szkołach stają się coraz częstszym zjawiskiem na Zachodzie.

Uczniowie mieli od sześciu do dziesięciu lat. Nauczycielka tłumaczyła, że chciała w ten sposób „uświadomić” dzieci w zakresie edukacji seksualnej. Nie przyszło jej jednak do głowy, że dzieci są zbyt młode.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Jeden z chłopców otrzymał polecenie zdjęcia ubrania z lalki. Odmówił, ale nauczycielka próbowała go zmusić. Rodzice chłopca wypisali go ze szkoły, mówiąc, że był „przytłoczony” po zajęciach i zaczął dotykać swoją siostrę.

„Nigdy wcześniej nie widzieliśmy naszego syna w takim stanie, był całkowicie przytłoczony”

– powiedzieli anonimowo rodzice.

Kilka dni po tych lekcjach przyszedł do nas kolega z klasy, żeby się pobawić. Jak wiele razy wcześniej, chłopiec bawił się również z naszą dziesięcioletnią córką. Tym razem nagle chciał ściągnąć jej spodnie

– dodali.

Władze prowadzą dochodzenie w sprawie incydentu. Austriackie Ministerstwo Edukacji powoła komisję, która ukróci tego typu praktyki zajęć edukacji seksualnej. Zespół austriackich pedagogów ustali, kto będzie mógł prowadzić zajęcia z edukacji seksualnej w szkołach.

o2.pl

Protesty na Kubie.

Protesty na Kubie. / Fot. Twitter/Wirjil

Kubańczycy w USA manifestują poparcie dla rodaków w Hawanie. Podczas antykomunistycznej demonstracji w Waszyngtonie dziennikarz TVN został wyrzucony z protestu.

11 lipca na Kubie wybuchły protesty w związku z trudnościami w dostępie do żywności, lekarstw oraz szczepionek przeciwko COVID-19, a także pogłębiającą się biedą. 

Demonstracja przeciwko reżimowi w Hawanie odbyła się również w Waszyngtonie pod Białym Domem. Miała ona na celu skłonienie prezydenta Bidena do podjęcia działań przeciwko komunistycznym przywódcom Kuby.

Dziennikarz TVN wyrzucony z protestu

Na demonstrację Kubańczyków w Waszyngtonie udał się również dziennikarz TVN Marcin Wrona. Korespondent szybko jednak został wyrzucony z protestu przez Kubańczyków. Tłum w stronę dziennikarza krzyczał „Fuera!”, czyli „won”.

Trudno powiedzieć, dlaczego Wrona wzbudził tak negatywne emocje wśród protestujących i został wyrzucony. Na nagraniu widać jedynie, jak grupa ludzi otacza dziennikarza i przegania go z grupy. Reporter dyskutuje przez chwilę z kilkoma osobami z tłumu, jednak ostatecznie się wycofuje. Następnie zostaje zabrany radiowozem przez policjantów. Pojawiły się wpisy sugerujące, że reporter został wyrzucony, bo „próbował zniekształcić przekaz”, a także, że jest „znanym zwolennikiem komunizmu”.

Trudna sytuacja na Kubie

Sytuacja na Kubie jest trudna, brakuje podstawowych towarów w sklepach, a warunki ekonomiczne pogarszają pandemiczne obostrzenia. Pandemia negatywnie wpływa na najważniejsze źródło dochodu większości Kubańczyków – turystykę. Mieszkańcy – jak informują światowe agencje – są sfrustrowani wolnym tempem szczepień przeciwko COVID-19 oraz zaniedbaniami rządu. Domagają się natychmiastowych zmian.

salon24.pl, euractiv.pl

Gradobicie na północy Włoch

Ogromne kule gradu wyrządziły wiele szkód / fot. Twitter

  • Nie tylko przez zachodnią Polskę przeszły burze i ulewy, ale również w innych częściach Europy m.in. we Włoszech.
  • Na północy kraju na ziemie spadały ogromne kule lodu, które wbijały się w ziemię tworząc przerażający spektakl.
  • Gradobicie spowodowało również kilka kolizji na autostradzie A1 nieopodal Palermo, gdzie kierowcy zjeżdżali na pobocze, aby przeczekać załamanie pogody.
  • Lokalne media informowały o poszkodowanych osobach, które zostały zranione przez odłamki roztrzaskiwanych przez grad szyb w autach.
  • Zobacz także: Pożar w Kalifornii. „Jest na tyle potężny, że decyduje o pogodzie”

Wczoraj nad północnymi Włochami nadeszło załamanie pogody. Z gęstych chmur na ziemie spadały olbrzymie kule lodu. Gradobicie wyrządziło wiele szkód, przedziurawiając m.in. szyby aut osobowych. W wyniku niespodziewanego pogorszenia warunków pogodowych, na odcinku autostrady A1 pomiędzy Palermo, a Florenzuolą doszło do kilku kolizji. Lokalne władze były zmuszone zamknąć na pewien czas ruch drogowy.

Grad w wielkości dłoni niszczył nie tylko szyby, ale również i karoserię. Kierowcy zatrzymywali się na poboczu, aby przeczekać najgorsze warunki. Niestety lokalne media informują również o kilku rannych osobach. Poszkodowanym została udzielona pomoc medyczna, a ich zdrowiu i życiu nie zagraża dalsze niebezpieczeństwo.

Według doniesień dziennika “Il Resto del Carlino”, do zamknięcia trasy szybkiego ruchu doszło o godzinie 19.30. Dopiero po 3 godzinach nastąpiło ponowne otwarcie.

W mediach społecznościowych zamieszczono również nagrania, które pokazywały przerażającą skalę uderzającego gradu o ziemię niczym kule armatnie. Pokazano również zdjęcia poniszczonych samochodów z powybijanymi szybami.

wp.pl

Krzysztof Bosak, lider Konfederacji

Krzysztof Bosak, lider Konfederacji / Fot. Konfederacja

Europę po raz kolejny zalała fala. Tym razem jest to fala ideologii segregacjonizmu. To co dzieje się od Cypru, przez Włochy po Francję wskazuje jednoznacznie, że mamy do czynienia z ogromną pokusą dla państw Europy Zachodniej. Rządy przyzwyczaiły się do zarządzania strachem. Sytuacja epidemiczna w Europie nie powinna być pretekstem do tego, aby ograniczać prawa mieszkańców. Zapowiedziane we Francji kary dla przedsiębiorców równowartości 200 tysięcy złotych albo do roku więzienia za brak egzekwowania certyfikatów poszczepiennych to jest niestety pomylenie pojęć

– powiedział Jakub Kalus z biura prawnego Konfederacji.

Nie będzie zgody społeczeństw europejskich na tak daleko idące restrykcje. Na taką sytuację, w której segreguje się ludzi na podstawie tego, czy podjęli indywidualną decyzję o szczepieniu na Covid-19. Konfederacja jest tą siłą w Polsce, która nie dopuści do tego, aby ideologia segregacji sanitarnej stała się obowiązującą

– dodał Kalus.

Konfederacja kilka tygodni temu złożyła w Sejmie projekt pt: „Stop Segregacji Sanitarnej”, który w swoich założeniach zakazuje podziału obywateli ze względu na zaszczepienie i jakichkolwiek ograniczeń z tym związanych. Autorem ustawy jest Witold Stoch z biura prawnego Konfederacji.

Link do całości konferencji.

Zobacz także: Trybunał Konstytucyjny odrzucił wniosek Konfederacji Lewiatan. Wolne od handlu niedziele – konstytucyjne