Wiatraki

Wiatraki / Fot. Wikimedia Commons

Zobacz także: Kaźmierczak o Rosji: “To kompletna katastrofa dla Kremla”

W ostatnim wystąpieniu przed końcem swojej kadencji Achiume powiedziała, że sensowne rozwiązania kryzysu ekologicznego nie są możliwe bez rozwiązania problemu rasizmu.

“Nie można myśleć, że rozwiąże się kryzys klimatyczny, a następnie zajmie się sprawiedliwością rasową lub dyskryminacją rasową” – powiedziała Achiume. “Trzeba sobie uświadomić, że każde działanie, które jest podejmowane w związku z kryzysem ekologicznym – środowiskowym, klimatycznym i innym – ma implikacje związane ze sprawiedliwością rasową, a więc każde działanie staje się miejscem cofania podporządkowania rasowego”.

Achiume, profesor prawa na Uniwersytecie Kalifornijskim w Los Angeles, została mianowana specjalnym sprawozdawcą ONZ ds. współczesnych form rasizmu, dyskryminacji rasowej, ksenofobii i związanej z nimi nietolerancji w 2017 roku, stając się pierwszą kobietą i pierwszą osobą z Afryki Południowej, która wypełniła tę rolę.

W swoim końcowym raporcie dla Zgromadzenia Ogólnego ONZ w październiku, zajęła się związkiem między rasizmem a kryzysem klimatycznym i ekologicznym. Była to, jak powiedziała, kwestia podnoszona od samego początku jej kadencji jako jeden z najważniejszych globalnych czynników niesprawiedliwości rasowej.

“Globalny kryzys ekologiczny jest jednocześnie kryzysem sprawiedliwości rasowej” – napisała w raporcie. “Wyniszczające skutki kryzysu ekologicznego są nieproporcjonalnie ponoszone przez grupy marginalizowane rasowo, etnicznie i narodowo… We wszystkich narodach grupy te w przeważającej większości obejmują mieszkańców obszarów najsilniej dotkniętych zanieczyszczeniami, utratą różnorodności biologicznej i zmianami klimatycznymi”.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

theguardian.com

Władimir Putin

Władimir Putin / Fot. PAP/EPA/MIKHAIL METZEL / KREMLIN / SPUTNIK / POOL Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

Zobacz także: Serbia: Armia w najwyższej gotowości bojowej

66-letni multimilioner pojechał do Indii, aby świętować swoje urodziny, ale zmarł po wypadnięciu z okna hotelu. Choć biznesmen należał do proputinowskiej partii Jedna Rosja, w czerwcu skrytykował wojnę Rosji na Ukrainie. Konsul generalny Rosji w Kalkucie Aleksiej Idamkin poinformował, że Antow wypadł z okna trzeciego piętra hotelu, a do wypadku doszło w stanie Odisha. Poinformowano, że Antow został przewieziony do szpitala, ale tam stwierdzono jego zgon.

Antow wypoczywał w hotelu z trzema innymi osobami, a jedna z nich zmarła 22 grudnia – jak podano, przyczyną śmierci był atak serca.

Indyjska policja nie wyklucza, że Antow mógł być w depresji po śmierci przyjaciela i po prostu popełnił samobójstwo.

W czerwcu Antow napisał na portalach społecznościowych o uderzeniu rakietowym na Ukrainie: “Dziewczynka została wyciągnięta spod gruzów, wygląda na to, że ojciec dziewczynki zginął. Matkę próbuje się wyciągnąć za pomocą dźwigu – jest uwięziona pod płytą. Prawdę mówiąc, niezwykle trudno jest nazwać to czymś innym niż przerażeniem”. Wkrótce jednak Antow wycofał się z tego co powiedział i stwierdził, że wiadomość była błędem technicznym i nieporozumieniem.

Uważa się, że Antow został zmuszony do usunięcia opublikowanych przemyśleń, zamieszczając po tym przeprosiny na swoim profilu. Biznesmen napisał o swoim pełnym szacunku poparciu dla “operacji specjalnej” Putina i podkreślił, że zawsze popierał prezydenta.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

bnn-news.com

Premier Węgier Viktor Orban

Premier Węgier Viktor Orban / Fot. PAP/EPA/Zoltan Mathe. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Ukraińskie ministerstwo spraw zagranicznych skrytykowało ostatnia wypowiedź premiera Węgier Viktora Orbana.
  • Ich zdaniem w sposób patologiczny lekceważy naród ukraiński. Wytknięto mu również polityczną krótkowzroczność.
  • Wcześniej Orban stwierdził, że Ukraina nie jest gotowa poświęcić części terytorium w imię pokoju.
  • Zobacz także: Kłopoty Łukaszenki. Miał problemy z pokonaniem schodów [+WIDEO]

Ukraińskie ministerstwo spraw zagranicznych skrytykowało ostatnia wypowiedź premiera Węgier Viktora Orbana. Ich zdaniem w sposób patologiczny lekceważy naród ukraiński. Wytknięto mu również polityczną krótkowzroczność.

Przecież porażka Ukrainy w wojnie, do której pośrednio wzywa Viktor Orban, doprowadziłaby do bezpośredniego zagrożenia Węgier i Węgrów rosyjską agresją 

– podaje ukraińskie ministerstwo spraw zagranicznych.

Węgierski przywódca powinien zadać sobie pytanie, czy chce pokoju. Jeśli odpowiedź będzie twierdząca, powinien wykorzystać swoje bliskie związki z Moskwą, aby skłonić ją do zaprzestania agresji na Ukrainę i wycofania swoich wojsk

– zaznaczył resort.

Czytaj więcej: Rząd walczy z bezdomnością. Ministerstwo rodziny przekaże 5,5 mln zł

Kontrowersyjny wywiad Orbana

W wywiadzie opublikowanym przez węgierski dziennik “Magyar Nemzet” w sobotę Orban powiedział też między innymi, że Od Ukrainy, jako suwerennego państwa, nie można oczekiwać poświęcenia część swojego terytorium w imię europejskiego pokoju, bezpieczeństwa energetycznego i dobrobytu.

Rząd Węgier wspiera Ukrainę i ma interes w jej suwerenności. Ma także interes w tym, by Rosja nie stanowiła zagrożenia dla bezpieczeństwa Europy, lecz nie ma interesu w zerwaniu wszystkich więzi gospodarczych z Rosją

– stwierdził premier Węgier Viktor Orban.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

rmf24.pl

Jacek Saryusz-Wolski

Jacek Saryusz-Wolski / Fot. Flickr

  • Europoseł Prawa i Sprawiedliwości Jacek Saryusz-Wolski nie ma wątpliwości, że korupcja sięga bardzo daleko w unijne struktury.
  • Jego zdaniem w korupcję mogą być zamieszani najważniejsi komisarze m.in. Vera Jourova, czy też Didier Reynders.
  • Powołuje się on na francuskiego dziennikarza Jeana Quatremera, który opisuje różne przypadki.
  • Zobacz także: Ławrow oskarża USA. Urzędnicy z Pentagonu grozili śmiercią Putinowi

W ostatnich tygodniach w europarlamencie wybuchła prawdopodobnie największa afera korupcyjna w historii. Eva Kaili, jedna z wiceprzewodniczących Parlamentu Europejskiego, została w piątek aresztowana przez belgijską policję i oskarżona o udział w grupie przestępczej.

Socjalistka jest podejrzana o nielegalny lobbing na rzecz Kataru, gospodarza tegorocznego mundialu. W związku z tą sprawą Kaili została wykluczona z partii PASOK oraz odwołana ze stanowiska wiceprzewodniczącej Europarlamentu.

Tajemnicą poliszynela jest, że w instytucjach europejskich – w tym w parlamencie – występuje zjawisko korupcji. W przeszłości podobnych sytuacji było szereg, ale w większości były one zamiatane pod dywan. Akurat ta wybuchła

– zauważył europoseł Prawa i Sprawiedliwości.

Czytaj więcej: Poseł PO podzielił się sposobem na fałszerstwo wyborcze

Bruksela pogrążona w korupcji

Europoseł podkreśla, że ostatnie informacje dotyczące korupcji w PE to jedynie wierzchołek góry lodowej. Jak wskazuje, korupcja dotyczy nie tylko europarlamentu, ale wszystkich unijnych instytucji.

Wobec części komisarzy już wcześniej pojawiały się zarzuty korupcyjne, by wymienić Ursulę von der Leyen, Verę Jourovą, Didiera Reyndersa – choć one niczym się nie zakończyły. Francuski dziennikarz Jean Quatremer z “Liberation” opisał nadużycia w Europejskim Trybunale Obrachunkowym i TSUE. W Parlamencie kilka lat temu głośno było o przypadkach deputowanych działających na rzecz Azerbejdżanu – też bez żadnych konkluzji

– powiedział Jacek Saryusz-Wolski.

Polityk podkreśla, że problem w tego sprawach polega na tym, że takie sytuacje są trudne do wykrycia i udowodnienia. Jak dodaje, w Brukseli zapanowała swoistego rodzaju znieczulica i przyzwolenie.

Ten sam dziennikarz opisał przypadki korupcji w Komisji Europejskiej kierowanej przez Jacques’a Santera, doprowadzając do jej upadku w 1999 r. Dzisiaj kolejne sprawy korupcyjne przemijają bez większego echa. Niewyjaśnione zarzuty sprawiają, że zamieszani w nie politycy są podatni na szantaż i manipulację

– dodał polityk.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

dorzeczy.pl, polskatimes.pl

Aleksander Łukaszenka

Aleksander Łukaszenka / Fot. PAP/EPA/ALEXANDER ASTAFYEV. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Prezydent Białorusi Aleksandr Łukaszenka “fascynuje” ostatnio ekspertów swoimi problemami zdrowotnymi.
  • Miał on problem z wejściem do budynku, gdzie odbywa się szczyt Wspólnoty Niepodległych Państw organizowany w Petersburgu.
  • Podobne problemy zauważono, już w trakcie listopadowego szczytu Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym w Armenii.
  • Wówczas schodził on powoli po schodach samolotu, podtrzymując się poręczy.
  • Zobacz także: Satelity dla Wojska Polskiego. MON zawiera umowę z Francją

Prezydent Białorusi Aleksandr Łukaszenka przybył we wtorek do Petersburga, gdzie trwa spotkanie szefów państw Wspólnoty Niepodległych Państw. Miał on problemy z wejściem do budynku, gdzie odbywał się szczyt.

Już w listopadzie media donosiły o problemach zdrowotnych białoruskiego przywódcy, który przebywał na szczycie organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym w Armenii. Podczas opuszczania pokładu prezydenckiego samolotu, schodził on bardzo powoli podtrzymując się poręczy, powoli stawiając noga za nogą. Nagranie wywołało wiele plotek związanych z jego stanem zdrowia.

Czytaj więcej: Chersoń: Rosjanie ostrzeliwują…własne miasto. Kreml gubi się w propagandzie

Problemy zdrowotne białoruskiego dyktatora

Nagranie wywołało wówczas wiele domysłów odnośnie tego, co dolega Łukaszence. Oficjalne nagranie zostało zmienione w taki sposób, że dyktator został pokazany dopiero wtedy, kiedy był już na dole.

Na ten moment nie wiadomo, co dolega białoruskiemu przywódcy. Jak donosi analityk polityczny i bloger Dmitrij Bołkuniec prezydent Białorusi może cierpieć na cukrzycę.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

tysol.pl, wprost.pl

Marlena Maląg

Marlena Maląg / Fot. PAP/Piotr Nowak. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • W przyszłym roku ministerstwo rodziny i polityki społecznej planuje wydać 5,5 mln zł na pomoc dla bezdomnych.
  • W ramach programu “Pokonać bezdomność” będzie podejmowana próba aktywizacji społecznej i zawodowej osób w kryzysie.
  • Jak przekazała minister Marlena Maląg pieniądze trafią do samorządów, jako uzupełnienie ustawowych obowiązków.
  • Zobacz także: Chersoń: Rosjanie ostrzeliwują…własne miasto. Kreml gubi się w propagandzie

W przyszłym roku ministerstwo rodziny i polityki społecznej planuje wydać 5,5 mln zł na pomoc dla bezdomnych.

Potrzebna pomoc to między innymi profilaktyka, wsparcie osób zmagających się z kryzysem bezdomności, a także wspieranie innowacyjnych rozwiązań w obszarze ich aktywizacji społecznej i zawodowej.

Czytaj więcej: Gigantyczna polska pomoc dla Ukrainy w 2022 r. Blisko 40 mld zł

Maląg zaprezentowała program do walki z bezdomnością

Inspirowanie i wspieranie działań nakierowanych na przeciwdziałanie i rozwiązywanie problemu bezdomności, inspirowanie do wdrażania nowych metod pracy z osobami bezdomnymi oraz programów aktywizacji społecznej i zawodowej tych osób – to najważniejsze cele programu “Pokonać bezdomność. Program pomocy osobom bezdomnym”.

Budżet programu “Pokonać bezdomność” w 2023 roku wyniesie 5,5 mln złotych. To ważne wsparcie i uzupełnienie ustawowych obowiązków samorządów gmin w zakresie przeciwdziałania bezdomności

– powiedziała minister rodziny i polityki społecznej Marlena Maląg.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

dorzeczy.pl

Wybory uzupełniające w reżimie sanitarnym

Wybory samorządowe / Fot. Lukasz2 Wikimedia Commons

  • Poseł Platformy Obywatelskiej Tomasz Głogowski podzielił się radą odnośnie fałszowania wyborów.
  • Jego zdaniem w mniejszych miejscowościach łatwiej jest sfałszować wybór, szczególnie radnego.
  • Zauważył, że szczególnym momentem jest moment obiadowy, gdzie w komisji zostaje kilka osób.
  • Zobacz także: Musk: “Najbardziej absurdalne prognozy, jakie kiedykolwiek słyszałem”

Gościem Radia Piekary był poseł z Platformy Obywatelskiej Tomasz Głogowski. Jego zdaniem podczas dnia wyborczego, w komisjach mogą dziać się różne rzeczy, które mogą wpłynąć na wynik wyborów.

Jeżeli szukałbym sposobu na sfałszowanie wyborów, ale takie na skalę radnych a nie posłów, to przecież zwłaszcza w małych miejscowościach ludzie wiedzą, kogo nie ma, gdzie ktoś nie mieszka

– stwierdził poseł Platformy Obywatelskiej.

Podkreślił, że często ktoś z komisji wychodzi odpocząć lub zjeść obiad i na miejscu zostają tylko trzy osoby.

I można tam cztery parafki zrobić na liście wyborczej, wziąć te listy i za kogoś zagłosować

– podkreślił Tomasz Głogowski.

Głogowski stwierdził, iż są momenty, gdy może dochodzić do prób fałszerstw. Zapewnił, że po zakończonym głosowaniu sprawdza się jednak głównie to, czy liczba głosów zgadza się z liczbą podpisów, a jeśli tak, to nikt tego dalej nie analizuje.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

magnapolonia.org, tvp.info

Polska kupuje satelity od Francji

MON Francji Sebastien Lecorn i Polski Mariusz Błaszczak / Fot. PAP/Piotr Nowak. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak podpisał we wtorek umowę na dostawę 2 satelitów dla Polski.
  • Stroną umowy jest Francja, która ma przekazać Warszawie dwa satelity obserwacyjne ze stacją odbiorczą.
  • Satelity zwiększą zdolności Wojska Polskiego w zakresie pozyskiwania danych rozpoznawczych.
  • Zobacz także: Morawiecki dla “La Stampa”: Ja i premier Meloni zmienimy Europę

We wtorek 27 grudnia w Warszawie, minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak, spotkał się z francuskim ministrem obrony Sebastienem Lecornu. Podczas spotkania zawarto umowę na dostawę 2 satelitów obserwacyjnych wraz ze stacją odbiorczą w Polsce.

Mieliśmy okazję zatwierdzić dziś umowę w sprawie wyposażenia Wojska Polskiego w satelity rozpoznawcze. To dobra okazja do wzmocnienia zdolności do wczesnego rozpoznawania zagrożeń

– poinformowała Mariusz Błaszczak.

Cieszę się, że we współpracy z Francją wzmacniamy Wojsko Polskie. W zasadzie już od podpisania umowy Polska będzie miała dostęp do danych rozpoznawczych z francuskiej konstelacji. Umowa dotyczy pozyskania dwóch satelitów oraz utworzenia stacji naziemnej

– wyjaśnił minister obrony.

Czytaj więcej: Grecja wzmacnia ochronę granicy. Mur będzie dłuższy

Satelity dla polskiego wojska

Satelity zwiększą zdolności Wojska Polskiego w zakresie pozyskiwania danych rozpoznawczych w oparciu o satelity obserwacyjne, działające w ramach francusko-polskiej konstelacji. Dzięki nim możliwe będzie pozyskiwanie danych rozpoznawczych w zakresie rozpoznania obrazowego z dokładnością do 30 cm, a działanie w ramach konstelacji pozwoli na zobrazowanie znacznie większego obszaru Ziemi, niż jest to możliwe w przypadku jednego państwa.

Ministrowie obrony omówili również współdziałanie w ramach formatów międzynarodowych: Sojuszu Północnoatlantyckiego, Unii Europejskiej oraz Grupy Wyszehradzkiej a także kwestie dwustronnej współpracy wojskowej. Poruszą także tematy dotyczące implementacji Kompasu Strategicznego, a także sytuacji bezpieczeństwa w regionie ze szczególnym uwzględnieniem wsparcia dla Ukrainy, broniącej się przed rosyjską agresją.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

magnapolonia.org

Siergiej Ławrow

Minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow / Fot. YouTube

  • Zdaniem szefa rosyjskiej dyplomacji Siergieja Ławrowa, anonimowi urzędnicy z Pentagonu mieli grozić śmiercią Władimirowi Putinowi.
  • Rosyjskie media podają, że Ławrowowi mogło chodzić o artykuł z “Newsweeka” na temat działań przeciwko Kremlowi.
  • Ponadto jego zdaniem Amerykanie wraz z sojusznikami mają dążyć do zniszczenia Rosji.
  • Zobacz także: Zacieśnianie współpracy z Brukselą. Zmiany w prokuraturze

Szef rosyjskiego ministerstwa spraw zagranicznych oskarża Stany Zjednoczone o grożenie śmiercią prezydentowi Władimirowi Putinowi. Takie groźby mieli wystosowywać amerykańscy urzędnicy z departamentu obrony.

Waszyngton poszedł za wszystkimi: tam niektórzy ‘anonimowi urzędnicy’ z Pentagonu faktycznie grozili, że zadają Kremlowi “cios dekapitujący”. W rzeczywistości chodzi o groźbę fizycznego usunięcia głowy państwa rosyjskiego. Jeśli takie idee rzeczywiście są przez kogoś wymyślane, to ten ktoś powinien bardzo dokładnie przemyśleć możliwe konsekwencje takich planów

– przekonywał rosyjski minister spraw zagranicznych.

Szef rosyjskiej dyplomacji nie sprecyzował jednak, kto dokładnie miałby grozić Putinowi. Rosyjskie media spekulują, że szef MSZ miał na myśli opublikowany pod koniec września artykuł w amerykańskim “Newsweeku”, w którym dziennikarze przekonywali, powołując się na źródła w amerykańskim wojsku, że Stany Zjednoczone rozważają cios dekapitujący na Kremlu jako jeden z możliwych odpowiedzi na ewentualne użycie przez Rosję broni jądrowej.

Czytaj więcej: Twitter. Niemiecki rząd domaga się unijnej kontroli nad platformą Muska

Zachód chce zniszczyć Rosję?

Siergiej Ławrow opublikował w poniedziałek oświadczenie, w którym oskarża Zachód o plany zniszczenia Rosji. Słowa polityka cytuje prokremlowska agencja TASS. Szef rosyjskiego MSZ przekonuje, że Stany Zjednoczone, ich partnerzy z Sojuszu Północnoatlantyckiego i Ukraina chcą pokonać Rosję na polu bitwy.

Działania państw Zachodu i pozostającego pod ich kontrola Wołodymyra Zełeńskiego wskazują na globalny charakter kryzysu na Ukrainie

– zaznaczył Siergiej Ławrow.

Jak tłumaczy Ławrow, nie jest tajemnicą, że strategicznym celem Stanów Zjednoczonych i ich sojuszników w NATO jest pokonanie Rosji na polu bitwy, w celu poważnego osłabienia, albo nawet zniszczenia tego kraju.

Ławrow podkreślił także, że Rosja i USA nie są w stanie utrzymać normalnych relacji, o co obwinia stronę amerykańską.

Konfrontacyjny antyrosyjski kurs staje się coraz ostrzejszy i wszechstronny

– dodał.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

dorzeczy.pl, pravda.com.ua

Rola kobiet w polskim społeczeństwie

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

  • Według belgijskiej telewizji VRT w tym kraju powstało 100 tys. nowych miejsc pracy.
  • Warto podkreślić, że 2022 r. obfitował w różne trudności jak inflacja i wojna na Ukrainie.
  • Zdaniem głównego ekonomisty banku centralnego Geerta Langenusa, trend może zostać podtrzymany w 2023 r.
  • Zobacz także: Duda: “Pamiętajmy o zwycięskim Powstaniu Wielkopolskim!”

Jak podaje belgijska telewizja VRT, w 2022 r. w tym kraju powstało 100 tys. miejsc pracy. Na przeszkodzie stawały różne problemy m.in. inflacja, czy wojna na Ukrainie. Jednakże pomimo tych trudności zanotowano niezwykły wzrost aktywności na rynku pracy od blisko siedmiu lat.

Pomimo trudności w mijającym roku w Belgii powstało 100 tysięcy nowych miejsc pracy; to najwięcej od siedmiu lat

– poinformowała belgijska telewizja VRT.

Ekonomista banku centralnego Geert Langenus zauważa, że szczególnie w pierwszej połowie roku powstało wiele nowych miejsc pracy, głównie w usługach.

Czytaj więcej: Ardanowski: Pomagajmy Ukrainie, ale nie zniszczmy przy tym własnego rolnictwa

Wzrost gospodarczy nie zatrzyma się przez wojnę

Mimo że wzrost gospodarczy słabnie, Langenus nie spodziewa się zmniejszenia liczby miejsc pracy. Wskazuje, że firmy niechętnie zwalniają pracowników.

Mimo wojny na Ukrainie gospodarka w pierwszej połowie roku radziła sobie doskonale

– zauważył ekonomista z banku centralnego Geert Langenus.

Ekspert ds. rynku pracy Jan Denys z agencji pracy tymczasowej Randstad twierdzi, że wzrost zatrudnienia dotyczył usług, hotelarstwa i sklepów, w których potrzebnych jest wiele rąk. Uważa, że największy wzrost odnotowuje się we Flandrii, chociaż dokładne dane nie są jeszcze dostępne.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

radiomaryja.pl