Dobromir Sośnierz

Dobromir Sośnierz / Fot. YouTube

  • Dobromir Sośnierz swoje wystąpienie rozpoczął od wiersza.
  • Potem przeszedł już do bardziej standardowej krytyki PiS-u.
  • Wasza krótkowzroczność i naiwność w relacji z Unią jest naprawdę porażająca. Żaden normalny kraj nie może sobie pozwolić na wprowadzanie przepisów, które pozwalają jednemu organowi podważać legitymację drugiego i odwoływać się przy tym do zewnętrznych ośrodków władzy – podkreślił.
  • Zobacz także: Kanada: Po zmianach w prawie otwarto sklep z kokainą, heroiną i metamfetaminą

“Skamlemy: Unio, dej trochę siana”

Złożona przez PiS nowelizacja, zdaniem tej partii ma doprowadzić do odblokowania środków z KPO. Podobne deklaracje politycy tej formacji składali przy kilku poprzednich projektach ustaw.

Dobromir Sośnierz swoje wystąpienie rozpoczął od wiersza.

Klękaniem mając obrzękłe kolana, skamlemy: Unio, dej trochę siana. Dej trochę siana, idą wybory, a w skarbcu pustką wieje jak z nory. Do diabła już z tą reformą sądów, wszak tylko krowa nie zmienia poglądów. A niepodległość? Przereklamowana. Wszystko sprzedamy, dejcie nam siana. My posypiemy popiołem głowy, wdrożymy każdy kamień milowy, ku utrapieniu obywateli, chcieli do Unii, to będą mieli. Wszystko zrobimy Unio kochana, tylko dej siana – powiedział poseł Konfederacji.

Wiersz autorstwa posła Sośnierza zdaje się być na motywach “Klaskaniem mając obrzękłe prawice” Cypriana Kamila Norwida.

“Wasza krótkowzroczność i naiwność w relacji z Unią jest naprawdę porażająca”

Potem przeszedł już do bardziej standardowej krytyki PiS-u.

Wasza krótkowzroczność i naiwność w relacji z Unią jest naprawdę porażająca. Żaden normalny kraj nie może sobie pozwolić na wprowadzanie przepisów, które pozwalają jednemu organowi podważać legitymację drugiego i odwoływać się przy tym do zewnętrznych ośrodków władzy. Żadne doraźne korzyści ekonomiczne nie są tego warte, żeby wkładać głowę pod topór w tak oczywisty sposób. To jest urzędowe wprowadzenie anarchii na skalę porównywalną tylko z tą, która zgubiła już I RP – stwierdził.

Polityk Konfederacji podkreślił, że “droga do wzbogacenia gospodarczego to budowanie własnej siły”.

To nie zapożyczanie się i wyprzedaż własnych aktywów. Nie jest to również drukowanie pieniędzy, niezależnie od tego, czy drukarka jest w Warszawie czy w Brukseli. Pieniądze są tylko środkiem wymiany, a prawdziwe bogactwo to jest to, co można za nie kupić. To są towary i usługi, które wytworzymy. One się nie rozmnożą cudownie od tego, że przywieziemy tu kilka palet wydrukowanych papierków – wskazał.

Inflacja nie wyhamuje?

Jego zdaniem trwanie przy dotychczasowej polityce rządu jeszcze bardziej napędzi inflację.

Jeśli nie uwolnicie gospodarki od podatków i biurokracji to te palety nadrukowanych pieniędzy tylko jeszcze bardziej napędzą inflację. Ale wy, jak nałogowy alkoholik, jesteście gotowi za ten chwilowy zastrzyk gotówki zgadzać się na eksploatację swojego kraju poprzez podatki nakładane w Brukseli. W długim terminie, my jako obywatele tego kraju tylko do tego dołożymy. Wy dostaniecie trochę kasy do rozdania przed wyborami, a my latami będziemy ponosić konsekwencje za wszystkie te wynegocjowane zakulisowo “kamienie młyńskie”, które nas będą ciągnąć w dół. W dodatku znaczną część tych rzeczy będzie trzeba wydać niepotrzebne, a nawet szkodliwe – powiedział.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Do Rzeczy

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

31 stycznia mają wejść w życie nowe przepisy władz kanadyjskiej prowincji Kolumbia Brytyjska, dekryminalizującej twarde narkotyki. Wtedy także w stolicy prowincji, Vancouver, ma ruszyć sklep z nimi.

Trzyletni program pilotażowy umożliwi użytkownikom narkotyków posiadanie do 2,5 grama opioidów, cracku i sproszkowanej kokainy, metamfetaminy i MDMA.

Według biznes planu, który widział magazyn Vice, sklep będzie znany po prostu jako The Drugs Store. Użytkownicy twardych narkotyków będą mogli kupić legalny limit tego, na co mają ochotę, po cenie nieco wyższej niż cena uliczna, aby uniknąć osłabienia i zantagonizowania niebezpiecznych dilerów. Pracownicy będą nosić maski na twarz, aby ukryć swoją tożsamość i kamizelki kuloodporne dla ochrony.

Twórca i właściciel sklepu wyjaśnił, że niedawno stracił brata z powodu przedawkowania narkotyków i chce “zapewnić klientom niezawodny dostęp do bezpiecznych, przetestowanych leków, materiałów do redukcji szkód, takich jak nieużywane sterylne igły, rury itp. oraz informacji edukacyjnych”, zgodnie z biznesplanem.

Nowe prawo, zatwierdzone przez administrację kontrolowaną przez Nową Partię Demokratyczną, nie obejmuje legalizacji sprzedaży twardych narkotyków, a pan Martin spodziewa się, że zostanie aresztowany za swoje nowe przedsięwzięcie biznesowe. “To jest cały pomysł”, powiedział amerykańsko-kanadyjskiemu magazynowi.

Mężczyzna z Vancouver zamierza wnieść skargę konstytucyjną, jeśli zostanie mu postawiony zarzut karny, twierdząc, że przepisy, które uniemożliwiają bezpieczne zaopatrzenie i powodują śmierć w wyniku zatrucia, naruszają Kanadyjską Kartę Praw i Wolności, w szczególności sekcję 7, która stanowi, że wszyscy Kanadyjczycy mają “prawo do życia, wolności i bezpieczeństwa osobistego oraz prawo do tego, by nie być pozbawionym tego prawa, chyba że zgodnie z zasadami podstawowej sprawiedliwości”.

Nie wiadomo, jak zdecydowana będzie reakcja władz, ponieważ policja miejska już wcześniej przymykała oko na sprzedaż marihuany w sklepach, zanim została ona zalegalizowana w całej Kolumbii Brytyjskiej.

Prowincja, a w szczególności w Vancouver, jest przedmiotem kryzysu narkotykowego od prawie dekady. W 2016 roku rząd Kolumbii Brytyjskiej ogłosił stan zagrożenia zdrowia publicznego w związku z rosnącym użyciem fentanylu, syntetycznego opioidu o działaniu podobnym do heroiny.

Ponad 10 000 osób zmarło z powodu przedawkowania narkotyków w całej prowincji od czasu tej deklaracji.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

rmx.news

Dariusz Loranty, ekspert ds. bezpieczeństwa publicznego

Dariusz Loranty, ekspert ds. bezpieczeństwa publicznego / Fot. YouTube/MediaNarodowe

Wybuch w komendzie

“Chwalę za tę sytuację Ukraińców, bo gdyby dali minę czołgową, to pomyślałby, że jest to robot sprzątający i przekazałby go do domu rodzinnego i wtedy byśmy mieli. Staję w imieniu dziesiątków policjantów, którym wszczęto postepowanie dyscyplinarne, zabrano znaczną część wypłaty na czas trwania postępowania za nieprawidłowe obchodzenie się z bronią, gdzie zagrożenie było nieporównywalne do tego zdarzenia pana generała” – mówił Loranty.

Szkolenia z granatnika

Mamy pewien skutek w strukturach policji – wprowadzono szkolenie dla policjantów ze strzelania z granatnika. I teraz pytanie, czy granatnik ma być w policji środkiem przymusu bezpośredniego, regulowanym ustawą? Kiedy policjanci mają strzelać? Do tłumu? Do obiektu, w którym przebywa osoba, którą chcemy zatrzymać? No po cholerę? To drogie szkolenie, kto ma na to iść? – dopytywał ekspert.

Przekaz medialny

“Przekaz medialny raz jest negatywny, raz pozytywny. Największe zaufanie do policji było wtedy, kiedy policja miała struktury medialne. Teraz mamy sytuację złożoną w sensie politycznym Antypis będzie atakował i znajdował każdą rzecz, którą możemy przypisać w kontekście policji. Oczywiście sprawę komendanta można przypisać politycznie, natomiast zdarzenie, które miało związek z policjantami w Nowym Dworze nijak ma się do związku politycznego z ministrem, czy dalej z rządem. To jest bez związku. Sytuacja polityczna jest jednak taka, że wszystko ze sobą łączymy” – dodawał gość MN.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Dominik Cwikła

Dominik Cwikła / Fot. Media Narodowe

Kwestia KPO

“Moim zdaniem jest to i skomplikowane i proste. Po pierwsze błędem było przyjmowanie KPO, również ostrzegałem, że przyjęcie tego to jeszcze większe oddanie suwerenności w ręce Brukseli, tak, że będą mogli stosować różne naciski pod groźbą niewypłacania pieniędzy, które należą się jak psu micha. To jest kredyt, który spłaca się z odsetkami. Mateusz Morawiecki i przede wszystkim oligarchia pisowska jest za to odpowiedzialna” – mówił Cwikła.

Finisz batalii o pieniądze

“Nie sądzę, żeby była to ostatnia prosta. Skoro jest państwo, które pozwoliło sobie naliczać odsetki za kredyt, którego nie otrzymało, to dlaczego nie wymyślić kolejnego problemu i pod tym pretekstem nie wypłacić tych pieniędzy” – wskazywał publicysta.

Głos Kaczyńskiego

“Uważam, że nawet jeśli Morawiecki czegoś w tych rozmowach nie osiągnął, to głos Kaczyńskiego w tej koalicji może być kluczowy. Dopóki Jarosław Kaczyński żyje i działa w polityce będzie umiał wywrzeć wpływ, bo potrafi przymusić koalicjantów do tego, by głosowali tak jak tego chce PiS” – komentował gość MN.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Sołowiow narzeka na brak sukcesów

Rosyjski propagandzista Władimir Sołowiow / Fot. Twitter

  • W rosyjskiej telewizji państwowej Rossija 1 naczelny propagandysta Kremla Władimir Sołowiow odniósł się do przekazywanej przez Zachód pomocy militarnej Ukrainie.
  • Jego zdaniem przekazywanie ciężkiego sprzętu to deklaracja otwartego konfliktu z państwami Sojuszu Północnoatlantyckiego.
  • Jego zdaniem obiekty w Polsce, Francji, czy w Wielkiej Brytanii powinny być celem rosyjskich ataków rakietowych.
  • Zobacz także: Pomoc militarna dla Ukrainy. Lambrecht: “Właściwym podejściem jest nic nie wykluczać”

Czołowy rosyjski propagandysta Władimir Sołowiow kolejny raz wygłosił słowa pod adresem krajów Zachodu.

Po naszych uderzeniach nie powinno tam być żadnego sprzętu. Jeśli będzie trzeba, to przy użyciu taktycznej broni jądrowej

– stwierdził prezenter rosyjskiej telewizji Rossija 1.

Sołowiow słynie z tego, że nieustannie porusza kwestię wojny na Ukrainie i wybiela prezydenta Rosji oraz żołnierzy popełniających zbrodnie na froncie.

Czytaj więcej: Zaporoska Elektrownia Jądrowa. Pieskow: “Jeśli zajdzie potrzeba, dojdzie do spotkania z szefem MAEA”

Sołowiow straszy III wojną światową

Po co udajemy? Czy nie rozumiemy, co się dzieje? To pełnoprawna trzecia wojna światowa! Ale my nie prowadzimy uderzeń na terytorium NATO, bo mówimy: “Chwila, nie. Bo NATO się zaangażuje”. W jaki inny sposób oni się zaangażują?! Teraz się angażują swoimi czołgami

– powiedział Władimir Sołowiow.

Nie da się ukryć, że najmocniej dostało się Polsce ws. przekazania Ukrainie czołgów. 

Nie ma znaczenia, ile będzie czołgów. Nie ma znaczenia, ile Anglia da Ukrainie. Francja dała coś, co nazywa się “czołgami na kołach”. Polska podjęła decyzję, Wielka Brytania podjęła decyzję. Tak więc każdy cel wojskowy we Francji, Polsce lub Wielkiej Brytanii – powinniśmy oficjalnie uznać za uzasadniony cel naszych ataków

– kontynuował swój wywód rosyjski propagandysta.

Jeśli wiemy, że w jakimś polskim, brytyjskim, czy francuskim mieście są czołgi gotowe do wysłania do Rosji… Po naszych uderzeniach nie powinno tam być żadnego sprzętu. Może nie w wyniku użycia broni nuklearnej, ale jeśli będzie trzeba to taktycznej broni jądrowej

– ocenił.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

twitter.com, wp.pl, tysol.pl

Erdogan

Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan / fot. PAP/EPA/TURKISH PRESIDENT PRESS OFFICE HANDOUT Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Dyrektor Human Rights Watch na Europę i Azję Środkową Hugh Williamson ostrzega przed zakusami prezydenta Turcji Recepa Tayyipa Erdogana.
  • Tureckie władze przygotowując się na wybory, wprowadzają coraz bardziej szkodliwe przepisy.
  • Zdaniem organizacji Ankara skazuje przeciwników politycznych za krytykę władzy.
  • Zobacz także: Tragiczne wyniki raportu CBOS. Większość Polek nie chce mieć dzieci

Dyrektor Human Rights Watch na Europę i Azję Środkową Hugh Williamson ostrzega przed zakusami prezydenta Turcji Recepa Tayyipa Erdogana. Według raportu jego organizacji, tureckie władze dzięki nowym przepisom wprowadzają coraz cięższą cenzurę i dyskryminację opozycji.

Rząd Erdogana postawił kolejne kroki w procesie ograniczania w Turcji praw człowieka i rządów prawa, stwarzając nowe przepisy dotyczące cenzury i dezinformacji w internecie, aby założyć kaganiec mediom i tłumić pokojowy sprzeciw. Rząd dopuścił się nadużyć wobec opozycji politycznej, wprowadził faktyczne zakazy protestów oraz uwięził i skazał obrońców praw człowieka oraz domniemanych krytyków, posługując się sądami działającymi na polecenie polityczne

– stwierdził Hugh Williamson dyrektor Human Rights Watch na Europę i Azję Środkową.

Czytaj więcej: Europejskie kraje oskarżone o ukrywanie rosyjskich majątków

World Report 2023 – niedemokratyczne wybory w Turcji

W corocznym raporcie HRW pt. “World Report 2023” przywołano grudniowe skazanie burmistrza Stambułu Ekrema Imamoglu z opozycyjnej wobec rządu Republikańskiej Partii Ludowej za wygłoszony w 2019 r. komentarz dotyczący decyzji Najwyższej Komisji Wyborczej, która anulowała wynik wyborów na burmistrza Stambułu i nakazała ich powtórzenie.

Wówczas Imamoglu wygrał dwukrotnie z kandydatem partii prezydenta Erdogana. Jednakże jeśli wyrok, od którego burmistrz Stambułu się odwołał zostanie podtrzymany, zostanie on automatycznie usunięty ze stanowiska. Ponadto w przyszłości nie będzie mógł startować w wyborach.

Przetrzymywanie opozycyjnych polityków, jak m.in. Selahattin Demirtas czy Figen Yuksekdag sprawia, że turecki rząd utrzymuje się na pozycji lidera wśród łamiących prawa człowieka państw członkowskich Rady Europy

– czytamy w raporcie.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

radiomaryja.pl

Christine Lambrecht / Fot. EPA/RONALD WITTEK Dostawca: PAP/EPA. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Niemiecka minister obrony Christine Lambrecht odniosła się do kwestii przekazania czołgów Leopard 2 Ukrainie.
  • Podkreśliła, że jej rząd nie podjął w tej sprawie ostatecznej decyzji, lecz niczego nie wyklucza.
  • Z kolei wicekanclerz Robert Habeck podkreślił, że Niemcy nie zabraniają innym krajom udzielać Ukrainie pomocy militarnej.
  • Zobacz także: Tajne dokumenty w biurze Bidena. Podano nowe informacje

Szefowa niemieckiego resortu obrony Christine Lambrecht, która odwiedziła w czwartek jednostkę Bundeswehry w saksońskim Marienbergu, powiedziała, że rząd Niemiec nie podjął jeszcze decyzji w sprawie przekazania Ukrainie czołgów Leopard.

Podkreśliła jednak, że zawsze należy się dostosowywać do bieżącej sytuacji i nie należy niczego wykluczać.

Właściwym podejściem jest nic nie wykluczać

– stwierdziłą niemiecka minister obrony Christine Lambrecht.

W środę podczas wizyty we Lwowie prezydent Andrzej Duda zapowiedział przekazanie na Ukrainę kompanii czołgów Leopard w ramach międzynarodowej koalicji.

Czytaj więcej: Europejskie kraje oskarżone o ukrywanie rosyjskich majątków

Niemcy nie stoją na przeszkodzie innych krajów

Wicekanclerz i minister gospodarki Robert Habeck stwierdził, że Berlin nie powinien uniemożliwiać dostaw Leopardów na Ukrainę z krajów trzecich, w szczególności z Polski.

Istnieje różnica między podjęciem decyzji za siebie, a uniemożliwieniem innym podjęcia decyzji. Niemcy nie powinny stać na drodze, gdy inne kraje podejmują decyzje wspierające Ukrainę, niezależnie od tego, jaką decyzję podejmą Niemcy

– oświadczył wicekanclerz Niemiec Robert Habeck.

Zaznaczył, że możliwość dostaw Leopardów z Polski na Ukrainę zależy w szczególności od stanowiska niemieckiego rządu, który wcześniej sprzedał te czołgi Polakom. I dodał, że Berlin nie powinien w tej sytuacji przeszkadzać Warszawie.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

dorzeczy.pl, dw.com

Elektrownia jądrowa Brokdorf kończy pracę po 35 latach działania

Elektrownia jądrowa Brokdorf kończy pracę po 35 latach działania / Foto:Christian Charisius/picture alliance/dpa

  • 11 października 2022 r. doszło do spotkania szefa Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej Rafaela Grossiego z prezydentem Rosji Władimirem Putinem.
  • Temat rozmów była napięta sytuacja w okolicach Zaporoskiej Elektrowni Atomowej.
  • Teraz rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow nie wykluczył kolejnego takiego spotkania.
  • Zobacz także: Von der Leyen czeka przesłuchanie. Chodzi o szczepionki na COVID-19

Do ostatniego spotkania szefa Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej z prezydentem Rosji Władimirem Putinem doszło w Petersburgu, 11 października ubiegłego roku.

Jak przekazał wówczas dyrektor MAEA Rafael Grossi, w trakcie spotkania kwestią najważniejszą było bezpieczeństwo nuklearne, zwłaszcza w Zaporoskiej Elektrowni Atomowej.

Czytaj więcej: Putin wściekły na wicepremiera. “Zrób to w ciągu miesiąca”

Pieskow: “Spotkanie jest jak najbardziej możliwe”

W czwartek o kolejne spotkanie szefa MAEA z rosyjskim prezydentem zapytany został rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow. Wyjaśnił, że obecnie w harmonogramie Władimira Putina nie widnieje takie wydarzenie. Podkreślił natomiast, że w trakcie ostatnich rozmów wyrazili otwartość na kontynuację dialogu.

Dlatego, jeśli zajdzie taka potrzeba i będzie odpowiednia prośba, rozmowa telefoniczna lub spotkanie jest jak najbardziej możliwe

– wyjaśnił rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow.

W trakcie spotkania z mediami, rzecznik Kremla dodał, że obecnie sytuacja wokół Zaporoskiej Elektrowni Atomowej wciąż jest niespokojna z winy Ukrainy. Jak twierdzi bowiem polityk strona ukraińska uważa, że akceptowalne jest ostrzeliwanie elektrowni.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

dorzeczy.pl

Dzieci na placu zabaw

Dzieci na placu zabaw / Fot. Wikimedia Commons

  • W drugiej połowie zeszłego roku CBOS przeprowadził badanie nt. chęci posiadania potomstwa przez kobiety.
  • Zgodnie z nimi 68 proc. pytanych Polek w wieku 18-45 lat zadeklarowało, że zamierza mieć dzieci.
  • W porówaniu z badaniem z 2017 r. chęć posiadania dzieci wśród kobiet w wieku rozrodczym spadła o 9 proc.
  • Zobacz także: Putin wściekły na wicepremiera. “Zrób to w ciągu miesiąca”

Wyniki badań przeprowadzonych przez CBOS w drugiej połowie zeszłego roku podał w środę portal “bankier.pl”. Zgodnie z nimi 68 proc. pytanych Polek w wieku 18-45 lat zadeklarowało, że zamierza mieć dzieci. Wśród pozostałych, dopuszczających posiadania potomstwa jedynie 17 proc. dopuszczało urodzenie dziecka w ciągu najbliższych czterech lat.

Bankier przytacza też wyniki analogicznych badań CBOS z 2017 r. W porównaniu do nich proporcja kobiet w wieku rozrodczym planujących posiadanie potomstwa spadła o 9 punktów procentowych. Natomiast odsetek kobiet zdecydowanych na urodzenie dziecka w ciągu najbliższych czterech lat spadł o 8 punktów procentowych.

Czytaj więcej: Zacharowa zbulwersowana odmową Szwecji ws NS2. “To jest szczerze zdumiewające”

Spadek wskaźnika demografii

Jak czytamy w raporcie, spadek demografii i chęci posiadania potomstwa można tłumaczyć zmianami jakie nastąpiły w tym czasie. Od 2017 r. spadła ilość kobiet do 34 roku życia.

Spadek ten można po części tłumaczyć zmianami demograficznymi, jakie nastąpiły w tym czasie. W stosunku do 2017 r. w analizowanej grupie relatywnie spadł odsetek kobiet młodszych, do 34. roku życia, a wzrósł starszych, w wieku 35–39 lat, a przede wszystkim tych w wieku 40–45 lat

– czytamy w raporcie CBOS.

Mimo tych strukturalnych uwarunkowań odnotowano jednak po sześciu latach także generalny spadek woli posiadania dzieci wśród najmłodszych kategorii badanych do wieku 30 lat. Charakterystyczne, że inaczej niż w 2017 r. chęć urodzenia dziecka w z bliskiej przyszłości w 2022 r. deklarowały częściej kobiety w przedziale wiekowym 30-34 lat, niż te młodsze.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

bankier.pl, magnapolonia.org

Biały Dom uważa Chiny za głównego rywala

Prezydent USA Joe Biden / Fot. PAP/EPA/Jemal Coutness. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Departament Sprawiedliwości Stanów Zjednoczonych bada pakiet tajnych dokumentów.
  • Zostały one odnalezione w Penn Biden Center, gdzie urzędował Joe Biden po odejściu z funkcji wiceprezydenta w 2017 r.
  • Według najnowszych informacji w teczkach nie było danych na temat broni jądrowej.
  • Zobacz także: Podwyżka wynagrodzenia przed wyborami. “PiS szykuje bombę”

Na początku bieżącego tygodnia światowe media obiegła informacja, że Departament Sprawiedliwości Stanów Zjednoczonych bada pakiet tajnych dokumentów znalezionych w waszyngtońskim think tanku powiązanym z prezydentem USA Joe Bidenem.

Doradca amerykańskiego przywódcy Richard Sauber powiedział, że niewielka liczba tajnych dokumentów została znaleziona, gdy osobiści prawnicy Bidena opuścili biura Penn Biden Center w Waszyngtonie.

Tam prezydent USA korzystał z powierzchni biurowej po odejściu z funkcji wiceprezydenta kraju w 2017 roku i na krótko przed rozpoczęciem przygotowań do kampanii prezydenckiej w 2019 i 2020 roku.

Czytaj więcej: Kubala: PiS i prezydentowi zależy na dogadaniu się [NASZ WYWIAD]

Co znaleziono w teczkach?

Według doniesień amerykańskich mediów, teczka z tajnymi dokumentami znajdowała się w pudełku z innymi, jawnymi dokumentami. Treść i stopień ich tajności nie zostały ujawnione. Poinformowano zaś, że nie ma w nich na przykład wiadomości na temat broni jądrowej, natomiast akta mogły dotyczyć między innymi Ukrainy, Iranu i Wielkiej Brytanii.

Biały Dom zawiadomił Archiwum Narodowe Stanów Zjednoczonych o znalezionych dokumentach, ponieważ zgodnie z prawem, wszystkie tego typu akta powinny zostać tam przekazane. Następnie Archiwa Narodowe zgłosiły sprawę do Departamentu Sprawiedliwości USA.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

magnapolonia.org, dorzeczy.pl