W kinach ”Legion Samobójców” (czyli woda na młyn spiskowych teorii o zbrodniczych rządowych eksperymentach) i ”Free Guy”

Dodano   1
  LoadingDodaj do ulubionych!
Sala kinowa

Sala kinowa / Fot. Pixabay

Żyjemy w czasach kiedy scenariusze filmów (kiedyś wydawałoby się nieprawdopodobne) stają się codziennością – na co ludzie się potulnie zgadzają (co zresztą pozwala nam zrozumieć, czemu Żydzi dali się niemieckim nazistom pokornie wymordować).

Przed laty można było mieć nadzieje, że mroczne wizje przyszłości będą ostrzeżeniem dla ludzi przed tyranią. Ja przynajmniej tak odbierałem powieści fantastyczne pisane w naszym kraju przez pisarzy często o prawicowych poglądach. Okazało się jednak, że te przestrogi mało do kogo trafiły, i ludzie bez sprzeciwu przyjmują realizacje mrocznych wizji z popkultury.

Zapewne dlatego establishment nie widzi problemu w tym, że na ekrany kin trafiają filmy rozrywkowe ukazujące szkodliwą działalność władz. Możni tego świata dostrzegli pewnie, że ludzie i tak nic nie skojarzą i wszelkie (nawet najgłupsze i najbardziej zbrodnicze) działania władz zaakceptują, więc nie ma co się przejmować tym, że popkultura może zaszkodzić możnym (obnażając mechanizmy ich działań i mrocznych planów). Może popkultura tak działa, że jak ma zaszkodzić ludziom (np. ich seksualnie zdemoralizować, czy przekonać do komunizmu) to szkodzi, a jak może zrobić coś dobrego dla ludzi to i tak nie ma z niej pożytku społecznego.

„Legion samobójców: The Suicide Squad”

W kinach w całej Polsce (w tym i warszawskim kinie Kinoteka w Pałacu Kultury) widzowie mają okazję się rozerwać na sensacyjnej komedii w gatunku fantastyki „Legion samobójców: The Suicide Squad”. Osnowa filmu (, na której tle rozgrywa się kanwą) jest bardzo politycznie niepoprawna – wynika z niej, że rząd USA wspierał reżim w Ameryce Południowej (korzystający z pomocy nazistowskich naukowców), który badał dla Amerykanów zabójczy dla ziemian byt z kosmosu. Sytuacja się skomplikowała, gdy proamerykański reżim został obalony przez antyamerykańską juntę, która zabójcze monstrum z kosmosu chce wykorzystać do walki z Amerykanami. By do tego nie dopuścić, władze amerykańskie wysyłają tytułowy Legion Samobójców do zatarcia śladów (nie zważając na los niewinnych cywili).

Zobacz także: Zwolniony pracownik Polsatu żali się na posłów opozycji. “Podburzali nas przeciwko rządowi”

Motywy filmu są jak z życia wzięte. Nieodpowiedzialne eksperymenty władz. Jak zwykle coś źle idzie, Więc imperium wywołuje mega burdel, by ukryć swoje świństwa – nie dbając o los cywili. Kosmici to tylko kostium dla uniwersalnej opowieści. Na szczęście dla widzów spragnionych rozrywki, ludzie i tak nic nie skojarzą, więc możni tego świata pozwalają na wyświetlanie filmu.

Film „Legion samobójców:The Suicide Squad” oparty jest na komiksach wydawanych przez DC Comics. Autorem scenariusza i reżyserii filmu jest James Gunn. W filmie wystąpili: Margot Robbie, Idris Elba, John Cena, Joel Kinnaman, Sylvester Stallone (jako mutant rekin), Viola Davis, Jai Courtney i Peter Capaldi.

Politycznie niepoprawnym motywem w filmie jest też to, że szefową najemników (psychopatycznych kryminalistów) wysłanych z samobójczą misją jest murzynka (na polecenie, której wszczepia się najemnikom ładunek wybuchowy w kark, który jest detonowany, gdy nie wykonują rozkazów – i której nie obchodzi los niewinnych cywili).

Film trafnie ukazuje jak niekompetentni i niemoralni są agenci rządowi (wysyłają nieodpowiedzialnie swoich agentów na rzeź, zmuszają do współpracy z agencją szantażem), oraz to, że USA wspiera dyktatury w republikach bananowych, by na ich terenie przeprowadzać sprzeczne z amerykańskim prawem działania (w Polsce USA otworzyła tajne więzienia CIA). Krwawe i niezwykle spektakularne walki i humor pozwalają widzom oderwać się na czas seansu od stresów dnia codziennego. Zaletą filmu jest też ścieżka dźwiękowa składająca się ze standardów amerykańskiej muzyki rozrywkowej.

„Free Guy”

W kinach w całej Polsce można też obejrzeć film „Free Guy” według scenariusza Matta Liebermana i Zaka Penna, w reżyserii Shawna Levy, z udziałem Ryana Reynoldsa, Jodie Comer, Lil Rel Howery.

Film może spodoba się fanom gier komputerowych – ja nigdy w taką grę nie grałem i osadzenie akcji w świecie gry komputerowej atrakcyjne dla mnie nie jest. Ciekawym pomysłem jest motyw sztucznej inteligencji – jedna z postaci tła będąca programem komputerowym nabywa samoświadomości.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Ta sztuczna inteligencja zyskuje wiedzę o naturze swojego świata dzięki swoistemu objawieniu ze strony graczki, która okazuje się nieświadomą kreatorką nowego bytu (sama gra w grę, by zdobyć dowód na to, że kody, na których oparta jest gra, zostały jej skradzione przez szefa firmy informatycznej).

Ciekawy pomysł z samoświadomością sztucznej inteligencji jest oczywiście (przez nacechowany etnicznie) Hollywood zwulgaryzowany i sprawdzony do prostackiej rozrywki. W filmie „Free Guy” warto docenić zabawną satyrę na graczy gier (ukazanych jako niedojrzałe, tępe, odrażające i rozhisteryzowane nastolatki), producentów tego typu rozrywki (absolutnie zdemoralizowanych), świat korporacji (premiujący socjopatów), i same gry (ukazane jako całkowicie kretyńska rozrywka).

Po obejrzeniu filmu „Free Guy” można dojść do smutnej konstatacji, że mnóstwo młodych ludzi żyje w urojonym świecie gier i pop kultury, świecie stworzonym przez degeneratów, który nie pozwala dostrzec rzeczywistych wyzwań oraz problemów, i który degeneruje młodych, ograniczając ich egzystencje do debilnych rozrywek.

Jan Bodakowski

Subskrybuj
Powiadom o
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze Najpopularniejsze
Inline Feedbacks
Przeglądaj wszystkie komentarze

POLECAMY