Donald Tusk

Donald Tusk / Fot. PAP/Artur Reszko. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

Donald Tusk odpowiada Morawieckiemu

We wtorek odbędzie się spotkanie władzy i opozycji w sprawie niekorzystnej sytuacji epidemicznej w kraju.

Premier Morawiecki skierował zaproszenie do przewodniczących klubów, kół parlamentarnych oraz szefów partii politycznych na wspólne spotkanie dotyczące dalszej walki z pandemią COVID-19. Spotkanie odbędzie się we wtorek w KPRM.

– poinformował w mediach społecznościowych rzecznik rządu Piotr Müller.

Do wpisu rzecznika odniósł się lider PO Donald Tusk:

Mateusz pragnie osobiście wysłuchać zdania opozycji. Chyba rzeczywiście zablokowali im Pegasusa.

– napisał przewodniczący PO.

Termin spotkania potwierdził sam szef rządu:

Wierzę, że będzie owocne i pozwoli nam na podjęcie najlepszych możliwych decyzji dotyczących zdrowia i życia wszystkich Polek i Polaków.

– napisał premier na Facebooku.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Premier Mateusz Morawiecki zapowiedział w piątek zmiany, które przygotują służbę zdrowia na walkę z wariantem Omikron. Rządzący planują zwiększenie bazy łóżek, skrócenie czasu kwarantanny do 7 dni i większe możliwości testowania na obecność koronawirusa.

Do Rzeczy

WARSZAWA POSIEDZENIE SEJMU

WARSZAWA POSIEDZENIE SEJMU / Fot. PAP/Tomasz Gzell. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Najnowszy sondaż IBRiS pokazuje, że większość badanych widziałaby opozycję w jednym, wspólnym bloku wyborczym
  • Wspólna lista partii opozycyjnych zwiększyłaby szansę na pokonanie PiS – uważa tak 63 procent uczestników badania
  • 20 procent jest zdania, że większe szanse na odebranie PiS władzy daje osobny start wszystkich ugrupowań
  • W ostatnich tygodniach Zjednoczona Prawica notuje coraz większe spadki poparcia
  • Zobacz także: Europoseł EPL: Spróbujemy zmienić władzę w Polsce. Skandaliczna wypowiedź

Najnowszy sondaż

Pracownia IBRiS przeprowadziła swoje badanie na zlecenie Radia Zet. Respondenci w zdecydowanej większości widzieliby opozycję we wspólnym bloku wyborczym (KO, Lewica, Polska 2050, PSL) – aż 63 procent uważa tę strategię za najbardziej skuteczną w pozbawieniu PiS władzy.

Co piąty badany (20 proc.) jest natomiast zdania, że większe szanse na odebranie PiS władzy dałoby osobne startowanie partii opozycyjnych w wyborach. Z kolei 17 proc. biorących udział w sondażu wskazało odpowiedź “nie wiem/trudno powiedzieć”.

Wspólnej listy opozycji domagają się przede wszystkim wyborcy KO, Lewicy, Polski 2050 i PSL. Aż 83 procent z nich wskazało, że jeden blok opozycji będzie w stanie zwyciężyć z Prawem i Sprawiedliwością oraz koalicjantami Kaczyńskiego. Warto nadmienić, że 42 proc. ankietowanych identyfikujących się z obozem rządzącym uważa, że zjednoczona opozycja mogłaby odebrać PiS władzę.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Przewaga PiS topnieje

W ostatnich tygodniach Prawo i Sprawiedliwość notuje coraz większe spadki. W najnowszym sondażu Centrum Badań Opinii Społecznych (CBOS) rząd Prawa i Sprawiedliwości osiągnął najgorszy wynik od siedmiu lat. Działania rządu oceniło pozytywnie 34 procent ankietowanych. Ostatnim razem władza odnotowała taki rezultat przed siedmiu laty, gdy premierem była Beata Szydło.

Do Rzeczy

Europoseł

Esteban González Pons / fot. youtube/EL ESPAÑOL

Europoseł EPL bez ogródek, o co tak naprawdę chodzi

Niestety to nie pierwszy raz, gdy jesteśmy zaniepokojeni kwestią praworządności oraz przestrzeganiem praw człowieka w Polsce Jednak tym razem sprawa jest szczególna. ponieważ dotyczy wyborów – także do Parlamentu Europejskiego – w 2019 r. Chodzi wszak o podstawowe w demokracji prawo do uczciwej rywalizacji wyborczej.

– tłumaczył hiszpański polityk w rozmowie z portalem euroactiv.pl.

Esteban González Pons przyznał, że jednym z głównych celów misji PE będzie sprawdzenie, czy faktycznie doszło do inwigilowania opozycji za pomocą systemu Pegasus:

Nie wiemy jeszcze czy w trakcie kampanii poprzedzających wybory doszło do szpiegowania, ale naszym celem jest sprawdzenie czy politycy w Europie stali się ofiarami nielegalnego inwigilowania. Chcemy jednak, aby Polacy wiedzieli, że działania polskiego rządu wymierzone w wolności i prawa będą miały konsekwencje finansowe. Nie chcemy jednak tego dla Polski.

– mówił.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Skandaliczne słowa

Eurodeputowany partii Donalda Tuska wskazywał następnie na konieczność zmuszenia polskiego rządu do “respektowania praw i wolności obywatelskich”.

Naszym celem jest, aby polskie władze respektowały rządy prawa i wolności obywatelskie. (…) To obrona wartości demokratycznych, praw człowieka, praworządności, ale jednocześnie mam świadomość konieczności wyjaśnienia naszych intencji. Naszym celem nie jest atakowanie Polski, a skłonienie polskich władz do przestrzegania demokratycznych wartości oraz rządów prawa.

– wyjaśnił Hiszpan.

Na sam koniec Esteban González Pons wprost przyznał, że instytucjom unijnym zależy na udzieleniu “pomocy” polskiemu społeczeństwu poprzez odsunięcie PiS od władzy:

To, co dzieje się na forum Unii Europejskiej w związku z działaniami polskich władz nie jest wymierzone w Polskę i jej społeczeństwo, ale dlatego, że tamtejsze władze łamią wspólne zasady. Zrobimy, to co w naszej mocy, ale nie możemy zrobić wszystkiego (…). Spróbujemy pomóc polskiemu społeczeństwu zmienić władze, które wydają się nie być dobre dla Polski.

– powiedział eurodeputowany EPL.

Do Rzeczy

Barbara Kurdej-Szatan

Barbara Kurdej-Szatan / Fot. Youtube

  • Barbara Kurdej-Szatan zamieściła 5 listopada w mediach społecznościowych wulgarny wpis o Straży Granicznej
  • Aktorka nazwała polskich żołnierzy “mordercami” i “maszynami bez mózgu”
  • TVP natychmiast zerwała współpracę z celebrytką, a sieć Play rozważała przez moment rezygnację z reklam z jej udziałem
  • W najnowszym wywiadzie Kurdej-Szatan zaprzeczyła, jakoby próbowała ratować wizerunek
  • Zobacz także: Prof. Adam Wielomski: Ruch Narodowy został przygnieciony intelektualnie i medialnie przez korwinistów

Kurdej-Szatan skarży się

Aktorka w wywiadzie udzielonym “Żurnaliście” przekonywała, że po aferze nie stara się ocieplić swojego wizerunku. Jednocześnie poskarżyła się na pojawiające insynuacje, jakoby zależało jej na zamieceniu sprawy pod dywan dzięki licznym akcjom charytatywnym.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Zawsze angażowałam się w przeróżne akcje charytatywne i jak wrzuciłam coś, to akurat dotyczyło sprzedaży kalendarza dla ośrodka preadopcyjnego w Otwocku, to oczywiście pierwsze komentarze były, że to ocieplanie wizerunku. Tylko że ja mam gdzieś ocieplanie wizerunku, bo ja nie muszę sobie ocieplać wizerunku.

– stwierdziła celebrtyka.

Nawet nie mam ochoty tego robić, bo wyjątkowo długo miałam naprawdę mocno ciepły wizerunek, który mnie często irytował. I wcale nie żałuję, że się wydarzyło, jak się wydarzyło, a ocieplanie wizerunku mam naprawdę w d*pie.

– dodała.

Celebrytka podjęła również kwestię hejtu i krytyki, z którymi musi się mierzyć po swojej niezbyt mądrej wypowiedzi w ubiegłym roku.

Mnóstwo jest hejterów, którzy mają fejkowe konta i robią to tylko dla hejtu. Ale mnóstwo też jest takich osób, które cieszą się z nieszczęścia innych. Zwłaszcza jeżeli komuś zazwyczaj dobrze szło, no to teraz: “Dobrze, dociśniemy ją, niech ma głupia s*ka”.

– podkreśliła.

Do Rzeczy

Adam Wielomski

Prof. Adam Wielomski o sytuacji narodowców w Konfederacji. / fot. youtube/Prof. Adam Wielomski. Naukowo o polityce

  • Prof. Adam Wielomski zabrał głos na temat wyparcia idei narodowej z Konfederacji
  • Wcześniej szerszy komentarz w kwestii dogorywania nacjonalizmu w partii wygłosił red. Marcin Skalski z Mediów Narodowych
  • W opinii Skalskiego, lider Ruchu Narodowego Robert Winnicki przyjął narrację korwinistów i podobnie jak on głosi liberalne teorie ekonomiczne
  • Wielomski podzielając powyższa opinię, określił narodowców “dodatkiem do wolnościowców”
  • Zobacz także: Skalski: Wielka gra Roberta Winnickiego [OPINIA]

Skalski o narodowcach w Konfederacji

Redaktor Mediów Narodowych Marcin Skalski w swoim felietonie przypomniał dogmaty, których wcześniej trzymali się korwiniści – zanim na własnej skórze odczuli bezlitosne praktyki monopolistyczne. Publicysta skupił się też na niedawnym wpisie Winnickieg.

Tymczasem, Robert Winnicki nie skorzystał z podarowanej przez Facebooka okazji, by liberalizm dotkliwie ugodzić, zgodnie zresztą z własnymi poglądami sprzed kilku lat. Z przykrością trzeba też przyznać, że na użytek własnej gry poseł zastosował innego rodzaju fikołek retoryczny. Winnicki skierował bowiem zarzuty, których adresatem powinni być przede wszystkim jego korwinistyczni koalicjanci, do… krytyków Konfederacji. To właśnie ci, według Winnickiego, mylili wolny rynek z anarchią, podczas gdy krytyka Konfederacji dotyczyła właśnie tego, że gros jej polityków… mylił wolny rynek z anarchią.

– czytamy w felietonie.

Robert Winnicki chciał więc zjeść ciastko i mieć ciastko – przypominając narodowej części elektoratu, że z przekonań nie jest liberałem, ale też nie wskazując samych liberałów jako sprawców konkretnej szkody.

– ocenia Skalski.

Tymczasem, jak już dowiedliśmy wcześniej na łamach Mediów Narodowych, aprobatę dla monopolistycznych praktyk dla Facebooka, jako wynikających z filozofii wolnego rynku, głosili sami korwiniści. Dopiero po otrzymaniu bana musieli się oni głęboko zastanowić, jakimi retorycznymi sztuczkami obronić wolnorynkowego bożka, na czele z płaczliwym zapewnianiem, iż Facebook nie przestrzegał przecież własnego regulaminu. To, że z regulaminu tego wynikało akurat, iż administracja serwisu może zbanować kogokolwiek na podstawie własnego widzimisię, wolnorynkowcom już umknęło. Trudno się jednak dziwić, tak przecież dla nich wygodniej.

– ocenił Skalski.

Głos zabiera Adam Wielomski

Tekst Skalskiego nie uszedł uwadze profesora Wielomskiego, od dawna zwracającego uwagę na zupełną marginalizację narodowców w Konfederacji.

Trudno zaprzeczyć: w Konfederacji Ruch Narodowy został całkowicie przygnieciony intelektualnie i medialnie przez korwinistów. Niestety, kierownictwo RN zupełnie nie zauważyło tego momentu, gdy RN stał się dodatkiem do wolnościowców, powtarzając ich wszystkie liberalne teorie ekonomiczne, i nie formułując własnych. Prawdę mówiąc w ostateczności Panowie mogli wziąć moje “frytki”, czyli “Sojusz ekstremów w epoce globalizacji” i ogłosić, że oto jest Biblia narodowej ekonomii, gdzie zostały wyliczone i wypałowane wszystkie błędne teorie korowinistów. Niestety, zapewne książki nawet nie przeczytali.

– napisał naukowiec na Facebooku.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Facebook

Andrij Szewczenko

Andrij Szewczenko obejmie polską reprezentację / fot. youtube/AC Milan

  • Andrij Szewczenko obejmie na dniach polską reprezentację po Paulo Sousie
  • Były selekcjoner reprezentacji Ukrainy prowadził udane negocjacje z Polskim Związkiem Piłki Nożnej
  • Trener ma zarabiać w Polsce nawet 2,5 miliona euro rocznie
  • Szewczenko grał kiedyś w Dynamie Kijów, AC Milan i Chelsea FC, obecnie prowadzi włoski klub Genoa CFC
  • Zobacz także: Berlusconi: Nie ubiegam się o prezydenturę w poczuciu odpowiedzialności

​Andrij Szewczenko zgodził się

W niedzielę wieczorem ukraińskie media poinformowały, że utytułowany piłkarz (AC Milan, Chelsea FC, Złota Piłka w 2004) oraz były trener piłkarskiej reprezentacji Ukrainy zgodził się poprowadzić polską kadrę. Uzgodniony kontrakt opiewa na sumę 2,5 miliona euro rocznie.

Andrij Szewczenko zgodził się poprowadzić reprezentację Polski. PZPN i ukraiński trener uzgodnili wszystkie warunki kontraktu. Według naszego źródła Szewczenko będzie otrzymywał pensję 2,5 mln euro rocznie. Część środków wypłaci Polski Związek Piłki Nożnej, resztę – sponsorzy.

– podał kanał na Telegramie vZbirna, prowadzony przez byłego rzecznika Szewczenki Mykołę Wasylkowa.

PZPN oficjalnie ogłosi nowego selekcjonera 31 stycznia na Stadionie Narodowym. Trener polskiej drużyny będzie miał niewiele czasu, ponieważ już 24 marca reprezentację czeka w Moskwie półfinałowy mecz barażowy z Rosją o awans do mistrzostw świata. Jeżeli Polacy zwyciężą, zmierzą się w finale barażowym 29 marca w Chorzowie z lepszym z pary Szwecja – Czechy.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

RMF 24

Autobus MZK

Autobus MZK / Fot. Wikimedia Commons

  • Mazowiecki Urząd Wojewódzki przeznaczył 5,7 mln zł na Fundusz Rozwoju Przewozów Autobusowych dla regionu płockiego
  • Przekazane środki umożliwią uruchomienie 65 lokalnych połączeń autobusowych o łacznej długości 1 445 km
  • Zdaniem urzędników nowe siatki połączeń zwiększą możliwości dla osób pracujących lub poszukujących zajęcia
  • Zobacz także: Berlusconi: Nie ubiegam się o prezydenturę w poczuciu odpowiedzialności

Informując o wsparciu dla samorządów regionu płockiego na uruchomienie w sumie kilkudziesięciu linii komunikacyjnych, Mazowiecki Urząd Wojewódzki podkreślił, że w całym województwie, w ramach pierwszego naboru wniosków z Funduszu Rozwoju Przewozów Autobusowych, dofinansowanie otrzyma 71 gmin, 6 powiatów i jeden związek powiatowo-gminny na łączną kwotę ponad 60 mln zł.

Jak podano w informacji, wojewoda mazowiecki Konstanty Radziwiłł podpisał w piątek w Płocku 10 umów z przedstawicielami samorządów z regionu płockiego na objęcie w 2022 r. dopłatą zadań organizatora transportu publicznego ze środków Funduszu Rozwoju Przewozów Autobusowych.

Na ich mocy samorządy te otrzymają dopłatę o łącznej wysokości ponad 5,7 mln zł na uruchomienie połączeń lokalnych

– przekazał Mazowiecki Urząd Wojewódzki.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Na co zostaną przeznaczone środki?

W komunikacie podkreślono, że środki te stworzą możliwość uruchomienia w sumie 65 lokalnych połączeń o łącznej długości 1 445 km. Z dofinansowania skorzystają m.in. gminy: Brudzeń Duży, Gąbin, Gozdowo, Łąck i Nowy Duninów, a także Sanniki, Słubice, Słupno oraz Staroźreby.

Według Mazowieckiego Urzędu Wojewódzkiego, w ramach dwóch naborów wniosków o objęcie dopłatą w 2021 r. realizacji zadań własnych organizatora w zakresie przewozów autobusowych o charakterze użyteczności publicznej, zawarto tam łącznie 95 umów na kwotę ponad 62,2 mln zł, dzięki czemu stworzona została możliwość uruchomienia 571 linii komunikacyjnych o łącznej długości ponad 17 510 km.

Fundusz Rozwoju Przewozów Autobusowych ma charakter użyteczności publicznej i jest państwowym funduszem celowym, pozwalającym na dofinansowanie i przywrócenie lokalnych połączeń autobusowych, które w przeszłości wyłączono.

Dzięki temu mieszkańcy, przede wszystkim z mniejszych miejscowości, będą mogli dotrzeć środkami transportu publicznego do pracy, szkół, placówek zdrowia i instytucji kultury

– zaznaczył Mazowiecki Urząd Wojewódzki.

Mazowiecki urząd zwrócił uwagę, że odtworzenie siatki połączeń autobusowych w tym regionie pozwoli na większe możliwości w odnalezieniu pracy, do której dojazd był albo niemożliwy lub utrudniony.

wnp.pl

Nowa dyrektor Teatru Dramatycznego

Teatr Dramatyczny w Warszawie / Fot. Twitter

  • Komisja konkursowa ogłosiła w piatek wyniki wyborów na nowego dyrektora Teatru Dramatycznego w Warszawie
  • Spośród sześciu kandydatur wyłoniono reżyser Monikę Strzępke, znaną ze swojego liberalnego podejścia do prowadzenia teatru
  • W przeszłości wystawiała takie występy teatralne jak “Dziady”, Z twarzą przy ścianie”, czy też “Nie-boską komedię. Wszystko powiem Bogu”
  • Już kilka miesiecy temu napisała list, w którym krytykowała zbyt mało postępowe podejście władz Teatru Dramatycznego
  • Zobacz także: Hipokryzja działacza Młodej Lewicy. Wzywa do nauki zdalnej, a sam baluje na studniówce!

Pierwsze spotkanie komisji konkursowej powołanej w celu przeprowadzenia konkursu na dyrektora Teatru Dramatycznego odbyło się 13 stycznia. Wpłynęło sześć ofert, z czego dwie zostały odrzucone z powodów formalnych. Do kolejnego etapu zaproszono: Ryszarda Adamskiego, Tadeusza Słobodzianka (dotychczasowy dyrektor), Monikę Strzępkę, Michała Zadarę.

W miniony piątek odbyły siękolejne rozmowy podczas których dokonano wyboru nowego dyrektora teatru.

Dotyczyły kwestii prawnych, organizacyjnych funkcjonowania teatru, a przede wszystkim zaproponowanych przez kandydatki i kandydatów programów działania oraz rozwoju instytucji na najbliższe pięć lat

– przekazał warszawski ratusz.

Jak podano, bezwzględna większość członków komisji uznała, że kandydatura Moniki Strzępki jest najlepsza, dlatego zdecydowona, że to ona pokieruje Teatrem Dramatycznym przez kolejne 5 lat.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Przeszłość nowej dyrektor Teatru Dramatycznego

Monika Strzępka to jedna z najbardziej znanych reżyserek teatralnych w Polsce. Studiowała na Wydziale Reżyserii Dramatu w Akademii Teatralnej w Warszawie. Autorka zaangażowana społecznie. Debiutowała w 2004 roku w Teatrze Polskim w Bydgoszczy, gdzie wystawiła tekst Anny Bednarskiej “Z twarzą przy ścianie”. Później wystawiła między innymi “Prezydentki” Wernera Schwaba (Scena Polska w czeskim Cieszynie) i “Dziady ekshumację” Pawła Demirskiego według “Dziadów” Adama Mickiewicza (Teatr Polski we Wrocławiu).

Wspólnie z Demirskim przygotowała m.in.: “Niech żyje wojna!!!” (Teatr Dramatyczny we Wrocławiu), “W imię Jakuba S.” (Teatr Dramatyczny w Warszawie), “Courtney Love” (Teatr Polski we Wrocławiu), “Bitwę warszawską 1920” (Narodowy Teatr Stary w Krakowie), “Nie-boską komedię. Wszystko powiem Bogu!” (Stary Teatr w Krakowie). Strzępka i Demirski zrealizowali także wspólnie głośny serial telewizyjny “Artyści”.

Monika Strzępka kilka miesięcy temu opisywała w liście otwartym do miasta swoje wątpliwości związane z wymogami konkursowymi na dyrektora Teatru Dramatycznego.

Warszawa chce się jawić jako miasto europejskie, progresywne. Jednak poza wolą jest tu potrzebna zmiana praktyki. Czytając wspomniany regulamin – gubię się nieco w rozczytywaniu intencji, które towarzyszyły powstawaniu tego dokumentu

– napisała nowa dyrektor Teatru Dramatycznego.

Jej zdaniem na stanowisku preferowani są starsi panowie, którzy mieli nadużywać swoich funkcji.

tvn24.pl/tvnwarszawa

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Facebook

Trwa „pandemia aborcji”

Jak wynika z informacji podawanych przez witrynę „Worldmeters”, gromadzącą światowe statystyki pochodzące z oficjalnych źródeł, najczęstszą przyczyną śmierci na świecie jest aborcja. Te bolesne statystyki są podawane przez portal w czasie rzeczywistym, a zatem „na żywo” można obserwować stale rosnącą liczbę abortowanych dzieci nienarodzonych.

Warto podkreślić, że najnowsze dane z serwisu „Worldmeters” odpowiadają statystykom Światowej Organizacji Zdrowia z poprzednich lat. W latach 2015 – 2019 przeprowadzano średnio 73,3 mln aborcji rocznie. Aborcja jest najczęstszą przyczyną śmierci na świecie i powoduje więcej zgonów niż zachorowania na raka czy wypadki drogowe. Według prognoz już w połowie lutego liczba zabitych tylko w tym roku dzieci będzie także większa od całkowitej liczby zgonów związanych z pandemią Covid-19.

Dzięki informacjom podawanym przez ekspertów z serwisu „Worldmeters” uświadamiamy sobie skalę „pandemii aborcji”. Promowana m.in. przez światowe koncerny, korporacje, polityków i lewicowych działaczy aborcja zbiera potężne, bolesne i krwawe żniwo. W natłoku informacji o liczbie zakażeń koronawirusem i śmierci z powodu Covid-19 zapominamy o procederze legalnie działającym w wielu państwach świata. Wskutek aborcji w 2022 roku zabito już ponad 2 mln dzieci nienarodzonych. Ta skala poraża i zmusza obrońców życia do bicia na alarm. Musimy zatrzymać to szaleństwo promowania aborcji i uznawania jej za prawo człowieka

– mówi Paweł Ozdoba, prezes Centrum Życia i Rodziny.

Serwis KAI zauważa, że „paradoksalnie, choć na świecie nie brakuje mediów wyczulonych na kwestie rasizmu, ich uwadze uchodzi fakt, że w Stanach Zjednoczonych czarne kobiety dokonują aborcji trzy razy częściej od białych, co jest de facto eksterminacją czarnoskórych dzieci”.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Polonia Christiana

Wojciech Andrusiewicz

Wojciech Andrusiewicz / Fot. You Tube/Radio Lublin

Jeden dzień przesunięcia w czasie

Rozporządzenie skracające kwarantannę do siedmiu dni zostanie opublikowane w poniedziałek, wejdzie w życie od wtorku – przekazał rzecznik Ministerstwa Zdrowia Wojciech Andrusiewicz. Skrócenie kwarantanny jest możliwe z powodu ewolucji wirusa.

Jeden dzień przesunięcia w czasie – jak wyjaśnił – wynika z konieczności ostatnich zmian w systemie informatycznym obsługującym zdarzenia epidemiczne, co będzie miało miejsce właśnie w poniedziałek.

Zgodnie z zapowiedziami rządu skrócona kwarantanna miała objąć osoby kierowane na nią od poniedziałku 24 stycznia. W związku z przesunięciem dnia ogłoszenia, przepisy wejdą w życie we wtorek 25 stycznia.

Omikron szybszy w objawach

Skrócenie kwarantanny jest możliwe – jak uzasadnia MZ – z powodu ewolucji wirusa, który tak w wariancie Delta, jak i Omikron daje objawy zdecydowanie szybciej niż poprzednie mutacje. Resort podnosi, że po 7 dniach bez objawów od chwili kontaktu z osobą zakażoną ryzyko rozwinięcia się choroby jest minimalne.

Kwarantanna to odosobnienie osoby zdrowej z powodu narażenia na zarażenie, np. po kontakcie z osobą chorą na COVID-19. W myśl obecnych przepisów, co do zasady, kwarantanna trwa 10 dni. Jednak w niektórych przypadkach okres ten jest dłuższy, np. wobec osób przebywających na kwarantannie w związku z zachorowaniem współdomownika.

W czasie kwarantanny nie można opuszczać domu, zakazane są więc np. spacery z psem czy wyjście do sklepu. W razie niepokojących objawów choroby należy skontaktować się z lekarzem. 

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

PAP